Pierwszy raz do żłoba

14.01.06, 12:47
W poniedziałek Kevin idzie po raz pierwszy do żłobka. Ma 16 m-cy, będzie w
najmłodszej grupie (dzieciaki sztuk 13 od 5 do 18 m-cy). Boję sie tego
bardzo, nie wyobrażam sobie jeszcze że zostanie bez mamy, babci ani niani,
tylko z obcymi osobami! Zaczynamy od 2 godzin dziennie, ale mimo wszystko
jestem przerażona.
Napiszcie jak to było u Was, jak zniosła to dzidzia a jak rodzice?
Acha, i jeszcze, czy w pierwszy dzień powinnam wkupić Synka w grupę jakimiś
słodyczami, owocami, czy przyjść bez niczego? Czy jest jakiś kodeks
nowożłobkowców?
    • sweet.joan Re: Pierwszy raz do żłoba 14.01.06, 15:14
      Zapraszam na forum żłobki smile forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=646 Będzie
      raźniej.
    • marygaj Re: Pierwszy raz do żłoba 15.01.06, 18:38
      Pamiętam jakby to było w czoraj choc było to 5lat temu(moja córa chodzi już do
      szkoły.Ewa poszła do żłobka gdy miała 2,5lat.Umiała sama jeśc i załatwic
      się.Nie mieliśmy z nią żadnych problemów
      typu:płacz,wymioty,biegunki,temperatura czy inne tego typu historie,które się
      czasami słyszy od rodziców.Ewa od samego początku bardzo była kontaktowa.Z
      mężem tłumaczyliśmy jej(na możliwości 2latka)poco idzie do żłobka.Dla
      zabawy,frajdy.Super dzieci,dobre jedzenie.Nigdy nie przekazywaliśmy jej
      informacji typu:idziesz bo musisz bo rodzice idą do pracy.Tylko w
      formie:rodzice idą do pracy zarabiac pieniążki,a tu dzieci przychodą się
      pobawic z innymi dziecmi,którzy także idą do pracy.
      Ewa od początku zostawała na cały dzień(z mężem pracujemy na cały
      etat).Pierwsze dwa tygodnie na 4godz(regulamin żłobka)
      Zniosła pierwszą rozłąkę lepiej niż my.Mąż zaglądał do niej tak żeby go nie
      widziała(pracuje na tej samej ulicy co mieści się żłobek)
      Nie denerwuj się.Dzieci lepiej znoszą zmiany niż my dorośli.Uważam że dziecko
      lepiej się rozwija wśród rówieśników niż w domu z mamą,tatą czy może z babcią
      czy nianią.Dzieci uczą się przez naśladowanie innych,więc lepie dla dziecka
      jest żłobek lub przedszkole wśród dzieci,które tak samo jak ono nie potrafi
      jeszcze wszystkiego,a które uczy się że trzeba się ubrac,iśc do ubikacji,zjeśc.
      A w domu co, robią za niego:karmią,ubierają,wycierają w toalecie,a jedyne czego
      nie znoszę(to moja osobista wrogośc to wszystkich mam,tatusiów,niań,babc-w
      szczególności)mówią do dziecka zdrobniale!!!To biedne dziecko jeszcze sie
      dobrze nie nauczy mówic jak już będzie musiało od początku uczyc sie poprawnego
      wymawiania wyrazów bez zdrabniania.Po co naszemu własnemu dziecku zadawac
      podwójną prace.
      Jeżeli chodzi o przynoszenie czegokolwiek do żłobka to moim zdaniem nie
      powinnaś nic brac(ja nie brałam).Tak jak wcześniej pisałam,Kevin idzie dz
      żłobka dla przyjemności,zabawy,a nie z obowiązku.Gdy mu coś przyniesiesz będzie
      to wyglądało(w jego oczach)jak przekupstwo.Zostałem-nagroda.To bedzie błedne
      koło.
      Dasz radę.
      Pozdrawiam
    • mamakevina1 Re: Pierwszy raz do żłoba 15.01.06, 22:11
      Dziękuję za słowa otuchy, mam nadzieję że u nas też nie będzie dramatu, chociaż
      Kevin jest trochę młodszy, mniej samodzielny i ciężko mu jeszcze cokolwiek
      wytłumaczyć. To już jutro a ja siedzę jak na szpilkach. Wczoraj poczytałam
      sobie forum żłobki i przeraziły mnie niektóre posty o tym co czasami
      wyrabiają "ciocie" żłobkowe a raczej o tym co czasami wychodzi na światło
      dzienne bo dzidzia nauczyła się mówić i poinformowała. Boję się jutra baardzo i
      sama się ciągle nakręcam... No ale piżamka już podpisana (Babcia wyszyła smile),
      zaraz uzupełnię resztę wyprawki i... resztę pewnie opisze jutro.
      • mama_kotula Re: Pierwszy raz do żłoba 16.01.06, 01:19
        To, o czym informuje dziecko, należy dzielić na pół, a nawet na czworo. Mój syn
        np. mówił, że opiekunka używa notorycznie "k... mać", sęk w tym, że posądzona
        jest moją dobrą przyjaciółką, która nawet jak "kurde" powie, to się cała
        czerwieni, a gorszych przekleństw od niej nie słyszałam nawet w wybuchach
        złości. Ponadto na moje żartobliwe zapytanie, czy pani leje pasem, skwapliwie
        przytaknął.
        Na forum Żłobki 90% wątków to sianie niepotrzebnej paniki, dlatego przestałam
        tam bywać.
        Moja młodsza poszła do żłobka, jak miała rok. Też miałam pewne obawy, bo np.
        zasypiała wyłącznie przy piersi. Adaptowała się ok. 2 tygodni, dodam, że przez
        pierwszy tydzień "dbała o linię" - czyli nic nie jadła, ale nie wpadałam w
        panikę i z głodu nie umarła wink)) nadrabiała w domu.

        Będzie dobrze. Oby Kevin tylko nie chorował, tego Wam życzę najbardziej.
        Pozdrawiam
        Marta + Dwoje Żłobkowiczów
        • renka14 Re: Pierwszy raz do żłoba 16.01.06, 07:54
          moją małą też niedługo przymierzam do żłobka, ma dwa lata, więc opisz nam jak
          wyglądały pierwsze dni
    • mamakevina1 Re: Pierwszy raz do żłoba 16.01.06, 09:46
      Właśnie jesteśmy "w trakcie" żłobkowania, tzn Kevin siedzi w żłobie a ja
      przyszłam do domu i ryczę. Wszedł na salę b. chętnie bo uwielbia dzieci a ja
      stałam jakieś 20 minut pod drzwiami (nie wolno rodzicom wchodzić do dzieci). Po
      kilku minutach, gdy zorientował się że mamy nie ma zaczął strasznie płakać.
      Ostatkiem sił się powstrzymałam żeby tam wejść i Go zabrać. Opiekunka wręcz
      wygoniła mnie do domu (ale sympatycznie a nie nakazem). Za pół godzinki już po
      niego pójdę. Czuję się jak najgorsza matka na świecie. Ja wiem że zaraz Go
      zobaczę ale on na pewno jest skołowany i nie ma pojęcia dlaczego mama Go
      zostawiła i czy wróci? Zwariuję tu zaraz!
      • mama_kotula Re: Pierwszy raz do żłoba 16.01.06, 13:25
        Dam ci radę, choć może zabrzmi to brutalnie - nigdy nie stój pod drzwiami i nie
        nasłuchuj!!!! Serio, ma to więcej szkody dla ciebie niż pożytku smile))
        Pocieszę cię, że wrzaski mojej Anki w pierwszych dniach było słychać z
        pierwszego piętra żłobka na ulicy.
        Po kilku dniach synek skojarzy, że po pewnym czasie mama wraca i będzie lepiej.
        Jako ciekawostkę podam, co mi powiedziała opiekunka - gdy zbliżała się
        piętnasta, Anka robiła się podniecona i krążyła w okolicy drzwi smile)) jakby
        autentycznie wyczuwała, że mam po nią przyjść.
      • sweet.joan Re: Pierwszy raz do żłoba 16.01.06, 13:32
        Mamo Kevina! Przede wszystkim - spokojnie! Ja wiem: łatwo mówić, trudniej
        zrobić. Wszystkie mamy na tym forum to przechodziły, mam nadzieję, że doradzą
        Ci, jak przez to przejść w miarę bezboleśnie.
        Ja również byłam mamą żłobkowicza, teraz syn jest już przedszkolakiem. Więc mamy
        już dwie adaptacje za sobą. Moja rada: przede wszystkim spokój. Szczególnie, że
        Twoje dziecko jest jeszcze małe i jak sama piszesz, trudno mu jeszcze cokolwiek
        wytłumaczyć. Postaraj się nie przedłużać rozstań, oddawaj syna z uśmiechem i
        odbieraj tak samo. Nie martw się, nie siedź tam i nie nakręcaj się. Buziak, do
        cioci i już. Twój nastrój i nastawienie działa też na dziecko. Jak synek będzie
        widział mamę zadowoloną i spokojną, też taki będzie.
        Mój Młody przez długi czas marudził przy oddawaniu do żłobka, a pomagało właśnie
        jak najkrótsze pożegnanie. W szatni opowiadałm mu coś ciekawego, potem szybko
        zanosiłam na salę. Zauważyłam, że im dłużej się siedzi z dzieckiem, przytula i
        uspokaja, tym bardziej dziecko zaczyna protestować, płakać i kółko się zamyka.
        Obserwuj synka w domu. Jeśli się zachowuje, jak za czasu zanim poszedł do
        żłobka, jesteście na dobrej drodze. Pytaj panie opiekunki, czy długo płacze, czy
        udaje im się go zająć zabawą.
        Życzę, żeby adaptacja przebiegła jak najsprawniej i szybko minęła.
        Pozdrawiam
        • kozerki Re: Pierwszy raz do żłoba 16.01.06, 21:44
          dziś Marcin poszedł pierwszy raz do żłobka. Za tydzień kończy 2 latka.
          Był zachycony, zabawkami , dziećmi i smacznym jedzeniem. Ja podeszłam do naszej
          pierwszej rozłąki optymistycznie. Wiem, że Marcinek ma dobrą i fachową opiekę.
          Nie muszę drżeć ze strachu, że zostawiłam go z opiekunką z ogłoszenia, której
          dobrze nie znam i nie wiem co z nim porabia gdy ja jestem w pracy.
          Wiem, że dzięki uczęszczaniu do żłobka, poszerzą się jego horyzonty. Nawet
          najlepsza niania, nie będzie w stanie zapewnić mojemu synkowi tak bogatego
          programu zajęć i oczywiście kontaktu z rówieśnikami. Marcinek jest najmłodszy w
          swojej grupie wiekowej, ale wiem, że sobie poradzi. Od początku uczyłam go
          samodzielności i teraz ma okazję wykorzystać swoje umiejetności.
          Jutro w żłobku jest bal karnawałowy - na pewno będzie się wspaniale bawił.
          Trzymam kciuki za Kevina i jego mamę, będzie dobrze! Musi być!
    • parniki [...] 16.01.06, 23:21
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • gosiasos2 Re: Pierwszy raz do żłoba 24.01.06, 09:04
      Witaj,
      Mam nadzieję, że już jakoś mały się zaklimatyzował w żłobku. Moja Weronika
      chodzi do żłobka od roku i niestety nadal płacze przy rozstaniu. Ale opiekunki
      mówia że po 10 min góra przestaje i zaczyna się bawic w najlepsze. Dlatego nie
      przejmuj się jeżeli tak jak moja beksa synek by płakał bo napewno po krótkiej
      chwili ciocie go zabawią, a ty będziesz przeżywać cały dzień i widzieć jego
      zapłakaną buzię. Jestem pewna że żłobek dobrze mu zrobi. Moja córa zmieniła się
      diametralnie, sama się bawi rozróżnia kolory, zna mnóstwo piosenek i wierszyków
      i ogólnie uważam, że wyszło jej to na dobre, pomimo że cały czas twierdzi że
      nie lubi żłobka. Mój sposób na to żeby mniej marudziła to podczas drogi do
      żłobka opowiadam jej co będziemy robic jak wrócimy do domu, albo co jej kupię
      jak przyjadę. Zawsze mam mały drobiazg np.lizaka. Mała chętniej godzi się na
      pójście do żłobka, gdy ma miłą perspektywę na popołudnie. A ja oczywiście
      dotrzymuję słowa i robimy wszystko co rano ustaliłyśmy. Trzymam kciuki. Daj
      znać jak wam idzie.
Pełna wersja