Gość: Poznaniak
IP: *.zsi.pl / *.zsi.pl
20.05.04, 22:30
Boję się o frekwencję, boję się o wynik. Dlaczego? Gdy termin głosowania
stał się faktem - wielokrotnym DOŚWIADCZONYM realizatorom imprez i innych
koncertów brakuje pieniędzy/wybacz Piotrze Muszyński/ a sponsorzy nagle się
wycofują. Dyplomowanym specjalistom od promocji własnej /wybacz politologu
Sławomirze Nitrasie/ doradzają jacyś reklamiarze od wody niegazowanej. To
miała być kampania? Jeśli przewodniczący Platformy w Szczecinie nie potrafi
składnie przedstawić swych argumentów/Polskie Radio-Rozmowy bez Krawata
20.05.2004-Studio Bałtyk/, a radny Słowacki miażdży go spokojnymi wywodami,
to do kogo mamy mieć pretensje? Jeśli ekipa dresiarzy wieczorami, zaczepiając
spokojnych obywateli - okleja fluorescencyjnymi trudnousuwalnymi naklejkami
wszystko co stoi - od świeżo malowanych słupów po billboardy to kto za to
odpowie? I proszę mi nie mówić, ze to nic nie kosztowało, bo bardziej
sympatyków referendum wkurzyć nie można było. Posądzany o druk
antyreferendalnych żółto-czarnych plakatów vce prezydent Czesny to
praktyk, „kolega Ptaka”, umie kalkulować. Sygnał - wizyjny i foniczny -
komitetu referendalnego brzmi w mediach DŁUŻEJ niż same treści apelu,
wygłaszanego przez przestraszonych ludzi chyba z łapanki (emigrant-piłkarz
Majdan regułę potwierdza). Jedynie wielki aktor Jacek Polaczek usiłuje robić
dobrą minę do złej gry, zjawiska które wymknęło się spod kontroli samym
pomysłodawcom. Wiem, że w tym mieście jakim jest Szczecin trudno znaleźć
chętnych do publicznego prezentowania poparcia dla idei referendum. Ci co
łaknęli sukcesu /i lepszego życia/ - uciekli stąd w latach osiemdziesiątych,
wyemigrowali do Stolycy Warszawy w drugiej dekadzie lat ’90 /patrz „Związek
Wypędzonych”/, a najmłodsi i ich rodzice wsiadają codziennie w autokary i
busy - hajda! zdobywać Albion.
Zostali ci, którzy jeszcze kochają to miasto, mają tu rodziny i nie w smak im
gdzieś wyjeżdżać.
Zamiast namawiać ludzi do głosowania - serwuje im się teoretyzowanie i
wolnorynkową nowomowę, przez nieśmiałość chyba nie nazywając postaw
niektórych radnych, którzy w trosce o swe apanaże i stołki nie zgodzili się
na odwołanie prezydenta. Można było uniknąć przecież tego wszystkiego -
wydatków na referendum itd, ale koszula bliższa ciału.
Zobaczymy, co wyniknie z obiecanych przez Platformę seansów filmowych i
przywiezienia misia-maskotki z Muzeum. Byle nie spłonęła jak jej
poprzedniczka ;-)
By nie było nieporozumień - ja ze Szczecina nie uciekłem i nie mam tego
zamiaru, na referendum pójdę, bo bardzo pragnę, by to leżące najbliżej Europy
miasto przestało być identyfikowalne wg schematu: „Najlepsze dragi,
najfajniejsze dziwki, zajebiści szalikowcy, tacy sobie piłkarze i paskudne
piwo bezalkoholowe”- bez względu na kolor naklejki.
Bandytów chwilowo pozamykano.
Dlatego namawiam