Dodaj do ulubionych

późno już

08.06.10, 01:28
i nie mam siły na czytanie wszystkiego, ale ten fragment mi się bardzo podoba

"Kiedy terapia nasila nałóg

Psychoterapia osób uzależnionych jest niezwykle trudna. Pierwszą reakcją na
jakiekolwiek uczucia jest wykonanie nałogowych czynności regulacyjnych,
terapia może więc spowodować nasilenie nałogu, zamiast porzucenia go. Ktoś,
kto jest na przykład uzależniony od adrenaliny, a przed chwilą silnie przeżył
rozmowę o trudnych i bolesnych doświadczeniach, może po wyjściu od terapeuty
poradzić sobie z uczuciami podejmując ryzykowną jazdę samochodem.

Terapie nastawione konkretnie na leczenie danego uzależnienia nie mają tej
wady. Ich podstawową cechą jest stały kontakt ze społecznością osób
uzależnionych podobnie. W rzeczywistości dochodzi tu więc do zastąpienia
jednej nierozerwalnej więzi przez inną. Zamiast, powiedzmy, nawykowego palenia
marihuany mamy konieczność ciągłego spotykania się z grupą osób mających
podobny problem, opisywania siebie do końca życia w kategoriach związanych z
nałogiem (nazywam się Marianna i jestem narkomanką, mam 38 lat, w abstynencji
jestem od lat 24) i przyjęcie specyficznej dla danej społeczności, ochronnej
ideologii, która podobnie jak wcześniej sam nałóg odpowiada na wszystkie
pytania. Regulacyjna funkcja czegoś, od czego jesteśmy uzależnieni, zostaje
więc przejęta przez autorytet mądrości grupy anonimowych nałogowców. Niektóre
społeczności idą tu nawet dalej, używając całkiem jawnie wyobrażenia Siły
Wyższej, lub Boga, który miałby przejąć kontrolę nad życiem uzależnionego,
ponieważ ten ją utracił. Mógłby ktoś powiedzieć, że to nie tyle rozwiązuje
problem zależności, ile przenosi go na inne pole, i miałby w jakimś sensie
rację. Dla osób naprawdę uzależnionych często nie ma jednak innego wyboru. W
porównaniu z nałogiem stały związek z grupą przynosi bez porównania mniej strat."
skuteczna-psychoterapia.pl/a_uzaleznienie.php
Obserwuj wątek
    • lucyna_n Re: późno już 08.06.10, 09:33
      oj tak, przy każdej próbie psychoterapii kończyło się na podwójnej dawce clono,
      żeby wogóle na nią dotrzeć.
      • mauamee Re: późno już 08.06.10, 13:00
        rozsądek podpowiada, że wypadałoby mi się nawrócić
    • szarodziejka Re: późno już 08.06.10, 10:51
      Jest już za późno, nie jest za późno

      Jeszcze zdążymy w dżungli ludzkości siebie odnaleźć,
      Tęskność zawrotna przybliża nas.
      Zbiegną się wreszcie tory sieroce naszych dwu planet,
      Cudnie spokrewnią się ciała nam.

      Jest już za późno!
      Nie jest za późno!
      Jest już za późno!
      Nie jest za późno!

      Jeszcze zdążymy tanio wynająć małą mansardę
      Z oknem na rzekę lub też na park,
      Z łożem szerokim, piecem wysokim, ściennym zegarem,
      Schodzić będziemy codziennie w świat.

      Jest już za późno!
      Nie jest za późno!
      Jest już za późno!
      Nie jest za późno!

      Jeszcze zdążymy naszą miłością siebie zachwycić,
      Siebie zachwycić i wszystko w krąg.
      Wojna to będzie straszna, bo Bóg nas będzie chciał zniszczyć,
      Lecz nam się uda zachwycić go.

      Już jest za późno!
      Nie jest za późno!
      Nie jest za późno!
      Nie jest za późno!

      ---
      Edward Stachura
      • olga_w_ogrodzie Re: późno już 08.06.10, 13:54
        tyle, że sam pisał : "Do bruku z góry nie przychodź, na smugę cienia
        nie wbiegaj.

        ale wbiegł i nie wrócił.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka