siostrakrwi
02.10.06, 21:59
W środę zaczynamy żlobek (Humańska w Wawie0 - gr II).
Nasz córka ma prawie 14 miesięcy.
Decyzję o żłobku podjęliśmy dla jej dobra, bo jest bardzo do dzieci a
rodzieństwa jak na razie brak.
Od 6 miesięcy siedzi z teściową, bo ja wóciłam do pracy.
Teściowa jest BARDZO przeciwna, nawet dzisiaj miałam z nią na ten
temat "rozmowę". Ona chciałaby nadal z nią siedzieć, my chcemy żeby ją tylko
odbierała na razie przed spaniem, docelowo żebym ja ją odbierała po spaniu ok
15.00.
Jestem pełna sprzecznych przeżyć. Z jednej strony bardzo się cieszę ,że
będzie tam chodzić, będzie mogła się bawić z dziećmi, będzie pod fachową
opieką, będzie się uczyć samodzielnie jeść i funkcjonować. Z drugiej strony
na około ciągle słyszę, że będzie chorować (do tej pory poza katarkiem
parodniowym jest zdrowa), że sięcofnie w rozwoju, że się stanie apatyczna, że
zmarnujemy dziecko ,że ja jeszcze zobacze, że żlobek to ostateczność, że
przecież stać nas na opiekunkę lub babcie (babci płacimy za opiekę).
Mąż się niby ze mną zgadza ale jest bardziej miękki i troche na mnie złożył
odpowiedzialnośc za tą decycję i chodzi i powtarza, że jak będzie chorować to
nie będzie chodzić...
To takie wylanie żali.
W środę i czwartek idę z nią na dwie godziny, w piątek ma zostać sama, potem
w poniedziałek też i ma ją odebraćbabcia po 2 godzinach ale chyba ja też się
urwę z pracy. A potem ma zostawać do obiadu i przez pierwszy miesiąc - dwa
wracać do domu spać.
Tak bardoz bym chciałą żeby się udało, no i żeby nie chorowała.