Gość: Iwonka1966
IP: 213.134.138.*
20.08.07, 16:38
Witajcie. zawsze po powrocie z jakiegoś hotelu staram sie solidnie
opisać pobyt w miarę obiektywnie, czynie to i tym razem.
Hotel Kleopatra Beach w Alanyi jest średnim jak chodzi o wielkość
hotelem, posiada około 100 pokoi i znajduje się przy samej , pieknej
plaży Kleopatry.
Hotel dla sredniowymagających klientów ale naprawdę wart polecenia.
Elegancko, miło, czyściutko. Ciagle ktoś coś sprzata, myje, pucuje.
Dwie windy sprawne i bez zarzutu ale malutkie , zmieszczą max 3-4
osoby. Ale tłoku pod windą nigdy nie było.
Żadnych zakazów czy kontroli toreb przy wchodzeniu do hotelu.
Trzeba było nosić pomarańczowe opaski z napisem Kleopatra Beach
które świadczyły o tym, że jesteś gościem i masz dostęp do
wszystkich miejsc i urządzeń.
basen niewielki, czysty , brodzik, bar przy basenie i kilkanaście
stolików. rano o 8mej musiałam zawsze rezerwować sobie leżaki bo po
dziewiątej wszystkie były zajęte. rzycasz ręcznik i nikt Ci już
więcej nie zajmie. bar przy basenie znakomicie obsługiwany przez
młodzieńkich barmanów. Uśmiechnięci i zadowoleni, choć pracują
ciężko i długo.
Do wyboru: wódka z colą, dzin z tonikiem , piwo, raki plus
importowane za kasę.
W barze przy basenie i w restauracji cały dzień stoją wielkie beki z
białym i czerwonym winem. Stoją kieliszki, lejesz i pijesz do oporu
aż padniesz. Przy beczkach obowiazuje samoobsługa. Tak samo stoi
duzy ekspres z kawą, z wrzatkiem, masz do wyboru kilka gatunków
herbat, sam sobie parzysz. Stoją filiżanki, cukier i mleko.
Dystrybutory z sokami których jest 6 gatunków.
Byłam w szczycie sezoni i NIGDY: nie zabrakło filiżanek, szklanek,
kubków, lampek do wina itd....
Nie wiem kiedy była turystka, która na tym Forum hotelu nie polecała
ale zapewniam wa , że barmani uwijali się jak frygi, żeby było
czysto i niczego nie zabrakło.
Co kilka minut barmani hodzili wokół basenu i zbierali ze stolików
przy leżakach puste filiżanki, szklanki czy popielniczki.
o 17.00 podawano kruche ciasta. Za lody trzeba było płacić. zawsze w
poniedziałki jest wieczór turecki przy basenie, pokazy derwiszów,
taniec brzucha i takie tam wspólne tańce oraz wieczór promujacy
drinki:Sun of the beach za 6 euro. jak ktoś chciał, to mógł sobie
kupić.
Przy barze wystawione pudełeczko z napisem angielskim: ze napiwki
mile widziane. warto wrzucić czasem parę euro bo Ci chłopcy
zarabiają psie pieniadze a harują jak woły.
Bar teoretycznie zamykany jet o północy, teoretycznie bo jak za 10
dwunasta polacy zawsze biegli do paru, każdy po kilkanaście drinków,
to chłopcy nie mogli odmówić złożonego zamówienia i czasem siedzieli
do 0.30 i wydawali driny bo Polacy i nietylko musieli chlać do
oporu. Zapłacili no nie!!!! Ciekawa jestem co Ci barmani myslą sobie
o klientach.
Potem sprzątają bar, przygotowują na następny dzień, dopiero po
pracy coś tam przekąszą i idą spać nad ranem. A o .0 eden z nich już
dyżuruje przy basenie zmieniają się, żeby każdy mógł trochę odpocząć.
Ale zapewniam, że barmanom z pool baru nie można niczego zarzucić i
wyjeżdżajacych proszę o sympatię i szacuneczek dla nich oraz o
drobne napiwki ( nie nie, mam 40 lat i z żadnych z nich nie mialam
romansu ani nic w tym rodzaju, żeby tu ktoś watku nie pomylił)
Pokoje. Czyste, TV z Polsatem 2 i TVN, lodówka, samemu trzeba ją
sobie ustawić by chłodział, otwierasz i w środku masz pokretełko z
numerami, ustawiasz na 5 i chłodzi. Na powitanie w lodówce masz duża
butlę wody mineralnej Saphir.
czysto ale żadnych luksusów. Skromnie raczej. szafa trochę głupia bo
ma wieszaki ale nie ma półek i nie ma gdzie poukładać ciuchów. W
pokoju stolik i dwa fotele. Na balkonie plastikowe krzesła. Widok z
okna miałam na basen hotelu Kleopatra Princess i kawałek morza.
Łazienka czysta, ręczniki codziennie zmieniane. Jest suszarka do
włosów.
Prąc i tv włącza się jeśli klucz włożysz do specjalnego czytnika w
ścianie. jak go wyjmiesz, wszystko sie automatycznie wyłacza. Klima
działa bez zarzutu, wręcz za mocno i w nocy często wyłaczałam.
Restauracja.
Żarcie jak dla mnie na Full i jak ktoś narzeka to jest głupkiem. No
bo co ludziska w domu jedzą? jajecznicę na śniadanie, parówki albo
nic bo czasu nie ma. A tu Paniska przyjeżdżają i jeszcze im źle.
Na śniadanie zawsze: mnóstwo sałatek, warzyw różnych, michy sosów
winegrette , żeby sobie samemu skomponować sałatę, arbuz, melon.
NIGDY!!!!!!!!nie brakowało. Ichniejsza wędlina i ser, ser feta.
Mleko, kilka gatunków płatków, michy jogurtu naturalnego i owoce,
możewsz więc sobie sam skomponować jogurt. Mnóstwo ciast i
ciasteczek. dzemy. jajka na twardo, czasem jajecznica i parówki.
Kawa, herbata, wrzątek, wielka beka z winem.
Restauracja na świezym powietrzu z przepięknym widokiem na morze,
miło jest jeść i patrzeć na wodę!!!
jeszcze nie usiądziesz do stlika a już stoi przy tobie kelner i pyta
czy pragniesz czegoś do picie. Bo nie ważne , że sam sobie możesz
nalać, on Ci dodatkowo poda kolę albo drina jak chcesz pić do
śniadania.
Kelnerzy także mili, uwijają się w ukropie, pytają: jak się masz,
jak się czujesz, jak leci itd....
Obiad: Miliony surówek ciast , owoców, o tym już nie piszę, dwa
rodzaje ziemniakó. Różnie: piure, opiekane, talarki, lasagne,
spagetti, mięso, różne zapiekanki, cukinia podawana na rózniste
sposoby np. nadziewana musem z ziemniaków. Pycha!!!
Kolacja, to samo co na obiad ale jeszcze więcej, dodatkowo puding
czekoladowy i miętankowy oraz makaron i trzy sosy, sam sobie
komponujesz spagetti.
Większości potraw i tak nie kosztowalam, bo nie byłam w stanie po
prostu.
Dania główne podaja kucharze, erszta samoobsługa.
Jak mi tu ktoś napiszę , że monotonnie to mu strzelę w łeb.
Oczywiścieże niektóre potrawy sie powtarzały ale była ich taka
mnogość, że można było sobie za każdym razem nakładać coś innego.
Jak dla mnie to było doskonałe.
Acha i na kolację zawsze zupa, polecam pomidorową , gęsta i
aromatyczną.
Okolica: za bardzo nie zwiedzałam ale jak wyjdziesz z hotelu i
idzisz ulicą w lewo dojdziesz do centrum , bazaru i sklepików.
Bankomat jakieś 500 metrów od hotelu. Wokół mnóstwo knajpek i
kafejek.
Jakieś 700-800 metrów od hotelu prywatne gabinety lekarskie.
Plaża hotelowa ma numer 61. Leżaki i parasole po 2,5 lira.
czyściutka, zadbana. Za piwo pw barze na plazy płaciłam 3 liry.
Pogoda. Gorąco o OGROMNA wilgotność. Mnie to niestety zwaliło z nóg
i w ostatnich dniach miałam kłopoty z serduchem , szukałam
cienia,ale cóż,są i tacy, którzy w tym klimacie czuli się świetnie.
jednym słowem goraco polecam ten hotel fajnym, normalnym ludziom.
Tym którzy maja wielkie wymagania polecam Riva Donna , Riva Costa
itp ale juz nie za 2,500 zł ale za ponad czwórkę od osoby . A to
jest wielka różnica.
Za te pieniądze, która ja płaciłam, nie mogę uwierzyć, że komuś
wogóle opłaca się utrzymywac ten hotel, zatrudniać tyle ludzi i
jeszcz dawać opcję all. A wóda lała się strumieniami, oj lała!!!
Hotel klasy sredniej ale naprawdę dobry w swej klasie.
jedno mi się jednak w tym hotelu BARDZO nie podobało.
Po pierwsze wiek barmanów i kelnerów: kilku z nich nie miało więcej
jak 15 lat a pracowali ponad siły, ciężko, w ciągłym ruchu i pewnie
za psie pieniądze. jest tam taki jeden taki pan kierownik, który
musztrowal chłopaków choć byli zdyscyplinowani i radoścni. Ci w
restauracji to jeszcz mieli jako tako bo kończyli pracę o 22 giej a
między posiłkami mogli odetchnąć (ale mniejsza szansa na napiwki) a
barmani pracują do 2-3 w nocy. jeden dzień wolny od czasu do czasu
np raz na dwa czy trzy tygodnie. Większośc pracuje sezonowo, hotel
od listopada do marca jest zamkniety ale naprawdę nie podobało mi
się, że piętnastolatek robił mi drinki. Robił bo nie miał wyjścia.
Więc raz jeszcze apeluję: badźcie dla nich mili , oni się Wam z
pewnością odwdzięczą dobrą pracą.
GTI. Nie mam nic do zarzucenia. Sprawna odprawa na lotnisku a raczej
po wyjsciu z