sloggi
14.05.06, 18:54
Przyjęcie odbywa się w restauracji, a każdy z gości otrzymuje w zaproszeniu
dyskretny załącznik z listą prezentów. Fryzjer jest umówiony na ósmą rano,
profesjonalna sesja fotograficzna zaraz po kościele. Ostatnie przymiarki sukni
wskazują, że to będzie naprawdę wyjątkowy dzień. W dodatku wujek Stachu wpadł
na pomysł, żeby zamówić w Internecie dla księżniczki prawdziwą limuzynę, która
podwiezie ją pod drzwi kościoła. Tak, że ludziom wyjdą gały.
Oprawa Pierwszej Komunii Świętej coraz częściej przypomina małe wesele.
Strojne suknie podlegają modzie, z roku na rok mnożą się dodatki, fryzjerzy w
kolorowych pismach doradzają, jakie komunijne trendy obowiązują na dziecięcych
główkach, a mamy w tym dniu chętnie doprawiają całość wizerunku swoich
córeczek pędzlem z różem i cieniami, tworząc na małej buźce dyskretny makijaż.
Zaczął się okres świetnego utargu dla właścicieli lokali i restauracji, którym
rodzice coraz chętniej zlecają przygotowanie komunijnego przyjęcia. Rezerwacje
trzeba robić na długo przed terminem, bo chętnych jest coraz więcej. W majowe
niedziele dziewczynki w białych sukniach i chłopców w garniturkach można też
często spotkać wraz z rodziną w... McDonaldzie w jednej dłoni ściskających
święty obrazek, w drugiej zabawkę z Happy Meal'a.
W tym szczególnym duchowo czasie ręce z uciechy zacierają handlowcy. Prezenty
komunijne nie potrzebują właściwie żadnej reklamy, bo i tak sprzeda się
wszystko. Prezentowa moda nie zna litości dla portfela, który najbardziej
ubożeje rodzicom chrzestnym. Ci w poszukiwaniu najlepszego podarku dla
chrześniaka szukają rozpaczliwie podpowiedzi i kompromisu, który pozwoli
pogodzić radość dziecka z domowym budżetem. A łatwo nie jest, oj nie.
W ubiegłym roku przebojem były operacje plastyczne uszu, w tym hitem wśród
zamożnych rodzin są kucyki. Wychodzi nawet taniej, bo zwierzę można już kupić
za tysiąc złotych. W modzie są zresztą nie tylko konie, ale też rasowe psy.
Taki żywy prezent z rodowodem trafia przy okazji sakramentu do bardzo wielu
9-latków.
Bardziej zapobiegliwi rodzice artykułują potrzeby komunijne pociechy,
dołączając gościom do zaproszeń listę prezentów wybranych (choć nie zawsze)
przez dziecko. Spis potrzeb jest długi: od takich "drobiazgów", jak zegarek,
rower, łyżworolki czy hulajnoga po laptopy, komputer, telewizor, wieżę, kino
domowe, discmany, gry multimedialne, MP3, aparaty i kamery cyfrowe. Nadal
powodzeniem cieszy się złota i srebrna biżuteria. Na szarym końcu prezentowych
pomysłów, traktowanych często jedynie jako skromny dodatek do prawdziwego
podarunku, są książki encyklopedie, słowniki, ilustrowane biblie, a także
książki o Janie Pawle II. Częstą praktyką, a i dosadną sugestią rodziców jest
prezent w postaci koperty z gotówką. Zwykle ląduje w niej od 200 do 500 zł.
By sprostać rosnącym oczekiwaniom dzieci, jak najbardziej umilić im dzień
pierwszej komunii, nadążyć za modą i udźwignąć finansowy ciężar
przedsięwzięcia, wiele rodzin decyduje się na zaciągnięcie pożyczki lub
kredytu. Banki zresztą, podobnie jak sklepy, kuszą specjalnymi komunijnymi
ofertami i promocjami nie tylko w zakresie pożyczek. Proponują np. w formie
prezentu dla 9-latka polisę z funduszem edukacyjnym.
Podczas gdy rodzice dwoją się i troją w przygotowaniach oprawy komunijnej
imprezy, coraz częściej gubiąc wszelkie rachuby i proporcje, katecheci i
księża (choć na szczęście również nadal część matek i ojców) zachodzą w głowę,
jak zachować jej duchowy charakter. Jak pogodzić przepych, rewię mody i
wyścigi prezentowe z tak ważnym sakramentem. Niektórzy katecheci tuż przed
komunią organizują "zielone szkoły", połączone z przygotowaniem do komunii. To
daje możliwość skupienia się i rozmowy o tym, co w dniu komunii powinno być
najważniejsze.
/kurier sz./