Dodaj do ulubionych

jak POLITYCY szczecińskich DZIENNIKARZY kupują

12.11.04, 18:23
mam nadzieję że poznamy listę "wycieczkowiczów" do Brukseli na zaproszenie pana Liberadzkiego z SLD.
Obserwuj wątek
    • zaczepialski link 12.11.04, 18:25

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=70&w=17585722
    • Gość: WOY Re: jak POLITYCY szczecińskich DZIENNIKARZY kupuj IP: 212.14.63.* 12.11.04, 19:04
      powidziałbym: jak niektórzy "dziennikarze" szukają na chama sponsorów.
      • Gość: MYCHA Re: jak POLITYCY szczecińskich DZIENNIKARZY kupuj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.04, 19:43
        WOY - czytaj uważnie - pierwsza "wycieczka" brukselska była z inicjatywy
        europosła Liberadzkiego. Zaprosił wyselekcjonowanych 9-ciu dziennikarzy,
        niestety, nie znam listy, być mmoze ktoś ich ujawni, a teraz ma pretensje, że
        nic o nim nie napisali.
        Faktem jest też, że red. Janusz Zarzycki włazi w tyłek Liberadzkiemu
        (przynajmniej kiedyś tak robił), więc mamy chyba rodzinną awanturę o
        niedotrzymanie obietnic. Takie publiczne pranie brudów.
        • Gość: WOY Re: jak POLITYCY szczecińskich DZIENNIKARZY kupuj IP: 212.14.63.* 12.11.04, 20:43
          a oni tacy niby zdziwieni, ze ktos oczekuje coś w zamian :)))
          są chyba jakies granice naiwności. prawda?
          z mojego skromnego doświadczenia wynika, że porządni dziennikarze (a znam
          takich) szerokim łukiem omijają takie "studyjne" imprezy i wieczorki
          integracyjne. niesmaczne to wszystko przyznasz?
          • Gość: MYCHA Re: jak POLITYCY szczecińskich DZIENNIKARZY kupuj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.04, 23:02
            Oczywiście, że masz rację, to więcej niż niesmaczne.
    • Gość: Medalion Re: jak POLITYCY szczecińskich DZIENNIKARZY kupuj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.04, 21:33
      Nie mam nic przeciwko wyjazdowi pana Soski. Nawet do Brukseli.
      Jednak Liberadzki w tej konkurencji i tak nie jest w stanie pokonac Runowicza.



      • albert_c czy jest juz lista tych dziennikarzy? n/txt 15.11.04, 11:36
        • Gość: MYCHA Re: czy jest juz lista tych dziennikarzy? n/txt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.04, 14:33
          Problem nie w tym, kogo zabrał Liberadzki na wycieczkę do Brukseli, choć można
          by poznać listę protegowanych, czyli tych, którzy byli do tej pory
          Liberadzkiemu przychylni podczas kampanii wyborczej. Bo faktem jest, że była
          to wycieczka-nagroda dla wybranych za wkład w kampanię.
          Problem w tym - że Liberadzki się obraża za brak po wycieczce laurek na jego
          cześć.
          Problem w tym także, że stowarzyszenie dziennikrskie leje krokodyle łzy, bo
          Liberadzki nie chce zorganizować z tego powodu następnej wycieczki. Tak jakby
          wyjazd studyjny do Parlamentu Europejskiego był zależny wyłącznie od jednego
          europosła z regionu.
          Stowarzyszenie w swojej korespondencji do członków daje wyraz, ze nie ma
          najmniejszego pojęcia, że te sprawy załatwia się legalnie zupełnie gdzie
          indziej. Co może wywołać po prostu szok, bo kto jak kto, ale dziennikarze
          powinni wiedzieć jak załatwia się kontakt z mediami w PE.
          Należy się tylko dziwić, że szacowne stowarzyszenie, w którym jest wielu
          poważnych i godnych szacunku dziennikarzy - zajmuje się czymś co jest na
          pograniczu ni to korupcji, ni to protekcji. Etyka dziennikarska jest takim
          działaniom raczej przeciwna.
          Natomiast działaniom europosła nie należy się dziwić, bo zawsze był łasy na
          pochlebstwa i podobne manipulowanie mediami, nie zawsze w podłożu etycznym,
          stosuje od kilkunastu lat.
      • Gość: Antyknajak POLITYKU masz jakieś troski ? Dzwoń do Soski ! n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.04, 16:09
        Zawsze pomoże. Wyjazd do Brukseli ? hmmmm ..... nieładnie. Dziennikarz
        wyjeżdzający na koszt polityka (nie jego dosłownie ) nie jest dziennikarzem,
        ale .......
        • albert_c Re: POLITYKU masz jakieś... 15.11.04, 16:11
          Antyknajak, a w tej Brusseli to byl m.in. Soska?

          ...skad wiesz...?

          ps. zabraklo mi odp na pytanie z innego watku: co sadzisz o powrocie na forum
          forumowicza black.night? ;-)
          • Gość: Antyknajak Re: POLITYKU masz jakieś... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.04, 16:15
            Ktoś tak wyżej twierdził , że Pan Redahtor Soska był.
            Co do black.nighta to zapewne spiskujesz kto jest kto ? Być może tak, byc może
            nie :-) Raczej jednak nie.
            • albert_c Re: POLITYKU masz jakieś... 15.11.04, 16:24
              ;)

              troche szperam w archiwum forumowym...rzucaly sie w oczy teksty BN - nie zebym
              je podzielal w wiekszosci, ale trudno bylo nie zauwazyc...po prostu...

              ...odnosie redaktora...z tego co wiem to nie byl...ale sie upewnie...wyglada mi
              to na pomowienie...
      • Gość: kiks Re: jak POLITYCY szczecińskich DZIENNIKARZY kupuj IP: *.se.client2.attbi.com 17.11.04, 09:47
        Pan Soska...........dobrze,ze przypomnieliscie mi jego nazwisko.Winien mi jest
        pieniadze.Siedem lat to za duzo.......
    • Gość: andreas nie bądźcie dziećmi! IP: 62.233.223.* 15.11.04, 12:20
      przeciez zawsze, powtarzam
      zawsze tak było.
      Dziennikarze są zapraszani,
      daje im się do testowania auta,
      zaprasza na zjazdy, wyjazdy, konferencje...
      No, zawsze.
      Zobaczcie te różne dziennikarskie turnieje
      w tenisa, w szachy, w inne...
      sponsorów nie brakuje!

      Ale nie dopatrywałbym się tu jakiejś afery.
      No, bo jak dziennikarz ma przetestować auto,
      jak nie dostanie go na jakis czas w uzytkowanie?
      Jak ma napisać o zjeździe w Zakopanem
      lub jakiejś konferencji, jak tam nie pojedzie?
      Jak ma pisać teksty o tenisie czy golfie, jak nie zna zasad tej gry?
      Jak ma napisac o ekskluzywnym hotelu, jak tam nie zagości?

      A przeciez nie ma samych pochlebnych tekstów w gazetach!
      Ba, narzeka sie, że to dziennikarze tworzą mroczny
      obraz naszej dookolnej rzeczywistości i wynajdują tylko afery!
      Chyba więc nie jest tak źle!!!
    • stary-patriota Re: jak POLITYCY szczecińskich DZIENNIKARZY kupuj 15.11.04, 12:44
      a może podróżnicy sami się ujawnią?
    • Gość: Pismak Re: jak POLITYCY szczecińskich DZIENNIKARZY kupuj IP: 83.144.120.* 15.11.04, 19:06
      Pamiętam taką przykrą autentyczną anegdotę o (szczecińskim) środowisku
      dziennikarskim opowiadaną w... środowisku dziennikarskim jako przykład
      zezwierzęcenia naszego zawodu:

      Pewnego razu była sobie konferencja prasowa jakiejś firmy produkującej sprzęt
      hi-fi, rtv itd. Coś jakieś znane: philips, sony, czy inne takie. I po
      konferencji zaproszono pismaków do stołu. A tam zamiast żarła, do którego każdy
      pismak jest przyzwyczajony, bo się należy jak psu micha - sprzęt. Walkmany,
      radia, odtwarzacze CD, jakieś miniwieże, dyktafony, budziki, zegareczki oraz
      inne duperele niezłej zresztą wartości pieniężnej. No, i poczęstowali się
      panowie dziennikarze. Szturmem wzięli stoły, mordując się niemal po drodze.
      Pakowali fanty zbiorowo, po prostu zagarniając rękami wszystko ze stołów do
      przepastnych dziennikarskich sakwojarzy. Pyszny musiał to być widok. Niestety,
      fotek nie zrobiono. Bo fotoreporteży też byli zajęci...

      Bardzo to słynne wydarzenie. Nie odosobnione, choć podobnego wysypu podarków
      czasem przez całą karierę dziennikarską próżno szukać. Ja się nie spotkałem, a
      po części żałuję ;))))). Rzecz w tym, że formy są różne. Ważne by potem pismak
      miał problem typu: I jak tu pisać źle?

      Nigdy nie byłem na studyjnym wyjeździe sponsorowanym. Nie pojadę. Byłem kiedyś
      na statku w Dni Morza, który woził VIPów po szczecińskich wodnych zadupiach, by
      mogli się spokojnie napruć. Było obrzydliwie, ale pouczająco. Na marginesie
      dodam, że na statku trzeźwy byłem na pewno ja i Marian Jurczyk. Reszta - nie
      sądze. Choć Jurczyk na trzeźwo też jest nawalony :))). Wracając do rzeczy -
      pismaki na korumpowanie są podatni. Ale są też wredni. Bo skosztują, nachleją
      się, skorzystają, a potem nie napiszą. Bo im się etyka zawodowa włącza. Trochę
      po fakcie, na zasadzie poczucia winy. No, i potem wrogów mają. Dlatego lepiej
      nie chlać, nie jechać, nie korzystać. Zawsze można wszystko załatwić inaczej:
      na "szmatę" dziennikarską, poprzez redakcję, w ramach obowiązków, a nawet
      zapłacić z własnej kieszeni, jeśli warto. To kwestia świadomości. Żaden
      szanujący się dziennikarz śledczy czegoś takiego nigdy nie zrobi. Żaden
      szanujący się pismak publicystyczny też nie pójdzie na coś takiego. To raczej
      dotyczy "starych, niezatapialnych układowców", którzy już dawno się sprzedali
      albo "młodych, zachłyśniętych swoją rolą newsowców", którzy nie wiedzą, co
      czynią.

      A tak w ogóle, to są w tym mieście typki, którzy zakładali sobie gazety, robili
      się naczelnymi i laminowali legitymacje tylko po to, by mieć redaktorską zniżkę
      na zakup samochodu u pewnych dealerów. To dopiero jest patologia.

      pismak_logowany@gazeta.pl
      • Gość: MYCHA Re: jak POLITYCY szczecińskich DZIENNIKARZY kupuj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.04, 20:04
        Za starych komuszych czasów - każdy adept do zawodu dziennikarza musiał poza
        studiami, kursami czy chocby predyspozycją - odwalić co najmniej 3-letni staż w
        redakcji pod okiem jakiegoś seniora. I to było dobre. Ale,że czasy ancien
        regime były czasami "załatwiania" wszystkiego, od gumki do majtek po talony na
        ładę, młody pismak uczył sie od starszego wyższej jazdy "załatwiania" i tak
        pozostało.
        Dzisiaj pismak nie załatwia i nie kombinuje, bo wszystko ma w sklepie, ale do
        przywilejów dla mediów w różnej postaci - raczej jest przyzwyczajony. Poza tym
        nie zawsze jest godziwie opłacany, zwłaszcza w mediach lokalnych.
        Więc na korumpowanie podatny.
        Jak pisałam - nie problem w ofiarowaniu na gwiazdkę piszącym o bankach - pióra
        z listem od prezesa banku. To się mieści w standardach.
        Ale w tej płynnej granicy etycznej między mediami a światem polityki.
        Liberadzki nie tylko dziennikarzom, ktorych lubi stawia wycieczki do Brukseli
        czy zaprasza na integracyjne kolacyjki.
        Tym których nie znosi, bo coś o nim niepochlebnego napisali -
        potrafi "odwdzięczać" się wzywaniem naczelnego na dywanik i domaganiem
        się "kagańca" na dziennikarza.
        Tak zrobił kilka lat temu w przypadku gazetowego wydania "Obserwatora
        Zachodniopomorskiego", bo dziennikarz opisał idiotyczne pomysły Liberadzkiego,
        wygłaszane nb. publicznie, na spotkaniu SLD-owskim w Stepnicy, na likwidację
        niewygodnych lip.
        Inny polityczny wybraniec SLD, dyrektor Urzędu Morskiego w Szczecinie całkiem
        nie dawno, bo kilka tygodni temu wydzwaniał po redakcjach pism zajmujacych się
        gospodarką morską do naczelnych, by ograniczyli dziennikarzowi pisanie, mówiąc
        wręcz, że wychodzący w szczecinie "Magazyn Portowy" to on już "załatwił". Fakt,
        załatwił - nie wychodzi od września. Akurat ten apel okazał się być bez echa,
        bo naczelni olali prośby polityka SLD.
        Politycy SLD, tak jakoś się składa ostatnimi czasy - uważają media za folwarki,
        na których dyktują swoje warunki, dziennikarzy zaś dzielą na - element który
        albo się da kupić byle czym, albo na niewygodnych, nie dających się okiełzać -
        których trzeba eliminować i niszczyć.
        To nie są bajki - to realna rzeczywistość, z konkretnymi pismami, z konkretnymi
        politykami i konkretnymi dziennikarzami.
        Pismaku - prawda o relacjach media-polityka jest bardzo bulwersująca. A
        zachowania obecnych elit politycznych - na poziomie rynsztoka.
        • Gość: Pismak Re: jak POLITYCY szczecińskich DZIENNIKARZY kupuj IP: 83.144.120.* 15.11.04, 20:32
          Święta racja, redaktor MYCHO, święta racja. A przecież dziennikarz
          z "Portowego", którego tak brzydko traktują SLDuchy jest też z klimatów
          czerownych. Dobrze mówię? :))
          • Gość: MYCHA Re: jak POLITYCY szczecińskich DZIENNIKARZY kupuj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.04, 21:24
            Dziennikarz był w SLD do 1 maja 2002 r. (dwa tysiące drugiego roku) a potem
            napisał do Millera i władz wojewódzkich SLD, że jak ma się do wyboru polską
            rację stanu i rzetelność dziennikarską z jednej strony a partykularne interesy
            partyjnych kolegówz drugiej, - to dziennikarz wybiera to pierwsze, skreśla się
            z listy członków i oddaje legitymację partyjną. dziennikarz dołączył dowody,
            zostały one olane, ale czas pokazał, że to pismak miał rację. Władze wyciągają
            wnioski grubo poniewczasie. Ale wyciągają powoli.
            Władze SLD tu i ówdzie szepczą, że dziennikarz zawiesił członkostwo - ale to
            nie prawda, bo poczta poszła elektronicznie i są dowody.
            Jeśli chodzi o poglądu owego pismaka - to jak mniemam oscylują raczej ku socjal-
            liberalnym poglądom Willy Brandta.
            Wystarczy Ci tego C.V. ?
            PS. A tak na marginesie, dlaczego Cię bardziej interesuje ów dziennikarz, który
            ma na pieńku z politykami SLD, a nie problem, który jest o wiele bardziej
            istotny niż sam dziennikarz? Czy ta szczecińska zurnalistyka nie potrafi wyjść
            z własnego grajdoła i spojrzeć na siebie nieco szerzej?
            A tak a propos red. MYCHY - to myszy mają to do siebie, że dużo widzą, dużo
            wiedzą i dużo słyszą. Logicznie myślą, mają swoje archiwa i zasoby, to syndrom
            mysiej dziury. No i są te szczury, które wszystko donoszą, w łapkach przyniosą,
            przed nos i wąsy położą, dokumencikiem autoryzowanym rzucą... Nie wiedziałeś o
            tym?!
            MYSZ, pismak czy gończy ze służb, są z tej samej "parafii" - pracuja wg tych
            samych metod: zdobycie informacji, sprawdzenie w conajmniej dwóch źródłach
            niezależnych jej wiarygodności, weryfikacja pod kątem ważności, sprawdzenie
            powiązań, zależności, przyczyn i skutków oraz dopasowanie do lamigłówki w
            całość. MYCHA jak to Mycha - chomikuje, pismak - rejestruje i opyla w mediach
            a gończy leci do szefa z notatką.
            red.
            • absztyfikant Re: jak POLITYCY szczecińskich DZIENNIKARZY kupuj 15.11.04, 21:31
              To prawda. Masz racje MYCHO. Ale tylko czesciowo. Dziennikarz, ktory sam siebie
              tak definiuje, powinien sobie zdawac z pewnych rzeczy sprawe. Jestr to
              szczegolny zawod, powiedzialbym zaufania publicznego. Tak wiec osoba, ktora
              afiliuje sie w jednej z partii momentalnie traci wiarygodnosc zawodowa, no
              chyba, ze dziala w partii Zielonych i pisze do prasy przyrodniczej, czy
              powiedzmy dziala w PiS i pisze porady do "Muratora". Sa przyklady, np. Jacek
              Zakowski, ktory potrafil wyjsc obronna reka z polityki (byl rzecznikiem OKP), a
              teraz jest cenionym publicysta i dziennikarzem. Ale sa to jak mowie rzadkie
              przypadki i najczesciej dla takiego delikwenta moment podpisania partyjnej
              lojalki oznacza (lub powinien oznaczac) smierc zawodowa, nie w sensie zakazu
              pisania, ale szanujaca sie redakcja nie przyjmie do siebie czlowieka, ktory ma
              pisac o pilityce, nie daj Boze jeszcze kiedy sie dzieje to w miejscowosci
              wielkosci Szczecina, kiedy ma on konkretna partyjna przeszlosc.

              • Gość: MYCHA Re: jak POLITYCY szczecińskich DZIENNIKARZY kupuj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.04, 22:10
                Dziennikarz piszący o polityce - rzeczywiście winien legitymację i poglądy
                zostawić na portierni. Dziennikarz o którym wspominamy na Forum, zajmuje się
                gospodarką. I jak mu legitymacja partyjna zaczynała doskwierać - po prostu
                oddał ją, wybierając to co powinien wybrać. Stanąć w poprzek rzadzącej formacji
                w imię rzetelności zawodowej i to w momencie, gdy partia ta miała dość
                przyzwoite notowania nie jest wcale takie proste. To świadomość, że za taki
                czyn czekają konkretne konsekwencje.
                W każdej z partii znajdziesz Absztyfikancie nazwiska wielkich i zupełnie nic
                nie znaczących dziennikarzy. Trudno wymagać od dziennikarzy, by nie mieli
                sympatii politycznych.
                O rzetelności dziennikarza świadczą jego artykuły czy audycje. I to czy potrafi
                dociekać prawdy, zachowujac w miarę możliwości daleko idący obiektywizm. Jeśli
                robi to dobrze a utożsamia się go z jakąś formacją polityczna - to chwała tej
                formacji, że ma takich ludzi.
                Sam fakt pisania w jakimś piśmie mającym określone sympatie polityczne
                szereguje dziennikarza w tej samej orbicie. Tak jest z Rzeczpospolitą, Trybuną
                czy Gazetą Wyborczą. Tak jest w pismach wydawanych m.in. przez b. "barona"
                gdańskiego.
                Wiarygodność traci taki dziennikarz, któremu można udowodnić stronniczość,
                nierzetleność czy manipulacje. A przede wszystkim taki - którzy jest
                niekompetentny, mijający się z prawdą i używajacy swoich materiałów prasowych
                do propagandy.
                Zatem nie zgadzam się z Tobą Absztyfikant, że dziennikarz mający w kieszeni
                jakąkolwiek legitymację partyjną przez sam fakt jej posiadania - jest
                niewiarygodny. Tylko i wyłącznie od dziennikarza zależy czy ta legitymacja
                będzie mu w pracy przeszkadzać czy nie.
                Czy rzetelnie piszący dziennikarz np. o mostach, kolejach czy finansach UE,
                kosztach zmiennych w budownictwie i tp. artykuły jest małowiarygodny jeśli w
                kieszeni ma legitymację szregowego członka PiS, PO czy SLD?
                Nieco przesadzasz Absztyfikancie. Z góry zakładasz, ze przynależnośc partyjna
                niweczy szanse na bycie beztronnym dziennikarzem.
                A co zrobić z cała polską prasą katolicką? Jak zaszeregujesz tamtejszych
                dziennikarzy? Pzecież Kościół katolicki jst w jakims sensie formacją także
                polityczną.
                A co zrobić z dziennikarzami np. takich pism jak "Hallo Szczecin", czy
                reklamiarskiego "Obserwatora", pism które w świadomości szczecinian funkcjonują
                jako tuby propagandowe SLD? czy każdy z dziennikarzy tam piszących jest
                niewiarygodny?
                Mozę tak by wreszcie po efektach pracy osądzać dziennikarzy a nie po
                legitymacjach. Np. po skutkach, jakie przyniosły ich audycje radiowe,
                telewizyjne czy artykuły w pismach. Co tym osiągnęli poza dostarczeniem porcji
                informacji?
                O wiele groźniejsze w dziennikarstwie jest kryptoreklama - gospodacza,
                polityczna a nawet społeczna, owe pisanie artykułów-laurek za konkretne apanaże
                i podawanych bez żenady jako obiektywne informacje.
                To jest problem w dziennikarstwie a nie legitymacje partyjne dziennikarzy.
              • Gość: MYCHA Re: jak POLITYCY szczecińskich DZIENNIKARZY kupuj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.04, 09:22
                Absztyfikancie, kończąc dyskusję nt. dziennikarstwa w Szczecinie przytoczę Ci
                autntyczne zdarzenie.
                Dziennikarz (jeszcze członek partii lewicowej w tym momencie) udał się na
                wywiad do ówczesnego wicepremiera Lomngina Komołowskiego (AWS), a było to na
                kilka dni przed dymisją rządu jesienią 2001 r.
                Zgadało się o autostrazie A3, a właściwie o uznaniu drogi krajowej nr 3 w
                stosownym dokumencie rządowym jako drogi ekspresowej po autostradowym śladzie i
                o autostradowych parametrach S-3.
                Brakowało rozporządzenia premiera Buzka w tej materii. Premier Longin
                Komołowski ustalił telefonicznie z ministrem ówczesnym ds. budownictwa, w
                resorcie transportu i gosp. morskiej - p. Piotrem Myncem, że projekt
                rozporządzenia jest w tzw. uzgodnieniach międzyresortowych.
                Na to dziennikarz stwierdził, że taka procedura w resorcie trwa miesiącami a
                rząd ma się podać do dymisji praktycznie za kilka dni.
                Jeśli nie będzie zaraz rozporzadzenia premiera Buzka, to przez kolejne
                kilkanaście miesięcy nic w sprawie tej drogi nie będzie się działo - dowodził
                dziennikarz - i praktycznie nie będzie żadnej szansy, by wreszcie coś z nią
                zrobić, czyli ustalić, że ma być drogą ekspresową i rozpoczać jakiekolwiek
                działania inwestycyjne w jej przebiegu.
                Wtedy odbyła się błyskawiczna rozmowa telefoniczna na dwie komórki, między
                premierem, ministrem Myncem i dziennikarzem. Ustalono, że uzgodnienia
                międzyresortowe potrwają zaledwie 48 godzin a minister Mync faksem prześle
                dziennikarzowi podpisane rozporządzenie premiera Buzka dot. drogi ekspresowej
                S-3.
                Minister Mync dotrzymał słowa. Dziennikarz posiada przesłane mu faksem w ciągu
                trzech dni po rozmowie z premierem Komołowskim rozporządzenie prezesa rady
                ministrów p. Buzka, pisane na maszynie, z okrągłą urzędową pieczęcią i
                autografem, ujmujące drogę S-3 i ustalajace jej pzrebieg po śładzie planowanej
                autostrady. Owo rozporządzenie w niezmienionej treści ukazało się następnie w
                Dzienniku Urzędowym.
                Droga ekspresowa S-3 stala sie faktem.
                Teraz Absztyfikancie bądź tak uprzejmy i osądź działanie tego dziennikarza,
                skutek tego działania dla regionu i z ręka na sercu powiedz - jest on
                wiarygodnym dziennikarzem?
                • Gość: Pismak Re: jak POLITYCY szczecińskich DZIENNIKARZY kupuj IP: 217.97.208.* 16.11.04, 14:22
                  Spokojnie, spokojnie. Nie mam nic do red. B-J :). Duży szacunek. A o
                  legitymacjach partyjnych wśród dziennikarzy wypowiem się później.

                  Pozdrawiam,
                  pismak_logowany@gazeta.pl
                  • absztyfikant Re: jak POLITYCY szczecińskich DZIENNIKARZY kupuj 17.11.04, 13:08
                    Szanowna MYCHO!

                    Rozmowa z Toba jest przyjemnoscia, ale nie mysl sobie, ze bede stosowal
                    specjalnie dla Ciebie taryfe ulgowa. Przeciez nie jestes jakas podfruwajka czy
                    siksa z tleniona grzywa obuta w rozowe koturny, ale zacna i stateczna MYCHĄ,
                    ktora to, jak sama mowisz, niejedno widziala i slyszala.

                    Nie dam sie wciagnac w dywagacje na temat rzeczonego dziennikarza. I wcale nie
                    dlatego, ze nie mam na ten temat wyrobionego zdania, bo takowe mam, ale
                    dlatego, ze nie jest to istota naszego sporu. Najpierw nalezaloby zdefioniowac
                    czym jest dziennikarstwo, by poslugiwac sie tym terminem wlasciwie. Nie bede
                    naturalnie tego robil... Powiem tylko tyle, ze wpradzie i kronikarz i
                    dziennikarz zyja z pisania, ale krytyczny tekst dziennikarski ma nieiwiele
                    wspolnego z panegiryczkami czy hymnami pochawlnymi na czesc (imie, nazwisko,
                    partia, koteria etc.) jakie czasem mozna wyczytac w rozmaitych periodykach,
                    ktore sa produktami dziennikarskimi de iure, a de facto sa tubami
                    propagandowymi okreslonych grup interesu.

                    Z Twoich postow wynika, iz mialas MYCHO doi czynienia z logika, wiec mysle, ze
                    ulatrwi to nam wlasciwie zrozumienie sie.

                    Oczywiscie, masz racje piszac, ze poszczegolne tytuly maja okreslone sympatie
                    polityczne. To truizm. Ale czy nie widzisz roznicy miedzy
                    chocby "Rzeczpospolita", dziennikiem o dosc konserwatywnej prowieniencji, a
                    tyradami Jaroslawa Kaczynskiego czy Ludwika Dorna (PiS) ? Czym innym jest
                    sympatia redaktorow, a czym innym zelazna zasada wszystkich szanujacych sie
                    mediow polegajaca na oddzielaniu informacji od komentarza! Pol biedy, jesli ta
                    zasada nie jest respektowana, a czym innym sa manipulacje jakich dopuszczaja
                    sie nierzetelni dziennikarza majace na celu wyrobienie w czytelniku z gory
                    zalozonego zdania. Nie chce mowic o technikach perswazyjnych, bo to nie jest
                    akademicki wyklad.

                    A co jesli dziennikarz nieobiektywnerj gazety klamie, dopuszcza sie licznych
                    oszczerstw, zniewag, znieslawien, a prawo prasowe czy etyke zawodowa ma w
                    dupie ?

                    Powtarzam raz jeszcze: dziennikarz afiliowany w jakiejkolwiek partii
                    momentalnie staje sie moze nie tyle niewiarygodny, co zwyczjnie podejrzany i
                    wszystko co zrobi zle obroci sie przeciwko niemu podwojnie. Jasne, zostawmy
                    szczecinskie podworko, sa tysiace przykladow na to, ze wielu ludzi zostawialo
                    czesto ministerialne gabinety i przenosilo sie do redakcyjnych pieleszy, ale to
                    sa wyjatki. Chlubne najczesciej. Ale jednak nie po to media sa nazywane IV
                    wladza, by mialy sie potem blatowac z ta pierwsza, druga i trzecia tez
                    niekiedy, ale nie o Temidzie tym razem, wiec nie ciagne watku.

                    Pytasz mnie jak zaszeregowac prase katolicka, skoro kler pelni w Polsce wuasi-
                    polityczna role. Jednak roznica miedzy poslem czy senatorem, a czarnym jezuita
                    jednym czy drugim polega na tym, ze ci pierwsi weryfikuja sie w demokratycznych
                    wyborach, a ten drugi jest czlonkiem struktury niedemokratycznej, na ktorej
                    czele stoi absolutny monarcha, wiec sama widzisz MYCHO, ze porownanie jest
                    kiepskie. Nie dam sie wciagnac w dyskusje o stosunkach panstwo-Kosciol, choc w
                    tajemnicy Ci wyznam, ze bliskie mi sa francuskie rozwiazania w tej materii.

                    Fundamentalna sprawa jest etyka dziennikarska, masz racje. Przynaleznosc
                    partyjna jest drugorzedna, choc chyba nie chcesz mi poiedziec, ze osoba
                    fukcjonujaca w okreslonym ukladzie moze byc wolna od naciskow "rodzinki", a
                    przeciez wie, ze jak napisze cos pod jej adresem niepochlebnego, to cappo di
                    tutti cappi zrobi z nim porzadek i go, uzywajac partyjnego slangu, 'wytnie'
                    przy najblizszej okazji.

                    No podeajesz przyklady "Hallo Szczecin" czy "Obserwatora Zachodniopomorskiego".
                    Nie, to juz chyba jakis Laskowik w Ciebie wstapil. Ciszej nad tymi trumnami!
                    Wiecej nic nie powiem, bo nie chce otwierac tych sarkofagow z obawy, ze moze mi
                    zleciec na paluchy jakies ciezkie wieko, a poza tym jeszcze wyleci jakis upior,
                    ktory bedzie mnie chcial ciagac po sadach, wiec wybacz MYCHO, zmilcze. Nie
                    zmienia to jednak faktu, ze mozna byc rzetelnym dziennikarzem piszac nawet w
                    periodyku, ktory nie ma najlepszej reputacji. To wszystko kwestia zasad.
                    • Gość: MYCHA Re: jak POLITYCY szczecińskich DZIENNIKARZY kupuj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.04, 13:55
                      Podpisuję się praktycznie w całości cos napisał Absztyfikat, bo praktycznie
                      jest to samo, co ja myslę, ino w inne słowa ubrane.
                      Faktem jest niezaprzeczalnym, że partyjna legitymacja u dziennikarza bywa
                      bardzo często używane przez politycze formacje do dyscyplinowania dziennikarza,
                      a jeśli nie, to.... sam napisałeś. Ex prokurator krajowy i minister
                      sprawiedliwosci onegdaj dał popis, jak w praktyce wygląda stosunek jednej z
                      partii do nieutemperowanych pismaków.
                      Złudzeń nie mam.
                      Ale zauważ, ze trudniej jst dziennikarzowi przypisanemu do danej opcji - pisać
                      o niej prawdę, i tu trzeba rzeczywiście siły charakteru by być obiektywnym, a o
                      wiele łatwiej z drugiej strony barykady, choć z tamtej strony można ulegać
                      emocjom myśliwego.
                      Nierzetelność dziennikarzy ma chyba nie jedno źródło, jak wiele wypaczeń w
                      naszym kraju. To wg mojej oceny - fragment większej całości.
                      Generalnie rzecz traktując - w większości polskiego społeczeństwa mamy chyba
                      dość duże problemy ze stosunkiem do prawdy wszelakiej maści. Poza tym kłopoty
                      z odpowiedzialnoscią za to co się robi, rozjazd między tym co się robi, mówi i
                      myśli.
                      Masz rację - dziennikarstwo to IV władza, ale jak każda władza może uderzyć do
                      głowy i wypacza.
                      Dziennikarze są tylko ludźmi i za pisanie prawdy, zwłaszcza o elitach
                      politycznych - mogą mieć kłopoty, bo elity jak cholera nie cierpią luster,
                      zwłaszcza z własnym odbiciem. Mają wiele atrybutów władzy, które wykorzystują,
                      by te lustrzane odbicia się nie ujawniały, poza ich własnymi łazienkami.
                      Na dziennikarzy, tych nierzetelnych, mijających się ewidentnie z prawdą - jest
                      prawo i można je skutecznie wykorzystywać. Jest też prawo do pisania polemiki,
                      sprostowań itp.
                      Gorzej gdy mamy doczynienia z włazidupstwem, laurkami, propagandą - bo tu
                      najczęściej właściciel gazety, pisma, radia, tv - płaci i wymaga. Tu może być
                      wyłącznie weryfikacja czytelnicza czy odbiorcza - po prostu się nie czyta,, nie
                      słucha, nie odbiera.
                      Dziennikary, którzy manipulują i zajmują się kryptopropagandą - powinno
                      eliminować środowisko. Na ogół, w takim grajdole jak Szczecin, środowisko
                      będzie eliminowało lepszych od siebie, bo takie są wilcze prawa. Na to też
                      praktycznie nie ma rady.
                      Natomiast powoli pojawia się już w Polsce status dziennikarza niezależnego,
                      który sam decyduje co i gdzie pisze. Poważne liczące się pisma i inne media, o
                      ile zależy im na merytorycznych materiałach - sami trafią do takiego człowieka.
                      Być moze to będzie antidotum na problemy, które nie omijają także i
                      społeczności jurnalistycznej w naszym kraju.
                      PS. Nie przesadzaj z tymu "duserami", wystarczy, że będę dla Ciebie zwyczajnie -
                      MYCHĄ.
                      • absztyfikant Re: jak POLITYCY szczecińskich DZIENNIKARZY kupuj 17.11.04, 14:04
                        A co ty sie MYCHO zrobilas taka skromna?:) Nie mam nic przeciwko kokieterii.
                        Jednak nie oczekujesz chyba, ze szanujacy sie absztyfikant bedzie unikal
                        prawienia komplementow? Pozdrawiam!
                        • babciny_bambosz Re: jak POLITYCY szczecińskich DZIENNIKARZY kupuj 17.11.04, 16:39
                          czyzby szykowal nam sie romans absztyfikanta i Mychy ?
                • Gość: andreas hm pomyslmy IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 16.11.04, 19:25
                  droga Mycho i ten przykład,
                  to jest dobry, czy zły!
                  No, bo juz nie wiem?

                  Chyba zły bo ukazuje różne mozliwości
                  działania na trzy komórki i jedna maszyne do pisania,
                  przypieczetowane okragłą pieczecia!

                  I potem sie dziwic, że panu K. anuluja mandaty
                  ot, trzy telefony i jedna whisky!

                  To jest moim zdaniem, przykład
                  moze i dobrej roboty dla regionu,
                  ale i mozliwości przekrętów!

                  Czyli jest tak żle w naszym regionie,
                  w naszym mieści,
                  bo dziennikarzom nie chce sie podzwonić,
                  bo gdyby im sie chciało, to wszystko mogą!?
                  • Gość: MYCHA Re: hm pomyslmy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.04, 21:21
                    Andreas - rozprawka logiczno-filozoficza - niezła, ale wnioski raczej błędne.
                    Akurat były dwie komórki: Mynca i Komołowskiego. Wkręt o maszynie do pisania -
                    to rekwizyt, dający obraz, ze rozporządzenie dotarło do dziennikarza w
                    dziewiczym stanie, niemalże świeżo spod pióra premiera.
                    Whisky nie było w tym epizodzie(niestety), poza tym akurat ten epizod jest
                    praktycznie nieznany, tym bardziej szczecińskiej policji.
                    Epizod nie ma nic z przekrętami, bo niby gdzie miałyby być? Dziennikarz miałby
                    dać w łapę premierowi (co np.? długopis, kilka zł. z własnej kieszeni?!), by
                    ten przyspieszył decyzję w sprawie S-3?
                    O jakie przekręty Ci chodzi w tym przypadku, kto je miałby robić - dziennikarz,
                    były premier czy były minister? Obawiam się Andreasie, że coś ci się pokreciło.
                    Ostatni akapit - to już pusty śmiech.
                    Przytoczony epizod - to typowe zdarzenie sytuacyjne, dziennikarz wykorzystał
                    posiadaną wiedzę i doświadczenie w określonej tematyce, przekazał ją
                    premierowi, premier Komołowski uznał racje dziennikarza za godne uwagi i
                    przekonywujące, przedyskutowano sprawę i wyciągniętp odpowiednie wnioski. I
                    tyle.
                    Co Cię w tym dziwi?! To, że dziennikarz znał doskonale mechanizmy podejmowania
                    decyzji na najważnieszych szczeblach resortu zajmującego się drogami w
                    Polsce? Że miał pojęcie o polityce transportowej w Polsce? A może to, że miał
                    czelność zwrócić uwagę premierowi, że będą nici z drogi mającej
                    naistotniejsze znaczenie dla regionu, jeśli nie zostaną podjęte natychmiastowe
                    decyzje? To, ze premier pozwolił dziennikarzowi omawiać jakieś tam szczegóły w
                    sprawie S-3?
                    Jedno jest pewne - politycy nie powinni dostarczać dziennikarzom okazji do tego
                    typu reakcji. Dobrze się natomiast stało, że zdarzenie zostało optymalnie
                    wykorzystane.
                    Z logiki pamiętam, ze jeśli dokonuje się operacji logicznych na falszywych
                    przesłankach - także bywają fałszywe. Polecam Adiukiewicza do powtórki.
                    • Gość: andreas Re: hm pomyslmy IP: 62.233.223.* 16.11.04, 23:58
                      nie zrozumiałaś
                      ja nie pisałem, że dziennikarz w tym przykładzie
                      coś dał
                      tylko, że jeżeli mozna cos załatwić bez dania
                      to mozna i z daniem jak rzecz wazna!!

                      Pisałem o mandacie jaki dostał pan Kołomowski
                      i mu anulowano - zreszta nieudolnie!
                      Widac pan K. załatwia autostrady to mandat to pryszcz!

                      Rozumiesz, niewazne jakie przesłanki
                      MOZNA!
                      Czyli jak ma sie sprawe tp
                      DWA telefony i po sprawie!
                      Nawet sprawa na szczeblu rządowym!!!
                      • Gość: andreas Re: hm pomyslmy IP: 62.233.223.* 17.11.04, 00:07
                        i kolejna sprawa
                        po całe te uzgodnienia międzyresortowe
                        jak ten dziennikarz i pan Komołowski wraz z panem Myncem
                        mogą to wszystko załatwiać w 3 dni!
                        Marnuja się chłopaki!
                        A może tylko trenowali co mogą załatwić?

                        Przecież to chore!
                        I w tym chorym układzie,
                        tylko módlmy sie by działo sie dobrze...
                        bo widać możliwości są, oj są!!!
                        • Gość: andreas Re: hm pomyslmy IP: 62.233.223.* 17.11.04, 00:21
                          i dorzucę jeszcze
                          że patrz jestesmy za praworzadnością, równoscia,
                          ale tutaj chetnie przymykamy oko,
                          bo to dla dobra!
                          Jak przymykamy oko dla dobra,
                          to mozemy nie zdążyc je otworzyc jak bedzie prywata!
                          • Gość: MYCHA Re: hm pomyslmy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.04, 10:02
                            Rany Boskie, ale ty rozumujesz pokrętnie Andreas!
                            Uzgodnienia resortowe moga trwac miesiacami, co doświadczyła już niedoszła
                            autostrada A-3 w przypadku wydania opinii np. resortu ochrony środowiska dla
                            tzw. wskazań lokalizacyjnych. Trwało to tak długo, że rząd się zdążył zmienić.
                            Więc skoro zauważono w końcu, że w przypadku drogi ekspresowej S-3 za tydzien
                            poda sie do dymisji a projekt rozporządzenia premiera w jej sprawie utknął
                            między resortami - na polecenie wicepremiera minister Mync wymusił spotkanie
                            na urzędasach ministerialnych międzyresortowe i sprawę załatwiono od ręki.
                            Ale to wszystko nie ma nic wspólnego z mandatem za złe parkowanie dla
                            Komołowskiego Człowieku.
                            To są absolutnie dwie, nie zależne od siebie epizody z udziałem wicepremiera
                            Komołowskiego.
                            • Gość: andreas niestety IP: 62.233.223.* 17.11.04, 14:02
                              niestety przekrety
                              chadzaja bardzo pokretnymi ściezkami
                              niestety
                              gdyby chadzały prostemi,
                              to nie nazywały by sie przekrety,
                              niestety
                              i niestety nie tylko ja tak pokretnie rozumuje
                              niestety, niektórzy nawet pokrętniej
                              niestety

                              Cieszy mnie, że jest ktos
                              tak uczciwie jak Ty Mycha myślący
                              tak nie pokrętnie
                              cieszy mnie,
                              a może martwi...
                              bo dla takich pokretnych to lepiej...
                          • Gość: MYCHA Re: hm pomyslmy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.04, 10:19
                            Raz jeszcze Ci postaram się wbić do głowy - nie łącz anulowania mandatu
                            Komołowskiemu ze sprawą decyzji w sprawie drogi ekspresowej nr 3.
                            To jest manipulacja faktami i naciąganie ich do przeforsowania jakieś tam
                            Twojej tezy.
                      • Gość: MYCHA Re: hm pomyslmy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.04, 10:16
                        Sprawa drogi nr 3,niedoszłej autostrady a dzisiaj drogi ekspresowej - to
                        proces ciągnący się od bezmała kilkunastu lat, w który zaanagażowane były
                        władze regionu bez względu na preferencje polityczne. I wszystkie jednomyślnie
                        walczyly by droga krajowa nr 3 (E 65) była albo autostradą, albo przynajmniej
                        drogą ekspresową nr S-3. Opory były nie w Szczecinie ale w Warszawie.
                        W przypadku spotkania dziennikarza z wicepremierem Komołowskim - nie ma
                        żadnego "załatwiania", bo projekt rozporządzenia już był przygotowany, i jak
                        wiele innych utknął w urzędniczych szufladach. Zaistniałą realna grożba, że
                        mógł utknąć tam na długie miesiące. Dziennikarz zwrócił na to uwagę. Grożbę
                        zażegnano i rozporządzenie zostało podpisane na czas. Ani wicepremier
                        Komołowski ani minister Mync - nie zajmowali się w rządzie drogami, od tego był
                        minister transportu i gospodarki morskiej, niejaki Widzyk. Wiceminister Mync
                        był w jego resorcie, ale zajmował się budownictwem mieszkalnym a nie drogami.
                        Oczywiście - że za to wszystko winę ponoszą ministerialni urzędnicy i tak być
                        nie powinno.
                        Wyciągasz zbyt pochne wnioski Andreasie. Wicepremier Komołowski nie "załatwił"
                        autostrady, ale przyspieszył proces wydania stosownej decyzji w sprawie uznania
                        drogi nr 3 jako drogi ekspresowej (S-3) , korzystnej dla regionu, która i tak
                        została już wcześniej podjęta przez rząd w którym był wicepremierem
                        Komołowski.
    • stary-patriota ktoś ma tę listę podróżujących dziennikarzy n/t 16.11.04, 11:07
      • ja_aska Re: ktoś ma tę listę podróżujących dziennikarzy n 17.11.04, 13:09
        dziennikarz czy dziennikarka?
    • Gość: Pismak Dziennikarz albo polityk IP: 83.144.120.* 17.11.04, 15:29
      Powiem krótko i nieprzejednanie: dziennikarz nie powinien być członkiem żadnej
      partii!

      Nie spierajmy się o poglądy, nie grzebmy w mentalności, nie zostawiajmy niczego
      kwestii sumienia, rzetelności, obiektywności itd. Nie usprawidliwiajmy nikogo.
      Prawda jest brutalna:
      JEŻELI DZIENNIKARZ JEST PROFESJONALISTĄ - JEST BEZPARTYJNY.

      Nie ma sensu twierdzić, że dziennikarz specjalistyczny (np. od gospodarki) może
      mieć legitymację partyjną. Przecież nawet dziecko wie, że gospodarka z polityką
      ma bardzo wiele punktów stycznych. Jedno napędza drugie, jedno pożera drugie.
      Tak jest w zasadzie z bardzo wieloma dziedzinami życia i dziennikarstwa. Nie
      inaczej jest w sporcie, kulturze, ekologii. Ktoś mógłby powiedzieć, że
      przesadzam i legitymacje partyjne można by od biedy zostawić np. dziennikarzom
      specjalizującym w wędkarstwie. Ale był w telewizji program wędkarski Wałęsy, w
      którym nasz eks-prezydent jawnie uprawiał politykę.

      MYCHO, to nie jest nic osobistego. Po prostu taka jest prawda. Tak to powinno
      wyglądać. Za dużo było afer z pismakami, którzy kandydowali w wyborach. Za dużo
      jest pismaków, którzy całują się publicznie na dzień dobry z radnymi. Za dużo
      jest pismaków, którzy są zdecydowanie postrzegani politycznie i szufladkowani
      stronami sceny. To bez sensu. Jakim cudem oni mają być obiektywni? Jakim cudem
      mają być potem wiarygodni dla ludzi? Poglądy sobie można mieć różne: czerowne,
      zielone, czarne, niebieskie, ciapkowate. Ale poglądy w tej robocie zostawia się
      przed drzwiami redakcji. To prawda, że redakcje mają własne poglądy i wciskają
      je w swoje gazety, programy itd. Czasem robią to bardzo brutalnie, chamsko,
      bezczelnie. I tutaj jest miejsce na dziennikarską rzetelność i osobistą
      odpowiedzialność. Można zawsze powiedzieć - nie zrobię tego materiału w ten
      sposób i wyjść. Takie przypadki zdarzały się i zdarzają. Także w Szczecinie.
      Dobry fachowiec znajdzie pracę gdzie indziej albo poradzi sobie jako freelancer.

      Nie będę wnikał w podane przykłady. Nie potępiam też dziennikarkę portową,
      której przykład podajesz, MYCHO. Ale prawda jest taka, że ta dziennikarka jest
      bardzo dobrym fachowcem w dziedzinie gospodarki morskiej. Ma naprawdę doskonały
      warsztat i świetnie się zna na tej robocie. I gdyby podarowała sobie te
      polityczne układy, legitymacje, jakąś tam współpracę i tak dalej - dziś nikt
      nie przeszkadzałby jej pracować i byłaby znanym ekspertem w całym kraju.

      Powiedz sama, MYCHO. Po cholerę dobrym dziennikarzom bycie lub bratanie się z
      politykami? Przecież politycy to debile bez żadnego kregosłupa. A w pismakowej
      pracy chodzi o wartości, których oni nie uważają za warte splunięcia.

      pismak_logowany@gazeta.pl

      • student1 do pismaka 17.11.04, 16:36
        kto niewinny niech rzuci kamieniem
        o ile winą jest współpraca dziennikarzy z politykami to wszystkich należałoby
        zamknąć
        przyzwoici politycy bez pomocy przyzwoitych dziennikarzy mieliby utrudnione
        funkcjonowanie
        i odwrotnie
        • babciny_bambosz Re: do pismaka 17.11.04, 16:38
          Babciunia mowi, ze nozyce sie odezwaly.
          • student1 Re: do pismaka 17.11.04, 16:42
            a ja mówię że nie do ciebie mój post był skierowany
            jakoś nie zauwazyłem żeby twoje kretyńskie wpisy kogoś bawiły
            ani to śmieszne ani mądre ani na temat
            • babciny_bambosz Re: do pismaka 17.11.04, 16:47
              POBOZNE WESTCHNIENIE

              Pomyslcie no sami: na Forum jaki spokoj blogi
              By byl, gdyby student miast postow, popelnial blogi.

              (mozna by troche popracowac, bo rytm jeszcze chropawy)
            • Gość: dyby Re: do pismaka IP: *.se.client2.attbi.com 17.11.04, 18:29
              Student -ja tez czytam Twoje opinie i teraz mam zagwozdke -popelnilam nietakt?!
              Zaznaczaj na poczatku - kto moze,a kto nie.....Juz Tobie to wypomnialam kiedys -
              nie umiesz zniesc krytyki - jak chcesz zbudowac lepsze?
              • student1 Re: do pismaka 18.11.04, 07:49
                chyba dobrze byłoby odróżnić krytykę poglądów i odmienne stanowisko od
                kretyńskich wpisów typu pierdu pierdu
                chętnie dyskutuje na określone tamaty
                nie zauwazyłem krytyki tylko kretynizm
                jeżeli wskażesz mi krytykę mojego postu to oddam ci honor
            • albert_c Re: do pismaka 18.11.04, 11:14
              * Student, w sumie Szanowny Bambosz nie potrzebuje adwokata w mojej osobie, ale
              zapewniam Cie ze jego posty sa o niebo zabawniejsze od Twoich wypocin...

              student1 napisał:

              > a ja mówię że nie do ciebie mój post był skierowany
              > jakoś nie zauwazyłem żeby twoje kretyńskie wpisy kogoś bawiły
              > ani to śmieszne ani mądre ani na temat
              • student1 Re: do pismaka 18.11.04, 16:00
                no to osiągnąłem swój cel
                dziękuję za uznanie
                nie miałem wcale zamiaru być trefnisiem forumowym
                i ty to potwierdziłeś
                w końcu jesteś poważnym komentatorem forumowym i ja naprawdę liczę się z twoim
                zdaniem
                • albert_c Re: do pismaka 18.11.04, 16:07
                  studencie ja troszke mniej licze sie z Twoja opinia niz Ty z moja, no ale coz...

                  ...przynajmniej poczucia humoru i dystansu nabierasz a tu juz wielkie cos...
        • Gość: Pismak Przyzwoici politycy? :))) n/t IP: 83.144.120.* 17.11.04, 22:58
          • student1 Re: Przyzwoici politycy :))) n/t 18.11.04, 07:51
            przyzwoici politycy
            przyzwoici studenci
            przyzwoici dziennikarze
            przyzwoici lekarze
            przyzwoici naukowcy
            przyzwoici tramwajarze
            przyzwoici informatycy
            przyzwoici menadżerowie
            każdy mierzy drugiego swoją miarą pismak
            • Gość: Pismak Re: Przyzwoici politycy :))) n/t IP: 83.144.120.* 18.11.04, 21:08
              Ja akurat nie jestem politykiem, Studencie :))).
              • student1 Re: Przyzwoici politycy :))) n/t 18.11.04, 21:42
                ale jesteś dziennikarzem
                przyzwoitość nie ma zawodu
                albo się jest przyzwoitym albo nie
                bez względu na wykonywaną profesję
                • Gość: Pismak Re: Przyzwoici politycy :))) n/t IP: 83.144.120.* 18.11.04, 22:48
                  I tutaj się zgadzamy, Studencie. Rzecz w tym, że w polityce babrają się głównie
                  ludzie nieprzyzwoici. Przyzwoici nie portafią się dopchać do koryta. Za bardzo
                  się trzeba po drodze ubłocić.
                  • student1 Re: Przyzwoici politycy :))) n/t 19.11.04, 10:36
                    zgadzam się z tobą
                    dlatego należy samemu sobie tę polityke zorganizować
                    albo pomimo przynależności należy zachować niezależność
                    stanowiskową i materialną
                    a z tym babraniem to w mediach jest podobnie
                    albo piszesz jak ci każą i dają albo zakładasz własne media i jedziesz równo
                    wtedy cię likwidują i dziesz do pierdla albo na bezrobocie
                    swoje frustracje wylewasz pismak na forum a w swojej gazetce jesteś pokornym
                    jeleniem
                    mit o lokalnej gazecie bez wpływów jest mitomaństwem
                    kasa z miasta i województwa
                    wyjazdy do Brukseli organizowane przez polityków
                    spróbuj po tym być autentycznie niezależnym i np napisać że pan europoseł jest
                    zerem bo nie ma własnych osiągnięć tylko partyjne
                    no spróbuj
      • Gość: andreas to tak sie nie da IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 17.11.04, 17:56
        to tak sie nie da
        oddzielić
        Teraz tak, a teraz inaczej mysle...
        Zawsze, powtarzam zawsze
        przepuszczamy kazda nasza mysl przez nasz
        wewnętrzny filtr, przez nasz pryzmat.
        Zawsze jestesmy stronniczy.
        No, nie da sie bysmy byli obiektywni.
        Nie ma obiektywizmu
      • Gość: Antyknajak Tak p. Pismak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.04, 18:32
        >Przecież politycy to debile bez żadnego kregosłupa. A w pismakowej
        >pracy chodzi o wartości, których oni nie uważają za warte splunięcia.
        Są bardzo rzadkie wyjątki ale one potwierdzają regułe podaną przez Pismaka.

      • Gość: MYCHA Re: Dziennikarz albo polityk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.04, 19:40
        Jesteś teoretykykiem Pismaku.
        To nie układy, ale umiejętnośc zdobycia zaufania, to raz. Układ jest wtedy, gdy
        jest coś za coś. Owa dziennikarka "portowa" jak piszesz - nie ma "układów", ale
        jak domyślam się - odpowiednią umiejętność argumentacji. I jeśli potrafi komuś
        wypreswadować głupotę, udowodnić, że racja jest po jej stronie a czas
        pokazuje, że miała w 100 proc. racji - to o jakim tu układzie mówisz?
        Zastanów się głębiej - dziennikarz musi zdobywać informacje, najlepiej u
        źródła. Ma swoich informatorów, nawet wśród polityków. Korzysta z kontaktów nie
        tylko w Polsce i dzięki temu może budować swój warsztat. Warsztat, którego nikt
        nie jest w stanie zakwestionować. Pisze do mediów branżowych w kraju i
        zagranicą i uchodzi za eksperta. Jeśli o analizy (już nie artykuły) ale właśnie
        analizy i efekty badań tego dziennikarza zabiegają naukowcy i są one
        przedrukowywane w pismach naukowych np. Politechniki Gdańskiej, jeśli
        upublicznia je na konferencjach naukowych w kraju i zagranicą, przechodząc
        przez sita tzw. recenzentów naukowych - to o czym Ty mówisz Pismaku?
        Jeśli efekty pracy owego dziennikarza jak np. anliza robione nt.
        współzależności budownictwa infrastrukturalnego transportu krajów ościennych i
        UE na polskie porty morskie, - są one materiałami wyjściowymi do podstawowych
        dokumentów politycznych, jak np. polityka transportowa, nad którą pracują teraz
        inni eksperci w resorcie infastruktury - to o czym Ty mi piszesz?
        Ten dziennikarz ma swoją pozycję i nie musi się marwtić czy jest "uznawanym
        ekspertem w kraju", czy nie jest.
        A to, że przeszkadzają - to nie wina legitymacji czy "układów"
        czy "współpracy" - to efekt, że ów dziennikarz, o którym mówimy, a którego Ty
        konsekwentnie dekonspirujesz - dzięki tymże "układom", "współpracy" - pisze o
        tym, czego politycy na łamach woleliby nie oglądać, choćby np. o kulisach
        skandalicznej prywatyzacji szczecińskiej firmy pogłębiarskiej "Dalmor". Tak się
        składa, że dotyczy polityków z tej samej opcji, do której należą prominentni
        informatorzy dziennikarza.
        Można pokusić się o stwierdzenie, że epizod z przynależnościa do SLD był
        niepotrzebny dla owego dziennikarza, ale z drugiej strony, akurat dzięki temu,
        że dziennikarz poznał sfery z najwyższej półki - udało się mu przeciwstawić się
        sprawom wręcz kryminalnym. W każdym razie naruszajacym prawo i to solidnie w
        naszym kraju. dziennikarz miał wprawdzie do wyboru - wywalić wszystko na łamy i
        zrobić zadumę na 102 fajerki, albo złatwić to dyskretniej. Z tego co wiem
        kierował się swoistym egoizmem - żadna władza nie cierp być postawiona
        publicznie pod ściną i dobry dyplomata w takich wypadkach pozostawia furtkę do
        bardziej optymalnego rozwiązania. Ranny lew bywa bardzo niebezpieczny. Jeśli
        nie mozna go dobić, należy dać mu odejść bezszelestnie. Dziennikarz wolał wyjść
        z tego starcia cało. I wyszedł.
        I jeżeli za postawienie się za polską racją stanu trzeba zapłacić swoistą
        anatemą, zwłaszcza w środowisku dziennikarskim, bo nie może ono przełknąć
        kontaktów dziennikarza - to trudno. To, że politycy się wściekają - a niech się
        wściekają. Ich przywilej.
        Wg mego szacunku bilans strat i zysków, w ogólnym rozrachunku dla dziennikarza
        jest koszystny. No i jest bezpartyjny.
        Jedno Ci powiem Pismaku - Ty znasz plotki i opowieści, ja w tej całej historii -
        jak nikt inny - znam prawdę. A na moim biurku leżą dokumenty i niepodważalne
        dowody. I taka jest różnica między nami.
        Powiem Ci Pismaku, po co to "bratanie się" z politykami - by ich poznać, by
        poznać ich mentalność, reakcję, ich sposób myślenia, wyciągania wniosków,
        argumentacji, słabe i silne strony, by wiedzieć do czego są zdolni i jakimi są
        ludźmi. Przecież oni podejmują strategiczne decyzje dla kraju.
        Poza zatym nie każdy polityk jest "debilem bez kregosłupa", znam kilku z lewa i
        prawa, którzy są wartościowymi ludźmi. Cenię ich. I nie mam zamiaru wypierać
        się ich znajomości, choć nie zawsze podzielam poglądy.
        A wogóle - to serdeczne dzięki za podjęcie tematu, trudnego i kontrowersyjnego.
        Pozdrawiam
        - MYCHA (i niech tak zostanie)
        • Gość: Pismak Re: Dziennikarz albo polityk IP: 83.144.120.* 18.11.04, 00:48
          Teoretykiem jestem? Eeeeeeee, MYCHO. Przecież wszystko co piszę, opiera się na
          moich własnych doświadczeniach.

          Też znam polityków wielu, z lewa i z prawa. Z jednymi poklepuję się plecach, z
          innymi morduję się wzrokiem. Oczywiście wykorzystuję te znajomości do
          zdobywania informacji dziennikarskich. Oczywiście, chcę ich lepiej poznać itd.
          itp. To jest kwestia warsztatu dziennikarskiego. Nie mieszaj tego z poglądami,
          legitymacjami partyjnymi, lubieniem się z politykami itd. Powtarzam jeszcze
          raz: kiedy się siada do pisania materiału, liczy się prawda, a nie poglądy i
          lubienie się z kimś. Jak ktoś ma z tym problem, to niech zmieni zawód.

          Piszesz o jakiejś tam "umiejętności zdobywania zaufania polityków", MYCHO.
          Boże! I po to właśnie jest mi niby potrzebna legitymacja partyjna? Po to mam
          się z nimi "bratać"? A po co mi ich "zaufanie"? Jeżeli zaczną mnie uważać
          za "swojaka", przestanę być wiarygodny w moim zawodzie. Jeżeli pismak jest
          znany z rzetelnego pisania - to nawet, jeśli piszę rzeczy, które się
          politykierom niepodobają (a prawda im się bardzo rzadko podoba), to i tak będą
          z nim rozmawiać. To zostało udowodnione wielokrotnie. To kwestia
          wiarygodności!!! Nie muszę Ci chyba tego tłumaczyć, MYCHO?

          Skoro więc rzeczony dziennikarz portowy jest uznanym w Polsce i zagranicą
          ekspertem w swojej dziedzinie, to niech przestanie marudzić, że go ściga jakieś
          SLD, zabraniają mu pracować itd. Dla dziennikarza to nie powienien być żaden
          problem. Coś mi się wydaje, że to jakiś problem emocjonalny. Zawiódł się
          dziennikarz na partyjnych kolegach, powytykał im błędy, z tego żalu gorzkiej
          prawdy napisał - a przecież zawsze był "swojakiem" - no, i proszę jak to się
          skończyło.

          Ale ja znam tylko plotki i opowieści, więc nie będę już nikogo
          dekonspirował :))).

          Pozdrawiam serdecznie,
          pismak_logowany@gazeta.pl
          • Gość: Antyknajak yhmm. Np swojak Soska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.04, 06:45
            Jeżeli zaczną mnie uważać
            za "swojaka", przestanę być wiarygodny w moim zawodzie. Jeżeli pismak jest
            znany z rzetelnego pisania - to nawet, jeśli piszę rzeczy, które się
            politykierom niepodobają (a prawda im się bardzo rzadko podoba), to i tak będą
            z nim rozmawiać. To zostało udowodnione wielokrotnie. To kwestia
            wiarygodności!!!
          • Gość: MYCHA Re: Dziennikarz albo polityk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.04, 08:28
            Pismak, my się chyba nie rozumiemy.
            Czy ów dzinnikarz o którym piszemy chadza na wódkę z politykami SLD, bywa na
            ich imieninach, balangach, daczach na wakacje - nie. Nie bywa. Jest gościem w
            ich domach, zjazdach, konwencjach - nie, nie jest ich gościem w domach. Na
            zjazdach też już nie bywa od kilku lat. Więc o jakim Ty zbrataniu mówisz?
            Czy wydzwanianie do red. naczelnych i właścicieli pism wysokiego urzędnika
            administracji państwowej i polityka SLD z prośbą zakazu pisania dla owego
            dziennikarza - uważasz za fakt, który nie powinien obruszać dziennikarza?!
            Czy likwidowanie pisma, wprawdzie malutkiego, lokalnego - tylko dlatego, ze ów
            dziennikarz tam pisał bo zakazać mu nie można, więc trzeba wywalić pisemko do
            kosza - ma nie wkurzać dziennikarza?! Czy włamywanie się do kompuetra,
            kasowanie mu poczty wysylanej do redakcji z artykułami, zwłaszcza gdy dotyczą
            spraw Pomorza Zachodniego lub informacji z Parlamentu Europejskiego - jest
            normalne i ma nie oburzać? Kopanie komputera w poszukiwaniu korespondencji do
            określonych osób - uważasz za fakt, który powinien dziennikarz ignorować?
            Ma nie oburzać kasowanie dziennikarzowi zamawianych przez internet serwisów
            informacyjnych z instytucji unijnych i rządów państw ościennych?
            To nazywasz biadoleniem urażonego pismaka?! Jego problemem emocjonalnym?!
            Za 5 minum może Ciebie spotkać taka przygoda, ciekawa jestem jak wtedy będziesz
            pisał o dziennikarzach i dziennikarstwie.
            Skąd Ty wiesz, czy politycy SLD uważają tego dziennikarza za swojaka. Ja
            natomiast wiem, że przyczepiali mu łatkę agenta UW, AWS, służb specjalnych
            byłych i aktualnych i licho wie kogo jeszcze, tylko dlatego, że będąć członkiem
            SLD nie był ślepy ani głuchy na to co partyjni koledzy wyprawiali. Co gorsza,
            jego reakcje potrafiły skutecznie pokrzyżować im plany, zniweczyć misternie
            utkane intrygi i inne podchody.
            Powtarzam Ci raz jeszcze - dziennikarz, jak każdy człowiek ma prawo do własnych
            emocji - tj lubienia czy nie lubienia kogoś tam. Nawet polityka. Problem w
            tym, czy to lubienie będzie przekładał w dociekaniu prawdy i stanie mu na
            przeszkodzie.
            A teraz przykład.
            Do dziennikarza trafiają ludzie, młodzi szczecińscy naukowcy, którzy mają
            dowody, że projekt pewnej ustawy będzie w Sejmie kręcowany pod interesy pewnej
            grupy ludzi. To samo sygnalizuje informator z resortu. Zamieszani są w to
            ludzie z najwyższej półki. W tym ponoć lubiany polityk.
            I jak myślisz - co robi ten dziennikarz? Co Ty byś zrobił z tą sprawą i to tak,
            by została ona załatwiona pomyślnie, wiedząc, że żadne media lokalne tego nie
            opublikują, stołeczne tym bardziej.
            Jedno Ci powiem, na wniosek premiera ustawa została wycofana z Sejmu w ostatnim
            momencie, w resorcie dokonano kontroli, wykryto milionowe przekręty oraz
            nepotyzm i rodzinne układy, ludzie polecieli ze stanowisk, wicepremier nie jest
            wicepremierem, lubiany ponoć polityk patrzeć się na dziennikarza nie może i
            najchętniej zamordował by go gołymi rękami. Sprawa z lipca ubiegłego roku.
            Dziennikarz miał zaledwie kilka dni na uzupełnienie materiału dowodowego, tak
            by był niepodważalny i zastanowić się co zrobić z tym pasztetem, tak by
            osiągnąć zamierzony skutek, czyli nie dopuścić do uchwalenia ustawy. Musiał
            zastanowić się też nad tym, jak zwrócić uwagę na ewidentny fakt "ustawiania"
            ustawy w Sejmie i resorcie organom władzy w Polsce i to w taki sposób, by
            zareagowano skutecznie na ten fakt. Bo o "ustawianiu" ustaw w Sejmie mówiono w
            mediach od dawna i nikt na to nie reagował.
            Gdyby nie zdobył zaufania na stosownym poziomie, jego wszlekie działania i
            efekty pracy nad zdobyciem dowodów wylądowałaby w koszu z ukręconą głową. Jak
            wszystkie inne w takich sprawach.
            Więc Pismaku Drogi - spójrz na sprawę wreszcie z dystansu, nie wydawaj wyroków,
            bo to bez sensu.
            Jeżeli można przeciwstawić sie złu wykorzystując owe "zbratanie" z
            politykami - to należy to wykorzystywać. W każdej pracy liczy się efekt.
            Ciągłe nie mogę zrozumieć - dlaczego wiarugodność w zawodzie uzależniasz od
            sypatii politycznych dziennikarza - a nie efektów jego pracy.
            To jakaś obsesja.
            Serdecznie pozdrawiam i miłego dnia :))))
            • albert_c Re: Dziennikarz albo polityk 18.11.04, 11:31
              Droga Mycho, z jednej strony to co napislas o szykanach dziennikarza mnie nie
              zaskakuje, bo wierze w to ze ludzi z sld na to stac (byc moze takze z innych
              formacji, ale akurat ci z sld daja tego dowody via niedawna wyjatkowo
              skandaliczna wypowiedz Kurczuka notabene bylego min. sprawiedliwosci - robiac
              mala dygresje - ta wypowiedz jest potwierdzeniem tego jakich ludzi zwykl sobie
              dobierac do rzadu leszek miler). z drugiej strony mimo ze nie zaskakuje, to
              bulwersuje mnie ta sprawa, bo jest to zamach na wolnosc slowa w Polsce...w imie
              partyjnych interesow - czyli najgorszych z mozliwych interesow, wyjatkowo
              mialkych zazwyczaj i podszytych nieczystymi przeslankami (no np. interes
              rodzinny, wsparcie biznesmena ktory polozyl kase na kampanie etc. mozna by
              mnozyc i mnozyc).

              Ciesze sie bardzo ze zechcialas o tym napisac...

              pozdrawiam, albert
              • Gość: + Re: Dziennikarz albo polityk IP: 217.153.6.* 18.11.04, 11:40
            • Gość: suwak Re: Dziennikarz albo polityk IP: 217.153.6.* 18.11.04, 14:21
              .. tak wyszło z tego wątku, że dziennikarze też potrafią pisać choć trochę o
              sobie samych do siebie. Jako że siedzę sobie z boku, odbieram tę profesję tak
              jak ją widzę. P.T. Absztyfikant określił dziennikarstwo jako..szczególny
              zawód,powiedział bym zaufania publicznego.. i tu strzelił byka jeśli
              nie 'świętokradztwo'. Rzeczywistość jest w tym przypadku daleka od marzeń. Mam
              wątpliwości czy znalazł bny się obecnie w Polsce zawód, który można a priori
              określić jako zawód-profesję zaufania publicznego. No bo nie prezydent,rząd,
              sejm bo tam sami politycy i nie lekarz ani sędzia prokurator i policjant,
              daleko jest nauczycielom i księżom. A zawód dziennikarza??? - koń się śmieje!
              Że to zawód publiczny to fakt tylko nie zasługuje na zaufanie; wprost
              przeciwnie- każdy tekst który czytam / na pewno tych którzy siedzą w
              Szczecinie/ weryfikuję jeśli chodzi o fakty a do komentarzy podchodzę jak do
              jeża. Uwikłania układowe (polityczne,towarzystkie itp) wyłażą jak na dłoni tak
              jak podejrzenie że 'wspólnie i w porozumieniu'. Naprawiacze Szczecina są
              małostkowi, próbują z niczego zrobić sensację - bo wierszówka, a zachowanie
              podczas imprez, zlotów, sesji,promocji poniżej krytyki. Po prostu obskurantyzm.
              Są jednak X-dziennikarka, Y-dziennikarz którzy potrafią bez bełkotu i bez'po
              linii i na bazie' przekazać treści prawdziwe bo weryfikalne, prostym słowem i
              coś wnoszące, racjonalnie konstruktywne.
              Daleko jeszcze do IV władzy; na razie to kłamstwa,manipulacje na użytek
              określonych osób, grup. Jednym słowem mierne szczecińskie dziennikarstwo. Wolno
              mnie mieć taką opinię? - wolno. Efekt- nie czytam brukowców.
              Wiarygodność dziennikarza dla mnie jest jedynym kryterium które może wzbudzić
              zaufanie.
              Droga MYCHO jesteś jak zwykle konkretna i masz rację bo masz argumenty i wiedzę
              na temat. Chyba się trochę dekonspirujesz. Absztyfikantem się nie przejmuj
              bo "to dobry chłop" i chciał ci trochę przyłożyć (z zazdrości?!) cyt...przecież
              nie jesteś podfruwajką czy siksą..ale zacną i stateczną.. Zacnym i statecznym
              jest się po siedemdziesiątce, a Tobie jeszcze daleko albo jeszcze dalej.
              Relacja polityk-dziennikarz powinna być transparentna bo choć polityk-kłamca w
              naszym kraju brzmi normalnie to dziennikarz-kłamca brzmi smutno.
              Przykład (dobry) z 'magazynu portowego' który tu wywołał Pismak daje zwolnionym
              z redakcji same plusy a ten tam polityk to...
              Pismak jak to pismak jest cykor bo ujawnia incjały B-J a można się łatwo
              domyśleć że to red. Z.Bombczyńska-Jelonek.
              To co napisałaś MYCHA o p. Zosi B-J jest wielce prawdopodobne jeśli nie
              prawdziwe. Nie rozważał bym przynależności partyjnej bo ona w tym przypadku nie
              ma większego znaczenia; tu chodzi o to że red. B-Jelonek przy nieprzeciętnej
              jak w tym środowisku wiedzy, pisała dużo trafiając w sedno o stanie gospodarki
              morskiej w Szczecinie, jej stopniowy upadek wskazując przyczyny tego stanu.
              Stosunkowo daleki obiektywizm w przekazie, dotykał tych którym grozi w
              niedługim czasie 'pobyt stały' na 'śmietniku historii'.
              Zlikwidowali pismo, pozamieniali ludzi i podziękowali p. Zosi.
              I by być wiarygodny w słowach; Zarząd MPSiŚ (Prezes Rutkowski-wspólnie i w
              porozumieniu z rzeczonym dyr urzędu)) uznał że pismo jest nieopłacalne (sic!)
              zamienił Pawełka Walaska na W.Sobeckiego i podziękowali p.Redaktor.
              No bo jaki pożytek z dziennikarza, który nie pisze to co władza chce a co jest
              prawdą.
              Czas płynie niezbadane są 'wyroki Boskie'-no bo może odejść w zawodowy niebyt
              każdy;- także p. Rutkowski jak i p.Nowakowski.
              p.s dobrze by było by w tej sprawie wypowiedziała się tekstem otwartym
              p.Redaktor - jak kiedyś na tym forum.
              pozdrawiam.
              • Gość: Z.B-Jelonek Re: Dziennikarz albo polityk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.04, 17:48
                Odpowiadam tekstem otwartym - dziennikarz opisywany na tym forum nazywa się
                Bąbczyńska-Jelonek. Paweł Walasek, facet po studiach MBA zakresu mediów, który
                przez 4-ry lata wykreował pismo portowe, cytowane w materiałach naukowych
                uczelni zajmujących się transportem, zamawiane specjalnie przez brytyjską
                ambasadę - wylądował w ... dyspozytorni portu, a wniosek o likwidację pisma
                spłodził nadany przez Nowakowskiego nowy rzecznik prasowy portu - Wojciech
                Sobecki.
                Pismo kosztowało port circa 2-4 tys. zł. miesiecznie. W. Sobecki uznał, że to
                co jest w internecie na stronie portowej zupełnie wystarczy, poza tym "pracuje"
                nad nową formułę pisma, bo te ktore było, jego zdaniem było źle odbierane i
                nikt go nie czytał.
                Port nie dał szansy nawet pożegnać czytelników pisma i poinformować ich że
                schodzi z rynku - co w imieniu Pawła i własnym czynię w tej chwili.
                Tyle o pismie portowym.
                Reszta co pisała Mycha jest w 100 % prawdą. Ze szczegółami włącznie. Można to
                potraktować tak, jakbym to ja pisała opinie Muchy.
                Tym którzy dali mi dowody, że wierzą w moje kompetencje, obietywność i
                kierowanie się polską racją stanu a nie partykularyzmami politycznymi -
                najserdeczniej dziękuję, bo te słowa są dla mnie zaszczytem.
                Serdecznie pozdrawiam
                Red. Zofia Bąbczyńska-Jelonek
                • Gość: WOY Re: Dziennikarz albo polityk IP: 212.14.63.* 18.11.04, 21:28
                  miałem okazję poznać jednego i drugiego. Wszystko zgodnie z prastarą regułą
                  ekonomiczną Kopernika: gorszy pieniądz wypiera lepszy. Koleś ze stoczni zrobił
                  na mnie jak najgorsze wrażenie, był dla mnie esencją konformizmu biurowego. Za
                  to - co pamietam - biuro miał nieźle urzadzone i wyposażone :)
                • Gość: Pismak Re: Dziennikarz albo polityk IP: 83.144.120.* 18.11.04, 22:45
                  No, tośmy sobie pogadali. Pociągnąłbym temat, ale jestem cykor :))). I mam
                  jeszcze jedną przypadłość: nie lubię czytania tekstów pisanych przez kogoś o
                  sobie w trzeciej osobie :))).

                  Co nie umniejsza mojego szacunku.

                  Pozdrawiam serdecznie,
                  pismak_logowany@gazeta.pl
            • Gość: Pismak Re: Dziennikarz albo polityk IP: 83.144.120.* 18.11.04, 22:54
              Oj, MYCHO, nie kuś mnie. Za bardzo Cię lubię i szanuję. Słyszałem kiedyś taki
              tekst: "wybrałam pisanie do najważniejszego czytelnika...".

              Tyle na temat poglądów.

              Pozdrawiam serdecznie,
              pismak_logowany@gazeta.pl
              • Gość: Z.Jelonek Re: Dziennikarz albo polityk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.04, 09:14
                Pismaku - nie będę publicznie polemizować z Tobą, bo przekraczasz dosyć
                tendencyjnie pewne przyjęte reguły na tym forum i jesteś w tej materii
                nielegancki. Zachwujesz się tak, jakby moja postawa wyraźnie Cię drażniła. Niby
                deklarujesz sympatię, a z drugiej strony zasłaniając się własną anonimowością
                stosujesz chwyty poniżej pasa. Jak chcesz publicznie ze mna pogadać, to bądź
                uprzejmy przestać się chować pod szafą.
                Napisz, jak chcesz, pod mój oficjalny e-mail. Jest podany w każdej informacji
                przesyłanej do mediów z urzędu wojewódzkiego. Tylko podpisz sie na tyle
                czytelnie, bym nie wykasowała - maila bez czytania, jak czynię wobec
                wszystkich, jakich nie znam.
                • Gość: Pismak Re: Dziennikarz albo polityk IP: 83.144.120.* 20.11.04, 02:19
                  Ojej, Pani Redaktor. Tendencyjnie przekraczam reguły tego forum? Przecież
                  właśnie, aby nie przekroczyć reguł tego forum powstrzymuję się od prowadzenia
                  dalej tej dyskusji. W każdym razie nie w ten sposób.

                  Nie chcę na forum ujawniać kulis podawanych przez Pani przykładów
                  dziennikarskich interwencji "dziennikarza portowego". Mam dla Pani zbyt wiele
                  szacunku, by w rozmowie na forum grzebać w meandrach spraw, o których wie tylko
                  kilka osób w tym kraju. Możemy sobie kiedyś pogaworzyć o tym prywatnie, jeżeli
                  ma Pani ochotę. Mojego maila podaję zawsze pod każdą wypowiedzią.

                  Proszę też zwrócić uwagę, że drażni mnie Pani postawa na forum, a nie ogólna
                  postawa. Dlatego też uparcie podkreślam swój szacunek. Powiem otwarcie: bywa
                  Pani na forum regularnie i jest Pani bardzo aktywna, szczególnie w "wątkach
                  dziennikarskich". Wielokrotnie wyrażaliśmy podobne zdania w różnych sprawach,
                  cenię Pani mądre wypowiedzi i trzeźwe spojrzenie na rzeczywistość tego zawodu.
                  Wiem też, że jest Pani w trudnej sytuacji zawodowej i podzielam Pani
                  wzburzenie. Faktem jest jednak, że przy Pani wypowiedziach w "wątkach
                  dziennikarskich" uparcie wraca Pani do jednej sprawy i jednego przykładu. To
                  przykład pewnego "dziennikarza portowego". To może trochę drażnić, prawda? Tym
                  bardziej, gdy prowadzi Pani długą dyskusję na temat mądrości, profesjonalizmu,
                  osiągnięć i krzywd rzeczonego dziennikarza, pisząc pod nickiem o sobie w tak
                  tendencyjny sposób, że sama się Pani konsekwentnie dekonspiruje. To też może
                  trochę drażnić, prawda? Gdybym był złośliwy, powiedziałbym nawet, że przekracza
                  Pani reguły tego forum.

                  To fakt, że na tym forum często zdarza się, że pewne osoby rozmawiają same ze
                  sobą, udzielają sobie poparcia, otuchy, podzielają swoje poglądy i robią sobie
                  PR lub kampanię wyborczą. Każdemu, kto jest tutaj trochę dłużej nietrudno to
                  wyłapać, a potem jest masa wstydu.
                  Pani Redaktor - to naprawdę NIE JEST PANI POTRZEBNE!!! Pani sprawa jest
                  wystarczająco bulwersująca, społeczna, godna wsparcia i nagłośnienia.
                  Skrzywdzono Panią i trzeba o tym mówić publicznie. Dzieją się w tym mieście
                  rzeczy naprawdę hańbiące. Mówmy o tym wprost. Otwarcie. Zajmijmy się tą sprawą.
                  Proszę podać więcej faktów. Zobowiążmy redakcję "Wyborowej" do podjęcia i
                  zbadania tej sprawy. Przecież przynajmniej Paula czytuje to forum.
                  Porozmawiajmy otwarcie. Proszę przedstawić fakty i dokumentację redakcji - a ja
                  będę uparcie podbijał ten wątek tak długo, aż doczekamy się reakcji ze
                  strony "Gazety": artykułu lub odpowiedzi Pauli, co z tym tematem zamierzają
                  zrobić.

                  Pozdrawiam niezmiennie serdecznie,
                  pismak_logowany@gazeta.pl
                  • Gość: Z.Jelonek Re: Dziennikarz albo polityk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.04, 10:55
                    Pismaku - posłużyłam się własnym przykładem - nie dlatego, ze czuję się
                    skrzywdzona, bardziej skrzywdzono Pawła Walaska, ale dlatego, że to chyba
                    najbardzej jaskrawy przykład walki polityków z mediami i metod jakimi się
                    posługują.
                    Umieszczając na Forum fragment listu Stowarzyszenia Dziennikarzy RP do swoich
                    członków nt. "wycieczki" dziennikarzy do Brukseli - nie miałam zamiaru
                    ujawniać czegokolwiek dotyczącego mojej osoby i mojego dziennikarzenia, ale
                    zwrócić uwagę na kuriozalne sytuacje jakie dotykają naszego środowiska.
                    Mnie ten list zwalił z nóg. Bo to że niektórzy politycy zabiegają o
                    przychylność mediów jest w ramach normy, natomiast reakcja stowarzyszenia jest
                    co najmniej dziwaczna.
                    Przyjęłam, że z naszym zawodem powiązane jest ryzyko szykan, zawsze ktoś będzie
                    niezadowolony z ujawnionej prawdy albo poruszanego tematu.
                    Wątek osobisty został na tym forum niejako sprowokowany. I nie przeze mnie.
                    Podjęłam go celowo, by unaocznić jak głęboko sięgnęła gangrena w szeregi SLD.
                    Nie przypuszczałam, że ludzie z rządzącej formacji, tu i teraz, czyli w latach
                    2001 - 2004 - będą się tak bezczelnie uciekali do bolszewickich metod nacisku.
                    Że te metody nie budzą w szeregach SLD żadnego obrzydzenia, są traktowane jako
                    norma. Tak samo jak owa "wycieczka" za pisanie lurek.
                    Publicznie oświadczam, że zgłaszałam te fakty kierownictwu SLD z Janikiem
                    włącznie. I nie tylko. Lokalni politycy mają za nic nawet przewodniczącego
                    Janika. Obawiam się, że behołowie w SLD sięgnęło już zenitu.
                    GW swego czasu, gdy inne szczecińskie media odmówiły publikacji - dały swoje
                    łamy i materiały się ukazywały. Nb. są one powodem m.in. obecnej wściekłości
                    niektórych prominentów SLD.
                    Pismaku - zastanów się, dlaczego żadne z pism i redakcje innych mediów nie
                    zareagowały na list red. Zarzyckiego w sprawie owej wycieczki do Brukseli, choć
                    wielu dziennikarzy tych redakcji należy do SDRP?
                    Stowarzyszenie ujawniło w swoim liście rzecz dla środowiska paskudną - i co? I
                    nic. Nie przetoczyła się żadna dyskusja, poza tym Forum na ten temat. Żaden z
                    dziennikarzy nie zdobył się by jawnie z imienia i nazwiska oburzyć się na
                    takie praktyki. Nawet Ty - najpierw odczekałeś co inni napiszą - a potem
                    ruszyłeś ze swoimi postami. Choć podpisujesz się - Pismak, czyli dziennikarz.
                    Ty i cała reszta zachowujecie się tak, jakby w towarzystwie ktoś puścił bąka,
                    wszyscy czują koszmarny smród i nikt nie reaguje.
                    Jeśli zareagujecie Kolego Dziennikarzu - Pismaku - to odwróceniem się ode
                    mnie, bo odważyłam się opublikować ów list. Tak jak na to reaguje SLD.
                    Ale to też mieści się w ramach ryzyka, którego jestem świadoma.
                    Nie traktuj mnie jako ofiarę, nad którą się trzeba litować, bo nie o to chodzi.
                    Tu trzeba buldożera, by wyrwać z korzeniami, to co nas wszystkich tak
                    bezpośrednio dotyka.
                    Ujawniając się - mam nadzieję, że przerwie to pasmo mitów.
                    Pozdrawiam :)
                    PS. 1. Pismaku pouczasz mnie, ale ja mam odwagę pisać tu pod własnym
                    nazwiskiem, a Ty?! Powiedziałam - wyjdź spod szafy, ale jeśli czujesz się tam
                    bezpieczny - nie prowokuj mnie. A też mam prawo do swoich barw ochronnych. Choć
                    to Cię drażni i wkurza. W każdym zdaniu Twego kolejnego postu odkrywasz sprawy,
                    o których ja milczę na tym Forum. I robisz to w perfidny tendencyjny sposób.
                    Jestem tym oburzona.
                    Jako dziennikarz wiesz doskonale - że mam obowiązek chronić swoich informatorów
                    i adresatów. To daje im i prawo prasowe i konstytucja. Odważasz się mówić o
                    praworządności, etosie dziennikarza - a sam w sposób jaknajbardziej świadomy -
                    łamiesz to prawo. I to publicznie. Nie możesz się po prostu zachowywać nieco
                    bardziej przyzwoicie?! Nic tym nie osiagniesz, poza tym, ze moje zdanie o
                    Pismakach będzie fatalne.
                    • Gość: Pismak Re: Dziennikarz albo polityk IP: 83.144.120.* 21.11.04, 17:36
                      Ech... ciężko mi się z Panią rozmawia. Mam wrażenie, że jakoś dziwnie postrzega
                      Pani rzeczywistość. Jakby świat kręcił się wokół Pani; jakby była Pani częścią
                      wielkiej rozgrywki. A przecież pismak jest tylko obserwatorem - nie może brać
                      udziału w grze. Słucha, dociera, sprawdza, pisze. Kropka. Zasady są jasno
                      określone. Tymczasem, Pani uczestniczy: podejmuje się historycznej roli
                      mieszania w politycznej grze, bierze na siebie ciężar walki o wolność i
                      demokrację, a na koniec - cierpi za miliony. To dla mnie za trudne, Pani
                      Redaktor. Ja wolę dobrze się przyjrzeć, a potem napisać. Tak, jak to wygląda na
                      mój mały rozumek. Przynajmniej ludzie będą wiedzieć, o co chodzi.

                      Rzecz w tym, że żyjemy oboje w tym samym środowisku. Uprawiamy ten sam zawód,
                      krecimy się wokół tych samych problemów, mamy wspólnych znajomych, znany kulisy
                      tych samych spraw, pewnie mamy nawet tych samych informatorów. Nie zamierzam
                      nic tutaj ujawniać: ani żadnych informatorów, ani kulis żadnej z opisanych
                      przez Panią w tym wątku spraw. Bez względu na to, jak bardzo mnie będzie Pani
                      prowokować. Dałem tylko Pani znać, że co nieco wiem i nie ma sensu o tym
                      dyskutować na forum. Dlatego proponuję: zakończmy tę rozmowę.

                      Na koniec tylko jedna uwaga - bardzo proszę potraktować ją jako przyjacielską
                      poradę kolegi po fachu, (a nie bezczelność, tendencyjność, prowokację czy
                      cokolwiek Pani łaskawa mi imputować):
                      Zajmuje się Pani sprawami wielkiej wagi państwowej. To strasznie ważne kwestie
                      dla każdego Polaka. Bardzo proszę, niech sobie Pani znajdzie jakąś ogólnopolską
                      gazetę, która będzie publikować pani artykuły. Zapewniam, że są takie w tym
                      kraju. Moim zdaniem, praca pismaka ma sens, gdy to, co napisał czytają ludzie.
                      SLDowa Pani nie naprawi; nie wychowa Pani bandy przekręciarzy skoro tyle czasu
                      bezkarnie łamali prawo; nie nawróci Pani ludzi, którzy nie mają świadomości
                      czynienia zła. Niech Pani porzuci tę samobójczą misję. Jest Pani uczciwa, a oni
                      nie potrzebują uczciwych. Niech Pani wyjdzie z tego SLDowskiego zaklętego
                      kręgu. Niech się Pani wreszcie psychicznie uniezależni się od tych poliycznych
                      brudów - tak, jak wyrzuciła Pani swego czasu legitymację partyjną. Bo brutalna
                      prawda brzmi tak, że te SLDuchy, na których ludzkie odruchy Pani jeszcze liczy -
                      TO JUŻ NIE SĄ PANI KOLEDZY.

                      Pozdrawiam serdecznie,
                      pismak_logowany@gazeta.pl
                      • Gość: Z.Jelonek Re: Dziennikarz albo polityk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.04, 23:19
                        Pismak
                        możesz sobie liczyć, patrzeć, obserwować i opisywać np. śmietniki czy łapanie
                        bezpańskich psów w Policach czy innym Szczecinie. Twoja sprawa.
                        Ale przestań mnie wiecznie pouczać i wypisywać androny pod moim adresem.
                        Nie mamy tych samych informatorów i nie zajmujesz się tą sama tematyką co ja.
                        Nie kręcisz się wokół tych samych problemów i nie pisujesz na te same tematy.
                        Doskonale znam dziennikrzy z "branży", i Ty do tego grona na pewno nie
                        należysz. Jest ich naprawdę zaledwie kilku.
                        Nie obracamy się w tych samych kręgach. I nie mamy tych samych znajomych. Choć
                        być może znamy tych samych ludzi. Sądząc po Twoich postach - są to ludzie z
                        SLD.Jakoś jestem dziwnie przekonana, że to są Ci nasi "wspólni" znajomi.
                        I nie znasz kulis tych samych spraw co ja. Ty znasz plotkarskie popłuczyny i
                        nic więcej. Bo nie przypominam sobie bym kiedykolwiek pokazywała Tobie
                        dokumentacje tych spraw.
                        Jeśli ktoś cierpi tu na mitomanię - to Ty.
                        Jeszcze w życiu nie czytałam takich bzdur, jakie Pismaku wypisujesz pod moim
                        adesem - niby jak mam to odebrać:
                        "Tymczasem, Pani uczestniczy(domniemywam, że w grze politycznej: podejmuje się
                        historycznej roli mieszania w politycznej grze, bierze na siebie ciężar walki o
                        wolność i demokrację, a na koniec - cierpi za miliony"?
                        Albo:
                        "Niech Pani wyjdzie z tego SLDowskiego zaklętego kręgu. Niech się Pani
                        wreszcie psychicznie uniezależni się od tych politycznych brudów - tak, jak
                        wyrzuciła Pani swego czasu legitymację partyjną. Bo brutalna
                        prawda brzmi tak, że te SLDuchy, na których ludzkie odruchy Pani jeszcze liczy
                        TO JUŻ NIE SĄ PANI KOLEDZY".
                        Jesteś zakłamany po czubek włosów. Jeśli słuchasz, patrzysz, sprawdzasz i
                        opisujesz, czyli robisz to co powinien robić, jak dowodzisz - "prawdziwy"
                        dziennikarz, a nie taki "mieszaniec polityczny" jak ja - to dlaczego nie stać
                        Cię na pisanie o SLD bez tych teatralnych emocji - "SLDuchy", "SLDowo", "banda
                        przekręciarzy". Poważny pismak takich zwrotów - nie używa. Nawet jeśli ludzie z
                        SLD wleźli mu za paznokcie.
                        Znam ludzi z SLD którzy są uczciwymi, przywoitymi ludźmi i nie mam zamiaru
                        wypierać się znajomości z nimi. Tak samo jak znam takich po prawej stronie
                        sceny politycznej. I też nie mam zamiaru wypierać się znajomości z nimi. Ja
                        dzielę ludzi na przyzwoitych i nieprzywoitych.
                        Gdybyś bywał na comiesięcznych spotkaniach z parlamentarzystami - też byś ich
                        znał, gdybyś bywał na obradach komisji sejmowych, spotkaniach z politykami -
                        też byś ich znał. Nic na to nie poradzę, że teraz są w kierwonictwie tych
                        gremiów ludzie z SLD. Za kilka miesięcy będą z innej opcji...
                        Jeśli uważasz, że obiektywne, z dystanesm spojrzenie na SLD i nie używanie
                        podobnych do Twoich teatralnych przymiotników wymaga, bym uniezależniła się od
                        tych "politycznych brudów" - to znaczy, że rzeczywiście - nie mamy płaszczyzny
                        do rozmów.
                        Nie cierpię za miliony i świat nie obraca się wokół mnie Pismaku. Natomiast
                        wykorzystuję każdą szansę i okoliczność, do tego jak nazywasz "walki o
                        demokrację". Gdybyś czytał inne moje posty (jako MYCHY) to byś o tym wiedział.
                        Gdybyś logicznie przeanalizował choćby posty w tym wątku - też byś to
                        wiedział. Dlaczego masz mi za złe, że jestem człowiekiem aktywnym, świadomym
                        obywatelem własnego kraju i nie mieszczę się w Twoim zaszuflatkowanym świecie?
                        Jestem świadoma tego co robię, jakie tego są efekty i czym to skutkuje na
                        przyszłość.
                        Nie wiem już czy udajesz idiotę, czy nim jesteś w rzeczywistowści. Bo żeby
                        przypisywać mi takie spojrzenie na świat, jakie przypisujesz - świadczy o
                        niewyobrażalnej głupocie.
                        Świadomość siebie - to taki pewien poziom rozwoju intelektualnego człowieka. Im
                        człowiek bardziej świadom własnej osobowości, tym wyższy jej rozwój. Prof.
                        Dąbrowski się kłania. Profesor nadto zauważa, że im wyższy ten rozwój, tym
                        bardziej człowiek jest samotny. I trudno go wkładać do jakiejkolwiek szuflady.
                        To cena jak się płaci a te wyżyny.
                        A tak na marginesie - dlaczego mam szukać jakiegoś pisma ogólnopolskiego, skoro
                        do takiego pisuję regularnie? Tyle, że są to pismo branżowe, a nie społeczno-
                        polityczne jak GW, czy Rzeczpospolita. Ludzie, który czytają moje artykuły
                        doskonale wiedzą o co chodzi, nie mają problemów ze zrozumieniem.
                        Zajmuję się tematyką gospodarczą. Trudno bym nie znała polityków zajmujących
                        się tematami gospodarczymi. Każdy dziennikarz, który jest dziennikarzem
                        gospodarczym uczestniczy w grze politycznej. Musi doskonale znać tło polityczne
                        w jakim funkcjonuje gospodarka. Inaczej jest się d..pą a nie dzienniakzrem.
                        Dobre dziennikarskie materiały prasowe czy analizy, są bardzo często wykładnią
                        do programów politycznych. W każdym razie uczestniczą w polityce gospodarczej
                        kraju. Na tym polega m.in. IV władza dziennikarzy. Nie tylko na ujawnianiu afer
                        i przekrętów elit rządzących.
                        Jedno jest pewne - ze mną rzeczywiście szalenie trudno się rozmawia, to nie
                        tylko Twoje spostrzeżenie. Wielu rozmóców na to się skarży. Głównie mężczyzn.
                        Problem w tym, że ja dyskutuję w oparciu o żelazne zasady logiki i używam
                        konkretnych argumentów. Nie mam zwyczaju przystępować do dyskusji bez
                        znajomości tematu. A ich to męczy. Ale szacunek do rozmówcy wszak wymaga, by
                        być przygotowanym do dialogu.
                        Na tym kończę dyskusję z Tobą Pismaku.
                        I ubolewam - że nie odpowiedziałeś - dlaczego jako dziennikarz nie zareagowałeś
                        na kuriozalne pismo SDRP - bo to było głównym tematem tego wątku.
                        No, ale w tej materii - odwagi i wychodzenia spod stołu nie powinnam się chyba
                        spodziewać po Tobie, nieprawdaż Pismaku - "antySLDuchu"?!
                        • Gość: Pismak Re: Dziennikarz albo polityk IP: 83.144.120.* 22.11.04, 05:04
                          Ojej, dawno mi się tak nie dostało :)))))).

                          Niestety, tak się składa, że kilka razy zajmowaliśmy się tymi samymi sprawami,
                          mieliśmy tych samych informatorów i dostęp do tych samych materiałów. Dlatego,
                          właśnie nie chcę ciągnąć tej dyskusji na forum...

                          Nie jestem z branży portowej, ani gospodarczej, ale piszę o sprawach "aferalno-
                          śledczych". A wiele spraw gospodarczych właśnie się do tej - powiedzmy -
                          kategorii się zalicza. Wiem, że ma Pani rozległą wiedzę dziennikarską i
                          doskonałe materiały na temat wielu afer. Fajnie by było przeczytać o tym w
                          jakiejś poważnej gazecie ogólnopolskiej typu właśnie "Rzepa", czy "GW". Po
                          prostu - dobrze by było, gdyby jeszcze ktoś oprócz Pani i wspomnianych gdzieś
                          powyżej "adresatów" się o tym wszystkim dowiedział.

                          Natomiast gdyby czytała Pani moje wypowiedzi w innych wątkach, wiedziałaby
                          Pani, że równie nie cierpię SLDduchów, jak wyznawców każdej innej politycznej
                          zarazy :))). Jeżeli to znaczy, że jestem nieobiektywny - to mam zawodowo
                          przechlapane :))). Wyznaję chorobliwą apolityczność. Moim zdaniem bardziej
                          pismakowi przystoi niechęć do polityków (zresztą nabywa się ją niemal
                          automatycznie pracując w tym zawodzie, tak jak pewnego zawodowego cynizmu), niż
                          jakakolwiek legitymacja partyjna. A przyzwoitych polityków znam może dwóch (a
                          znam ich sporo i bywam gdzie trzeba). Ale nawet oni zrobili w życiu kilka
                          nieprzyzwoitych rzeczy, żeby się w polityce znaleźć.

                          Cytuję:
                          "Dobre dziennikarskie materiały prasowe czy analizy, są bardzo często wykładnią
                          do programów politycznych. W każdym razie uczestniczą w polityce gospodarczej
                          kraju. Na tym polega m.in. IV władza dziennikarzy. Nie tylko na ujawnianiu afer
                          i przekrętów elit rządzących".

                          Pani Redaktor! Minęła się Pani z powołaniem. Aby uczestniczyć w "polityce
                          gospodarczej kraju" trzeba piastować inne funkcje i uprawiać inny zawód, niż
                          dziennikarski. Mnie uczyli, że pismak ma rzetelnie informować, a przez to
                          służyć obywatelom. A nie pisać "wykładnie dla programów politycznych". Albo być
                          IV władzą. Nie ma w dziennikarskiej misji bycia IV władzą. Wręcz przeciwnie.
                          Zresztą, to nie dziennikarze nazwali media IV władzą, ale właśnie politycy.

                          Pisałem już wcześniej, że rozumek mam niewielki i bardzo prosto rozumiem
                          pismakowanie - więc pewnie ma Pani rację, że jestem idiotą. W każdym razie,
                          Pani logiki chyba pojąć nie zdołam :))). Co zresztą wcale nie przeszkadza mi
                          mieć do Pani niezachwiany szacunek. I proszę mi wierzyć, że mówiąc to wcale nie
                          jestem "zakłamany po czubki włosów".

                          Pozdrawiam serdecznie,
                          pismak_logowany@gazeta.pl
                          • Gość: MYCHA Re: Dziennikarz albo polityk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.04, 15:09
                            Dobra Pismak - przestańmy już.
                            Już raz Ci powiedziałam, jeśli wiem o aferalnych sprawach, mam na to niezbite
                            dowody, wybieram taką reakcję, która niedopuści do afery albo ją rozwali. Nie
                            zawsze publikacja w mediach ogólnopolskich da takie efekty. Jest ku temu wiele
                            przykładów. Pisze się, nagłaśnia, sprawy ciągną się miesiącami, nawet latami.
                            Dziennikarza dostają nawet nagrody - i nic. Mnie interesują działania
                            skuteczne. I wybieram takie rozwiązanie, które do takiego zakończenia ma szansę
                            doprowadzić.
                            To jest dylemat, który zawsze muszę rozstrzygać w takim momencie - czy być
                            aktywnym, świadomym własnego państwa obywatelem i działać w zakresie moich
                            mozliwości, czy być dziennikarzem i to wszystko opisać, wiedząc, że skutków
                            pożądanych nie przyniesie.
                            I jeśli wybieram opcję zachowań obywatelskich - sprawy którą się zajmuję i do
                            której doszłam spełniając swoją dziennikarską powinność - nie ma w żadnej
                            mojej publikacji. To żelazna zasada.
                            Na pewno to wszystko opublikuję i będziesz miał jescze szanse o tym poczytać.
                            Musisz tylko nieco poczekać. Narazie - to nie ten czas.
                            I na tym koniec o tych sprawach.
                            Pozdrawiam.
                            • Gość: Pismak Re: Dziennikarz albo polityk IP: 83.144.120.* 23.11.04, 23:31
                              Oki, MYCHO. Przepraszam za nieelegancję niektórych moich wypowiedzi.

                              Pozdrawiam,
                              pismak_logowany@gazeta.pl
                          • Gość: SzczerzeRozbawiony Re: Dziennikarz albo polityk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.04, 23:54
                            Pismaku, Pismaku! No nie wytrzymam!

                            Cytuję:
                            "równie nie cierpię SLDduchów, jak wyznawców każdej innej politycznej
                            zarazy :))) [ciach]. Wyznaję chorobliwą apolityczność"

                            No to może przypomnę Twoją "apolityczną karierę":

                            1. "Nowy Kurier" - Andrzeja Gołasia
                            2. kampania wyborcza posła Balazsa
                            3. "Rytmy Zdrowia" Ewy P., żony słynnego Jacka P.
                            4. "Przegląd" - to chyba komusze pismo... no nie?
                            5. "Obserwator Zachodniopomorski" słynnego Mirosława S.
                            (nie licząc chałturek i epizodu w Agencji AT)

                            To było pewnie tzw. apolityczne węszenie zawodowe...

                            Bez jaj! Przecież od kilku lat lecisz pan redaktorze S.S. tam gdzie tylko
                            zechcą sypnąć jakąś kasą! A opcja polityczna jest Ci bez znaczenia

                            Pani Zofia też chyba coś dla Obserwatora pisała. Nie trzeba było przy kawie
                            pogadać?

                            Popatrz w lustro, przestań obrażać ludzi i wypowiadać się na tematy, o których
                            nie masz zielonego pojęcia! A jeśli już chcesz pisać te bzdury, to sugeruję
                            przejście na forum z Otwartą Przyłbicą

                            Pozdrawiam serdecznie

                            Szczerze Rozbawiony
                            • Gość: Pismak Re: Dziennikarz albo polityk IP: 83.144.120.* 24.11.04, 03:34
                              Nie, nie - tę dyskusję już zakończyliśmy :))).

                              Choć... w zasadzie zawsze możemy przy kawie :))))).

                              Pozdrawiam serdecznie,
                              pismak_logowany@ gazeta.pl
                            • Gość: Antyknajak Kariera dziennikarska przyprawiona be Soskiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 06:57
                              Wcale nie twierdzę, że to racja, że to Pismak.
                              Gdyby jednak to nie widzę w tym nic złego, że dziennikarz pracował w takiej czy
                              innej gazetce nawet u tzw świnki.
                              Istotne jest co tam robił oraz czy pracował czy służył.
                              Jeżeli pisał np felietony (lub sugerował w innych formach) w np "Obserwatorze
                              Zachodniopomorskim" nt : słusznej polityki SLD posła Pychoty i SLD, a w Nowym
                              Kurierze nt słusznej polityki Blazsa, Komołowskiego i prawicy to zachowywałby
                              się be,be a jego dziennikarskie cv byłoby przyprawione niesmacznym SOSIKIEM
                              (Soskiem!).
                              Ponieważ jednak znam wszystkie wymienione przez tzw demaskatora osoby to ten
                              dziennkarz, którego wymienia demaskator wcale taki nie był. Zarówno u Artura,
                              jak i u Ewy (świnka), jak i u Waśniaka (Obserwator) itd itd.
                              I wcale nie twierdzę, że to Pismak !
                            • Gość: Z.Jelonek Re: Dziennikarz albo polityk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 10:58
                              Absolutna prawda - pisałam dla "Obserwatora" (w wersji "gazetowej"),
                              prowadziłam dział ekonomiczny. Potem osobiście doprowdziłam do zawieszenia
                              pisma, bo wydawcy przestali płacić dziennikarzom. Za tę robotę Business Center
                              Club (BCC)przyznał mi w 2002 roku nagrodę "Ostrego Pióra", która odbierałam
                              razem z takimi dziennikarzami, jak red. Gadomski z GW czy szef Newsweeka.
                              Akurat tego - nie muszę się wstydzić. Legitymowałam się komisji nagrody ponad
                              50-cioma artykułami o tematyce gospodarczej z łam tego pisma.
                              • Gość: Antyknajak Re: Dziennikarz albo polityk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 15:03
                                Czytywałem Panią nawet systematycznie gdyż problematyka gospodarcza bardzo mnie
                                interesuje, a Pani traktowała tę tematykę poważnie i profesjonalnie w
                                przeciwieństwie do ... .
                                Cóż szkoda, że współwłaściciele Spółki wydającej "Obserwatora" tak traktowali
                                dziennikarzy za pracę. Nie płacili. Wszyscy wywodzą się z ekipy wiadomej pod
                                hasłem "Rozwój i Praca" lub jak kto woli "Rozbój i Kasa". Piszę o
                                współwłaścicielach wydawnictwa czyli : W. Wasniewski, A. Raubo, K. Matlak,
                                Z.Kamiński i INBIT itd itd
      • swarozyc Re: Dziennikarz albo polityk 18.11.04, 13:12
        Gość portalu: Pismak napisał(a):
        JEŻELI DZIENNIKARZ JEST PROFESJONALISTĄ - JEST BEZPARTYJNY.
        ''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''
        Mocne slowa, niestety, praktyka jest inna, i to nie tylko w Polsce...
        Dziennikarze we wszystkich krajach(tylko kwestia skali zjawiska)kadza, na
        przemian chloszczac wladcow niczym Stanczyk. W takim kraju(postideologicznym)
        jak Polska srodowisko dziennikarskie jest bardzo zdemoralizowane bedac
        narzedziem minionej wladzy do kreowania rzeczywistosci. Dzisiaj jak i wowczas
        duzy odsetek dziennikarzy swiadczyl uslugi policji politycznej i to nie tylko w
        donoszeniu.. w dalszym ciagu inspiruja, kreuja, demaskuja..i zadaja zaplaty!
        Bezpodstawnie majac sie za cos lepszego..
    • zaczepialski Poda ktoś w końcu tę listę "wycieczkowiczów" 18.11.04, 15:20
      do Brukseli na zaproszenie pana Liberadzkiego z SLD. PROSZĘ :-)))
      ps
      ładnie ten mój wątek się rozwinął :-))) ale jakby umyka gdzieś ta "lista"
      • albert_c Re: Poda ktoś w końcu tę listę "wycieczkowiczów" 18.11.04, 15:32
        Zaczepialski, widac srodowisko dziennikarzy kieruje sie podobnym solidaryzmem
        do tego jaki cechuje np sld, czyli trzymamy czarne owce w ukryciu dopoki nie
        bedzie glosno, a pozniej sie powie ze jeden z drugim dziennikarz jakis gadula,
        mitoman, ze niby jakies peany na czesc liberadzkiego itp - to niemozliwe i tak
        w kolko...

        ...w tym liscie zamaist napietnowac takie wycieczki...to jakby oburzenie
        bardziej slychac ze sami nie pojechali...:(
        • Gość: Antyknajak Apel do kolegi xyz ! Podaj tę listę , proszę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.04, 15:36
          Dlaczego omijasz ten wątek:-)
          • xyz-xyz Re: Apel do kolegi xyz ! Podaj tę listę , proszę 19.11.04, 10:04
            Gdzie mi marnemu aferzyście, ba aferzyściątku, wtryniac paluszki między
            polemiki WIELKICH REDAKTORÓW. Z amalutki jestem...
    • Gość: andreas czyli IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 18.11.04, 17:50
      kupił, nie kupił
      pohandlować mozna!
    • zaczepialski może jakiś DZIENNIKARZ wędrowniczek sam się ujawni 19.11.04, 09:37
      Skoro etyka zawodowa pozwala korzystać z profitów i nie wpływa na obiektywizm przekazu TO CZEGO SIĘ BOICIE?
      ps
      predzej czy później ta lista się sama ujawni
      lepiej wcześniej to szybciej ból minie :-)))
      • Gość: play Re: może jakiś DZIENNIKARZ wędrowniczek sam się u IP: *.teleton.pl 19.11.04, 09:56
        Zaczepialski, współczuję ci serdecznie, 3mam kciuki że wreszcie ten balon
        pęknie i ktoś tę cholerną listę ujawni
        ps.
        a może ją masz od początku i tylko tak pogrywasz z tymi szczurkami ?
        • zaczepialski Re: może jakiś DZIENNIKARZ wędrowniczek sam się u 19.11.04, 10:03
          uroczyście oświadczam że listy nie mam
          jednocześnie oświadczam że NIE SPOCZNĘ NIM NIE STANIE SIĘ JAWNA
          ps
          ta lista ta materialny przejaw dziennikarskiej etyki zawodowej (lub przejaw jej braku)
          • albert_c Re: może jakiś DZIENNIKARZ wędrowniczek sam się u 19.11.04, 10:08
            ciekawe moze z jakich redakcji byla ta wyparwa?

            ...moze w tym temacie jakies typy...?
            • zaczepialski Re: może jakiś DZIENNIKARZ wędrowniczek sam się u 19.11.04, 20:31
              z redakcji obstawiam Halo Szczecin a jeśli chodzi o nazwiska to pojawił się tutaj red. K. Soska. Jednak sa to jak dotąd jedynie przypuszczenia
              • albert_c Re: może jakiś DZIENNIKARZ wędrowniczek sam się u 22.11.04, 10:22
                Zaczepialski odnosnie tego nazwiska co jak dla mnie jest jakas sciema...ale z
                racji znajomosci z wymienionym postaram sie dowiedziec u zrodla czy byl on na
                tej wycieczce.
    • Gość: MYCHA Re: jak POLITYCY szczecińskich DZIENNIKARZY kupuj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.04, 16:52
      Pismak, polemizując ze mną na tym forum używasz przeważnie serwera chello, ale
      jeden raz pozwoliłeś sobie używać serwera ...telekomunikacja.pl (tpnet.pl), czy
      Ty aby na prawdę jesteś dziennikarzem?! Czy może patrzymy sobie w okna siedząc
      przy komputerze?
      • vojciech Re: jak POLITYCY szczecińskich DZIENNIKARZY kupuj 20.11.04, 23:19
        Gość portalu: MYCHA napisał(a):

        > Pismak, polemizując ze mną na tym forum używasz przeważnie serwera chello, ale
        > jeden raz pozwoliłeś sobie używać serwera ...telekomunikacja.pl (tpnet.pl),

        Serwera telekomunikacji używają np. klienci TP S.A., których w Polsce jest
        jakieś kilkanaście milionów. Czemu więc na tej podstawie próbujesz ustalić adres
        pismaka :)
      • Gość: Fan Re: jak POLITYCY szczecińskich DZIENNIKARZY kupuj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.04, 23:32
        Pismaku, nie przejmuj sie. Z kobietami zawsze sa jakies problemy. Nawet jesli
        mamy dla nich autentyczny szacunek. Tak to juz jest i nie ma na to rady :)

        Pozdrowienia dla wszystkich!

        Fan

      • Gość: Pismak Re: jak POLITYCY szczecińskich DZIENNIKARZY kupuj IP: 83.144.120.* 21.11.04, 16:53
        Od kiedy to provider, z którego serwera się korzysta ma jakiś wpływ na
        wykonywany zawód?

        MYCHO, wyluzuj :))).

        Pozdrawiam
        pismak_logowany@gazeta.pl
        • Gość: @ Re: jak POLITYCY szczecińskich DZIENNIKARZY kupuj IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.11.04, 18:34
          Wow. Polemika TYTANÓW. no ale na szczęście epoka tych dziennikarzy już powoli
          dobiega kresu. BO OTO JA BESTIA 666 NADCHODZĘ!!!
          Skończy sie dziennikarstwo panienek wykazujących poziom licealistek i
          chłopczyków odreagowujących niepowodzenia w prawdziwym życiu.
          A niedoinformowanym ogłaszam: dziennikarze WŁAŚNIE po to sa aby ich kupować a
          ten kto o tym nie wie ten się teraz dowie a ten kto temu nie wierzy niech idzie
          do kościoła może w jezusa za to uwierzy (łatwiej). Rany - prawi moralizatorzy
          sie odezwali ... ochyda!
    • Gość: andreas dziennikarzy teraz jak psów IP: 62.233.223.* 22.11.04, 00:33
      kiedys bycie dziennikarzem
      to było coś!
      Dostep do mediów,
      a jeszcze
      ta cenzura, trzeba było
      umiec pisać żeby coś napisać!

      A teraz robisz swoja strone na bezpłatnym serwerze
      i masz 40 wejść dziennie na poczatek!
      Jakąś gazetkę wydajesz i juz - jestes dziennikarz!
      A GW lokalna stale ma samych młodych!
      Karuzela straszna.
      Stąd i zatracenie etyki, pogubienie się,
      wydaje mi sie, że obecnie w pogoni za sensacją
      niektórzy dziennikarze zachowuja się,
      jak autorzy postów tutaj (w tym i ja)
      napisze a dokładnie nie wie co!
      Nie zbierze informacji.
      Ot, palnie.

      Z drugiej strony rzadzi nami ekonomia i pieniadz,
      Teraz zarząd lub jakas osoba
      podejmuje decyzje o likwidacji pisma
      i po kłopocie z kłopotliwymi dziennikarzami...

      Tez i łatwiej jest
      takiemu politykow czy innemu biznesmenowi
      podkupywać dzienniakrzy.
      Ot, wyjazd, ot parę sponsorów fajnych
      ot, samochód w uzytkowanie, ot pobyt w ośrodku
      ot, zaproszenie na otwarcie lub konferencję.
      A proszę ilez to firm robi takie wyjazdy
      dla dziennikarzy może nie do Brukseli
      ale ot nad morze do fajnego ośrodka.
      Fajne imprezka, dobre jedzenie, duzo picia
      dobra zabawa, jakis turniej z fajnymi gadżetami...
      Nie jest to kupienie jakimś mercedesem
      ot takie podkupienie na małoco!

      Czy to źle? Czy trzeba z tym żyć?
      Tego nie pokonamy.
      Ufnośc tylko w samych dziennikarzach, w ludziach...
      zawzse znajdą sie przekupni i Ci co chcą przekupić,
      zawsze byli tacy i będą
      i nie zakazami i nakazami nam z tym walczyć.
      To musi każdy sobie w sobie odpowiedzieć
      na pare ważnych pytań...
      takich pytań, które nie kazdy potrafi sobie zadać!
      I jak odpowie to będzie wiedział,
      jak daleko może sie posunąc i dokąd zmierza!

      Ku Chwale Ojczyzny!

      • albert_c tajne lamane przez poufne 23.11.04, 12:06
        trudno, w takim razie na brak listy mozna odpowiedziec tylko tym, ze obciaza to
        cale srodowisko szczecinskich dziennikarzy, ktorzy wielu grupom zarzucaja
        ochrone 'czarnych owiec', a wsrod siebie staraja sie ich nie dostrzegac...

        ...najgorzej rozumiana solidarnosc srodowiskowa...
        • zaczepialski by nie powiedzieć że CAŁE ŚRODOWISKO dziennikarski 23.11.04, 12:27
          e jest w Szczecinie na "pasku" polityków DOMAGAMY SIĘ UPUBLICZNIENIA LISTY DZIENNIKARZY którzy uczestniczyli w wycieczce do Brukseli zoorganizowanej przez europosła Liberadzkiego z SLD
          • pocketbook Re: by nie powiedzieć że CAŁE ŚRODOWISKO dziennik 15.12.04, 16:01
            Pewne szczegóły wyprawy brukselskiej ujawnia sam Liberadzki na swojej stronie
            internetowej - www.liberadzki.pl. Dla dociekliwych dodam, że przeglądając
            ostatnie news'y (niekonieczne te z Brukseli, polecam z Gorzowa) można tam
            znaleźć nawet zdjęcia co niektórych. Na pewno dyskusja na tym forum zmusiła i
            Liberadzkiego i jego asystenta akredytowanego przy PE - nijakiego Jerzego
            Kleniewskiego do wizyty w Szczecinie(i Gorzowie) i odwiedzenia pewnego studio
            filmowego oraz do przemodelowania iwiadomo, tego nie donoszą na stronie
            europosła. Ale zapewniają - zę kolejną wycieczkę do Brukseli zorganizują w 2005
            r. Czy z dziennikarzami? - tego też nie wiadomo.
            • zaczepialski mamy postęp !!! 15.12.04, 16:28
              1. scenariusz wycieczki

              www.liberadzki.pl/index.php?t=&a=14&n=2&w=7
              2. Zgodnie z sugestią kolegi POCKETBOOK`a propomuje przyjrzeć się dokładniej zdjęciu
              "Poseł Bogusław Liberadzki wraz z obradującym jury" jeśli sie nie myle to były red. G. Gołębiewski. PYTANIE CZY BYŁ UCZESTNIKIEM BRUKSELSKIEJ WYCIECZKI?

              www.liberadzki.pl/index.php?t=&a=14&n=2&w=10

              • Gość: MYCHA Re: mamy postęp !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.04, 18:44
                Jak się pismaki zbuntowały i nie chciały napisać laurki - laurkę się powiesiło
                na własnych stronach internetowych.
                Też sposób. Ale gdyby zrobiono to w kilka dni po powrocie z Brukseli, jako
                informację biura europosła, tekst byłby napisany nie na kolanach i tych
                "barokowo-włazidupkowatych" duserów i nachalnego kadzenia a asystent europosła
                Jerzy Kleniewski,dr czegoś tam (o ile pamiętam - ichtologii) nie miał zagrywek
                jak powiatowy kacyk z PZPR i wobec dziennikarzy zachowywał się jak na
                Europejczyka przystało - toby nie było żenującego spektaklu, jeszcze bardziej
                żenujacych listów ze stowarzyszenia dziennikarskiego.
                Ale widać nawet w Brukseli - słoma z butów wychodzi.
              • Gość: Pismak Re: mamy postęp !!! IP: 83.144.120.* 15.12.04, 19:04
                Zabawne jest to pisanie wszędzie "Pan" przed nazwiskiem lub eurofunkcją
                Liberadzkiego. Kiedyś w tym miejscu pisali "towarzysz" i pewnie teraz nie mogą
                tak bez niczego... :)))

                pismak_logowany@gazeta.pl
            • Gość: Nocnikarz Re: by nie powiedzieć że CAŁE ŚRODOWISKO dziennik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.05, 00:52
              Już mamy 2005 więc kiedy wycieczka?
        • Gość: Antyknajak Re: najciemniej pod latarnią IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.04, 13:54
          Dołączam sie do wyrazów dezaprobaty wobec tzw środowiska dziennikarskiego.
          Każda grupa, która nie potrafi uporządkować swoich spraw jest tylko kolejną
          grupą krzykaczy w kwestiach jej nie dotyczących.
          Któż to ach któż to walczy o jawnośc życia publicznego. Wytłumaczenie tego
          zachowania może być tylko jedno. Trwa w tej chwili śledztwo i jest ono objęte
          tajemnicą dziennikarską.
          • albert_c Re: najciemniej pod latarnią - Antyknajak 23.11.04, 14:07
            zadalem Ci pytanie...oczekuje odpowiedzi...

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=70&w=17780017&a=17895862
            ...i licze na to ze publicznie odszczekasz swoje slowa o pomowieniu KS o
            wyjazd...nie bylo go tam...przyjmij to wiadomosci i jezeli masz hanor
            odszczekaj...
            • Gość: Antyknajak Re: najciemniej pod latarnią - Antyknajak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.04, 14:21
              Rewelacja jakoby Krzysztof Soska w większym gronie tzw dziennikarzy miał
              wyjechać z Liberadzkim za rubieże Polski nie pochodziła ode mnie.
              Było tak zasugerowane 1-2 posty przede mną.
              Podtrzymałem opinię,opierając sie czyims twierdzeniu, gdyż z uwagi na
              pluralistyczne kolaborowanie z każdym kto ma władzę przez Soskę, jest to
              prawdopodobne.
              Dlaczego tak twierdzę ? Bo również bywam w tym środowisku, o którym piszesz i
              też znam nie tylko Soskę i dlatego jest to moim zdaniem prawdopodobne.
              Oczywiście, że odszczekam jeżeli tak nie jest ale szczekam :-) na tę listę i
              doszczekać :-) się nie mogę.

              • albert_c Re: najciemniej pod latarnią - Antyknajak 23.11.04, 14:34
                Gość portalu: Antyknajak napisał(a):

                > Rewelacja jakoby Krzysztof Soska w większym gronie tzw dziennikarzy miał
                > wyjechać z Liberadzkim za rubieże Polski nie pochodziła ode mnie.
                > Było tak zasugerowane 1-2 posty przede mną.

                * a Ty to cynicznie podchwyciles...bo Ci takie 'rewelacje' sa na reke widac
                abys mogl rozegrac cos po swoiemu...domyslam sie tego, bo zes inteligentny
                bardzo typ i bez przyczyny bys nie podchwycil...
                ...a Twoja antypatia do rzekomego dziennikarza jest juz bardzo znana Panie...

                > Podtrzymałem opinię,opierając sie czyims twierdzeniu, gdyż z uwagi na
                > pluralistyczne kolaborowanie z każdym kto ma władzę przez Soskę, jest to
                > prawdopodobne.

                * zapyatlem sie o dowody tego...nie doczekalem sie jeszcze...

                ...bo nie tylko o szczekanie mi chodzilo w moim zapyatniu, ale dodowy tych umow-
                zlecen o ktorych zes wspominal i ktore wedlug Ciebie sa dowodem czegos tam, a
                dla mnie sa dowodem tego ze niejaki Antyknajak to zawistny Pan...


                > Dlaczego tak twierdzę ? Bo również bywam w tym środowisku, o którym piszesz
                i > też znam nie tylko Soskę i dlatego jest to moim zdaniem prawdopodobne.

                * a dla mnie jest inaczej...

                > Oczywiście, że odszczekam jeżeli tak nie jest ale szczekam :-) na tę listę i
                > doszczekać :-) się nie mogę.

                * bedziesz szczekal...zapewniam...
                • Gość: Antyknajak Re: najciemniej pod latarnią - Antyknajak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.04, 14:42
                  albert_c. To nie jest antypatia tylko do Soski , co pragne podkreslić. To jest
                  antypatia do wszelkich koniunkturalistów i cyników.
                  Sprawa zlecenia (może Umowy o Dzieło) dla Soski z Urzędu Miejskiego od
                  RuJnowicza, gdzie występował w podwójnej roli dziennikarza i doardcy uczestnika
                  kampanii wyborczej RuJnowicza, w okresie kampanii wyborczej była tak głosna w
                  oficjalnej prasie, podawane były nawet kwoty, że sam sobie poszukaj tego w
                  archiwum.
                  • albert_c Re: najciemniej pod latarnią - Antyknajak 23.11.04, 14:49
                    nie musze szukac w archiwum, bo znam sprawe i mam nieco inne zdanie na ten
                    temat od Twojego.
                    ...bylo to dmuchanie w balon, ktory nie pekl
        • Gość: luna Re: tajne lamane przez poufne IP: *.espol.com.pl 23.11.04, 16:26
          ludzie dziennikarze w Szczecinie dziela sie na tych z mediów publicznych i tych
          z komercyjnych. Ci z mediów publicznych, szczególnie z Radia Szczecin sa
          zastraszeni przez tyrana kosiarowskiego.Ten to dopiero kolaboruje z tymi co u
          władzy, a strachliwy okropnie. Wystarczy mocniej noga tupnac a zwiewz gdzie
          pieprz rosnie. Soska jest w porządku, a z Liberadzkim nigdzie nie był.
    • zaczepialski zaczynamy śledztwo dziennikarskie ws. BRUKSELSKIEJ 23.11.04, 14:21
      afery polityczno-dziennikarskiej. Może pan europoseł Liberadzki z SLD wyjaśni powody zaproszenia tych (a nie innych :-) dziennikarzy i poda listę wycieczki. FORUM byłoby wdzięczne ;-)))
      • Gość: Antyknajak Re: zaczynamy śledztwo dziennikarskie ws. BRUKSEL IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.04, 14:23
        a może śledztwo przeprowadzi pomówiony przeze mnie Soska lub albert_c.
        Krzysztofie podaj te listę na forum przecież sam się delikatnie chwaliłeś, że
        tu bywasz.
        • albert_c Re: zaczynamy śledztwo dziennikarskie ws. BRUKSEL 23.11.04, 14:29
          Gość portalu: Antyknajak napisał(a):

          > a może śledztwo przeprowadzi pomówiony przeze mnie Soska lub albert_c.

          * obaj nie znaja tej listy. sami chetnie sie dowiedza kto.

          • Gość: Antyknajak Re: zaczynamy śledztwo dziennikarskie ws. BRUKSEL IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.04, 14:45
            > * obaj nie znaja tej listy. sami chetnie sie dowiedza kto.
            albert_c . Kpisz czy o droge pytasz ? Niech Krzysztof zapyta swojego Pana
            Krzysztofa Matlaka, lub swojego drugiego Pana Kosiorowskiego. Znają tę listę.
            • zaczepialski czekamy na reakcję dziennikarzy ŚLEDCZYCH :-))) 23.11.04, 14:55
              • Gość: luna Dajcie Sosce spokój. IP: *.espol.com.pl 23.11.04, 16:35
                Soska jest w porządku. Dajcie mu spokój.Lepiej zajmijcie sie Kosiarowskiem ten
                to dopiero ma za uszami. A tak na marginesie to Soska nie cierpi
                Kosiorowskiego.
                • Gość: Antyknajak Kosior urzędnikwładzy i dziennikarz paradny władzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.04, 16:56
                  Jest jednak różnica.
                  Kosiorowski jest urzędasem zatrudnionym przez Skarb Państwa. Premie uruchamia
                  mu Przewodniczący Rady Nadzorczej pan Kotwas. Cóz za środowisko wybrał sobie
                  Krzysztof S. :-)
                  Soska jest dziennikarzem nie urzędasem.
                  Reszty nie komentuję , bo wcale nie rajcuje mnie dyskusja o Sosce jako takim.
                  To nikt specjalny. Ot, szczeciński standard DZIENNIKARZA PARADNEGO WŁADZY,
                  jakaby ta władza nie była w danym momencie.
                  • xyz-xyz Re: Kosior urzędnikwładzy i dziennikarz paradny w 24.11.04, 09:01
                    To bardzo ciekawe, co antyknajak pisze, że Soska nie jest urzędasem, bo
                    pamiętam jak za czasów Bartyłomieja Sochńskiego Krzysztof Soska za pieniązdze
                    Urzędu Miejskiego wspólnie z Radnym Dominikiem Górskim przygotowywali powstanie
                    Biura Obsługi Interesantów, wiele nie robili, za to pieniążki raczej brali:)
                    • Gość: Antyknajak Re: 12 groszy tylko ... /Kazik/ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 09:06
                      Nie jest urzędasem, ale dziennikarzem ( tzw do usług !) , a Sosu do mojej
                      negatywnej opinii o jego postawie jako dziennikarza dodaja włąśnie takie
                      zleconka od Sochańskiego od RuJnowicza, którymi sie moim zdaniem kompromitował
                      jako dziennikarz gdyż tymi osobami i z ich partiami robił codzienną prace
                      dziennikarską , a to już nie dziennikarka ale ...
                    • Gość: Mixdoor Re: Kosior urzędnikwładzy i dziennikarz paradny w IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.04, 10:01
                      xyz-xyz napisał:

                      > za pieniązdze Urzędu Miejskiego wspólnie
                      > z Radnym Dominikiem Górskim przygotowywali powstanie
                      > Biura Obsługi Interesantów,

                      Wybacz, ale Twoja pamięć jak zwykle jest wybiórcza :(
                      Największy wkład w tworzenie i uruchomienie BOI miał prezydent Edmund Runowicz.
                      Jak nie wiesz, to zapytaj Pawła Jurasa, którego pan Runowicz przyjął wtedy do
                      pracy. To właśnie tacy ludzie budowali BOI! Pan S. mógł być wtedy jedynie na
                      zleceniu jakiegoś teoretycznego opracowania. Pamiętam, bo sam wtedy dostałem w
                      prezencie z urzędu biały szlafrok frote z napisem BIO. To była promocja! Teraz
                      to już takiego gestu tam nie mają :(
    • Gość: Antyknajak Boguś. Kogo zaprosiłeś ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.04, 17:50
      Bogusław Liberadzki
      Poseł do Parlamentu Europejskiego
      ul. Mickiewicza 132
      71-147 Szczecin
      tel. (91) 485-04-84, (91) 485-04-90
      fax (91) 485-04-90


    • Gość: pio Re: jak POLITYCY szczecińskich DZIENNIKARZY kupuj IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.11.04, 18:07
      A co powiecie na Pana Sylwestrzaka?? Wicewojewoda i Pan na gospodarstwie i do
      tego jakieś dziwne działania przy pałacu w Stolcu??
    • zaczepialski chcemy OCZYSZCZENIA środowiska DZIANNIKARSKIEGO 24.11.04, 15:56
      prosimy o opublikowanie tzw LISTY BRUKSELSKIEJ
    • zaczepialski Dawać listę DZIENNIKARZY 26.11.04, 10:36
      • albert_c Re: Dawać listę DZIENNIKARZY 26.11.04, 11:21
        ...sie porobilo...dziennikarzom wlaczyl sie syndrom oblezonej twierdzy...

        ...polecam im skontaktowac sie z dzialaczami sld - oni czuja to samo, za
        wszelka cene bronic i utajniac info o swoich, albo nie, bo anwet sld zdarza sie
        ze wydadza swojego - jak widac dziennikarzom sie to nie przytrafia...

        ...Szanowni dziennikarze: i jak mamy Wam wierzyc i ufac skoro nie chcecie
        glosno powiedziec kto byl i co bylo na tym wyjezdzie? boicie sie? czego?

        jezeli wszystko bylo ok i zostala tam przez Was wykonana rzetelna praca to
        obroncie ta swoja dobra i rzetelna prace i swoje dobre zdanie o sobie...

        ...skadinand wiem, ze sie boicie, bo jak to nazywacie 'zostal juz na Was wydany
        wyrok', a zeby tego bylo ten watek zainteresowal media ogolnopolskie, wiec w
        razie publikacji tej listy co poniektorzy z Was moga miec spalone nazwiska -
        nie darmo wydzwaniaja do Was dziennikarze z Warszawy z pytaniem ktory to tak
        sie wyglupil...

        ...Drodzy dziennikarze...sami zescie sie zagnaliw kozi rog, a im dluzej
        bedziecie milczec w rzeczonej sparwie tym gorzej dla Was...polecam skorzystac z
        doswiadczen sld, ktore tak latwo przychodzi Wam oskarzac jezeli 'bronia
        swoich'...spojrzcie teraz w lustro...nie jest Wam glupio...

        ...i jak tak sobie teraz mysle ze w kazdej gazecie, radio, tivi poajwia sie
        apele Wasze o transparentnosc zycia publicznego, o jawnosc wladzy etc., tak
        sobie mysle ze zapomnieliscie ze jako spoleczenstwo dalismy Wam mandat do
        sprawowania roli czwartej wladzy, a Wy pzed nami staracie sie ukryc taki
        fakt...to zle...
        • zaczepialski Reasumując - Dawać listę DZIENNIKARZY łasych na 26.11.04, 13:43
          sponsoring polityczny
          • daramsala biorąc pod uwagę, że... 26.11.04, 16:05
            ...większość aktywnych uczestników tego foruma stanowią żurnaliści, to
            zaskakująca jest ta zajadłość. może żal , że to nie ja byłem w brukselce...?
            • Gość: Antyknajk Re: biorąc pod uwagę, że... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.04, 16:13
              daramsala napisał:
              > ...większość aktywnych uczestników tego foruma stanowią żurnaliści, to
              > zaskakująca jest ta zajadłość. może żal , że to nie ja byłem w brukselce...?
              A jednocześnie mimo wiedzy w tej sprawie, ta ok. połowa forumowiczów zapewne,
              która posiadają tę informację nie chce ujawnić tej listy jak wiele innych
              rzeczy , które ujawnili dla dobra .... :-)
              Wróci Grzesiu Gołębiewski jak się upije to powie albo raczej zgubi te kartkę w
              szatni.
              Ja chociaż nie jestem dziennikarze sam osobiście go spoję i wydobędę tę
              informację.
              • niedzwiedziopies Re: biorąc pod uwagę, że... 26.11.04, 16:16
                ale zadatki na dziennikarza już masz. właśnie takimi sposobami duża część z
                nich zdobywa informacje - przyjemne z pożytecznym
              • daramsala to ty nie dość, że... 26.11.04, 19:42
                ...antyknajak, to jeszcze świnia jesteś!!!? Gołąb ma problem , a ty chcesz mu
                pomóc na dno iść???
                chyba wiem jak wyglądasz...głupio ci
            • niedzwiedziopies Re: biorąc pod uwagę, że... 26.11.04, 16:14
              Z tą większością to bym nie przesadzał. Aktywni forumowicze to ci, którzy mają
              więcej czasu niż pozostali ot co. gdyby jednak okazać się miało, że jurnaliści
              maja tego czasu najwięcej to ... wcale bym się nie zdziwił.
              • daramsala no fakt... 26.11.04, 19:44
                są jeszcze pracownicy magistratu,Chałów Wrobrego i policja...
                • Gość: Antyknajak Re: no fakt... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.04, 15:47
                  No i forumowicze dyżurni partii politycznych oraz ugrupowań Rady Miejskiej.
                  Natomiast co do Grzesia to rzeczywiście przesadziłem Nie będę tego u niego
                  pogłębiał bo będzie wyglądał jak Paweł Bartnik. A tak żle to z Grzesiem jeszcze
                  nie jest.
                  • albert_c Re: no fakt...ze brak listy n/t 29.11.04, 11:58
                    • zaczepialski my chcemy brukselskiej listy :-))) 29.11.04, 12:01
                      • Gość: Antyknajak Tak !!! My chcemy brukselskiej listy :-))) n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.04, 12:22
    • zaczepialski dziennikarze tracą powoli WIARYGODNOŚĆ zawodową 30.11.04, 22:17
      • zaczepialski gdzie ta lista "tuzów" szczecińskiego dzinnkarstwa 04.12.04, 01:30
    • mlody.patriota popieram (bt) 04.12.04, 18:44
      • Gość: vicek Re: popieram (bt) IP: *.gryfnet.szczecin.pl 05.12.04, 14:45
        zaczepialski nie zaczepiaj. i tak g...o z tego. 'kali ukraść to...kalemu ukraść
        to...
        • Gość: zerbra Re: popieram (bt) IP: *.chello.pl 05.12.04, 15:30
          Ja wiem kto był:))))) Wiem też kto był zaproszony:)))) zdziwilibyście się:))))
          Bo byli z różnych mediów, wybiórczej też i K.S też miał specjalne zaproszenie.
          Tylko,że skoro było ich tylu to trudno mi wyciągać wnioski i tu problem.
          • Gość: nikt zerbra, nie pękaj IP: *.utp.pl 05.12.04, 19:42
            Jak wiesz, to podaj te listę. Wnioski wyciągniemy sami;-)
    • Gość: nie polityk Okaaaazja!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.12.04, 20:29
      Kupujcie! kupujcie! Mam na zbyciu. Nie najnowszy model, ale oddam tanio. Pezda.
    • swarozyc jestesmy do kupienia 07.12.04, 00:15
      [...]6.5.. Wedle inf. autora, w latach 80., wśród ok. 9 tys. dziennikarzy,
      służby specjalne MSW [departamenty I, II, III i V] dysponowały 500 rezydentami,
      z których każdy obsługiwał 10-12 agentów. Po 1990 r. ocenia się, że w prasie,
      radiu i TV pracowało[uje] ok. 1200-1500 osób związanych w przeszłosci ze
      służbami specjalnymi PRL i ok. 20-40 osób związanych ze służbami b. ZSRR.
      • zaczepialski czy jest jakiś odważny dziennikarz śledczy który 08.12.04, 13:46
        opisze "brukselską aferę wycieczkową" z udziałem niektórych dziennikarzy szczecińskich mediów?

      • moja_prawa_noga Re: jestesmy do kupienia 08.01.05, 10:59
        swarozyc napisał:

        > [...]6.5.. Wedle inf. autora, w latach 80., wśród ok. 9 tys. dziennikarzy,
        > służby specjalne MSW [departamenty I, II, III i V] dysponowały 500
        rezydentami,
        > z których każdy obsługiwał 10-12 agentów. Po 1990 r. ocenia się, że w prasie,
        > radiu i TV pracowało[uje] ok. 1200-1500 osób związanych w przeszłosci ze
        > służbami specjalnymi PRL i ok. 20-40 osób związanych ze służbami b. ZSRR.
        >

        Zdegenerowanie tego środowiska jest faktem, chociaż w szczecińskiej
        rzeczywistości chyba nie sposób jest mówić nawet o środowisku dziennikarskim.
    • poste_restante Re: jak POLITYCY szczecińskich DZIENNIKARZY kupuj 08.12.04, 16:55
      kupują i zawsze będą kupować, tak jak w "Heloł Szczecin"
    • zaczepialski temat powoli przemija bez wyjaśnienia - środowisko 10.12.04, 15:05
      dziennikarskie NICZYM nie różni się od POLITYKÓW - tak samo zamiatają pod dywan środowiskowe afery.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka