Dodaj do ulubionych

23-letni rowerzysta zginął w wypadku

23.08.05, 21:24
Jak można wyskoczyć na jezdnię, gdy nic kompletnie nie widać? Głupota
niektórych rowerzystów naprawdę mnie przeraża... Dziś jadę sobie osiedlową
uliczką, przy niemal zerowym ruchu samochodów i co widzę? Dwóch rowerzystów
ciśnie się chodnikiem, strasząc pieszych...

Pozdro
Tomek
Obserwuj wątek
    • pst-pst Re: 23-letni rowerzysta zginął w wypadku 23.08.05, 21:42
      "A wczoraj w Szczecinie, ok. godz. 10.30 kierowca fiata seicento potrącił na
      raz dwóch rowerzystów - przejeżdżali po pasach dla pieszych na ul.
      Energetyków. "
      Kiedy rowerzysci przestana PRZEJEZDZAC po pasach dla pieszych. Dlaczego tak
      malo rowerzystow wie, ze rower sie przeprowadza przez takie przejscie?
      Mialam zdarzenie, ze podczas skretu w lewo jechal starszy Pan rowerem ..
      spodziewalam sie ze sie zatrzyma zejdzie z roweru i przeprowadzi ten rower
      przez przejscie, a ja bylabym juz dawno po manewrze skretu .. a ten bez
      zatrzymania WJECHAL na pasy niemal mi na maske.
      Po zwroceniu uwagi, jak nalezy postepowac na przejsciu uslyszalam tylko
      opier***..

      • Gość: amynie Re: 23-letni rowerzysta zginął w wypadku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.05, 23:56
        Wybacz, ale na jaki kurs jazdy ty uczęszczałaś? Znasz pojęcie ograniczonego
        zaufania i- ważniejsze w tym przypadku- szczególnej ostrożności, którą trzeba
        zachować gdy ktoś zbliża się do pasów? W taki momencie to TY masz obowiązek
        zachować taką prędkość, żeby móc się zatrzymać jeśli na jezdnię wbiegnie
        dziecko lub wjedzie rowerzysta- to jest TWÓJ obowiązek, jeśli przejście nie
        jest oznakowane sygnalizacją świetlną.

        To że ty się SPODZIEWAŁAŚ czegoś cie nie tłumaczy, bo ciebie obowiązuje
        zachowanie szczególnej ostożności przy pasach bez sygnalizacji. Gdybyś go
        potrąciła, policja nie miałaby dla ciebie litości, i małoby ich obchodziło
        czego się spodziewałaś.

        Jadąc za innym pojazdem równiez spodziewasz się, że będzie on zachowywał
        się "jak należy" , ale jeśli zatrzyma się nagle i zupełnie niespodziewanie to
        wina leży po twojej strony, bo musisz zachować taką ostrożnośc i odległość zeby
        na niego nie wpaść.
        I mało jest tu ważne, czego ty się spodziewasz.
        • Gość: Nazo Re: 23-letni rowerzysta zginął w wypadku IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.08.05, 08:51
          Amynie, Twoje zacietrzewienie jest zupełnie nie na miejscu, a przytaczane przez
          Ciebie argumenty dowodzą, że kodeks drogowy znasz (wybacz) tylko i wyłącznie ze
          słyszenia. Pozwolę sobie przytoczyć w całości art. 4 prawa o ruchu drogowym,
          który brzmi:

          "Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze mają prawo liczyć, że
          inni uczestnicy tego ruchu przestrzegają przepisów ruchu drogowego, chyba że
          okoliczności wskazują na możliwość odmiennego ich zachowania."

          Nie dałoby się normalnie jeździć po drogach, jeśli każdego innego uczestnika
          ruchu podejrzewałbym o to, że za chwilę złamie jakiś przepis. Po prostu.

          A rowerzysta NIA MA PRAWA przejechać przez przejście dla pieszych. O ile dobrze
          pamiętam, w policyjnym taryfikatorze taka przyjemność kosztuje 50 zł.

          Rzekłem.
        • pst-pst Re: 23-letni rowerzysta zginął w wypadku 24.08.05, 09:27
          Juz odpowiedzialam poczesci nizej ... wlasnie dlatego nie wjechal mi na maske,
          gdyz zachowalam daka dawke ostroznosci aby zdazyc zatrzymac sie w razie gdyby
          ten pseudo-rowerzysta nie postpil zgodnie z moimi oczekiwaniami!.

          Gdybym chociaz trohe nie ufala innym uczestnikom ruchu to chyba za kierownica
          bym nie usiadla.

          a kurs .. prowadzil jeden z najlepszych instruktorow w Szczecinie, zdalam za
          pierwszym razem i od lat jezdze bezkolizyjnie, nie narazam swoja jazda nikogo
          na niebezpieczenstwo, i chociaz troche chce ufac innym ! Przepuszczam autobusy,
          pieszych, zatrzymuje sie aby ulatwic innym jazde gdy stoja zbyt dlugo na drodze
          nie mogac opuscic miejsca ze wzgledu na zbyt duzy ruch i nieobliczalnych
          kierowcow.. nie jestem idealnym kierowca bynajmniej, ale codziennie woze ze
          soba dziecko i jezdze na prawde ostrozne i baardzo chcialabym tego moc prawo
          oczekiwac od innych !
          • Gość: dziad mialas racje pst-pst IP: *.adb.pl 24.08.05, 09:56
            pst-pst nie przejmuj sie takimi burakami, jestem sam rowerzysta i wiem jak to
            czasem wyglada. Tak samo jak SHP irytuja mnie rowerzysci lamiacy nie tylko
            durnme(czasem)przepisy ale przede wszystkim nie posiadajacy instynktu
            samozachowawczego i nie szanujacy innych uczestnikow ruchu.
            I mam dobra rade, nastepnym razem zglos incydent na policje - jesli facet cie
            zniewazyl to nawet dochodz racji w sadzie!
            A ja mialem dla odmiany sytuacje odwrotna - przejzdzalem zgodnie z przepisami i
            wymusil na mnie pierwszenstwo kierowca i zaczal mnie obrazac - skonczylo sie na
            ostrej pyskowce.
        • Gość: dziad Jako rowerzysta mowie Ci: nie masz racji! IP: *.adb.pl 24.08.05, 09:52
          amynie nie tworz nowej wizji ruchu drogowego. Czasem przejezdzam przez przejscie
          dla pieszych ale robie to tylko gdy sytuacja na drodze jest czytelna - w kazdym
          watpliwym przypadku zsiadam z roweru i przeprowadzam go. Mam swiadomosc ze za
          kazdym razem kiedy nie zsiadam to lamie przepisy.
          I mowie to jako ktos kto kocha jezdzic rowerem i ma przypadlosc zwana cykloza.
          Jesli chcesz przejchac rowerem przez przejscie to musisz wiedziec co robisz a
          nie walic na oslep w poprzek drogi!
        • Gość: ?? Re:amynie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.08.05, 16:10
          Pitolisz. Ruch wogóle by zamarł, gdyby wszyscy się skradali. Rowerzystę obowiązują przepisy i basta. Ostatecznie twoja przedmówczyni go nie przejechała, więc nie wjechała na te pasy pędem bez patrzenia. A dziadyga nie mial prawa wjeżdżać rowerem na pasy. Albo jest pojazdem albo pieszym. Bezczelność rowerzystów w tym względzie nia ma granic. Moja sąsiadka, osoba starsza została przez takiego gnoja potrącona, spędziła długie miesiące w szpitalu z powaznym urazem. Oczywiście rowerzysta oddalił się chodnikiem, przy okazji potrącając jeszcze młodego chłopaka
        • pati291 Re: 23-letni rowerzysta zginął w wypadku 24.08.05, 19:43
          Według kodeksu:
          Rowerzysta jest uczestnikiem ruchu drogowego (tak jak samochód). Po pasach może
          przejechać jeżeli jest na nich zaznaczona ścieżka rowerowa.
          Uczyli tego najpierw na kursie do karty rowerowej. Następnie na kursie nauki
          jazdy. Od 10 lat mam prawo jazdy i jeżdże równie często samochodem jak i
          rowerem i nie mam z tym problemu. Ale szlag mnie trafia jak prowadzę samochód i
          nagle wyskakuje rowerzysta, ostr hamowanie a ten albo pokaże palec albo
          przeklnie. Dlaczego nie rozumie, że naraża siebie na poważny uszczerbek a nawet
          śmierć a mnie kierującego na spotkanie z prokuratorem? Dlaczego prokurato nie
          czepia się takiego cyklisty w końcu ostatecznie to on łamie przepisy. A jak
          chce ginąć to proszę bardzo niech się rozpędzi i wali w drzewo. Byleby nie pod
          ochroną.
        • Gość: ved Re: 23-letni rowerzysta zginął w wypadku IP: 62.69.198.* 25.08.05, 14:23
          Ja bym mu przywalila:] Nauczylby sie wlasnie ograniczonego zaufania (do
          kierowcow;-)
          Ciekawe czy wtedy tez by poprzeklinal:]
      • shp80 Re: 23-letni rowerzysta zginął w wypadku 24.08.05, 01:08
        > Kiedy rowerzysci przestana PRZEJEZDZAC po pasach dla pieszych. Dlaczego tak
        > malo rowerzystow wie, ze rower sie przeprowadza przez takie przejscie?
        > Mialam zdarzenie, ze podczas skretu w lewo jechal starszy Pan rowerem ..
        > spodziewalam sie ze sie zatrzyma zejdzie z roweru i przeprowadzi ten rower
        > przez przejscie, a ja bylabym juz dawno po manewrze skretu .. a ten bez
        > zatrzymania WJECHAL na pasy niemal mi na maske.

        Nie chcę Cię straszyć, ale nim wyjedziesz do jakiegoś cywilizowanego kraju,
        poucz się lepiej przepisów. Np. w sąsiednich Niemczech, wykonując manewr
        skrętu, musisz ustąpić pierwszeństwa wszystkim pojazdom, które jadą swoim
        pasem - w tym, rowerzystom jadącym ścieżkami i _dopiero_ zbliżającym się do
        jezdni. Mają oni pierwszeństwo niezależnie od tego, czy na jezdni jest
        wyznaczony przejazd dla rowerów, czy też nie.

        A, że tu jest Polska, gdzie wiele ścieżek rowerowych kończy się przejściami dla
        pieszych, to już inna para butów...


        Pozdro
        Tomek
        • pst-pst . 24.08.05, 09:20
          Tam nie bylo sciezki tylko zwykly chodnik.
          A wykonujac manewr skretu w lewo ustepuje wszystkim, a ten facet tylko dlatego
          nie wjechal mi na przod samochodu, bo zachowalam szczegolna ostronosc i niemal
          zatrzymalam sie - poniekad zdajac sobie sprawe z ignorancji rowerzystow.
          Wlasciwie zatrzymalam sie - aby zwrocic uwage rowerzyscie nt przejezdzania
          przez przejscie.

          Nieczesto sie tu wypowiadam, bo widze ze nie ma sensu ... jakiekolwiek zdaie
          czlowiek wypowie - patrzycie na to z taka dawka negatywu, ze bokiem to wychodzi.
          A na opis sekunda po sekundzie nie mam ochoty.


          ps. na pewno sie zapoznam z przepisami jadac do innego kraju - dla wlasnego i
          innych bezpieczenstwa.
          Nie jestem glupia krowa za kierownica, aby nie wiedziec ze co kraj to obyczaj
          • shp80 Re: . 24.08.05, 11:16
            pst-pst napisała:

            > Tam nie bylo sciezki tylko zwykly chodnik.

            Skoro rowerzysta jechał po chodniku i było to nielegalne (po niektórych
            chodnikach można rowerem jeździć zgodnie z prawem, żeby było jasne), tzn. że
            już w tym momencie powinna zadziałać zasada ograniczonego zaufania. Ok. 70%
            rowerzystów, jeżdżących po chodnikach, przejeżdża przez przejścia dla pieszych.

            > Wlasciwie zatrzymalam sie - aby zwrocic uwage rowerzyscie nt przejezdzania
            > przez przejscie.

            Ok, przepisy to przepisy. Jeśli jednak rowerzysta ostrożnie przejeżdża przez
            przejścia dla pieszych, to osobiście nie widzę żadnego problemu. Taki
            rowerzysta z reguły szybciej opuści jezdnię, niż w sytuacji, kiedy musiałby
            zsiadać z roweru. Ścieżek jest u nas niewiele, jednak powoli się pojawiają -
            tam, gdzie do tej pory było przejście dla pieszych, pojawiają się przejazdy dla
            rowerów. Warto o tym pamiętać. Słyszałem bowiem od kilku tzw. kierowców, że
            rower przez przejazd należy przeprowadzać - taka jest znajomość prawa wśród
            niektórych osób, które przecież posiadają stosowny "papierek".

            > ps. na pewno sie zapoznam z przepisami jadac do innego kraju - dla wlasnego i
            > innych bezpieczenstwa.
            > Nie jestem glupia krowa za kierownica, aby nie wiedziec ze co kraj to obyczaj.

            Akurat zasada, o której Tobie pisałem, obowiązuje niemal we wszystkich
            europejskich (zachodnich i północnych) krajach. Tylko nie w Polsce. Dlatego o
            tym napisałem (a nie, żeby Cię np. urazić) - system szkolenia kierowców (w
            połączeniu z niektórymi przepisami) jest u nas beznadziejny.. Choć ogólnie,
            system uczenia (jeśli w ogóle można o czymś takim mówić) wszystkich ludzi
            zachowania się na drogach jest mizerny.. Chamstwo i brak kultury, to chyba
            wrodzona cecha tego narodu :-(


            Pozdro
            Tomek
            • pst-pst Re: . 24.08.05, 12:43
              "Jeśli jednak rowerzysta ostrożnie przejeżdża przez
              przejścia dla pieszych, to osobiście nie widzę żadnego problemu. Taki
              rowerzysta z reguły szybciej opuści jezdnię, niż w sytuacji, kiedy musiałby
              zsiadać z roweru. "

              na przyszlosc bede opisywac wlacznie z podaniem warunkow atmosferycznych
              panujacych danego dnia chyba ...
              TEN rowerzysta nie przejezdzal ostroznie przez jezdnie, lecz sila rozpedu jaka
              udalo mu sie uzyskac po pochylym chodniku, kompletnie nie spojrzal na to czy
              cokolwiek nadjezdza - to nie bylo ostrozne przejechanie uwierz. W dodatku mialo
              to miejsce na chodniku z lekko oganiczona widocznoscia przez drzewa. Nie
              znajdowaly sie one tuz przed jezdnia, a wczesniej, lecz rowerzysta jechal na
              tyle szybko i zdeterminowanie, iz pojawil sie w moim polu widzenia nagle. O
              takich sytucjach w przypadku pieszych mowi sie ze "wtargnal na jezdnie" i
              niekoniecznie jest to wina kierowcy. Gdy widze pieszego przed przejsciem na
              kilka metrow to jestem w stanie ocenic czy on dojdzie do jezdni, czy
              bezpiecznie wykonam manewr, czy moze jednak zdarzy rozpoczac przekraczanie
              jezdni, a w tym wypadku zwalniam izatrzymuje sie.
              Nie jestem jednak w kazdych warunkach w stanie dopatrzyc sie rowerzysty na
              kilkanascie metrow przez przejsciem, ktory jedzie jak krol szos nie zwarzajac
              na innych uczestnikow ruchu. Stad oczekiwanie moje iz rowerzysta zatrzyma sie
              przed przejsciem jest chyba zasadne. To jest ten czas dla niego i dla mnie na
              ocene sytuacji. Trwa to ulamek sekund, a wiele moze zapobiec.

              I nie chodzi o szybkosc opuszczania jezdni chyba .. lecz o bezpieczenstwo w
              takiej sytuacji.

              Sytuacja z przejazdami przez jezdnie jest zupelnie inna sprawa, tu jest miejsce
              na jazde, i tu rowerzysta mialby bezwgledne pierwszenstwo w moim przypadku.

              Wierze ze sa odpowiedzialni kierowcy i rowerzysci, ale czytajac wiadomosci i
              widzac co sie dzieje na drogach to chyba jest to mniejszosc.

              Kiedys jezdzilam na rowerze, codziennie, teraz chyba balabym sie jezdzic
              naszymi ulicami. Szczegolnie od czasu gdy autobus wyprzedzal mnie tak, ze
              zmiotl mnie niemal z jezdni, w sytuacji gdy mialam po prawej bardzo wysoki
              kraweznik ...
        • Gość: gosc Re: 23-letni rowerzysta zginął w wypadku IP: *.shl.pl / 213.195.190.* 24.08.05, 13:00
          Totalne bzdury, nie wiem czy wiesz ale tu jest Polska a nie Niemcy i u nas
          obowiązują przepisy do których należy się stosować, rowerzysta MUSI
          przeprowadzać rower przez przejscie i nie filozofuj, ja w takich przypadkach
          zawsze dodaję gazu i mam nadzieję że w końcu któregoś wezmę na maskę, bo mam
          już naprawdę serdecznie dosyć tych idiotów na rowerach
          • shp80 Re: 23-letni rowerzysta zginął w wypadku 24.08.05, 21:40
            Gość portalu: gosc napisał(a):

            > Totalne bzdury, nie wiem czy wiesz ale tu jest Polska a nie Niemcy i u nas
            > obowiązują przepisy do których należy się stosować, rowerzysta MUSI
            > przeprowadzać rower przez przejscie i nie filozofuj,

            Stosujesz się do ograniczeń prędkości w mieście? Tylko szczerze...

            > ja w takich przypadkach
            > zawsze dodaję gazu i mam nadzieję że w końcu któregoś wezmę na maskę, bo mam
            > już naprawdę serdecznie dosyć tych idiotów na rowerach

            Skoro chcesz trafić do pierdla, proszę cię bardzo... Bo ten czyn, to nie będzie
            wypadek, tylko _zabójstwo_. Byłeś już u psychiatry? Może jeszcze nie jest za
            późno - samochody są dla normalnych ludzi, nie dla oszołomów.. Jak masz
            problemy psychiczne, to przesiądź się na wrotki.

            Tomek
          • Gość: fan_jfk Re: 23-letni rowerzysta zginął w wypadku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 21:59
            Gość portalu: gosc napisał(a):

            > Totalne bzdury, nie wiem czy wiesz ale tu jest Polska a nie Niemcy i u nas
            > obowiązują przepisy do których należy się stosować, rowerzysta MUSI
            > przeprowadzać rower przez przejscie i nie filozofuj, ja w takich przypadkach
            > zawsze dodaję gazu i mam nadzieję że w końcu któregoś wezmę na maskę, bo mam
            > już naprawdę serdecznie dosyć tych idiotów na rowerach

            Rozbij się o przydrożne drzewo. Byle szybko, zanim kogoś zabijesz.

            Ewentualnie traf na kierowcę tira z zapędami moralizatorskimi.
        • Gość: ved Re: 23-letni rowerzysta zginął w wypadku IP: 62.69.198.* 25.08.05, 14:29
          co ty gadasz czlowieku???
          w niemczech sa prawie wszedzie sciezki rowerow, a u nas nie ma chyba zadnego
          przejazdu dla rowerow przez jezdnie. A juz na pewno nie w przypadku o ktorym
          mowa!!!
          Przeciez koles wjechal an pasy!!! Czy gdyby pieszy wparowal na te pasy biegnac
          to czyja bylaby wina???? no zastanow sie troche!
          • shp80 Re: 23-letni rowerzysta zginął w wypadku 25.08.05, 17:03
            Gość portalu: ved napisał(a):

            > co ty gadasz czlowieku???
            > w niemczech sa prawie wszedzie sciezki rowerow, a u nas nie ma chyba zadnego
            > przejazdu dla rowerow przez jezdnie.

            Jest ich trochę. Nie tyle, ile by się chciało, ale są.

            > A juz na pewno nie w przypadku o ktorym
            > mowa!!!
            > Przeciez koles wjechal an pasy!!! Czy gdyby pieszy wparowal na te pasy
            > biegnac
            > to czyja bylaby wina???? no zastanow sie troche!

            Wiesz co... Nie wiem, jak ty, ale ja w trakcie jazdy samochodem najczęściej
            używam głowy. I co z tego, że byłaby ewidentna wina pieszego czy rowerzysty? Ja
            jestem okuty blachą, taki człowiek nie. I tym się m.in. kieruję na drodze.. A
            jak tego nie rozumiesz.. Cóż.. Jak zdarzy ci się przypadkiem jakaś głupota, np.
            wymusisz pierwszeństwo przejazdu na torach tramwajowych, to lepiej módl się,
            żeby motorniczy nie myślał w ten sam sposób, co ty...

            Pozdro
            Tomek
    • Gość: play Re: 23-letni rowerzysta zginął w wypadku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.05, 21:57
      Przykre ale prawdziwe w naszym kraju nad Odrą....chamówa z jednej i z drugiej
      strony, nie mówiąc już o braku wyobraźni...no tak ale z wyobraźnią trzeba się
      urodzić...tego się nie kupuje.
    • Gość: amynie Re: 23-letni rowerzysta zginął w wypadku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.05, 23:50
      Mnie bardziej przeraża głupota niektórych kierowców.

      Napisałeś że ruch był niema zerwy.
      Niemal.
      Wiesz co może spotkać rowerzystę- nawet tego niegłupiego, po spotkaniuz głupim
      kierowcą nawet przy prwei zerowym ruchu?
      Z przezwyczajenia i dla npoczucia bezpieczeństwa, rowerzyści w tym mieście
      jeżdzą po chodnikach, i tak będzie, dopóki nie pojawią się ścieżki rowerowe.

      A z tonu twojej wypowiedzi wnioskuję własnie, ze należysz do tej grupy
      kierowców którzy rowerzystów darzą głeboką antypatią i najchętniej wymazaliby
      ich z ulic, bo to przecież powolne takie, i głupie i przeszkadza. Trochę
      szacunku dla innych użytkowników drogi, bo własnie przez jego brak często
      dochodzi do wypadków.
      • Gość: Ojciec Siwek Re: 23-letni rowerzysta zginął w wypadku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 00:35
        Popieram całkowicie. Nie dość że ścieżek rowerowych jest mało, to ich projektant
        i wykonawca to nie mają zielonego pojęcia o jeździe rowerem (klasyczny przykład
        to ścieżka w pobliżu Bramy Królewskiej). Skoroi nie maścieżek bezpieczniejszy
        jest chodnik niż jezdnia i tam gdzie ruch jest niewielki niestety jeżdżę
        chodnikiem. Również przez przejścia przejeżdżam a nie przeprowadzam przez nie
        rower. Inna sprawa że jeżdże tak, aby nie stwarzać zagrożenia w stosunku do
        innych użytkowników jezdni czy też chodnika. Zarówno jako rowerzysta i jako
        kierowca.
        • Gość: Ojciec Siwek Re: 23-letni rowerzysta zginął w wypadku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 00:49
          Zapomniałem dodać, że samochodem po chodniku nie jeżdżę.

      • shp80 Re: 23-letni rowerzysta zginął w wypadku 24.08.05, 01:22
        > Napisałeś że ruch był niema zerwy.
        > Niemal.
        > Wiesz co może spotkać rowerzystę- nawet tego niegłupiego, po spotkaniuz
        > głupim kierowcą nawet przy prwei zerowym ruchu?

        Wiem co może spotkać rowerzystę. Miałem już kilka kolizji - żadne z mojej winy
        (dwie, żeby było śmiesznej, na ścieżkach rowerowych). Mam przejechane rowerem
        blisko 70 tys. km, z czego ponad połowę po samym Szczecinie. Początkowo też
        jeździłem prawie wyłącznie po chodnikach. Dziś czynię to sporadycznie i tylko
        tam, gdzie sytuacja rowerzysty jest faktycznie nieciekawa. Nagminna jazda po
        chodnikach ma też swoje złe strony - nie uczula kierowców na obecność
        rowerzystów na jezdniach i mają potem problemy z właściwą oceną odległości,
        prędkości itd...

        > Z przezwyczajenia i dla npoczucia bezpieczeństwa, rowerzyści w tym mieście
        > jeżdzą po chodnikach, i tak będzie, dopóki nie pojawią się ścieżki rowerowe.

        Budowa ścieżek rowerowych w każdym napotkanym miejscu to głupota. Są dużo
        _tańsze_ i skuteczniejsze sposoby zapewniania rowerzystom bezpieczeństwa.
        Wydzielone drogi dla rowerów powinny pojawiać się tylko przy głównych,
        ruchliwych trasach. W pozostałych miejscach wystarczą azyle, przewężenia,
        minironda, progi itp.

        > A z tonu twojej wypowiedzi wnioskuję własnie, ze należysz do tej grupy
        > kierowców którzy rowerzystów darzą głeboką antypatią i najchętniej wymazaliby
        > ich z ulic, bo to przecież powolne takie, i głupie i przeszkadza.

        Zajrzyj proszę do linka w sygnaturce :-)
        Jestem też kierowcą - rowerzystów traktuję tak, jakbym sam chciał być
        traktowany, gdy jadę rowerem.

        > Trochę
        > szacunku dla innych użytkowników drogi, bo własnie przez jego brak często
        > dochodzi do wypadków.


        Pozdro
        Tomek
      • Gość: Artur Re: 23-letni rowerzysta zginął w wypadku IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.08.05, 07:43
        Świat nie dzieli się na głupich kierowców i mądrych rowerzystów. To bardziej
        skomplikowane. Głupota dotyka i tych i tych, tyle tylko, że głupi rowerzysta
        robi krzywdę przeważnie tylko sobie, natomiast głupi kierowca obudowany blachą
        sieje zniszczenie na większą skalę. Co do zachowań rowerzystów, które mnie
        porażają: omijanie kałuży na drodze bez sprawdzenia jak wyjechanie na środek
        drogi wpłynie na ruch innych pojazdów; mam też ulubione zachowanie KIEROWCÓW,
        który jedzie lewym pasem 40km/h bo za 3km będzie w lewo skręcał. Generalnie
        proponuję - więcej życzliwości, zrób tak jak chciałbyś żeby tobie zrobiono.
        POzdrawiam
      • Gość: dziad Amynie - glupis... jesli nie znasz SHP IP: *.adb.pl 24.08.05, 10:10
        to swiadczy tylko o tym jak malo z rowerem masz do czynienia!
        Tomek jest wspolodpowiedzialny za Masy Krytyczne (jesli wiesz co to masa) w
        Szczecinie.
        Z Twoich wypowiedzi wnosze ze jestes gowniarzem na bmx rozjezdzajacym pieszych
        po chodnikach...
        Jako rowerzysta nie posiadajacy samochodu ani prawa jazdy darze ludzi Ci
        podobnych gleboka antypatia. Nie rowerzystow bo sam nim jestem ale burakow
        ktorzy czynia mordercow z kierowcow, przynosza nam wstyd przeciskajac sie i
        wykonujac ewolucje na zatloczonych odnikach po prostu nie darze szacunkiem!

        • Gość: jo Re: Amynie - glupis... jesli nie znasz SHP IP: *.pl / 213.155.191.* 24.08.05, 12:09
          Słuchaj Dziad to ,że nie szanujesz ludzi to twój problem. Dopóki nie będzie
          ścieżek rowerowych pozwólmy rowerzystom jeździć po chodnikach z zachowaniem
          pierwszeństwa pieszych. Rowerzysta na ulicy to samobójca-podziwiam ich odwagę,
          że decydują się na taką jazdę.Kiedy jeździliśmy po Kopenhadze rowerami czuliśmy
          się też podle mimo ścieżek, wrzuciliśmy rowery do auta i było po jeździe. Synom
          nie pozwalam jeździć po ulicach Szczecina, a chciałabym żeby mogli dojeżdżać do
          szkół na rowerach.Byłaby to dodatkowa lekcja kultury fizycznej.Ludzie mniej
          agresji!Człowieku, przepuść ten rower, a ty rowerzysto podziękuj, bo cię
          zepchną na ulicę, a tam rozjedzie tir, w najlepszym wypadku zdmuchnie cię do
          rowu.
          • Gość: Fugazi maso krytyczna i inni... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.08.05, 12:34
            No i na ch.. taka dyskusja. Winny kierowca czy rowerzysta czy pieszy.
            Przypadków jest tyle ile uczestników. Jeden tylko wspólny mianownik.
            Brak bezpiecznych ciągów komunikacyjnych dla rowerów oplatających miasto. Nie byłoby większości wypadków gdyby rowerzysta poruszał się z dala od samochodów (a i pieszych też).
            Utopijne ścieżki z których nikt nie korzysta i zarastają chwastami. Inne stanowią parkingi, jeszcze inne prowadzą donikąd. I tylko urzędnicy są zadowoleni (kilometrami).
            Panie i panowie pobudka!
            Za większość wypadków odpowiadają włodarze miasta.
            Ich zasranym obowiązkiem jest zapewnić bezpieczeństwo na drogach a nie wycieczkować się po świecie czy pomniki sobie stawiać.
            Głupotą jest apelowanie o jeżdżenie po chodnikach ale i głupotą jest apelowanie o poruszanie się rowerami na drogach. Bezcelowym jest organizowanie mas krytycznych (piję do Shp) polegających na kręceni się rowerem po ulicach. Władza was olewa kompletnie. Widać to dokładnie. Toteż ludziska nie przyjadą się kręcić z wami bo nie o ilość kręcących się idzie.
            O wiele bardziej medialnym aktem byłoby olanie władzy na podobny sposób jak olewa nas (was).
            Zorganizujcie podlewanie UM (na wzór olewania) a gwarantuję, że cała Polska usłyszy i ścieżki będą.

            Pozdrawiam
            Fugazi
            • skuter70 Re: maso krytyczna i inni... 24.08.05, 14:09
              Gość portalu: Fugazi napisał(a):

              > No i na ch.. taka dyskusja. Winny kierowca czy rowerzysta czy pieszy.
              > Przypadków jest tyle ile uczestników. Jeden tylko wspólny mianownik.
              > Brak bezpiecznych ciągów komunikacyjnych dla rowerów oplatających miasto.

              przede wszystkim wspolny mianownik to brak poszanowania prawa przez wszystkich
              uczestnikow ruchu
              • Gość: Fugazi Re: maso krytyczna i inni... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.08.05, 14:16
                To nieprawda. Tylko urzędnik będzie głosił takie teorie, dla odwrócenia uwagi od prawdziwej przyczyny wypadków.
                Ja powiadam - nie da się bezpiecznie jeździć na rowerze w tym mieście.
                I wina nie leży po stronie kierowców bo oni też głowę mają jedną i wszystkiego nie zauważą. Jazda samochodem i rowerem po tych samych ulicach w mieście jest wykluczona.

                Pozdrawiam
                Fugazi


                • skuter70 Re: maso krytyczna i inni... 24.08.05, 14:23

                  > I wina nie leży po stronie kierowców bo oni też głowę mają jedną i
                  wszystkiego
                  > nie zauważą.
                  a inne samochody zauwazaja czy taranuja wszystko jak leci?:)
                  • Gość: Fugazi Re: maso krytyczna i inni... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.08.05, 14:44
                    Sofizmatem jest rozciąganie odpowiedzialności za wypadki samochodowe na bezpieczeństwo rowerzysty.
                    Podobnie nadużyciem jest przykładowo stwierdzenie, że rowerzysci są sami sobie winni bo nie mają kasków.

                    I nie ma usprawiedliwienia dla braku ścieżek rowerowych lub ich fatalnego stanu.
                    Uwagi o kierowcach samochodów są odwracaniem od głównego problemu jakim jest nasza władza i obarczaniem i tak już wykończonych kierowców (także stanem dróg) odpowiedzialnością za śmierć rowerzysty(ów).

                    Pozdrawiam
                    Fugazi
                    • skuter70 Re: maso krytyczna i inni... 24.08.05, 15:01
                      utopia jest pomysl calkowitego oddzielenia ruchu rowerowego od samochodowego


                      zreszta wystarczy wjechac do Niemiec, zeby zobaczyc zupelnie inna kulture
                      zachowania kierowcow na drodze - czyli jak sie chce to mozna:)
                      bez zaslaniania sie stanem drog i polityka
                      • Gość: Fugazi Re: maso krytyczna i inni... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.08.05, 15:11
                        > utopia jest pomysl calkowitego oddzielenia ruchu rowerowego od samochodowego

                        Dążenie do takiego stanu to nie utopia a odpowiedzialność.

                        > zreszta wystarczy wjechac do Niemiec, zeby zobaczyc zupelnie inna kulture
                        > zachowania kierowcow na drodze - czyli jak sie chce to mozna:)
                        > bez zaslaniania sie stanem drog i polityka

                        Zresztą wystarczy pojechać aby zobaczyć inne drogi i ścieżki. Kultura nie ma tu nic do rzeczy zresztą podobnie jak i polityka. Dowodem jest zachowanie na drogach niemieckich naszych (rzekomo bez kultury) kierowców. Jak to jest Skuter, że tam jeżdżą poprawnie?

                        Do rzeczy jest zaś dążenie ze wszystkich sił do poprawy stanu dróg i bezpieczeństwa. Nie finansując plakaty czy bilboardy a drogi.
                        Innymi słowy koniec robienia w balona narodu i do roboty urzędasy.

                        Pozdrawiam
                        Fugazi
                        • skuter70 Re: maso krytyczna i inni... 24.08.05, 15:17
                          Gość portalu: Fugazi napisał(a):

                          > Zresztą wystarczy pojechać aby zobaczyć inne drogi i ścieżki. Kultura nie ma
                          tu
                          > nic do rzeczy

                          chyba jednak nie jezdziles rowerem po niemczech
                          i nie widziles zwyklych drog, na ktorych zmiesci sie i rowerzysta i samochod


                          >Jak to jest Skuter, że
                          > tam jeżdżą poprawnie?

                          pewnie lepszy stan drog na nich cudownie wplywa

                          a moze boja sie mandata w ojro?

                          > Do rzeczy jest zaś dążenie ze wszystkich sił do poprawy stanu dróg i
                          bezpieczeń
                          > stwa.

                          oczywiscie sie z tym zgadzam


                          > Innymi słowy koniec robienia w balona narodu i do roboty urzędasy.

                          ruszaj!
                          • Gość: Fugazi Re: maso krytyczna i inni... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.08.05, 15:22
                            > pewnie lepszy stan drog na nich cudownie wplywa
                            > a moze boja sie mandata w ojro?
                            Jeżdżą na ile pozwalają drogi a i przepisy. Podobnie jak Niemcy.
                            Co do strachu. U nas mandaty też są i co?

                            > ruszaj!
                            Nie ja urzędnik, Ty(?!)

                            Pozdrawiam
                            Fugazi


                            • skuter70 Re: maso krytyczna i inni... 24.08.05, 15:26
                              Gość portalu: Fugazi napisał(a):

                              > Jeżdżą na ile pozwalają drogi a i przepisy

                              a w jaki sposob nasze drogi przeszkadzaja w przestrzeganiu przepisow?
                              to przez drogi kierowcy jada za szybko, wymuszaja pierwszenstwo, "nie widza "
                              rowerzysty itp??

                              > Co do strachu. U nas mandaty też są i co?

                              za malo i za tanio


                              > Nie ja urzędnik, Ty(?!)

                              jak wiesz kim jestem to zapraszam na kawe:)
                              • Gość: Fugazi Re: maso krytyczna i inni... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.08.05, 15:46
                                > a w jaki sposob nasze drogi przeszkadzaja w przestrzeganiu przepisow?
                                A jak człowiek ma zarobić na chleb wlekąc się 17km/h (chyba taka średnia wyszła z badań)? Jak dotrze do dziesięciu, dwudziestu klientów z towarem?
                                Jak ma zdążyć odebrać ze szkoły dzieciaki?

                                Jak ma dojechać na noc do powiedźmy Wrocka z niedzielnego wypadu nad morze
                                (to tylko ca 400h)? W 10 godzin? To zajedzie nad ranem. Taką samą odległość pokona w twoich Niemczech w 3h. I to nie łamiąc przepisów.
                                Jak wreszcie ma bezpiecznie się poruszać skoro dziury na drodze i trzeba omijać żeby się nie zabić a do tego lezie pieszy, bo obywatel urzędnik zapomniał o kładce albo o ścieżce rowerowej?
                                Albo czemu ma być miły kiedy dowiaduje się, że remont nie potrwa miesiąc a trzy, albo że za rok to do roboty w ogóle nie dojedzie bo deptak jakiś głupek wymyślił?
                                Czemu na koniec ma być miły i uprzejmy skoro w krzakach czai się władza z suszarką za jazdę bez pasów a drogowcy szczają ze śmiechu kiedy uprzejmie zwraca uwagę aby asfaltu nie lać do łatanej dziury kiedy w środku jest woda.

                                Pozdrawiam
                                Fugazi

                                p.s.
                                > jak wiesz kim jestem to zapraszam na kawe:)
                                Nie wiem ale się domyślam żeś urzędnik.
                                • Gość: techno Re: maso krytyczna i inni... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 17:09
                                  Gość portalu: Fugazi napisał(a):
                                  > > a w jaki sposob nasze drogi przeszkadzaja w przestrzeganiu przepisow?

                                  > A jak człowiek ma zarobić na chleb wlekąc się 17km/h (chyba taka średnia wyszła
                                  > z badań)? Jak dotrze do dziesięciu, dwudziestu klientów z towarem?
                                  > Jak ma zdążyć odebrać ze szkoły dzieciaki?

                                  To i tak jest wysoka średnia prędkość!! Średnia prędkość dla planowanego
                                  szybkiego tramwaju ma wynosić ok. 20 km/h. Za taki stan raczej bym obwiniał
                                  wzrost liczby samochodów na zabudowanym terenie, na którym nie da się wybudować
                                  autostrady. Nie bez powodu chyba mówi się, że przedstawiciele handlowi jeżdżą
                                  jak szaleńcy... Ale tak to jest jak się bierze za dużo zleceń i nie ma
                                  możliwości fizycznej tego wykonać (do czego najczęściej zmusza szefostwo)...

                                  To trzeba się w szkole/przedszkolu ustawić, żeby popilnowali dzieciaki, a mama
                                  czy tata przyjedzie później i za to nie siejąc postrachu na drodze.

                                  > Jak ma dojechać na noc do powiedźmy Wrocka z niedzielnego wypadu nad morze
                                  > (to tylko ca 400h)? W 10 godzin? To zajedzie nad ranem. Taką samą odległość pok
                                  > ona w twoich Niemczech w 3h. I to nie łamiąc przepisów.

                                  Napisz do Ministerstwa Infrastruktury, że chcesz autostradę do Wrocławia, a
                                  najlepiej - tak jak w Niemczech - bez ograniczeń prędkości. Wtedy do Wrocławia
                                  znad morza dojedziesz w 3 godziny. Przy obowiązujących u nas przepisach (Vmax
                                  -130 km/h) nawet gdybyś miał prostą autostradę do Wrocławia z Międzyzdrojów nie
                                  dojechałbyś w 3 godziny. Przypomnę, na drogach krajowych jest max 90 km/h, na
                                  ekspresowych 110 km/h. Ja do Wrocka jeżdzą pociągiem - 5 h 15 min - wystarczy:]

                                  > Jak wreszcie ma bezpiecznie się poruszać skoro dziury na drodze i trzeba omijać
                                  > żeby się nie zabić a do tego lezie pieszy, bo obywatel urzędnik zapomniał o kł
                                  > adce albo o ścieżce rowerowej?

                                  Jakby przestrzegał przepisów, to nawet pomimo dziurawych dróg, miałby mniej
                                  zniszczone amortyzatory. Istnieje jeszcze coś takiego jak przejście dla
                                  pieszych. Ale rozumiem, że chcemy kompletnie rozdzielić te rodzaje ruchu...:|

                                  > Albo czemu ma być miły kiedy dowiaduje się, że remont nie potrwa miesiąc a trzy
                                  > , albo że za rok to do roboty w ogóle nie dojedzie bo deptak jakiś głupek wymyś
                                  > lił?

                                  Kupi sobie rower?? A co do remontu - wina obowiązującej ustawy o zamówieniach
                                  publicznych - tym razem odsyłam na ul. Wiejską w Warszawie.

                                  > Czemu na koniec ma być miły i uprzejmy skoro w krzakach czai się władza z susza
                                  > rką za jazdę bez pasów a drogowcy szczają ze śmiechu kiedy uprzejmie zwraca uwa
                                  > gę aby asfaltu nie lać do łatanej dziury kiedy w środku jest woda.

                                  Kiedyś Janusz Korwin Mikke powiedział, że przepis o obowiązkowym używaniu pasów
                                  bezpieczeństwa narusza swobody obywatelskie. Kiedyś w auto którym jechałem
                                  uderzył inny samochód. Dzięki pasom nic mi się nie stało, inaczej pewnie bym
                                  przeleciał przez przednią szybę albo wylądował na desce rozdzielczej z rozbitą
                                  klatką piersiową/głową lub czymkolwiek. Skoro jest takie prawo - i nie jest ono
                                  absurdalne - to trzeba je przestrzegać. Jeżeli masz wątpliwości, to tym razem
                                  zaprzaszam do Trybunału Konstytucyjnego (bo na Wąskiej raczej się tym nie zajmną).
                                  A drogowcy... jak wyżej - ustawa o zamówieniach publicznych.

                                  Pozdrawiam
                        • Gość: techno Re: maso krytyczna i inni... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 16:46
                          Gość portalu: Fugazi napisał(a):
                          > > utopia jest pomysl calkowitego oddzielenia ruchu rowerowego od samochodow
                          > ego

                          > Dążenie do takiego stanu to nie utopia a odpowiedzialność.

                          Dzięki Tobie jestem za CAŁKOWITYM ODDZIELENIEM od siebie ruchu samochodowego,
                          rowerowego i pieszego - wtedy żaden rowerzysta nie zrobi krzywdy pieszemu, a
                          żaden kierowca nie zrobi krzywdy rowerzyście. Co najwyżej we własnych grupach
                          będą się krzywdzić. Albo siebie samych.

                          Kultura jazdy za naszą zachodnią granicą jest nieporównywalnie wyższa i nie jest
                          zależna od stanu dróg. Oni są po prostu uczeni przestrzegania przepisów i
                          wiedzą, że jeżeli je złamią, to kara będzie surowa (fotoradary są przecież takie
                          bezduszne - łapówki się takiemu nie wręczy, a i mandaty liczone w setkach euro
                          niskie nie są). I to jest właśnie to - nieuchronność poniesienia kary. U nas
                          takie pojęcie nie istnieje. Poza tym, wracając z Niemiec, jeżeli złamałeś tam
                          przepisy, nie wjedziesz do kraju nie płacąc mandatu!!! Panowie na granicy
                          grzecznie Cię do tego zmuszą. I to dlatego wszyscy moi znajomi pozwalają sobie
                          na harce tylko na niemieckich autostrach (grzecznie zwalniając tam, gdzie są
                          ograniczenia prędkości).

                          > Do rzeczy jest zaś dążenie ze wszystkich sił do poprawy stanu dróg i bezpieczeń
                          > stwa. Nie finansując plakaty czy bilboardy a drogi.
                          > Innymi słowy koniec robienia w balona narodu i do roboty urzędasy.

                          Jak mam ochotę, to finansuję sobie plakaty czy billboardy (miasto finansuje
                          tylko te promocyjne).
                          Poprawa stanu dróg i bezpieczeństwa należy do zarządcy i właściciela
                          (miasta/gminy/powiatu/województwa/państwa - niepotrzebne skreślić). My sami tego
                          przecież nie zrobimy, bo nas na to zwyczajnie nie stać. Tylko jak urzędników
                          (tych co nie robią!) zmusić do roboty...? Żeby pomyśleli, że od poprawy stanu
                          bezpieczeństwa zależy czyjeś życie.
                          • Gość: Fugaz Re: maso krytyczna i inni... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 17:16
                            Wow, ale dziś pełno urzędasów. :-)

                            > Dzięki Tobie jestem za CAŁKOWITYM ODDZIELENIEM od siebie ruchu samochodowego,
                            > rowerowego i pieszego - wtedy żaden rowerzysta nie zrobi krzywdy pieszemu, a
                            > żaden kierowca nie zrobi krzywdy rowerzyście. Co najwyżej we własnych grupach
                            > będą się krzywdzić. Albo siebie samych....

                            Krótki i pozornie nieskomplikowany paradoks myślowy w którym to kierowcy i rowerzyści sami są sobie winni może sprawiać rodakom jak Ty olbrzymie trudności w zlokalizowaniu problemu.
                            Otóż zdanie, że nasi kierowcy nie mają kultury a brak owej spowodowany jest niskimi mandatami jest idiotyczny z logicznego punktu widzenia.
                            To jest tak jakbyś stwierdził, że Polacy kombinują z podatkami bo kary za oszustwa podatkowe są za niskie. Ano nic bardziej mylnego. Kombinują bo podatki są za wysokie i zbyt skomplikowane a zarabiają za mało aby się dzielić z urzędasami.

                            Swoim zaś tokiem myślenia prowadzisz ojczyznę naszą na manowce (w łapska) urzędniczej machiny. Fotoradary, kary, więzienie. I dotkliwie, możliwie jak najbardziej. Wtedy wypadków nie będzie. Ano są i będą a urzędasy tylko zacierają łapska bo biznas z fotoradarami to nie lada gratka. Podobno na Gdańskiej jednego popołudnia napstrykano 3,000 fotek jak pisała gazeta.

                            > Poprawa stanu dróg i bezpieczeństwa należy do zarządcy i właściciela
                            > (miasta/gminy/powiatu/województwa/państwa - niepotrzebne skreślić).
                            > My sami tego przecież nie zrobimy, bo nas na to zwyczajnie nie stać.

                            I o to chodzi aby nasze podatki szły na drogi a nie na pomniki, wycieczki, pensje i nagrody czy jeszcze gorzej na tworzenie kolejnych urzędów.
                            I nie mów, że nas na to nie stać skoro stać na marnotrawstwo. Polecam wątek o Open czy Skype.

                            > Tylko jak urzędników (tych co nie robią!) zmusić do roboty...? Żeby pomyśleli,
                            > że od poprawy stanu bezpieczeństwa zależy czyjeś życie.

                            Bardzo prosto.
                            Trzeba ich wylać z roboty a w to miejsce przyjąć robotnych. I tak do skutku aż zostaną sami pracowici.

                            Pozdrawiam
                            Fugazi

                            • Gość: techno Re: maso krytyczna i inni... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 18:18
                              > Otóż zdanie, że nasi kierowcy nie mają kultury a brak owej spowodowany jest nis
                              > kimi mandatami jest idiotyczny z logicznego punktu widzenia.

                              Nie mają kultury, bo na kursach są przyuczani do zdania egzaminu, a nie do nauki
                              jazdy (ile osób na kursie nauki jazdy przekroczyło 90 km/h ??? - chyba tylko Ci,
                              którzy jechali do Szczecina z Goleniowa). Mnie kultury na kursie uczono. Dla
                              przykładu: Jadę ulicą Miodową w kierunku Osowa, przede mną rowerzysta jedzie 15
                              km/h, a po lewej podwójna ciągła. Zwalniam i czekam, aż będzie możliwość
                              wyprzedzenia go. Jestem rowerzystom i wiem, że zdecydowana większość kierowców
                              a) wyprzedziłaby mnie przekraczając podwójną ciągłą b) przejechałaby koło mnie w
                              odległości poniżej 1 metra. W obu przypadkach łamiąc prawo, a w pierwszym
                              narażając się na potrącenie rowerzysty co dlatego ostatniego może skończyć się
                              tragicznie...

                              > Otóż zdanie, że nasi kierowcy nie mają kultury a brak owej spowodowany jest nis
                              > kimi mandatami jest idiotyczny z logicznego punktu widzenia.

                              Znałem kiedyś człowieka, który jeżdżąc po Polsce zawsze miał przygotowany zwitek
                              banknotów na wypadek spotkania z policją. Z uśmiechem na twarzy płacił wszelkie
                              mandaty i pruł dalej... Nie musiał płacić łapówek, co było nie na rękę łapiącym
                              go policjantom. Jeżdżąc po Niemczech czy krajach Beneluksu zawsze był pokorny
                              wobec obowiązujących przepisów. Podam jeszcze jeden przykład - komunikacja
                              miejska, z podsłuchanej rozmowy w tramwaju - student opowiada kolegom, jakto ma
                              zawsze przygotowane 20 złotych dla kanara i nigdy nie kasuje biletu. Dlaczego?
                              Przez 9 miesięcy studiów złapano go 3 razy!! Dał w łapę kanarom w sumie 60
                              złotych. Ale zaoszczędził 270!!!
                              Polacy to taki naród, który jak ma możliwości, to z nich korzysta - dlatego
                              prawo podatkowe powinno być prostsze, wtedy oszustw byłoby mniej. Nawet przy tak
                              wysokich podatkach jak teraz. Gdyby nie te podatki - nie mielibyśmy nawet tych,
                              pożal się Boże, ścieżek rowerowych w Szczecinie... Urzędników nie wyeliminujemy
                              - będą zawsze...

                              > bo biznas z fotoradarami to nie lada gratka. Podobno na Gdańskiej jednego popo
                              > łudnia napstrykano 3,000 fotek jak pisała gazeta.

                              1300 fotek... i jeszcze kierowcy byli zbulwersowani, że policja nie
                              poinformowała ich, że aparat został obrucony!!! Jestem za fotoradarami, bo ich
                              nie można przekupić, ani nie można od nich wybłagać pouczenia.

                              > I o to chodzi aby nasze podatki szły na drogi a nie na pomniki, wycieczki, pens
                              > je i nagrody czy jeszcze gorzej na tworzenie kolejnych urzędów.

                              Chodziło mi o to, że nas jako mieszkańców nie stać na remont/modernizację dróg.
                              Tym się zajmuje miasto, które po ściągnięciu podatków decyduje - co za tą
                              zebraną pulę pieniędzy zrobić. A i tak zawsze niezadowolonych będzie więcej niż
                              tych zadowolonych. Bo zanim wyremontują ulicę koło mojego domu (należy do
                              miasta), to pewnie będę już grubo po pięćdziesiątce... A z sąsiadami się nie
                              złożymy...

                              > I nie mów, że nas na to nie stać skoro stać na marnotrawstwo. Polecam wątek o O
                              > pen czy Skype.

                              W zeszłym roku Deutche Bahn AG przeszło na Linuxa... i teraz liczą
                              oszczędności... Ze Skypa korzystam, bardzo przyjemny:) Niestety wadą obecnej
                              ustawy o zamówieniach publicznych jest to, że dopuszcza ona organizację
                              przetargu, w którym jedynym kryterium może być cena. A że nasze miasto (i nie
                              tylko nasze) jest biedne, to najczęściej tak to się kończy... Wielu ludzi
                              powtarza, zróbmy raz a dobrze, by po dwóch latach nie robić remontu generalnego,
                              ale jakoś do niektórych to nie trafia. Bo liczą się tylko bierzące efekty -
                              droga wyremontowana, jest OK. Nie interesuje ich co będzie za 2 lata. Też
                              uważam, że nie stać nas na marnotrawstwo, ale ludziom, którzy nie potrafią
                              myśleć o innych aspektach niż "pieniądze tu i teraz" tego nie wytłumaczy. Robiąc
                              lepiej później nie musimy przecież ponosić takich nakładów na bieżące remonty i
                              konserwacje... a to są realne oszczędności. Największą wadą jaką zauważyłem w
                              bieżącym funkcjonowaniu miasta (w tym kraju praktycznie każdego) jest system
                              budżetowania. Popatrz: prowadzisz zakład budżetowy, harujesz jak dziki wół, żeby
                              tylko pochwalić się przed miastem (właścicielem) oszczędnościami w budżecie,
                              który przydzielili Ci rok wcześniej, i roztaczasz piękne plany jak to
                              zainwestujesz te oszczędności w nowe rozwiązania, które przyniosą jeszcze
                              większe oszczędności! A tu się okazuje, że miasto pokornie każe Tobie te
                              oszczędności zwrócił (nie wykonałeś budżetu na dany rok) i na rok następny
                              przyzna Ci mniej o kwotę jaką zaoszczędziłeś!!! Więc co robisz? W listopadzie
                              ogłaszasz przetarg na wymianę wszystkich toalet na sterowane komputerem i papier
                              toaletowy dla pracowników, żeby tylko wydać zaoszczędzone pieniądze w obecnym
                              roku budżetowym (liczy się data wystawienia faktury). Czy to nie jest chore???
                              Ja czekam osobiście na ustawę o partnerstwie publiczno-prywatnym. Wtedy nawet na
                              drogach będzie lepiej. Zainteresowani będą w końcu patrzeć sobie na ręce, czego
                              teraz nie ma. Będzie możliwość pozostawienia w kasie zaoszczędzonych pieniędzy.

                              > Bardzo prosto.
                              > Trzeba ich wylać z roboty a w to miejsce przyjąć robotnych. I tak do skutku aż
                              > zostaną sami pracowici.

                              Też kiedyś tak myślałem... Ale nawet tych robotnych trzeba wdrożyć do
                              praktyki... A im dłużej będą siedzieć w urzędniczym betonie, tym mniej im
                              zostanie tej pasji z jaką chcieliby coś zrobić... Na szczęście poznaję coraz
                              więcej młodych ludzi oraz takich, którzy młodym nie tylko nie przeszkadzają ale
                              też pomagają! I to nawet w urzedach!!! Co prawda minie jeszcze trochę lat zanim
                              pokolenia się powymieniają, ale mogę się założyć, że jeszcze za mojego życia to
                              miasto będzie dobrze zarządzane i ścieżki rowerowe, o których się przecież toczy
                              ta dyskusja będą wszędzie tam, gdzie są potrzebne. Z korzyścią dla naszego
                              bezpieczeństwa.

                              Tak przy okazji - lubię proste stwierdzenia - bo wywołują skomplikowaną
                              dyskusję:) Czego o w odwrotnym przypadku powiedzieć się niestety nie da;)

                              Pozdrawiam
                              /techno

                              PS. Nie jestem urzędnikiem:) Choć pociąga mnie praca od 7:30 do 15, stała wysoka
                              pensyjka;)
                              • Gość: Fugazi Re: maso krytyczna i inni... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 19:10
                                > którzy jechali do Szczecina z Goleniowa). Mnie kultury na kursie uczono. Dla
                                > przykładu: Jadę ulicą Miodową w kierunku Osowa, przede mną rowerzysta jedzie
                                > 15 km/h, a po lewej podwójna ciągła. Zwalniam i czekam, aż będzie możliwość
                                > wypr...

                                Wiesz dobrze, że doświadczenie własne ma się tak do prawdy jak w przysłowiu:
                                "nie wszystko prawda, co ludzie gadają".
                                Twoje spostrzeżenia mimo iż istotne, nie mają wpływu na bezpieczeństwo w sensie globalnym na drogach. Podobnie jak przytaczane przeze mnie podatki i ich egzekwowanie.
                                Wszak zapłacenie podatków jak i przestrzeganie przepisów winno być powszechne. A nie jest.
                                Wina nie leży więc w małych restrykcjach czy edukacji (kursy) lecz w obowiązujących przepisach oraz ich otoczeniu.
                                Ano zaczynając od otoczenia to nie sprzyja ono szybkiemu pokonywaniu odległości. A tak powinno być. Podobnie otoczenie a więc wysokość płaconych podatków nie sprzyja rozwojowi państwa bo państwo marnotrawi je prawie zupełnie. Logicznie rozumując obniżenie podatków może nie wyeliminuje szarej strefy lecz uczyni ją możliwą do ogarnięcia – wyłapania. Podobnie więc inwestycje w drogi i ścieżki ograniczą liczbę wypadków bardziej niż proponowane zaostrzanie kar.

                                Zgadzamy się obydwaj aby prawo było egzekwowane ale moim zdaniem wpierw należy owo otoczenie doprowadzić do normalności. Bo nie może być tak aby przepisy powodowały powszechne ich obchodzenie. Bo nie powszechność jest tu chora a przepisy.

                                Przykładowo idiotyzmem jest wprowadzenie powszechnego obowiązku jazdy 50/h w terenie zabudowanym skoro nikt tego nie przestrzega (Ty też i nie zaprzeczaj).
                                Jeszcze bardziej idiotycznym jest jednak trwanie w stanie powszechnego lekceważenia (nie postawisz fotoradaru co 100m).
                                Toteż jeden apel aby przepisy stanowiły kompromis pomiędzy bezpieczeństwem a funkcjonalnością ale i drugi ważniejszy aby dzisiejszy akcent kłaść na owo otoczenie i jego zmianę (inwestycje w drogi i ścieżki) a nie na zmianę ludzkiej (czy jak Ty chcesz polskiej) natury.

                                >Urzędników nie wyeliminujemy.
                                Ów kompromis zakłada, że będzie ich po wielokroć mniej.

                                > Niestety wadą obecnej
                                > ustawy o zamówieniach publicznych jest to, że dopuszcza ona organizację
                                > przetargu, w którym jedynym kryterium może być cena. A że nasze miasto (i nie
                                > tylko nasze) jest biedne, to najczęściej tak to się kończy... Wielu ludzi
                                > - będą zawsze...

                                To wszystko prawda, lecz czekanie na cud nie wystarcza.
                                Urzędnicza brać jest jak machina i powoli, za chwilę poukłada nasze życie we wszystkich dziedzinach a TV wmówi nam, że to dla naszego dobra.
                                Toteż protestuję póki mogę przeciw akcjom typu „Stop piratom”, czy kłótniom kto zawinił na dziurawej drodze bez pobocza: kierowca czy rowerzysta.
                                Winny jest urzędniczy system - za brak drogi i ścieżki. Bo brak tych drugich jest ewidentny. Podobnie jak jest z winą pijanego sprawcy wypadku. Przecież dywagacje n/t ostrożności czy kultury są bez znaczenia a wina pijaka jasna i oczywista.

                                > Ale nawet tych robotnych trzeba wdrożyć do
                                > praktyki... A im dłużej będą siedzieć w urzędniczym betonie, tym mniej im
                                > zostanie tej pasji z jaką chcieliby coś zrobić...

                                Pamiętam jak rozmawiałem z osobą odpowiedzialną za rekrutację w największym hotelu Szczecina.
                                CV osób z praktyką hotelarską były od razu odkładane do śmieci.
                                Podobnie wygląda praca urzędników. Wśród "betonu" zdarzają się rodzynki i czekam takich czasów kiedy owe rodzynki wejdą na stołki i wysadzą ten bezsens.
                                Może próżne me czekanie.

                                Pozdrawiam
                                Fugazi
                                • Gość: techno Re: maso krytyczna i inni... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.05, 00:44
                                  > Ano zaczynając od otoczenia to nie sprzyja ono szybkiemu pokonywaniu odległości
                                  > . A tak powinno być.

                                  Oczywiście... Niestety na terenie silnie zurbanizowanym jakim jest miasto w
                                  relacjach do centrum/powrót taką rolę może wg mnie spełnić tylko komunikacja
                                  miejska (szybki tramwaj/premetro/wydzielenie pasów dla autobusów i tramwajów). A
                                  to wszystko ze względu na swoją wydajność. Ale to dopiero wtedy, kiedy
                                  osiągniemy punkt krytyczny, w którym ilość chętnych samochodów (wraz z
                                  kierowcami:) przekroczy ilość wolnych miejsc parkingowych w centrum miasta (lub
                                  na konkretnym obszarze). U nas oczywiście najpierw pozbędziemy się wszystkich
                                  trawników w pobliżu jezdni i zaczną być zastawiane ścieżki rowerowe... A biorąc
                                  pod uwagę wygodę większości zatwardziałych kierowców, to przesiądą się do
                                  tramwaju czy autobusu, dopiero, jak stwierdzą, że samochód nie został im
                                  skradziony tylko pojechał na parking strzeżony przy dowolnej komendzie policji...

                                  Podobnie otoczenie a więc wysokość płaconych podatków nie
                                  > sprzyja rozwojowi państwa bo państwo marnotrawi je prawie zupełnie. Logicznie r
                                  > ozumując obniżenie podatków może nie wyeliminuje szarej strefy lecz uczyni ją m
                                  > ożliwą do ogarnięcia – wyłapania.

                                  Czyli dochodzimy do kompromisu: obniżenie i uproszczenie podatków:) Wtedy się
                                  okaże, że połowa urzędników w skarbówce jedyne co robi, to siedzi na gadulcu i
                                  trzaska w scrabble na Kurniku;) Ale tu się pewnie odezwą głosy (kilku znajomych
                                  mi to zarzuciło), że wzrośnie bezrobocie!!! A ja się zapytam: czy państwo jest
                                  od dawania pracy??

                                  > Podobnie więc inwestycje w drogi i ście
                                  > żki ograniczą liczbę wypadków bardziej niż proponowane zaostrzanie kar.

                                  Oczywiście, że wszelki inwestycj (przemyślane) ograniczą liczbę wypadków. I jest
                                  to cel, do którego na pewno warto dążyć. Nie jestem za zaostrzeniem kar - tylko
                                  za ich nieuchronnością.

                                  > Zgadzamy się obydwaj aby prawo było egzekwowane ale moim zdaniem wpierw należy
                                  > owo otoczenie doprowadzić do normalności. Bo nie może być tak aby przepisy powo
                                  > dowały powszechne ich obchodzenie. Bo nie powszechność jest tu chora a przepisy

                                  Przepisy możemy zmieniać na lepsze nawet "z dnia na dzień" (oczywiście przy
                                  poparciu politycznym i zachowaniu terminów w procesie legislacyjnym)... Ludzi
                                  zmienić już tak łatwo się nie da... Helmuty jeżdżą w Szczecinie już 9 lat, a do
                                  tej pory spotykam się z uwagami w kierunku motorniczych, że nie otwierają
                                  drzwi... Więc przyznasz, że nauczyć kierowców jeździć zgodnie z prawem pewnie
                                  nawet za naszych wnuków będzie ciężko... Choć przyznam, że od zmiany przepisów
                                  warto zacząć, bo dają nam prawo do działania w zgodzie z nim w celu poprawy
                                  naszego życia. Osobiście mam wrażenie, że jesteśmy narodem, który musi być
                                  zmuszany do innowacji. Chyba, że zacznie chodzić o prywatne pieniądze, wtedy
                                  jest łatwiej... Ale dokonać innowacji w strefie budżetowej... Mam po prostu
                                  nadzieję, że jest to proces nieuchronny. I go doczekam.

                                  > Przykładowo idiotyzmem jest wprowadzenie powszechnego obowiązku jazdy 50/h w te
                                  > renie zabudowanym skoro nikt tego nie przestrzega (Ty też i nie zaprzeczaj).

                                  Porównywałem w zeszłym roku dane statystyczne ilości zdarzeń drogowych na
                                  terenie miasta przed i po wprowadzeniu tego zakazu. Wg mnie jest bezpieczniej,
                                  mniej ofiar śmiertelnych i rannych. Więc efekt jest widoczny. Zresztą w centrum
                                  miasta i tak już ciężko jest rozpędzić się pomiędzy światłami do 60tki, a na
                                  głównych ciągach (Gdańska/Południowa/Autostrada Poznańska i kilka innych) mamy
                                  już 70tkę. Nie zaprzeczę, że przekraczam 50tkę - ale to zależy od samochodu;) Im
                                  mniejszym jadę, tym łatwiej mi się utrzymać w jej okolicach:)

                                  > Jeszcze bardziej idiotycznym jest jednak trwanie w stanie powszechnego lekceważ
                                  > enia (nie postawisz fotoradaru co 100m).

                                  Nie chcę fotoradaru co 100 metrów, tylko w najniebezpieczniejszych miejscach,
                                  szczególnie tam, gdzie jest duże zagrożenie dla pieszych - czyli w okolicach
                                  skrzyżowań. W Szwecji na autostradach ludzie dzwonią na policję widząc kierowcę,
                                  który przekracza prędkość i robią to dla swojego i jego (żeby sobie krzywdy nie
                                  zrobił) bezpieczeństwa. U nas nazwanoby ich donosicielami - być może to
                                  pozostałość po dawnych czasach, kiedy pisało się donosy. Różnica w mentalności
                                  społeczeństwa znaczna - dlatego twierdzę, że jest to nasz narodowy problem.
                                  Jesteśmy przyzwyczajeni do łamania prawa i nawet najlepsze prawo będzie przez
                                  społeczeństwo lekceważone, ze względu na ciche przyzwolenie do takiego
                                  działania. Przykład zawsze idzie z góry, dlatego jestem za działaniami
                                  wszelkimi, które wymieniłeś, poparte o solidną edukację dzieci i młodzieży. Bo
                                  starszym już trudno będzie wytłumaczyć, że to dla ich bezpieczeństwa, skoro
                                  większość z nich uważa się (o zgrozo) za dobrych kierowców. Choć trafić trzeba i
                                  tak do wszystkich.

                                  > >Urzędników nie wyeliminujemy.
                                  > Ów kompromis zakłada, że będzie ich po wielokroć mniej.

                                  Mam nadzieję, że to nie będzie tylko piękny sen. Smuci mnie natomiast to, że jak
                                  napisałem wyżej - my, jako reformatorzy, zostaniemy posądzeni o świadome
                                  działania w celu powiększenia szeregów bezrobotnych. Mogę się założyć, że jak
                                  grzyby po deszczu powstałyby jeszcze silniejsze niż teraz związki zawodowe we
                                  wszelkich urzędach, zakładach budżetowych itd... A ze związkami w tym kraju
                                  ciężko wygrać, czego najlepszym dowodem są górnicy...

                                  > Toteż protestuję póki mogę przeciw akcjom typu „Stop piratom”, czy
                                  > kłótniom kto zawinił na dziurawej drodze bez pobocza: kierowca czy rowerzysta.
                                  > Winny jest urzędniczy system - za brak drogi i ścieżki. Bo brak tych drugich je
                                  > st ewidentny. Podobnie jak jest z winą pijanego sprawcy wypadku. Przecież dywag
                                  > acje n/t ostrożności czy kultury są bez znaczenia a wina pijaka jasna i oczywis
                                  > ta.

                                  Wg mnie tego typu akcje powinny być, od czasu do czasu jeden szaleniec z drugim
                                  pewnie sobie przypomni, że jest coś takiego jak przepisy... Ta dziurawa droga
                                  bez pobocza mogłaby być w każdym innym miejscu tego (i nie tylko) kraju. Wina
                                  kierowcy jest bezsporna - taki sam scenariusz mógł się zdarzyć na drodze gminnej
                                  z Rudej do Bagdadu koło Piły, a w rolach drugoplanowych zamiast autobusu
                                  komunikacji miejskiej byłby lokalny PKS, samochody zostają te same, pogoda
                                  również...
                                  Nie chcę zwalania pełnej winy na system, bo rozmywa się odpowiedzialność!! Taka
                                  sama jak ta, która ponosi pijak wpadający autem na przystanek autobusowy - on ma
                                  imię i nazwisko. Za wszelkie uchybienia w utrzymaniu infrastruktury też ktoś
                                  ponosi odpowiedzialność pracujący na odpowiednim stanowisku w odpowiednim
                                  urzędzie - i ten człowiek też ma imię i nazwisko. I ja chcę aby ten człowiek
                                  powiedział, że pieniędzy na wszystko nie wystarczy (co absolutnie rozumiem bo
                                  infrastruktura to ciężkie pieniądze), ale ma program na najbliższe kilka lat,
                                  który chce zrealizować w celu poprawy naszego bezpieczeństwa. A ja go po tych
                                  kilku latach rozliczę. Jak się wywiąże - chwała mu za to, nie - rozwiązujemy
                                  umowę o pracę (lub kontrakt jak kto woli).

                                  > Podobnie wygląda praca urzędników. Wśród "betonu" zdarzają się rodzynki i czeka
                                  > m takich czasów kiedy owe rodzynki wejdą na stołki i wysadzą ten bezsens.
                                  > Może próżne me czekanie.

                                  A może nie:) Na pewno jest nas więcej, ludzi, którzy tak czekają. W przyszłym
                                  roku mamy kolejną szansę na to, by zrobić kolejny krok w tym kierunku - wybory
                                  samorządowe 2006, a w tym jeszcze parlamentarne i prezydenckie...
                                  Kiedyś mówiło się, że skoro można w innym kraju, to dlaczego nie u nas???
                                  Teraz można powiedzieć, że skoro można w innych miastach, to dlaczego nie u nas?
                                  ;) Ale to już zależy od nas, tylko czy odważymy się ponieść tak wielką
                                  odpowiedzialność?

                                  Pozdrawiam
                                  /techno
            • Gość: dziad Nie masz racji IP: *.adb.pl 25.08.05, 09:55
              MK musi byc by bylo widac ze jest to problem - problem narastajacy - co roku
              nowe fale rowerkow na komunie powoduja wzrost ruchu rowerowego i to uczestnikow
              najslabszych - dzieci ktore nie wiedza, nie maja wyobrazni.
              MK nie przeszkadza w zrobieniu tego co zaproponowales... to nawet razem moze
              wspolgrac...
              A nastepnym razem wszyscy do Mariana na dzialeczke i dzwonkami (obowiazkowe
              wyposazenie) budzimy prezydenta!
            • Gość: ved Re: maso krytyczna i inni... IP: 62.69.198.* 25.08.05, 14:41
              Brawo!
              Wreszcie jakis sensowny post!
              Miast tu marudzic i sie klocic ruszyc tylki i poprawic sytuacje.

              "Rozsądny człowiek przystosowuje się do świata; nierozsądny człowiek usiłuje
              wytrwale dostosować świat do siebie. Dlatego cały postęp zależy od
              nierozsądnych ludzi." (Einstein bodajze)
          • Gość: dziad Re: Amynie - glupis... jesli nie znasz SHP IP: *.adb.pl 25.08.05, 10:09
            Ty chyba mnie z kims mylisz... jezdze rowerem od ilus lat... dwa razy wymusilem
            pierwszenstwo (raz wlasne zagapienie raz niezdecydowanie kierowcy i mylna
            interpretacja z mojej strony tego niezdecydowania jako przejaw symapti dla
            slabszego uczestnika ruchu jakim bylem) Jezdze po ulicach bo tak stanowi kodeks.
            Owszem mozesz jezdzic po chodniku wtedy kiedy ma on co najmniej 2 metry
            szerokosci a droga obok dopuszcza ruch pojazdow samochodowych z predkoscia
            wieksza niz 50kmph. W kazdym innym wypadku jest to lamanie przepisow i musisz
            sie liczyc z mandatem lub sprawa w sadzie.
            Czasem jade chodnikiem ale mam swiadomosc ze to chodnik jest dla pieszego i ja
            jestem na nim gosciem - oznacza to ze ustepuje pierwszenstwa, staram sie jechac
            tak by nie tworzyc poczucia zagrozenia w pieszych.
            pare dni temu bylem na remontowanej Krzywoustego, widizalem grupke rowersow,
            przejzdzajacych dosyc szybko w tlumie, po fatalnym chodniku - takie zachowanie
            bylo grozne. zaden z tych smarkaczy nie myslal o nastepstwach ewentualnej
            kolizji z pieszym, z dzieckiem.
            Jako rodzic powinienes byc uczulony na fakt bezpieczenstwa wlasnego dziecka ale
            rowniez myslec o skutkach jego akcji. Przy twojej obecnej postawie widze widze
            ze masz gdzies bezpieczenstwo innych - dopoki jestes sam bezpieczny to nei
            interesuje cie nic wiecej.
            A po ulicach jezdzi sie nie gorzej niz po chodniku - co wiecej jesli masz
            wyobraznie jazda jest znacznie bezpieczniejsza... Pora najwyzsza zadbac
            wychowanie wlasne i wlasnych dzieci w kulturze i szacunku dla innych...
    • Gość: aga on miał 27 lat i był pod wpływem alkoholu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 19:04
      pewnie ze to jego wina kto modry wyjezdza z za zywoplotu i nawet sie nie
      rozglada dobrze, co on chciał pokazac jaki ma refleks i ze zdazy przed tym
      autkiem, pozatym wracał z imprezki i był pod wpływem alkoholu
      • Gość: policzanin Re: on miał 27 lat i był pod wpływem alkoholu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 19:13
        dokładnie wracał z imprezy
        • Gość: gosc Re: on miał 27 lat i był pod wpływem alkoholu IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 24.08.05, 22:58
          Slyszalem, ze bylo ich 3 a nie 2... i ze ta Pani kierowca samochodu to tak
          wcale najwolniej nie jechala... wiec...
    • Gość: anonim Re: 23-letni rowerzysta zginął w wypadku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.05, 11:42
      JA NIE WIEM JAK ONI TO ZROBILI. WIDZAC SAMOCHOD NIE ZACHAMOWALI TYLKO STARALI
      SIE ICH WYPRZEDZIC. WINYM NIE JEST KIEROWCA FIATA SEICENTO TYLKO ROWERZYSCI
      KTORYM UDALO SIE PRZEJECHAC PRZED INNYM SAM. A NA TEGO WPADLI !!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka