Gość: Stanisław Remuszko
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
14.08.09, 04:26
www.rp.pl/artykul/9133,347688__Romuald_Szeremietiew___jak_zostalem_przestepca.html
wyborcza.pl/1,75968,6927436,Casus_Szeremietiewa__czyli_o_wladzy_dziennikarzy.html
Niby nic dodać nic ująć - a jednak.
Pan redaktor Seweryn Blumsztajn pomija najważniejszą okoliczność:
gdy w roku 2001 padły w "Rzepie" publiczne oskarżenia,
wszystkie liczące się media jęły "Rzepie" basować, opluwając
Szeremietiewa zgodnie i równo; żadne nie wzięło go w obronę, ani nie
wezwało innych mediów do pomiarkowania!
By sparafrazować arcytrafne określenie Ryszarda Bugaja: Dramat
dla demokracji zaczyna się nie wtedy, gdy jedne media jakąś sprawę
nagłaśniają, inne zaś ją przemilczają, lecz wtedy, gdy zdecydowana
większość mediów to samo nagłaśnia i to samo przemilcza...
Owszem, byli pojedynczy ludzie, którzy od początku nie wątpili w
niewinność Romualda Szeremietiewa, ale im z kolei nie pozwolono
zabrać publicznego głosu. [W listopadzie 2005 napisałem spokojny i
rzeczowy tekst "Dług honorowy"
(www.remuszko.pl/szeremietiew), ale jego zamieszczenia
odmówiły wszystkie czołowe dzienniki: Fakt, Gazeta Wyborcza, Nasz
Dziennik, Rzeczpospolita, Super Express i Trybuna, oraz tygodniki:
Gazeta Polska, Newsweek, Polityka, Przegląd, Tygodnik Powszechny,
Tygodnik Solidarność i Wprost].
Dziś, gdy sądy powszechne oczyściły Szeremietiewa z wszystkich
zarzutów a prokuratura nie wniosła apelacji, pytam publicznie: Co
zrobi Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, które wtedy za serię
oszczerczych artykułów przyznało ich autorom Marszałek i Kittlowi
prestiżowe nagrody Granda Press?
Ludzi rozumnych i dobrych pozdrawiam serdecznie i z respektem :-)
Stanisław Remuszko