Gość: ert
IP: *.espol.com.pl
06.07.04, 16:43
witam,
dzis bylem swiadkiem bardzo ciekawego i zatrwazajacego wydarzenia.
Miejsce akcji: okolice Carrefour'a
Czas akcji: wtorek 6 lipca 2004 r, ok godziny 13
Bohaterowie:
-handlujacy spitytusem, papierosami i innymi produktami pochodzacymi z
przemytu
-Straz Miejska ( dwoch pracownikow )
-Dziennikarze z Polsatu
-Przechodzien-Dziadek
-Radiowoz policji
Szedlem sobie w strone Carrefour'a. Moj wzrok przykul widok dwoch pracownikow
Strazy Miejskiej. Spisywali oni dane samochodu, bo chyba byl niepoprawnie
zaparkowany. Nagle podbiegl (!) do nich jakis starszy pan - dziadek.
-Panowie chodzcie tam... Handluja przemytnicy
-Gdzie ? My nic nie widzielismy
-No tam... tu kawalek
-To pojdzie pan z nami i pokaze palcem ktorzy to!
Wiadomo co dziadek zrobil w takiej sytuacji. Nikt nie jest glupi. Poszedlem
dalej. Patrze: rzeczywiscie "handluja przemytnicy"
/Minelo ok 30 minut/
Ide w strone Carrefour'a, ale tym razem z drugiej strony. "Przemytnicy" dalej
robia swoje. Mysle sobie: jak beda dalej Ci straznicy, to powiem, zeby tam
poszli i zadzialali ( ciekawe czy mnie tez tak splawia jak tego dziadka ). A
tu niespodzianka. Straznicy miejscy wskoczyli do samochodu zakrywajac twarze.
Powodem takiego zachowania byla kamera dziennikarzy Polsatu. Wreszcie sie
ktos tym zajal. Skoro SM jest przekupiona ( tak wnioskuje po tych
wydarzeniach ), to niech media sie tym zainteresuja.
Doszedlem do swiatel. Przejechal radiowoz policji. Specjalnie sie
zatrzymalem, aby zobaczyc czy "obroncy prawych obywatelow(?)" zatrzymaja sie.
Gdzie tam, smigneli tylko.
Wg. mnie tej sprawy nie mozna tak zostawic. Czy u nas cala policja i Straz
Miejska jest sprzedana ? Czy nikt na to nie reaguje?
odpowiedz pozostawiam kazdemu z Was
z powazaniem