dilemma... :(

18.11.08, 17:55
Chodzi o faceta. Znamy się od lat, zawsze mnie coś do niego
ciągnęło. Ponad rok temu trafiliśmy przypadkiem na jedną imprezę i
od tego się zaczęło. Ja chciałam uczucia, a on chyba przyjemności.
Spotykaliśmy się od czasu do czasu, on wciąż kręcił mi w głowie tak,
że nie byłam w stanie zaangażować się w 100% w coś innego. Potem
starałam się o nim zapomnieć, ale co jakiś czas skutecznie mi o
sobie przypominał. Przez nikogo innego nigdy się tyle nie napłakałam
co przez niego, a mimo to wciąż nie mogę się od niego uwolnić.
Szczególnie ostatnio było mi przez niego ciężko, bo okazało się, że
zaczął pisać z moją "koleżanką", która z radością opowiadała mi
wszystko (wiedziała, że mnie z nim coś łączyło, ale to wyjątkowo
złośliwa osoba) podobnież on bardzo chciał się z nią spotkać i
powiedział jej koleżance, że ona mu się podoba. Udawałam, że mnie te
jej opowiastki nie ruszają, chociaż wewnątrz pękało mi serce.
Dlatego pomyślałam, że naprawdę muszę się postarać wywalić go z
pamięci. Ale jak to zrobić kiedy albo ona mi o nim opowiada, albo on
do mnie pisze... No i ostatnio znów się odezwał. Chciał ze mną
poważnie porozmawiać. Okazało się, że chce żebym poszła z nim na
jego studniówkę. Pewnie normalnie każda dziewczna ucieszyłaby się z
zaproszenia, ale w tej sytuacji to mnie wcale nie cieszy. Najlepiej
by było gdyby terminy naszych studniówek się pokryły, ale to nie
możliwe. Powiedziałam mu, że muszę się zastanowić. Ale naprawdę nie
wiem co mam zrobić, bo zawsze myślałam sobie, że pójdziemy razem,
ale nie sądziłam, że spotka mnie z jego strony to wszystko co mnie
spotkało. To wszystko miało być inaczej. Tak jakby ktoś powyrywał
kartki z mojej bajki i dopisał jakąś inną historię... I z jednej
strony chciałabym iść z nim, ale z drugiej nie chcę mu dać tej
satysfakcji, że kolejny raz mu się udało postawić na swoim. Wydaje
mi się, że żadne wyjście nie będzie dobre. Czy powiem tak, czy
powiem nie, to zawsze jakaś część mnie będzie cierpieć. Czuję się z
tym wszystkim okropnie i ciągle o tym myślę. Poradźcie coś proszę.
Tylko mnie nie tyrajcie, bo i tak już jest mi smutno :(

---------------------------------------------------------------------

...bo nie ma lekarstw na to co siedzi w kobietach ;)
    • ride_the_lightning Re: dilemma... :( 19.11.08, 23:07
      Możesz pójść na studniówkę i bawić się z innymi chłopakami,
      pokazywać że bawisz się świetnie nawet bez niego (ewentualnie
      naprawdę bawić się super :)). Na pewno on wtedy poczuje
      się "urażony", a Ty będziesz miała satysfakcję.
      • pinnky Re: dilemma... :( 20.11.08, 18:09
        ahh ale wlasnie ja bym tam nikogo nie znala
        • durneip Re: dilemma... :( 21.11.08, 06:06
          czego dramatyzujesz, dziewczyno. ja wiem, że wiek ma swoje prawa, ale:
          zawsze myślałaś, że pójdziecie razem, a teraz się zastanawiasz. on NIE WIE, że
          coś go z tobą łączyło w twojej głowie. nie wie, że cię podle zdradził z
          wyjątkowo złośliwą osobą. no i nie wie, czemu teraz strzelasz fochy bez powodu.

          i jeszcze - nad czym biadolisz, skoro zaprosił ciebie, a nie tę wyjątkowo
          złośliwą osobę?
          • pinnky Re: dilemma... :( 22.11.08, 14:37
            no no... w sumie sie zapedzilam, to sie nie nadaje na forum, bo
            opisalam sytuacje tylko ogolnie, wiec to nie daje realnego obrazu
            tego problemu. a z reszta to juz nieaktualne.
            ------------------------------------------------------------------

            ...bo nie ma lekarstw na to co siedzi w kobietach ;)
            • durneip Re: dilemma... :( 26.11.08, 12:18
              no to idziesz czy nie idziesz na tę studniówkę? :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja