Dodaj do ulubionych

Zaczynamy raz jeszcze

10.09.08, 08:21
No i me dziecię (2 lata) wróciło dziś ponownie do żłoba. Od czwartku był ze
mną w domu z powodu kataru, ale już mu lepiej, zatem podjęliśmy walkę od nowa.
Nie wiem jak będzie. Nie odbyło się bez płaczu rzecz jasna. Puściłam Go
natomiast bez siadania, bo za każdym razem wymiotował na wejściu.
Martwi mnie bardzo natomiast inna rzecz - zachowanie Piotrusia. Wczoraj będąc
po południu na moich zajęciach, które trwają już spory kawał czasu ( i mały
zawsze wiedział, że mama idzie ćwiczyć smile ) nagle wparowuje mój mąż z
zasmarkanym, zaryczanym synkiem na rękach. Nie dał po prostu rady Go uspokoić
przez tą godzinę, tylko " mama, mama", a przecież do tej pory NIGDY nic
takiego nie miało miejsca. Przerwałam zajęcia w połowie i poszłam z małym do
domu.
Powiedzcie Kochane i Ty moja ulubiona Lwico, ze TO MINIE! Bo nie wyobrażam
sobie , że tak już może zostać. Nie powiem, że się nie przeraziłam.
Nic to. Trwamy dalej. Mam już trochę mnie siły i samozaparcia, bliska jestem
raczej rezygnacji, ale próbujmy ponownie. Tydzień z małym zasmarkańcem,
uczepionym mojej spódnicy, spowodował, że chętnie wróciłabym do poprzedniego
stanu rzeczy i "zatrudniłabym" mojego tatę ponownie w roli niańki...była
cisza, spokój, zdrowie, i uśmiech.
Obserwuj wątek
    • kania_kania Re: Zaczynamy raz jeszcze 10.09.08, 09:44
      Ogolnie lwica ma racje, ze dzieci wczesniej czy pozniej sie
      przyzwyczajaja do takie czy innego stanu rzeczy. Choc w przypadku
      niektorych jendostek jest to po prostu rezygnacja z protestow, bo to
      co czuja, to ich.

      Dzieci sa rozne, nie da sie ich podciagnac pod linijke. Sa takie,
      ktore po kilku dniach usmiechaja sie do pani w zlobku, a sa takie,
      ktorym sie to wcale nie podoba, nawet po kilku miesiacach.

      Swoje dziecko trzeba obserwowac. Jesli nie ma sie innego wyjscia, to
      zlobek jest lepszy niz mieszkanie pod mostem, czy zywienie sie suchym
      chlebem, czy nawet mieszkanie z toksycznymi rodzicami lub tesciami.
      Ale jesli twoje dziecko po 2-3 tygodniach wciaz wydaje sie byc
      przerazone zmiana, jaka zaszla w jego zyciu, a Ty masz mozliwosc
      zapewnienia mu innej opieki, taka jaka zna i akceptuje - jest to
      wedlug mnie warte rozwazenia.

      Moze zamiast chodzic do zlobka, za rok po prostu pojdziecie do
      przedszkola?

      Kania
      • lwica511 Re: Zaczynamy raz jeszcze 10.09.08, 10:29
        Moja ulubiona Klarciu!
        To POWINNO MINĄĆsmilePiotruś jest cały czas na etapie utwierdzania
        się,że MAMA GO NADAL KOCHAsmile. Szczególnie musi byc tego pewien gdy
        za każdym razem Mama znika z oczu. Cieszy mnie , że zawalczyłaś ze
        sobą i skróciłaś pobyt w szatni. Czym krócej i sprawnie przebiegnie
        poranna przebieranka w szatni tym szybciej Piotruś się uspokoi na
        sali.
        Co do mojej przedmówczyni.Na pewno są dzieci, które nie powinny
        chodzić do żłobka.W swojej karierze(18 lat ze szkrabami), nie
        spotkałam sie z ani jednym przypadkiem , że dziecko nie zaadoptowało
        sie w żłobku. Nie spotkałam sie z dzieckiem , które buntowałoby siE
        dłużej niż 3 tygodnie.Przeważnie trwało to ok 10 dni.Naprawdę.
        Powody rezygnacji były inne:
        1.Choróbska
        2.Rodzice w okresie adaptacji ,,wymiękali''


        Najpiękniejszy widok jest wiosną, kiedy te roześmiane szkraby
        (wszystkie roześmiane!) wybiegają do ogródka i szaleją. Patrząc na
        nie nikt by nie pomyślał , że mają za sobą tak ciężki wrzesień.
        powodzenia!
        • kania_kania Re: Zaczynamy raz jeszcze 10.09.08, 10:57
          Ja na to patrze troche inaczej smile

          jak pisalam, kazde dziecko wczensiej czy pozniej odpusci sobie
          sprzeciw, to nie jest glupia dzdzownica, ktora bedzie robila cos bez
          wzgledu na to, czy jej sie uda czy nie, tylko inteligentny maly
          czlowiek, ktory potrafi okreslic, ze jego wysilki nie przynosza
          wynikow. KAZDE dziecko jest inne, i jak pisalam nie da sie dzieci
          podciagnac pod linijke.

          Jesli NIE MA innego wyjscia (a takich sytuacji jest wiele, rodzicom
          sie nie przelewa, a samo ubranie i wykarmienie dziecka sporo
          kosztuje), to nie ma sie co zastanawiac. Dziecko sobie poradzi.

          Jesli jednak, dziecko janso daje do zrozumienia, ze sie boi, ze nie
          chce, ze brakuje mu mamy, a mama MA MOZLIWOSC zapewnienia mu innej
          opieki - to jak juz pisalam, jets to rozwiazanie warte rozwazenia.
          Upieranie sie przy zlobku, gdy dziecko nie czuje sie gotowe a jest
          ktos kto sie nim zajmie w znanym mu miejscu jest wedlug mnie bez
          sensu. Przeciez nie chodzi o udowodnienie sobie czy innym, ze moje
          dziecko RADZI sobie, tylko, o zapewnienie mu komfortowego
          przeczekania maminej nieobecnosci.

          Nie jestem przeciwniczka zlobkow, natomiast zlobkowania na sile, bo
          przeciez KAZDE dziecko wczesniej czy pozniej sie przyzwyczaja -
          jestem wielka przeciwniczka. Moje starsze dzieci chodzily do zlobka,
          najmlodsza nie chodzi i raczej juz nie bedzie chodzic.

          Kania
          • lwica511 Re: Zaczynamy raz jeszcze 10.09.08, 11:08
            kania_kania napisała:

            > Ja na to patrze troche inaczej smile
            >
            > jak pisalam, kazde dziecko wczensiej czy pozniej odpusci sobie
            > sprzeciw, to nie jest glupia dzdzownica, ktora bedzie robila cos
            bez
            > wzgledu na to, czy jej sie uda czy nie, tylko inteligentny maly
            > czlowiek, ktory potrafi okreslic, ze jego wysilki nie przynosza
            > wynikow. KAZDE dziecko jest inne, i jak pisalam nie da sie dzieci
            > podciagnac pod linijke.
            >
            > Jesli NIE MA innego wyjscia (a takich sytuacji jest wiele,
            rodzicom
            > sie nie przelewa, a samo ubranie i wykarmienie dziecka sporo
            > kosztuje), to nie ma sie co zastanawiac. Dziecko sobie poradzi.
            >
            > Jesli jednak, dziecko janso daje do zrozumienia, ze sie boi, ze
            nie
            > chce, ze brakuje mu mamy, a mama MA MOZLIWOSC zapewnienia mu innej
            > opieki - to jak juz pisalam, jets to rozwiazanie warte rozwazenia.
            > Upieranie sie przy zlobku, gdy dziecko nie czuje sie gotowe a jest
            > ktos kto sie nim zajmie w znanym mu miejscu jest wedlug mnie bez
            > sensu. Przeciez nie chodzi o udowodnienie sobie czy innym, ze moje
            > dziecko RADZI sobie, tylko, o zapewnienie mu komfortowego
            > przeczekania maminej nieobecnosci.
            >
            > Nie jestem przeciwniczka zlobkow, natomiast zlobkowania na sile,
            bo
            > przeciez KAZDE dziecko wczesniej czy pozniej sie przyzwyczaja -
            > jestem wielka przeciwniczka. Moje starsze dzieci chodzily do
            zlobka,
            > najmlodsza nie chodzi i raczej juz nie bedzie chodzic.
            >
            > Kania

            > Zawsze to powtarzałam, że złobki powinny być dla tych którzy
            MUSZĄ, a nie chcą aby np. dziecko miało kontakt z innymismile.Rok, lub
            2 lata to odpowiedni wiek aby mieć kontakt z rówieśnikiem np na
            placu zabaw przez 15 minsmile.
            Jednakże tym którzy muszą należy pomóc. Zgadzam się że dziecko to
            nie robal jakiśwink, zaobserwuje, że w żłobku są zasady których należy
            przestrzegać. Łamanie jego oporu ma na celu ZAPEWNIENIE MU
            BEZPIECZEŃSTWA w żłobku, musi zaakceptowąć zasady i dostosować się
            do nich, a to jest BARDZO TRUDNE..
            • kania_kania Re: Zaczynamy raz jeszcze 10.09.08, 11:15
              lwica511 napisała:
              > Zawsze to powtarzałam, że złobki powinny być dla tych którzy
              > MUSZĄ, a nie chcą aby np. dziecko miało kontakt z innymismile.Rok, lub
              > 2 lata to odpowiedni wiek aby mieć kontakt z rówieśnikiem np na
              > placu zabaw przez 15 minsmile.

              O wlasnie... Nawet nie wiesz, jak sie ciesze, ze to napisalas... od
              ilosci opini o socjalizowaniu dzieci ponizej 3 rz czasmai plakac mi
              sie chce...

              > Jednakże tym którzy muszą należy pomóc. Zgadzam się że dziecko to
              > nie robal jakiśwink, zaobserwuje, że w żłobku są zasady których
              należy
              > przestrzegać. Łamanie jego oporu ma na celu ZAPEWNIENIE MU
              > BEZPIECZEŃSTWA w żłobku, musi zaakceptowąć zasady i dostosować się
              > do nich, a to jest BARDZO TRUDNE..

              Tutaj sie zgadzamy smile Mysle, ze lamanie oporu, to troche zbyt okrutne
              stwiedzenie, raczej pokazywanie, ze sa rzeczy, ktorych nie da sie
              zmienic i ze opor w takiej sytuacji jest bezsensowny.

              Wydaje mi sie, ze dla takich Maluszkow najtrudniejsza do
              zaakceptowania jest NAGLA zmiana. Zadne tlumaczenie, pokazywanie
              budynku zlobka i bawiacych sie dzieci nie przygotuje malucha na to
              wydarzenie. Zwlaszcza, jesli do tej pory czas spedzal z mama lub z
              kims z rodziny, w znanym sobie otoczeniu i z ustalonym rokladem
              dnia...

              Kania
              • klarcia79 Zatem pytanie 10.09.08, 12:12
                Dzięki za odpowiedzi. Ale zrodziło się tym samym inne pytanie, wątpliwość: czy
                ja, mając możliwość pozostawienia syna z dotychczasowym opiekunem przez następny
                rok, powinnam nie narażać syna na to wszystko? Ja NIE MUSZĘ oddać Piotrusia do
                żłobka, nie. My chcemy go tam posłać z różnych powodów, i nie tylko z takich by
                miał kontakt z rówieśnikami. Mogę pozostawić go na rok w domu z dziadziem
                najukochańszym, aż do skończenia 3 lat i próbować z przedszkolem. Zresztą cała
                rodzina stoi za tą opcją murem. Lwico Kochana, piszesz, że żłobek dla tych
                rodziców co muszą, a nie dla tych co chcą. Dlaczego? Dlatego, że adaptacja jest
                trudna i taki rodzić co musi to i tak to przetrwa, a ten co nie musi może się
                poddać? Czy dlatego, że mając inne wyjście lepiej pozostawić malca w domu, nie
                narażając go na stresy? Co uważacie Szanowne Przedmówczynie?
                • lwica511 Re: Zatem pytanie 10.09.08, 13:05
                  klarcia79 napisała:

                  > Dzięki za odpowiedzi. Ale zrodziło się tym samym inne pytanie,
                  wątpliwość: czy
                  > ja, mając możliwość pozostawienia syna z dotychczasowym opiekunem
                  przez następn
                  > y
                  > rok, powinnam nie narażać syna na to wszystko? Ja NIE MUSZĘ oddać
                  Piotrusia do
                  > żłobka, nie. My chcemy go tam posłać z różnych powodów, i nie
                  tylko z takich by
                  > miał kontakt z rówieśnikami. Mogę pozostawić go na rok w domu z
                  dziadziem
                  > najukochańszym, aż do skończenia 3 lat i próbować z przedszkolem.
                  Zresztą cała
                  > rodzina stoi za tą opcją murem. Lwico Kochana, piszesz, że żłobek
                  dla tych
                  > rodziców co muszą, a nie dla tych co chcą. Dlaczego? Dlatego, że
                  adaptacja jest
                  > trudna i taki rodzić co musi to i tak to przetrwa, a ten co nie
                  musi może się
                  > poddać? Czy dlatego, że mając inne wyjście lepiej pozostawić malca
                  w domu, nie
                  > narażając go na stresy? Co uważacie Szanowne Przedmówczynie?

                  Klarciu, moja ULUBIONA forumowiczko!smile
                  Rodzic który Musi nie podda się. Dziecko to czuje i adaptacja jest z
                  reguły szybsza. Rodzic który nie musi -waha się..Dziecko to czuje.
                  Nasłuchuje rozmów rodziców i uczepia sie ich targających wątpliwości.
                  Wysuwa cały arsenał środków jakimi dysponuje: płacze, wymiotuje, nie
                  jje,wreszcie choruje...sad.I tacy rodzice w większości po kilku
                  dniach rezygnują i to się w żłobku tak ślicznie nazywa: rotacja..
                  Czy żłobek jest dziecku potrzebny? Najbardziej do 3 lat potrzebuje
                  Mamy. Jeśli Mama wraca do praca to juz Ty stwierdzisz czy Dziadzio
                  lepszy czy żłobek. Jak zauważyłaś początek to DRAMAT. Czy ma
                  skutki , następstwa? .Nie wiem, nie jestem psychologiem, ale
                  dzieci , które przetrwały adaptację, KOCHAJĄ ŻŁOBEK. Nie możnna ich
                  z tamtąd czasami wyciągnąć do domu. Posiadają umiejętności o których
                  ich rówieśnicy mogą pomarzyć. Dzieci w żłobku SĄ SZCZĘŚLIWEsmile, gdyby
                  tak nie było żłobkowe sale świeciły by pustkami.
                  Dziecko najbardziej choruje przez pierwszy rok niezależnie od tego
                  czy to żłobek czy przedszkole. Jeśli Piotruś teraz przez ten rok
                  pochodzi do żłobka jest szansa, że za rok w przedszkolu będzie
                  chorował rzadko. Jeśli pójdzie za rok do przedszkola, za rok może
                  chorować bardzo często.
                  Jeśli pochodzi przez ten rok do żłobka, będzie bardzo dobrze
                  przygotowany (pod względem umiejętności i reguł panujących) do
                  przedszkola, będzie sie tam czuł pewnie i adaptacja to będzie
                  chwila. Jesli teraz zrezygnujecie adaptacja w przedszkolu będzie
                  przypominać tą żłobkową, a tam będzie trudniej, mniej Pań i mniej
                  matkowania dzieciom..
                  Daj Piotrusiowi szansę do końca września.A potem zrób co Ci
                  podpowiada Sumienie a nie jakaś lwica, i to będzie NAJLEPSZA
                  DECYZJAsmile)
                  • klarcia79 Re: Zatem pytanie 10.09.08, 14:09
                    Lwico - jak zawsze masz rację smile) Dzięki.
                    Póki co, trwamy nadal. I mam nadzieje, że przetrwamy.
                • elan-o100 Re: Zatem pytanie 10.09.08, 13:10
                  A jakie to powody zadecydowały, że chcesz wysłać synka do żłobka,
                  skoro może być nadal pod opieką dziadka...
                  • klarcia79 Re: Zatem pytanie 10.09.08, 13:49
                    Powodów jest mnóstwo. A co, myślisz, że większość rodziców oddaje do żłobka, bo
                    musi??? Przynajmniej nie w moim otoczeniu. Żłobek , do którego chodzi Piotruś
                    jest najlepszy w mieście, Panie tam pracujące są najlepszymi "ciociami", o
                    których słyszałam, dzieci świetnie w tym żłobie rozwijają, nabywają nowych,
                    jakże przydatnych umiejętności, których mój syn jeszcze nie potrafi, typu
                    pożegnanie się z pieluchą, posługiwanie się widelcem i łyżeczką, rozwój mowy,
                    wierszyki, śpiewanie, itp. Mój syn to leń smile, wszystko ma podane pod nos. Wiem,
                    nasza wina i dziadka, który się nim zajął, gdy mały miał 6mc. Ale widzę dzieci
                    żłobkowe, rozmawiam z ich rodzicami i zawsze wychodzą same plusy! Jedyny minus
                    to choroby. Wiem, że wrzesień jest najtrudniejszy. Wiem, że serce mi pęka gdy
                    mój syn płacze. Ale też wiem, że jego pobyt w żłobku przyniesie przede wszystkim
                    mu i nam same korzyści. Zatem próbujemy nadal.
                    • elan-o100 Re: Zatem pytanie 10.09.08, 13:57
                      Pytałam o to nie po to by Cie atakować. Sama za tydzien oddaje
                      rocznego synka do żlobka, ale dlatego ze MUSZE. Prawde mowiac gdybym
                      mogla go zostawic z babcia na przyklad, nie zastanawialabym sie
                      nawet minuty... Mysle ze tych wszystkich umiejetnosci o ktorych
                      pisalas dziecko moze sie nauczyc w domu, trzeba tylko checi ze
                      strony opiekuna i rodzicow.
                    • kania_kania Re: Zatem pytanie 10.09.08, 15:35
                      Moja obecnie 10-letnia corka do prawie 3 lat chodzila z pielucha. Bo
                      tak. Ani mnie sie nie chcialo walczyc, ani jej sie nie chcialo
                      sgnalizowac. Ktoregos dnia po prostu zaczela korzystac z doroslej
                      toalety a nie nocnika. Dla odmiany moja 1,5 roczna coreczka dosc
                      ladnie posluguje sie lyzeczka i widelcem, sama pije ze zwyklego
                      kubeczka.

                      Zaznacze, ze Kaska chodzila do zlobka, a Magda nie chodzi. Twoj tata
                      moze nauczyc Twojego synka tego samego co panie w zlobku.

                      Kania
                • kania_kania Re: Zatem pytanie 10.09.08, 15:32
                  klarcia79 napisała:

                  > Dzięki za odpowiedzi. Ale zrodziło się tym samym inne pytanie,
                  wątpliwość: czy
                  > ja, mając możliwość pozostawienia syna z dotychczasowym opiekunem
                  przez następn
                  > y
                  > rok, powinnam nie narażać syna na to wszystko? Ja NIE MUSZĘ oddać
                  Piotrusia do
                  > żłobka, nie. My chcemy go tam posłać z różnych powodów, i nie tylko
                  z takich by
                  > miał kontakt z rówieśnikami. Mogę pozostawić go na rok w domu z
                  dziadziem
                  > najukochańszym, aż do skończenia 3 lat i próbować z przedszkolem.
                  Zresztą cała
                  > rodzina stoi za tą opcją murem. Lwico Kochana, piszesz, że żłobek
                  dla tych
                  > rodziców co muszą, a nie dla tych co chcą. Dlaczego? Dlatego, że
                  adaptacja jest
                  > trudna i taki rodzić co musi to i tak to przetrwa, a ten co nie
                  musi może się
                  > poddać? Czy dlatego, że mając inne wyjście lepiej pozostawić malca
                  w domu, nie
                  > narażając go na stresy? Co uważacie Szanowne Przedmówczynie?

                  Przeczytaj swoj tekst, a pozniej to co napisala Lwica. Lwica ma
                  racje, ale to sie sprawdza TYLKO wtedy (co zreszta sama zaznaczyla)
                  gdy rodzice sa przekonani, ze dziecko powinno tam chodzic.

                  Jesli Dziadzio jest najukochanszy i chce zajmowac sie wnukiem, jesli
                  chlopiec nie chce chodzic do zlobka, to rodzi sie pytanie - czy to ma
                  jakis sens?

                  Dzieci niezlobkowe tez maja umiejetnosci o ktorych zlobkowicze moga
                  tylko pomarzyc. Dlaczego? Dlatego ze chowaja sie w ROZNYCH
                  srodowiskach. Panie w zlobku stawiaja na samodzielnosc, na
                  przestrzeganie ustalonych regul, na bezpieczenstwo. Dziadkowie, mamy
                  i babcie stawiaja na bycie z dzieckiem, na jego poczucie
                  bezpieczenstwa. I co z tego, ze dziecko nie umie dobrze samo trzymac
                  lyzeczki, skoro probuje z zapalem i usmiechem pod okiem kogos, kto
                  jest caly dla niego?

                  Podkreslam, ja nie neguje zlobka, natomiast Lwica opisuje calosc dosc
                  jednostronnie. Dzieci akceptuja zlobek, bo musza. Sa tam kazdego dnia
                  i nie maja wyjscia, jak obdarzyc przywiazaniem miejsce, zabawki i
                  panie. Oczywiscie z czasem staje sie to nawykiem i nie czuje z tego
                  powodu dyskomfortu. Tylko pytanie, czy musza sie z ta adaptacja
                  mierzyc tu i teraz, gdy najbardziej potrzebuja bliskosci i milosci?

                  Adaptacja jest trudna, bo to jeszcze zbyt wczesnie na integracje w
                  grupie. Dlatego np dzieci pozostajace z opiekunkami duzo szybciej i
                  bez takich dramatow oswajaja sie z sytuacja.

                  Nikt Ci nie odpowie, czy powinnas zabrac synka ze zlobka. Musisz sama
                  go poobserwowac, jego zachowanie, leki itp. On sam Ci odpowie, czy da
                  sobie rade z nowa sytuacja, czy dlugo bedzie przezywal rozstania.

                  Co do skutkow - zdania sa podzielone. Co prawda jestem prawie po
                  psychologii, ale to nie moja dzialka, wiec sie nie bede wypowiadac.

                  Kania

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka