wychowawca79
01.08.06, 14:04
Tydzień temu wróciłam z Turcji. Chciałabym podzielić się wrażeniami, poznać
Wasze opinie, odpowiedzieć na pytania.
Pierwszy tydzień zwiedzania.
Dzień I
Przelot do Antalyi z liniami Fischer Air,poznanie przewodniczki Magdy K.
zakwaterowanie w bardzo przyjemnym hotelu, czas wolny. Wszystko odbyło się o
czasie. Przyjemny relaksowy dzień spędzony przy basenie i nad morzem.
Wieczorem,jedziemy ze znajomymi taksówką (kawał drogi i tylko dla ludzi o
mocnych nerwach- ze względu na styl jazdy turków) do starego centrum Antalyi.
Spacerujemy po wąskich uliczkach tuż przy podświetlonej cytadeli Kaleci i
zanurzamy się w urokliwe sklepiki z pamiątkami tureckimi.Polecam. Tu można i
trzeba się targować,tu można poczuć klimat egzotyki. Z meczetu dobiega śpiew
Muezina.Powiew orientu.
Dzień II
Pobudka ok 7 (nie pamiętam dokładnie) Przewodniczka Magda zbiera po 82 E na
wejścia.Przejazd do Konii. ładne górzyste krajobrazy.Zwiedzanie mauzoleum
Mevlany (ichniejszej Częstochowy)Można zobaczyć prawdziwie praktykujących i
wierzących ludzi, groby m.i Mevlany, piękne wydania Koranu, ciekawą
architekturę. Przejazd do Kapadocjii. Tarasy widokowe. Zwiedzanie podziemnego
miasta Kaymakli- bardzo ciekawe. Zakwaterowanie w najprzyjemniejszym podczas
objazdu hotelu Merit inn. Impreza fakultatywna "Wieczór turecki"- alkoholu do
woli(wino, piwo, anyżówka), jedzenia tyle co kot napłakał i 3 godziny
pięknych występów (tańce ludowe, obrzędy weselne, taniec z ogniem, taniec
brzucha, tańce wokół ogniska, taniec wirujących Derwiszy. Bardzo klimatyczne
miejsce,dobrze zorganizowana impreza (no i taniej niż"wieczór turecki" na
pobycie).Uwaga: wieczorem w Kapadocji mimo lipca bywa chłodno.Rozśpiewany
autobus śpiewając przeboje typu "hej sokoły" czy "jagódki" wraca do hotelu.
Było warto.
Dzień III
Cały dzień w Kapadocji.Zwiedzanie klasztorów w Göreme. Niezwykłe. Tarasy
widokowe. I punkty programu o których nie było mowy przy wykupie wycieczki:
wizyta w fabryce onyksu i ceramiki.W sumie ciekawe, ale czas na zakupy
zabiera czas na zwiedzanie. To mnie drażni. Odwiedzamy jeszcze jedno miejsce:
Karawan serai- zajazd dla karawan- ciekawa architektura i chwila odpoczynku
przy fajce wodnej(na specjalne życzenie grupy). Uwaga: w Kapadocji na
straganach najtańsze i najładniejsze pamiątki.Oczywiście po targowaniu się.
Dzień IV
Pobudka o 4.00. Po śniadaniu (ale kto che jeść o tej porze) przejazd do
Stambułu z godzinnym przystankiem w Ankarze na zwiedzanie Muzeum Cywilizacji
Anatolijskie(kierowca też musi odpocząć)W muzeum nie byłam bo fascynatką
historii nie jestem.Za to w okolicach muceum jest miedziana uliczka ze
starociami, miedzią i in. gdzie zakupiłam ładną fajkę wodną (: Dojazd do
Stambułu, wizyta na Wielkim Bazarze- połączenie sukiennic ze stadionem
dziesięciolecia w Warszawie-ładnie ale drożej. Jak wszędzie w Tucji ogląda
się z daleka bo wciągają do sklepów i naciągają na zakup. Zakupy są
czasochłonne(targowanie) a czasu jest mało.Moja rada: jeśli nie jesteś
zainteresowany kupnem nie podchodź do towaru.Zakwaterowanie w hotelu Dallas-
najgorszym na trasie objazdu (fatalne i zimne jedzenie, hałas) ale dosyć
blisko starego centrum.
Dzień V
Całodzienne zwiedzanie Stambułu: hipodrom - wielkie rozczarowanie,Błękitny
Meczet- ładny, pałac Topkapi- bardzo ładny ale za szybko- polecam harem choć
dodatkowo płatny 10 lir(wejście co 0,5 godz. z przewodnikiem
anglojęzycznym),Hagia Sophia- duża i od lat remontowana co szpeci, dodatek
specjalny: cysterny- ogromne i bardzo ładne. Potem propozycja lunchu w
sprawdzonej (czyt. drogiej) knajpce, parę kroków dalej to samo znacznie
taniej,następnie w ramach wycieczki fakultatywnej:rejs po Bosforze- ja nie
byłam w przeciwieństwie do większości. Opinie innych- bez zachwytu(nie za 30
E)kolacja(fuj)i nocleg w Stambule.
Dzień VI
Znów pobudka o 4.00.Przejazd (sen, sen) do cieśniny Dardanelle,przeprawa
promowa,przejazd do Troi- zarośnięte mini ruinki przy tym co później,
przejazd do Pergamonu,emocjonujący wjad nad przepaścią krętą drogą,
zwiedzanie starożytnego miasta Akropolu-którego spora część jest w muzeum
pergamońskim w Berlinie, ale to co zostało i tak robi wrażenie zwłaszcza
teatr.Kolacja i nocleg w Pergamonie.
Dzień VII
Znów pobudka o 4.OO, przejazd do Meryemana,miejsca oficjalnie uznanego za
dom,w którym mieszkałą Maria,matka Chrystusa- dla chrześcijan raczej wartość
religijna niż wielki zabytek,przejazd do Efezu,zwiedzanie starożytnego miasta-
cudowne lecz za szybko, wizyta w fabryce skór, krótki pokaz mody skórzanej i
czas na zakupy-czas który jest marnowany kosztem zwiedzania, czas którego
jest wciąż za mało. Potem przejazd do Pamukkale, 15 min"rzut oka" na
starożytne miasto Hierapolis (nie nazwę tego zwiedzaniem!)Spacer po
wapiennych tarasach, dla chętnych płatna kąpiel w basenie Kleopatry. Uwaga:
zbyt mało czasu (przeklinam skóry)by zrealizować i to i to, dlatego polecam
jednak spacer po cudownych tarasach. W basenikach wapiennych można się
swobodnie zmoczyć więc radzę mieć na sobie strój kąpielowy. Ja nie miałam
więc kąpałam się w ubraniu a i tak wyschłam zanim doszłam na górę do
autokaru, ale ubranie lekko sztywne i pobielałe od wapienia.Zakwaterowanie w
przyjemnym hotelu z dwoma basenami- normalnym i z gorącą termalną wodą.
Wszyscy się moczą. A ja ze znajomymi oraz kierowcą i tureckim przewodnikiem
odwiedzamy miłą turecką knajpkę. Palimy sziszę i gramy w warcaby na sposób
turecki i polski.Czujemy klimat Turcji.
Dzień VIII.
Pobudka dla odmiany o 5.00 bo trzeba część grupy odwieźć na lotnisko.
Rozliczenie za bilety, zwroty lub dopłaty za fakultatywne.Potem przejazd do
Side i Alanyi, zakwaterowanie w hotelach na część pobytową.Ja trafiłam
z "trafu"do Alanyi do hotelu Kleopatra golden sun.
Objazd się skończył. Był to "rzut oka" na Turcję ale mam smaka na jeszcze.
Podsumowując: Miałam szczęście trafić na cudowną przewodniczkę Panią Magdę K.-
doskonała znajomość języka tureckiego,ogromna wiedza i umiejętność jej
przekazania a także zaangażowanie i rzetelność- wzór dobrego przewodnika.
Pomocnik turecki- Serkan także się wywiązywał i był bardzo uprzejmy, ale po
polsku dwa słowa, kontakt z nim angielsko- turecki albo w międzynarodowym
języku -na migi. Kierowca, Kurd- Hasan- jechał bardzo dobrze i co dla mnie
ważne( po przeżyciach w taksówce w Antalyi) ostrożnie po tych krętych
tureckich drogach.Nie miał zmiennika- co gdzie indziej nie dopuszczalne, ale
w Turcji- owszem. Zabytki piękne(zwłaszcza Efez i Pergamon), przyroda
Kapadocja i Pammukale-cudowne. Niestety czas przejazdu jest nieadekwatny do
czasu zwiedzania, dodatkowo zabierany przez "atrakcje" typu wytwórnie skór,
ceramiki, onyksu czy dywanów(co nam już darowano bo grupa padała na twarz)
Miejscami przypominało to więc wycieczkę dla handlowców a nie dla turystów.
Jeżeli kogoś jednak interesują takie zakupy to od ceny wyjścowej są zniżki
dla grupy i spora możliwośc utargowania jeszcze niższej, towar jest
oryginalny (dostaje się certyfikat) ale i tak są to dosyć drogie rzeczy więc
weźcie większą ilość gotówki z Polski. Hotele na objeździe bardzo różne-
głównie pod względem wyżywienia, ale wszędzie w miarę czysto a jeden czy
najwyżej dwie noce da się wytrzymać. Wczesne pobudki odsypiane w autokarze.
Autokar- bez toalety ale postoje co dwie godziny, klimatyzacja w formie
nawiewu ale sprawna. Postoje na lunch w najdroższych miejscach, więc dobrze
spojrzeć czy w okolicy nie ma taniej, a zwykle jest. Tucy bardzo mili ale
trzeba sobie zadać odrobine trudu aby ich spotkać i poznać tzn. na własną
ręke wychodzić z hotelu wieczorami i zwiedzać okolicę, chociażby turecka
knajpkę (:To tez chyba jedyna okazja by poczuć prawdziwie turecki klimat.
Zwiedzając w pośpiechu nie jest to niemożliwe. No i moim zdaniem kolejność
najpierw zwiedzanie a potem odpoczynek jest korzystniejsza, ale to już
kwestia trafu, podobnie zresztą j