Forum Kobieta Moda
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    kasa na ciuchy

    IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.05, 13:00
    jesli to nie ejst zbyt osobiste pytanie to:...ile wydajecie( okolo ) na
    ciuchy, buty itp.? skad macie pieniadze - od rodzicow, zarabiacie czy skad?

    mnie nie stac na tyle ciuchow, ostatni moj zakup to spodnie na aerobik za ok.
    65 zl. ... to bylo gdzies 2 tygodnie temu, od tego czasu nic nie kupilam, bo
    po prostu nie mam na to pieniedzy...studiuje, potrzebuje kase na bilety, cos
    musze tez zjesc kiedy mam zajecia od 8 do 17, kupic prezent jak ktos ma
    urodziny/imieniny ..
    Obserwuj wątek
      • katija1 Re: kasa na ciuchy 18.03.05, 13:10
        pracujemy :)
      • Gość: Evita Re: kasa na ciuchy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.03.05, 13:30
        Na ciuch miesięcznie 2000,-,kosmetyki około 500zł,czasem zdaża się troche mniej,
        czasem więcej. Jestem chyba zakupoholiczką. Mam ubrania jszcze z metkami w
        szafie. I to nie kilka, ale kilkadziesiąt. Kilka par butów nigdy nieubranych,bo
        np.mają tak niebotyczny obcas,że nie mam ochoty ich ubrać, albo są okropnie
        niewygodne. Kosmetyków np.kolorowych( makijaz) mam tyle,że musiałabym mieć trzy
        głowy,żeby je wszystkie używać. Ubrania kupuję zawsze jak mi się cos podoba,
        czasem dwa razy w tygodniu czasem co drogi dzien, czasem raz na tydzień. Jak mi
        się coś bardzo podoba nie przejdę obok tego obojętnie. Jestem mężatką,nie mamy
        jeszcze dzieci, pracuję. Kupowanie w takich ilościach jest chore, zchecią bym
        się wyleczyła, ale nie wiem jak :(
        • monia515 Re: kasa na ciuchy 18.03.05, 13:54
          Musisz iść do psychoterapeuty. To na pewno choroba albo zaburzenia
          emocjonalne... a może kompleksy?
          W każdym razie to nie jest normalne.
          • Gość: Inka_26 Re: kasa na ciuchy IP: *.szwajcarska.pl 20.03.05, 17:06
            monia515 chora to jesteś Ty ale z zazdrości.
        • Gość: kasia Re: kasa na ciuchy IP: *.dyn.optonline.net 18.03.05, 14:07
          mam tak samo! tez mam rzeczy z metkami, ktore kupilam np pol roku temu i juz
          mie sie nie podobaja...
          wiem, powinnam isc na terapie ale jest za droga - wole kupowac ubrania :)
        • more-than-a-woman Re: kasa na ciuchy 18.03.05, 20:04
          A ja mam na to lepszy sposób.
          Bo sama jestem zakupocholoczką, ale raczej nie kupuje w sklepach, ale na
          wyprzedażach, komisach, dobrych szmatexach.
          Więc jaka moja rada?
          Sprzedawaj te ciuchy, w których już nie chodzisz, albo nie masz takiego zamiar.
          Nie będziesz miała takiego poczucia winy, że szafa pęka w szwach.
          Niech Twoje zakupy bedę "płynną inwestycją".
          Kupujesz ciuch – to oznacza,że inny ciuch musi zostać sprzedany.
          :)
          Wersja soft to możesz komuś oddawać (sistry, kuzynki, koleżanki).
          PS. A może mieszkaszw Krakowie?
          • Gość: natalia Re: kasa na ciuchy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.05, 09:48
            mieszkam w okolicach Poznania
        • bajka228 Re: kasa na ciuchy 20.03.05, 13:26
          znam osobe, ktora miala podobnie jak Ty - wiekszosc kasy z pensji szla na
          ciuchy i kosmetyki (byla moja dobra klientka, bo ja sie m.in. zajmuje
          sprzedarza kosmetykow AVON). wszystko sie zmienilo po adopcji dziecka, teraz
          kasa idzie glownie na niuniusia... a o swoich kosmetykach i ciuszkach prawie
          zapomniala, tzn. ogranicza sie do tego co jest jej naprawde potrzebne.
        • Gość: jolka Re: kasa na ciuchy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.05, 15:20
          a może masz też bujną wyobraźnię?
        • Gość: Hermiona18 Re: kasa na ciuchy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.05, 22:25
          Evita to jak masz za dużo ubrań to mozesz mi wysłacv, te w ktorych nie chodzisz
          bo u mnie bieda w szafie piszczy...
      • Gość: bajka Re: kasa na ciuchy IP: 195.47.201.* 18.03.05, 13:37
        Pracuję i zarabiam, a na studiach zwykle przepuszczałam na ciuchy, buty i
        kosmetyki całe stypendium :), a od rodziców dostawałam na mieszkanie i papu ;-)
        • Gość: lodzianka Re: kasa na ciuchy IP: *.astral.lodz.pl 18.03.05, 13:46
          ja kiedys duzo /jak dla mnie/, teraz mniej. Wyleczylam sie i juz nie
          potrzebuje. Pare dni temu kupilam sobie koszule, ktora podobala mi sie od
          jesieni, teraz byla przeceniona 50% i az na sama mysl o niej buzia mi sie
          smieje. Kiedys tak nie bylo, jak kupowalam hurtowo.
          • Gość: mini Re: kasa na ciuchy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.05, 14:06
            nie kupuje od 3 lat.Na razie mi starczaja te, które mam.
        • Gość: Evita Re: kasa na ciuchy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.03.05, 14:13
          Nie mam żadnych kompleksów :) Nie nudzę się, mam znajomych,fajnego mężą. Zawsze
          szalałam z zakupami, odkąd pamiętam. Juz kiedyś rodzice kupowali mi wszystko co
          chciałam. nie debetuję z powodu braku pieniędzy, mam z mężem dom, duzy samochód,
          jezdzimy co roku na zagraniczne wakacje. Mam komórkę za 2 tys, zegarek za 15
          tyś. Nie jest tak ,że przez zakupy żyję na kredyt. Cos mi sie podoba i kupuję. I
          często niestey bez sensu.
          • monia515 Re: kasa na ciuchy 18.03.05, 15:09
            "...Kupowanie w takich ilościach jest chore, zchecią bym
            się wyleczyła, ale nie wiem jak :("

            To Twoja wypowiedź, więc moja rada to psychoterapia. Nie rozumiem dlaczego
            teraz się tłumaczysz i masz pretensje...

            Ja też sporo kupuję, ale nie narzekam przy tym, że 'to chore' i chętnie bym się
            z tego wyleczyła. Kupuję, bo sprawia mi to przyjemność, bo chcę dobrze
            wyglądać, bo lubię często odświeżać swoją i męża garderobę. I tyle.
          • martyna14 Re: kasa na ciuchy 18.03.05, 17:21

            Jakiejs przyczyny psychologiczne musza istniec, ze kupujesz ciuchy , ktorych
            nawet pozniej nie nosisz . Warto byloby sie temu przyjrzec przyczyna pewnie
            lezy w podswiadomosci jak to zwykle bywa. Wyobraz sobie, ze te pieniadze
            moglabys zainwestowac albo pomoc biednym dzieciom bo jak i tak nie nosisz to po
            co Ci one?
            • eirenne Re: kasa na ciuchy 18.03.05, 17:27
              Jak to po co:))) Bo są ładne, bo cieszą oczy, bo miło kupować, bo obsługa w
              sklepie miła, bo inspirują do nowych zakupów, bo jest popołudnie idealne na
              założenie nowej bluzki, koniecznie żółtej w fioletowe ciapki, a takiej jeszcze
              nie ma w szafie. I już, po co filozofię dorabiać. Każdy ma swojego bzika, ja
              też, choć w mniejszych finansowo rozmiarach:-)
          • Gość: wroozkah twoje zmartwienia chcialabym miec...Evita IP: *.dip.t-dialin.net 24.03.05, 16:04
            Mieszkam pod Strasbourgiem. Moj maz zarabia jak i ja chwilowo dorabiam
            (studjuje jeszcze) a od Pazdziernika juz zaczynam prace pelnoetatowa. Finansowo
            nas stac an to co nam sie podoba, jednak nie mamy samochodu ani wlasnego domu
            lub mieszkania. Jakos mi szkoda wydawac tyle pieniedzy na ciuchy. Moje
            rekordowe wydatki na ciuchy leza gdzies okolo 250 euro i to zdazylo sie dwa
            razy (raz dla mnie raz dla meza) ogulnie kupuje na biezaco po troche ale
            miesiecznie nie przekraczam 100 euro (wartosciowo jest to nie 400 zl tylko
            okolo 250 zl).. moze to tylko przyzwyczajenia studenckie? Jednak jak pomysle o
            spodniach lub marynarce w cenie 300 euro to wole se w polsce dac uszyc za 1/8
            ceny. Kosmetyki kupuje wtedy jak mi sie koncza. Nie potrzebuje piec odcieni
            rozu lub 20 kolorow paznokci :) mam lakier przezroczysty i perlowy, fluid i
            puder clinique ktory dostalam od przyjacolki no i maskara... to wszystko. Z
            perfumami mam tak samo. Mam specificzne zapachy na zimne (Jil Sander III i
            Fendi femme) i cieple (DKNY)miesiace, wiec starczaja na dlugo. Z ciuchami
            wazniejsze dla mniejest zeby pasowaly do osoby, byly pozadne, czyste i
            wyprasowane niz z najnowszych kolekcji i drogie. To co sie podoba nie musi byc
            wcale drogie :) Zawsze sa alternatywy.
            • Gość: NADOBNA Re: twoje zmartwienia chcialabym miec...Evita IP: *.aster.pl / *.aster.pl 24.03.05, 16:17
              Odpowiedziałaś sumiennie na pytanie.Bardzo ładnie.Ale dlaczego wydaje mi się że
              starasz się przekonać rozrzutniejsze dziewczyny że powinny tak żyć?Bo ja np nie
              przypominam sobie żeby Evita powiedziala"mam fajna komorke,kupcie sobie taka
              sama"I jeszcze jedno..Jak patrze na ten tytul to az czerwona ze zlosci sie
              robie.Widzisz...zwykle tam gdzie sa pieniadze sa klopoty.Tam gdzie nie ma
              zreszta tez.I zwykle jest tak ze ktos kto ma pieniadze niekoniecznie ma zycie
              wyzute z trosk,klopotow...nie mowie ze zyje w tragedii,ale nie pamietam nikogo
              kto mialby zycie idealnee,a zwykle jest tak ze cos za cos w zyciu.Wiec jesli
              mozesz...to odpusc sobie to "chcialabym miec takie problemy jak Evita".Bo to ze
              ktos tutaj pochwalil sie ze cos ma,nie znaczy ze zyje sobie w rozowym domku,z
              niebieskimi pokoikami i pierdząc w kibelek z masy perlowej czyta gazete Avanti
              zupelnie odstajac od rzeczywistosci.Joanna
              • Gość: Evita Re: twoje zmartwienia chcialabym miec...Evita IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.03.05, 17:35
                :))))) Super powiedziane! oj Nadobna, ty chyba jestes moim klonem ;)
      • Gość: pusia Re: kasa na ciuchy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.05, 15:49
        ja zarabiam ok. 1300, mieszkam z chlopakiem ktory zarabia 4000, razem mamy
        5300, dzieci nie mamy i wydajemy ok. po 500 na siebie co miesiac na ciuchy.
      • kalooo Re: kasa na ciuchy 18.03.05, 15:51
        tysiąc pińset sto dziwińset.
        • vanillaice Re: kasa na ciuchy 18.03.05, 16:52
          Różnie to bywa....ciuchy często kupuję na wyprzedażach więc nie wydaję na nie
          aż tak dużo ( ok. 250 zł./mies.). Moją namiętnością i pasją są
          perfumy...potrafię cały miesiąc jeść zupki chińskie, ale jak mi się jakiś
          zapach spodoba to nie ma na mnie mocnych....Pracuję w budżetowce, mój facet też
          więc kasy za dużo nie mamy....
          • Gość: m Re: kasa na ciuchy IP: *.telia.com 18.03.05, 17:00
            Narazie mam reguralne dochody i wydaje na ciuchy ok 400 zl miesiecznie. Mam
            szafe zawalona ciuchami i w niektorych wogole nie chodze. To samo jest z
            torebkami i butami. Mysle ze ludzie ktorzy wydaja wiecej niz ja na miesiac
            przesadzaja. Ja widze po sobie. Kupuje tylko to co mi sie podoba i kupuje
            czasami bo mi sie nudzi, wiem ze polowa tego co mam by mi starczylo. Kupowanie
            tylu ciuchow jest troche puste ale sprawia przyjemnosc tylko ze na chwile.Mam
            nadzieje ze teraz posataram sie nie kupowac tylu ciuchow bo to troche kasa
            wyrzucana w bloto.
          • kinky5 Re: kasa na ciuchy 19.03.05, 04:06
            Bardzo mi sie Twoj post podobal....te zupki chinskie i perfumy. Fajnie to brzmi
            pozdrawiam
      • Gość: anka Re: kasa na ciuchy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.05, 17:18
        Jeszcze nie pracuję, kasę mam od rodziców, czasami znajdę sobie jakąś dorywczą
        pracę, ale rzadko - ze względu na studia nie mam czasu. Rodzice dobrze
        zarabiają, więc nie mam przymusu zarabiania na siebie. Nie wiem ile wydaje, są
        miesiące gdy nic sobie nie kupię bo mi się nie chce/ niczego nie potrzebuje/
        nie ma nic ciekawego. Innym razem potrafię kupić 2 pary butów, spodnie, 2
        swetry i 3 bluzki i spódnicę w jednym tygodniu. Najczęściej jest tak wtedy, gdy
        zaczyna sie nowa pora roku, przeszukuję szafę i dochodzę do wniosku, że kilku
        rzeczy już nie będę nosić i przydałyby się nowe.
        • miska_malcova Re: kasa na ciuchy 18.03.05, 17:24
          pracuję :-)
      • papryczka_ag Re: kasa na ciuchy 18.03.05, 18:28
        Mam ataki zakupoholizmu.
        Na swoje ciuchy zarówno zarabiam jak i dostaję jeszcze przez chwilę od
        rodziców...
      • b_bb Re: kasa na ciuchy 18.03.05, 19:05
        Ostatni mój ciuchowy zakup miał miejsce jakiś miesiąc temu: kupiłam dwie bluzki
        w Reserved za łączną kwotę ok. 60 zł (obniżka dzięki karcie Nokii). Nie czuję
        potrzeby kupowania sobie co tydzień czegoś nowego, jestem uważana za dobrze
        ubraną, potrafię swoje rzeczy zestawiać tak, by za każdym razem wyglądac inaczej.
        Sama zarabiam na swoje ubrania.
        • voluptas do b_bb 18.03.05, 19:20
          Ile procent zniżki dają w Reserved na kartę Nokii?
          • b_bb Re: do b_bb 18.03.05, 19:40
            voluptas napisała:

            > Ile procent zniżki dają w Reserved na kartę Nokii?

            15% (nie dotyczy ubrań objętych innymi obniżkami)
            • voluptas Re: do b_bb 19.03.05, 00:04
              dzięki, to baaardzo cenne info ;)
            • kinga044 Re: do b_bb 19.03.05, 16:04
              A jak mozna dostać tę zniżkę??
              • b_bb Re: do b_bb 20.03.05, 20:17
                Musisz wstąpić do klubu Nokii, poczekać na przesłanie karty i robić zakupy ze
                zniżką. ;)
                www.nokia.com.pl/nokia/clubnokia/
      • Gość: balbi Re: kasa na ciuchy IP: *.ub.uni-koeln.de 18.03.05, 19:14
        Wydaje 100-150 euro miesiecznie na ciuchy, buty i kosmetyki. Moglabym wiecej, oj
        mogla.. ;)
      • lenkaaaa Re: kasa na ciuchy 18.03.05, 19:34
        ja nie mam zbyt duzo kasy na ciuch , ale bardzo lubie zakupy ubran. staram sie
        wyszukac zawsze cos ladnego.przeznaczam na to czesc stypendium ok. 100zl jesli
        robicie porzadek w swojej szafie i macie cos w rozmiarze 38, 40 to chetnie
        przyjme. piszcie na moj adres
      • Gość: małgo Re: kasa na ciuchy IP: *.dip.t-dialin.net 18.03.05, 19:41
        ja wydaje roznie.nie mam stalej miesiecznej kwoty ktora przeznaczam na ciuchy i
        kosmetyki.studiuje,moj maz pracuje.zarabia ok 20.000zl kupuje to co mi sie
        podoba ale bardzo czesto szukam przecen i wyprzedazy.
      • more-than-a-woman Re: kasa na ciuchy 18.03.05, 20:13
        A ja uwielbiam ciuchy Z Vero mody, ONLY.
        Gubię swoją głowę, gdy tam jestem.
        Ps. A może macie szanowne Panie coś do sprzedania (odstąpienie ewentualnie)
        fajnej dziewczynie z Krakowa? :)
        Byłabym bardzo wdzięczna.
      • aniabe13 Re: kasa na ciuchy 18.03.05, 21:35
        Pracuję. I musi starczyć na wszystko.
        I czemu się martwisz że przez dwa tygodnie nic nie kupiłaś? Ja dłużej
        bo...długo pracuję i nie mam czasu latać po sklepach.
        • Gość: natalia Re: kasa na ciuchy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.05, 09:50
          ja sie nie martwie, ze nic nie kupilam
          tylko jak czytam wasze wypowiedzi to przeciez niektore kupuja cos codziennie/
          co dwa dni ... dziwne dla mnie
          • Gość: Kaja Re: kasa na ciuchy IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 19.03.05, 13:23
            Ja wydaję średnio na miesiąc 150-200zł,kasy na kosmetyki nie liczę,bo mi się
            nawet niechce.Zresztą to wszystko zależy staram się pilnować i jak już któraś
            koleżanka napisała trochę więcej kasy idzie ze zmianą pory roku np w
            marcu;kupiłam już spodnie za 149zł,buty za 129zł i dwie bluzki za 45zł.Mam
            jeszcze pare rzeczy,które chce kupić na sezon letni,ale cały czas jest ta
            kontrola nad którą bardzo ubolewam,bo może nie starczyc na życie.Zarabiam w tej
            chwili 1600zł,a mąż tyle samo.Ja mam inne pytanie jak wasi mężowie reagują na
            te ciągłe zakupy,bo mój mi marudzi że mam szafe pełną i ciągle coś kupuje co
            mnie cholernie wkurza.
            • Gość: mini Re: kasa na ciuchy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.05, 13:31
              A mój marudzi, ze mam pusta szafe.
              • Gość: mloda Re: kasa na ciuchy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.05, 14:59
                a ja nie mam męża, nie mam nawet chlopaka, wiec mi nikt nie marudzi :)
            • vic_vic Re: kasa na ciuchy 19.03.05, 15:00
              Mój jeszcze-nie-mąż do niedawna akceptował moje zakupowe szaleństwa, woził mnie
              po centrach handlowych, pomagał wybierać bardziej lub mniej chętnie, chwalił
              gdy cos mu się podobało, czasem tylko pokręcił głową jak w ciągu jednego
              nieplanowanego wypadu wydawałam 500zł albo niecierpliwił sie odrobinę bo nie
              jest najwiekszym entuzjastą zakupów, ale generalnie było ok. Teraz tak jakby
              zmieniał nastawienie, mam wrażenie, że unika jakiegokolwiek wypadu ze mną do
              centrum i coś zdaje mi się, że ma to związek z tym, że wkrótce razem
              zamieszkamy a moje zakupy będą poniekąd i jego zakupami. Teraz co prawda i tak
              mam wybitnie ograniczone fundusze na ciuchy itp bo mamy baaaaaaardzo gruntowny
              remont dużego mieszkania, ale jak już wszystko wróci do "normy" to obawiam się,
              że cotygodniowe zakupy nie przejdą ;(
      • Gość: Y. Re: kasa na ciuchy IP: 217.113.224.* 19.03.05, 15:18
        Trudno powiedziec, ile miesiecznie wydaje na ciuchy. W jednym miesiacu wydam
        1000zł, bo akurat kilka rzeczy bardzo mi sie bardzo spodobalo, w innym nic
        sobie nie kupuje, bo nie mam nastroju i wszystkie ciuchy wydaja mi sie byle-
        jakie. Nie wyobrazam sobie kupowania ubran co drugi dzien albo co tydzien-
        latwo policzyc, ile "szmat" przybyłoby mi w ciagu roku... Gdzie to trzymac??
        Trzeba chyba miec garderobe o powierzchni 100m2. A po 2 sezonach wszystko
        nadaje sie na smietnik. Brrr...
        Generalnie wiecej wydaje na kosmetyki.
        • Gość: fafik Re: kasa na ciuchy IP: *.promax.media.pl 19.03.05, 16:42
          jak studiowałam i nie pracowałam, to kasa była od rodziców i zbierana z okazji
          róznych imienin, urodzin, itp. poza tym dorabioana dodatkowymi pracami. wiele
          tego nie było, więc na ciuchy i buty w ciągu roku wydawałam koło 1200 pln. jak
          zaczęłam pracować, to wraz ze wzrostem płacy, rosły wydatki. teraz wydaję koło
          3600 pln na rok. może przepuściłabym więcej, ale ze względu na studia, pracę i
          kursy nie mam czasu na zakupy:-)))
        • Gość: @ni@ni Do Evity IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.05, 17:56
          to pewne ze nie jesteś normalna po co na forum wypisujesz za ile masz komórke i
          zegarek, a może nosisz ceny wygrawerowane na wierzchu? widać jesteś nie
          dowartościowana w innych dziedzinach, gdybym była twoim facetem to
          zainteresowałabym się na co przepuszczasz tyle kasy. a może po prostu
          sciemniasz by się dowartościować w necie wszystko dozwolone
          • Gość: Evita niee IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.03.05, 20:13
            nie..., chodziło mi tylko o to,że nie debetuje i nie pożyczam,żeby cos kupic
            nowego.Czyli,ze niejestem taka zakupoholiczką. nieprzechwalam się, nie mam czym
            i daleko mi do chwalipięty. przeparaszam jak ktoś poczuł sie urażony. Jestem
            akurat raczej skromną osobą. Nikt właściwie nie wie ile wydaje,ze lubie firmowe
            rzeczy bo i po co.Kazdy lubi co lubi i w czym dobrze się czuje.
      • kinga044 Re: kasa na ciuchy 19.03.05, 18:09
        Uwielbiam kupować ciuchy,ale niestety nie mam na to dużo kasy,ponieważ i ja i
        mąż jeszcze studiujemy,mamy małe dziecko i ogromne wytraty,więc nie mogę dużo
        wydawać na ubrania.Wydaję ok.1200 zł rocznie na ciuchy i buty,staram się
        kupować z wyprzedaży i rzeczy przecenione.Ale to wszystko sprawia że mam
        jeszcze większą żądzę do zakupów.
      • abal2 Re: kasa na ciuchy 19.03.05, 18:18
        ok 500-600zl na miesiac, zalezy, czasem mniej, czasem wiecej, zalezy ile mam
        pieniedzy, jestem studentka, nie pracuje, pieniadze mam od rodzicow
        (powiedzieli, zebym sobie nie skapila, bo nie wiadomo jak bedzie w przyszlosci)
        i ze stypendium. Czasem jesyt mi glupio, ze moim znajomym ledwo strcza na
        jedzenie, a ja wydaje tyle na ubrania i kosmetyki, ale to przeciez nie moja
        wina, ze jestem w lepszej sytuacji od nich i nie musze sobie skapic
        • Gość: NADOBNA Re: kasa na ciuchy IP: *.aster.pl / *.aster.pl 19.03.05, 20:22
          Wstd mi się przyznać ile kasy przebimbuję miesięcznie na szmaty i
          malowidła.ostatnio policzyła mi to moja połowa(dzięki niemu mogę sobie pozwolić)
          mogę jedynie powiedziec co ostatnio kupiłam.Dzisiaj czapkę H.Loyda ale to dla
          niego,a dla siebie przedwczoraj C.Herrerę (sexy) i J.Del Pozo(Hallowen) w
          zestawie z balsamem.
          • Gość: mona Re: kasa na ciuchy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.05, 22:26
            A ja pracuję. Zarabiam przyawoicie ale nie przepuszczam pieniędzy na ciuchy.
            Kupuje zawsze rzeczy które są mi potrzebne, podobnie kosmetyki. nie rozumiem
            kobiet które przepuszczają kase. Jedno je łączy same jej nie zarabiają, dla
            mnie proszenie męża o kase byłoby upakarzające.
            • Gość: NADOBNA Re: kasa na ciuchy IP: *.aster.pl / *.aster.pl 19.03.05, 22:38
              No ale na tym polega roznica miedzy mna a toba ze zyjemy inaczej:)ciesze sie ze
              masz swoja prace.naprawde .ja z roznych przyczyn pracy nie podejmuje na
              razie.to tyle milego.a szczerze?w dupie mam co sobie myslisz.mi jet
              dobrze,wygodnie i tak ma na razie byc.co czlowiek to historia.
              • Gość: mona Re: kasa na ciuchy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.05, 22:47
                Zauważyłam tylko że własne pieniądze przez siebie zarobione inaczej się wydaje.
                Jak na nie zapracujesz to dwa razy oglądniesz kazdą złotówkę zanim ją
                przepuścisz. A o ile dobrze zrozumiałam to mąż (bądz przyjaciel) ci zwrócił
                uwagę że jego kasy nie sznujesz i wydajesz lekką ręką. nie wiem dlaczego się
                oburzasz?
                • zettrzy Re: kasa na ciuchy 20.03.05, 01:25
                  Gość portalu: mona napisał(a):

                  > Zauważyłam tylko że własne pieniądze przez siebie zarobione inaczej się wydaje.
                  > Jak na nie zapracujesz to dwa razy oglądniesz kazdą złotówkę zanim ją
                  > przepuścisz.

                  zartujesz? jak sama je zarobilas mozesz wydac trzy razy szybciej, bo nie ma
                  nikogo do "kontroli" czy "opowiadania sie" - pracowalas, twoje, mozesz z tym
                  zrobic co chcesz, odlozyc, przeputac albo i spalic, i nikomu nic do tego
                  natomiast pieniadze lozone przez kogos - no coz, tutaj musimy uwazac, bo to tak
                  naprawde nie zuplenie nasze, pieniadzodawca ma prawo sie czepiac jak nie wydamy
                  zgodnie z jego upodobaniami, wiec jednak wydaje sie szybciej i latwiej te
                  wlasnorecznie zarobione
      • Gość: Magda Re: kasa na ciuchy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.05, 23:53
        Na ciuchy wydaję według potzreb. Nigdy nie kupuję rzeczy w sposób
        nieprzemyślany tzn jeśli potrzebuję kupic krem do twarzy to kupuje jeden a
        dobry i wydajny, jeśli potrzebne mi sa buty to kupuję jedne a dobre. Zasada to
        kupowac z umiarem. Po co kupowac rzeczy żeby ich nie uzywac? Właśnie dzisaj
        poczyniłam zakupy wydałam 1000zł, ale są to zakupy związane z nadchodzącą
        wiosną. A rzeczy zakupione teraz z pewnością wykorzystam przy okazji jesienią i
        moze latem. Do tej pory w szafie można znaleźc mnóstwo ciuchów z kolekcji z
        przed dwóch lat które nadal noszę bo są w bardzo dobry stanie i moda na tyle
        sie nie zmnieniła aby musiał czekac na kolejny sezon. A jeśli chodzi o to skąd
        mam pieniądze na to wszystko to odpowiedx krótka - z mojej pracy
        • Gość: mona Re: kasa na ciuchy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.05, 10:21
          Magdo ja robie podobnie, może tylko dłuzej noszę. W mojej szafie jest bluzeczka
          kupiona 10 lat temu i jeszcze ją zakladam, o dziwo nie była droga ale ciuch
          porządny i nie do zdarcia. nie mam szalonej kolekcji butów ani torebek. A nie
          zgadzam się z tym że bardziej szanuje się pieniądze których się nie zarobiło.
          Mam wrażenie że po prostu jesteście bardzo młodziudkie, przecież nie zarabia
          się tylko na ciuchy i kosmetyki a na szeroko pojęte "życie"( mieszkanie gaz
          prąd benzyne:(, niektórzy spłacają kredyty i muszą kupić coś taniego ja to
          rozumiem i sznuje. A dla przyjemności to lepiej kupować wrazenia niż rzeczy
          jest z tego większa satysfakcja.
          • Gość: NADOBNA Re: kasa na ciuchy IP: *.aster.pl / *.aster.pl 20.03.05, 10:59
            Mona i Zettrzy....ale to jest inaczej.Moj narzeczony godzi sie na to.Ja jeszcze
            studiuje.chce miec wystarczajaco duzo czasu na studia i dla niego.On z kolei ma
            taka prace ze jest w domu okolo 3 dni w tygodiu.ja juz wczesniej pracowalam.Nie
            zdalo egzaminu.Pracowalam nie po to zeby miec wlasne pieniadze,bo te 800 zl
            mnie nie zbawi,tylko po to zeby robic cokolwiek i wlasnie jak mnie taka Mona
            zapyta to odpowiedz nie bedzie brzmiala"jestem leserem,nic nie robie".A robie :)
            Wykonuje wszystkie czyynnosci domowe jakie kobieta wykonywac powinna,uwazam ze
            swietnie gotuje i lubuje sie w tym...poza tym czasami pomagam mojemu mezczyznie
            w pewnych drobiazgach zwiazanych z firma.Moze to i niewiele,a moze calkiem
            sporo.Zreszta czy to wazne?u nas tak wyszlo.jest jasne ze ja zajmuje sie domem
            i jestem kiedy on wraca(zebysmy w ogole mogli sie widywac)a ja w zwiazku ze nie
            pracuje,a oczywiscie chcialabym miec duzo ladnych rzeczy dostaje "fundusze" od
            niego.to jest nie pisana umowa.nawet nie mowiona.po prostu to jest jasne.i
            powtorze sie:"co czlowiek to historia".i co zwiazek też...P.P.S. a zeby juz
            dokonczyc ten watek pracy to rzecz rozchodzi sie o podroze moje z nim,kiedy ma
            sie okazac ze nie bedzie go np.3 tygodnie.zaden pracdawca nie zaakceptowalby
            tego.dlatego wlasnie za jakis czas mam pracowac dla niego.czy wyczerpalam
            temat "pobierania oplat od meza/przyjaciela" wystarczajaco? aha i jeszcze
            jedno.odnosnie szanowania lub nie pieniedzy.Przepuszczam
            wszystkie.swoje ,jego.bez znaczenia.jestem nienormalna.na telefonie mam limit
            250 zl.bo potrafie wydzwonic 1500.i oboje o tym wiemy.on sie czasem smieje ze
            mnie ze kiedy ide cos kupic..cokolwiek czy to jest kg pomaranczy czy tez buty i
            kosmetyki wydaje wszystko co do grosza(faktycnie jakos ta sie udaje),mowi
            oczywiscie ze jak wyjedzie nastepnym razem to dostane w przydziale blok sera
            zoltego gouda,worek bulek maslo i herbate,bo za dizo przezeram.ale to sa zarty
            tylko:)jesli w ciagu miesiaca wydamy naprawde duuuzo kasy,wtedy siadamy przy
            stole i on mowi"Aska w tym miesiacu zabalowalismy troche(nawet jesli tylko ja)
            przystopujmy teraz troche.niczego ci nie bronie,tylko pomysl zanim cos bedziesz
            chciala)i to wszystko.Wytłumaczyłam się z tego świadomie.mam nadzieję na
            zrozumienie,a nie glupie komentowanie ze "ja mam inaczej".a miej sobie i badz
            blogoslawiona!
            • daino Re: kasa na ciuchy 20.03.05, 17:08
              ja calkowicie moge zrozumiec. kazdy jest inny i robi na co sumienie pozwala.
              ja np nie gotuje obiadow, nie piore i nie prasuje, a na garderobe wydaje z
              wlasnego, oddzielnego konta.
          • zettrzy Re: kasa na ciuchy 20.03.05, 16:56
            Gość portalu: mona napisał(a):

            > A dla przyjemności to lepiej kupować wrazenia niż rzeczy
            > jest z tego większa satysfakcja.

            wrazen sie nie da kupic - mozna miec nieziemskie wrazenia kontemplujac widok z
            wlasnego okna w brzydki, zimowy dzien, a mozna byc gosciem na super-balu i nie
            miec zadnych wrazen. Wrazenia sa funkcja naszej zdolnosci przezywania a nie
            zawartosci portfela.
            Co zas do "szanowania" pieniedzy, to nigdy tego nie potrafilam tego zrozumiec -
            szanowac mozna wartosci kulturowe, starszych ludzi, dostojnikow, idealy, czyjes
            uczucia, ale pieniadze - coz w nich jest takiego zeby zaslugiwaly na szacunek?
            Pieniadze sluza wylacznie jak srodek do osiagania innych celow i same w sobie
            nie maja zadnej wartosci.
            Co nie znaczy, ze nalezy je glupio wydawac, ale tez nie nalezy z nich robic
            czegos w rodzaju boga.
            • Gość: NADOBNA Re: kasa na ciuchy IP: *.aster.pl / *.aster.pl 20.03.05, 17:01
              Dokładnie.Mój pradziadek(ktory w karty przegral 3 wiochy)byl
              zamoznym ,wyksztalconym czlowiekiem.A mawial tak:"Pieniądze są po to żeby je
              szanować,ale przede wszystkim po to aby je wydawać"
              • Gość: NADOBNA Re: kasa na ciuchy IP: *.aster.pl / *.aster.pl 20.03.05, 17:04
                I jeszcze jedno.Szanuję cudzą pracę,kiedy moj mezczyzna wraca zmeczony z
                podrozy to nie zawracam mu dupy pie..mi,tylko pozwalam sie wyspac albo
                pomarudzic(przynajmniej staram sie)pieniadze przepuszczam jak ostatnia łachudra
                to fakt.ale nie interpretujcie tego w ten sposob ze jesli ktos wydaje cudze(no
                i w tym sek.ze u nas nie sa cudze,tylko nasze.a to juz nasza umowa)to od razu
                znaczy ze nie szanuje wartosci ...ble ble ble...frazesy.pieniadze dzisiaj
                sa,jutro moge chodzic w gumowcach i podomce.jestem tego swiadoma.
                • Gość: mona Re: kasa na ciuchy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.05, 18:26
                  Jeżeli odebrałaś to jako krytykę to przepraszam. Rozumiem że tak postanowiłaś i
                  szanuję to. Ja nigdy nie miałam pieniędzy i dlatego znam ich wartość staram się
                  nie szastać nimi, nawet teraz kiedy mi się dobrze powodzi. podobnie ma moja
                  siostra, dwadzieścia razy sprawdzi czy jest jej to potrzebne, nie zależnie czy
                  jest to kawałek sera czy markowy ciuch. Dla mnie 800 zl to są pieniądze mimo że
                  zarabiam znacznie więcej. Ale cóż wychodzi ze mnie protestancka natura. Nadobna
                  tak swoją drogą myśle że możesz być całkiem fajna dziewucha jak sobie czytam co
                  piszesz chociaż zupełnie inna niż ja:)pozdrawiam
                  • Gość: Welka Re: kasa na ciuchy IP: 212.182.81.* 20.03.05, 18:56
                    czytam sobie te Wasze wypowiedzi i jakos dziwnie sie czuje,chyba jestem
                    nienormalna, studiuje, utrzymauje sie ze stypendium i z kasy od rodziców,
                    przyznaje lubie zakupy ale bez przesady, sa w zyciu wazniejsze sprawy niz
                    zakupy i kasa! to takie puste i bezsensu macie szafe pelna szmat których nigdy
                    nie zalozylyscie i raczej nie zalozycie,czy nie lepiej by bylo pomóc komus, ale
                    cóz kazdy ma jakiegos bzika
      • Gość: Arina Re: kasa na ciuchy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.03.05, 18:54
        Fajnie wam dziewczyny że pracujecie ( no może nie wszystkie ), że zarabiacie,
        że możecie wydawać. A ja niestety nie mam pracy, pomijam kwestię, że czasem
        wariuję bo nie mam co robić :( ale o kupowaniu ciuchów a tym bardziej markowych
        mogę tylko na razie pomarzyć. Utrzymuje mnie mój mężczyzna, który podobno jak
        mężczyzna Nadobnej pokazuje się w domu tylko na 3 dni w tygodniu :( Ale jego
        firma dopiero się rozkręca i pieniądze mamy tylko na życie: rachunki, jedzenie,
        podstawowe przednioty użytku codziennego.
        A ładnie i modne wyglądać się chce, oj bardzo bardzo się chce!!! Czasami ratuję
        się zdobyczami z lumpeksów, ale niestety tam rzadko można znaleźć coś fajnego,
        przynajmniej w moim mieście, no i często te rzeczy są wycenione i wcale nie
        takie tanie.
        Eh kiedy ja już znajdę pracę...
      • nowak.monika Re: kasa na ciuchy 20.03.05, 19:01
        zazdroszczę wam ja zarabiam 600 zł netto,narzeczony 1500 ale jego kasa idzie na
        czynsz bo miszkamy w tbsach.(towarzystwo budownictwa społecznego) na paliwo do
        pracy bo mieszkamy w Pszczynie a on pracuje w Bielsku, ja z kolei w Jastrzębiu-
        zdroju, więć dojazdy moje 2 busami też kosztują jak już sobie coś kupię to
        ciuch za góra 50 zł ,ale nienarzekam i nierozumie dlaczego wciąż narzekacie
        pomyślcie ile osób nie ma na życie a kupno ubrań jest dla tych osób luksusem,
        ale żyją dalej i napewno są na swój sposób szczęśliwe bierzcie z nich przykład
        • Gość: e Re: kasa na ciuchy IP: 212.182.81.* 20.03.05, 19:02
          nareszcie ktos madrze pisze
          • Gość: NADOBNA Re: kasa na ciuchy IP: *.aster.pl / *.aster.pl 20.03.05, 19:52
            Mona ..Ty mnie lubisz chyba:)
            • Gość: mona Re: kasa na ciuchy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.05, 20:02
              Nadobna nie przeszkadza mi jak ktoś ma takie podejscie jak ty czemu nie. Mam
              znajoma która ubiera sie tylko u Deni Clear i max Marze. ja też oceniam ludzi
              po ciuchach, a mój mąż po samochodach (chociaż w życiu sie do tego nie przyzna)
              oczywiscie mówię o możliwościach finansowych. Pomyśle sobie że go stac albo nie
              i że ja bym też tak chciała i na tym koniec. więcej filozofii w tym nie widze
              • Gość: NADOBNA Re: kasa na ciuchy IP: *.aster.pl / *.aster.pl 20.03.05, 20:09
                Mój ma to samo z autem.a wiesz w czym tkwi zagwostka?jasne ze wiesz...ale
                narzeczony moj kochany zapiera sie raczkami i nozkami ze nie interesuja go
                cudze przyrodzenia.pozdrawiam.
      • Gość: megi Re: kasa na ciuchy IP: *.netcontrol.pl 20.03.05, 21:33
        Jak czytam wasze komentarze to wydaje mi sie ze ja zyje w innym swiecie:)))
        Jestem studentką stomatologii, mam czworo rodzeństwa.Moje wydatki miesieczne są
        bardzo skromne.Mam stypendium,kredyt studencki,ale pieniądze przeznaczam
        głownie na mieszkanie i jedzenie.Pomagam tez mlodszemu rodzeństwu i
        rodzicom.Ciesze sie ze innych stac na takie wydatki,dla mnie nierealne,ale mam
        nadzieje ,ze dzieki wyksztalceniu tez kiedys bede sobie mogla pozwolic na
        ciuszki i kosmetyki:))) Teraz przeznaczam na te rzeczy ok 30 zł/msc :((( Ale
        jestem szczęśliwa wiedząc ,ze pomagam innym:)))
        • monia515 Re: kasa na ciuchy 21.03.05, 10:09
          Do Evity i podobnych dziewczyn: rozejrzyjcie się wokół siebie- może ktoś
          potrzebuje pomocy, może jakieś dzieciaki nie jedzą obiadów, może potrzebują
          ciepła i serca, może jakaś rodzina przymiera głodem.. Zanim kupisz sobie
          kolejną niepotrzebną szmatkę- otwórz oczy!

          Aha i jeszcze coś: nie zazdroszczę nikomu, że ktos ma komóre za 'tysiąc pincet
          sto dziewincet' czy spędza wakacje zagramanicą (śmieszne te wasze
          przechwałki!!, he he), bo mam kasę i moge sobie pozwolic na rózne rzeczy, ale
          ja mam inne priorytety. Właśnie dlatego, że mam dużo pieniędzy prowadzę rodzinę
          zastępczą- daję dzieciakom prawdziwe ciepło rodzinne, miłość i szczęście.
          Zastanówcie się nad sobą i swoim 'wartościowym' życiem.
          • Gość: do monii Re: kasa na ciuchy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.05, 10:25
            dzieki tym dzieciakom masz duzo pieniedzy;) w zawodowej rodzinie zastepczej
            dostajesz okolo 900 zeta na dzieciaka miesiecznie;)
            • nadobna7 Re: kasa na ciuchy 21.03.05, 11:38
              Nie znoszę kiedy ludzie zwierzają się że"wczoraj uratowałam gołąbka bo miał
              zranione skrzydło"albo przygarnęłam kotka bo miał złamaną łapkę i smutne oczka"
              nie znoszę gdy Newsweek podaje informację o tym że A.Lepper wpłacił 10 tys. na
              fundację Tsunami.Jeśli robisz coś dobrego w życiu niech pozostanie między Tobą-
              dobroczyńcą,a potrzebującym.nie wiem jak inni,ale skąd wniosek że
              skoncentrowanie na własnej osobie wyklucza pomoc potrzebującym?bo o tym nie
              mówię?bo to do cholery forum o modzie.ale wiesz...nawet na
              forum "Dobroczyńcy"nie napisalabym ani slowa o tym co dalam,wplacilam badz
              `zrobilam.to nikomu nie jest potrzebne.kazdy ma swoje sumienie.a o szmatach i
              kosmetykach voila zawsze jestem chętna bo to fajny temat.taki babski.dziękuję
              Pani,proszę o nieodpisywanie,ponieważ denerwuje mnie Pani.Pani 2 posty
              wcześniej.
              • nadobna7 Re: kasa na ciuchy 21.03.05, 11:38
                No normalnie aż mnie krew zalała...
                • miska_malcova Re: kasa na ciuchy 21.03.05, 12:13
                  normalnie sie z Toba zgadzam
            • monia515 Re: kasa na ciuchy 21.03.05, 11:53
              Bezczelny prostak.
              • nadobna7 Re: kasa na ciuchy 21.03.05, 11:58
                Też tak sądzę
                • Gość: buka Re: kasa na ciuchy IP: *.intra / *.internetdsl.tpnet.pl 21.03.05, 12:28
                  ach, czyzby monia515 popsula wam troche dobre samopoczucie ?

                  to straszne ! kupcie sobie cos szybko na polepszenie nastroju !



                  • monia515 Re: kasa na ciuchy 21.03.05, 12:38
                    I jeszcze coś, dziewczynki- wolę sie przechwalać wyciągnięciem paru dzieciaków
                    z domu dziecka niż zegarkiem za 15 tys, komórą za ileś tam i wczasami
                    zagranicznymi (patrz Evita). Pani Nadobna tez nie jest lepsza.. nosi przecież
                    zegarek Cartiera, którym należy sie pochwalić. Żałosne to...

                    PS. buka-dzięki.
                    • Gość: Evita Re: kasa na ciuchy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.03.05, 15:35
                      Ej, naprawdę sie nieprzechwalam!!! Nie mam czym! Powtarzam chodziło mi tylko i
                      wyłącznie o podkreslenie faktu,że nie wydaje wszystkich pieniędzy co do grosza
                      na ciuchy,że pożyczam, debetuje itp. Zyje na średnim poziomie bo mnie na to
                      stać. Pomagam swojej rodzinie. koleżance która jest gorzej sytuowana, u ktorej
                      mąż tylko pracuje i zarabia malutko,a maja jeszcze dziecko na utrzymaniu. Fakt
                      znam kogoś kto by tej pomocy szczególnie potrzebował np.na książki do szkoły,
                      buty dla dzieci. Mimo wszystko jakoś do pomocy przez posrednictwo nie mam
                      zaufania,wolałabym komus pomóc bezpośrednio. Ale jeśli ktos na ulicy wyciąga
                      rekę nie przechodzę z zadartym nosem. Nie jestem rozpuszona panną,zapatrzona
                      tylko w siebie. pracuję i mam słabość do ciuchów i fakt faktem nie jest
                      potrzebne bym kupowała ich tyle . Jedna bluzka kupiona raz na dwa tygodnie
                      cieszylaby tak jak pięc kupionych w tym samym czasie. Bo potem i tak leży
                      wszystko w szafie i na raz wszystkiego człowiek na siebie nie włozy.
                      • Gość: Evita Re IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.03.05, 15:47
                        Chodziło mi o to,że nie znam kogos kto bardzo by pomocy potrzebował.
            • Gość: zuzaba Re: kasa na ciuchy IP: *.softlab.gda.pl 21.03.05, 13:58
              Chyba sobie, człowieku, nie zdajesz sprawy z tego, ile kosztuje utrzymanie i
              wykształcenia dziecka, skoro tak piszesz.
              Słów brak.
        • Gość: Do megi Re: kasa na ciuchy IP: 217.113.224.* 21.03.05, 14:05
          Dziewczyno, takim jak Ty powinno sie postawic pomnik! Powaznie. Bardzo imponuje
          mi takie postepowanie i taki sposob myslenia, milion razy bardziej niz jakies
          łachy od D&G, MaxMary czy innego wielkie designera.
        • Gość: wroozkah Re: kasa na ciuchy i wolontariusz IP: *.dip.t-dialin.net 24.03.05, 16:23
          :)wielki uklon przed tym ze pomagasz rodzinie mimo ze sama nie masz wiele ale
          apropos "pomagac"... kupujac utrzymujesz gospodarke, ludzie maja prace a z
          wiekszym popytem bedzie je mialo wiecej osob i znajda tez prace ci ktozy do tej
          pory maja nawet mniej niz ty. Tez warto sie nad tym zastanowic.
          Choroby "zakupocholika" tez ma pozytywny efekt, mimo ze nie bezposredni :)
          Ale jako caly stomatolog mozesz sie udzielac w obu kadrach ;))))
      • Gość: DagnyJuel Re: kasa na ciuchy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.03.05, 12:58
        oj żałosne...żalosne...
        • nadobna7 Re: kasa na ciuchy 21.03.05, 13:49
          Noszę i powiem.I wolę żebyś uważała mnie za pustego debila z Cartierrem na ręku
          niż wypisywać tutaj cokolwiek co dałam z siebie lub od siebie dla innych
          ludzi.to raz.a dwa...ludzie z Cartierrami właśnie pomagają takim instytucjom
          jak Twoja.Nie mam nic więcej do powiedzenia.
          • monia515 Re: kasa na ciuchy 21.03.05, 13:57
            Ależ mi nikt nie musi pomagać- ja zarabiam sporo (jestem tłumaczem- pracuję w
            domu i w duzym koncernie), a mój mąż jest lekarzem z prywatna praktyką. Nikt mi
            nie musi pomagać finansowo- w domu mam czwórkę kochanych dzieciaków- nie biorę
            od nikogo pieniędzy na wychowanie tych dzieci. Sama jestem zadbana, dobrze
            ubrana, mam mnóstwo zainteresowań; jestem fajną i lubianą osobą.
            Ps. Aha, i nie jestem starszą panią- mam dopiero 36 lat!
            Ps2. Jakie to szczęście, że nie muszę się dowartościowywać przysłowiowym
            Cartierem... he he.
            • Gość: jj Re: kasa na ciuchy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.05, 14:10
              dopiero 36 lat czy az to juz prawie 40!? ludzie zyja z rodzin zastepczych
              -normalnie kobitki w sklepie zarabiaja po 600 zl i jakos z tego dzieci
              utrzymuja;) i siebie jak moja znajoma;) ty dostajesz okolo 900 zl na miesiac na
              jednego rodzina zastepcza to nie adopcja... ktora jest bardziej bezinteresowna -
              a jesli jestescie tak z mezem zajeci;) to moze ktos z PCPRU pojawi sie na
              kontroli co ty na to?
              • monia515 Re: kasa na ciuchy 21.03.05, 14:19
                Zapraszam. Obydwoje pracujemy w domu i to nie codziennie, czasu mamy dużo. Poza
                tym dwójka jest adoptowana. Coś jeszcze?
                Nie rozumiem w ogóle tych ataków. O co chodzi? Chciałam tylko zwrócic uwagę co
                niektórym, że zamiast wydawac kasę na kolejną bluzeczkę (której sie nigdy nie
                założy) można kupić jakiemuś dzieciakowi z sąsiedzwtwa obiad czy buty.
                W końcu Evita w swoim pierwszym poście zastanawiała się nad swoim
                postepowaniem, a nawet stwierdziła, że chciałby sie wyleczyć z manii zakupów...
                PS. A 40 lat to dużo????? Szokuje mnie ta bezczelność.
                • Gość: NADOBNA Re: kasa na ciuchy IP: *.aster.pl / *.aster.pl 21.03.05, 14:41
                  Czy Pani tak trudno zrozumieć że można wydawać na jedno i na drugie?a może
                  uważa Pani że powinnam oddac wszytsko?uważam że robię wystarczająco.Pani mnie
                  doprowadza do szału.na temat wieku się nie wypowiem.przyszlam tu zeby rozmawiac
                  o bluzkach.czy Pani mogłaby przenieść się na stronę "akcje charytatywne,pomoc
                  biednym dzieciom-jestem dobroczyńcą"?My tu rozmawiamy o bluzkach!gdzie indziej
                  wypowiadamy sie o tsunami a o dobroczynstwie co madrzejszy nie powie ani
                  slowa.i chyba na tym polega jakas pokora.bo skromnosci to ja za grosz nie mam
                  co widac oczywiscie.
                  • Gość: NADOBNA Re: kasa na ciuchy IP: *.aster.pl / *.aster.pl 21.03.05, 14:44
                    I tylko przez szacunek na wiek i fakt że faktycznie komuś Pani pomaga(pomijam
                    już to bałwochwalstwo)nie powiem że mam Pania głęboko w dupie.
                    • monia515 Re: kasa na ciuchy 21.03.05, 15:05
                      Nie powiem, a jednak powiem... ciekawe.
                      Bez odbioru Dziecino.
                      • nadobna7 Re: kasa na ciuchy 21.03.05, 15:13
                        Bez odbioru proszę Pani
                        • kola Re: kasa na ciuchy 27.03.05, 22:09
                          nadobna, ale ty suaba jestes..
              • b_bb Re: kasa na ciuchy 21.03.05, 15:16
                Gość portalu: jj napisał(a):

                > ludzie zyja z rodzin zastepczych
                > -normalnie kobitki w sklepie zarabiaja po 600 zl i jakos z tego dzieci
                > utrzymuja;) i siebie jak moja znajoma;) ty dostajesz okolo 900 zl na miesiac na
                > jednego rodzina zastepcza to nie adopcja... ktora jest bardziej bezinteresowna

                Szanowna jj, pieniądze otrzymywane przez rodziny zastępcze nie są wynagrodzeniem
                za pracę, lecz są przeznaczone za dzieci. One kiedyś staną się samodzielne,
                trzeba więc zapewnić im przyszłość, więc nie gadaj głupot, jeśli nie orientujesz
                się dobrze w sytuacji.
                Kobietka zarabiająca w sklepie 600 zł "jakoś" zapewnia utrzymanie dzieciom, ale
                dziecko powinno mieć godziwe warunki do rozwoju, a nie jedynie minimalne
                zaspokojenie potrzeb.
                • b_bb Re: kasa na ciuchy 21.03.05, 15:20
                  Dodam jeszcze, że adopcja jest możliwa jedynie w przypadku, kiedy rodzice dzieci
                  są pozbawieni władzy rodzicielskiej lub nie żyją. Większość dzieci w rodzinach
                  zastępczych w Polsce nie ma uregulowanej sytuacji prawnej, ich rodzice mają
                  jedynie ograniczoną władzę, co skazuje je na egzystencję w domu dziecka lub, o
                  ile los się do nich uśmiechnie, na rodzinę zastępczą. I chwała takim, jak moni,
                  za to, co robią.
                  • monia515 Re: kasa na ciuchy 21.03.05, 15:25
                    b_bb- dzięki.
              • Gość: ol Re: kasa na ciuchy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.05, 09:54
                > dopiero 36 lat czy az to juz prawie 40!? ludzie zyja z rodzin zastepczych
                > -normalnie kobitki w sklepie zarabiaja po 600 zl i jakos z tego dzieci
                > utrzymuja;) i siebie jak moja znajoma;) ty dostajesz okolo 900 zl na miesiac
                na
                > jednego rodzina zastepcza to nie adopcja... ktora jest bardziej
                bezinteresowna

                Zastanów się kobieto co piszesz. Ludzie opiekują się dziećmi z domów dziecka,
                bo taką czują potrzebę, bo wydaje im się, że tak trzeba, że skoro mogą, to
                powinni pomóc innym. Kto Ci daje prawo sądzić, że na tym zarabiają? Twoja
                wypowiedź jest żałosna i naprawdę źle świadczy o Tobie świadczy.
          • Gość: Evita Re: kasa na ciuchy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.03.05, 15:45
            Dlaczego tak się porobiło,że jeśli ktoś coś ma to musi się tego wstydzić? Ludzie
            ja w miesiącu wydaje co najwyzej 2 tyś na ciuchy a nie 20!! Pracuję i uczciwie
            zarabiam. to ,że ktos nie mówi ,że nie pomaga biedniejszym od niego, to nie
            znaczy,że tak nie jest! w tym co pisała NADOPNA nie widze przechwalania się! A
            Pani, która opiekuje się dziecmi z domu dziecka tez ma rację.I nie rozumiem
            gdzie tkwi problem, po co niepotrzebne dyskusje. Żyjmy wszyscy jak chcemy,
            bylebyśmy nie robili komuś krzywdy i przykrości. A wszystkim życze aby kiedys
            znaleźli dobrą pracę i mogli sami decydowac na co przeznaczyć zarobione pieniądze.
            • monia515 Re: kasa na ciuchy 21.03.05, 15:47
              OK
              I to jest dobre podsumowanie tej dyskusji. Pozdrawiam. Monika
              • Gość: Evita Re IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.03.05, 16:04
                Nie ma Pani tak czasem wrazenia,że ludzie często biedni nie doceniają i nie
                szanuja pomocy? Nie mam tu na mysli absolutnie dzieci.bo te zawsze robią
                wszystko z sercem i szczerze. znam rodzinę która dostała telewizor od bogatszych
                ludzi. Bardzo biedna rodzina. Jak mi mąż opowiedział o niej to prezenty dla
                dzieci na święta przygotowałam dla nich. Są to strony rodzinne mojego męża,gdzie
                tam wozi swoja babcię na cmentarz, zatrzymuja się wtedy u tej rodziny. dzieci
                czworo,bieda aż piszczy,kobieta regularnie obtłukiwana przez męża pijaka.
                Podarowali im telewizor,bo nie było go w domu. dwa dni cieszyli sie tym
                telewizorem aż w końcu pijany tatus wywalił telewizor za okno. nic z niego nie
                zostało. No i dzieci tv nie mają. Marzą o komputerze. Najstarsza dziewczynka
                chodzi do wiejskiego sklepu i zafascynowana potrzy na kompy. Przed slubem ja
                miałam kompa i mąż miał swojego.Mieszkamy razem, jeden kompuer nie jest
                potrzeby. Stoi odłączony od prądu. moznaby zawieźc dzieciom, cieszyłyby sie ,ale
                jak ich super tatus znowy w pijanym widzie rozwali go w drobny mak? Odechciewa
                się. Bo to nie incydentalna sprawa. Tatus non stop chleje i robi w domu awantury
                :( Mąż powiedzial,słuchaj kupiłbym tym dzieciakom buty, mógłbym zabrac je do
                miasta bez problemu. Tylko,że wtedy tatus przewrazliwiony,że mamusia dzieci ma
                kochanka obiłby jej twarz. Miałby jescze jeden powód. I co tu robić? Pomagac,
                nie pomagać? Troszeczka pomagam mojej kolezance. Biedni, ona nie pracuje,on
                pracuje, dziecko. Wiadomo sam czynsz za mieszkanie duzo kosztuje. Jej mąż pali
                codziennie dwie paczki papierosow i cztery piwa wyciąga. nie pomysli,że małemu
                mógłby czekoladę kupić. Pomagać, nie pomagać? Fajnie byloby znaleźć rodzinę
                która by doceniła pomoc. Wstyd powiedziec ale jak zaczełam męża kuzynce pomagać,
                takm troszeczkę ciut ciut, to ta sobie np.tipsy poszła zrobić i do fryzjera
                latac częściej ode mnie...
                • Gość: Richelieu* Evito, bosz.. IP: *.zyg.brewet.pl 28.03.05, 02:29
                  gdy mąż pijak niszczy Twój prezent to nazywasz to brakiem docenienia całej
                  rodziny?
                  Nie pomagaj bo swoją paniusiowatością robisz ogromną przykrość tej kobiecie, bo
                  wstyd jej po każdym występie męża, że Ty dałaś, a on zniszczył.
                  Ale to normalne, chce się dawać aby utwierdzić się w przekonaniu bycia lepszym,
                  który może się podzielić, charytatuwność ku pokrzepieniu serc, naszych nie ich.
                  A taka charytatywność jest do dupy panno pomagaczko z bożej łaski. Kobieta zaś
                  pójdzie zaszyć się w ciemnym kącie, bo jak Ci ma opowiedzieć jak się telewizor
                  sprawuje i na przyszłość jak ma odmówić komputera, jeśli wie, że Ty widziałaś
                  jej dzieci zachwycające się takim w sklepie. Robisz jej przykrość i wpędzasz w
                  niezręczne sytuacje
                  • Gość: Richelieu* Re: Evito, bosz.. IP: *.zyg.brewet.pl 28.03.05, 02:33
                    i jeszcze, prawdziwa pomoc to ta, która nie oczekuje rewanżu. Wdzięczność jest
                    takim rewanżem właśnie.
                    • barbie26 Re: Evito, bosz.. 25.05.05, 12:47
                      Oczekuje rewanżu??? Chyba zostałam źle zrozumiana.
            • nadobna7 Monika i Evita 21.03.05, 15:49
              Monika mimo że Ty pierwsza zareagowałaś moim zdaniem niewłaściwie na moją
              osobę,to ja później zaatakowałam Cię.I mimo wszytsko przepraszam Cię za to że
              czasem jestem takim małym impertynentem.Mam nadzieję że to co napisałam nie
              uderzyło Cię.Evicie dziękuję za poparcie.
              • Gość: EVita Re: Monika i Evita IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.03.05, 16:09
                Pewnie kobiety, nie kłóćmy się :) Szkoda czasu i nerwów, dyskutujmy sobie
                poprostu ;) W końcu co jak co ale płeć piękna powinna zawsze trzymac się
                razem,wspierać się i starac się zrozumiec. Na codzien dosyć nieprzyjemnych spraw
                szarga nam nerwy !

            • Gość: @ni@k Re: kasa na ciuchy IP: 195.116.211.* 31.03.05, 23:27
              Podtrzymam Was na duchu i siebie też. Kobiety po prostu takie są, mają
              słabości, czasem kompleksy, zawsze chcą się podobać i mieć swój styl,wyróżniać
              sie z tłumu,albo po prostu chcą zakupami poprawić sobie humor!!! Uważam, że co
              do kupowania ciuchów to wszystkie zachowujemy się tak samo, sęk w tym,żeby się
              do tego umieć przyznać.Wiem co piszę, bo jestem wielkim obserwatorem świata i z
              wykształcenia pedagogiem, a tak naprawdę to Ja Wam sprzedaję te cholernie
              drogie,markowe ciuchy w butiku w takim jednym centrum handlowym. Przyznaję,że
              też lubię piękną bieliznę,biżuterię,markowe ubrania,buty,kosmetyki i
              PERFUMY,lubię swoje tipsy,sztucznie opaloną skórę itd.Pewnie dlatego tak dobrze
              Was miłe klientki rozumiem i dzięki Wam jestem dobrym sprzedawcą.
              POZDRAWIAM!!!
          • Gość: buka Re: kasa na ciuchy IP: *.intra / *.internetdsl.tpnet.pl 21.03.05, 16:00
            nadobna panno,

            jesli na twoim zegarku rzeczywiscie pisze "Cartierr" , to twoj stary kupil ci go chyba na stadionie X-lecia
            i ma cie w - jak to ty mowisz - "dupie".

            "pusty debil" i w dodatku z podrabianym zegarkiem,
            rewelacja.



            >Noszę i powiem.I wolę żebyś uważała mnie za pustego debila z Cartierrem na ręku
            >
            > niż wypisywać tutaj cokolwiek co dałam z siebie lub od siebie dla innych
            > ludzi.to raz.a dwa...ludzie z Cartierrami właśnie pomagają takim instytucjom
            > jak Twoja.Nie mam nic więcej do powiedzenia.
            • Gość: NADOBNA Re: kasa na ciuchy IP: *.aster.pl / *.aster.pl 21.03.05, 16:06
              jest napisane a nie pisze.to po pierwsze.po wtóre na moim zegarku z tyłu jest
              napisane santos de Cartier i pewnie jakiś numer seryjny się znajdzie.I po
              trzecie wreszcie czemu Cię to boli?
              • nadobna7 Re: kasa na ciuchy 21.03.05, 16:12
                Pewnie kobiety, nie kłóćmy się :) Szkoda czasu i nerwów, dyskutujmy sobie
                poprostu ;) W końcu co jak co ale płeć piękna powinna zawsze trzymac się
                razem,wspierać się i starac się zrozumiec. Na codzien dosyć nieprzyjemnych spraw
                szarga nam nerwy !

                Evita jak miło:)
                • Gość: mona Re: kasa na ciuchy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.05, 19:22
                  I ja przyłańczam sie do Ewity i nadobnej. Dlaczego przeszkadza wam że inni mają
                  pieniądze i noszą kosztowne rzeczy. oczywiście można innym pomóc ale chyba nie
                  dając im pieniądze. U mnie sprząta kobieta której nie stać na wiele rzeczy ale
                  na pewno woli te pieniadze zarobić i kupić coś dzieciom niż czekać na moją
                  łaskę. w bogactwie nie ma nic złego.
            • Gość: Ania Re: kasa na ciuchy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.03.05, 22:19
              no prosze podobno taka bieda w polsce a 90% tego forum wydaje na ciuchy i
              ksmetyki wiecej niz moje miesieczne dochody...
              tez bym chciala nie powiem:(
      • Gość: kk Re: kasa na ciuchy IP: *.jci.com 22.03.05, 19:48
        jejku... jak sie zastanowilam to sie okazalo ze wlasciwie wydaje mikroskopijna
        ilosc kasy na ciuchy, gdzies 100-150zl/mc

        na same sniadania i lunch w kafeterii wychodzi mi dobrze ponad trzy razy tyle.
        moze powinnam sie przerzucic na kanapki a poszalec 'odziezowo'?
        • Gość: Narnia Re: kasa na ciuchy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.05, 22:19
          nie to ja wydaje mikroskopijna ilosc kasy na ciuchy , u mnie to jest
          róznie.... nie pracuje , moi starzy nie narzekają na kase ,, ale za to maja
          wydatki remontowo / budowlane... często mi sie podoba jakis ciuch w sklepie
          ale go nie kupuje bo nie mam kasy... a od rodziców wstydze sie wołać z resztą i
          tak mi pomagają , w dan-henie podoba mi sie marynarka za 119 zł i zastanawiam
          sie nad nia tydzień (chłopak zaproponował ze kupi mi ja na urodziny), ale z
          drugiej strony jest ona dość elegancka i jej nie wynosiłabym , nie stac mnie na
          nieprzemyslane zakupy...
          ratuje mnie to ze potrafie szyć i przerabiać , ostatnio przerobiłam sobie 20
          letnie portki dzinsowe Rifle i zrobiłam z nich mini spódniczke , do tego kilka
          wojskowych naszywek i cekinków w kształcie gwiazdek
          teraz bede robić sobie bluzke -tunike ze spódniczki tzw solejki która kiedys
          kupiłam w lompeksie...
          z ręką na sercu troche zazdroszcze dziewczynom których stać na co miesięczne
          zakupy za kwote 500 zł
          gdybym miała taką możliwość wydawania 500-2.000 tys zł na takie przyjemności
          to czułabym sie jak pies spuszczony z łańcucha.... :)
          • Gość: Evita Re: kasa na ciuchy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.03.05, 22:26
            A może to inni powinni zazdroscic tobie umiejetności szycia, weny twórczej
            wyobrażni?... Jesteś przynajmniej ubrana w 100 % oryginalnie. kiedys jak juz
            znajdziesz jakąś dobrą pracę, bedziesz sporo zarabiac, twoje wydatki na ubrania
            znacznie wzrosną zobaczysz,że nie koniecznie będziesz chodziła lepiej ubrana i
            pomyslisz sobie "kiedys to super przerobiłam sobie spódniczkę,laski mi
            zazdrościły (i co niektóre zastanawiały się gdzie mozna taką kupić ;)) a teraz w
            tych sklepach nic fajnego znaleźc nie moge! :)
            • Gość: NADOBNA Re: kasa na ciuchy IP: *.aster.pl / *.aster.pl 23.03.05, 22:36
              Przykład: Ja-"przepraszam gdzie Pani zdobyła taką piekną bluzkę?"
              Pani-"sama uszyłam" Wtedy szlag mnie trafia:)
              A teraz przyklad z innej beczki.Siedzę na Nowym Swiecie w jakiejsc wloskiej
              knajpie,obok mnie siedzi kobieta.Spodnica marzenie...Siedze i jak zaczarowana
              gapie sie na okrycie jej tylka.W koncu nie wytrzymuje i podchodze,Przepraszam
              ze przeszkadzam,ale zachwycila mnie ta spodnica,zdradzi mi Pani gdzie moge taka
              dostac?Pani:"uhmumhummm...czy my sie znamy?" Ja:"nie..a czy do spodnicy trzeba
              sie znac?przepraszam jesli przeszkodzilam".Odchodze i slysze"nie wiedziala jak
              zapytac o autograf i glupa pali".Odwracam sie ..no tak faktycznie jakos mi
              znajomo wygladala...Edyta Jungowska...uprawianie gwiazdorstwa-pierwsza klasa.A
              swoja droga to ja wiem ze ja mam ten glupi zwyczaj "bycia otwarta ponad miare":)
              • hihihiii Re: kasa na ciuchy 23.03.05, 23:53
                Czy wyprowadzilas z bledu Gwiazde, czy jednak pozwolilas jej dalej pluskac sie
                w wodzie sodowej?
                • Gość: NADOBNA Re: kasa na ciuchy IP: *.aster.pl / *.aster.pl 24.03.05, 00:15
                  Nie no bez przesady...juz nie podchodzilam po to zeby "moje wylazlo na wierzch"
                  bo zrobilabym z siebie jeszcze wiekszego wariata.moglaby gwiazda np poprosic
                  obsluge aby wyprowadzono mnie z restauracji,gdyz namolna fanka nie pozwala jej
                  zjesc w spokoju kolacji.a to tylko dlatego ze nie dala mi autografu(badz ja nie
                  poprosilam):)
                  • hihihiii Re: kasa na ciuchy 24.03.05, 00:17
                    No tak. I pewnie i tak by nie uwierzyla.
                    • Gość: NADOBNA Re: kasa na ciuchy IP: *.aster.pl / *.aster.pl 24.03.05, 00:28
                      Ale to trzeba bylo zobaczyc jej oburzona mine,pelna pogardy ze nie mam odwagi
                      zapytac wprost o autograf:)Zreszta ona siedziala tam jeszcze z inna wielka
                      gwiazda Renata Dąbkowską z niegdys popularnego zespolu o nazwie przeze mnie
                      zapomnianej.A ja jeszcze wtedy czekalam na zamowienie,tlumaczyc sie nie
                      zamierzalam,a musialam zostac w restauracji.ale moje zaczepianie obcych zostalo
                      ukarane.wstyd mi bylo jak cholera.jednakze nic to nie zmienilo jako tako:)
                      siedze w metrze i widze ze dziewczyna czyta"Bog rzeczy malych" Arundhati
                      Roy.Usmiecham sie do niej i mowie ze tez czytalam i swietna ksiazka.A ona na
                      mnie jak na tredowata patrzy...A za nia wszyscy ktorzy mnie slyszeli.Jajo mozna
                      zniesc.Ale ja zcasami nie moge sie powstrzymac:))
                      • hihihiii Re: kasa na ciuchy 24.03.05, 00:35
                        Nie zmieniaj sie, tez zaczepiam ludzi. Czesto prawie komplementy, pytam gdzie
                        kupili, itp. Ostatnio sobie podspiewywalam placac przy kasie/ale ucichlam
                        skruszona/. Dabkowska, nawet nazwiska nie znam...gwiazdy phi.
                        • Gość: NADOBNA Re: kasa na ciuchy IP: *.aster.pl / *.aster.pl 24.03.05, 00:39
                          Mnie czasami ponosi w supermarkecie jak slysze fajna muzyke.wtedy
                          podskakuje,tancze sobie miedzy polkami.w ogole mam kilka takich dziwnot:)
                      • Gość: baret Re: kasa na ciuchy IP: *.chello.pl 24.03.05, 00:39
                        Evita napisała:
                        >Dlaczego tak się porobiło,że jeśli ktoś coś ma to musi się tego wstydzić?

                        nie porobiło sie. Unikanie "obnoszenia sie swoja zamoznością" oraz
                        przechwalania się nalezy do dobrego wychowania. Może to staroświeckie, ale w
                        tej kwestii nic sie nie zmieniło.

                        Natomiast w tym watku nie ma to znaczenia gdyż pytanie było zadane jasno - ile
                        wydajecie na ubrania. Mozna odpowiedzieć lub nie. Ale mieć pretensje o to ze
                        ktos odpisuje na zadane pytanie to juz przesada.
                        Nie pochwalam takiego wątku, ale skoro zaistniał...
                        • Gość: NADOBNA Re: kasa na ciuchy IP: *.aster.pl / *.aster.pl 24.03.05, 00:41
                          Dobranoc Hiihiii.Panie Berecie dobrej nocy(mimo żeś Pan taki upierdliwy)
                          • hihihiii Re: kasa na ciuchy 24.03.05, 00:42
                            Papatki! 8-)
                          • Gość: baret Re: kasa na ciuchy IP: *.chello.pl 24.03.05, 00:53
                            a nie przyszło ci do głowy że u mnie może być wczesny ranek?
                            albo nad czyms pracuję.. a w wolnej chwili (gdy komp przetwaza dane i muszę
                            czekać) rozmawiam na forum?
                            • hihihiii Re: kasa na ciuchy 24.03.05, 02:13
                              Gość portalu: baret napisał(a):

                              > a nie przyszło ci do głowy że u mnie może być wczesny ranek?


                              Ja tak wtrace...Moze zasugerowala sie tym "chello.pl"?
                              Dobranoc!
                              • Gość: baret Re: kasa na ciuchy IP: *.chello.pl 24.03.05, 03:01
                                :-)
                              • daino Re: kasa na ciuchy 24.03.05, 03:31
                                jedni do lozia a inni do kina;)
            • Gość: Narnia Re: kasa na ciuchy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.05, 16:58
              kiedys jak juz
              znajdziesz jakąś dobrą pracę, bedziesz sporo zarabiac, twoje wydatki na ubrania
              znacznie wzrosną zobaczysz,że nie koniecznie będziesz chodziła lepiej ubrana i
              pomyslisz sobie "kiedys to super przerobiłam sobie spódniczkę,laski mi
              zazdrościły (i co niektóre zastanawiały się gdzie mozna taką kupić ;)) a teraz w
              tych sklepach nic fajnego znaleźc nie moge! :)

              Dzięki! Chciałabym żeby to co napisąłś stało sie kiedyś prawdą....
              Z resztą mam zamiar w tym roku startować na ASP do Łodzi na projektowanie
              odzieży ... ale nie wiem czy sie dostane :)...
              Jakby nie było to część z Twojego postu już sie sprawdziła , na sylwestra
              potrzebowałam spódniczke do gorsetu , w sklepie była jedna za 100 byłam już
              troche spłukana i....uszyłam sobie spódniczke (zupełnie inna niż ta w
              sklepie)... tak sie spodobała mojej znajomej ze jej też taką uszyłam...tyle że
              w innych kolorach , koszt wraz z materialem i wszystkimi dodatkami wyniósł
              mnie ok 27zł
              • Gość: NADOBNA Re: kasa na ciuchy IP: *.aster.pl / *.aster.pl 24.03.05, 17:00
                Zdolniacha.Brawo:)
              • Gość: Evita Re: kasa na ciuchy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.03.05, 17:49
                Zdawaj na to ASP. Potrzeba w Polsce zdolnych projektantek mody! Bedziesz kreowac
                modę, ubierac kobiety i laski juz nie tobie będa zazdrościc ale innym
                laskom,które maja cos na sobie od "NARNI".Czemu nie? Jestes jeszcze bardzo
                młodziutka. Zarabianie pieniędzy jszcze przed tobą.W " najgoryszm" razie
                bedziesz szyc niepowtarzalne kreacje na indywidualne zamówienia. może jakis mały
                butik otworzysz. w moim miescie są dwie siostry które najpierw miały jeden
                maciupki sklep o nazwie EIDOS, teraz juz w Toruniu są trzy takie sklepy, w tym
                jeden bardzo duży, inne sklepy Eidosa są w Bydygoszczy,Grudziądzu a nawet
                słyszałam ,że w Poznaniu. To sa ciuchy dla młodych , zgrabnych dziewczyn, takie
                bardzo seksowne, ale nietylko. Suma sumarum w większości dyskotek w ttoruniu
                panny sa poubierane w ciuszki z Eidosa. Taka furrore siostry zrobiły i i
                wykreowana przez nich marka, one tego chyba same nie szyją tylko projektują. A
                są mniejwięcej w moim wieku, może ze dwa lata starsze. Ja mam niecałe 26 lat.
                Wię może i tobie się kiedyś uda. I tego Ci życzę. I wtedy tez ci pozazdroszczę
                bo przynajmniej będziesz robiła to co lubisz, a moja praca jest nudnawa :( ;)
                • Gość: Richelieu* maturzystka nie jest bardzo młodziutka IP: *.zyg.brewet.pl 28.03.05, 02:49
                  nie mówi się maturzystce "jesteś jeszcze bardzo młodziutka" chyba, że jest się
                  leciwą panią dawno po kwiecie wieku, dla której wszystkie pracujące są jeszcze
                  bardzo młodziutkie. Zgrywasz się Evita albo masz taką dziwną manierę cedzenia
                  słów. Coś w rodzaju: Otóż znajduję stan forumowy jako niezwykle ujmujący. Można
                  by pomyśleć, że kobieta lat 50 chcąca się trzymać, a tu co? 26. Dzieciak znaczy.

                  Maturzystka dla 26-latki jest niemal rówieśnicą, a nie bardzo młodziutką. A Ty
                  trzymasz w stosunku do niej dystans pokolenia.

                  Wcześniejszy post o pomocy uwidacznia Twoje niebywałe, 26-letnie doświadczenie
                  życiowe i orienacje w patologiach. Daj sobie spokój lepiej z ludźmi, przerzuć
                  się na schroniska dla zwierząt, wdzięczność będziesz mieć zawsze i
                  bezwarunkową. Zwierzęta to taki wdzięczny obiekt do pomagania w przeciwieństwie
                  do tych ludzi, którym nie mogę pomóc, bo jedyne co przychodzi mi do mojej
                  światłej głowy to przyniesienie paczek dla dzieci
                  • Gość: @ni@k Re: maturzystka nie jest bardzo młodziutka IP: 195.116.211.* 31.03.05, 23:43
                    Hej, co tak ostro! Przecież my sobie tutaj pomagamy,to jest swego rodzaju
                    psychoterapia,zwierzamy się,do kogo pójdziemy z problemami zakupowymi? Do męża,
                    psychoterapeuty. Oni nie zawsze nas rozumieją. Myślę,że sobie naprawdę
                    pomagamy,tu na tym forum. WIĘC WRZUĆ NA LUZ!!!
                  • barbie26 Re: maturzystka nie jest bardzo młodziutka 25.05.05, 12:41
                    Pisząc bardzo młodziutka miałam na myśli ,że zarabianie dużych pieniędzy jeszcze
                    przed nią. a matura to taki punk w którym trzeba się zastanowić co dalej i którą
                    drogę wybrać. a jesli dziewczyna ma talent do szycia to tylko pozazdrościć. I
                    nikogo z góry nie traktuję.
      • Gość: Malutka Re: kasa na ciuchy IP: *.is.net.pl / 217.144.192.* 24.03.05, 11:33
        Nie wiem dokladnie ile wydaje miesiecznie,ale jak mi sie cos spodoba to kupuje:)
        ostatnio(wczoraj) kupilam szpilki za 360zł i marynarke.Kase dostaje od rodziców
        którzy maja prywatna klinike...i to chyba tyle.....
        • Gość: NADOBNA Re: kasa na ciuchy IP: *.aster.pl / *.aster.pl 24.03.05, 12:32
          Przepraszam Panie Beret,że nie zgadłam że u Pana rano było.Komputer dane
          przetwarza, anie przetważa(a mnie razi ortografia-to w nawiązaniu do Pańskiego
          postu).Nie mogę się oprzeć wrażeniu że wcisnął Pan tą informację o odmiennej
          godzinie,abyśmy tylko wiedzieli że jest Pan na innym kontynencie.Ale czy ktoś
          Pana pytał?(owszem ...standartowo życzyłam miłej nocy,a Pan z wyrzutem
          zapytał"czy nie przyszło ci do głowy że...")Pozdrawiam Pana Panie Berecie,Joanna
          • Gość: baret Re: kasa na ciuchy IP: *.chello.pl 24.03.05, 17:39
            z tym porankiem to była odrobina przekory.
            chello.pl jak zauwazyła hiihiii od razu wskazuje ze jestem z polski.
            Co do ortografii - sam sie dziwię skad sie biorą błedy ortograficzne.
            Sadze ze jak u wiekszosci osób które szybko pisza na klawiaturze a nie mają
            umiejetnosci pisania bezzwrokowo błedy są nieuniknione. Błedy ortograficzne
            jeśli są incydentalne w korespondencji forumowej, dla mnie są nieistotne. I
            staram sie o to nie czepiać. Dla mnie jest wazna treść merytoryczna, może być
            ona napisana nawet jezykiem obrazkowym. A Baret (nie beret) ma na imie Maciej.
            pozdrawiam ciepło.
            • Gość: NADOBNA Re: kasa na ciuchy IP: *.aster.pl / *.aster.pl 24.03.05, 17:46
              A ja gwoli wyjaśnienia "złej slawy"lub "dobrej sławy:.Nie mialam tu na mysli
              tego ze jestem slawna.Co to to nie.Do takiego bałwochwlstwa jeszcze mi
              daleko.To tyczyło się bardziej opinii.Pisząc że mam nieskalaną sławę miałam na
              myśli to,ze moja opinia tutaj pozostawia wiele do życzenia.Żartuję sobie z tego
              Panie Macieju.Swoją drogą Pan jest nad wyraz uprzejmy Panie
              Macieju.Pozdrawiam,Joanna
              • Gość: baret Re: kasa na ciuchy IP: *.chello.pl 24.03.05, 18:46
                staram sie byc uprzejmy (ale i mnie zdarza sie zgrzeszyć)...
                chciałbym by na forum moda była modna uprzejmość.
      • Gość: kala Re: kasa na ciuchy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.05, 10:20
        dla mnie to przesada wydawać po kilkaset złotych na ubrania, kiedy tyle ludzi
        nie ma nawet czego włożyć do garnka!
        • Gość: umaa Re: kasa na ciuchy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.05, 11:53
          ale to nie jest moja wina ze "tyle ludzi nie ma co wlozyc do garnka"

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka