Dodaj do ulubionych

Coś optymistycznego !!!!!!!!!!!

01.12.06, 08:28
Chciałam wszystkim Mamom, których dzieci chodzą lub będą chodzić do złobków,
powiedzieć, nie poddawajcie się zbyt szybko.
Mój synek startował 1 września, miał wtedy rok i 4m-ce, początek był
straszny, chodziłam z nim przez pierwsze 2 tygodnie od śniadanka do obiadku,
żeby zapoznał się z nowym otoczeniem, zostawiałam go najpierw na 1 godzinę,
potem 3 godziny, potem pół dnia i tak dalej. Początki były strasze, byłam
przerożona, Popierwsze mały był 2 dni w żłobku, potem 5 w domu, bo oczywiście
chory ( przed pójściem do żłobka nie chorował ani razu)potem znowu 2 dni od
początku ze mną i z nowu 5 dni w domu chory. Tak zleciały mi 2 tygodnie
urlopu na adaptację. Po drugiej chorobie znowu zaczynaliśmy od początku
najpierw ze mna 2 dni, potem zostawiałm go na 1 godzinę lub 2. Płacz był
niesamowity. Mały przez wrzesień i październik przeszedł 2 razy anginę, raz
ropną, zapalenie jamy ustnej, zapalenie spojówek, dzwiną pokrzywkę na skórze
i przeziębienie. Więcej był w domu niż w żłobku. Oboje z mężem załamaliśmy
ręce. Nadszedł listopad, oboje niemieliśmy już urlopu, więć mały został
pierwszego dnia cały dzień. Płakał ale wytrzymał. Pierwszy tydzien był
trudny, drugi już trochę lepiej zaczynał coś jesć w złobku, więc Panie
mówiły, że to dobry znak. Pod koniec drugiego tygodnia zjadł już wszystkie
posiłki. Zaprzyjażnił się z ciociami. Trzeciego tygodnia zaczął wychodzić
uśmiechnięty, chociaż rano przy rostaniu płakał. Czwartego tygodnia rano nie
miał czasu rozebrać się po już chciał lecieć do sali, a popołudniu nie chiał
iść do domu tylko uciekał mi z szatni do cioci i klocków. Nawet nie wiem
kiedy zleciał ten listopad i właśnie dzisiaj zdałam sobie sprawę, że
przechodził cały miesiąc, bez choroby. Raz miał katar, ale katar to nie
powód, zeby zostać w domu ( tak mówi Pani Dyrektor) w końcu my też nie
idziemy od razu na zwolenie jak tylko mamy katar, tylko idziemy w tłum ludzi
do autobusu i pracy. Mój synek w ciągu tego miesiąca zrobił ogromne postępy,
nauczył się jeść przy stoliku i skupiać się na jedzieniu anie na tym co
dzieje się dookoła, sam zajada kanapki i zupkę. Sam zaypia w łózeczku, mimo
iz przez rok był kołysany na rękach przez babcię i najbardziej bałam się tego
jak będzie zasypiał w żłobku.
Przychodzi do domu i chce się znami bawić tak jak w żłobku, łapie nas za ręce
i chce tańczyć, albo czołga się pod wszystkim co się da, nie będę opisywać
wszystkiego. Mój synek wyzhodzi radosny i to jest dlas mnie najważniejsze.

Dlatego niepoddawajcie się zbyt szybko, wam też się uda.

Beata

z góry przepraszam za błedy i literówki.
Obserwuj wątek
    • michalina7 Re: Coś optymistycznego !!!!!!!!!!! 01.12.06, 09:20
      Mój synek zaczął chodzić do żłoba w wieku 21 miesięcy. Chorował raz na zapalenie
      gardła ale obeszło się bez antybiotyków (2 tygodnie zwolnienia) i ostatnio
      przytrafiło się zapalenie spojowek. Od czasu do czasu pojawia się katar. Byłam
      przygotowana psychicznie na ciągłe choroby a tutaj proszę taka niespodzianka.
      Mały chodzi do żłobka dopiero dwa miesiące i generalnie codziennie płacze i
      złości się przy oddawaniu, ale gdy tylko wejdzie na salę to mu przechodzi.
      Początki były bardzo trudne. Teraz nawet ładnie je, bawi się, zaczął sporo
      mówić. Z nocnikiem nie chce się tylko pogodzić. Do tej pory synek zostawał tylko
      do godz. 12 potem odbierała go babcia. Od przyszłego tygodnia będzie zostawać do
      14.30 czyli bedzie musiał spać w żłobku. I tutaj mogą zacząć się problemy bo
      Łukasz nie potrafi spać w obcych sobie miejscach. No, ale zobaczymy. Mam
      nadzieję, ze wszystko będzie dobrze. Pozdrawam
    • a_kaw Re: Coś optymistycznego !!!!!!!!!!! 01.12.06, 09:27
      Hej, bardzo mnie pocieszyłaś. Ja dopiero jestem w ciąży (8 m-c), ale już wiem, że moja Mała od razu po macierzyńskim pójdzie do żłobka, bo ja muszę wracać do pracy. Wokół słyszę ciągle, że Mała będzie chorować, a w ogóle co to za pomysł, żeby dziecko oddawać do żłobka i do tego takie małe, że powinnam co najmniej rok posiedzieć w domu, etc. Tylko kto mi na życie da? Lub ludzie tylko patrzą na mnie ze zgorszeniem. Co do chorób, to wydaje mi się, że dziecko i tak to musi przejść, jak nie w żłobku, to później w przedszkolu, to jest nie do uniknięcia, a im szybciej się zahartuje tym lepiej chyba.
      Pozdrawiam
      • michalina7 Re: Coś optymistycznego !!!!!!!!!!! 01.12.06, 11:37
        Dodam jeszcze, że im młodsze dziecko tym szybciej się przyzwyczaja do nowej
        sytuacji - tak mówiła kierownik żłobka, do którego chodzi Mały. Mój synek
        poszedl do żłoba dosyć późno bo w wieku prawie 2 lat - czyli jego świadomość
        była większa niż dziecka np. 8-miesięcznego i dlatego bardziej przeżywał
        rozstanie. Kiedyś myślałam, że żlobek to zło konieczne, teraz jestem innego
        zdania. Widzę, jak mały pięknie posługuje się łyżką, zaczyna dużo mówić, ładnie
        się bawić.
        Nie przejmuj się gadaniem ludzi, że wrodna jesteś bo tak male dziecko do żłobka
        oddajesz. Szczerze mowiąc bezpieczniej czułabym się oddając dziecko do żłobka
        gdzie Mały ma fachową opiekę niż do jakiejś niani z ogłosenia w gazecie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka