Forum Kobieta Moda
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    zastanawiam się....

    27.05.06, 13:59
    z czego wynika mówienie komuś lub o kimś - "ona jest zbyt chuda" (mówiac o
    ślicznej aktorce, piosenkarce) albo "Jest anorektyczna" (mówiąc o
    szczuplutkiej kobiecie) albo "ładna, ale za chuda" ? Czy rzeczywiście zawsze
    wynika to z obserwowalnej prawdy? Czy może to coś innego? Jak sądzicie?
    I dlaczego osobom grubym nie mówi się lub rzadko im się mówi - "o jaka Ty
    jesteś grubiutka", "ALe jesteś gruba", "Widać Ci okropnie fałdy tłuszczu" ( a
    szczupłym często czy częsciej - o jaka TY jesteś szczuplutka/--sieńka, ale
    jesteś chuda, widać Ci okropnie kości). Może ktoś zna odopowiedź, dlaczego
    tak się dzieje?
    Obserwuj wątek
      • nycole Re: zastanawiam się.... 27.05.06, 14:02
        Polecam ten wątek;
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=211&w=41921011&v=2&s=0
      • alex_koz oto zagadka ludzkosc;)) 27.05.06, 14:02

      • ell9 Re: zastanawiam się.... 27.05.06, 14:02
        o Audrey Hepburn ktoś napisal "zbyt chuda, niezgrabna". CO to własciwie znaczy?
        Zbyt chuda i niezgrabna w stosunku do tego kto to napisał? prawda? fałsz? a
        może zazdrość?
        • nycole Re: zastanawiam się.... 27.05.06, 14:06
          Każda osoba ,która nie jest szczupła zazwyczaj powie o tej szczupłej -"za
          chuda" . Znam to z autopsji i komentarze w stylu "Jesteś przerażliwie
          chuda', "Masz anoreksję" itp pozostawiam bez komentarza .
          Sama jestem zbyt dobrze wychoana ,żeby wytknąc komuś dodatkowe kilogramy ; nie
          przeszło by mi to przez usta .
          • ell9 Re: zastanawiam się.... 27.05.06, 14:06
            i jak reagujesz gdy ktoś tak powie?
        • lunalovelight Re: zastanawiam się.... 27.05.06, 14:06
          ell, a moze hepburn po prostu faktycznie tak jest odbierana przez czesc ludzi?
          ot tak sobie, po prostu? tyle jest pieknych kobiet na globie, chudych,
          szczuplych, o duzych pupach, plaskich jak deski i cycatych - i co, kazdej ktos
          czegos zazdrosci? hah. nie badz dzieckiem i schowaj ten argument do kieszeni,
          jak chcesz dyskutowac.
          • ell9 Re: zastanawiam się.... 27.05.06, 14:07
            chcę dyskutować i nie zamierzam niczego chować do kieszeni ;-)
            • lunalovelight Re: zastanawiam się.... 27.05.06, 14:12
              argument o zazdrosci to zaden argument. wszystko zalezy od tego, jak sie kto
              czuje we wlasnej skorze. sama posiadam latynoski tylek i waska talie, nie
              cierpie z tego powodu, na deficyt atencji nie narzekam :). i na rowni podoba mi
              sie bellucci i np. keira knightley (ktora jest b. szczupla).

              a ludzi wytykajacych komus zbytnia chudosc czy zbyt wiele tluszczu tu i owdzie
              znajdziesz wszedzie. osoba kulturalna nie wytknie komus ani tego, ani tego.
        • apfel27 Re: zastanawiam się.... 27.05.06, 15:01
          zazdrosc na pewno! nic innego tylko zazdrosc:D
      • ana-green Re: zastanawiam się.... 27.05.06, 14:09
        > z czego wynika mówienie komuś lub o kimś - "ona jest zbyt chuda"

        Przypuszczam, że z tego, że ta osoba jest za chuda. Logiczne?:)

        > I dlaczego osobom grubym nie mówi się lub rzadko im się mówi - "o jaka Ty
        > jesteś grubiutka"

        Przyjęło się, że wypominanie komuś nadwagi jest większym nietaktem niż
        wypominanie niedoboru kilku kilogramów, nadwaga kojarzy się bardziej negatywnie,
        ludzie sie raczej odchudzaja niż pogrubiaja, chcą być szczupli, uważają to za
        atut. Chociaż obecnie kakony piękna podążają raczej w stronę krągłych kształtów,
        a IMHO mówienie kościstej dziewczynie, że jest chuda to taki sam nietakt jak
        mówienie grubszej, że jest gruba.
        • nycole Re: zastanawiam się.... 27.05.06, 14:28
          ana-green napisała:

          > > z czego wynika mówienie komuś lub o kimś - "ona jest zbyt chuda"
          >
          > Przypuszczam, że z tego, że ta osoba jest za chuda. Logiczne?:)
          >
          No ok , ale nie każda osoba jest chuda ,dzięki dietom i wyrzeczeniom ;niektóre
          (np ja) są chude z racji np dobrej przemiany materii,genom ,drobnokościstej
          budowie i chociaż bardzo by chciały nieco przytyć ,to nic z tego .
          I jeszcze jedno - gdzie jest ta granica ,poza która rozpoczyna się "chudość" ?
          Czy jest to wskaznik BMI ? Ok . Moje bmi wynosi 17,0 - duża niedowaga niby ale
          ja jestem zdrowa ,mam dobre wyniki ,jem to co chcę i raczej zdrowo i z racji
          takiego bmi mam czuć sie "za chuda" ? Bo co ?-bo ktoś tak powiedział ?
          Wg mnie takie teksty są równie chamskie jak powiedzenie komuś "Ależ się
          spasłaś" .
          • ana-green Re: zastanawiam się.... 27.05.06, 14:32
            > I jeszcze jedno - gdzie jest ta granica ,poza która rozpoczyna się "chudość" ?

            Ta granica jest subiektywna, aczkolwiek raczej nie powie sie "za chuda" o kimś
            mającym 10 kilo nadwagi. Tak samo jest ze wzrostem - dla kogoś kobieta majaca
            170 cm jest wysoka, dla kogoś innego dopiero taka mająca 175 cm. Ale faktem
            jest, że żadnej z nich nie da rady nazwać niską.
          • ell9 Re: zastanawiam się.... 27.05.06, 14:42
            Dokładnie, doskonale Cię rozumiem nycole. Fajnie, że potrafisz o tym wszystkim
            pisać z taką łatwością... A jak odpowiadasz gdy ktoś komentuje Twój wygląd np.
            w taki sposób: "jaka Ty jesteś chuda"
            • nycole Re: zastanawiam się.... 27.05.06, 15:02
              Zależy kto to mówi ,ale najczęsciej odpowiadam " Ale jaka zgrabna" P . Mam dość
              tłumaczeń czemu jestem chuda .
              Parę mies temu byłam u lekarza (poradnia hematologiczna) i lekarka pod koniec
              wizyty (okazał0 się ,ze wszystko ok) zawołała "Jesteś zdrowa ale na litość
              boska ,przytyj trochę dziewczyno ,bo jak tak można byc takim chudzielcem " No i
              ręce opadają...moje ręce ,oczywisćie...
              Inna lekarka (moj nowy lekarz rodzinny ) na jednej z pierwszych wizyt zapytała
              czy ostatnio tak schudłam ,czy jestem z natury szczupła / Powiedziałam ,ze
              zawsze taka byłam a ona spokojnie przyjęła to do wiadomości.Na podstawie tych
              dwóch incydentów opisanych powyżej stwierdzam ,że dla każdego ta
              granica "chudości" jest inna .
              • ell9 Re: zastanawiam się.... 27.05.06, 15:15
                a tak z ciekawości zapytam, nycole ile ważysz i mierzysz?
                • nycole Re: zastanawiam się.... 27.05.06, 15:25
                  Waze 50kg przy wzr 170 w porywach do 172 -zależy gdzie sie mierzę.
                  • cala_w_kwiatkach Re: zastanawiam się.... 27.05.06, 18:15
                    nycole napisała:

                    > Waze 50kg przy wzr 170 w porywach do 172 -zależy gdzie sie mierzę.

                    ja tez tyle waze (no, po obiedzie moze z 51kg;)) i mam 172cm, kiedys o wiele
                    czesciej slyszalam "ales chuda" a teraz sama widze ze zmienily mi sie proporcje
                    i ta chudosc nie jest juz tak widoczna
                    jednak czesto kolezanki nie mowia, ze jestem chuda ale pytaja mnie o wymiary;)

                    gdy słysze teksty, ze jestem za szczupla to tego nie komentuje, bo mnie to nie
                    obraza, raczej jest mi obojetne wazne ze ja sie dobrze czuje z taka figura, nie
                    mam problemow z rozmiarami ubran i podobam sie mojemu facetowi:)
                    pozdrawiam
                    • daggy4 Re: zastanawiam się.... 29.05.06, 10:43
                      ja, podobnie, przy wzroscie 172 waze 53kg.
                      zauwazylam, ze generalnie epitety w stylu "jaka jestes chuda" pochodza od
                      kobiet, ze strony facetow slysze same ochy i achy!
                      tak, ze przestalam sie przejmowac kobiecymi opiniami kilka lat temu. niektore
                      kobiety to zazdrosnice.
      • dolores.h Re: zastanawiam się.... 27.05.06, 14:09
        Bo powiedzenie komus "Ty grubasie!" jest powszechnie uznawane za grubiastwo i
        chamstwo. Powiedzenie komus "jestes chuda jak kosciotrup!" jest ogolnie
        akceptowane i wiekszosci ludzi (tych co to mowia) nie widzi w tym ze to tez jest
        chamskie.
        • ell9 Re: zastanawiam się.... 27.05.06, 14:16
          Ale czy rzeczywiscie tak jest, ze gdy ktoś mówi, ale TY jesteś chuda to musi
          tak być? Bo ktoś powiedział...?
          • dolores.h Re: zastanawiam się.... 27.05.06, 14:32
            jezeli ktos mowi Ci, ze jestes chuda to to znaczy ze dla tej osoby, w jej
            mniemaniu i ocenie "jestes chuda". W mniemaniu cioci Basi mozesz byc w sam raz,
            a w mniemaniu swoim "za gruba". Obiektywnie mozna stwierdzic czy ktos ma np.
            niedowage ale to czy tyle ile wazysz (liczac, ze jestes zdrowa) to chudosc,
            grubosc czy ideal to juz jest tak subiektywne jak to czy jestes ładna czy
            brzydka. Równie dobrze mozesz zadac pytanie: "jestem ładna bo ktoś powiedział ze
            jestem?".
            • ell9 Re: zastanawiam się.... 27.05.06, 14:46
              A jak np. wiem, że jestem chuda/szczuplutka, zawsze taka byłam i się tego
              wstydziłam. odczuwam boleśnie czyjąś krytyczną uwagę na temat mojego wyglądu.
              Zastanawiam się jak mogłabym tego aż tak nie przeżywać i nie wyolbrzymiać. Moze
              mi pomożecie?
              • wildorchid Re: zastanawiam się.... 27.05.06, 14:50
                bo to taka polityczna poprawnosc zle pojeta-powiedz grubasowi ze jest gruby to
                cie okrzykna chamka ale jak inny wyzwie cie od wieszakow i chudzinek[w wersji
                soft:))]to znaczy ze po prostu wyraza swoja opinie.
                pelno na swiecie takich absurdow ,szkoda zycia na analizy
              • dolores.h Re: zastanawiam się.... 27.05.06, 14:58
                jeżeli źle sie czujesz z tym, że sadzisz ze jestes zbyt chuda, to idz do
                dietetyka, skomponuj odpowiednia diete i utyjesz. Zakladajac, ze jestes zdrowa.
                Kobiety, ktore sie czuja za grube chudna, tak i utyc tez sie da. Jedno i drugie
                pewnie proste nie jest.

                A jesli dobrze sie czujesz z tym jaka jestes i pytasz co zrobic żeby sie
                uodpornic na krytyczne uwagi innych ludzi - to chyba najlepiej zmienic
                otoczenie. Takie uwagi do doroslej kobiety nie sa do konca na miejscu. Ja je
                glownie slyszalam jako dziecko: bylam mala, chuda, slabsza fizycznie od
                kolezanek. Tyko wtedy sie nie patrzylo na to, czy to jest ladne czy brzydkie
                tylko ze kolezanki sa silniejsze i tez taka chce byc:>

                Zreszta jesli uwazasz to za atut, ze jestes szczupla to chyba takie uwagi Cie
                zbytnio nie powinny obchodzic.
              • lunalovelight otoz... 27.05.06, 15:04
                ell, jesli takie uwagi Ci przeszkadzaja, to zbierz sie na odwage i po takim
                dictum powiedz komus: robisz mi przykrosc + wyluszczenie, czemu tak jest. ludzie
                sa gruboskurni i czasem trzeba lopatologicznie, tudziez prosto z mostu. jak sie
                poczuja obrazeni, zes Ty taka nadwrazliwa, to miej to w dupie, jednak jest duze
                prawdopodobienstwo, ze komus otworzysz oczy na to, ze niekoniecznie wytykanie
                chudosci splywa po Tobie jak po kaczce.
                • lunalovelight jezu! gruboskórni, oczywiscie n/t 27.05.06, 15:07

      • i.am.going.bananas Re: zastanawiam się.... 27.05.06, 14:50
        Wikszosc grubaskow wie, ze wyglada malo estetycznie i trabienie o tym na glos
        nic nie zmieni. Natomiast jest sporo chudzilcow, z bardzo niskim poczuciem
        wlasnej wartosci, ktorym sie wydaje, ze jak przytyja (czytaj z wagi:anoreksja
        osiagna wage:dziewczyna z lekka niedowaga) to ich czar prysnie i powodzenie
        minie. I tutaj mowienie o tym, uswiadamianie istnienia problemu moze dziwczynie
        tylko i wylacznie pomoc.
      • cioccolato_bianco Re: zastanawiam się.... 27.05.06, 15:03
        ja tez sie ostatnio zastanawialam jak to jest, ze szczuplej (chudej) osobie
        czesto sie mowi cos w rodzaju 'powinnas jesc wiecej/czy ty w ogole czasem
        jadasz' itp, grubej natomiast nie mowi sie raczej 'nie jedz tyle' :)
        • ell9 Re: zastanawiam się.... 27.05.06, 15:17
          cioccolato_bianco i do jakich wniosków doszłas?
          • cioccolato_bianco Re: zastanawiam się.... 27.05.06, 15:23
            chudosc jest w modzie, wiec moze to jakis zakamuflowany rodzaj komplementu lub
            tez nie sadzimy, ze to moze kogos zabolec - bo generalnie chuda = szczesliwa ;)
            w koncu wiecej osob deklaruje chec schudniecia niz przytycia.
          • ell9 Re: zastanawiam się.... 27.05.06, 15:25
            Ja ważę 53 (rano) - 55 kg (wieczorem), wzrost-174 cm. Jestem szczupła, a jak
            uniosę ręce do góry, wyciągne się to i kosci jakieś widzę. Zawsze taka byłam.
            Mam refluks, jestem na diecie. Nie jadam słodyczy ani nie chodzę do mcdonalda,
            itp. A teksty typu: jaka to jestem chuda czy choć coś zjeść słyszę często,
            zwłaszcza od starszych osób (z reguły dużo grubszych ode mnie).

            Ostatnio zauważyłam też coś niepokącego, mam kulke pod brodą - chyba
            powiekszony wezel chł. od 3 tygodni, a wczesniej od roku - powiekszony wezel na
            szyi ( lekarz mowil, ze moze sobie taki byc, uhm, 2-3 cm!). Swedzi mnie tez
            skora, nie wiem czemu. Boje sie. Mam nadzieje, ze to zaden chlonniak, itp. tfu,
            tfu... w poniedzialek idę do lekarza.
            • cioccolato_bianco Re: zastanawiam się.... 27.05.06, 15:29
              ell, widzisz ja bym bardzo chciala wazyc tyle co ty :)

              jeszcze do mojego poprzedniego postu - ludzie chyba uwazaja, ze 'ale jestes
              chuda' to komplement. prawde mowiac, to kilka razy w zyciu sama takie zdanie
              uslyszalam i tak to potraktowalam.
            • nycole Re: zastanawiam się.... 27.05.06, 15:32
              Ja właśnie byłam w por hem z powodu powiększonych węzłów chłonnych na szyi i w
              pachwinach ale okazało sie ,ze wyniki są dobre ,wszystko ok .
              • ell9 Re: zastanawiam się.... 27.05.06, 15:41
                nycole, a przez ile czasu utrzymywały Ci się te powiekszone wezly? Na czym
                polegało badanie?

                • nycole Re: zastanawiam się.... 27.05.06, 15:50
                  Najpierw poszłam do lekarza pierwszego kontaktu -dostałam skierowanie na
                  szczegołowe badania krwi i zrobiono mi usg jamy brzusznej .w międzyczasie
                  musiałam iść do gin w celu wykluczenia chorób gin /zrobiono mi cytologię (1
                  gr) . Usg wykazało małego niegrożnego naczyniaka na watrobie ,wyniki krw zbyt
                  mało płytek krwi ale w normie a węzły powiększały się coraz bardziej,wiec
                  dostałam skierowanie do poradni hematologicznej .Chodzxę tam raz na dwa mies i
                  wszystko jest ok :-)(jak na razie)
                  • nycole Re: zastanawiam się.... 27.05.06, 15:52
                    Węzły pojawiły się w lipcu a poszłam do lekarza w pażdzierniku .
                    Do dziś mam je powiekszone (taka uroda) a lekarka wspominała też ,że u osób
                    szczupłych są one bardziej wyczuwalne .
      • zettrzy Re: zastanawiam się.... 27.05.06, 17:38
        bierze sie z atawizmu - czlowiek spasiony to czlowiek ktory ma co jesc a
        chudzielec jest taki chudy z nedzy
        zauwaz ze w wielu kulturach model piekna jest zupelnie odwrotny do modelu Vogue
        - grube jest piekne, tak bylo zreszta takze w Europie az do ostatniej wojny
        zauwaz tez ze kolokwialne wyrazenie "dobrze wyglada" oznacza tluscioszka

        te percepcje nie sa uniwersalne i np. w Stanach nie ma takiej rzeczy jak
        mowienie komus ze jest za chudy bo kazdy i tak wie ze idealna waga ciala to 2kg
        tylko baaaardzo trudno ja osiagnac
        • cioccolato_bianco Re: zastanawiam się.... 27.05.06, 17:54
          zettrzy napisała:

          > zauwaz tez ze kolokwialne wyrazenie "dobrze wyglada" oznacza tluscioszka

          otoz to.
          :)
          • ell9 Re: zastanawiam się.... 27.05.06, 18:11
            wiem, ale nie wiem jaki płynie z tego wniosek dla mnie? jak się nie przejmować?
            Ty podałas mi kolejny powód do przejmowania się.
            • pistacja5 Re: zastanawiam się.... 28.05.06, 18:23
              ell9 z tego co piszesz masz piękną figure, chyba jesteś tego świadoma?
              Jeśli tak to roszke nie rozumiem czemu tak drążysz ten temat, ludzie zawsze
              mówią co im ślina na język przyniesie, często to czysta ludzka zawiść i
              nieżyczliwość. Mam bardzo śliczną, chudą koleżanke której też wszyscy wytykają
              anoreksję, zawsze staję w jej obronie mówiąc ,że lepiej mieć tyłek jak 5 minut
              niż jak szafa trzydrzwiowa , choć sama do chudzinek nie należę ;)
              Grunt to się nie przejmować :)
              • sigrun Re: zastanawiam się.... 28.05.06, 19:13
                Wiecie co, mnie od zawsze wytykali wagę, figurę, włosy, ubrania, etc. Czyli od
                ponad trzydziestu lat ta sama śpiewka: "Boże, jaka ty jesteś chuda", "Dlaczego
                nic nie jesz?", "Odchudzasz się?", "Po dziecku na pewno przytyjesz, zobaczysz".
                A ja miałam prawidłowe BMI (w dolnej granicy normy, ale w normie) 173cm/56kg (no
                fakt, że więcej było tam tkanki mięśniowej niż tłuszczowej), drobny kościec,
                prowadziłam i nadal prowadzę aktywny tryb życia, dużo spaceruję, tańczę,
                uprawiam sport i naprawdę dużo, dużo jem, ale mam bardzo szybki metabolizm. Po
                dziecku nie utyłam, a nawet wyszczuplałam, ku zdziwieniu otoczenia i proroczych
                cioteczek :-) Obecnie mam kilka kilogramów niedowagi, ale to nie kwestia diety
                czy anoreksji o którą nadal jestem ustawicznie posądzana. Mam akurat inny
                problem zdrowotny i każde pół kilo więcej to dla mnie i Męża okazja do
                świętowania, więc kolejne uwagi typu: "O Boże, znów schudłaś" doprowadzają mnie
                niekiedy do szewskiej pasji. Nikomu do głowy nawet nie przyjdzie, jaki wysiłek i
                poświęcenie kosztuje mnie każdy kolejny kilogram. Tak, wiem, że mam coś, co
                wiele kobiet przyprawia o ataki wściekłości - bardzo, bardzo wąska talia i
                kaloryfer, a to już jest chyba największe towarzyskie "faux pas" naszych czasów
                (czytaj czasów dygoczących michelinów i figury Wenus z Willendorfu) ;-)
                Ja też kiedyś walczyłam z nadwagą, nawet jak nikt, oprócz osób, które widziały
                moje zdjęcia w klasie maturalnej, mi nie wierzy, a nawet bezczelnie śmieje mi
                się w twarz stwerdzając: "A kiedy to mogłaś mieć w ogóle nadwagę?"
                A miałam, a jakże, bo równy mert w obwodzie bioder przy smukłej, drobnej
                sylwetce nie jest bynajmniej normą. Ale ja z tym walczyłam i wygrałam, bo
                chciałam i mi na tym zależało. Jednak wiele osób jest przekonanych, że skoro im
                się nigdy nie udaje, to ci, co twierdzą inaczej, po prostu ściemniają i tyle.
                Jednak znalazłam pewien sposób. Ostatniej osobie, która znów pozwoliła sobie na
                dosadne skomentowanie mojego ciała odpowiedziałam ze stoickim spokojem, że je
                nigdy bym sobie nie pozwoliła na komentowanie czyjejś figury, zwłaszcza w
                obecności głównej zaiteresowanej, ale zawsze mogę zacząć. I spytałam się
                grzecznie kiedy mogę zaczynać wlepiając mój wzrok w jej dość wydatne micheliny.
                Moja rozmówczyni zamarła i - jak mawiał pewien osiołek w pewnym bardzo fajnej
                bajce inaczej - zrobiła się taka niezręczna cisza, co nie? Przy następnych
                spotkaniach słyszę już tylko same komplementy :-)))
                • sigrun Re: zastanawiam się.... 28.05.06, 19:15
                  W "pewnej" - ma się rozumieć ;-)
                • ell9 Re: zastanawiam się.... 28.05.06, 19:53
                  sigrun, bardzo Ci dziękuję za to co napisałaś. Mi rodzina zatruwa tym
                  życie...tą chudością, komentarzami, poniżaniem, zawstydzaniem, wypominaniem
                  itp....zatruli mi zycie. Jeszcze raz dziękuję Ci pięknie za to co napisałaś.
                  Poprawiłaś mi humor!
              • ell9 Re: zastanawiam się.... 28.05.06, 19:46
                pistacja5-dziękuje Ci za te słowa. Dzisiaj np. ojciec do mnie powiedział, że
                byłabym swietna statystkom do filmu o Auschwitz. Takie idiotyzmy gada, że
                szok!! Szok! Nie zdaje sobie sprawy, ze może kogos obrażać, sprawiać
                przykrość........
                • pistacja5 Re: zastanawiam się.... 28.05.06, 19:58
                  No cóż mi kochany tatuś zawsze powtarzał "powinnaś pobiegać " albo " już
                  starczy tych ciasteczek", a ja wpatrzona w niego jak w obrazek pogłębiałam się
                  w swoich kompelksach małej grubaski choć wcale nią nie byłam . Na szczęście
                  ojciec to już nie jedyny mój męski autorytet, teraz jego docinki mnie wręcz
                  śmieszą i kwituje je zdaniem ,że mój kochany kocha moje sadełko, co wprowadza
                  tatuśka w lekkie zażenowanie :) Nie to żebym ojca nie kochała ;)
                  Pozdrawiam
                  • sigrun Re: zastanawiam się.... 28.05.06, 22:31
                    No i właśnie o to chodzi. Są różne typy budowy ciała i rządzą się swoimi
                    prawami. Np. osoba o grubym kośćcu, nieco przysadzista, nigdy nie będzie
                    wyglądać smukle, choć nie oznacza to, że niezgrabnie, więc nie ma po co katować
                    się głodówkami, zbyt ostrym treningiem, etc. Taki typ sylwetki (tzw. mezomorfik)
                    będzie sprawiał wrażenie nieco pulchniejszego i masywnego, jednak wcale nie
                    oznacza to, że ma nadwagę. Tak samo ososba o wiotkiej budowie (ektomorfik) nigdy
                    nie będzie wyglądać posągowo, choćby nie wiem ile jadła i pakowała (no, chyba,
                    że skorzysta z koksu), a jeśli przytyje, tkanka tłuszczowa nie będzie się
                    rozkładać proporcjonalnie.
                    Myślę zatem, że nie trzeba co chwila porównywać BMI, które i tak różnie jest
                    interpretowane, a w wielu przypadkach jest wręcz hojne względem tych z widocznym
                    nadmiarem tkanki tłuszczowej. Tak samo lepiej odstawić wagę i centymetr
                    koncentrując się raczej na proporcjach między tkanką mięśniową, a tkanką
                    tłuszczową. Niestety niewiele osób wie, ale sporo ludzi o prawidłowym BMI
                    kwalifikuje się i tak na odchudzanie, ponieważ ich tkanka tłuszczowa stanowi
                    znaczny procent wagi (wiadomość z pierwszej ręki od lekarza). Pozdrawiam :-)
                    • myszka_333 Re: zastanawiam się.... 28.05.06, 23:13
                      "Chrzanić" BMI .Ma sie nijak do rzeczywistości.Tak jak sigrun napisała różne
                      kości,rózne sylwetki.
                      Ja mam to "szczęście" , przy ogólnej szczupłej budowie ciała, mam kościsty
                      mostek tzn.widoczne kości i mostka i obojczyków (jak to mój znajomy powiedział
                      bardzo ładna lekcja anatomii:P).Zdarzyło mi się słyszeć tekst o Oświecimiu i coś
                      o drabinie.
                      Ale nie obchodzi mnie to, nie będę nikomu tłumaczyć się z
                      metabolizmu,uwarunkowań genetycznych (akturat moje pokolenie u mnie w rodzinie
                      szczupłe bardzo).
                      • ell9 Re: zastanawiam się.... 29.05.06, 09:51
                        myszka333 zazdroszczę bardzo! rodziny i podejscia!
            • zettrzy Re: zastanawiam się.... 28.05.06, 20:39
              ell9 napisała:

              > wiem, ale nie wiem jaki płynie z tego wniosek dla mnie? jak się nie przejmować?
              >

              wniosek taki zeby podobne uwagi kwalifikowac jako przezytek dawnego sposobu
              myslenia i nie przejmowac sie

              > Ty podałas mi kolejny powód do przejmowania się.

              wlasnie odwrotnie, podalam powod do pomijania tych uwag
              • ell9 Re: zastanawiam się.... 29.05.06, 09:52
                ojej, zettrzy -dziękuję bardzo za wyjaśnienie. Powoli zaczynam rozumieć.
                • sigrun Re: zastanawiam się.... 29.05.06, 10:27
                  Ell9, życiowa zasada aby się nie umartwiać i mieć dystans do siebie i innych -
                  to nie Ty masz za mało, to komentujący Twoją figurę mają za dużo. Zastosuj się
                  do powyższej zasady i zobaczysz jak Twój poziom akceptacji własnego ciała skoczy
                  do góry ;-)))
                  • ell9 Re: zastanawiam się.... 29.05.06, 11:23
                    sigrun - bardzo ciekawe spostrzeżenie

                    a jak reagować na te przykre komentarze?
                  • maga34 Re: zastanawiam się.... 29.05.06, 11:30
                    od zawsze traktowana byłam jako "chudzinka" w dodatku mała, co u jednych
                    budziło tkliwość, u innych politowanie, ale nigdy jawnej wrogośći, zawsze
                    miusiałam wysłuciwać uwag typu: "ty chyba nic nie jesz", "czy ty się głodzisz",
                    a pytanie ile ważę i ile mam wzrostu są na porządku dziennym. Odbieram je już
                    teraz z przymrużeniem oko i nie przejmuję się, ale kiedyś byłam naprawdę
                    przejęta tymi wszystkimi uwagami. Nie czuję się ani lepsza ani gorsza, po
                    prostu jestem drobiażdżkiem i już ;-) W 9 m-cu ważyłam 55kg i lekarz uznał to
                    za całkiem normalne, byłam zdrowa i w dobrej formie, urodziłam syna i zaraz
                    wróciłam do swojej wagi, podczas karmienia jeszcze bardziej schudłam, potem
                    trochę nadrobiłam, Grunt to nie przejmować się, natury nie zmienisz:-))
                    (152cm, waga: 43-45kg)
      • krowa_w_kropki Re: zastanawiam się.... 29.05.06, 11:50
        Ja również nie raz słyszałam "chudzielec". Ale, co ciekawe, takie słowa
        wypowiadają zazwyczaj michelinki. Największym moim grzechem są smukłe łydki, za
        którymi faceci się oglądają a kobiety krzywią się "ależ ty masz chude nogi".
        Nauczyłam sie już odpowiadać, że mam boskie ciało i o tym wiem. A czasem i
        dosadnie "jak będę taka gruba jak ty to się zacznę martwić". Ale tylko w
        odniesieniu do osób, które mnie wkurzyły, mimo wszystko staram się reagować
        spokojnie na takie uwagi.
        • sigrun Re: zastanawiam się.... 29.05.06, 13:09
          Tak niestety już zawsze będzie, że naturalne piękności, czyli takie co nie muszą
          swych atutów zawdzięczać niesamowitym wyrzeczeniom, będą złośliwie atakowane
          przez osoby, które niestety na podobne atuty muszą dużo pracować, wydawać, etc.
          I nieważne czy będą to właśnie smukłe, zgrabne nogi, lśniące włosy do pasa,
          nieskazitelna cera, talia osy, kształtny tyłeczek czy pełne i jędrne piersi. Tak
          już jest, kiedy domniemana konkurencja czuje się zagrożona ;-) Pomyślcie o tym
          co siedzi w umyśle takiego - za przeproszeniem - walenia wyrzuconego na brzeg,
          który całe swoje niepowodzenia życiowe zwala na braki urody, ale nic nie robi,
          aby to zmienić, znajdując tysiące przeróżnych wymówek w imię wygodnickiej i
          błędnej interpretacji zasady samoakceptacji. I nagle staje mu na drodze taka
          laska - chodzący dowód na obalenie jej pieczowłowicie konstruowanych teorii na
          usprawiedliwienie własnego lenistwa. Cały jej świat legnie momentalnie w
          gruzach, bo dowód stoi właśnie przed nią (cóż za afront!), więc się nie dziwcie,
          że wylewa od razu swoją agresję, byle jak, byle dokopać i tym samym podnieść się
          na duchu. Ot, typowe nasze babskie zagrywki ;-) Myślę, że najzrdowiej dla naszej
          psyche będzie przejść z tym do porządku dziennego i starać się traktować podobne
          zajścia z przymrużeniem oka i sporą dawką ironii ;-)
          • krowa_w_kropki Re: zastanawiam się.... 29.05.06, 14:22
            Nikt mi nie wmówi, że kobieta nie może schudnąć obojętnie w jakim wieku, jeśli
            się tylko postara.
            • ell9 Re: zastanawiam się.... 29.05.06, 21:58
              Byłam dzisiaj u lekarz rodzinnego w kwestii powiększonych węzłów chłonnych.
              Lekarka w zasadzie nic nie powiedziała, zbadała mnie i kazała pójść z tym do
              onkologa (bez skierowania).
              W nerwach pojechałam z narzeczonym do szpitala na Szaserów i poszłam do IZBY
              PRZYJĘĆ. Nie chciano mnie przyjąć bez skierowania. Miała miejsce pewna dyskusja
              z pielęgniarką. Miałam ogromne szczeście, że obok stał młody lekarz -
              prawdopodobnie hematolog i zapytał: "o co chodzi? co tu się dzieje?" Ja byłam
              mocno zdenerwowana, powiedziałam mu, że lekarz rodzinny kazał mi złosić się do
              onkologa, bo... On zaprosił mnie do gabinetu, opowiedziałam mu o wszystkich
              dolegliwościach, łacznie z niemożnością przytycia, o swojej chudości, itp. itd.
              Część różnych badań miałam ze sobą, więc mu pokazałam, on to przeanalizował.
              Miał 3 hipotezy odnośnie mnie (nie powtórzę teraz jakie, nie do końca pamiętam).
              Zlecił wykoanie badania krwi (różne oznaczenia: glukoza, sod, potas, ......),
              badanie moczu, EKG serca, dokładnie mnie zbadał, dostrzegł moją emocjonalną
              osobowość. Po 30 minut były wyniki. Co do węzłów mam się nie przejmować, może
              tak być, one mogą być takie już do końca życia (gdyby urosły bardziej no to do
              chirurga), badania - w normie. Zalecił mi dietę tłuszczową (oczywiście nie
              smażone jedzenie, ale np. ziemniaczki z masłem). W opisie napisał: budowa ciała-
              bardzo szczupła, zapadnieta klatka piersiowa... Jejku, nie napisał, że jestem
              anorektyczna czy koścista czy wychudzona tylko bardzo szczupła. To miłe w
              porównaniu z tym co słyszę w domu! A szczupła jestem z natury, nie z wyboru. :-)

              Bardzo miły lekarz i p. Doktor. Pan dr Sadłoń - dużo rzeczy mi wyjaśnił, nie o
              wszystkim chcę tu pisać.

              Pozdrawiam :-)
      • modlisshka Re: zastanawiam się.... 29.05.06, 22:27
        to jest mowa o kobiecie pokroju np. kręglickiej ... niby z twarzy ładna ale
        ciało ma kościste...

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka