Gość: przyjaciel MJW
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
19.09.06, 23:52
Tekst, który napisała pani Małgorzata Jacyna-Witt bardzo mnie poruszył. A że
został zaspamowany przez bardzo agresywnego forumowicza, postanowiłem
zamieścić go w nowym wątku.
Ten ciekawy tekst jest jednocześnie pytaniem: na ile dziennikarzowi wolno
kreować fakty? 3-4 dni przed zdeklarowaniem się przez PiS o wystawieniu
Teresy Lubińskiej na prezydenta, wtedy, gdy wszystko jest już domówione i
dopracowane przez 2 strony, dziennikarka GW pisze : Lubińska zwodzi PiS.
Dzisiaj w tekście o kandydatach na prezydenta redaktor naczelny szczecińskiej
GW posuwa się do daleko idącej maniupulacji. Ba, nazwałbym to wręcz
prowokacją. Pan redaktor kocha wszystkich kandydatów na prezydenta poza
jednym, a właściwie jedną. Wprawdzie w tytule delikatnie sugeruje, że wszyscy
są sobie równi, ale już w tekście udowadnia, że ssą równi i równiejsi. Z
jednej strony chwaląc gospodarcze i polityczne sukcesy pana Piechoty :), a z
drugiej strony zaglądając w piękne oczy pana Krzystka. Nawet Marian Jurczyk
jest potraktowany przez Wojciecha Jachima łagodnie. Natomiast agresja w
stosunku do Teresy Lubińskiej jest wręcz prostacka. Redaktor Wojciech Jachim
uzurpuje sobie prawo do kategorycznego ogłoszenia powodów odwołania Teresy
Lubińskiej! Tak sam z siebie! Do oceny pani Lubińskiej pan Jachim ma prawo,
ale do tworzenia faktów - nie. Jaka grę prowadzi Gazeta Wyborcza?
Poniżej zamieszczam tekst pani Małgorzatay Jacyny-Witt. Polecam!
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=70&w=48886833&a=48893271