kurde.felek
17.08.05, 01:02
Jestem w szoku i nie mogę się z tym pogodzić...
Brat Roger, założyciel wspólnoty ekumenicznej z Taize, zmarł wskutek ran
zadanych nożem przez szaleńca. Do ataku doszło wczoraj, kilka godzin temu ok.
godz. 20.30 podczas wieczornych modłów w Taize.
90-letni brat Roger zmarł w wyniku obrażeń mimo natychmiastowego przyjazdu
karetki pogotowia.
Brat Roger Schutz, protestant, syn szwajcarskiego pastora kalwińskiego i
Francuzki, osiadł w 1940 roku w wiosce Taize we francuskiej Burgundii, niosąc
tam pomoc najpierw żydowskim uchodźcom, a potem jeńcom niemieckim.
W 1949 roku brat Roger wraz sześcioma współbraćmi zaczął prowadzić klasztorny
tryb życia, biorąc sobie za hasło pojednanie chrześcijan i wszystkich ludzi.
W centrum zainteresowania wspólnoty znajdują się ludzie młodzi, których
tysiące przybywają każdego roku do Taize na modlitwy i medytacje.
Obecnie wspólnota liczy około stu braci, ewangelików i katolików, z około 30
państw. Poza Taize, prowadzą oni placówki modlitewno-charytatywne w
dzielnicach nędzy różnych miast, od Nowego Jorku po Nairobi.
W 1988 roku brat Roger otrzymał nagrodę UNESCO za wychowanie dla pokoju.
***
Dla mnie ten 90-letni starzec był żywym synonimem prawdziwej ekumenii,
miłości altruistycznej, zwłaszcza kierowanej ku młodym, wchodzacym w dorosłe
życie ludziom, nieopisanej tolerancji. Uosobienem najprawdziwszego
duchownego, skupiającego w sobie wszelkie cnoty prawdziwego chreścijanina.