Gość: Rob
IP: 10.10.130.*
06.09.05, 07:39
Dziś rano postanowiłem skorzystać z usług ZDiTM. O godzinie 5:37 wsiadłem na
Placu Sprzymierzonych do tramawaju linii nr 9, (skład 2 - wagony o numerach
690 i 691).
Wsiadłem pierwszymi, przednimi drzwiami z zamiarem kupienia biletu (w ręce
odliczone 1,90). Po wejściu do środka zastałem panią motorniczą zajętą
rozpakowaniem paczki papierosów West. Poprosiłem o sprzedaż biletu na co pani
nie odwracając się do mnie odrzekła, lub może lepiej burknęła coś w stylu "Nie
mam czasu". Dokładnie jej słównie jestem w stanie przytoczyć gdyż po pierwsze;
dzieliła nas szyba, a po drugie pani była wciąż odwrócona do mnie tyłem i
bagatelizowała to że stoję i wyrażam chęć zakupubiletu. Jak gdyby nigdy nic
tramwaj ruszył ze mną bez biletu i w chwilę potem w szybkę zastukał pan z
identyfikatorem - jak sie okazało pan kontroler, który w ten sposób
zakomunikował że jest i że należy zablokować kasowniki. Kontrola rozpoczęła
się ode mnie i tu słowa uznania dla kontrolerów, którzy wysłuchali mojej
opowieści o pani co to "nie ma czasu", uśmiechnęli się i powiedzieli żebym
jednak usiłował kupić ten bilet, o ile się da. Udało się - bo pani zauważyła
gdzieś tam w końcu że cały czas stoję i cały czas pobrzękuje tym nieszczęsnym
odliczonym 1,90. Ale coś tu jest nie tak......bo niby to wszystko drobiazg,
ale drobiazg dokuczliwy - dlaczego pasażer, który chce zapłacić za usługę
jest wrogiem i intruzem dla ZDiTM ?? A tak się poczułem.