Dodaj do ulubionych

Swarożyc ratuj

IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 24.07.05, 21:05
W Szczecinie chrzczą samochody osobowe, widziałam na własne oczy. Rozumię
paliwo ale samochody?
Obserwuj wątek
    • swarozyc Re: Swarożyc ratuj 24.07.05, 21:07
      "Nie lekajcie sie"
      "Powstancie z kolan"
      "Prawda was wyzwoli"
      i juz od siebie ; przestancie zyc w klamstwie i obludzie!
      Zaden czarny czy czerwony nie ma prawa wejsc do sejmu!
      • ja_aska Re: Swarożyc ratuj 25.07.05, 09:41
        z tego co wiem Henio nie został ochrzczony dobrowolnie - jak większość z nas.
        nie miał na to wpływu. jak zaczął samodzielnie mysleć wybrał już SAM swoją
        drogę.
                • Gość: ksiadz najnowszy dowcip ja_aski :) IP: *.adnet.com.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 25.07.05, 12:37
                  No tak, nie zorientowałem się, przepraszam. Rzeczywiście TAM nic nie ma? Szkoda. O rany, co teraz zrobić? Chyba się przekwalifikuję na hydraulika. A swoją drogą - skąd takie wieści u Ciebie, że tam nic nie ma?

                  > czemu katolikom tak trudno uwierzyć w ewolucję, którą negują a łatwo w boga?
                  No i mamy kolejny stereotyp, którym ślicznie posługują się "katolicy no i co z tego?" Poza tym podstawowy brak w ogólnym wykształceniu. Od kiedy to teoria ewolucji jest przedmiotem wiary? Hahahaha. Ale ubaw. Doskonały dowcip.
                  • ja_aska Re: najnowszy dowcip ja_aski :) 25.07.05, 13:43
                    a skąd twoja pewność, że tam coś jest? jakiś dowód? cokolwiek poza wiarą?
                    teoria ewolucji nieobowiązuje w kilku konserwatywnych stanach ameryki. jako
                    niezgodna z wiarą katolicką. to było tylko pytanie ale ty jako typowy
                    zacietrzewiony przedstawiciel czarnych nie jesteś w stanie na nie odpowiedzieć.
                        • Gość: ksiadz Re: najnowszy dowcip księżulka IP: *.adnet.com.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 25.07.05, 14:54
                          > i to mówi ktoś kto wierzy, że istnieje raj i piekło i diabeł. i że będzie żył wiecznie:-)
                          Pierwszym owocem braku wiedzy i wykształcenia jest posługiwanie się stereotypami. Pełno ich u Ciebie. Dzisiaj już drugi - wiara w raj. Kościół nie wierzy, że istnieje raj. Takie uproszczenia zdradzają po raz kolejny dość sporą ignorancję.
                          Po drugie - zwracam uwagę na braki w ortografii. Otóż w języku polskim słowo Bóg (w znaczeniu monoteistycznym) pisze się z dużej litery. W kontekście politeistycznym - z małej. Zatem albo jesteś politeistką, albo robisz podstawowe błędy ortograficzne. Chyba, że jest to podyktowane ideologicznie. A to już jest prostactwo.

                          > > kto wierzy, że istnieje raj i piekło i diabeł. i że będzie żył wiecznie:-)
                          Oczywiście, wierzę w to. A moja wiara nauczyła mnie także szanować poglądy innych religii i kultów. Szkoda, że niewiara chociaż tego Cię nie nauczyła.
                            • Gość: **** Re: najnowszy dowcip księżulka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.05, 15:17
                              Brawo ani ateistka ani ksiądz nie potrafią przebaczyć
                              to gdzie wśród tłumu ludzi szukać choć jednego normalnego człowieka
                              parę dni temu ksiądz pisał, że każdy jego parafianin może przyjść do niego i
                              powiedzieć co mu się nie podoba- czy jest potraktowany jak ja_aska? ciekawe ilu
                              ludzi jeszcze odejdzie od wiary przez takie postępowanie swoich duchownych?
                              a gdzie tolerancja dla odmiennych poglądów, postaw itd.
                              ludzie was czytają inni dajcie przykład jak można siobie wybaczać i żyć obok
                              siebie.
                            • Gość: F Re: najnowszy dowcip księżulka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.07.05, 10:40
                              ja_aska napisała:

                              > a pewnie, twój szacunek do moich poglądów aż bucha żarem:-) dobrze, że to nie
                              > zamierzchłe czasy bo już bym na stosie płonęła.

                              Stanowczo się przeceniasz. Nawet w zamierzchłych czasach marny z ciebie byłby wróg. Już wtedy odróżniano histeryczki, stare pany i bezdzietne kobiety, które nie mają co robić.
                            • albert_c Re: najnowszy dowcip księżulka 27.07.05, 11:27
                              ja_aska napisała:

                              > a pewnie, twój szacunek do moich poglądów aż bucha żarem:-) dobrze, że to nie
                              > zamierzchłe czasy bo już bym na stosie płonęła.

                              * Asiu unikasz merytorycznej dyskusji:)

                              ...i nie przesadzaj, ok?

                              gdyby to byly dwane czasy, powiedzmy lata 50-te w polsce to wg Twojego toku
                              rozumowania dzisiejsi dzialacze SLD, a onegdaj PZPR wsadziliby mnie do wieziena
                              za te slowa, a i byc moze skazali na jakas kare smierci czy cos...wiesz jak
                              bylo.
                                • albert_c Re: najnowszy dowcip księżulka 27.07.05, 12:27
                                  Asiu mi sie wydaje, ze argumnetom Ksiedza nie przeciwstawiasz swoich argumnetow
                                  a jedynie jakies domysly czy tez dziwne stwierdzenia typu, ze KK zwalcza teorie
                                  weolucji - jak juz Ci ksiadz wykazal ze jestes w bledzie, to Ty nie wskazujesz
                                  gdzie sa Twoje racje, na czym oparlas twierdzenie ze KK zwalcza itp.
                                  Nie wskazujesz ze KK uznaje raj itp. tylko rzucasz takie hasla, ze to w XX
                                  wieku sie zmienilo czy cos takiego.
                                  • ja_aska Re: najnowszy dowcip księżulka 27.07.05, 12:42
                                    1. w usa do sądu najwyższego zwróciły się władze 2-3 stanów o zakazanie
                                    nauczania teorii ewolucji jako niezgodnej z naukami kościoła.
                                    2. dopiero od czasów "naszego" papieża zaoprzestano dosłowności w nauczaniu o
                                    niebie i piekle.
                                    • albert_c Re: najnowszy dowcip księżulka 27.07.05, 13:56
                                      ja_aska napisała:

                                      > 1. w usa do sądu najwyższego zwróciły się władze 2-3 stanów o zakazanie
                                      > nauczania teorii ewolucji jako niezgodnej z naukami kościoła.

                                      * no wlasnie kosciola - co to znaczy kosciola? przeciez to nic nie znaczy, nie
                                      wiadomo kto to jest ten kosciol, bo np. moze to byc Kosciol Przeciwnikow Teorii
                                      Darwina czy inny twor.

                                      > 2. dopiero od czasów "naszego" papieża zaoprzestano dosłowności w nauczaniu o
                                      > niebie i piekle.

                                      * jak tam tego nie wiem, ale czym sie charakteryzowala ta 'doslownosc'?
                                        • albert_c Re: najnowszy dowcip księżulka 27.07.05, 14:09
                                          ja_aska napisała:

                                          > ad 2. - w istnieniu.

                                          * co w istnieniu? ze niby przed JP II KK twierdzil ze jest raj i pieklo a teraz
                                          to juz nie ma i jednego i drugiego? czy tez o co chodzi?

                                          > ad1. chodziło o chrześcijaństwo.

                                          * ale napisalas KK.

                                          > wnioski łączone z rządaniem zostawienia tablic z 10 przykazaniami.

                                          * jakie wnioski laczone? o co chodzi?

                                          te 10 przykazan to robota Zydow:))))))

                                          ...znaczy sie Starszych Braci w Wierze...
                                          • ja_aska Re: najnowszy dowcip księżulka 27.07.05, 14:18
                                            ad 1. robota jednego Zyda podpi....rzona przez religię chrześcijańską. wniosek
                                            zawierał dwa żądanie (Ż!) a: zakaz nauczania darwinizmu i b: pozostawienie w
                                            gmachu sądu stanowego kamiennej tablicy z jakimś "boskim" cytatem i 10giem
                                            przykazań.
                                            • albert_c Re: najnowszy dowcip księżulka 27.07.05, 14:24
                                              ja_aska napisała:

                                              > ad 1. robota jednego Zyda podpi....rzona przez religię chrześcijańską.

                                              * Asiu bez przesady, to Zydzi nam to podrzucili:))))

                                              wniosek
                                              > zawierał dwa żądanie (Ż!) a: zakaz nauczania darwinizmu i b: pozostawienie w
                                              > gmachu sądu stanowego kamiennej tablicy z jakimś "boskim" cytatem i 10giem
                                              > przykazań.

                                              * ok. teraz juz jasniej:)

                                              w takim razie sadze ze jak sie pojawilo te 10 przykazan to sadze ze lobbuja za
                                              tym Zydzi...no chyba ze sie przejezyczylem:))))))
                                              Chrzescijanie nie sa tak skuteczni, aby to przeforsowac w USA.
                                                • albert_c Re: najnowszy dowcip księżulka 27.07.05, 16:18
                                                  ja_aska napisała:

                                                  > Żydzi powinni wystawić chrześcijaństwu rachunek za plagiat i zabór mienia
                                                  > intelektualnego:-)

                                                  * ze co????

                                                  toz to sami Zydzi zalozyli chrzescijanstwo, niech teraz piora brudy we wlasnym
                                                  domu:))))

                                                  > nie sądzę by Zydzi optowali w sądzie o pozostawienie przykazań wykutych z
                                                  > symbolem +

                                                  * to w takim razie to musi jest jakas prowokacja;-)

                                                  a tak serio to w USA nie brakuje swirow wszelkiej masci, wlacznie z jakimis
                                                  baptystami:(
                                                  • ja_aska Re: najnowszy dowcip księżulka 27.07.05, 16:41
                                                    zydzi założyli sektę a ona opanowała świat (szarańcza?). potem sekta rąbęła
                                                    zawartość tory i bez odszkodowania przypisała sobie. po pewnym czasie doszła do
                                                    wniosku (sekta), ze trzeba się pozbyć autorów oryginału bo tantiemy zbyt duże.
                                                    prawie jej się udało:-)
                                                    świrów w usa nie brakuje - patrz te cholerne busze:-)
                                                  • ja_aska Re: emocje czy zwykła głupota? 28.07.05, 11:41
                                                    może mało kulturalnie ale szczerze: ODWAL SIĘ. może nie zauwazyłeś ale to jest
                                                    rozmowa pomiędzy mną a albercikiem. żartobliwa rozmowa. rozmawiamy o sprawach o
                                                    których wiemy z reala. więc nie jesteś w stanie pojąć o czym.
                                                  • swarozyc Re: emocje czy zwykła głupota? 28.07.05, 12:50
                                                    Gość portalu: też aśka napisał(a):
                                                    no i zgasiłaś natręta. facet wyrażnie chciał się z Toba umówić.
                                                    ''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''
                                                    Daremne zale, prozny trud...
                                                    Aska kocha tylko mnie!!

                                                    neopoganie.w.interia.pl/svc.html
                                                  • albert_c Re: emocje czy zwykła głupota? 28.07.05, 15:35
                                                    Asiu: no tak bardziej przedsiebiorczych, tylko pamietaj ze to Starsi Bracia
                                                    maja lepszy lobbing wiec my juz teraz gromadzimy kase na adwokatow, zeby bronic
                                                    tego zeby nam nie gwizdneli praw to 10 przykazan:)

                                                    Ksiadz: bez przesady z ta glupia, tak sobie po prostu z Asia rozmaiwamy i sie
                                                    nabijamy z siebie wzajemnie w przyjacielksiej pogawedce;)

                                                    Swar: to Asia Ci chyba nie powiedziela wszytskiego o naszych spotkaniach i co
                                                    wiecej wiedze na forum wciaz sciemnia ze Cie kocha;-)

                                                    ...no dobra zartowalem z tym do Swara...
                                                  • ja_aska Re: emocje czy zwykła głupota? 28.07.05, 15:39
                                                    albercik ty lepiej uważaj. najlepsi na świecie adwokaci też są "nasi". długo
                                                    nie pociągniecie gdy nasi pójdą za nami a wy zostaniecie z... innymi
                                                    adwokatami:-)
                                                    PS SWARKU to zwyczajnie nieprawda. kocham tylko ciebie. albercik ma dwie swoje
                                                    kotki. a w zasadzie trzy.
                                                  • albert_c Re: emocje czy zwykła głupota? 28.07.05, 15:45
                                                    Asiu: wiem ze wiekszosc adwokatow i co wazniejsze tych lepszych to Starsi
                                                    Bracia, i jest to przemyslna taktyka z 'naszej' strony, bo 'my' ich finansujemy
                                                    i oplacamy i w ten sposob zapewniamy 'sobie' bezpiecznie prawa do m.in. 10
                                                    przykazan:))))
                                                  • swantevit . 28.07.05, 17:16
                                                    ja_aska napisała:
                                                    poza tym wciąż się kłaniacie naszemu:-)
                                                    ''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''
                                                    Ja nié...
                                                  • ja_aska Re: emocje czy zwykła głupota? 01.08.05, 11:22
                                                    my się nie kłaniamy bo myśmy go wymyslili:-) dla nas jest sztuczny.
                                                    myśmy go wykreowali za WASZĄ kasę i zrobiliśmy niezły biznes. wszystkie święte
                                                    miejsca (dla was) są u nas i trzaskamy kasę aż miło.
                                                  • swarozyc Re: emocje czy zwykła głupota? 01.08.05, 14:20
                                                    ja_aska napisała:
                                                    my się nie kłaniamy bo myśmy go wymyslili:-) dla nas jest sztuczny.
                                                    myśmy go wykreowali za WASZĄ kasę i zrobiliśmy niezły biznes. wszystkie święte
                                                    miejsca (dla was) są u nas i trzaskamy kasę aż miło.
                                                    '''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''

                                                    "Kiedyś - zdaje się, że było to w roku Odkupienia Pierwszym
                                                    Rzekła Sybilla, pijana nie z wina:
                                                    Biada nam, teraz wszystko pójdzie na opak.
                                                    Upadek widzę ja.
                                                    Nigdy świat nie upadł tak nisko.
                                                    Rzym nierządnicą stał się i nierządnic budą.
                                                    Rzymski Cezar poniżył się do rzędu bydlęcia, Bóg nawet stał się Żydem"
                                                    [Tako rzecze Zaratustra]

                                                    W miesięczniku amerykańskim "The Century Magazine" z miesiąca stycznia i
                                                    lutego 1928 roku Marcus Eli Ravage ogłosił dwa obszerne rozważania. Pierwsze
                                                    zatytułował: "Istotne oskarżenie przeciwko Żydom"; drugie zaś "Apostoł pogan"
                                                    ("Komisary to the Gentiles"); o podtytule: "Pierwszy, który poznał możliwość
                                                    prowadzenia wojny za pomocą propagandy".
                                                    Kim jest Marcus Eli Ravage? Właściwe jego nazwisko brzmi Revici. Jest on z
                                                    pochodzenia Żydem. Urodził się 25 czerwca 1884 roku, w Berland, w Rumunii, z
                                                    ojca Judy Revici i matki Belli Rozenthal. W roku 1900 wyemigrował do Stanów
                                                    Zjednoczonych, gdzie zmienił nazwisko na Ravage. W latach 1909 - 1913
                                                    studiował na uniwersytetach "w Missouri, Illinois i w Nowym Jorku, gdzie się
                                                    doktoryzował. W grudniu 1915 ożenił się z "Paryżanką" Joanną Louise Martin.
                                                    Napisał: "An American in the Maching", "The Jew Pays", "The Mylady of
                                                    Europe", "The Story of Teaport Dome", "Fiwe Men of Frankfurt", "The life of
                                                    Marie Louise" i "The Story of the Roth Schild". Ta ostatnia książka
                                                    doczekała się tłumaczenia na języki: niemiecki, holenderski, francuski,
                                                    hiszpański i czeski.
                                                    Ten to pisarz podjął zagadnienie, które bez mała wszyscy historycy, ulegając
                                                    sugestiom stałej od siedemnastu wieków trwającej propagandy chrześcijańskiej,
                                                    naświetlają tendencyjnie, jeżeli nie fałszywie. Zagadnienie, poruszone przez
                                                    Ravage'a, dotyczy ostatecznych przyczyn upadku państwa rzymskiego i
                                                    cywilizacji grecko-rzymskiej. Wywody Ravage'a pokrywają się zasadniczo z
                                                    poglądami "Zadrugi" na ten temat. Podajemy je w streszczeniu.

                                                    STRESZCZENIE
                                                    Na pięć przeszło wieków przed erą chrześcijańską Żydzi utracili własne
                                                    państwo, którego później już nie odzyskali, mimo przejściowych sukcesów
                                                    Mahabeuszów.
                                                    Przełomową datą w ich dziejach był rok 65 przed Chrystusem, kiedy to do
                                                    Palestyny wkroczył Pompejusz, wezwany przez Żydów na rozjemcę w sporze
                                                    między dwoma braćmi roszczącymi sobie pretensje do tronu. Pompejusz jednego
                                                    z braci przepędził, a drugiemu narzucił godność arcykapłańską. Gdy Żydzi
                                                    niezadowoleni z tych zarządzeń, zmierzających najwyraźniej do zlikwidowania
                                                    resztek ich niepodległości, buntowali się i żądali króla, Pompejusz dał im
                                                    go, ale według własnego wyboru. Z królikiem, kreaturą rzymską, wkroczyła do
                                                    kraju obca armia i administracja, a z nią kultura i cywilizacja grecko-
                                                    rzymska: obrazy i rzeźby, dramat grecki, gladiatorzy, sport uprawiany nago,
                                                    łaźnie itp.
                                                    Zwyczaje Greko-Rzymian Żydzi uważali za ciężką zniewagę Jehowy, jakkolwiek
                                                    poganie nie narzucali im swoich urządzeń. Jeszcze większy gniew budzili w
                                                    nich poborcy ceł i podatków. Przede wszystkim zaś pragnęli mieć króla z
                                                    żydowskiej rasy i żydowskiego domu panującego.
                                                    Dochodziło do buntów. Wśród spisków i walk odżywała dawna wiara w mesjasza,
                                                    męża przez Boga zesłanego, który miał wybawić naród spod obcego jarzma i
                                                    uczynić go pierwszym narodem świata. Nie brakło też takich, co do tej
                                                    godności rościli pretensje. Niejaki Judasz rozpętał w Galilei straszliwe
                                                    powstanie, wpierane gorąco przez ludność. Nad brzegami Jordanu działał Jan
                                                    Chrzciciel, znany z ewangelii. Zastąpił go mąż z północnej części kraju,
                                                    który się zwał Jezus z Nazaretu.
                                                    Wszyscy trzej posługiwali się tym samym hasłem: "Czasy się wypełniły" co
                                                    oznaczało, że czas zrzucić jarzmo obrzydliwych pogan. Wszyscy trzej
                                                    pochwyceni, ukarani zostali śmiercią: Jan zginął pod mieczem kata, dwaj inni
                                                    na krzyżu.
                                                    Według Ravage'a nie ulega wątpliwości, że Jezus był - niezależnie od zalet
                                                    intelektualno moralnych - gorącym patriotą żydowskim, który chciał wyzwolić
                                                    ojczyznę z jarzma obcych ciemięzców. Są nawet poszlaki, że pretendował do
                                                    korony królewskiej. On, lub jego biografowie wywodzą rodowód Jezusa od króla
                                                    Dawida. Jednakże sprawa jego ojcostwa nie jest jasno przedstawiona w
                                                    Ewangeliach. Ci sami pisarze, których pochodzenie Józefa, męża jego matki,
                                                    wyprowadzają od Dawida, opowiadają o Jezusie , jako synu Jehowy, dodając
                                                    jednak, że Józef nie był jego ojcem.
                                                    Jakimi drogami chciał Jezus wyzwolić swój naród? Na podstawie ewangelii
                                                    niełatwo odpowiedzieć na to pytanie. Pewne wypowiedzenia, na przykład "nie
                                                    przyszedłem pokój puszczać na ziemię, ale miecz" wskazuje na to, że myślał
                                                    przynajmniej początkowo o drodze orężnej. W każdym razie w późniejszej swej
                                                    działalności zmienił program. Prawdopodobnie uświadomił sobie beznadziejność
                                                    orężnej walki z Rzymianami. Wówczas talent swój krasomówczy i wielką
                                                    popularność wśród ludu obrócił w innym kierunku. Począł głosić pewien
                                                    prymitywny socjalizm i pacyfizm. Od tej jednak chwili kapłani i patrioci,
                                                    rekrutujący się prawie wyłącznie z ludzi związanych bezpośrednio z
                                                    świątynią, stali się jego najzawzietrzymi wrogami. Koło zwolenników Jezusa
                                                    zacieśniało się do ubogich, robotników i niewolników. Patrioci żydowscy,
                                                    straciwszy wiarę w posłannictwo narodowe Jezusa, a z drugiej strony, czując
                                                    się zagrożonymi ruchem socjalnym, wznieconym przez niego wśród dołów
                                                    społecznych porozumieli się z najeźdźcami,oskarżając go wobec nich, że chce
                                                    być królem żydowskim; wobec Żydów zaś zarzucali mu, że zamierza zmienić
                                                    prawo mojżeszowe. Rezultatem były dwa wyroki śmierci wydane na Jezusa: jeden
                                                    przez kapłanów Izraela za "bluźnierstwo", drugi przez prokuratora rzymskiego
                                                    za bunt przeciwko władzy.

                                                    CIĄG DALSZY
                                                    Po śmierci Jezusa jego adherenci, przeważnie niewolnicy i wyrobnicy złączyli
                                                    się w swym opuszczeniu i rozczarowaniu w związek braterski złożony z
                                                    niezdolnych do oporu pacyfistów. Na konspiracyjnych zebraniach wspominali
                                                    swego ukrzyżowanego przywódcę i żyli we wspólności dóbr. Ideową podstawą ich
                                                    życia stała się jedna z mów Jezusa, zwana powszechnie kazaniem na górze.
                                                    Skierowaną ona była w pierwszym rzędzie do prostego ludu.
                                                    Obciążnym na tej ziemi przyrzekała radość z tamtej strony grobu. Nędza i
                                                    słabość wynosiła do godności cnoty. Ludziom pozbawionym widoków lepszej
                                                    przyszłości przykazywała nie troszczyć się o dzień jutrzejszy. Tych, którzy
                                                    cierpieli krzywdę i niesprawiedliwość, pouczała, by nie płacili złem za zło,
                                                    ale modlitwą i miłością.
                                                    Ludziom skazanym na dożywotnią biedę i trud, stawiała przed oczy zacność
                                                    ubóstwa. Słabi, wzgardzeni, wydziedziczeni, zdeptani w tym życiu mieli stać
                                                    się wybranymi i przyjaciółmi bożymi w życiu przyszłym. Po ziemsku usposobieni,
                                                    wyniośli, bogacze, możni, mieli drogę do nieba zamkniętą.
                                                    Owocem działalności Jezusa była więc nowa sekta żydowska pozbawiona siły i
                                                    wpływów, jedna z wielu, w które obfitował ten zakątek świata. Pod względem
                                                    socjalnym sekta miała charakter wybitnie komunistyczny. Oni sami nazywali
                                                    siebie EBIONIM, ubodzy. Swej wiary nie uważali za nową religię. Wyznawcami prawa
                                                    mojżeszowego się urodzili i takimi chcieli pozostać. Nauki mistrza miały dla
                                                    nich charakter nie filozoficzno-teologiczny, ale socjalny i etyczny, były
                                                    regulatorem praktycznego życia. Chrześcijanie naszych czasów pytają często
                                                    naiwnie,
                                                    dlaczego Żydzi nie przyjęli Jezusa i jego nauki. Ravage odpowiada im zgodnie z
                                                    prawdą, że przez długi czas właśnie Żydzi byli wyznawcami Jezusa i jego nauki.
                                                    Równie
                                                    naiwnym było dziwić się, dlaczego nie wszyscy Żydzi garnęli się do szeregów
                                                    Ebionim. Znaczyłoby to tyle, co oczekiwać, że wszyscy chrześcijanie staną się
                                                    wyznawcami jednej z pokrewnych sekt: katolickiej, kalwińskiej,
                                                    protestanckiej lub innej.
                                                    W czasach norma
                                                  • swarozyc Re: emocje czy zwykła głupota?2 01.08.05, 14:24
                                                    W czasach normalnych nie zwracanoby uwagi na nędzarzy jakimi byli Ebinim. Tym
                                                    bardziej, że rekrutowali się oni wyłącznie z niewolników i wyrobników. Ale
                                                    wśród walki z przeciwnikiem we własnym kraju nieżyciowy światopogląd
                                                    zwolenników Jezusa przybierał fizjonomię niebezpieczną. Była to przecie
                                                    religia rozczarowania, rezygnacji i defetyzmu. Groziło niebezpieczeństwo, że w
                                                    razie tolerowania sekty pacyfistów i zrezygnowanych moralnie obrońców ojczyzny
                                                    na wypadek wojny ulegnie ta ostatnia podminowaniu. Owe błogosławieństwa Jezusa
                                                    dla pokój czyniących, owo nastawienie drugiego policzka bijącym, zalecane
                                                    przez mistrza, podobnie jak ciągłe ustępowanie i miłowanie nieprzyjaciół, to
                                                    wszystko wyglądało na chęć podkopywania w momentach kryzysu siły odpornej
                                                    narodu i ułatwiania w ten sposób wrogowi zwycięstwa.
                                                    Nic dziwnego, że władze żydowskie rozpoczęły prześladowania Ebonim.
                                                    Rozpędzano ich zebrania, aresztowano przywódców, potępiono nauki. Zdawało
                                                    się, że sekta zniknie z oblicza ziemi. Niespodziewanie jednak zaszły wypadki,
                                                    które nadały sprawie zupełnie inny bieg.

                                                    MISTRZ PROPAGANDY
                                                    Największym wrogiem sekty był Saul, z zawody tkacz. Pochodził z Tarsu w
                                                    Celicji,gdzie otrzaskał się nieco z kulturą Grecką. Pogardzał on nową nauką z
                                                    powodu jej obcości w stosunku do życia i świata. Jako patriotycznie
                                                    usposobiony Żyd obawiał się jej ujemnego wpływu na sprawę narodową. Władze
                                                    żydowskie, biorąc pod uwagę jego obycie w świecie i znajomość języków
                                                    postawiły go na czele organizacji, której powierzono stłumienie socjalistyczno-
                                                    pacyfistycznej sekty.
                                                    Pewnego dnia, gdy Saul był w drodze do Damaszku, by tam uwięzić grupę
                                                    sekciarzy, wpadł na pomysł, któremu Europa zawdzięcza "dobrodziejstwo"
                                                    chrześcijanizmu. Według opowiadań Dziejów Apostolskich miał wizję. W gruncie
                                                    rzeczy były to dwie wizje. Przede wszystkim jasnym mu się stało, że drobny
                                                    naród żydowski nie zdoła w zbrojnym starciu zmóc największej potęgi militarnej
                                                    ówczesnego świata. Co ważniejsze, pojął nagle, ze wiara owych włóczęgów, którą
                                                    dotychczas zwalczał, może być przekutą na nieodpartą broń przeciwko
                                                    straszliwemu nieprzyjacielowi. Pacyfizm, ślepe posłuszeństwo, rezygnacja i
                                                    miłość były niebezpieczną rzeczą nie tylko we własnym kraju: rozszerzone wśród
                                                    nieprzyjacielskich legionów "ideały" te zdolne będą do podkopania ich męskiej
                                                    karności i zapewnienia żydom ostatecznego zwycięstwa. Innymi słowy, Saul tkacz
                                                    z Tarsu, był najprawdopodobniej pierwszym człowiekiem, który odkrył możliwość
                                                    prowadzenia wojny za pomocą propagandy.
                                                    Wielkie było osłupienie i przyjaciół i tych, którzy mieli być uwięzieni, gdy
                                                    Saul po przybyciu do Damaszku oświadczył im, że przyjmuje wiarę Ebonim i
                                                    wstępuje do ich związku. Niemniej zaskoczeni byli Mędrcy Syjonu, kiedy Saul po
                                                    powrocie do stolicy przedłożył im swój plan. Po długich rozprawach i
                                                    dociekaniach plan Saula, który teraz przezywał się z rzymska Pawłem, został
                                                    przyjęty. Większe trudności powstały z chwilą, gdy nowy apostoł zapoznał ze
                                                    swym projektem przywódców chrześcijan w Jerozolimie. Tym pacyfistom i
                                                    zrezygnowanym minimalistom obce były pobudki, którymi kierował się Paweł.
                                                    Obawiali się nadto, że porzucenie wielu dawnych zwyczajów żydowskich, które
                                                    były koniecznym celem pozyskania dla wiary nie-żydów, da w wyniku połowicznie
                                                    nawróconych i osłabi surowość dyscypliny sekciarskiej. Jednak Paweł potrafił
                                                    rozwiązać ich wątpliwości. W ten sposób poczęła się szerzyć w pogańskich
                                                    krajach zachodu całkowicie nowa, orientalna religia.
                                                    Strategiczny plan Pawła udał się aż nadto dobrze. Zręcznie dostosowana przez
                                                    niego nauka przyciągnęła zwolenników szybciej niż się spodziewał, a może nawet
                                                    niż sobie tego życzył. Pamiętać należy, że plan Pawła miał służyć początkowo
                                                    celom wyłącznie obronnym. Nie szło mu o powszechną ewangelizację. Oczekiwał
                                                    tylko, że za pomocą propagandy pacyfizmu i miłości podkopie u wrogów ich moc
                                                    wewnętrzną i dyscyplinę bojową. Po osiągnięciu tego celu i zniknięciu
                                                    garnizonów rzymskich z Palestyny gotów był do zawieszenia broni. Stało się
                                                    jednak inaczej.
                                                    Niewolnicy, proletariusze, wydziedziczeni z olbrzymiego imperium znajdowali w
                                                    przykrojonej przez Pawła nauce chrześcijańskiej tyleż pociechy, co przed nimi
                                                    ubodzy Żydzi w pierwotnej nauce ukrzyżowanego mistrza.
                                                    Wynikiem tego nieoczekiwanego powodzenia było to, że nieprzyjacielowi otworzyły
                                                    się oczy. Od dowódców armii rzymskich na wschodzie dochodziły alarmujące
                                                    sprawozdania, wskazujące na zanikanie karności w wojsku. W Rzymie
                                                    zorientowano się co do pochodzenia i charakteru agitacji. I jak jastrząb na swą
                                                    zdobycz, tak rzuciły się legiony rzymskie na Palestynę i po czterech latach
                                                    krwawych zmagań zniszczyły gniazdo spiskowców. Przynajmniej tak im się
                                                    zdawało.
                                                    Historycy owych czasów nie pozostawiają nas w wątpliwości co do zamiarów
                                                    Rzymu. Opowiadają nam, że Neron wysłał na Wschód Wespazjana, a później
                                                    Tytusa z wyraźnym rozkazem zniszczenia Palestyny, a jednocześnie i
                                                    chrześcijaństwa. Rzymianie bowiem nie widzieli w chrześcijaństwie nic innego
                                                    jak zorganizowane żydostwo, pogląd, który nie był zbyt dalekim od
                                                    rzeczywistości.
                                                    Jeżeli jednak chodzi o plan Nerona to, został on wykonany tylko w połowie:
                                                    Palestyna uległa całkowitemu zniszczeniu i odtąd pozostała ruiną polityczną do
                                                    ostatnich czasów; chrześcijaństwo natomiast wyszło z opresji nie tylko cało,
                                                    ale - wygląda na paradoks - zagłada Palestyny zadecydowała o jego rozroście.
                                                    Jak to się stało?
                                                    Jak wspomniano, taktyka Pawła zmierzała początkowo jedynie do zastraszenia
                                                    Rzymian, podobnie jak kiedyś plagi Mojżesza wobec faraonów egipskich.
                                                    Przystąpił on do dzieła ostrożnie i bez pośpiechu i bynajmniej nie miał zamiaru
                                                    drażnić potężnego przeciwnika. Gdy jednak stało się i żydostwo nic już do
                                                    stracenia nie miało, Paweł zagrał va banc i poniósł bakcyl rozkładu w kraj
                                                    nieprzyjaciela. Jego celem było upokorzyć Rzym, jak Rzym upokorzył Jerozolimę i
                                                    zniszczyć go, jak on zniszczył Judeę.

                                                    POMOCNIK MISTRZA
                                                    Gdyby kogo pisma Pawła nie przekonywały co do istotnych pobudek i celów jego
                                                    działalności - argumentuje dalej Ravage - niech zwróci uwagę na towarzysza jego
                                                    Jana, który nie kładł sobie tłumika na usta. Paweł, działając wśród Greko-
                                                    Rzymian,lub z murów więziennych, w których latami przesiadywał, zmuszony był
                                                    posługiwać się alegoriami i aluzjami, zręcznie osłoniętymi, aby móc
                                                    przeszmuglować swoje zasadnicze idee. Jan, przebywając wśród niezadowolonych
                                                    Azjatów, i do nich się zwracając mógł sobie pozwolić na luksus otwartości. W
                                                    każdym razie jego "Apokalipsa" (Objawienia) maluje nam całkiem dokładnie
                                                    charakter olbrzymiego spisku. Nawiasem dodamy tu od siebie, że oficjalne
                                                    kościoły chrześcijańskie nie znalazły dotychczas klucza do odcyfrowania
                                                    Apokalipsy. Kościół katolicki twierdzi {na jakiej podstawie), że elukubracje
                                                    Jana znajdą wytłumaczenie w przyszłości na podstawie specjalnego, nowego
                                                    objawienia, którego się bliżej nie precyzuje.
                                                    W ujęciu Ravage'a Apokalipsa przestaje być sfinksem. Zaciekła nienawiść z jaką
                                                    Jan rozpisuje się o "Babilonie" (Rzymie) i jego mieszkańcach jest całkowicie
                                                    zrozumiała. Babilon Apokalipsy to miasto wielkie, które panuje nad królami
                                                    ziemi.
                                                    Aluzja do Rzymu jest zupełnie przejrzysta. W ówczesnych czasach poza Rzymem
                                                    nie było innego miasta, co by panowało nad królami ziemi. Ów Rzym - Babilon
                                                    przedstawiony jest w Apokalipsie jako niewiasta lubieżna i okrutna, która pije
                                                    krew świętych (tj. żydów i chrześcijan), jako tyran panujący "nad ludami,
                                                    pokoleniami, narodami, i językami". Nagle ukazuje się anioł i woła: "Babilon,
                                                    wielki Babilon upadł, upadł". Następuje orgiastyczny opis zniszczenia. Ustał
                                                    ruch, komunikacja, żegluga, handel. Sztuka i muzyka, głos oblubieńca i
                                                    oblubienicy ścichły. Ciemność i spustoszenie pokryły wszystko grobowym
                                                    całunem. A pobożni chrześcijanie jako zwycięzcy broczą we krwi aż po wędzidła
                                                    swych koni. "Radujcie się ponad nimi niebo i ziemia i wy święci apostołowie i
                                                    prorocy, albowiem p
                                                  • swarozyc Re: emocje czy zwykła głupota?3 01.08.05, 14:30
                                                    "Radujcie się ponad nimi niebo i ziemia i wy święci apostołowie i prorocy,
                                                    albowiem pomścił się Bóg na nich z powodu was".
                                                    A jakiż był cel ostateczny tego chaosu i zniszczenia Jan nie jest milczkiem i
                                                    mówi wszystko. Kończy swe proroctwo wizją wspaniałości nowej tj. odnowionej
                                                    Jerozolimy. Nie jest to jakiś gród na Marsie, ani symbol grodu, ale prawdziwe,
                                                    namacalne Jeruzalem, stolica wielkiego królestwa, obejmującego dwanaście
                                                    pokoleń dzieci Izraela. Czy można pisać wyraźniej?

                                                    OWOCE PROPAGANDY
                                                    Żadna cywilizacja nie mogłaby trwale opierać się takiemu naporowi. Około roku
                                                    dwusetnego wysiłki Pawła, Jana i ich następców poczyniły tak wielkie zdobycze
                                                    wśród wszystkich klas społeczeństwa, że chrześcijaństwo poczęło wypierać inne
                                                    kulty cesarstwa. Tymczasem - jak przewidział Paweł - siła moralna i karność
                                                    społeczeństwa uległy tak wielkiemu załamaniu, że wartość legionów rzymskich,
                                                    będących niegdyś postrachem całego świata i kręgosłupem zachodniej kultury,
                                                    malała coraz bardziej, coraz mniej dając oporu barbarzyńskim intruzom.
                                                    Dotychczas Rzym niósł zagładę większym nawet od siebie potęgom (Kartagina).
                                                    Teraz nie mógł powstrzymać niewielkich, źle uzbrojonych i o strategii pojęcia
                                                    nie mających watah germańskich. Bakcyl działał powoli, ale dokładnie. Najmędrsi
                                                    spośród sterników nawy państwowej olbrzymiego imperium zdawali sobie z tego
                                                    sprawę, gdzie leży źródło zarazy i starali się je zatamować, wydając dekrety
                                                    przeciw chrześcijaństwu. Wysiłki ich jednak nie dały pożądanych wyników.
                                                    Nawiasem zwracamy uwagę (od siebie), że cesarze "prześladujący" chrześcijan
                                                    jak Trajan, Hadrian, Marek Aureliusz, Dacjusz i Dioklecjan, należeli do
                                                    najlepszych i najdzielniejszych.
                                                    W końcu w roku 326 cesarz Konstantyn przyjął chrześcijaństwo i ogłosił je
                                                    religią panującą. Jak świadczą jego dalsze rządy, uczynił to nie z
                                                    przekonania, ale wiedziony nadzieją, że w ten sposób opanuje tajemniczą
                                                    chorobę. Ale już było za późno. Po nim cesarz Julian wrócił do polityki
                                                    represji. Lecz ani ustępstwa, ani represje nie skutkowały. Rzymski aparat
                                                    państwowy zmurszał zupełnie pod wpływem propagandy z Palestyny. W niespełna
                                                    cztery wieki po wizji Pawła państwo rzymskie legło w gruzach, a z nim
                                                    cywilizacja.

                                                    JESZCZE JEDEN ARGUMENT
                                                    Uprzedzając ataki sceptyków, Ravage wskazuje na angielskiego historyka
                                                    Gibbona, który 150 lat temu w dziele "The Decline and Fall of the Roman Empire"
                                                    wyciągnął kota z worka.
                                                    "Gibon - pisze Ravage - nie był klechą partolącym historię, nie próbował
                                                    wyjaśnić sobie końca wielkiej epoki w ten sposób, że wymyślił idiotyczny
                                                    nonsens o występkach i zwyrodnieniu Rzymu, o moralnym upadku i rozkładzie
                                                    zżycia religijnego w imperium, które znajdowało się właśnie u szczytu jednego z
                                                    najświetniejszych okresów swego istnienia. Jakże by zresztą mógł tak myśleć?
                                                    Żył on w epoce augustowskiej Londynu, który mimo osiemnastu z górą wieków,
                                                    jakie upłynęły od chwili "odkupienia" Anglików i ludzkości - swej wyrafinowanej
                                                    niemoralności był tak dokładnym wizerunkiem Rzymu Augustów na jaki tylko
                                                    zdobyć się mogli mieszkańcy mglistej wyspy. Nie, Gibbon był świadomym rasowo
                                                    aryjczykiem i wielbicielem kultury pogańskiego Zachody, jak również
                                                    dziejopisarzem z oczyma i rozumem w głowie. Nie trudno mu było wskazać na
                                                    ognisko rozkładu i spustoszenia pysznego gmachu kultury starożytnej.
                                                    Chrześcijaństwo, to jest prawo dane na górze Synaj i słowo boże wyszłe z
                                                    Jerozolimy, przedstawił jako główną przyczynę zagłady Rzymu i wszystkich
                                                    kulturalnych wartości, które łączą się z tym miastem.
                                                    Dotychczas wszystko w porządku. Ale Gibbon nie poszedł dostatecznie daleko.
                                                    Urodził się on i umarł na sto lat przed wynalezieniem naukowego antysemityzmu.
                                                    Elementu świadomego planowania nie brał pod uwagę. Widział obcą, ze wschodu
                                                    przychodzącą, szybko rozszerzającą się wiarę, która sobie zdobyła piękne kraje
                                                    zachodu. Nigdy mu jednak nie przyszło na myśl, że cały plan odkupienia miał
                                                    służyć specjalnie celowi zagłady. Fakty atoli są tak oczywiste, że mówią same
                                                    za siebie."

                                                    ***

                                                    Krok dalszy, na który nie zdobył się Gibbon, zrobił - jak widzimy - Ravage. I
                                                    uderzył w ton triumfu. Nasi narodowcy, przyjmujący za swoje i swego narodu
                                                    ideały owej makabrycznej organizacji co rozsadziła wielką epokę cywilizacyjną,
                                                    nic w zamian nie dając, nasi "narodowcy" - powtarzam - winni wyuczyć się na
                                                    pamięć hymnu samochwalczego Ravage'a, hymnu żydowskiego triumfu i powtarzać go
                                                    dzień w dzień aż do skutku, to jest aż do uświadomienia sobie, jak
                                                    iluzorycznym, śmiesznym, jałowcowym i beznadziejnym jest ich "nacjonalizm",
                                                    dopóki wypełnia go treść semicka, więc obca z pochodzenia, międzynarodowa i
                                                    rozkładcza w działaniu. Ravage zwraca się do wszystkich chrześcijan. Każde
                                                    jego słowo warte jest podkreślenia i jest prawdą niezależnie od tego, czy
                                                    wywody Ravage'a dotyczące planu Pawła, pokrywają się z rzeczywistością, czy
                                                    też nie.

                                                    ŻYDOWSKI HYMN TRIUMFU
                                                    "Pomawiacie nas o wzniecenie rewolucji w Moskwie. Przypuśćmy, że to prawda. I
                                                    cóż z tego? W porównaniu z tym, czego dokonał Żyd Paweł z Tarsu w Rzymie,
                                                    rosyjska rewolucja wygląda na awanturę uliczną.
                                                    "Robicie wiele hałasu z powodu nieprzyzwoitych wpływów Żydów na wasze teatry i
                                                    kina. Pięknie. Zgódźmy się na to, że wasze skargi są uzasadnione. Ale cóż to
                                                    znaczy w porównaniu z naszym przemożnym wpływem na wasze kościoły, wasze
                                                    szkoły, wasze ustawodawstwo i wasze rządy, a nawet na najskrytsze poruszania
                                                    waszych myśli?...
                                                    "Co za sens tracić słowa na rozprawy o rzekomej kontroli waszej opinii
                                                    publicznej ze strony żydowskich finansistów, dziennikarzy i magnatów
                                                    filmowych, jeżeli z równą słusznością możecie oskarżyć nas o kierowanie całej
                                                    waszej cywilizacji za pomocą żydowskiej ewangelii?
                                                    "Powiedzcie okiem po przeszłości waszej, aby zobaczyć co się stało. Przed
                                                    dziewiętnastu wiekami byliście niezepsutą, beztroską, pogańską rasą. Czciliście
                                                    wielu bogów i bogiń, duchów powietrza i wartkich strumieni i dalekich borów.
                                                    Bez zarumienienia, owszem z pychą spoglądaliście na wspaniałość swoich
                                                    obnażonych ciał. Rzeźbiliście wizerunki swoich bogów i swojej uwodzicielskiej
                                                    ludzkiej postaci. Podobało się wam pole bitwy i pole wyścigów. Wojna i
                                                    niewolnictwo były silnie utrwalonymi urządzeniami w waszych organizacjach
                                                    państwowych. Uwijaliście się na świeżym powietrzu, po stokach gór i dnach
                                                    dolin, przemyśliwaliście o dziwach i tajemnicach życia i kładliście kamień
                                                    węgielny pod filozofię i nauki przyrodnicze. Waszą własnością była szlachetna,
                                                    zmysłowa kultura, nie sfałszowana subtelnościami społecznej świadomości i
                                                    sentymentalnych dociekań na temat równości ludzi. Kto wie, jak wielkie i
                                                    wyniosłe przeznaczenie stało by się było udziałem waszym, gdybyśmy byli
                                                    pozostawili was sobie samym."
                                                    "Ale my nie pozostawiliśmy was samych. Wzięliśmy was w swoje ręce i obaliliśmy
                                                    piękny i wzniosły gmach, któryście zbudowali. Zmieniliśmy cały przebieg waszych
                                                    dziejów. Nałożyliśmy wam swoje jarzmo tak dobrze, że żadna z waszych potęg nie
                                                    ujarzmiła nigdy Afryki lub Azji w podobnym stopniu."...
                                                    "Zrobiliśmy z was powolnych, nieświadomych nosicieli naszego posłannictwa po
                                                    całym świecie, wśród dzikich ludów ziemi i niezliczonych jeszcze nienarodzonych
                                                    pokoleń. Bez pełnego zrozumienia tego, cośmy z was uczynili, staliście się
                                                    głównymi pośrednikami tradycji naszej rasy, nieśliście naszą ewangelię w nie
                                                    odkryte dotąd części świata".
                                                    "Nasze obyczaje plemienne stały się trzonem waszego prawa obyczajowego.
                                                    Nasze prawa plemienne dostarczyły materiału pod fundamenty wszystkich waszych
                                                    wzniosłych konstytucji i systemów prawnych. Nasze legendy i podania ludowe
                                                    stały się świętymi opowieściami, o których tajemniczym głosem szeptacie waszym,
                                                    uważnie słuchającym dziadkom. Wasze śpiewniki i modlitewniki są przepełnione
                                                    utworami naszych poetów. Nasze narodowe dzieje stały się niezbędną częścią
                                                    nauki, której udzielają wam wasi pasterze, księża i nauczyciele. Nasi
                                                    królowie, nasi prorocy i nasi wojownicy są waszymi posta
                                                  • swarozyc Re: emocje czy zwykła głupota?4 01.08.05, 14:35
                                                    "Nasze obyczaje plemienne stały się trzonem waszego prawa obyczajowego.
                                                    Nasze prawa plemienne dostarczyły materiału pod fundamenty wszystkich waszych
                                                    wzniosłych konstytucji i systemów prawnych. Nasze legendy i podania ludowe
                                                    stały się świętymi opowieściami, o których tajemniczym głosem szeptacie waszym,
                                                    uważnie słuchającym dziadkom. Wasze śpiewniki i modlitewniki są przepełnione
                                                    utworami naszych poetów. Nasze narodowe dzieje stały się niezbędną częścią
                                                    nauki, której udzielają wam wasi pasterze, księża i nauczyciele. Nasi
                                                    królowie, nasi prorocy i nasi wojownicy są waszymi postaciami bohaterskimi.
                                                    Nasz dawniejszy kraik stał się waszą ziemią świętą. Nasza narodowa literatura
                                                    jest waszym pismem świętym. Przedmiot myśli i propagandy naszego narodu został
                                                    nierozerwalnie sprzęgnięty z waszą mową i tradycją tak, że żaden z was nie
                                                    może uchodzić za wykształconego, jeżeli nie jest obeznany z naszym narodowym
                                                    dziedzictwem".
                                                    "Żydowscy rzemieślnicy i rybacy są waszymi nauczycielami i świętymi, których
                                                    wyobrażenia zostały uwiecznione w niezliczonych wizerunkach i ku pamięci
                                                    których wzniesiono niezliczone katedry. Żydowska dziewczyna jest waszym ideałem
                                                    macierzyństwa i dziewictwa. Żydowski prorok - buntownik jest centralnym punktem
                                                    waszego kultu. Obaliliśmy wasze bożyszcza, zepchnęliśmy w kąt wasze rasowe
                                                    dziedzictwo, a na to miejsce podrzuciliśmy naszego boga i naszą tradycję. Żadna
                                                    zdobycz w dziejach nie da się choćby z grubsza porównać z tym całym dziełem,
                                                    którego dokonaliśmy poddając was pod swoje panowanie".
                          • ja_aska Re: najnowszy dowcip księżulka 25.07.05, 15:13
                            acha, co do pisowni. o ludziach których szanuję, o mędrcach, i np naukowcach
                            piszę z dużej więc dlaczego mam używać dużych liter w przypadku czegoś w co nie
                            dość, że nie wierzę to np jeszcze neguję jego/jej istnienie?
                            i jeszcze jedno: kościół nie wierzy w raj od bardzo niedawna:-)