Dodaj do ulubionych

Walczmy o wolnośc - znowu karykatury!!

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.06, 11:32
Za Głosem:
Nagana za karykaturę


Groziło wyrzucenie ze szkoły, a skończyło się na naganie. Tak ukarano został
ucznia gimnazjum przy V LO w Szczecinie, który rozwiesił na korytarzach
plakaty z karykaturą dyrektorki szkoły.



Pod wizerunkiem dyrektorki widniały napisy: „Absurd rodzi się w V LO”
i „Prawie jak święta”. Autorem żartu był uczeń Gimnazjum nr 46, które razem z
V LO wchodzi w skład Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 1.

- Dyrektorka zawiesiła go w prawach ucznia. Teraz grozi mu wyrzucenie ze
szkoły - zaalarmował „Głos” inny uczeń gimnazjum.

W poniedziałek w tej sprawie zebrała się rada pedagogiczna. Ostateczna
decyzja to nagana. Hanna Bartnik, dyrektor szkoły, nie znalazła czasu na
rozmowę z „Głosem”. W opinii uczniów dyrektorka i nauczyciele zareagowali
zbyt nerwowo. - To tylko żart. Nic strasznego - mówią.

Incydent nie został zgłoszony kuratorowi, ani Wydziałowi Oświaty Urzędu
Miejskiego.
- O wszystkim wiemy z mediów. Czekamy, aż pani dyrektor zdecyduje się z nami
o tym rozmawiać - powiedziała Elżbieta Masojć, dyrektor wydziału. - To
wewnętrzna sprawa szkoły i postąpiła ona zgodnie ze swoim statutem - wyjaśnia
Wanda Żabiełowicz z kuratorium oświaty. - Jeśli uczeń czuje się pokrzywdzony
może napisać skargę to kuratora.

paw, 8 marca 2006
====================================

To jak to karykatury Mohameta to wolnośc,
a dyrektorki, to ... wyrzucenie ze szkoły?

Moze nie mieli tej lekcji o wolnosci słowa i wypowiedzi?
Obserwuj wątek
    • Gość: antypis Re: Walczmy o wolnośc - znowu karykatury!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.06, 11:40
      a może znaczenie ma nazwisko pani dyrektor :" Hanna Bartnik, dyrektor szkoły,
      nie znalazła czasu na
      rozmowę z „Głosem”. ", czy to nie przypadkiem żona radnego Bartnika ?
    • Gość: Fugazi Gratulacje z małym "ale" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.06, 11:57
      Jak widzisz drogi Andre P.Dyrektor wyjątkowo dobrze potraktowała ucznia.

      Uczy owej odpowiedzialności za słowo i ponoszenia konsekwencji w sposób niezwykle delikatny,z zachowaniem zasad wolności słowa bo:
      nie grozi uczniowi ani rodzicom odpowiedzialnością karną a więc nie chce skazać ich prawomocnym wyrokiem.
      Postępuje i logicznie i konsekwentnie a jedynym „ale” jest publiczny charakter szkoły.
      Gdyby była to firma prywatna nawet tego małego „ale” bym nie miał. Dyrektor reprezentując placówkę zawiera bowiem pisaną lub nie, umowę z uczniem którego reprezentują rodzice. Ponieważ jedna ze stron nie potrafiła dotrzymać warunków umowy winna być ukarana na podstawie zapisów umowy (np regulaminu szkoły na który strony przystały).
      Koniec, kropka.

      I o to w tym wszystkim chodzi aby sprawy proste załatwiać nie na drodze karno-sądowej a na drodze zwyczajnego przestrzegania parafowanej umowy.
      Gratulacje dla Pani.

      Pozdrawiam
      Fugazi
      • Gość: andreas Re: Gratulacje z małym "ale" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.06, 12:05
        mój przyjacielu Fugazi,
        "umowa z uczniem którego przedstawicielami są rodzice..."
        Nie wiesz, że pełnoletni uczeń moze zakazać szkole udzielania radzicom
        informacji o jego postepach czy edukacji ...

        Gdyby zamiast karykatur dyrektorki
        umieszczono rysunki, jak i gdzie wpychać ma kolega koledze palce i nie tylko,
        żeby było fajnie... to byłoby wszystko OKej!
        • Gość: andreas mnie zszokowało IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.06, 12:13
          ostatnio ogladałem rozdanie jakis nagród dla muzyków angielskich...
          i wyszedł jakis Amerykanin i powiedział,
          że jest Amerykaninem i dlatego chciał przypomniec, że Busch jest idiota!!
          Tak powiedział w TV na cały swiat!

          Byłem w szoku!
        • Gość: Fugazi Re: Gratulacje z małym "ale" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.06, 12:16
          > Gdyby zamiast karykatur dyrektorki
          > umieszczono rysunki, jak i gdzie wpychać ma kolega koledze palce i nie tylko,
          > żeby było fajnie... to byłoby wszystko OKej!

          Ależ nie i jeszcze raz nie.
          I w tym przypadku umowa zostałaby zerwana ze strony ucznia/rodziców i jedyna konsekwencą jaką powinien był ponieść jest ta zapisana w umowie (regulaminie).

          Mam wrażenie (czytując twoje ostatnie próby), że nie do końca rozróżniasz (lub też raczej niepotrzebnie prowokujesz) kwestii moralnych, światopoglądowych, jak wolność mówienia, od przestępstw przeciwko mieniu czy drugim osobom. To dwie różne rzeczy!

          Rozstrzyganie sądowe i odpowiedzialność karną powinno się ograniczyć możliwie bardzo w kwestiach moralnych i kontrowersyjnych społecznie.
          Wiadomym wszem i wobec jest, że owe ograniczenia nie mogą być całkowite i wymagają jakiegoś konsensusu przynajmniej dużej większości myślących obywateli (z wykluczeniem mamb i polityków).
          Lecz tendencja winna być taka, aby karać niemoralność na bazie prawa jak najrzadziej.

          Pozdrawiam
          Fugazi
          • Gość: andreas Re: Gratulacje z małym "ale" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.06, 12:19
            ale umieszczenie karykatury dyrektorki chyba nie jest naruszeniem mienia?
            Nadto jest to forma wypowiedzi...
            Wydaje mi sie, iz to nie narusza zadnego regulaminu...
            zreszta czemu w regulaminie miałby byc zapis o nie krytykowaniu
            dyrektorki czy innego nauczyciela?
            Każdy ma prawo ocenic i karykatura jest formą oceny!!

            To nie tyle regulamin powinien regulować...

            Cóż amerykanizujemy sie...
          • albert_c to male "ale" 08.03.06, 12:20
            Fugazi, to ja czepie tego malego 'ale'.

            Otoz nie wydaje mi sie aby ta umowa o ktorej piszesz przewidywala karanie
            ucznia/rodzica za to ze ten uczen umiescil gdziekolwiek karykature swojej
            nauczycielki, dyrektora szkoly etc.

            nie bardzo wiem co takiego szkodliwego czy niemoralnego jest w fakcie ze uczen
            przywiesil na korytarzu karykature dyrektora szkoly. Ja sie tego nie potrafie
            dopatrzyc.
            • Gość: andreas Albert ;) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.06, 12:21
              domagam sie usuniecia Twojej wypowiedzi Albert,
              bo zespamowałeś moja wypowiedx, a moja była pierwsza!!!
              • albert_c Re: Andreas 08.03.06, 12:23
                nie prowokuj!:)))

                ...bo nie wypije dzis Twojego zdrowia i lezysz wtedy brachu;-)

                • Gość: andreas Re: Andreas IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.06, 12:25
                  no dobra moze zostać...
                  siła... dwóch na jednego bedzie!
            • Gość: Fugazi Re: to male "ale" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.06, 12:25
              Sądzę, Albercie iż zapis takowy jest. Gdybym to ja pisał zapis o należytym szacunku do kadry pedagogicznej czy też posłuszeństwie i obowiązku godnego odnoszenia się bym zawarł.

              Oczywiście nie trzeba się z nim zgadzać, wtedy można szukać szkoły gdzie ów szacunek nie jest uzasadniony lub jest zupełnie zbędny.

              Pozdrawiam
              Fugazi
              • Gość: andreas Re: to male "ale" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.06, 12:27
                pytanie jest w takiem razie inne:
                Czy powinien byc taki zapis?
                Czy uczeń nie moze skrytykowac nauczyciela czy dyrektorkę?
                I jak sie maja nasze autorytety...
                • albert_c Re: to male "ale" 08.03.06, 12:36
                  ja w sumie podbije pytanie Andreasa, przy czym moze ujme je nieco inaczej:
                  dlaczego wg Ciebie szacunek objawia sie brakiem krytyki?

                  Nie bardzo rzoumiem do czego zmierzasz.

                  Poza tym kwestia wyboru gimnazjum jest wg mnie zle przez Ciebie postawiona i
                  jestes w bledzie.
                  Istnieje obowiazek edukacyjny do 18 roku zycia (a o tym mowimy w tym przypadku)
                  i pani dyrektor laski nie czyni ze ten uczen uczeszcza do jej gimnazjum, bo
                  edukacja tego ucznia wlasnie w tym gimnazjum jest obowiazkim jej i kadry jej
                  podlegajacej.

                  Odbijajac pileczke moglbym powiedziec ze jak sie to pani dyrektor nie podoba to
                  niech zmieni konstytucje w tej materi!
                  • Gość: andreas Re: to male "ale" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.06, 12:38
                    ja podbije tez i powiem, jak sobie uczniów wychowali,
                    to tak maja!
                    I karac siebie powinni, ze nie wychowali jak by chcieli!!
                    Tym bardziej, iż to liceum jest bardzo uznawane za dobre,
                    czyli że dobrze wychowuja, a oni nie wychowuja... tylko wywalaja
                    tych nie wychowanych!
                  • Gość: Fugazi Re: to male "ale" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.06, 12:41
                    > Poza tym kwestia wyboru gimnazjum jest wg mnie zle przez Ciebie postawiona i
                    > jestes w bledzie.
                    > Istnieje obowiazek edukacyjny do 18 roku zycia (a o tym mowimy w tym przypadku)

                    A więc drogi Albercie nie Pani Dyrektor ma problem a ustawodawca który ów obowiązek nakłada.
                    Jest to oczywisty błąd.
                    Obowiązku edukacji być nie powinno!

                    Sytuację rozpatrujemy umownie na zasadach RACJI i PRAWDY a nie idiotycznego, dzisiejszego stanu.

                    Pozdrawiam
                    Fugazi
                    • albert_c Re: to male "ale" 08.03.06, 12:53
                      to jest ze to pani Dyrektor powinna miec problem, a nie jak to ujales
                      ustawodawca.
                      pani Dyrektor przed podjeciem decyzji dotyczacej tego ucznia przeciez zapewne
                      znala konstytucje i wie ze on naklada na nia obowiazek edukacji ucznia do 18
                      roku zycia.
                      Taki sam obowiazek naklada na ucznia i jego rodzicow ze do 18 roku zycia czy
                      chca czy nie uczen musi uczeszczac do szkoly.
                      Dlatego nie wierze w to ze ten uczen zostanie wyrzucony ze szkoly.

                      Czasem, a moze nawet czesto jest tak ze nie da rady ocenic sytuacji nie biorac
                      pod uwage nawet idiotycznego stanu dzisiejszego. Ja bym polemizowal co do tego
                      czy jest to idiotyczne czy tez nie, ale nie o to teraz chodzi w tym sporze.
                      • Gość: Fugazi Re: to male "ale" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.06, 12:59
                        Powiedź no Albercie, gdyby istniał zapis, że można kraść ale tylko do tysiąca a w regulaminie placówki zapisano by iż kradzież będzie karana relegowaniem ze szkoły to kto ma problem?
                        Kto jest idiotą?

                        Pozdrawiam
                        Fugazi
                        • albert_c Re: to male "ale" 08.03.06, 13:27
                          wg mnie w regulaminie nie moze sie pojawic zapis o wyrzuceniu ze szkoly ucznia
                          niepelnoletniego.

                          Kardziez jest przestepswem i jest to sparwa dla sadu. tej kwesti nie moze
                          regulowac statut szkoly w sposob odmienny od zapisow kodeksu.
                          • Gość: Fugazi Re: to male "ale" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.06, 13:46
                            >wg mnie w regulaminie nie moze sie pojawic zapis o wyrzuceniu ze szkoly ucznia
                            >niepelnoletniego.

                            >Kardziez jest przestepswem i jest to sparwa dla sadu. tej kwesti nie moze
                            >regulowac statut szkoly w sposob odmienny od zapisow kodeksu.

                            Nie rozumiesz moich intencji. Chodzi o prawdę i rację a nie konkretny przykład kradzieży tej czy innej.

                            Prawda i racja leży po stronie dyrektor a nie ustawodawcy. Zmuszanie do edukacji jest wielkim błędem i zamierzonym działaniem na szkodę każdej ze stron.
                            Podobnie błędem jest odgórne ustalanie programów, wymagań, standardów i innego gówna mającego na celu osiągnięcie niemożliwego czyli wyedukowanie niechcącego się edukować czy też wyedukowanie wszystkich.

                            Przeto dla przykładu wskazałem na możliwy acz nieistniejący zapis konstytucyjny umożliwiający kradzież do 1000 PLN oraz zakaz jakikolwiek kradzieży na terenie szkoły im X. Racja i prawda leży w zakazie u dyrektora placówki.

                            Ustawodawca powinien postępować zgodnie z ową prawdą i racją.
                            Zdarza się jednak iż w błędzie trwa dla zasady i ponad rozsądek.
                            Tak się dzieje z obowiązkowym szkolnictwem, obowiązkowymi ubezpieczeniami czy też obowiązkowym zapianiem pasów.

                            Pozdrawiam
                            Fugazi
                            • albert_c Re: to male "ale" 08.03.06, 14:03
                              coz trafilem na forumowego liberala i chyba nie ze wszystkim co piszesz
                              potrafie sie zgodzic czy tez przekonac sie do tego.

                              ale bede stal na swoim ze mamy tu do czynienia z konkretnym przypadkiem i
                              obstawalbym przy tym zeby dyskutowac w oparciu o aktualnie obowiazuje obie
                              strony przepisy.

                              moze byc i tak ze wg Ciebie racja lezy po stronie Dyrektora placowki, a ja
                              sadze ze racja lezy po stronie ucznia i jezeli ma on chec krytykowania
                              nauczyciela czy dyrektora szkoly to powinien moc to czynic. Nikomu krzywdy nie
                              robi.
                              • Gość: Fugazi Re: to male "ale" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.06, 14:31
                                > moze byc i tak ze wg Ciebie racja lezy po stronie Dyrektora placowki, a ja
                                > sadze ze racja lezy po stronie ucznia i jezeli ma on chec krytykowania
                                > nauczyciela czy dyrektora szkoly to powinien moc to czynic. Nikomu krzywdy nie
                                > robi.

                                Krytyka i karykaturalne szydzenie.
                                Jak mało brakuje abyś uznał iż wyśmiewanie się z ułomności cudzych to krytyka.
                                Chyba słowa Ci sie Albercie poprzestawiały:
                                karykatura i krytyka obydwie na "k" ale zupełnie znaczą co innego.

                                Pozdrawiam
                                Fugazi
                                • albert_c Re: to male "ale" 08.03.06, 14:42
                                  nie Fugazi nie pomieszalo mi sie, moze Tobie:-)

                                  otoz wyjasniam: jak dla mnie karykatura moze byc i bardzo czesto jest forma
                                  krytyki innej osoby, grupy spolecznej, instytucji itp. poprzez obsmianie jakis
                                  jej cech.
                                  Dobrze jezeli krytykujac nie czynimy krytyki z przywar osobistych innej osoby i
                                  nie czepaimy sie jej schorzen, urody itp., bo po prostu tak nie wypada czynic,
                                  a nie dlatego ze tak nie mozna czynic.
                                  Np. gdyby ten uczen obsmiewal w swojej karykaturze np. wielki nos pani dyrektor
                                  to pani dyrektor moze mu wg mnie naskoczyc. Co wcale nie znaczy ze uczen ten
                                  postapil dobrze obrazajac taka karykatura pania dyrektor. Mowimy tu o kwesti
                                  wychowania.

                                  Z tekstu art. wynika raczej ze uczen poprzez swoja karykature krytykuje
                                  zachowanie dyrekcji szkoly, ze karykatura nie dotyczy szydzenia z cech urody
                                  itp. pani dyrektor.

                                  i nie sadze aby karykatura i krytyka znaczyly cos innego, czasem moga, ale
                                  zazwyczaj sa tozsame. Nie rozumiem dlaczego wg Ciebie karykatura nie moze byc
                                  jednoczesnie krytyka poczynan innej osoby.
                                  To tak jakbys uznal ze te kawal o Stalinie z tego watku nie jest rownoczesnie
                                  krytyka jego poczynan.

                                  Poza tym pragne zwrocic uwage, ze krytyka nie tylko pejoratywnych zalozen.
                                  Krytyka jest ocena np. czyjegos zachowania, cech charakteru, ale moze byc takze
                                  krytyka jakiejs ksiazki czy filmu i krytyk moze pochwalic takiego dzielo.

                                  Przeto na miejscu ucznia zastosowalbym przewrotna argumentacje, ze ta
                                  karykatura byla pochwala dzialan dyrekcji i ze dyrekcja w swoim uznanaiu dla
                                  prawdy tego co on chwali wlasnie chce go wbrew konstytucji wywalic ze szkoly,
                                  co jemu jako liberalowi korzystajacemu ze swobody wypwoiedzi bardzo sie podoba,
                                  no ale niestety dyrekcja wobec niego jest ograniczona tylko i az zapisami
                                  konstytucji.
                                  Tak bym pojechal publicznie na jego miejscu;-)


                • Gość: Fugazi Re: to male "ale" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.06, 12:38
                  znalazłem taki enigmatyczny zapis w losowo wybranym regulaminie:
                  "Wszyscy członkowie społeczności szkolnej powinni odnosić się do siebie z szacunkiem i życzliwością oraz okazywać wzajemną tolerancję; na co dzień powinni przestrzegać zasad dobrego wychowania.
                  Uczniowie i nauczyciele są zobowiązani do przestrzegania zasad kultury i dyscypliny pracy"

                  W przypadku obraźliwego i karykaturalnego przedstawiania czy innego ucznia, czy nauczyciela winien twórca ponieść konsekwencje złamania zapisu umowy.
                  Oczywistym jest, iż decyduje o tym właściciel placówki którego reprezentuje dyrektor.
                  Oczywistym jest także, iż winna istnieć droga odwoławcza bezpośrednio do właściciela w jego prywatnym dobrze rozumianym właścicielskim interesie.

                  Bo dyrektor może naginać zapis umowy lub tez źle reprezentować pełnomocnictwa udzielone przez właściciela lub tez ostatecznie może być idiotą a uczeń nie.

                  Tak czy inaczej relegowanie ze szkoły czy też zawieszenie lub nagana nie powinna być traktowana w kategoriach kary a raczej konsekwentnego realizowania postanowień umowy.

                  Pozdrawiam
                  Fugazi
                  • Gość: katastrofa Re: to male "ale" IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.06, 12:43
                    szkoły wyludniłyby sie wtedy prawie kompletnie zarówno z uczniów jak i
                    nauczycieli
                    • Gość: Fugazi Re: to male "ale" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.06, 12:44
                      > szkoły wyludniłyby sie wtedy prawie kompletnie zarówno z uczniów jak i
                      > nauczycieli

                      Oczywiście jest to nieprawda.
                      Nie warto nawet o tym dyskutować.

                      Pozdrawiam
                      Fugazi
                      • Gość: katastrofa Re: to male "ale" IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.06, 12:53
                        Dlaczego? Osobiscie znam przypadki kiedy nauczyciel naruszał imie uczna cyt."ty
                        głupia krowo" to odzywki do uczna uwazasz ,ze tu nauczyciel nie zerwał umowy?
                        • Gość: Fugazi Re: to male "ale" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.06, 13:02
                          Dlaczego? Osobiscie znam przypadki kiedy nauczyciel naruszał imie uczna cyt."ty
                          > głupia krowo" to odzywki do uczna uwazasz ,ze tu nauczyciel nie zerwał umowy?

                          Zerwał w sposób oczywisty. Powinien być zwolniony a dyr. placówki powinien ponieść konsekwencje przewidziane umową. Ostatecznie jeżeli rodzice się zgodzą sprawa może zakończyć się na przeprosinach ucznia i rodziców.

                          Pozdrawiam
                          Fugazi
                          • Gość: katastrofa Re: to male "ale" IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.06, 13:07
                            to miałam na mysli mówiąc o wyludnieniu szkoły ...gdybyśmy sie tak literalnie
                            trzymali umów jak Ty to sugerujesz...Uczono mnie ,że strony umowy powinny byc
                            sobie równe jesli zawarta umowa godzi w interesy jednej ze stron to uwaza sie
                            ja za niezgodna z prawem tu niestety szkoła stoi na pozycji silniejszego....
                            • Gość: Fugazi Re: to male "ale" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.06, 13:09
                              > Uczono mnie ,że strony umowy powinny byc
                              > sobie równe jesli zawarta umowa godzi w interesy jednej ze stron to uwaza sie
                              > ja za niezgodna z prawem tu niestety szkoła stoi na pozycji silniejszego....

                              Taka tendencja utrzymuje się u nas w Azji i tam gdzie socjalizm RULEZ.
                              W cywilizowanym świecie rządzą rodzice. Ba! nawet są właścicielami.

                              Pozdrawiam
                              Fugazi
                  • Gość: andreas ponawiam IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.06, 12:46
                    ponawiam pytanie:
                    Czy szkołapowinna zabraniac krytyki nauczyciela???
                    • Gość: Fugazi Re: ponawiam IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.06, 12:48
                      > Czy szkołapowinna zabraniac krytyki nauczyciela???
                      Odpowiadam, że nie.

                      Powinna tylko i wyłącznie przestrzegac umowy między placówką a rodzicami o kształceniu ich dziecka.

                      Pozdrawiam
                      Fugazi
                      • Gość: andreas ponawiam IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.06, 12:51
                        Czy szkoła powinna wyrzucac czy wychowywać?
                        • Gość: Fugazi Re: ponawiam IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.06, 13:04
                          Wyłącznie realizować umowę.

                          Jeżeli znajdą się rodzice chętni za pieniądze powierzać wychowanie zamiast uczenia powinni mieć prawo znajdywania odpowiedniej placówki.

                          Pozdrawiam
                          Fugazi
                          • Gość: andreas czili tylko IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.06, 13:09
                            czili szkoła to tylko zwykły biznes z... umowa?
                            Zadne autorytety tylko regulamin!
                            Nie moralnośc i etyka, a litera paragrafu...
                            Tylko tyle nam sie ostało ino .... regulamin!
                            • Gość: Fugazi Re: czili tylko IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.06, 13:13
                              > Tylko tyle nam sie ostało ino .... regulamin!

                              Regulamin, umowa czy jak tam chcesz.
                              Jak rodzic sobie życzę, aby zasady były jasne i czytelne.
                              Abym jeżeli chcę powierzać wychowanie synów mógł to czynić na jasnych zasadach i odpowiednim osobom.
                              Dzisiaj, w dzisiejszych publicznych szkołach sobie tego nie życzę.

                              Pozdrawiam
                              Fugazi
                              • andreas.007 Re: czili tylko 08.03.06, 13:15
                                ale jezeli nie ma w szkołach autorytetów, które uczniowie szanuja,
                                jeżeli sie wyrzuca a nie wychowuje...
                                to moze to juz nie szkoła jest???

                                Moze urząd ds. przestrzegania regulaminu...
                                • Gość: Fugazi Re: czili tylko IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.06, 13:21
                                  > ale jezeli nie ma w szkołach autorytetów, które uczniowie szanuja,

                                  Szacunek to zupełnie inna kwestia.
                                  O niego trzeba się postarać. I do szacunku wzajemnego też trzeba dorosnąć.
                                  A najlepszym motywatorem są pieniądze.

                                  Do czasu aż w szkołach dyrektor będzie idiotą nie potrafiącym w podstawowym zakresie przestrzegać umowy z rodzicami, zatrudniać będzie miernoty i łajzy a do szkoły przyjmować wszystkich chętnych a właściciel czy stoi czy leży swoje dostanie, do tego czasu będzie wielkie gó.., jakie mamy dzisiaj.

                                  Pozdrawiam
                                  Fugazi
                                  • andreas.007 Re: czili tylko 08.03.06, 13:24
                                    a może winien wszystkiemu internet?
                                    Ja mysle, że tenże uczeń naczytał sie tu na forum
                                    o wolności wypowiedzi i karykaturach
                                    i poczuł się wolnym obywatelem Unii!!!
                                    Tylko tyle...
                                    Tylko nie zajarzył, że Mahomet nic nie moze, a dyrektorka może...
                  • albert_c Re: to male "ale" 08.03.06, 12:48
                    Fugazi nawet zakladajac ze Twoja argumentacja jest sluszna, choc ja uwazam ze
                    nie, to dla czego konsekwencja ma byc relegowanie ucznia ze szkoly.
                    Przypominam ze mowimy tu o przypadku ucznia niepelnoletniego.

                    Nie bardzo tez rozumiem dlaczego przedstawinie czyjejs karykatury mialoby
                    naruszac zasade szacunku czy tez zyczliwosci lub kultury.

                    Jezeli zalozymi ze karykatra jest wyrazem krytyki poczynan pani dyrektor to czy
                    rownowazne jest stwierdzenie ze krytykujac kogos okazujemy mu brak szacunku,
                    zyczliwosci czy tez kultury?

                    Jadac w druga strone mozna by rzecz ze postawienie uczniowi oceny negatywnej
                    jest wyrazem braku zyczliwosci dla niego, ze o tolerancji dla jego bledow czy
                    tez lenistwa nie wspomne, tylko ze taka argumentacja niczego nie udowdnimy i
                    takze sadze ze starajac sie interpretowac to na swoj sposob niczego nie
                    udowodnisz w tym przypadku, tak mysle.
                    • Gość: Fugazi Re: to male "ale" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.06, 12:57
                      > Fugazi nawet zakladajac ze Twoja argumentacja jest sluszna, choc ja uwazam ze
                      > nie, to dla czego konsekwencja ma byc relegowanie ucznia ze szkoly.
                      > Przypominam ze mowimy tu o przypadku ucznia niepelnoletniego.

                      Szkoła winna konsekwentnie realizować umowę o kształcenie. Jeżeli w zawartej umowie zgodzono się iż obrażanie innych członków placówki jest naruszeniem umowy należy i trzeba wywiązać się z umowy. Brak działania powoduje iż umowa jest martwa.

                      > Nie bardzo tez rozumiem dlaczego przedstawinie czyjejs karykatury mialoby
                      > naruszac zasade szacunku czy tez zyczliwosci lub kultury.

                      I nie musisz ani ja nie muszę. O tym decyduje właściciel ewentualnie niezawisły sąd jeżeli rodzice czują sie pokrzywdzeni decyzją właścicielską.

                      > Jadac w druga strone mozna by rzecz ze postawienie uczniowi oceny negatywnej
                      > jest wyrazem braku zyczliwosci dla niego, ze o tolerancji dla jego bledow czy
                      > tez lenistwa nie wspomne

                      Ocena jest miernikiem uczniowskiej edukacji i chęci, jak mniemam.
                      Jeżeli ocena jest negatywna a edukacja stoi na wysokim poziomie nauczyciel wykracza poza zapis umowy nakazujący mu klasyfikowanie ucznia zgodnie z zasadami.
                      Działa wiec na szkodę placówki i naraża właściciela na uszczerbek i w reputacji i ostatecznie może powodować konsekwencje finansowe. Ja bym takiego pracownika zwolnił.

                      Pozdrawiam
                      Fugazi
                      • albert_c Re: to male "ale" 08.03.06, 13:37
                        okej Fugazi, ale mysle ze meritum sporu powinna byc kwestia czy karykatura jest
                        sama w sobie obrazaniem kogos i naruszaniem jego dobrego imienia czy tez nie
                        jest?
                        Czy tez karykatura jest prawem jednostki do wyrazania swoich pogladow w sposob
                        krytyczny?

                        Czy jest tak, ze karykatura sama z siebie jest obrazliwa, czy tez obrazona
                        poczula sie pani Dyrektor bo np. na karykaturze przypomina swoj wlasny koszmar?

                        Czy poczucie obrazenia i naruszenia swej czci przez pania Dyrektor powinno
                        rodzic jakies konsekwencje dla ucznia? Jezeli ten uczen jedynie korzysta z
                        praw jakie daje mu konstytucja i czy w takim razie zachowanie pani Dyrektor nie
                        narusza zasad konstytucji?
                        A uczen byc moze intuicyjne wykazal sie dojrzaloscia w korzystaniu ze swoich
                        praw?
                        Oprocz dobrej intuicji rzecz jasna brakuje mu zapewne instynktu
                        samozachowawczego, ale tej oglady ja mysle zdazy sie jeszcze w zyciu nauczyc.

                        A pani Dyrektor juz sie chyba nie nauczy dystansu do samej siebie, a szkoda,
                        bosama w sobie pani Bartnik to uprzejma i sympatyczna osoba.
                        • Gość: andreas uwazam!!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.06, 13:39
                          uwazam iz cały Szczecin chciałby zobaczyc te karykatury!!
                          Powinni je wydrukować!!!

                          Rzepa dała dobry przykład!
                          WYDRUKOWAĆ!!!
                        • Gość: katastrofa Re: to male "ale" IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.06, 13:46
                          czyżby to było tak jak w tym dowcipie o Stalinie i dowcipach jakie zbierał na
                          swój temat..."mam ich ze trzy łagry"....
                        • Gość: Fugazi Re: to male "ale" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.06, 14:00
                          > okej Fugazi, ale mysle ze meritum sporu powinna byc kwestia czy karykatura jest sama w sobie obrazaniem kogos i naruszaniem jego dobrego imienia czy tez nie jest?

                          Pewnie nie jest ale do pewnego momentu (to wyłącznie moje prywatne zdanie, nie mające związku i zaczepienia w umowie między placówką a rodzicami).
                          Tym momentem jest wywieszenie na terenie szkoły, czy też poza nią a więc publiczne szydzenie z ułomności drugiej osoby.

                          Podobnie i też publicznie szydziła nie tak dawno Szczuka w jednym ze swoich programów.
                          Honorarium o ile było zakontraktowane nie powinno być jej wypłacone a umowa na emisję nie wydana. I nie chodzi o wolność wypowiedzi a a przestrzeganie umowy. To nie kara a konsekwencja.

                          Tu tkwi właśnie sedno umowy i zgody na pewne warunki.
                          Jeżeli są (owe ramy) określone należy sie ich trzymać lub zakończyć umowę w sposób cywilizowany, np przenosząc swoje dziecko do innej szkoły.

                          Szydzenie z wyglądu nauczyciela przez ucznia czy też na odwrót nie powinno mieć miejsca , ale cóż może znajdzie się i taki chętny aby dać swoje dziecko do szkoły która na to zezwala. Droga wolna. Jeżeli jej nie ma niech sobie sam założy.
                          Co innego jest publiczna wolność wypowiedzi (np. nauczyciel jest głupi) a co innego nauczyciel jest obleśny i brzydki.
                          Co innego jest wyartykułowanie nauczycielowi wprost, że jest idiotą a co innego ukradkowe rozwieszanie karykatur na terenie właściciela placówki.

                          Pozdrawiam
                          Fugazi
                          • Gość: andreas Re: to male "ale" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.06, 14:06
                            czyli na terenie ówczesnej PRL nie powinno sie wieszać ulotek
                            antyPZPR czyli ówczesnemu właścicielowi...

                            A kto jest właściecielem szkoły tejze, czy pani Bartnik...?
                            Nie za bardzo jestem zorientowany...
                            A jeżeli nie dyrektor, nie kuratorium, nie miasto...
                            tylko MY, obywatele, podatnicy, to co wtedy...
                            nikogo nie mozna tam krytykowac w tej szkole na zajeciach,
                            bo my wszyscy właściciele przecież...
                            • Gość: Fugazi Re: to male "ale" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.06, 14:14
                              Pierwszy raz słyszę aby PZPR był kiedyś właścicielem państwa.
                              Ale nie za bardzo pomiętam tamte czasy. Ch.j wie może i był.

                              Pozdrawiam
                              Fugazi
                              • Gość: andreas Re: to male "ale" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.06, 14:23
                                no tak postepował i sie chyba poc zuwał w kazdym badź razie,
                                a własnośc w duzej części polega na poczuciu własnosci!

                                Bo na ten przykład zabierali wtedy posiadłości czy domy na państwo jakieś...
                                i do tej pory sa zabrane i kto inny jest właścicoelem teraz według obecnych
                                norm, czyli byli właściecielami bo władali!

                                A kto jest właściecielem Marsa, akto działki i dlaczego?
                          • Gość: andreas Re: to male "ale" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.06, 14:09
                            poza tym karykatura raczej mniej kpi z wygladu,
                            a raczej cech charakteru... i z opisu tak by wynikało...
                            raczej nie wygląd tu wchodził w gre a karykaturalne przedstawienie,
                            pewnie nieudolne, boc to nie szkoła plastyczna, cech charakteru...
                            czy sposobu działania!
                          • albert_c Re: to male "ale" 08.03.06, 14:14
                            wyglada na to ze nie czynil tego potajemnie, bo skoro wiadomo kto to zrobil to
                            chyba sie z tym nie kryl.
                            Moze wywiesil to na tablicy ogloszen lub w miejscu przeznaczonym do tego.

                            Nie wiemy co krytykowal uczen w swojej karykaturze, moze nie czepial sie
                            osobistych przymiotow pani dyrektor, a krytykowal np. jest styl zarzadzania
                            placowka czy tez jej kontaktow z uczniami.

                            Nie ma obowiazku czyniania krytyki face to face, moze uczen doszedl do wniosku
                            ze sprawa wymaga upublicznienia swojej opini.

                            Ty patrzysz na to przez pryzmat tego czego szkola nie powinna dopuszczac, a ja
                            patrze na to przez pryzmat tego co powinna dopuszczac.

                            Umowa jaka jest regulamin szkoly nie traktuje stron na rowni, tj. dyrekcja
                            szkoly zawsze ma pozycje dominujaca nad uczniem, tak jak i nauczyciel.
                            Zwlaszcza nad uczniem niepelnoletnim.

                            Szydzenie nie zawsze jest obrazliwe tj. osoba, z ktorej sie szydzi moze poczuc
                            sie dotknieta, ale ja mysle ze nie jest zawsze tak, ze to narusza dobra tej
                            osoby. Poza tym dyrektor szkoly jest osoba publiczna i powinna byc wszem i
                            wobec dopuszczana krytyka osob publicznych w przeciwnym przypadku mozemy popasc
                            w syndrom tego, ze ten uczen jest z uladu stolikowego, o kturym tak ostatanio
                            czesto slyszmy z ust tych ktorzy sa krytykowani;-)
                            • Gość: Fugazi Re: to male "ale" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.06, 14:27
                              wyglada na to ze nie czynil tego potajemnie, bo skoro wiadomo kto to zrobil to
                              > chyba sie z tym nie kryl.
                              > Moze wywiesil to na tablicy ogloszen lub w miejscu przeznaczonym do tego

                              To chyba ma drugorzędne znaczenie, choć wątpię aby ów uczeń się podpisał.
                              Podpis świadczyłby częściowo i o odwadze, poza oczywistą głupota.

                              Mi idzie zwyczajnie o przestrzeganie umowy.
                              Jeżeli wymagamy aby traktowano nas poważnie i z respektem należącym każdej ze stron umowa musi być przestrzegana literalnie.

                              Zarówno przez szkołę (nauczycieli) jak i przez uczniów czy rodziców.
                              Twój zarzut o nierównym traktowaniu stron można rozpatrywać wyłącznie znając całą umowę (regulamin). Osobiście w to wątpię acz jestem pewien, że dzisiejsi nauczyciele równie często łamią ją jak i uczniowie. W tym sensie zapracowali sobie sami na takie traktowanie.

                              Na koniec bo muszę popracować:
                              Szydzenie z czyjegoś wyglądu nie mieści się w cytowanej na początku losowej umowie.
                              A zawieszenie, wyrzucenie nie jest karą a konsekwencją złamania tejże.

                              Pozdrawiam
                              Fugazi
                              • albert_c Re: to male "ale" 08.03.06, 14:50
                                Juz wyzej napisalem ale tu czesciowo powtorze sie:

                                1. jezeli szydzil z wygladu, to uczynil wbrew wzorem dobrego wychowania, ale
                                nie znaczy to ze ma go za to spotkac kara. nie sadze aby jakikolwiek regulamin
                                okreslal to ze nie mozna sie z kogos posmiac bo np. za duzy nos, czy odstajace
                                uszy - oczywisice o ile taka szydzenia nie ma na celu ponizania drugiej osoby.

                                2. powinno sie traktowac serio zapisy umowy i dlatego tez uczen w pierwszy dniu
                                nauki powinien otrzymac regulamin do reki - nigdzie rzecz jasna tak sie nie
                                dzieje, mozna wiec mysle uznac ze ta umowa jest utajniana przed druga strona,
                                ktora moze byc nawet nie swiadoma tego ze istanieje jakas umowa.
                                Zazwyczaj ta umowa jest wykorzystywana incydentalnie wtedy kiedy jest zagrozony
                                interes nauczycieli czy tez dyrekcji lub wtedy kiedy jest im wygodnie uzyc
                                regulaminu.

                                Nie spotkalem jeszcze szkoly, w ktorej wreczaloby sie uczniowi regulamin lub
                                taikiej gdzie regulamin bylby wywieszony do publicznej wiadomosci.

                                tak wiec sadze ze Twoj wniosek aby kazda ze stron przestrzegala umowy jest jak
                                sadze bledny, bo nie sposob przestrzegac zapisow czegos z czym nie dane bylo
                                sie zapoznac. to znaczy mozna przestrzegac, ale jezeli sie nie przetrzega to
                                nie sposob ponosic za to konsekwencje - zwlaszcza kiedy sie jest niepelnoletnim.
                                Oczywisice mowie nie mowie tu o przypadkach popelnienia przestepstwa czy tez
                                wykroczenia sciaganego przez upowaznione do tego organy.
                                • Gość: Fugazi regulamin to fikcja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.06, 17:33
                                  Wróciłem i wypytałem latorośl starszą, gimnazjalną. A oto co rzekła:

                                  1. Regulamin szkoły wisi w miejscu dostępnym na korytarzu szkoły.
                                  2. Regulamin w całości był czytany na lekcji wychowawczej i odbyła się na jego temat rozmowa z nauczycielem-wychowawcą.
                                  3. Regulamin w całości był czytaniu na pierwszym zebraniu z rodzicami a właściwiej rodziców z nauczycielem co potwierdza małżonka moja.
                                  4. Regulamin nie faworyzuje nauczycieli ale nauczyciele się do niego nie stosują częściej niż uczniowie. Stąd codzienne szykany typu ty głupku, idioto, durniu w stosunku do uczniów.
                                  5. Krytyka nauczycieli jest zjawiskiem powszechnym. Sformułowania dla przykładu:
                                  jest pani w błędzie, pani nic nie rozumie, to co pani mówi jest nieprawdą, nawet pomimo że:
                                  6. Krytyka wpływa negatywnie na ocenę z zachowania ucznia. Od tej pory jest "na cenzurowanym".
                                  7. Umowa regulaminowa jest więc fikcją. W miejsce postanowień umowy toczy się skrywany konflikt klasa a ciało pedagogiczne.

                                  A mi chodzi tylko o jedno.
                                  Zakończyć tę fikcję.

                                  Pozdrawiam
                                  Fugazi
                                  • albert_c Re: regulamin to fikcja 08.03.06, 19:50
                                    to sie sporo zmienilo i pewnie wciaz od czasu az ja skonczylem edukacje.

                                    to o tym konflikcie to zapewne racja.

                                    i mysle ze jest tak, ze jak juz pedagodzy siegaja po regulamin to po to aby
                                    wykorzystac go instrumentalnie przeciw uczniowi. niestety.

                                    co nie zmienia faktu, ze pani dyrektor powinna trzymac lapy jak dalej od ucznia
                                    w tym przypadku.
    • Gość: andreas Gazeta powinn wydrukowac te karykatury!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.06, 13:43
    • skuter70 Re: Walczmy o wolnośc - znowu karykatury!! 08.03.06, 14:53

      bardzo dobrze
      niech sie dzieciak uczy zycia!

      niech wie, ze przelozonego nalezy wielbic, wreczac laurki, wznosci pochwalne
      okrzyki i klaniac sie nisko
      wskazane jest rowniez czyszczenie butow

      dzialanie szkoly powinno byc jak najostrzejsze, zeby dzieciak zapamietal lekcje
      na reszte swoich dni
      przyda mu sie

      • albert_c Re: Walczmy o wolnośc - znowu karykatury!! 08.03.06, 15:07
        no chyba jednak zmienie zdanie, wiedziony glosem Skutera:)

        bo przeciez on dobrze chce dla tego dzieciaka, a ja mu zycze zle broniac go
        rzecz jasna!:)
        Niech sie smarkacz uczy zycia, im szybciej sie tego nauczy tym szybciej pisana
        mu bedzie kariera np. w urzedzie jakims czy cos, wyrosnie na ludzi i bedzie
        super.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka