Dodaj do ulubionych

Hedef Rose Garden (****) - Konakli

03.07.08, 23:50
Wczoraj wróciłem z hotelu Hedef Rose Garden w Konakli/koło Alanyi.
Byłem z biurem Sky Club, od 25 czerwca do 2 lipca. Co do biura nie
mam żadnych zastrzeżeń. Ogromna liczba wycieczek fakultatywnych,
zawsze wszystko punktualnie jak w szwajcarskim zegarku (co do
minuty), miła i kompetentna rezydentka. Dyżury rezydenta odbywały
się dwa razy dziennie. W hotelu była polska obsługa (recepcjonistka
i animatorki). Szczerze polecam biuro Sky Club, szczególnie ,że za
niewygórowaną cenę jest bardzo dobre. A teraz co do hotelu i
tego ,co się tam wydarzyło. Przyjechaliśmy do hotelu 25 czerwca.
Przed wejściem plansza z informacją ,że jest to hotel klubowy Sky
Club. W recepcji polska recepcjonistka z biura, która podczas całego
pobytu służyła pomocą. Pierwsze wrażenie, poniżej oczekiwań. W holu
i wszędzie gorąco. Klimatyzacja jest, ale nie działa. Idziemy do
pokoju sami ciągnąc walizki, bo bagażowy nie raczył tego zrobić. Na
korytarzasz ciemno, bo oszczędzają na świetle. Za 10 razem udało nam
się wejść do pokoju za 10 razem, bo karta-klucz nie otwierała drzwi
(dopiero następnego dnia zorientowaliśmy się, że wkłada się ją jedną
właściwą stroną, ale informacji o tym na karcie brak). W pokoju prąd
nie chciał działać po włożeniu karty do czytnika (to samo co z
drzwiami, zła strona). W końcu udało nam się go włączyć, ale
zauważyliśmy, że lodówka nie działa (ale okazało się, że to
normalne, nikomu nie działa). Tego samego dnia, ale koło północy
przyjechali nasi znajomi z Gdańska, którzy po kłótniach dostali do
jedzenie zimną i niedobrą zupę w ramach "późnej zupy" formuły All
Inclusive. Podczas pobytu okazało się dopiero, jaki ten hotel to
syf. Na pierwszej kolacji nie było miejsca przy stolikach.
Codziennie jedzenia mało, szczególnie na śniadaniu. Codziennie,
dzień w dzień to samo. Hitem każdego obiadu i kolacji (na obydwu
tych posiłkach było to samo) był arbuz. W hotelu atrakcji brak. Kort
tenisowy z obdartymi rakietkami i jedną piłką. Pingpong to samo.
Basen za mały, brak ratownika. Wieczny brak leżaków, były one
rezerwowane już poprzedniego dnia późnym wieczorem (po sprzątaniu
leżaków przez obsługę). Na terenie hotelu syf. Żadkie sprzątanie
terenu wokól basenu. Animacja dobra, ale w wydaniu Turków, bo
polskie dwie animatorki, a szczególnie jedna, to tragedia. Patrząc
na nie, robiło się niedobrze.
Formuła All Inclusive:
-picie podawane w plastikowych, wielorazowych kubkach jak do mycia
zębów, kubki te były tylko przepłukiwane wodą, a nie myte
-oszukiwany rozwodniony alkohol
-niemiła, olewająca wszystkich i wszystko obsługa, sprawiająca
wrażenie, że robi łaskę gościom, że ich obsługuje
-jedyne miejsce gdzie można było coś zjeść między posiłkami to
bar "przy" basenie - frytki (na które się ludzie rzucali jakby
jedzenia nie widzieli - skutek posiłków: śniadania, obiadu i
kolacji) i jakieś mięso (którego nikt nie jadł)
-ludzie chodzili głodni ,bo nie było co jeść między posiłkami,
kiedy "szalony tłum" wyjadł już wszystkie frytki z baru "przy"
basenie
-jedyne owoce na posiłkach to arbuz, pomarańcze (codziennie) i
czasami melon
-niedobre, lokalne i tanie colo-, fanto-, sprite'o- podobne napoje,
nazywane cocacolą, fantą i spritem
-woda mineralna w niedomytych kubeczkach do mycia zębów
Czystość:
-sprzątanie pokoi = pościelenie łóżka
-brudne schody i wykładziny
-NIEDOMYTE ,BRUDNE sztućce, talerze, wszystkie naczynia
Ogólnie jedzenie:
nie było prawie żadnego mięsa (oprócz codziennych wołowych
kiełbasek), choć w katalogu opisane było, że będzie drób, kebab itp.
Plaża:
to "coś" nazywane plażą nie było tego warte. "Plaża" to malutki
skrawek piasku z budą "barem plażowym" i leżakami ustawionymi jeden
przy drugim zadaszonymi szmatami. Zejście do wody usłane skałami i w
wodzie także pełno skał. Pobyt "umilała" rura ze ściekami która
wychodziła do morza i z której unosił się fetor.
REWOLUCJA:
Wszystko zaczęło się od telefonu, kiedy ktoś zadzwonił do centrali
Sky Clubu, interweniując w sprawie braku mięsa na posiłki. Już
następnego dnia na obiad pokazał się pieczone skrzydełka z kurczaka.
Ludzie rzucili się na nie jakby nie widzieli w życiu mięsa, kolejka
na pół restauracji. Tego samego dnia podczas spotkania z rezydentem
klienci biura Wezyr (którzy także byli w tym hotelu) zrobili mu
awanturę o standard hotelu, używając wielu wulgaryzmów. Po
prostu "latało mięso". Skarżono się na wszystko i na wszystkich
pracowników hotelu. Najgorzej skrytykowane zostały polskie
animatorki. Nieumiejętna rezydentka Wezyr z łzami w oczach nie
zrobiła jednak nic. Następnego dnia (dwa dni przed wyjazdem) rano to
samo uczynili klienci Sky Club. Nasza rezydentka zużyła kilka kartek
A4 na spisanie naszych skarg. Na zebraniu jedna z klientek zażądała
zwrotu różnicy pieniężnej miedzy all inclusive, a HB. Na to nasza
rezydentka oświadczyła, że reklamacje przyjmuje się pisemnie.
Wszyscy zebrani od razu oświadczyli, że takie reklamacje złożą.
Rezydentka przyjęła to bez większych emocji i specjalnie dla nas
poszła do recepcji po kartki i rozdała po dwie każdemu z nas. Pod
koniec zebrania powiedziała, że wieczorem umówi się na spotkanie z
managerem hotelu, aby przekazać mu nasze uwagi. Jeszcze tego samego
dnia podczas drugiego spotkania z rezydentką część gości przekazała
jej reklamacje. Największym skandalem było jednak oszustwo na
alkoholu. Gościom podawana była conajmniej dwukrotnie rozwodniona
whisky. Tego samego wieczoru, kiedy rezydentce Sky Club wręczano
reklamacje, goście z biura Wezyr postanowili udowodnić wszystkim
publicznie oszustwa z alkoholem. Jeden z nich wziął z baru szklankę
whisky, a następnie kazał Wezyr'owskiej rezydentce zawołać managera
hotelu i kazać mu także przynieść butelkę whisky. Następnie
porównano kolor i smak obu alkoholi. Ta "dla klientów" była jak
cienka herbatka, a "ta z butelki" jak prawdziwa whisky. Wszystko się
wydało, a w całym hotelu zaczęto wymieniać butelki whisky. Można
dodać: Tego samego dnia wszyscy Polacy się tak upili wreszcie
prawdziwym alkoholem (uprzednio można było wypić z 10 szklanek
whisky i nic nie czuć), że jeden z kelnerów zrobił im zdjęcie tel.
komórkowym "pijani Polacy", aby zapewne wrzucić to do internetu.
Jeden z gości Sky Club zauważyl to, zaatakował tego kelnera, pchnął
go, tak, że się przewrócił, wtedy rzucili się i inni kelnerzy, na
pomoc im przyszedł Polak z Wezyra, wtedy ten gość ze Sky Clubu wdał
się w bójkę z tym z Wezyra, interweniowali kelnerzy, animatorzy, sam
manager chciał dzwonić już po policję. Pomimo tego kelnerzy tego
wieczoru byli nadzwyczaj mili i uprzejmi zapewne z powodu tej
wieczornej awantury. Następnego dnia rano o incydencie dowiedziała
się rezydentka Wezyru. Tego samego dnia rano pozostali klienci Sky
Clubu składali reklamację. Za nimi podążyli też klienci
Wezyr ,którzy także zaczęli pisać reklamacje. Pisanie reklamacji
stało się modą, wszędzie widać było osoby skrobiące przy stolikach
długie teksty na kartkach papieru. I wtedy nastąpiła rewolucja.
Następnego dnia (już ostatniego dnia naszego pobytu) w hotelu na
inspekcji pojawili się właściciele. Kontrolowali plażę, obsługę,
napoje, jedzenie. Dzień był jak z bajki. Obsługa była miła i
pomocna, chodziła jak w zegarku. Sprzątaczki kompleksowo wysprzątały
pokoje. Było nawet widać jak polerują szklane balustrady na
balkonach. Wszystkie korytarze i hole były wysprzątane. Na kolacje
stoły uginały się od jedzenia. Wreszcie pojawił się kebab. Do pracy
wzięli się nawet sami kierownicy.
Mam nadzieję, że od tego turnusu, 25.06 do 02.07, wiele się w tym
hotelu zmieni, jednakże w reklamacjach odradzaliśmy biurze podróży
współpracę z tym hotelem.

hk
Obserwuj wątek
    • turhotel Re: Hedef Rose Garden (****) - Konakli 03.07.08, 23:51
      Oprócz pierwszego dobrego wrażenia zaraz po przyjeździe, cała reszta
      to jeden wielki niewypał. Hotel owszem nowy i pokoje jescze nie
      zniszczone,ale to wszystko co można mu zapisać na plus. Na około 240
      pokoi ( licząc średnio po 3 osoby ) przy basenie hotelowym tylko 210
      leżaków ( policzone ). Aby zająć miejsce przy basenie wstawało się
      około piątej rano ( na urlopie fajnie nie ?). Zgodnie z ofertą w
      katalogu na plaże miał być BUS hotelowy - nie było. Zdjęcie plaży w
      folderze a rzeczywistość to dwie różne bajki. Plaża wąska, brudna,
      usytuowana bezpośrednio przy kanale ściekowym ( mam zdjęcia ), zero
      parasoli ( tylko jekieś brudne płachty ) o barze na plaży nie warto
      wspominać. Jedzenie praktycznie stale to samo. Na recepcji owszem
      polska recepcjonistka, która nie informuje klientów np. o tym że
      sejfy za które Turcy pobierają opłaty nie są zamocowane na stale i
      można je spokojnie wynieść pod pachą ( zdjęcia ). Brak bilarda,
      boiska do koszykówki, dostęp do internetu to jeden komputer w hollu
      hotelowym. Paletki do ping ponga ( jeden stół ) to deski obklejone
      taśmą izoalcyjną. W hollu hotelowym owszem stoi klimatyzator, ale
      nigdy nie był on włączony. Jadalnia również nie jest klimatyzowana.
      Podczas posilków pot leje się strugami. Nierzadko aby znaleźć czysty
      talerz trzeba było kilka odrzucić ( niedomyte ). Lodówki w pokojach
      praktycznie nie chłodzą ( są puste, a miał być w nich płatny mini
      barek ). Na holu około godziny 23.00 temperatura powyżej 30 stopni i
      zaduch - średnia przyjemność siedzieć tam i korzystać z ALL IN
      CLUSIVE - warto wspomnieć że chyba z powodu małej ilości naczyń
      drinka albo piwo dostawało się w gorącej szklance wyjętej dopiero co
      z wyparzarki. Turcy wiecznie zmęczeni i odnosiło się wrażenie, że
      strasznie im tam przeszkadzamy. Sytuacja uległa zmianie dopiero po
      złożeniu przez kilkudziesięciu gości reklamacji z żądaniem zwrotu
      kosztów wakacji ( i nie byli to goście tylko z jednego biura ) Przez
      ostatnie trzy dni w obsłudze hotelu zaszła metamorfoza, zaczęli
      mówić więcej po polsku, uśmiechać się i być bardziej uprzejmi (
      szkoda że tak późno ). Co do pokoi to owszem ładne, ale sprzątanie
      ograniczało się jedynie do zaścielenia łóżka. Łazienki wogóle nie
      były sprzątane, brak papieu toaletowego, ręczników, usterki typu
      woda wylewająca się na łazienkę usuwane po kilku dniach albo wcale.
      Nie wiem czy wszystko wymieniłem ale to chyba wystarczy. Aha
      wieczorna animacja to porażka, o ile dzieci jeszcze się jakoś bawiły
      to dla dorosłych zero propozycji. Termin pobytu druga połowa czerwca
      2008 r.
      robert
    • turhotel Re: Hedef Rose Garden (****) - Konakli 03.07.08, 23:52
      Kilka dni temu wrócilismy z 2-tygodniowego pobytu w w/w hotelu.
      Hotel owszem nowy, po remoncie,, na pierwszy rzut oka sprawiał dobre
      wrażenie. Po zakwaterowaniu okazało sie, że nasza lodówka nie działa
      i mimo późniejszych interwencji nie działała do końca naszego
      pobytu. Chciałem sam sprawdzić: może nie była podłączona, ale po
      wyjęciu jej z szafki jak zobaczyłem w jaki sposób są łączone
      przewody bez gniazdek i wtyczek zrozumiałem, że naprawdę ktoś bardzo
      się śpieszył z tym remontem. Natomiast sejf można było wynieść pod
      pachą, więc nie zdecydowaliśmy się na przechowywanie w nim cennych
      rzeczy. W łazience cały czas ciekła nam spłuczka, czasami dały się
      we znaki zapaszki z nieszczelnych instalacji sanitarnych,
      pokoje nie były sprzątane, ręczników nie wymieniano nam regularnie
      mimo napiwków zostawianych (5euro), więc przestaliśmy płacić.
      Mieszkaliśmy na 5 piętrze-ciągle były kłopoty z windą-
      czasami "wszystkie 2" były zepsute (dobrze, że schody były). Co do
      posiłków; codziennie to samo, z zamkniętymi oczami można było trafić
      do swojej zjadliwej potrawy. Jedzenie było rzadko uzupełniane, więc
      pierwsi "szczęściarze" mieli największy wybór. Naczynia były brudne,
      brak serwetek. Wszystko kończyło się i często słyszeliśmy "finish"
      (cola, mleko, whisky, ketchup ). Jeśli chodzi o plażę, była
      najgorsza na całym wybrzeżu: wąska, bez dogodnego dojścia do morza,
      w pobliżu skała i odpływ ścieków. Brak materacy, brudno. Wylot
      mieliśmy rano, musieliśmy wyjechać o 1 w nocy, ostatni posiłek o
      20.00, nie otrzymaliśmy żadnego prowiantu
      mimo iż zgłosiliśmy to w recepcji, a inni np. Rosjanie otrzymali. W
      ogóle Rosjanie byli tam lepiej traktowani. Na plus można powiedzieć:
      basen przy hotelu bardzo fajny, możliwość korzystania z sauny i
      siłowni, większość obsługi hotelowej nadrabiała miłym zachowaniem
      niedociągnięcia, np. bardzo sympatyczni byli kelnerzy. Podsumowując
      nie polecam pobytu w tym hotelu.
      Miro
    • turhotel Re: Hedef Rose Garden (****) - Konakli 03.07.08, 23:53
      Właśnie wróciłam z tego hotelu. Hotel typowo europejski, mam parę
      zdjęć. Okolica średnia, nie polecam młodym ludziom, nie ma za bardzo
      gdzie wyjść, a w hotelu sprzęt nagłaśniający co trzeci dzień
      zepsuty, animacja fatalna, Pani Krysia animatorka nadaje się raczej
      do animacji ludzi starszych niż dzieci, moje dziecko nie chciało
      brać udziału w animacji bo cały czas to samo malowanie i rysowanie
      lub wieczorem te same piosenki. Przez tydzień jak ktoś jest, to jest
      do zniesienia, ale jak dwa to nie. Dla dorosłych animacje żadne.
      Dużo Rosjan, plaża na razie zamknięta ta przy hotelu, dowożą do
      innego hotelu, ale nie polecam, plaża brudna, ciężkie zejście do
      można. Jedzenie w miarę dobre, nie dla bardzo wymagających. Jak z
      małymi dziećmi to starajcie się o pokoje na pierwszym piętrze,
      ponieważ winda albo zepsuta albo oblegana przez Rosjan, ciężko z
      niej skorzystać. W ofercie jest, że hotel posiada kawiarenkę
      internetową, nie prawda nie ma kawiarenki internetowej, ale jest
      dostęp do bezprzewodowego internetu, trzeba tylko zabrać laptopa. Na
      około hotelu mały plac budowy, budują się hotele i o 4.20 pieje
      kogut. Jesteśmy rozczarowani hotelem, plażą, wolę Tunezję. Acha
      jeszcze jedno, na ręczniki jeśli się nie ma od razu w pokoju to
      trzeba się upominać codziennie może w końcu panie doniosą i to samo
      z papierem toaletowym. Jak dorwaliśmy panią, która sprząta to
      dostaliśmy łaskawie jedną rolkę, a tak po za tym hotel czysty, w
      tamtym roku został otwarty, więc jeszcze jest czysty.
    • pioskee Re: Hedef Rose Garden (****) - Konakli 10.01.09, 20:58
      Jakiś palant wysmarzył chyba sam te cztery negatywne opinie.
      Sądzę, na podstawie pobytu we wrześniu, że podane zastrzeżenia to
      same bzdury i kłamstwa. Minus za windy. Pewnie powinny być ze cztery
      i szybsze. Fakt, że plaża słaba ale wiadomo jakie są plaże na
      północnym wybrzeżu M.Śródziemnego - to nie piaseczek z Sopotu ani
      Helu.
      Reszta OK:
      - super basen (duży - ponad 550 m2) i zjeżdżalnie,
      - świetne pokoje z dobrą klimą, ładną łazienką i lodówką (jak
      najbardziej chłodziła),
      - czysto i codzienna zmiana ręczników, z papierem toaletowym bez
      problemów,
      - miłą obsługa,
      - jedzenia full przez cały dzień i urozmaicone (tylko bez
      schabowych - jak ktoś chce jeść tylko po polsku, to niech się ze
      swej wiochy nie rusza),
      - full piwa, wina, wódek, whisky, koniaków, likierów, itp - niczego
      nie brakowało nawet dla totalnych naftociągów,
      - napoje bezalkoholowe różnych smaków, gazowane i niegazowane,
      - napoje w plastiku to raczej praktyczna normalka,
      - programy dla dzieciaków możliwe,
      - dla dorosłych i młodzieży - codzienne mecze piłki wodnej, rzutki,
      Poza tym, jesli już ktoś się rusza w szeroki Świat ze swej wioski,
      to niech się troche przeszkoli w podstawowych czynnościach, jak np.
      otwieranie drzwi pokoju za pomocą karty magnetycznej. Śmiech na
      sali ...
      • turhotel Re: Hedef Rose Garden (****) - Konakli 13.09.09, 19:14
        To może trochę uaktualnienia:
        Hotel 12km od Alanyi. Bus do Alanyi - 2,25LT, do centrum Konakli (gdzie jest
        tylko bazar)- 1LT
        Bardzo dobre wyżywienie - oczywiście biorąc poprawkę na "repertuar" turecki.
        Alkohole i napoje - bez ograniczeń. Nawet dla wodożłopów. Kubki plastikowe, o
        szkło trzeba poprosić.
        Rewelacyjny basen. Zjeżdzalnie czynne 2 x 2godz w ciągu dnia.
        Plaża i wejście do morza - porażka. Wąsko, brzydko, ślisko, skaliście.
        Zdecydowanie lepiej podjechać za 2,25LT (4,50PLN) do Alanyi na plażę Kleopatry.
        Animacje - tu jest beznadziejnie. Dla dzieci pół godziny tańca o 20:00, dla
        dorosłych aerobiko-podobne-coś ok. 13:00. Czyli jakby w ogóle nie było.
        Windy - faktycznie beznadzieja. Szybciej jest pieszo, ale powyżej 2 piętra jest
        to dość uciążliwe.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka