Gość: Haneczka40tka
IP: *.play-internet.pl
19.05.12, 22:59
BODRUM GUMBET hotel AYAZ AQUA 4* BP ITAKA
Jak zawsze po wakacjach piszę dla zainteresowanych krótkie sprawozdanie. I jak zawsze podkreślam, że są to MOJE osobiste odczucia/opinie/spostrzeżenia i bardzo proszę o nie skakanie mi do gardła i nie komentowanie jeśli ktoś z czytających ma inną ocenę miejsca pobytu/kraju itd.
Ja opisuję wrażenia swoje i TYLKO swoje!!
A więc do rzeczy.
Wyjazd w dniach 10-17 maja 2012, BP ITAKA, Bodrum (GUMBET) hotel Ayaz AQUA 4* (TURCJA)
Trzy Ryczące Czterdziestki
ITAKA: bez zastrzeżeń, wszystko zgodnie z planem, szybko i sprawnie, ku mojemu zaskoczeniu i po raz pierwszy w życiu w transferze do hotelu towarzyszył nam rezydent, który w drodze do hotelu nie tylko pięknie opowiadał o Turcji, zwyczajach, klimacie, pogodzie, kuchni itd., to jeszcze był obecny przy meldowaniu się w hotelu.
Hotel: nie więcej niż 3 * ale zasłużone i w tym standardzie bez zastrzeżeń. Bardzo blisko morza i w dobrym miejscu miejscowości GUMBET, gdyż hałasy miasta trochę docierały a nie przeszkadzały, a zapewniam, że dyskoteki i knajpy ryczały do rana. Gumbet zwane jest tureckim Las Vegas i jest w tym stwierdzeniu sporo prawdy, życie w mieście zaczyna się po 21.00 a kończy nad ranem. W recepcji stoją dwa komputery, za godzinkę korzystania zapłacimy 5 TL. Dla dzieci atrakcji niewiele, stół bilardowy, ping pongowy, dwie huśtawki i tyle, zero animacji, jedynie w czwartki wieczór turecki.
Restauracja/bar w jednym praktycznie na świeżym powietrzu z solidnym zadaszeniem, ale są takie ścianki z pleksi opuszczane gdy jest chłodniej lub pada deszcz. Część stolików w barze, część na wolnym powietrzu, wokół basenu. Są parasole i nawet w słonku można sobie usiąść na zewnątrz.
Śniadania, obiady i kolacje: jak dla mnie ok., wszystkiego wystarczało, niczego nie brakowało, było smaczne, i choć nie był to posiłek który zasługiwałby na 4* Michelin, to było ok.
Generalnie standardowo jak w tego rodzaju hotelach, bez zaskoczenia i niespodzianek, ale i bez rewelacji.
Śniadania: zawsze bagietki do krojenia we własnym zakresie, jajka na miękko, twardo, sadzone, jajecznica, kiełbaski, czasem mini naleśniczki, warzywa: pomidory , ogórki, sałata, koperek, pietruszka, groszek jadalny, roszponka, mnóstwo różnego rodzaju oliwek, cebulka, barek sałatkowy, wędliny typu nasza mortadela, sery żółte, pyszny biały ser typu bryndza lub coś w tym rodzaju , ichniejsza nutella, miód , dżemy, płatki kilka rodzajów i mleko, jogurt naturalny i różne inne pulpy, których nawet nie kosztowałam, do śniadania zawsze różnego rodzaju ciasteczka, najczęściej wytrawne: z oliwką, cebulka itd…
Kawa, herbata, gorąca czekolada, woda, mleko z dystrybutorów no i inne, nieco „świńskie”napoje.
Obiady: zawsze: frytki lub pure ziemniaczane, talarki ziemniaków, ze dwa rodzaje mięsa, często live cooking, mnóstwo sałatek, jedno danie wegetariańskie, makaron z sosem itp., bardzo dużo słodkich ciast i ciasteczek włącznie z ich baklavą i innymi cudami, zupa i bagietka, na kolację to samo, ale jeszcze większy wybór dań na ciepło i słodyczy. Każdy mógł się najeść do syta i tylko malkontent byłby niezadowolony.
Wiem, wiem… na różnych forach wakacyjnych na hotelu nie zostawiono suchej nitki, ja jechałam tam ze ściśniętym ze strachu żołądkiem ale się cuuuuuuuuuuuuuuuudownie rozczarowałam. Polacy to malkontenci, narzekacze, pierdziacze, chamy i ludzie nie wychowani. W domu parówka na śniadanie a w hotelu czterdzieści pozycji w menu to mało, szkoda dalej o tym pisać bo nie warto!!.
Kelnerzy( li i jedynie bo kobiet niet) uśmiechnięci, sympatyczni, zapracowani, fajni, mili……… ciężko pracujący. DRINKI/WINO/WÓDKA rozcieńczone do granic niemożliwości, czegoś takiego jeszcze nie spotkałam i tutaj zgadzam się z innymi forumowiczami, że to przesada i skandal. Rozumiem postawę tych, którzy uważają, że wakacje służą wypoczynkowi a nie chlaniu, ale tez i rozumiem zdanie tych, którzy uważają, że wakacje służą chlaniu, relaksowi i nudzie! Każdy widzi świat inaczej i ma do tego prawo. Alkohol absolutnie chrzczony i tyle. Jednego dnia poprosiłyśmy o czystą wódkę do kieliszków, co spowodowało konsternację barmanów, pobiegli nalać coś do kieliszków na zaplecze, ale zapewniam, że w wódce więcej było wody niż wódki. Trudno.
Basen bardzo ładny, czyściutki, ładnie wijący się przed pokojowymi balkonami, jest mały brodzik, niewiele leżaków i parasoli, bez rezerwacji ani rusz, aczkolwiek… za hotelem, na tyłach recepcji przy basenie jest nieodkryty mały kącik z 8 leżakami, zawsze tam było pusto a miło i cicho. Bo dalej od Drink baru
Pokoje: standardowe, jak dla mnie duże, czyste, sprzątane wyłącznie przez mężczyzn, sprawna klimatyzacja, Duzy balkon, łazienka czyściutka i w miarę nowa. Wiele na forach napisano na temat dostawki: moja była normalnym, wygodnym szerokim łóżkiem, więc może niektórzy źle trafili albo nie umieli powalczyć w recepcji o swoje. Ja bałam się, że będę spała na rogówce 120 cm jak to opisywano, ale miałam normalne łóżko i to mnie bardzo uspokoiło Ręczniki wymieniane codziennie, w dystrybutorach przy wannie płyny do kąpieli, szafa niewielka, przynajmniej dla 3 osób nieco za mała. Czasami brak gorącej wody, ale jest ona ogrzewana kolektorami słonecznymi i bywało, że leciała jedynie letnia, ale rzadko, zwykle bywała ciepła. W każdym pokoju duża lodówka, która sprawnie działała.
Plaża 50 m od hotelu, nie dajcie się zwieść: to jest plaża publiczna, i każdy ma prawo tam leżeć darmowo, a że naganiacze z okolicznych restauracji zachęcają do kupowania napojów to już inna sprawa, możesz kupić a nie musisz. No i trza się targować bo jednego dnia chcą za piwo 10TL a innego 5????? Plaża się ciągnie i ciągnie i wybierasz jaką chcesz, jedynie plaża przy hotelu WOW jest prywatna i tutaj trudno zalec ( na prawo od hotelu Ayaz)
Wzdłuż plaży mnóstwo knajpek i restauracji ale ceny w nich od 50% do 150% wyższe niż w mieście, koktajl z krewetek przy plaży 20-25TL, w mieście 8L!!! Więc jedzenie polecam w centrum miasteczka lub w bocznych uliczkach, a jeśli przy plaży to dla grubszego portfela.
O tej porze roku plaża była totalnie pusta, ale domyślam się, że w sezonie, musi być tam kociokwik.
Obok hotelu, jakieś 50 metrów jest przystanek dolmuszy czyli mini autobusików, którymi można dojechać do centrum Bodrum za 2,75TL, jedziemy do przystanku :OTOGAR!!! A dalej na piechotkę do portu. Bodrum drogie, ale w pobliżu portu, przy meczecie który każdy zauważy jest MacDonalds i Starbucks, jedyne miejsca w których można się kulturalnie odsikać i zjeść. He He, my musiałyśmy siusiać w kibelku przy meczecie: dziura i szlauch za 1Euro.
W centrum Gumbet, obok hotelu Baba do którego można dojść brzegiem plazy, jest biuro podróży KLS Voyages, w którym pracują Polacy i w którym można kupic wycieczki o 50-60% tańsze niż z Itaki, np. rejs statkiem z Itaką 30Euro a z KLS 10E z obiadem i transferem z i do hotelu!! Wiele osób było także na KOS, i w innych miejscach.
Największy mankament hotelu Ayaz Aqua to budynek główny, na jego piętrze jest z 6 pokoi w widokiem na kurnik i to jest dramat, osoby, które tam trafią maja totalnego pecha i powinny interweniować w recepcji, że tego nie chcą!!! Nie dość, że widok fatalny, to jeszcze smród z kurnika i pianie kogutów o 2.00 w nocy. A swoją droga dlaczego hotelarz na zapleczu ma mini ogródek z kurnikiem i bajzlem??? Tego nie zrozumiem, w każdym razie opisywane przez forumowiczów UCZTY urządzane przez właściciela hotelu się skończyły: nie ma białych obrusów i ekstra obsługi, Państwo Właściciele, siadają z Mamusią, Tatusiem i Córeczką przy zwykłym stoliku i stają w zwykłej kolejce do żarcia. Opinie na FORUMIE czynią cuda, He, He!!
Nie wiem co tu jeszcze napisać: Turcja wydała Mi się bardzo europejska, gdyby nie targowanie się w sklepach i naganiacze w knajpach, myślałabym, że jestem w europie. Jestem zadowolona, wypoczęta, uśmiechnięta, zrelaksowana. Przez tydzień od rana do wieczora byłam ob