Dodaj do ulubionych

Konieczność? egoizm? wygodnictwo?

    • andzia1976 Re: Konieczność? egoizm? wygodnictwo? 28.02.05, 08:37
      Przepraszam ze wtrace swoje trzy grosze mimo ze moje dziecko nie chodzi do
      zlobka ale...poruszyla mnie ta dyskusja bardzo...z jednej strony ewa2000 stara
      sie udowodnic jakie zlo moze przyniesc rozstanie z matka na kilka godzin a z
      drugiej mamy chca jej udowodnic cos czego wcale nie warto udawadniac...kazda z
      nas ma pomysl na zycie a ludzie staraja sie nam wtracac w to i cokolwiek
      czlowiek by nie zrobil to jest zle i innym nie pasuje...dlatego wywolywanie
      poczucia winy przez autorke postu jest poprostu czysta prowokacja...dziewczyny
      nie dajcie sie !...to ze ewa2000 nie zrobila doktoratu to jej wybor ,tylko czy
      ten post to nie proba zagluszenia zalu o przegapiona szanse?
      Robmy w zyciu to co nam przynosi radosc i spelnienie a dobre rady
      takich"cioc"trzeba wysluchac i puscic mimo uszu bo szkoda nerwow ...
      pozdrawiam Was serdecznie mama Maciusia
    • kapyl Do Ewy2000 - zastanow sie kobieto co piszesz 07.03.05, 13:54
      Wydaje mi sie ze strasznie uogolnilas sytuacje matek, pojechalas po
      stereotypach, zakladajac ze kazda matke stac na luksus siedzenia w domu z
      dzieckiem bo istnieje maz, badz facet, ktory zarabia krocie i utrzyma dom (coz
      wcale Ci sie nie dziwie - w Twoim przypadku, maz lekarz, moglo nie starczyc Ci
      wyobrazni)
      Ja jestem matka samotnie wychowujaca dziecko, i na dodatek na V roku studiow
      dziennych, mieszkam z dzieckiem w akademiku. Zlobek jest jedynym sposobem bym
      skonczyla studia w terminie. No i co mi poradzisz? Mam rzucic studia, siedziec
      w domu i wychowywac dziecko? Wziac dziekanke moze i czekac az dziecko bedzie na
      tyle duze aby je poslac do przedszkola? Hmm?
      Mam szczescie ze zlobek jest blisko od akademika - 5 minut drogi.
      Mam na roku kolezanke ktora urodzila 2 miesiace po mnie. Jej dziecko jest z
      dziadkami 300 km od Warszawy, a matka jezdzi je odwiedzac co tydzien. Dzidzia
      uniknela zlobka to fakt, ale czy jest w lepszej sytuacji niz moja corka???
      No nie sadze - moje dziecko przynajmniej jest ze mna bez przerwy, moja
      kolezanka traci za to nie 6 godzin dziennie rozlaki w zlobku, ale rok z zycia
      dziecka kiedy byla mu naprawde potrzebna.
      Jestes bardzo niesprawiedliwa i smiem powiedziec: co Ty wiesz o zyciu kobieto?
      Mam dopiero 24 lata ale nie wypowiadam sie tak autorytarnie w kwestiach bardzo
      dyskusyjnych.
      I co Ci dalo dolowanie matek?
      • verdana Re: Do Ewy2000 - zastanow sie kobieto co piszesz 09.03.05, 13:21
        No własnie!
        A ja powinnam może oddać dwoje starszych do Domu Dziecka (bo z pensji męża -
        wówczas ok 1200 dzisiejszych złotych, z czego ponad połowę placilismy na
        czynsz) trudno utrzymać pięć osób - wypada 4 zł dziennie na osobę. Mogłabym
        ostatecznie jeszcze żywić starsze suchym chlebem ze smalcem, małemu dawac
        najtańsze mleko z folii, a na obiady rodzinę posylac do opieki społecznej. Ale
        dziecko najmłodsze do żłobka by nie poszło - czysty zysk, prawda?
        • marmaj Do Ewy 13.03.05, 13:53
          Pozwól Ewo, że, choć zapewne nieudolnie, pokuszę się o naśladowanie Twojego
          stylu pisania na forum:
          Zastanawiam się co zmusza matki do posiadania tylko jednego dziecka. Egoizm?
          Wyższa konieczność czy wygodnictwo?
          jedynactwo jest rozwiązaniem - mówiąc delikatnie - złym. Dzieci są samotne (
          vide
          Wasze posty) i nie jest prawda, że "zawsze mogą mieć znajomych z podwórka".
          Nie dając dziecku rodzeństwa kaleczycie je często na całe życie. Nie jest
          prawdą,że ważna jest jakość a nie ilość dzieci. Dla malucha najważniejsza jest
          świadomość, że oprócz rodziców ma jeszcze kogoś, ż kim może się pobawić,
          poprzytulać, a póżniej także wyżalić.
          Posiadając jedynaka rezygnujecie wychowujecie egoistę i dziwoląga. Zabieracie
          maleństwu to co najlepsze -
          prawdziwą rodzinę.
          Czyścicie sobie sumienie, że nie stać nas na więcej, że co prawda nie ma nikogo
          oprócz nas, jest rozpaczliwie samotny, ale za to ma kurs angielskiego,
          włoskiego i chińskiego, judo, basen, karate itp. Prawda wygląda jednak
          inaczej - dziecko nie protestuje, bo...nie może . Przyjmuje zastałą sytuację
          i.....godzi się z nią. Efekty będą prędzej lub później.
          Zwykle decydując się na dziecko znamy choć trochę psychologię i wiemy, że dla
          dziecka najważniejsze jest by nie było samotne w świecie dorosłych, a nie
          kolejne kursy itp.
          Nie bądźcie matkami-egoistkami. Nie narażajcie w ramach własnego egoizmu,
          wygodnictwa, bezmyslności dzieci na stres i choroby! To bezwzględne.
          Przed laty, rodząc dziecko , stanęłam przed wyborem - mieć jedno, czy więcej
          dzieci. bałam się czy podołam obowiązkom związanym z liczniejszą rodziną,
          jednak wybrałam to drugie.
          Dziś mam troje dzieci, które kochają i są kochane. Uczą się miłości od sibie
          nawzajem, są za siebie nawzajem odpowiedzialne. nie są egoistami - umieją się
          dzielic i przyjemnie popatrzec jak pomagają sobie wzajemnie a w sytuacji
          zagrożenia stają za sobą murem. sama bym ich tego nie nauczyła. Umieją to
          dzięki rodzeństwu. Jest nieraz ciężko (pod względem finansowym), ale mój dom
          jest prawdziwym domem.
          Przemyślcie to. Pozdrawiam.
          I co Ty na to Ewo?

          Marmaj
          • ewa2000 Re: Do Ewy 14.03.05, 12:28
            Tak się złożyło , że miałam sporo do czynienia z dziećmi z wielodzietnych
            rodzin. IZ moich, i nie tylko, obserwacji wynika, że im więcej dzieci w
            rodzinie tym większy egoizm.
            O jakiejkolwiek więzi między rodzeństwem mowy nie ma, jest za to rywalizacja o
            czas i względy rodziców. Rywalizacja, w której wszystkie chwyty są dozwolone.
            Jesli myslisz, że dzieci z wielodzietnych rodzin chetnie dzielą się z innymi
            czymkolwiek to jesteś w błędzie! Jak już dorwą zabawkę to jest to ich i wara
            innym.
            Bzdurą jest także twierdzenie, że dzieci nie mające rodzeństwa są samotne. Nie
            zauważyłam tego ani u swojego syna, ani u wiekszości dzieci moich przyjaciół,
            widziałam natomiast walki na śmierć i życie wśród dorosłego rodzeństwa o np.
            spadek." Kochające się" rodzeństwo niejednokrotnie posuwało się do fałszerstw
            testamentów!
            Prawdziwa rodzina- to rodzina kochająca się, szanująca, a nie wielodzietna.
            Widziałam niejednokrotnie zawiść w oczach dzieci, których rodziców nie stać na
            wakacje, donaszające ubranie po starszym rodzeństwie, nie chodzące na języki.
            Rodzice tych dzieci mogliby sobie pozwolić na zapewnienie dobrych warunków
            jednemu dziecku, a tak skazują na wegetację 3-4. Pól biedy jeśli nie ustawiają
            sie w kolejce po zasiłki, które pochodąa z naszych podatków.
            Nie czyszczę sobie sumienia. Mój syn, gdy ma odmienne zdanie protestuje. Bo ma
            do tego prawo, bo wzajemnie sie szanujemy.
            Ciekawa jest Twoja teza - dlaczego jedynacy nie moga protestować, a dzieci z
            duzych rodzin mogą?
            Moja droga psycholożko, samotne w świecie dorosłych moze być każde dziecko ,
            nawet takie, które ma siostrę/brata bliźniaka. Mam taki przykład we własnej
            rodzinie. Dorosłe już rodzeństwo bliźniaków , niezaleznie od siebie twierdzi,
            że najbardziej nienawidzi współbliźniaka, za........zniszczone dzieciństwo.
            Nie twierdzę jednak, że tak jest zawsze. Mój ojciec jest ogromnie zżyty ze
            swoim bratem.
            Przytaczasz jeszcze jedna interesującą tezę- dlaczego jedynacy sa bardziej
            narażeni na stres i choroby? Stresu mają mniej ze względu na brak rywalizacji,
            a i nie zauważyłam, żeby chorowali więcej - jesli juz to raczej mniej, nie
            zarażając się od rodzeństwa, które może przywlec taką lub inną infekcję z
            innego środowiska!
            Bezwzględne jest narażanie dziecka na brak opieki, nie zapewnienie mu możliwych
            warunków. Dobrze, że Ty podołałaś obowiązkom matki wielodzietnej rodziny,
            jednak ja mam przykłady wielu pań, którym to się nie udało.
            P.S. Ja nie miałabym odwagi zacytować Twojego listu moim pacjetkom, które z
            największym trudem i z poswięceniem leżąc kilka miesięcy w łóżku urodziły jedno
            dziecko!
            • swyrzykowska Re: Do Ewy 14.03.05, 13:00
              To okropne, co napisałaś. Bez komentarza.
              • marmaj Re: Do Ewy 14.03.05, 13:40
                Droga Ewo - mój post skierowałam do Ciebie, a nie do matek, które nie mogą mieć
                więcej niz jednego dziecka - ty zdaje się mogłaś 9możesz? - nie wiem w jakim
                jestes wieku). A napisałam ten post specjalnie po to, abys zrozumiała jak to
                miło byc bezwzględnie i w niesympatyczny sposób ocenianym przez innych za swoje
                życiowe wybory. Sądząc po tym, ze odpowiedziałaś na ten post, a przecież
                odniosłam wrażenie, że żegnasz się z forum - widzę, że ubodło cię takie
                podejście, byc może, nauczona doświadczeniem, w przyszłości będziesz bardziej
                ważyć słowa na forum. Oczywiście w innych okolicznościach nigdy nie
                pozwoliłabym sobie na ocenianie wyborów innych ludzi, szczególnie w tak
                intymnej sferze, jak ilość posiadanych dzieci. No cóż, chciałam abys na własnej
                skórze przekonała się jak to miło byc celem takiego niewybrednego ataku.
                Wszystkie inne forumowiczki przepraszam, jeśli poczuły się urażone. pozdrawiam -
                marmaj
                • ewa2000 Re: Do Ewy 14.03.05, 14:16
                  Jeżeli umiesz czytać ze zrozumieniem, a w to nie wątpię, przeczytaj raz jeszcze
                  tytuł mojego postu. Dla jedych mam oddanie dziecka do żłobka jest egoizmem, dla
                  innych wygodnictwem a dla jeszcze innych KONIECZNOŚCIĄ ŻYCIOWĄ.
                  Decydujac się na dziecko miejmy świadomość konsekwencji takich decyzji.
                  Niestety, dziś wiele małżeństw wychodzi z założenia, że jakoś to będzie. Nie
                  mając warunków i pieniędzy decyduje się na urodzenie pierwszego lub kolejnych
                  dzieci. A potem - żłobek - chorują - trudno, niech się wychorują,
                  przyprowadzają dzieci niedoleczone - bo musza iść do pracy, a, że przy okazji
                  zarażą inne dzieci - to nie ich sprawa.
                  Nie od dziś większość psychologów jest zdania, że najważniejszy jest kontakt z
                  matką przez pierwsze 3 lata. Żłobek tego nie zapewnia.
                  Podobnie jest z pieniędzmi - rodzina znajdująca się na granicy mozliwosci
                  zapewnienia 1 dziecku minimalnych godziwych warunków decyduje się na liczne
                  potomstwo. A potem az gotuje się z zawiści, że Kowalska wyjezdża na urlop, a
                  ona siedzi w domu z całą gromadką.
                  Mnie to nie ubodło, nawet nie zdenerwowało. Twój post, w przeciwieństwie do
                  postów licznych Forumowiczek był nieagresywny i kulturalny.
                  Jestem trochę po 40. Czy mogłabym urodzić jeszcze dziecko tego nie wiem, wiem
                  natomiast, że nie chcę i nie planuję. W tym celu podjęłam określone działania (
                  skuteczną antykoncepcję). Nie ukrywam, że gdy moje dziecko miało 3 lata
                  zastanawialiśmy się nad powiększeniem rodziny, jednak przeciw mieliśmy
                  następujące argumenty: chciałam wrócić do pracy, a jako osoba odpowiedzialna
                  wykluczałam żłobek; nie czuliśmy sie na siłach zapewnic dobrych warunków 2
                  dzieci ( nie tylko z punktu widzenia finansowego, ale również czasu, nie
                  chciałam powracać do pieluch, wierszyków, kolysanek - byłam juz na innym
                  etapie, wiedziałam, że gdybym miała drugie dziecko coś straciłoby to pierwsze).
                  Ponadto przeliczylismy pieniądze i doszlismy do wniosku, że stać nas na
                  określone wydatki. Tyle.
                  • mamaluna Re: Do Ewy 22.03.05, 17:48
                    ewa2000 napisała:
                    > Dla jedych mam oddanie dziecka do żłobka jest egoizmem, dla
                    > innych wygodnictwem a dla jeszcze innych KONIECZNOŚCIĄ ŻYCIOWĄ.

                    wiecej, wiecej przyczyn oddania dziecka do zlobka prosze wymyslic,
                    bo w moim przypadku nie bylo to ani wygodnictwo, ani egoizm, ani koniecznosc
            • ula_max Re: Do Ewy 14.03.05, 14:20
              Ewa pisze :"Przytaczasz jeszcze jedna interesującą tezę- dlaczego jedynacy sa
              bardziej
              narażeni na stres i choroby? Stresu mają mniej ze względu na brak rywalizacji,
              a i nie zauważyłam, żeby chorowali więcej - jesli juz to raczej mniej, nie
              zarażając się od rodzeństwa, które może przywlec taką lub inną infekcję z
              innego środowiska!". Ponoć jeszteś wyksztłconym lekarzem, prowadzącym ciekawe
              doświadczenia, obserwacje. Skoro tak to powinnaś się zapoznać z art. z
              Rzeczypospolitej nr 23 z dnia 28-01-2005 pt " Pożytki z rodzeństwa". Teoria o
              której piszesz wyżej jest trochę przestarzała i ma się nijak do rzeczywistości.
              • ewa2000 Re: Do Ewy 14.03.05, 14:41
                Choć cenię Rzeczpospolitą, wiedzę medyczną mam raczej nie z gazet. Jakoś nie
                zauważyłam, żeby jedynacy chorowali częściej, ale jutro obiecuję, że zapytam
                koleżanke pediatrę.
                P.S. Zdarzało mi się wydawać zwolnienia matkom na nie same, bo skończyła im sie
                mozliwośc korzystania ze zwolnień lekarskich "na opiekę". W znakomitej
                większości przypadków słyszałam wypowiedzi mniej więcej takiej treści " Kazio
                zzłapał infekcje w przedszkolu, zaraził Józia, i jestem juz 2 tygodnie
                wyłączona z życia".
                • ula_max Re: Do Ewy 14.03.05, 14:52
                  Artykuł warto przeczytać choćby z tego samego powodu dla którego warto znać
                  opinię psychologów co do wieku dziecka - 3 lat, o którym piszesz powyżej. Ja
                  tez pytałam różnych wykształconych ludzi o to tzn. magiczną granicę wieku 3 lat
                  i teorie są bardzo różne. Warto je znać, ale niekoniecznie stosować.
                  Psychologiem był też pan nieszanowny Samson.
                  • kapyl Re: Do Ewy - ktora... 15.03.05, 10:00
                    Hmmm - a wiec najpierw byla krucjata przeciw zlobkom a teraz przeciw rodzinom
                    wielodzietnym?
                    Rozumiem,ze jestes tym typem lekarza, ktory widzac kobiete w 3 ciazy, pyta: "co
                    pani w ciemnocie zyje? o antykoncepcji nie slyszala?". Musze Ci powiedziec
                    droga Ewo, ze bardzo mnie cieszy, ze Ci sie zycie tak wspaniale ulozylo i ze
                    jestes taka zadowolona i dumna z siebie. Super. Ale przyjmij do wiadomosci, ze
                    nie kazdy Ci zazdrosci wycieczek zagranicznych i tym podobnych. Dla niektorych
                    posiadanie wiecej niz jednego dziecka nie jest ciemnota ani kaprysem, zreszta,
                    jak mozna stawiac alternatywe: dziecko albo wycieczka zagraniczna.
                    Twoje posty sa nieco nielogiczne (mam na mysli sposob budowania wypowiedzi - sa
                    one niejednoznaczne i budza dziwne skojarzenia niekiedy), musisz takze przyjac
                    do wiadomosci, ze ludzie (jak to ladnie ujelas) maja prawo do swojego zdania i
                    to zdanie trzeba uszanowac. Czy jezeli Twoj syn nie zgadza sie z Toba, to za
                    wszelka cene probujesz mu udowadniac swoje racje?
                    Dawno minely juz czasy droga Ewo, kiedy kobity (to nie jest literowka) calowaly
                    w reke ksiedza i doktora, i kiedy bezapelacyjnie wierzyly we wszystko co mowili.
                    Troche szacunku dla innych pani doktor. Czasy sie juz nieco zmienily.
                    • grzalka Re: Do Ewy - ktora... 15.03.05, 10:47
                      ło, matko i córko....w takim razie nie napiszę, że zarówno ja, jak i mój mąż
                      jesteśmy lekarzami, mamy trójkę dzieci i właśnie bliźniaki planujemy zapisac do
                      żłobka...a nawet przy pierwszym dziecku nie planowałam zostać przez 3 lata w
                      domu...
                      też się cieszę, że jesteś, Ewo, taka z siebie zadowolona i masz poczucie, że
                      dobrze pokierowałaś swoim życiem
                      pozdrawiam
                      • wieczna-gosia Re: Do Ewy - ktora... 15.03.05, 15:41
                        nie pisz grzalka nie pisz....
                        a ja nie napisze ze najstarsze siostry przemeczka rodzyneczka do zlobka
                        chodzily, a on pewnie tez po wakacjach pozna ten przybytek w ograniczonyj czasie
                        a za zaoszczedzone pieniadze wyjedziemy na wakacje wink
                        • wieczna-gosia Re: Do Ewy - ktora... 15.03.05, 15:44
                          nie przyznam sie rowniez ze wychowalam dwie fajne, niezakompleksione nastolatki wink
                          • skarolina Re: Do Ewy - ktora... 16.03.05, 08:37
                            Gosia, Ty to już się w ogóle nie odzywaj - piątka dzieci smile))))))), toż pewnie
                            zazdroszczą sobie wszystkiego, wyrywają z zębów wzajemnie co się da, a po Twoim
                            zejściu pobiją się o spadek big_grin
            • madimaj Re: Do Ewy 22.03.05, 10:07
              Nie miałam zamiaru włączać się w dyskusję (momentami żenującą) na temat
              żłobków, ala ostatnie wypowiedzi na temat posiadania rodzeństwa wytrąciły mnie
              z równowagi.
              Jak można pisać, że IM WIĘCEJ DZIECI TYM WIĘKSZY EGOIZM?!
              Na jakich przesłankach opiera się to stwierdzenie? Ja też mam ponad 40 lat,
              trzy dorastające dziewczyny i małą córeczkę. Uważam, że wszystkie moje dzieci
              są szczęśliwe. Obserwując najmłodszą córeczkę, otoczoną wielką miłością i
              zainteresowaniem, śmiem twierdzić jednak, że ogromną wartoścją jest dla dziecka
              rodzeństwo w zbliżonym wieku. Moje starsze córeczki miały po prostu siebie.
              swój świat, swoje zabawy, nie zawsze dostępne dla dorosłych. I wcale nie
              potrzebowały tak walczyć o nasze względy czy naszą uwagę, uczyły się zyć razem.
              Nawet gdy czasem wyrwały sobie zabawkę, to wcale nie myślały o tym by jej nie
              oddać za nic na świecie. Czasami nie chciały oddać, innym razem robiły to
              chętnie, z własnej woli. Miały po prostu okazję w najbliższej rodzinie uczyć
              się pewnych norm, zasad żysia społecznego. I musisz wiedzieć, że ich
              najcenniejsze i najcieplejsze wspomnienia z wcszesnego dzieciństwa nawiązują do
              właśnie tych wspólnych, niesamowitych przeżyć. Teraz też są sobie bardzo
              bliskie, jak również zżyte z nami, rodzicami.
              Ewo, nie można tak ludzi oceniać. Od wielu lat pracuję z małymi dziećmi, sama
              jestem matką, a nigdy nie pozwoliłabym sobie na tak kategoryczne osądy i rady.
              Każdy ma własne życie, własne wybory i to co dobre dla dziecka Pani X., wcale
              nie musi być dobre dla dziecka Pani Y. i dla nich samych. Możemy się dzielić
              swoimi spostrzeżeniami i przemyśleniami ale nie wolno swojego punktu widzenia
              przedstawiać jako jedynego słusznego - taka prawda po prostu nie istnieje, a
              pewne uwagi mogą po prostu ranić.
              Zyczę dużo tolerancji i wszystkiego co najlepsze dla Ciebie i Twoich bliskich
    • maciejka70 Re: Konieczność? egoizm? wygodnictwo? 15.03.05, 20:39
      Uff...ale się zakotłowało...Atakowanie i złośliwości są zupełnie bez sensu. Ja
      nie traktuję forum jako poligonu, ale jako miejsce, gdzie warto posłuchać
      różnych stron a dzięki temu uporządkować swoje przemyślenia. Moje, oparte na
      doświadczeniu są takie: Ewa częściowo ma rację - żłobek to nie jest dobre
      miejsce dla np 4 miesięcznego malucha - miejsce niemowlaka jest przy matce.
      Jeżeli rodzice decydują się na oddanie takiego malucha - w moim mniemaniu -
      powinno to być podyktowane tylko i wyłącznie KONIECZNOŚCIĄ.
      Moja starsza córka(dziś 10-cio letnia) poszła do żłobka gdy miala rok i 8 m-cy
      (zostałam z nią sama w wynajmowanym mieszkaniu, bez pracy)Nie sądzę, żeby jej
      to zaszkodziło. Była zawsze niezwykle samodzielna, pogodna i kontaktowa. Myślę,
      że bardziej zaszkodziło to mnie - bardzo żałuję, że straciłam kawałek jej
      dzieciństwa. Po powrocie z pracy zostawało niewiele czasu na przebywanie razem
      a ja czułam, że moje macierzyństwo jest jakby "niedokończone" Obiecałam sobie,
      że jeżeli kiedykolwiek będę miała drugie dziecko, to tylko w sytuacji, gdy będę
      z nim mogła pobyć dłużej w domu. Niestety życie (czy moja głupota) sprawiło, że
      jest inaczej. Macierzyński, urlopy z 2 lat, 2 m-ce zwolnienia na opiekę nad
      dzieckiem a potem??Będę żebrać o max.długie zwolnienie na siebie (na szczęście
      Pracodawca nie będzie marudził) ale wcześniej czy później żłób jest
      nieunikniony...Myślę, że większość mam gdyby miała wybór opiekowałaby się swoim
      dzieckiem do 3 lat.I dlatego wypowiedź Ewy jest chwilami bardzo
      krzywdząca...Uwierz mi - to nie kaprys i wygodnictwo...Jeżeli mogłabyś mi pomóc
      wystawić zwolnienie przynajmniej na miesiąc - będę bardzo wdzięczna : )
    • maciejka70 Re: Konieczność? egoizm? wygodnictwo? 15.03.05, 21:01
      Jeszcze jedno - szanuję ludzi, którzy mają swoje zdanie (nie musi być zgodne z
      moim) i potrafią je bronić w sposób "cywilizowany" Agresja - nawet słowna - nie
      jest metodą prowadzenia rozmowy. Wiele jest tu mądrych życiowo dziewczyn -
      korzystajmy z tego...
      • prakseda_ka Re: Konieczność? egoizm? wygodnictwo? 17.03.05, 15:54
        jestem dopiero w ciąży, w planach oddanie 6 miesięcznego bobasa do żłobka - raz
        finanse, dwa lubię moją pracę, sprawia mi ogromną przyjemność i zrezygnowanie z
        niej na dłużej byłóby dla mnie pewnym nieszczęściem ( lepiej żeby dzieciaczek
        miał zadowoloną z życia i szczęśliwą, aczkolwiek trochę zmachaną mamusię)
        Mało tego - ja jeszcze planuję drugiego bobaska, ( fakt że za jakieś 3-4 lata
        najwczesniej, może ten uniknie żłobka - jeszcze nie wiem.
        Ale te wszystkie decyzje podejmuję wiedząc że ( co wynika z wielu obserwacj -
        podobnie jak u P. Ewy2000) żłobek nie jest złem koniecznym - teraz sa świetne
        żłobki - nie przechowalnie dla dzieci jak jeszcze 10 lat temu; secundo -
        posiadanie rodzeństwa jest świetne - po odejściu rodziców ( nikt nie jest
        wieczny) pozostaje ci ktos najbliższy "tej samej krwi" i tych samych
        wspomnień.. ja mam cudnych rodziców - nigdy nie byli zbyt zamożni, dali mi
        ogromnie dużo miłości - czegoś nieprzeliczalnego na żadne pieniądze, mam
        niepełnosprawnego brata, który zawsze pozostanie dzieckiem - ale jest kims
        ogromnie waznym i mimo, iz nikt tego ode mnie nie wymaga swoje życie planuję
        tak, by spokojnie opiekowac się nim, gdy zabraknie rodziców.
        każdy podejmuje w zyciu jakis wybór - i zawsze staramy się go z jednej strony
        podeprzeć doświadczeniami cudzymi a z drugiej strony subiektywnie podchodzimy
        do życia...
        i każda nasza ocena - głupio robisz, mądrze robisz to nasza ocena a nie naukowe
        dywagacje.
        czyli - róbmy swoje smile nikt za nas nie podejmie satysfakconujących nas i
        naszych bliskich decyzji... no chyba że doradcy finansowi wink
        • dorrit Re: Konieczność? egoizm? wygodnictwo? 21.03.05, 10:10
          Wreszcie jakis wywazony glos bez oburzania sie i rzucania inwektywami.
          Brawo, Maciejka. I powodzenia.
    • bydz Re: Konieczność? egoizm? wygodnictwo? 22.03.05, 09:44
      Konieczność - przecież nie musimy wcale pracować Mamy bardzo oiekuńcze państwo,
      które co miesiąc kopsnie nam 2 tys. za frajer. Wygodnictwo - pewnie, że tak.
      Oddam Malucha do żłobka a sama będę leżała brzuchem do góry. Egoizm - tak!, nie
      musimy słuchać płaczu dziecka przez całą dobę.
      Kobieto! Twoje dziecko ma już kilkanaście lat. Wychowywałaś je w innej epoce i
      przestań udzielać nam swoich mądrych rad. Czy nie rozumiesz, że nie każdy ma
      mamę , teściową lub stać go na opiekunkę. Zgroza.
      • maciejka70 Re: Konieczność? egoizm? wygodnictwo? 22.03.05, 22:41
        Bydz jedna z teorii Ewy mówi: Nie stać Cię na dziecko - to zrezygnuj z
        posiadania potomstwa...bardzo sluszna teoria...ale nie zawsze idzie w parze z
        praktyką...źle się stało, że związałam się z nieodpowiednim człowiekiem. Źle
        się stało, że mu zaufałam. Mea culpa, mea maxima culpa - nie dopilnowałam i
        stało się - zaszłam w ciążę. Rozpatrywałam dwie opcje, wygrała druga. Kluska
        jest na świecie...mea culpa? Nie żałuję...są ludzie dla, których świat jest
        czarno-biały...i wiesz co? zazdroszczę im...
    • magdusia11 Re: konieczność i nic więcej... 06.04.05, 10:04
      Piszę bo muszę,mam taką potrzebę i powinność!!!

      Nie przeczytałam wszystkich wypowiedzi bo nie sposób...

      Moja Oleńka zaczęła chodzić do żłobka kiedy skończyła 4 miesiące,czyli krótko
      po tym jak skończył mi się urlop macierzyńśki (trwający całe 16 tygodni-tu
      ukłon w stronę naszych cudownych ustawodawców).
      Wróciłam do pracy bo prawdę mówiąc nie miałam większego wyboru,nie piszę
      żadnego bo tak nie było.Miałam oczywiście oprócz tego,żeby wrócić do pracy inną
      możliwość żeby wziąć urlop wychowawczy.Dostałabym "ogromny" zasiłek i
      zastanawiałabym się co z nim zrobić.
      Pisanie,że każdy z nas zna swoją sytuację rodzinną i materialną przed
      narodzeniem dziecka to absurd.Pewnie,że zna tylko gwarantuję,że jeśli każda
      kobieta zdecydowałaby się na urodzenie dziecka tylko w tym przypadku,że może
      nie wiadomo jak długo się nim osobiście zajmować to ile byłoby urodzeń???Może
      kilka, kilkanaście w roku?Efekt-za kilka lat znikoma ilość obywateli...

      Odpowiadam więc na pytanie autorki postu-KONIECZNOŚĆ.
      Egoizm?Wygodnictwo? Chyba nie wiesz o czym mówisz...
      Jestem przekonana,że żadno z rodziców nie podejmuje decyzji o żłobku dla
      spełnienia własnych ambicji i rozwoju kariery.Jeśli ktoś ostatecznie wybiera
      powrót do pracy bo...kariera to przeważnie zatrudnia opiekunkę (bo ma możliwość
      aby jej zapłacić).
      Zanim urodziłam Oleńkę,ba zanim się poczęła to zasatanawialiśmy się co bedzie
      potem,po macierzyńskim.Gdybym miała czekać na to aż mój mąż będzie w stanie
      utrzymać całą naszą rodzinę aby żyć na dość przyzwoitym poziomie to okazałoby
      się,że jestem w wieku...menopauzy,albo i dalej.
      Czytając post ewy2000 mam wrażenie,zresztą dziweczyny już pisały,że jest osobą
      niespełnioną zawodowo,wokół tego się koncentruje i nad tym ubolewa.Złożyła
      pewnego rodzaju ofiarę rezynując z pracy i opiekując się synem.Nie wiem co o
      tym myśleć.
      Reasumując,żal mi ludzi którzy myślą,że posłanie dziecka do żłobka to
      wygodnictwo (jaka to wygoda,że trzeba rano wstać i szybko do żłobka a potem z
      pracy pędem do dziecko).Oj,oj...
      Za jakiś czas chcemy podarować Oleńce rodzeństwo i wiemy już teraz,że będzie
      pewnie chodziło do żłobka.Brak odpowiedzialności?NIE,NIE,NIE STANOWCZO NIE.

      A jeszcze dwa zdania jeśli chodzi o karmienie.Ja moją córcię próbowałam karmić
      piersią.Olunia nie potrafiła ciągnąć piersi,na początku położna próbowała
      pomagać,później kiedy leżałam na ginekologii septycznej (zostałam zarażona
      gronkowcem podczas c.c.) nikt kompletnie nikt mi nie pomagał.Prosiłam ale nic.A
      lekarka,która przychodziła na poranny obchód tylko krytykowała,że dokarmiam
      dzieckoshocklka płakała bo była głodna i położna zdecydowała o
      dokarmianiu.Niestety nie karmiałm piersią i bardzo nad tym ubolewam,bardzo
      chciałam ale nikt mi nie pomógł żaden fachowiec...przykre.W tej sprawie mogłam
      liczyć tylko na siebie.Lekarze też potrafią nieźle dowalić...no cóż.

      Pozdrawiam

      Magda-mama żłobkowiczki Oleńki-kochanej córeńki 20.12.2002


      • dominika292 Re: konieczność i nic więcej... 17.04.05, 20:30
        > Jestem przekonana,że żadno z rodziców nie podejmuje decyzji o żłobku dla
        > spełnienia własnych ambicji i rozwoju kariery

        Znam 2 takie przypadki.

        Jedna z mam była bardzo ze żłobka zadowolona.
        Druga po ok. miesiącu zatrudniła opiekunkę.
    • nilgau spłacaj za mnie kredyt w banku ja zostanę w domu 17.04.05, 15:30

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka