Dodaj do ulubionych

Czego chcą od Szczecina młodzi

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.07, 21:29
Ale przecież najprościej jest narzekać. Co ci młodzi ludzie robią dla miasta?
Czy tylko rączki wyciągają i czekają aż im ktoś stworzy warunki? Skoro tak, to
wypad, nikt nie będzie płakał. Jakoś niektórzy mogli zdobyć wykształcenie i
dobrą pracę w Szczecinie. Są firmy, które płacą grubo ponad średnią krajową
specjalistom a na dzień dobry rzucają tylko ciut poniżej średniej. Żeby nie
było, że łgam: BellStream, Sonion, PCF, TietoEnator (RTS), NCDC. Oczywiście
można siąść i płakać, ale po co?
Obserwuj wątek
    • Gość: IT Re: Czego chcą od Szczecina młodzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.07, 21:32
      Ale przecież najprościej jest narzekać. Co ci młodzi ludzie robią dla miasta?
      Czy tylko rączki wyciągają i czekają aż im ktoś stworzy warunki? Skoro tak, to
      wypad, nikt nie będzie płakał. Jakoś niektórzy mogli zdobyć wykształcenie i
      dobrą pracę w Szczecinie. Są firmy, które płacą grubo ponad średnią krajową
      specjalistom a na dzień dobry rzucają tylko ciut poniżej średniej. Żeby nie
      było, że łgam: BellStream, Sonion, PCF, TietoEnator (RTS), NCDC. Oczywiście
      można siąść i płakać, ale po co?
      • Gość: mych Re: Czego chcą od Szczecina młodzi IP: 213.155.169.* 18.05.07, 23:13
        Jak to co?! ucza sie! a co ma robic mlodziez w liceum? to jest wlasnie czas na
        uczenie sie by potem mogli dla miasta pracowac a za to z koleji otrzymac godne
        warunki zycia! a miasto moze i daje dobra praca ale ile jest takich miejsc? na
        palcach jednej reki (no moze dwoch by nie lapac za slowka) mozna policzyc!
        • maciej.popielarz Niech jadą 18.05.07, 23:48
          >BellStream, Sonion, PCF, TietoEnator (RTS), NCDC. Oczywiście
          można siąść i płakać, ale po co?

          I to wszystko. Znajdź tam wolny etat dla specjalisty...

          Niezależnie od wyników ankiety to co skłania młodych do wyjazdu to głodowe
          pensje oferowane przez pracodawców i co za tym idzie egzystowanie bez większych
          perspektyw.

          Bardzo dobrze, że młodzież myśli trzeźwo. Mamy wolny rynek, z tym że od wejścia
          do UE również wolny rynek pracy. Po co marnować młodość za 1000 zł w Szczecinie
          jak można zarobić 6000 zł lub więcej np. w Londynie?

          Życie nie jest po to żeby pracować - ale praca po to aby żyć a nie egzystować.

          Popieram w 100% wyjeżdżających, z nadzieją, że może kiedyś wrócą z bagażem
          pozytywnych doświadczeń zmienić na lepsze swoją "małą ojczyznę".

          Ważne aby im się dobrze żyło. A gdzie to już sprawa drugorzędna. Szkoda tylko,
          że w większości wypadków nie da się tutaj na miejscu.
    • Gość: gupek Re: Czego chcą od Szczecina młodzi IP: *.chello.pl 18.05.07, 21:39
      Czego smęcisz.
    • dariusz.matecki Re: Czego chcą od Szczecina młodzi 18.05.07, 22:09

      W czasie tej debaty nie wytrzymałem i udałem się na spacer na cmentarz - jakaś
      dziewczyna pytała się, dlaczego miasto nie wspiera rozwoju karate - i łamiącym
      głosem spytała się, "co miasto nam może dać?!". Równie dobrze ktoś inny mógł
      spytać czemu miasto nie wspiera czyjeś prywatnej firmy oddając jej wspólne -
      miejskie pieniądze, za darmo... Jeśli ktoś chce coś robić dla dobra miasta to
      niech się zacznie chociaż trochę angażować się w życie społeczno-polityczne, a
      nie biernie obserwuje wydarzenia. Przykładowo 3 Maja na uroczystych miejskich
      obchodach jednego z najważniejszych świąt państwowych młodzieży nie było prawie
      wcale - a średnia wieku, na oko - 50/60 lat.

      Niemniej - dziękuję organizatorom za nagrody konkursowe (konkurs wiedzy o
      Szczecinie i samorządzie terytorialnym był głównym punktem dzisiejszego
      spotkania z władzami miasta, a o którym Gazeta Wyborcza słowem nie wspomniała).
    • Gość: otto Czego chcą od Szczecina młodzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.07, 22:28
      Nepotyzm w najczystszej postaci!!!!
      Bazyli Baran jest człowiekiem Włodzimierza Puzyny, pracuje właśnie w WSAP. I ta
      szkoła robiła badania!!! Puzyna to jedocześnie propagator Kwaśniewskiego. Czyli
      Krzystek jest blisko związany z Kwaśniewskim!!!
      • Gość: zed powiem wiecej! IP: 213.233.153.* 19.05.07, 21:15
        a kwasniewski byl na wczasach tam gdzie byl jeden agent kgb, a wiadomo, ze kgb
        to organizacja stalina, wiec to jasne jest, ze kgb przyslalo krzystka na
        stanowisko prezydenta ....



        mam mowic dalej?;)
        • Gość: logik Re: powiem wiecej! IP: *.sysnet.pl 20.05.07, 10:21
          Sławek N. to człowiek Jana Marii R., a J.M.R. to sojusz z PiS, Krzystek to
          człowiek Sławka czyli PiS-u....
    • Gość: NC Czego chcą od Szczecina młodzi IP: *.chello.pl 18.05.07, 23:14
      Brak jest miejsca w Szczecinie gdzie młodziez i nie tylko może sie spotykac.Nie
      wiem dlaczego to wszystko mają inne miasta np. Poznań -stray Rynek, Wrocław
      itd, itp.
    • Gość: elo Czego chcą od Szczecina młodzi IP: *.szczecin.mm.pl 18.05.07, 23:30
      a co mamy niby robić? gdybyśmy mogli to nie byłoby problemu!! to tak jakby
      powiedzieć komuś że ma udowodnić i nie dokonał "owej" zbrodni!! to osoby dorosłe
      kszałtują przyszłe środowisko młodych... co my możemy? napiszemy petycje do
      prezydenta miasta to zostanie ona znieważona bo kto będzie słuchać smarkaczy
      którzy (tak jak to w jednej opinii ujęte jest) biorą a sami nic nie robią?! Ehhh
      żałosne ;p zawsze jest najlepiej wine zwalać na młodych bo nie mają jak się
      wybronić.
      • Gość: ja Re: Czego chcą od Szczecina młodzi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.05.07, 23:51
        ja tam ide spac bo juz pozno
      • maciej.popielarz Re: Czego chcą od Szczecina młodzi 18.05.07, 23:53
        > ... co my możemy?

        Jedźcie w świat i kiedyś wróćcie z bagażem doświadczeń.

        I nie przejmujcie się - bo troska starszych o Wasze "na miejscu pozostanie" jest
        podszyta ich strachem o własne emerytury a nie troską o Waszą wygodę.
        • Gość: monty Re: Czego chcą od Szczecina młodzi IP: *.chello.pl 19.05.07, 06:05
          Przypomina mi się agitka podczas referendum o akcesje do unii europejskiej.
          Wszyscy wprost ryczeli z mównic do narodu, Będziecie mogli wyjeżdżac za zachód.
          Tusk ryczał ,żeby wsazywać palcem przeciwników wstapienia do UE.
          W rozmowach z lekarzami podczas tego referendum lekarze wszyscy byli na 100 %
          pewni ,że będa zarabiać tyle ile ich koledzy w UE, a wydawać by się mogło ,że
          to inteligentna grupa ludzi.
          Otumaniony naród robi tak jak mu kazali Wyjeżdża.
          Nikt nie policzył ile jest tragedii w rodzinach ze wzgledu na te wyjazdy i
          jakie to przyniosi złe skutki. Poza konsumpcją nikt nie zauwazył ,że
          straciliśmy już część suwerenności, niemiecki lekarz przyjedzie rozstrzygać
          czy bandytę można sądzić , czy nie. To do zobaczenia na hiszpańskich truskawkach
          zezon w pełni .
          • maciej.popielarz Re: Czego chcą od Szczecina młodzi 19.05.07, 07:17
            A jaką widzisz alternatywę dla wejścia do UE?

            Zresztą nieważne - kij z tą suwerennością - kończą się czasy państw narodowych.
            A co ma powiedzieć taka W.Brytania gdzie w Londynie Anglicy stanowią mniejszość,
            albo Niemcy gdzie niedługo więcej będzie Turków niż Niemców.

            Pewnych procesów nie zatrzymasz - zresztą po co miał byś to robić? Dla czystości
            rasy czy języka?

            A że słabsi jesteśmy to głównie zasługa naszego systemu edukacji - XIX wieczna
            metodologia i wyższe uczelnie które są tak naprawdę kontynuacją szkoły średniej
            - gdzie nie toczy się żadna realna praca naukowa.

            Pretensje naprawdę musimy mieć przede wszystkim do siebie samych, że nic z tym
            nie robimy.

            A jesli nie mamy siły tego zmienić to tez nie ma co głową walić bez sensu...
            • dariusz.matecki Re: Czego chcą od Szczecina młodzi 19.05.07, 20:32
              Jaka alternatywa dla UE ?!

              Unia Panslawistyczna : )
              • maciej.popielarz Re: Czego chcą od Szczecina młodzi 19.05.07, 21:44
                Taki sam przeżytek jak XIX wieczny kapitalizm.
          • Gość: gg Re: Czego chcą od Szczecina młodzi IP: *.chello.pl 19.05.07, 13:33
            Zgadzam się z Tobą. Większośc ludzi zupełnie nie zauważa mechanizmów propagandy, która manipuluje nami non stop. Myślą, że są tacy genialni, a powtarzają wpojone im slogany, hasła wdeptywane od dzieciństwa w rozmiękczone mózgi...

            Ja kocham Szczecin, to jest moje miejsce na ziemi. I denerwuje mnie to ciągłe narzekanie, że tak tu źle. To nieprawda. Dużo się dzieje i dużo jest do zrobienia, tylko ludzie nie chcą w tym uczestniczyć. Gdzie jest ten idealizm i werwa młodych? W Szczecinie nie brakuje okazji żeby się samorealizować, wykazać, spełnić. Gdyby to dzisiejsze młode pokolenie miało odbudowywać Polskę po wojnie, kraj pozostałaby w gruzach. Chcą wszystkiego, nie dając z siebie nic.

            Mamy w naszym mieście niesamowite miejsca i możliwości, a także kulturalne podziemie i może na tym polega urok Szczecina - nic nie jest podane na tacy. Kto chce, potrafi się w tym mieście odnaleźć, a kto nie - bywaj zdrów i szukaj swego szczeście gdzie indziej, bylebyś skończył z tym marudzeniem.
          • Gość: zed Re: Czego chcą od Szczecina młodzi IP: 213.233.153.* 19.05.07, 21:26
            suwerennosc tracimy przez Polakow a nie przez obcokrajowcow. podziekuja
            wszystkim tym ktorzy swa nienawiscia z mownic tak ladnie zachecaja myslacych do
            ucieczki. to oni oslabiaja kraj przepedzajac tych, ktorzy chca zyc godnie.

    • Gość: scierwo! [...] IP: *.hsd1.or.comcast.net 19.05.07, 06:15
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • absztyfikant Czego chcą od Szczecina młodzi 19.05.07, 06:46
      Wstydu nie macie...

      >wraz ze stowarzyszeniami Dumny Szczecin
    • Gość: gość Czego chcą od Szczecina młodzi IP: *.wzieu.net 19.05.07, 09:33
      Dokładnie! A skąd się niby biorą te śmieci?! Spadają z nieba??? Ci młodzi
      ludzie chyba zapominają, że to właśnie ONI swoją postawą kształtują wizerunek
      miasta i jego uczelni w Polsce i na całym świecie.
      Oczywiście brak centrum miasta jest problemem, więc niech wyjdą z inicjatywą!!
      A co ze Śródodrzem?? Dlaczego nikt nie lobbuje tego pomsyłu?
    • Gość: jawampowiem oto czego chca ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.07, 17:49
      paszportu! szczecinskie urzedy powinny w tym pomoc !!
    • Gość: emigrant uciekajcie!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.07, 19:21
      jak mozecie to wyjezdzajacie!
      jak nie mozecie to wyjezdzajcie !

      ja po doswiadczeniach zagarniacznych (jako student) nie mialem co szukac w
      sz-nie. zwykle nawet jak ktos chcial ze mna rozmawiac w firmie to byl ode mnie
      slabszy (brak znajomosci jezykow, zasciankowa mentalnosc). a jednak trzeba dazyc
      do lepszych.
      i sie okazuje prawda. teraz mam kumpli ktorzy zostali w sz-nie i sa takimi
      przepytujacymi chetnych do pracy. sami mysla jak tu przekonac swojego szefa o
      500zl podwyzki dla siebie a maja strugac profesjonaliste przed mlodymi ktorzy
      przychodza na rozmowe. i wciskac im bullshit ze sciazka rozwoju, kariery itd itp
      !! lipa

      w warszawie jest ok. jest naprawde duzo pracy. zalapujesz sie do jednej i
      praktycznie co 1-2 lat inni na rynku chca cie kupic. prawie w kazdej branzy. nie
      martwie sie o kredyt, mam fajny dom... i zycie a nie tylko prace zeby przetrwac.

      dlatego polecam mlodym zeby sie nie bali i wyjezdzali - wroclaw, warszawa,
      poznan .. itd nie tylko zagranica. bo okazuje sie ze mobilni to my jestesmy
      kiedy chodzi o wyjazd do londynu na zmywak. mozna zaczac z czystymi raczkami w
      polskich miastach i niedlugo byc w lepszej cenie niz zmykak w londynie.
      • Gość: lollipop Re: uciekajcie!! IP: *.pools.arcor-ip.net 20.05.07, 01:52
        > dlatego polecam mlodym zeby sie nie bali i wyjezdzali - wroclaw, warszawa,
        > poznan .. itd nie tylko zagranica. bo okazuje sie ze mobilni to my jestesmy
        > kiedy chodzi o wyjazd do londynu na zmywak. mozna zaczac z czystymi raczkami w
        > polskich miastach i niedlugo byc w lepszej cenie niz zmykak w londynie.

        hehehe, tylko ze w polskich miastach to sa polskie zarobki a europejskie ceny
        plus cale dobrodziejstwo polskiego inwentarza - syfiasta infrastruktura,
        chamstwo, denna sluzba zdrowia itd.
        • maciej.popielarz Re: uciekajcie!! 20.05.07, 10:33
          Powiedz mi też ile godzin na dobę pracujesz... i czy masz wolny weekend.

          Zarobki nie są jedynym kryterium. Jesli prowadzę własny biznes to poświęcam nań
          tyle czasu ile trzeba ale to moja sprawa. Natomiast jak pracuję dla kogoś i mam
          w umowie 8h to po po tych ośmiu godzinach chce mieć wolne a nie dalej siedzieć w
          pracy. To i tak 1/3 dnia poświęcona na zapewnienie sobie pożywienia i dachu nad
          głową. Jak odejmiesz 8h na sen to po odliczeniu dojazdów do pracy, zakupów i
          obowiązków domowych zostaje ci dziennie może godzina może dwie czasu wolnego.

          To jest wybór - mieć czy być. "Zmywak" w GB z możliwością awansu, dokształcania
          się w czasie wolnym jest bliższy ideału "i mieć i być i godnie żyć".
    • dariusz.matecki Re: Czego chcą od Szczecina młodzi 19.05.07, 20:43
      wiadomosci.onet.pl/1538561,69,item.html
      Ot co - niby głupota, a jednak miasto ożywa przy takich akcjach -
      • Gość: zd Re: Czego chcą od Szczecina młodzi IP: 213.233.153.* 19.05.07, 21:42
      • Gość: zed a gdzie Szczecin? IP: 213.233.153.* 19.05.07, 21:46
        trzeba zorganizowac kontrimpreze i zdobyc ten rekord. gdyby wydzial promocji nie
        byl tak zablokowany budzetowo/biurokratycznie/przepisowo moznaby bylo
        zorganizowac szybko kontrimpreze na wieksza skale i przebic wroclaw, poznan i
        krakow.

        Misiowy rekord dla Szczecina!
    • Gość: mtf do IT IP: *.bb.sky.com 20.05.07, 02:08
      Słuchaj geniuszu. Tak, te firmy są w Szczecinie. Ale to kropla w morzu potrzeb.
      One nie są w stanie zatrudnić tylu ludzi ilu szuka pracy. Najlepsi może ją
      dostaną, ale pozostali też chcą za coś żyć. No i wcale tak rewelacyjnie nie
      płacą. W Anglii na zmywaku zarobisz więcej niż u nich na okresie próbnym. Te
      firmy są tu po to, bo w Polsce są niższe koszta. Sonion już powoli przenosi się
      do Wietnamu. Zostanie tu tylko niewielki ośrodek badawczy. To samo będzie z
      pozostałymi. Niestety Szczecin to wioska z tramwajami. Daleko nam do Wrocławia,
      Łodzi czy Krakowa. O krajach zachodnich nawet nie wspominam. Cieszę się, że
      chociaż Tobie się udało. Ja niestety musiałem wyemigrować.
      • Gość: zik oni wyjada, a my? IP: 83.168.75.* 20.05.07, 10:15
        Ktoś tu mówił, że jak młodzi chcą to niech jada w cholerę. OK. Pytanie tylko kto
        będzie pracował na starzejące się społeczeństwo i ich emerytury? ZUS już
        alarmuje, że w tym tempie będzie bankrutem najpóźniej w 2021. I co młodzi
        pojadą, pracować na anglików, Niemców itd obywatelstwo pobiorą, a my co? Ci co
        wracają, zazwyczaj w niedługim czasie spowrotem jada za granice. Ktos powinien
        zrobić badania, ile osob wyjechał, wróciło do kraju spowrotem i potem znowu
        pojechało bo tam im lepiej. Ktoś tu mówił i ma racje, sam pracowałem na zmywaku,
        w przeciągu półtora miesiąca awansowałem i byłem odpowiedzialny za przyjmowani
        naszych rodaków. 4 miechy później byłem prawą ręka szefa. Gdyby nie sprawy
        rodzinne byłbym tam ustawiony, tylko ściagnć żone i dzieci. w Polsce robie za
        marne 1.500zł tam miałem na samym zmywaku 4-5. Jako prawa ręka szefa nawet
        13tys.zł. Macie wiec racje młodziaki, jedzcie i zarabiajcie, i żyjcie godnie jak
        koledzy i koleżanki z zachodu.
        • maciej.popielarz Re: oni wyjada, a my? 20.05.07, 10:24
          > Pytanie tylko kto będzie pracował na starzejące się społeczeństwo i ich emerytury?

          No wiesz.... sami się tak urządziliśmy. Nie wymagaj żeby młodzi szli sami w to
          bagno. Trzeba było myśleć jak się szło głosować na billboardy i spoty w TV.
    • pismak_logowany Re: Czego chcą od Szczecina młodzi 20.05.07, 15:53
      Młodzi zwykle nie wiedzą dziś, czego chcą. Ani szkoła, ani studia nie
      przygotowują ich dzisiaj do dorosłego życia. Wzór rodziców też nie bardzo, bo
      większość miało lub ma stabline stałe zatrudnienie od dziesiątków lat w jednej
      instytucji, czy przedsiębiorstwie i nie nauczy dzieci, że dziś nie ma stałej
      pracy - możesz ją stracić z dnia na dzień, bez względu na rodzaj umowy. Do tego
      dochodzą stereotypy z rynku: że jest wysokie bezrobocie, że nie ma pracy
      (bzdura!), że w Polsce jest ciężko, że tutaj nie ma szans na wyższe zarobki, że
      nie ma tutaj startu, że na Zachodzie to jest pięknie i łatwo. Dodać należy
      fakt, że młodzi dzisiaj są słabsi psychicznie, dają się łamać pierwszej
      przeciwności losu, są niecierpliwi (chcieliby dostać wszystko od razu), mają
      bardzo roszczeniowe spojrzenie na życie (w końcu tego ich uczy filozofia
      sukcesu), nie są konsekwentni w działaniach i są bardzo bezkrytyczni wobec
      siebie. A skąd to wiem? Bo jestem pracodawcą, który tygodniowo zaprasza na
      rozmowy kwalifikacyjne przynajmniej 10 osób. Wiecie, ilu przychodzi?

      Z około 40. osób miesięcznie przychodzi średnio 10. Reszta zapisuje sobie
      grzecznie miejsce i datę rozmowy na karteczkach, a potem nawet nie raczy
      powiadomić o nieobecności. Niektórych dla sportu zapraszałem trzy razy. Kajali
      się przez telefon za poprzednie nieobecności i znów nie przychodzili.
      Standardem przy umawianiu rozmów jest, że aplikujący nie pamięta, czy do mnie w
      ogóle przysłał dokumenty. To znaczy, że bezmyślnie ślą, gdzie popadnie. Z tych,
      co przyszli tylko 2-3 wiedziało do jakiej firmy przyszli i na jakie stanowisko
      aplikowali. Mimo, że w ogłoszeniu jest strona WWW, a na drzwiach jest nazwa
      firmy. Rozwalam biedne dzieci pytaniem: "Co Pan/Pani wie o naszej firmie?". A
      jak milczy: "To dlaczego chce Pan/Pani pracować dla mojej firmy?". Ale to
      jeszcze nie jest tragedia. Najgorsze jest to, że na klasyczne pytanie
      rekrutacyjne: "Jaki jest Pana/Pani krótko i długoterminowy cel życiowy?" nikt
      nie potrafi odpowiedzieć. Bredzą coś o dopasowaniu się do struktury firmy,
      spełnieniu wymagań pracodawcy itp. Albo celem życiowym jest dla nich samo
      znalezienie pracy. A potem miesiąc popracują i już ich nie ma. Co drugi-trzeci
      miesiąc (pamiętajcie, że rozważamy 40 osób miesięcznie) pojawia się ktoś, kto
      ma konkretny cel: zarobić na mieszkanie, wymienić okna na plastikowe,
      wyprowadzić się od rodziców, wyjechać ze wsi do miasta i usamodzielnić się. To
      wyjątki, perełki. Na 40 osób miesięcznie tylko połowa podaje, ile chce zarabiać
      miesięcznie. Zwykle kwota oscyluje w okolicy 1 000 zł. To jak oni chcą tyle
      zarabiać, to niech od razu idą do hipermarketu, a nie szukają poważnej pracy.
      Na koniec krótka informacja na temat chwalonych wniebogłosy osób, które
      wyjeżdżają na Zachód i wracają. Mam takich średnio 10 osób z tej 40-stki
      miesięcznie. Są kompletnie nieprzygotowani do życia w Polsce. Mają nawet
      menadżerskie stanowiska w CV (na Zachodzie łatwo jest zostać menadżerem),
      jeżdżą samochodami i mają mieszkania, które kupili za kasę zarobioną, ale nie
      mają motywacji do pracy, pracują tydzień-dwa i znikają. Nie potrafią się
      odnaleźć w polskiej rzeczywitości, często przychodzą do mnie z różnymi
      rewelacjami typu: "chyba zacznę sprzedawać jachty, bo kolega ma stocznię w
      Estonii, będe dyrektorem na UE" albo "co Pan myśli o sprowadzaniu z Kanady
      sadzonek drzew kalifornijskich, bo słyszałem o korzystnej możliwości - może
      zrobimy razem biznes?". Brawo. Bez znajomości rynku na którym, chcą operować;
      bez biznesa planu; bez przygotowania i kontaktów. I tak po cztery pomysły na
      tydzień, a zero konkretów i czegokolwiek. Często rozmawiam z nimi na temat tych
      pomysłów i proponuję różne rozwiązania. Dwa dni później, już mają inny temat.
      Rozstaję się z takim pracownikiem bez żalu. To może uogólnienia, ale mam te
      przykłady na żywo i widzę. Może jednak powinni zostać na Zachodzie? Tam nie
      trzeba myśleć... wystarczy być.

      Nie chcę nikogo obrażać, ale przeraża mnie ta "bananowość" młodzieży. Polska i
      zachodnia. Polska "bananowość" przejawia się tym, że młodzi nic o życiu nie
      wiedzą i nie interesuje ich to. Nie potrafią walczyć, bo chcą dostać. Oni nic
      nie muszą, to pracodawca musi im zapewnić. A jak nie dostają, to się wycofują.
      Często wyjeżdżają, a dopiero tam zaczynają uczyć się życia. Tam muszą walczyć,
      bo inaczej wylądują na Victoria Station. Problem w tym, że tam często dopada
      ich "zachodnia bananowość" - wystarczy nauczyć się tam dobrze podawać napoje
      lub ustawiać pustkami na budowie i już ma się zapewniony niezły byt, podstawowe
      potrzeby zapewnione, wręcz życiowy sukces. Umierają aspiracje. Taka
      jest "bananowa młodzież" w Ameryce i społeczeństwo amerykańskie. Praca w
      fabryce, dogde w garażu, wielki telewizor, piwo w lodówce i pop corn - oto
      marzeń szczyt. Jakoś nie pasuje mi to do Polaków. W końcu jesteśmy jednym z
      najbardziej inteligentnych narodów na świecie.

      pismak_logowany@gazeta.pl




      • Gość: Mono Re: Czego chcą od Szczecina młodzi IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 20.05.07, 17:19
        Pismak Logowany. Z napieciem przeczytalem Twoj wpis o mlodziezy szczecinskiej,
        czy generalnie o polskiej i trudno sie pogodzic, ze taki jej obraz. Chociaz nie
        calkowicie zgadzam sie z Twoja ocena mlodziezy amerykanskiej, czy polonijnej.
        Mieszkam w USA od lat, a wyjechalem do stanow wlasnie ze Szczecina i to prosto
        z Walow Chrobrego przed wielu laty, nie zagladajac juz pozniej do kraju, bo
        zamienilem go na tutejszy i byc moze dlatego, ze byly to czasy prl-lowskie.
        I widze, ze o mlodziezy amerykanskiej, czy polonijnej masz pojecie z filmow
        produkowanych w Hollywood, przez rezyserow i aktorow, ktorzy o realnym zyciu
        amerykanskiem maja nikle pojecie, zyjac w swiecie wlasnych Nadrzeczywistosci.
        Mlody Amerykanin, a zwlaszcza Polonus ma szczegolny stosunek do pracy, jako do
        wartosci. Od najmlodszych, zeby spelnic swoje kaprysy, czy marzenia, to musi na
        nie zarabiac. Od najmlodszych lat widzi, ze w jego rodzinie kazdy pracuje,
        wstaje rano do pracy i idzie spac wczesnie. Od najmlodszych lat obcina trawe
        sasiadom w ogrodkach, pracuje u McDonnalda, czy obsluguje lokalna silownie.
        Kazdy z nich wie, na razie percepcyjnie, gdzie chce pracowac i na jaka prace
        moze liczyc. Pozniej, w miare doswiadczenia, bedac w liceum stara sie o prace
        bardziej wyrafinowana, czy wykwalifikowana, a nawet i o ta na poziomie
        koncepcyjmy, po doswiadczeniach percepcyjnych. Dosyc zadkim zjawiskiem jest
        tutaj to, ze mlodzi korzystaja z roznych bezplatnych prezentacji roznych
        pomyslow w w salach przyhotelowych, prowadzonych przez firmy, ktore licza, ze
        po takiej prezentacji ktos od nich kupi, taki, czy inny program. Te darmowe
        programy czesto zawieraja wiele konkretnych informacji, z ktorych mozna sie
        utrzymac, jak chociazby metody inwestowania w gelde, czy jej opcjyjne
        spekulacje, czy w nieruchomosci, uzywajac nie swoich pieniedzy jak tylko
        czyichs, bankowych czy innych instytucji, gdzie swoj wklad jest minimalny. Czy
        zdobywajac taka wiedze, czukaja zasobow prywatnych inwestorow, czesto sasiadow,
        ktorzy uzbierali jakis kapital. Zreszta ta mlodziez zna doskonale co sie dzieje
        na rynku pracy, czy na rynkach finansowych korzystajac z ogromnej ilosci
        informacji poprzez internet. Wiec szukanie pracy obecnie to nie tylko fizyczne
        pukanie do drzwi przedsiebiorstwa. Pukanie do drzwi odbywa najczesciej poprzez
        klawiature komputera.
        Wchodze do dosyc zlozonego jednego z sieci zelazniaka ACE, gdzie ogromna
        ilosci urozmaiconych towarow, od farb, narzedzi, wkretow, zywnosci dla
        zwierzat, zniwiarek trawy i innych bardziej zlozonych narzedzi do ogrodnictwa i
        do tego co by sobie czlowiek nie pomyslal. Sklep samoobslugowy. Szukalem czegos
        nie bardzo okreslonego dla siebie.... Podchodzi do mnie mlody, bo jeszcze chyba
        nie dwudziestoletni chlopak z obslugi sklepu i pyta sie w czym
        pomoc....Rozmawialem z nim przez chwile, ale wydawalo mi sie, ze mial lekki
        akcent w angielskim, wiec pomyslalem sobie, ze pochodzi z Nowego Jorku,
        Bostonu, czy Kanady. Doradzil mi fachowo, znajac zawilosc nazewnictwa towarow
        tego sklepu. Zapytalem sie skad pochodzi, odpowiedzial, ze z Lodzi. Na pytanie
        jak dlugo w USA, to odpowiedzial, ze 3 miesiace. Byl grzeczny i konkretny.
        Pozniej juz go nie widzialem. Zapewna z taka postawa, z taka znajomoscia
        jezyka, bystroscia praca w ACE byla jego poczatkiem i upewnieniem sie co do
        wlasnych mozliwosci. Inny przyklad to dzieciak, syn polskiej rodziny, ktory
        znajac angielski byl tlumaczem dla rodzicow, dla wujkow i dla ciotek, przy
        zalatwianiu pozyczek w banku i formalnosci zwiazanych z zakupem pierwszego
        domu. Dzieciak tak sie wyspecjalizowal, ze bral pozyczki z bankow kupowal(z
        upowaznieniem rodzicow) stare domy, remontowal je i sprzedawal. W czasie liceum
        juz juz zarabial setki tysiace dolarow, ktore inwestowal i reinwestowal w stare
        nieruchomosci, a ktore po wyremontowaniu sprzedawal ze sporym zyskiem. Takich
        przykladow jest w USA wiele. Nastolat ucieka z prlowskiej Polski z rodzicami do
        USA. Zagubieni w wielkim swieciek, nie moga sie przez kilka tygodni, czy
        miesiecy odnalezc. Ich corka od razu poszukala sobie prace u McDonnalda.
        Rodzice biora prace jakie popadna, ucza sie jezyka, uczeszczajac na rozne
        kursy. Nastolat znajduje coraz to lepsze prace, dostaje sie na studia, podczas
        ktorych wytrwale pracuje po szkolnych godzinach i zarabia. Konczy finanse na
        uniwerku. W czasie studiow poznaje na dyskotece Polaka z Polski, ktory
        pracuje na sprzataniu, z niezwyklym zapalem do zycia i do interesow. Chlopak
        ukonczyl tylko mature w Polsce. Razem przekonuja lokalny bank do intratnej
        inwestycji w nieruchomosc. Udaje sie, zarabiaja. Dalej inwestuja, reinwestuja,
        zle kalkuluja, traca, upadaja i sie odbijaja od dna, teraz juz z wiekszym
        doswiadczeniem. On, samouk, szybko staje sie wyrafinowanym ekspertem finansowym
        z niezwykla wyobraznia do konstrukcyjnych interesow. Dzisiaj, Ci wciaz mlodzi
        ludzie maja obrotow rocznych siegajacych okolo 100 milionow dolarow i sa
        producentami polskich filmow. Wiec prosze Pismak Logowany, nie skazuj polska
        mlodziez na banicje. Jest wsrod polskiego, tego starszego pokolenia, pewien
        nieznosny egzystencjonalizm, gdzie opisuje sie, maluje, czy rzezbi, same
        negatywne cechy Polakow. Nie mowie, ze je nie trzeba uwydatniac. A i owszem,
        ale trzeba rownolegle i pokazywac naszych, na razie nie wielkich, a z czasem
        tytanow rozwoju osobistego, jak i gospodarczego, ktorzy niech beda wzorcami do
        nasladowania i rozwijania osobistych mozliwosci innych mlodych ludzi i to na
        nieograniczona skale. Czyzby takich Atlasow Zbuntowanych w Polsce brakowalo? A
        moze to wlasnie Ci Zbuntowani opuszczaja kraj?
        • pismak_logowany Re: Czego chcą od Szczecina młodzi 21.05.07, 03:26
          Zgadzam się z Tobą. Wierzę, że Polacy potrafią sobie poradzić wszędzie i są o
          wiele lepsi od rdzennych mieszkańców. I bardzo mnie to cieszy. Wobec tego
          pytanie o Amerykę: czy amerykańska młodzież też potrafi tak świetnie korzystać
          z możliwości, jakie im otwiera społeczeństwo? Czy raczej "bananowieje" -
          zatrzymuje się na socjalu, a kreatywni są właśnie emigranci? Bo w amerykańskich
          produkcjach z Hollywood wyrwanie się amerykańskiego dzieciaka do college'u jest
          już uznawane za szczyt bohaterstwa. Obawiam się, że taka "amerykańska postawa"
          może być bardzo bliska tym pogubionym dzieciakom, z którymi mam do czynienia w
          kraju. Spotkałem się z wieloma przypadkami emigrantów (z tej nowej fali, nie
          tej RPL-owskiej), którzy na Zachodzie zarabiają na socjal, kino domowe i
          możliwość stawiania wszystkim piwa podczas wizyt w kraju na święta - i to im
          wystarcza. Tutaj aspiracje się kończą. Dla rodzin w Polsce, i dla siebie
          samych, już i tak są bohaterami. Przykładami mógłbym rzucać cały dzień. Dobrze
          zapowiadający się dziennikarz z ofertami z całego kraju, który dziś jest
          elektrykiem na budowie w Londynie i nie napisał słowa od ośmiu lat - mimo, że
          ciągle się zarzeka. Zdolna dziewczyna, która pięcioletnie studia zrobiła w dwa
          lata - dziś pilnuje dorywczo dzieci znanego reżysera i dorabia w pubie.
          Rozumiem ludzi, którzy na Zachodzie się realizują. Ale wspomniane tu osoby,
          gdyby chciały, w kraju mogłyby osiągnąć dużo więcej. Co się stało? Do dziś nie
          potrafię zrozumieć, więc tłumaczę to sobie "bananowością". Ktoś może mi to
          inaczej wyjaśnić?

          pismak_logowany@gazeta.pl
      • Gość: mtf ale brednie... IP: *.bb.sky.com 20.05.07, 18:01
        oj pismak - postaw się teraz na miejscu absolwenta szkoły wyższej. Łatwo
        narzekać. Czemu sam nie inwestujesz w pracowników, nie kształcisz ich ? Uniwerki
        życia nie uczą i nie nauczą. Każdy pójdzie tam gdzie lepiej płacą, a nie gdzie
        praca bardziej ambitna. Jest to normalne zjawisko na całym świecie. Inna sprawa,
        że potencjalnych pracowników cholernie psują pseudospecjaliści od HR, którzy
        pokończyli psychologię i inne podobne, a teraz chrzanią farmazony, często
        sprzeczne ze sobą. Mi na przykład powiedzieli, że jestem zbyt wysoko
        wykwalifikowany i będę się stresował w pracy, dlatego mnie nie przyjmą. No cóż,
        brak kasy na jedzenie i ubranie jest pewnie mniej stresujący... Stąd właśnie
        tacy kandydaci chrzanią na rozmowach, że chcą wejść w strukturę firmy itd.
        Polska młodzież jest ambitna i dobrze widzi co się dzieje. Mając 25 lat i okazję
        do legalnych, godziwych zarobków, też bym na to poszedł. Z tym, że u nas to
        niemożliwe. Także więcej pokory przemądrzały pracodawco.
        • pismak_logowany Re: ale brednie... 21.05.07, 03:04
          Otóż inwestuję w pracowników, szkolę ich teoretycznie i praktycznie, każdemu
          poświęcamy dziennie 2 godziny. Daję ludziom zawód, uczę poruszania się na
          rynku, kontaktów z biznesem. To bezcenna wiedza, którą sam nabyłem przez lata i
          której nikt mnie nie chciał nauczyć. A teraz daję ją ludziom za bezcen. I daję
          nieźle zarobić. A wymagam tylko tego, żeby chcieli pracować, byli konsekwentni
          w działaniu, mieli jakiś cel w życiu i starali się go osiągnąć. Aby mieli silną
          motywację. To tak wiele? Z mojego doświadczenia wynika, że takich twardzieli
          jest średnio 2 na 40 osób. Być może 20 z nich po wyjeździe za granicę okaże się
          prawdziwymi twardzielami, ale - moim skromnym zdaniem - dlatego, że wyjazdem
          określili się w życiu (często nieświadomie) i teraz są zmuszeni walczyć. A w
          kraju nie bardzo im się chciało określać, walczyć, szarpać - bo przecież zawsze
          można wyjechać. Szanuję każdą decyzję o wyjeździe, bez względu na pobudki.
          Jedni wybierają swoją drogę życiową tutaj, inni tam. I tutaj, i tam jest
          trudno. Inaczej, ale nie mniej trudno. Tylko dlaczego nasza młodzież ma stawać
          się dorosła dopiero na Zachodzie, a w kraju to zagubione dzieci? Przecież tutaj
          też można dorosnąć. Piszesz, że "u nas to niemożliwe". Wybacz, ale to nie jest
          kwestia możliwości. To jest kwestia indywidualnej decyzji.

          Pozdrawiam,
          pismak_logowany@gazeta.pl
          • pismak_logowany Re: ale brednie... 21.05.07, 03:39
            I jeszcze dodam: nie skazuję młodych ludzi na banicję. Ale znów dotykam sprawy
            określenia się w życiu - posiadania celu. Jeżeli wyjeżdżać, to lepiej wiedzieć,
            czy po doświadczenia życiowe, zawodowe i pieniądze, by potem wrócić i startować
            w kraju z "wyższej półki". Czy po to, żeby ustawić się na Zachodzie i tam się
            realizować. To sprawa kluczowa. Bo potem wracają tutaj młodzi nieprzystosowani
            do życia w kraju, albo młodzi na emigracji tracą aspiracje i sens życia. Bo
            celem było wyjechanie i jakieś mgliste "poradzenie sobie". To samo co
            poszukiwanie pracy w Polsce jako cel życiowy sam w sobie. A co zrobisz, gdy już
            pracę znajdziesz? A co zrobisz, gdy już "poradzisz sobie na Zachodzie?" Vide:
            moja rozmowa z Moro w tym wątku.

            pismak_logowany@gazeta.pl
            • Gość: zed Re: ale brednie... IP: 213.233.153.* 21.05.07, 05:25
              walczyc? ambicja? aspiracje? mocne slowa, niestety to nie o to chodzi by w zyciu
              walczyc o lepszy stolek a normalnie zyc.

              mam tylko pytanie: dlaczego zatrudniasz co miesiac tyle osob? czy to dlatego, ze
              firma sie rozwija czy tez dlatego, ze ludzie przychodza i odchodza?
              jak jest z rotacja pracownikow, twoim stosunkiem do nich, wyplata na czas?

              w polsce w prawie kazdej firmie kultura pracy byla dnem, nie wspominajac o
              pieniadzach czy motywacji. nawet zmywak jest duzo lepszy. aspiracja do tego by
              cale zycie walczyc wydaje mi sie marnowaniem zycia. chyba, ze ktos zyje by
              pracowac i nic na to nie poradzi.

              co wiecej prawdziwej przyjemnosci doznaje widzac, ze ci co wyjechali zyja
              usmiechnieci a ci co zostali z dnia na dzien czuja bol zycia w swoim kraju.
              • pismak_logowany Re: ale brednie... 22.05.07, 00:25
                Drogi Zed, czytaj uważnie. Skoro miesięcznie zapraszam na rozmowę ok. 40 osób,
                przychodzi ledwie 10 osób, a spośród nich do pracy nadają się czasem dwie, to
                nie ma rotacji. Potrzeby mam dużo większe. Prowadzę intensywną rekrutację, bo
                staram się zebrać dobrą stałą ekipę, wyszkolić ich i prowadzić. Niestety, to
                strasznie długo trwa, bo za przeproszeniem "materiał ludzki" zgłasza się
                fatalny.

                Co do wielkich słów. Walka, ambicja, aspiracje - to nie są wielkie słowa.
                Jeżeli ktoś chce "normalnie żyć", to musi w życiu trochę się natrudzić,
                powalczyć, określić się i swoje aspiracje, wykazać trochę ambicji. Nie ma nic
                za darmo. Samo nie przyjdzie. Bez tego człowiek swoje "normalne życie"
                ogranicza do walki o byt. A "walka o byt" to jest dopiero określenie bardzo
                dramatyczne o poważnym ciężarze gatunkowym. Taka walka młodych nie ominie:
                tutaj, czy na Zachodzie. Pytanie, czy mają apirację wywalczyć o więcej, niż
                socjal. Obawiam się, że skoro nie nauczyli się tego tutaj, na Zachodzie pójdą
                na łatwiznę.

                Pozdrawiam,
                pismak_logowany@gazeta.pl
    • Gość: ania Mają rację Szczecin jest brudny i nieciekawy. IP: *.chello.pl 20.05.07, 16:28
      Gdańsk,Gdynia,Wrocław- to powinien być dla nas wzór.
      W naszym miescie rzadza uliczni żulkowie,przasne budy z tandeta, kiepskie
      uczelnie z marnym poziomem nauczania, brak miejsca serca miasta. Ogólnie lipa
    • Gość: gryfita Czego chcą od Szczecina młodzi IP: 81.190.124.* 20.05.07, 23:49
      "Na pytanie, co musiałoby się zmienić, żebyś pozostał/pozostała w Szczecinie,
      ankietowani odpowiadali: muszą być miejsca pracy dla młodych (41 proc.), wyższy
      poziom uczelni (29 proc.), bogatsza oferta kulturalna (14 proc.), rozwój miasta
      i inwestycje (13 proc.)".
      To żenujące. Jak młodzi ludzie, nie mający kontaktu z uczelniami mogą mówić
      o "wyższym poziomie uczelni"?!! Poziom naszych uczelni ciągle musi być
      dostosowywany do poziomu wstępujących na nie "pseudo-studentów".Przychodzą
      coraz gorzej przygotowani, bez chęci studiowania, z postawą wyłącznie
      roszczeniową. Pracownicy szczecińskich wyższych uczelni od lat alarmują o
      tragicznym poziomie abslowentów szkół średnich. No i proszę, podnieść poziom,
      tylko dla kogo?!! I tak powstają mity o niskim poziomie uczelni w Szczecinie.
      Studia nie są dla wszystkich, lecz wyłącznie dla osób uzdolnionych. Tylko kto
      to rozumie?
      • Gość: absolwent beton akademicki trzyma sie dobrze IP: 195.124.114.* 21.05.07, 08:55
        to nie mit to prawda, czas na uczelni to czas stracony bo czego moga Cie
        nauczyc zakonserwowane, nadete buce, zyjace w oderwaniu od rzeczywistosci ?
        mlodzi, zdolni naukowcy to wyjatek bo jak ktos sie wychyli to go zaraz
        koledzy "z dorobkiem" za nogi do parteru sciagna, tak z czystej sympatii ...
    • krokus5 Re: Czego chcą od Szczecina młodzi 21.05.07, 11:59
      Ja może z innej beczki.Była noc muzeów z soboty na niedzielę.Szczecińskie
      Muzeum Narodowe było też otwarte.Frekwencja w ponad 400tys mieście 1500
      osób.Kraków,Warszawa kilometrowe kolejki z ponad 100tys zwiedzających w każdym
      z tych miast.A podobno społeczność akademicka Szczecina liczy 60 tys osób.
      • skuter70 a na czym polega atrakcyjność nocy w muzeum??? 21.05.07, 13:52
        jakos zupelnie tego nie rozumiem??? zwykle i tak eksponaty pokazywane są przy
        sztucznym świetle.
        • krokus5 Re: a na czym polega atrakcyjność nocy w muzeum?? 21.05.07, 16:58
          Jakoś Krakusy i Warszawiacy docenili możliwość obcowania z kulturą za zupełne
          frico.
          • skuter70 Re: a na czym polega atrakcyjność nocy w muzeum?? 23.05.07, 09:18


            > Jakoś Krakusy i Warszawiacy docenili możliwość obcowania z kulturą za zupełne
            > frico.

            aaaa! chodzi tylko o pieniądze. To my takie luksusy mamy np w muzeum narodowym
            w czwartek - nie trzeba zarywac nocy

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka