jottka
06.03.02, 14:30
Za parę godzin wyjeżdżam do Szczecina, więc czuję się wzniosło i odświętnie. Do
rzeczy, kupiłam w "taniej jatce" książkę Elżbiety Kaczyńskiej "Pejzaż miejski z
zaściankiem w tle", czyta się nieźle. Ale ona na początku cytuje wywiad z Italo
Calvino, który mówił o "fascynacji, której można ulec w mieście":
"W Rzymie od 200 lat żyli pisarze przybywający z całego świata, którzy nie
mieli żadnego specjalnego powodu, by mieszkać tu, a nie gdzie indziej, ale
stawali się genialnymi badaczami ducha tego miasta, ciągle spragnieni wiedzy o
nim. Inni zaś, którzy osiedlili się z powodu jakichś korzyści, pozostali miastu
obcy; miasto może być domem, może być jak hotel, w którym spędza się jedną noc.
Można się zastanawiać, czy nadmiar takich mieszkańców, którzy nie dostrzegą
ducha miasta i pozostaną mu obcy, nie prowadzi do uwiądu, choroby, obumarcia
Miasta. W przewodniku po Chorwacji można przeczytać o Rijece, że jest to
miasto, z którego "uleciała dusza". Sądzę, że o wielu miastach w Polsce to samo
da się powiedzieć."
Wiem, że Szczecin nie Rzym, ale zaczęłam się zastanawiać. Wiadomo, że rodzinne
miasto człowiek traktuje inaczej, wiadomo, że Szczecin ma pokrętną i trudną
historię itp. itd. Ale przecież choćby te zażarte dyskusje na forum,
odkłamywanie historii, kłótnie o nowe budowle czy drogi - to wszystko są próby
tworzenia nowej tożsamości miasta. Możliwe, że ono teraz nie najpiękniejsze
(opieram się na wrażeniach PT Forumowiczów ;)), ale moim zdaniem ono ma duszę.
Ale zdefiniować to bym jej, tej duszy, nie umiała :)))