Dodaj do ulubionych

Klub 14 Muz

IP: *.chello.pl 15.11.07, 15:55
"No i mamy nową muzę, pani Millerova", jakby powiedział Józef
Szwejk. Oto w blasku nowego kierownictwa tej zacnej placówki
objawiła się Czternasta Muza pod nazwą "Kultura Gniewu", która to
muza jest muzą Platformy Obywatelskiej. Oto zapowiedzi imprez z tego
cyklu:

"Filmy, koncerty, dyskusje, spektakle, imprezy - wszystko w ciągu
jednej nocy w Klubie 13 Muz. Od Zmierzchu do Świtu /Kultura Gniewu/
to inicjatywa skierowana do młodzieży i studentów (grupa docelowa od
17 do 22 lat) o charakterze merytorycznych dyskusji związanych z
celowością istnienia subkultury we współczesnej kulturze.

Początek imprezy: zmierzch 24 listopada, godz. 15:21. Koniec imprezy
organizatorzy zaplanowali na świt 25 listopada, godz. 6:18. Miejsce
wydarzeń: Klub 13 Muz - sala Kominkowa, sala Ludwika, Galeria 13 Muz.

Godz. 22:30: Koncert formacji "Mademoiselle le Cocu" - Prolog.
Społeczno-polityczny komentarz w nurcie trip-hopu, barometr ciśnień
współczesnych problemów młodych ludzi.

Godz. 00:00: WuDoo (Dj Twister) + pokaz mody Endorfina - Stoprocent.
Przy stworzonej przez Twistera scenografii muzycznej odbędzie się
pokaz mody alternatywnej Endorfina. Najnowsza kolekcja Stoprocent
skierowana jest do płci pięknej.

Godz. 02:00: Wydarzenie "SOUP -Kultura", czyli Twister od Kuchni. DJ
Twister udowodni, że potrafi nieźle namieszać również w kuchni i
przygotuje specjalne danie, o czym będą się mogli przekonać wszyscy
uczestnicy imprezy.

Godz. 17:00: Wystawa fotografii "Mury mówią" Tomka Sikory.

"Mury mówią" jest dokumentacją szablonów wykonanych przez
anonimowych graficiarzy, mieszkańców Australii i Polski.

Godz. 19:00: Debata: "Białe kontra Czarne". Konformizm czy
nonkonformizm? Czy życie to pójście na układy, czy też ciągła walka?
Jak zmieniać społeczeństwo i państwo, by żyło się lepiej? To
niektóre z pytań, które pojawią się w debacie pomiędzy młodymi
politykami (członkami młodzieżówek partyjnych, działaczami
społecznymi) a przedstawicielami subkultur młodzieżowych i
publiczności. Zaproszenie przyjęli wszyscy liderzy działających w
Szczecinie młodzieżówek politycznych i innych organizacji"

Zabawa dla małolatów w porze, gdy dzieci powinny już spać, wystawa
graffiti, gotowanie zupy przez operatora od puszczania muzyki, pokaz
mody alternatywnej (sukienki z butelek po coca-coli czy z
prezerwatyw?), a wszystko to podlane sosem społeczno-politycznej
debaty młodych PO-wców, słuchających ulubionego zespołu muzycznego,
z którym (zupełnie przypadkowo) jest związany nowy dyrektor,
(zupełnie przypadkowo) członek PO...

miasta.gazeta.pl/szczecin/1,84048,4658639.html
Dla mnie bomba! Zupełnie jak ta we Wrocławiu:
miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,4672262.html
Obserwuj wątek
    • Gość: bony Re: Klub 14 Muz IP: *.chello.pl 15.11.07, 17:01
      czas umierać?
      Mozna powiedziec ,po co z Muz robic druga OFFicynę, ale obraziłbym
      szacowna OFficynę.
      Przykujcie do Ludwika Jarmolińskiego na cały program , niech
      przeżywa to szczęście razem z wami.
      • Gość: mm Re: Klub 14 Muz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.11.07, 17:14
        Niech Miejski Konserwator Zabytków zrobi dobrą dokumentację tego, co tam jeszcze
        zostało, żeby w następnej kadencji było co odtwarzać, po okresie 14 Muz.
        • Gość: kmicic Re: Klub 14 Muz IP: *.chello.pl 15.11.07, 23:43
          Te, kropka - nie ma się co rzucać jak wesz na grzebieniu. "Dłużej
          klasztora niźli przeora" - jakiś wariat z PO zalecał na tym forum
          wejście do partii w celu dokonania zmian, rozwoju kulturalnego
          miasta itd. Może warto skorzystać z rady takiego POpaprańca - i
          założyć jakąś koalicję samorządową, która za trzy lata odsunie od
          władzy tę ekipę żądną koryta? Zrobimy im taką łaźnię w 2010, że ich
          ulubiona Kozyra z plastikowym penisem w saunie to przy tym będzie
          jak bajka Makuszyńskiego!
          • Gość: emeryt Młodzi to Gniewni, a Starzy to Głupi Wku..eni? IP: *.chello.pl 16.11.07, 09:05
            Wjazd ma byc za darmoche - njusy w polnysze rundfunk 92.00 FM jush
            latają. Jak impra dla małolatów 17-22 /noooo taki wymieniony
            tardżet/ to ciekawe czy Starych Dziadów, obserwatorów, twórców i
            dziennikarzy po 40 wpuszczą? A może pluton egzekucyjny na podwórku
            Muz bedzie rozstrzeliwał /po 22 - wieszał/ wszystkich persona non
            grata? Poziviom, uvidiem
            • Gość: Maestro Re: Młodzi to Gniewni, a Starzy to Głupi Wku..eni IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.11.07, 10:44
              Czy ty masz dobrze w głowie? Nikt nie odbiera prawa wstępu takim jak ty, po 40. To tylko znak, że w Muzach musi być dla młodych więcej. Bo to Centrum Miasta a martwe. To miejsce ma się wszystkim kojarzyć dobrze, nie tylko tym których blask kariery zgasł jakieś 15 lat temu.
            • Gość: Maestro Nic się nie bój, zmany to znak naszych czasów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.11.07, 11:00
              Wycinek z innych mediów o tej imprezie (...)To forma spotkania z przedstawicielami subkultur, kulturoznawcami oraz okazja do dialogu i budowania pomostu między pokoleniami.(...)
              • Gość: . Re: Nic się nie bój, zmany to znak naszych czasów IP: *.chello.pl 16.11.07, 11:30
                okazja do dialogu i budowania pomostu międz
                > y pokoleniami.(...)

                Tiaaaa, w trakcie pokazu mody alternatywnej szczecińskie
                dziennikarki koło 40-tki będą prezentować swoje wdzięki wobec bandy
                małolatów... To ci dopiero dialog międzypokoleniowy, kurna Felek...
              • Gość: kmicic Ale wpadłeś, wielbicielu offu-alternatywy-młodości IP: *.chello.pl 16.11.07, 21:56
                Gość portalu: Maestro napisał(a):

                > Wycinek z innych mediów o tej imprezie (...)To forma spotkania z
                przedstawiciel
                > ami subkultur, kulturoznawcami oraz okazja do dialogu i budowania
                pomostu międz
                > y pokoleniami.(...)

                1. Nie wiem, z jakich mediów cytujesz ten fragment - ale jest to,
                niestety, tzw. "zajawka", rozsyłana przez ORGANIZATORÓW z
                rozdzielnika do WSZYSTKICH mediów. Znajdziesz ją np. TAKŻE na
                portalu "Gazety Wyborczej", podaję link do strony:
                miasta.gazeta.pl/szczecin/1,34938,4681045.html
                2. Obiektywizm tej informacji, drukowanej automatycznie we
                WSZYSTKICH mediach jest więc ŻADEN - dostały ją od ORGANIZATORÓW, bo
                przecież nie powiesz, że w dwóch (i więcej) różnych mediach
                dziennikarze piszą IDENTYCZNE teksty.

                3. Ale to nie wszystko - jest jeszcze gorzej, by nie rzec -
                wstrząsająco. Organizatorzy, podający do prasy komunikat o
                przygotowywanej przez siebie imprezie, NIE WIEDZĄ nawet, KOGO
                ZAPRASZAJĄ!!! Cytuję: "debaty "Wolność czy konieczność wyboru?" z
                udziałem Andrzeja Brzezińskiego z "Tygodnika Powszechnego"".
                W "Tygodniku Powszechnym" nie pracuje żaden Andrzej BRZEZIŃSKI.
                Pracuje za to Andrzej BRZEZIECKI. Przypomina się anegdota, gdy
                Jeremi Przybora przyjechał do prowincjonalnego domu kultury na
                spotkanie i zobaczył na plakacie przez budynkiem zapowiedź spotkania
                z... Jaremą Stępowskim! Pani dyrektor rezolutnie wyjaśniła
                osłupiałemu pisarzowi: "JEREMI czy JARAMA - czy to taka wielka
                różnica?".

                4. Wiem, że nowe kierownictwo 13 Muz nie odróżnia Bacha od
                Offenbacha i Verdiego od Monteverdiego oraz Pawła Szymańskiego od
                Karola Szymanowskiego, tudzież Pendereckiego od Paderewskiego. Ale
                okazuje się, że nie wie nawet, kogo zaprasza na swoją imprezę jako
                gościa-uczestnika. To się zdziwi za parę tygodni Stasiuk, przywitany
                w Szczecinie jako satyryk Stanisławski, albo Warcisław Kunc powitany
                jako Eugeniusz Kus... Gratulacje dla Nitrasa i spółki za postawienie
                w konkursie na tak profesjonalnych tfórcuf kóltóry przez duże TFU!
          • Gość: . Polskie (szczecińskie) ZOO IP: *.chello.pl 16.11.07, 14:38
            Gość portalu: kmicic napisał(a):

            > Te, kropka - nie ma się co rzucać jak wesz na grzebieniu.

            Nie rzucam się jak wesz na grzebieniu, panie Kmicicu - tak jak ty
            nie strzelasz jak pluskwa między palcami... Natomiast ad meritum -
            masz rację, może wejście w partyjność to jedyne wyjście, które nam
            dają te nienasycone wieprze (żeby pozostać w stylistyce
            zoologicznej). Jak to mawiał Korwin-Mikke? "Świnie się zmieniły,
            tylko koryto pozostało". No właśnie. A może wejść do ich partii i
            rozsadzić ją od środka? Dla szczęścia reszty ludzkości?
            • Gość: kmicic Re: Polskie (szczecińskie) ZOO IP: *.chello.pl 16.11.07, 19:09
              Gość portalu: . napisał(a):

              > Nie rzucam się jak wesz na grzebieniu, panie Kmicicu

              Oki, nie chciałem obrazić - przepraszam za porównanie (jakoś tak mi
              się wymsknęło).

              A może wejść do ich partii i
              > rozsadzić ją od środka? Dla szczęścia reszty ludzkości?

              Popieram :-)))
      • anamar Re: Klub 14 Muz 19.11.07, 16:15
        to chyba fajnie,że wreszcie zaczyna się tam coś dziać?
    • Gość: Mariusz Re: Klub 14 Muz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.11.07, 10:36
      Taki drobiazg, żadna to Officyna.
      Po prostu ktoś pomyślał.
      Muzy umierały od 20 lat. Nikt w to nie wątpi (banda alkoholików i karciarzy grających w Foyer od lat i co najbardziej bolesne podczas koncertów.
      A działających jest zawsze za co krytykować. W końcu dużo robią, to znajdzie się przedmiot krytyki.
    • Gość: Maestro Starzy Gniewni majaczycie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.11.07, 10:40
      miedzy jedną wódką a drógą. Może czas się za coś wziąć w końcu a nie narzekać, że wam miejsce chlania odebrano.
      • exman Re: Starzy Gniewni majaczycie 16.11.07, 11:23
        Czasami naprawdę już nie wiem co lepsze, chlupkultura czy
        subkultura, jedno i drugie czasem pozostawia kaca jak diabli.
        Mam tylko jedno pyatnie, co z tzw. sztuką, literaturą, dobrą,
        kameralną muzyką, co z poezją śpiewaną ? Co ze spotkaniami z ważnymi
        osobistościami kultury polskiej ? Tylko kuna dżezik będzie i
        performance krewnych i znajomych królika ?
        • Gość: . Re: Starzy Gniewni majaczycie IP: *.chello.pl 16.11.07, 11:28
          Nie zapomnij jeszcze o drÓgiej wódce, stawianej darmo przez nową
          dyrekcję małolatom (tak nowocześnie, postmodernistycznie i z
          otwarciem na środowiska dylektyków, także kóltótrowych)...
    • Gość: glu Re: Klub 14 Muz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.11.07, 15:09
      A jakby tam zainstalować burdel z prawdziwego zdarzenia, byłyby
      dochody, byłoby kulturalnie, no i każdy od razu wiedziałby
      przynajmniej o co chodzi. Mógłby być w stylu retro. W swoim czasie
      we Francji burdel odegrał bardzo kulturotwórczą rolę. Od czegoś
      trzeba zacząć.
      • Gość: bony Re: Klub 14 Muz IP: *.chello.pl 16.11.07, 15:14
        Dawno mówiłem , żeby zrobić tam ruletkę i jednorękiego bandytę
        , a reszta zainstaluje się samoistnie.
      • swantevit Re: Klub 14 Muz 16.11.07, 15:17
        Gość portalu: glu napisał(a):
        W swoim czasie we Francji burdel odegrał bardzo kulturotwórczą rolę.
        Od czegoś trzeba zacząć.
        '''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''
        To ze czesc studentek, bedz bylych studentek uprawia nierzad, nie
        znaczy jeszcze ze poziom wspolzycia miedzyludzkiego przeszedl na
        wyzszy poziom kulturalny..
    • Gość: lawenda Re: Klub 14 Muz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.07, 21:29
      a wiecie że Rafał Roguszko nie spełniał 3 punktów z tych które były
      wymagane aby stanąć do konkursu na dyrektora 13 muz , wychodzi na to
      że ten konkurs nie był ustawiony pod niego , po prostu ktoś ( J....?)
      zwyczajnie pluje nam w twarz
    • Gość: woreczek Re: Klub 14 Muz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.07, 21:54
      POLSKA ZJEDNOCZONA PLATFORMA OBYWATELSKA ROŚNIE W SIŁĘ , A LUDZIE
      ŻYJĄ DOSTATNIEJ , szczególnie ci którzy zawiesili swoje członkostwo .
      całkiem jak za komuny
      • exman Re: Klub 14 Muz 17.11.07, 04:41
        No i tu się zgodzę, zawieszanie członkostawa musi być niesamowicie bolesnym,
        żeby nie napisać, traumatycznym przeżyciem chirurgicznym.
    • Gość: kiki Re: Klub 14 Muz IP: *.ksiaznica.szczecin.pl 17.11.07, 09:40
      hmm
      na pierwszej imprezie, odkad zostal dyrektorem, dyr. Roguszka
      promuje swoja dawna kapele? zenujace...
      • Gość: mazzy Re: Klub 14 Muz IP: *.chello.pl 17.11.07, 09:46
        To roguszko grał w jakieś kapeli? Czy był tylko menago rozwieszający
        plakaty.?
        • Gość: . Taniec pod gwiazdami z Mademoiselle Le Cocu IP: *.chello.pl 17.11.07, 12:07
          Roguszka grał (gra?):
          www.radio.szczecin.pl/index.php?idp=0&idx=30429&szukaj=&akcja=szukaj

          "Rafał Roguszka ma 31 lat, był basistą w nieistniejącym już zespole
          Mademoiselle le Cocu i kierownikiem ds. organizacji imprez w Klubie
          13 Muz" - robi się coraz ciekawiej: w 13 Muzach ma wystąpić za
          pieniądze podatników (wstęp wolny) dla małolatów NIEISTNIEJĄCY
          ZESPÓŁ PANA DYREKTORA. Pan Dyrektor urządza sobie w Klubie
          dyskotekę, bo na tym zna się najlepiej ("Wspólnie z pianistą
          Maciejem Cybulskim założył stowarzyszenie Make it Funky Production,
          które zorganizowało w szczecińskich klubach kilkadziesiąt koncertów
          i imprez tanecznych") - to taki nasz szczeciński Hubert Urbański, od
          organizowania "Tańca pod gwiazdami".

          Historia zespołu była dramatyczna, tajemnicza i wzruszająca, pełna
          intryg, zerwań, rozstań i odejść, po kobiecemu kapryśna, histeryczna
          i szalona. Oto co pisze jej basista (były?), Raphael Le Cocu
          (transwestyta? Raphael/Mademoiselle? Mademoiselle Raphael?), jak
          można sądzić po wyrafinowanej stylistyce, przepełnionej emocją i
          żarliwą miłością do sztuki i przekonania o własnym geniuszu:

          "O jej zmysłowych zachowaniach krążą legendy. Mężczyzn potrafi
          wprawić w zakłopotanie, u kobiet budzi zazdrość. Uwodzi i porzuca.
          Budzi wiele kontrowersji wśród muzyków projektu Mademoselle Le Cocu.
          Ktoś powiedziałby skandalistka mimo woli. Po ostatniej aferze z 10
          osobowego projektu pozostało 4 muzyków. Czy to ona ich podzieliła?
          Ile jest w tym prawdy? Piękna, inteligentna i... trudna do
          odgadnięcia... IGA. Zniewala głosem... Projekt Mademoiselle le Cocu
          powstał kilka lat temu stworzony przez dwóch producentów MIFP (RD
          Nagaya i Raphaela Le Cocu) z myślą o złożeniu hołdu wybitnym
          wokalistkom. Szybko zyskał popularność poprzez wykreowanie
          autorskiego brzmienia i stylu określanego mianem Hypno-Soul. W
          obecnym składzie (TOM-TOM, IGA, RD NAGAY, RAPHAEL LE COCU) pracuje
          nad nowym materiałem płytowym przygotowywanym do wydania na grudzień
          2005. (Czwartek 31 Marzec 2005)"
          www.reporter.edu.pl/fotoreportaz/wydarzenia/archiwum_wydarzen/bezdomna_szczecin

          Jednym słowem - Raphaelu, wróć! Ucałuj, jak za dawnych lat! Nie było
          ciebie tyle lat! O, Raphaello!
          • Gość: selawi Re: Taniec pod gwiazdami z Mademoiselle Le Cocu IP: 83.18.220.* 17.11.07, 12:24
            to świetnie, że czerwone nosy szczecińskich "artystów" okupujących
            bar w 13 muzach zostaną w końcu trochę przytarte, może wpłynie w
            żyły trochę świeżej energii zamiast gorzkiej żołądkowej, panowie.
            Niech tam sie zrobi jakiś tygiel, niech się bije stare z nowym, to
            dla sztuki zawsze ożywcze. Niech tam się dzieją w końcu różne
            rzeczy, a nie wyłacznie emeryckie nasiadówki.
            • exman Re: Taniec pod gwiazdami z Mademoiselle Le Cocu 17.11.07, 12:29
              selawi, sobota - dzień kota :)
            • Gość: . Re: Taniec pod gwiazdami z Mademoiselle Le Cocu IP: *.chello.pl 17.11.07, 12:29
              Niech tam się dzieją w końcu różne
              > rzeczy, a nie wyłacznie emeryckie nasiadówki.

              Synu, byłeś ostatnio w 13 Muzach? Słuchałeś Festiwalu im.
              Lutosławskiego miesiąc temu? Byłeś we czwartek na konferencji
              poświęconej Josephowi Conradowi? Tego samego dnia było tam jeszcze
              spotkania z Olgą Tokarczuk i spotkanie filozofów - TRZY imprezy
              kulturalne JEDNEGO dnia. Gdzie ty widzisz te emeryckie nasiadówki?!
              I czy uważasz, że promowanie nieistniejącego zespołu za publiczne
              pieniądze to jedyna funkcja dyrekcji takiej placówki?

              > to świetnie, że czerwone nosy szczecińskich "artystów" okupujących
              > bar w 13 muzach zostaną w końcu trochę przytarte, może wpłynie w
              > żyły trochę świeżej energii zamiast gorzkiej żołądkowej, panowie.

              Uważasz, że gotowanie zupy o 01.00 w nocy przez operatora od muzyki
              z dyskoteki to coś lepszego? Że to sztuka, którą chcemy wyedukować
              kulturalnie młode pokolenie? Gdzieś ty się wychował? Na Saharze? W
              Burkina Faso?
              • Gość: selawi Re: Taniec pod gwiazdami z Mademoiselle Le Cocu IP: 83.18.220.* 17.11.07, 13:08
                Po pierwsze- córko, jesli już:D
                po drugie- super, 3 imprezy, ale nigdzie się nie doczytałam, że
                teraz nastąpi likwidacja "poważnych" imprez na rzecz gotowania
                zupy....
                A wychodzę z założenia, że jeśli chce się robić sztukę, która ma
                wychować młode pokolenie, to należy przede wszystkim pokazać
                miejsce, w którym można to robić, po drugie, należy wpuścić tam
                trochę świeżego powietrza, po trzecie, mozna też wychować trochę
                stare pokolenie, bo jak wiadomo, sztuka, kultura ma to do siebie, że
                zyje, rozwija się i rozwala skostniałe formy. Liczy się nie tylko
                treść, ale i forma. Skąd ta pewność, że konferencja jest super, a
                zabawa ( bo sztuka, kultura to też zabawa, radość, wygłupy,
                happeningi)to chała dla motłochu? Niech to miejsce będzie otwarte,
                niech spełnia faktycznie żywą rolę, a nie będzie "placówką
                edukacyjną" bo w "placówkach" właśnie najczęściej sztuka umiera.
                niech młodzi mają okazję uczyć się od starych, ale niech też starzy
                mają okazję uczyć się od młodych, i będzie tak pod warunkiem, że
                wszyscy będą to miejsce chętnie odwiedzać.
                • Gość: . Zlituj się, błagam - zostaw JEDNĄ niszę... IP: *.chello.pl 17.11.07, 13:36
                  super, 3 imprezy, ale nigdzie się nie doczytałam, że
                  > teraz nastąpi likwidacja "poważnych" imprez na rzecz gotowania
                  > zupy....

                  To porównaj stopień nagłośnienia spotkania z Tokarczuk albo
                  konferencji Conradowskiej z anonsami w PR Szczecin i plakatami w
                  całym mieście o imprze dla małolatów, zaczynającej się o 22.30
                  koncertem nieistniejącego zespołu pana dyrektora... Może wtedy coś
                  zrozumiesz...

                  że jeśli chce się robić sztukę, która ma
                  > wychować młode pokolenie, to należy przede wszystkim pokazać
                  > miejsce, w którym można to robić,

                  Uważasz, że Muzy to miejsce do gotowania zupy i popisów DJ (czyli
                  techników-operatorów, bo to nie jest sztuka, niestety...)?

                  po drugie, należy wpuścić tam
                  > trochę świeżego powietrza,

                  Poprzez zorganizowanie pokazu mody alternatywnej? Stosowny wybieg
                  jest ...w Galaxy. A spotkanie z Tokarczuk to "nieświeże powietrze"?
                  Ile ona ma lat? 200? I nazywa się Mickiewicz, tak?

                  po trzecie, mozna też wychować trochę
                  > stare pokolenie, bo jak wiadomo, sztuka, kultura ma to do siebie,
                  że
                  > zyje, rozwija się i rozwala skostniałe formy.

                  Doskonale i dlatego w Szczecinie organizuje się mnóstwo imprez
                  promujących nową, żywą sztukę - kto chce, idzie tam, niezależnie od
                  wieku. Ale zostawcie coś starego, miejsce, gdzie będzie się
                  pokazywać obrazy sprzed 500 lat, współczesnego pisarza i mówić o
                  muzyce romantyzmu, bo za chwilę wszędzie już tylko będzie hip hop,
                  zgrywa, performence i DJ... Mówię to w imieniu moich przynajmniej 10
                  znajomych, z których nikt nie przekroczył jeszcze 40-tki... Jeśli
                  chce się zniszczyć starą sztukę, rozwalić ją, odrzucić, to trzeba ją
                  najpierw poznać - a gdzie to zrobisz? zlikwiduj Niedzielny Salon
                  Muzyczny (przeostatnie miejsce, gdzie można usłyszeć muzykę
                  kameralną w czterystutysięcznym mieście), zrób kolejną dyskotekę, bo
                  jeszcze ci ich za mało w Szczecinie - o to ci chodzi?

                  Skąd ta pewność, że konferencja jest super, a
                  > zabawa ( bo sztuka, kultura to też zabawa, radość, wygłupy,
                  > happeningi)to chała dla motłochu?

                  Jeżeli nie odróżniasz kultury elitarnej od masowej, to chyba nie
                  mamy dalej o czym rozmawiać... Na koniec prośba: zapytaj polonistkę,
                  dlaczego w szkole ma w programie Kochanowskiego i Konopnicką, a
                  nie "poetykę sms-ów", "literaturę graffiti", "strukturę dzieł
                  wydzierganych na plecach w pracowni tatuażu". Może ona ci
                  wytłumaczy, bo to nie moja działka...

                  Niech to miejsce będzie otwarte,
                  > niech spełnia faktycznie żywą rolę, a nie będzie "placówką
                  > edukacyjną" bo w "placówkach" właśnie najczęściej sztuka umiera.

                  Żywą rolę, edukację przez zabawę to ma zapewnić Pałac Młodzieży. I
                  pomyśl nad tym, dlaczego w willi Decjusza w Krakowie (w poznańskim
                  Zamku, w Dworze Artusa w Gdańsku, Foksal w Warszawie itd.) nie
                  urządza się panelu z młodzieżówkami partyjnymi, koncertu rockowego
                  dla małolatów i kulinarnych happeningów z rożnem w (pseudo)
                  barokowych wnętrzach... Od tego są Spodki, Olivie itd. PO chce kupić
                  poparcie siedemnastolatków? To niech im wybuduje Hale Widowiskową, z
                  którą pałują sie władze miasta już 50 lat (tuż po oddaniu władzy
                  przez dziadka obecnego senatora z PO).
                  • Gość: selawi Re: Zlituj się, błagam - zostaw JEDNĄ niszę... IP: 83.18.220.* 17.11.07, 14:37
                    akurat spotkanie z Tokarczuk było nagłosnione, a o gotowaniu zupy
                    usłyszałam dlatego, że weszłam w ten wątek...
                    mniejsza o to.
                    > Uważasz, że Muzy to miejsce do gotowania zupy i popisów DJ (czyli
                    > techników-operatorów, bo to nie jest sztuka, niestety...)?
                    I tu już jest dobrze- nigdy nie dowiesz się, sądząc z pogardliwego
                    tonu, czy to może być sztuka ( niech będzie- kultura, nawet
                    popularna), czy nie, jeśli tego nie zobaczysz, nie posłuchasz. Nie
                    pójdziesz tam, gdzie jest faktycznie dobry DJ, bo masz to w
                    pogardzie. Dzięki temu, że to się pokaże w Muzach, jest szansa, że
                    skonfrontujesz swoje wyobrażenie z rzeczywistością. I to działa też
                    w drugą stronę- być może ludzie, których tak usilnie pragniesz
                    edukować odkryją to miejsce i wybiorą się na Tokarczuk.
                    A nie wszystko trzeba robić z zadęciem, pełną powagą. Gwarantuję ci,
                    że jesli nazwiesz coś konferencją, spotkaniem z ciekawym człowiekiem
                    czy odczytem, to tych, których trzeba wychowywać nie przybędzie.
                    Przyjdą ci, co już są wychowani:D.
                    > Jeżeli nie odróżniasz kultury elitarnej od masowej, to chyba nie
                    > mamy dalej o czym rozmawiać... Na koniec prośba: zapytaj
                    polonistkę,
                    > dlaczego w szkole ma w programie Kochanowskiego i Konopnicką, a
                    > nie "poetykę sms-ów", "literaturę graffiti", "strukturę dzieł
                    > wydzierganych na plecach w pracowni tatuażu". Może ona ci
                    > wytłumaczy, bo to nie moja działka...
                    No własnie, to przykre. Przykre, że w szkole nie ma miejsca na nowe
                    prądy, na analizę literatury grafitti ( ta w końcu doczekała się
                    całkiem powaznych opracowań, i literaturoznawczych i
                    socjologicznych), byłabym bardzo szczęsliwa, gdyby obok
                    Kochanowskiego jakaś lekcja polskiego polegałby na wspólnym wyjściu
                    w miasto i dokumentacji co ciekawszych grafitti, a potem na
                    omówieniu tego, stworzeniu własnego na szkolnych murach....
                    Czemu mam wrażenie, że dla ciebie literatura ( malarstwo, teatr,
                    cokolwiek) liczy się dopiero wtedy, kiedy skończy jakieś 100 lat?
                    Dziw, że załapała się Tokarczuk...
                    Cała ta pogarda, z jaką odnosisz się , hasłowo ujmując,do poetyki
                    sms-ów uzmysławia mi jeszcze dobitnej, że dobrze, ze w murach Muz
                    pokaże się coś, co spusci trochę powietrza z balonu pt. kultura to
                    my, a plebs na zabawy ludowe z DJ-em i zupą.
                    • Gość: . Nie, to nie... IP: *.chello.pl 17.11.07, 15:14
                      dobrze, ze w murach Muz
                      > pokaże się coś, co spusci trochę powietrza z balonu pt. kultura to
                      > my, a plebs na zabawy ludowe z DJ-em i zupą.

                      Wiesz, sto lat temu byli ludzie, którzy domalowywali wąsy Monie
                      Lizie, wystawiali pisuar w galerii i nazywali to sztuką. Dziś nie
                      tylko oni są martwi - ich "dzieła" również. Inaczej jest z Moną
                      Lizą. Nie porozumiemy się, przykro mi - należymy do różnych światów
                      (dla ciebie sztuką są wygłupy, dla mnie - nie). Tylko dlaczego twój
                      świat skazuje mnie na nieistnienie? Dlaczego wypędzacie Leśmiana na
                      rzecz bandy wyrostków, malujących po murach "kocham Elkę i Elka"?
                      Dlaczego zarzynacie Mozarta na rzecz gościa zmieniającego płyty przy
                      konsoli? Dlaczego likwidujecie Dudę-Gracza na rzecz zgrywusa,
                      mieszającego zupę (a wam - w głowach)? Nienawidzicie nadętej sztuki,
                      barokowej architektury, klasycznej dykcji - dlatego szczytem artyzmu
                      paraarchitektonicznego jest dla was pajac, opakowujący budynki w
                      folię? Przykro mi, że w waszym świecie nie ma dla mnie i mnie
                      podobnych miejsca. Na szczęście mam jeszcze w domu bibliotekę,
                      nagrania audio i wideo - mogę w zaciszu domowym delektować się do
                      woli sztuką wysoką, bo gdzie indziej już jej na zewnątrz nie będzie.
                      Ja sobie niszę znajdę - to wy będziecie ubożsi o kontakt z "moją"
                      sztuką. Wasz wybór.
                      • Gość: kmicic Do . IP: *.chello.pl 17.11.07, 15:38
                        Kropka, daj spokój, nie żołądkuj się! Ci ludzie (selawi, zed,
                        flaming, happener, Maestro i in.) nie rozumieją podstawowej zasady:
                        żeby domalować wąsy Monie Lizie, trzeba najpierw wiedzieć o jej
                        istnieniu, znać jej wartość i znaczenie w historii sztuki, rozumieć
                        ideowe przesłanie dzieła. Można odrzucać starą sztukę, kiedy się ją
                        dogłębnie poznało, zrozumiało, przetrawiło (tak wynikały kolejne
                        rewolucje w sztuce). Oni chcą zaczynać od pieca - i nie znając
                        Szekspira, Wyspiańskiego czy Grassa będą ci tokować o "estetyce
                        literatury esemesowej". Dlatego dla nich sztuką będzie napis na
                        ścianie szaletu publicznego, bo nigdy nie zetknęli z czymkolwiek
                        innym. A jeśli mogliby to zrobić - wolą zlikwidować takie miejsce,
                        głosząc, że oto wpuszczają świeże powietrze (z klozetu) na
                        burżujskie salony. Jak Murzynek Bambo - uciekają na drzewo przed
                        wodą i mydłem. I innym każą robić to samo.
                      • Gość: selawi Re: Nie, to nie... IP: *.sprzedajemysamochody.pl 18.11.07, 19:35
                        Serio, myślisz, że dziś nikt nie pamięta o Duchampie? Myślisz, że to
                        nie był przełom? przypominam tylko, że on akurat jakieś tam
                        wykształcenie, wiedzę i talent sam w sobie miał...Ja wiem, że
                        domalowanie wąsów monie Lizie, postawienie szaletu na wystawie
                        akurat do ciebie nie przemówi w żaden sposób, w kiblu będziesz
                        widział kibel niezaleznie od kontekstu, koniec kropka:) Fakt, że
                        Christo też do mnie nie przemawia, chociaż jakbym zobaczyła może
                        reichstag zapakowany jak świąteczna szynka, to kto wie...:)
                        Nieważne, nie ma znaczenia. Duchamp to i tak dziś klasyk, a christo
                        zweryfikuje czas.
                        I skąd pomysł, że nie lubię baroku? Żeby było zabawniej, to akurat
                        barok, jeden z bardzie wariackich, radosnych, szalonych kierunków w
                        sztuce uparcie przeciwstawiasz zabawie...
                        Nadętej sztuki faktycznie nie lubię, nadętych ludzi też i ciekawa
                        jestem, co by na tę wymianę zdań powiedział Mozart... Gdyby
                        cokolwiek było w stanie go zmusić do uczestniczenia w tej nudnej
                        rozmowie:D
                        > (dla ciebie sztuką są wygłupy, dla mnie - nie).
                        Dla mnie sztuka to sztuka, niezależnie od tego, czy ma mnie
                        wzruszyć, rozbawić, skłonić do refleksji czy przerazić. Nie muszę
                        jej dzielić na epokę, nie muszę wiedzieć, jakim poetą był Słowacki,
                        żeby mnie zachwycał ( bądź nie). Za to miło jest mieć wybór, a jeśli
                        jeszcze jest okazja, że dzięki takim akcjom, jak ta, którą masz tak
                        głęboko w pogardzie, parę osób odkryje, że w Muzach dzieją się RÓŻNE
                        rzeczy, jesli poczują się tam swobodnie, to kto wie, może i wybiorą
                        się na Leśmiana?
                        Tak trochę z innej beczki, prywatne pytanie z ciekawości- co powiesz
                        na Piwnicę pod baranami? Tę starą Piwnicę?

                        • Gość: selawi Re: Nie, to nie... IP: *.sprzedajemysamochody.pl 18.11.07, 19:39
                          To Duchamp, a nie Picasso, był najbardziej wpływowym artystą XX
                          wieku. W latach 60. Picasso przestał być postacią dominującą w
                          sztuce współczesnej. Przegrał z Duchampem.
                          Taka jest konkluzja Calvina Tomkinsa - autora biografii Marcela
                          Duchampa, która ukazała się właśnie w polskim przekładzie. Z tą tezą
                          można by oczywiście polemizować, bo Duchamp zaczynał przecież od
                          inspiracji kubizmem Picassa. Ale z drugiej strony, kiedy
                          definitywnie zerwał z malarstwem w 1913 r., wkroczył na drogę, która
                          doprowadziła do radykalnego przewrotu w sztuce. Burząc tradycyjne
                          pojęcie dzieła sztuki i ustalone granice między życiem i sztuką, dał
                          początek tzw. antysztuce. Po Duchampie nie można być już artystą w
                          taki sposób jak dawniej. Znaczenie Duchampa jest dla sztuki XX wieku
                          przełomowe, bo zainspirował on całe rzesze następujących po nim
                          artystów: twórców pop-artu, konceptualizmu, happeningu, performance,
                          instalacji i wszelkich efemerycznych zdarzeń. Od lat 60. niemal
                          wszyscy manifestacyjnie przyznają się do wpływu Duchampa. Duchamp
                          pociąga jako obrazoburca i prowokator, twórca ready made, także jako
                          subtelny ironista. A wielu sądzi, że jego najlepszym dziełem było
                          samo życie.

                          On sam pod koniec życia zauważył: "Nie jestem pewien, czy idea ready
                          made nie jest najważniejsza w całej mojej twórczości". Ready made,
                          czyli przedmiot codziennego użytku podniesiony do rangi dzieła
                          sztuki, jak koło rowerowe przymocowane do taboretu czy suszarka na
                          butelki, zyskiwał nowy status przez sam akt wyboru artysty. W ten
                          sposób Duchamp wyznaczał nowe reguły gry w sztuce, przyznając w niej
                          znaczenie idei i gestowi artysty. To są rzeczy powszechnie znane,
                          ale z biegiem lat tak zmitologizowane, że ready mades Duchampa zdają
                          się dzisiaj żyć niezależnie od swego twórcy. Autor biografii
                          Duchampa umożliwia nam powrót do źródeł. Przypomina, że cała
                          twórczość Duchampa wy- rastała z pytania: czy możliwe są dzieła,
                          które nie są dziełami sztuki? I z poszukiwania sztuki, która
                          angażowałaby bardziej myśl niż wzrok. Duchamp początkowo zupełnie
                          lekceważył materialną trwałość i estetyczną wartość swych ready
                          mades.
                          ...................................................................
                          I tak dalej, i tak dalej. Nie mówię, że to, co ma się odbyć, czy tam
                          już się odbyło, to wydarzenie tej rangi co duchamp:) mówię tylko,
                          zeby nie zamykać się szafie i nie pluć na wszystko, czego się nie
                          zna i nie rozumie :D
                          • Gość: kmicic Ech, oświeceniowi postępacy... IP: *.chello.pl 18.11.07, 20:01
                            1. Wiesz, hitleryzm też był postępem. Nikt wcześniej TAK nie
                            uprawiał polityki, nie korzystał z mediów, nie uprawiał takiej
                            demagogii, nie miał takich błyskawicznych rezultatów gospodarczych,
                            nie podporządkował sobie tak społeczeństwa w ciągu pół roku, nie
                            doprowadził zabijania do rangi przemysłowej ("fabryki śmierci" -
                            celna metafora, chociaż to literatura, a nie politologia).
                            2. Wiesz, komunizm też był postepem. Nigdy jeszcze żadne państwo nie
                            eksterminowało własnych obywateli na taka skalę, nie tworzyło
                            konfliktów globalnych w każdym miejscu świata (Sowieci stali za
                            wojną w Korei, w Wietnamie, za każdą wojną w Afryce itd.), nie
                            uzyskało takiej liczby agentów wpływu, popierających na odległość
                            nawet najgłupsze pomysły i największe zbrodnie ("pożyteczni idioci" -
                            celna metafora, chociaż to politologia, a nie literatura).
                            3. Sztuka Duchampa mieści się dokładnie w tym nurcie, jest związana
                            z tragedią XX wieku. Oczywiście, Duchamp nikogo nie zabił - i nie o
                            takie prostackie konkluzje tu chodzi. Chodzi raczej o to, że jego
                            pomysł na sztukę prowadzi DONIKĄD tak samo jak działalność pana z
                            wąsikiem i pana z fajeczką. Dlatego już w 2. połowie XX wieku w
                            plastyce (Nowosielski, Mitoraj) i muzyce (Kilar, Górecki) odchodzi
                            się od udawania, że suszarka do włosów to rzeźba Fidiasza, a szum
                            odkurzacza to dzieło równe operze Czajkowskiego. Doczytaj parę
                            książek o sztuce późniejszej niż lata 1960-te i pop-art, dowiesz się
                            ciekawych rzeczy...
                            • Gość: endymion Re: Ech, oświeceniowi postępacy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.07, 01:21
                              Porównywac tego chalturnika Mitoraja z Nowosielskim? i kto tu
                              spłaszcza wartosci?
                              Podobniez porownanie Duchampa z twórcami komunizmu i nazizmu kryje
                              głębię intelektu podobna do błotnistej kałuzy. To nie są porownania
                              tylko chwyty retoryczne dla zochydzenia czegos czego sie nie rozumie
                              i nie lubi.
                              I nieprawda jest ze faszyzm i komunizm prowadza donikąd. Chodzo o to
                              ze bez wzgledu na to, gdzie prowadzą, nie zamierzamy z nimi iśc, bo
                              nam zycie miłe. Takie teksty, ze cos prowadzi donikad, to głupawe
                              slogany zdradzjące ze autor nie uwolnił sie od komunistycznego
                              sposobu interpretqcji historii - czyli fetysza "postępu". Trzeba
                              prowadzić "gdzies". Nie mozna "donikad"... A w tym "gdzies" kryje
                              sie zwykle bezład konserwatywnych zabobonów...
                              Tak na marginesie, twoj ulubiony mitoraj jest bardzo bliski
                              państowemu klasycyzmowi nazizmu i komunizmu, a Duchamp jest na jego
                              antypodach.
                              Panowie z klubu XIII muz niestety nie są spadkobiercami Duchampa.
                              Prędzej Warchola i Beuysa.
                              • Gość: kmicic Do postępaka-dyslektyka IP: *.chello.pl 19.11.07, 21:39
                                1. Jestem autorem głupawych sloganów.
                                2. Jestem komunistą, wierzącym w postęp.
                                3. Jestem zabobonnym, bezładnym konserwatystą.
                                4. Jestem wielbicielem Mitoraja (gdzie ja to, u licha, napisałem?!).
                                5. Jestem państwowym klasycystą.
                                6. Jestem nazista i komunistą (uuups, to ostatnie już raz było).

                                Kochanie, jak już opanujesz cały "Słownik wyrazów obcych" i
                                przyswoisz sobie ich znaczenie, to pogadamy, bo na razie przerzucasz
                                się określeniami bez ładu, składu i sensu, uznając w dodatku część z
                                nich za inwektywy...
                                • Gość: endymion Re: Do postępaka-dyslektyka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.07, 22:31
                                  Nie wiem dlaczego przypisujesz sobie te wszystkie wady, wiadc masz
                                  nieczyste sumienie. Jesli to autoironia to niezręczna i
                                  poniewczasie. Cokolwiek o sobie nie powiesz, raz nabytej opinii
                                  głupca juz tak łatwo nie zetrzesz. To kosztuje duzo pracy.
                                  Prpponuje chwilow spędzic czas na porowbywaniu Duchampa ze Stalinem
                                  i Mitoraja z Nowosielskim. Rezultaty bedą zachwycajace.
                                  Tylko co w tym wszytskim robi ten biedny Roguszko. Bylo wiele
                                  konkursow na roznych dyrektorów, rozne rzeczy o nich opowiadano, ale
                                  tak zajadlej nienawisci jeszcze nie spotkalem. To juz ktorys watek z
                                  kolei na ten temat i jak widze nie ostatni.
                                  • Gość: kmicic Rozkosznemu Dyziowi do sztambucha IP: *.chello.pl 19.11.07, 22:52
                                    Gość portalu: endymion napisał(a):

                                    > Nie wiem dlaczego przypisujesz sobie te wszystkie wady, wiadc masz
                                    > nieczyste sumienie. Jesli to autoironia to niezręczna i
                                    > poniewczasie. Cokolwiek o sobie nie powiesz, raz nabytej opinii
                                    > głupca juz tak łatwo nie zetrzesz.

                                    Dzidzia nie zauważyła, że to były cytaty inwektyw z JEJ wypowiedzi
                                    na MÓJ temat? Nie tylko nie rozumie tych słów, ale ma zaawansowaną
                                    sklerozę? Alzheimer w tak młodym wieku? Niemożliwe - tak czy tak,
                                    wizyta u specjalisty jest dla ciebie konieczna.
                                    A teraz jeszcze nazywasz mnie głupcem... Niestety, ty też na
                                    intelektualistę nie wyglądasz.
                                    Nie masz pojęcia o znaczeniu słowa "porównanie" - nie porównywałem
                                    Stalina z Duchampem, jedynie odnosiłem się do peanów na cześć
                                    nowości, którą wniósł Duchamp do sztuki. Otóż sama "nowość" nie jest
                                    żadna wartością, bo nowością był też stalinizm, pompa próżniowa i
                                    nóż sprężynowy. Są różne nowości, jedne dobre, inne złe i nie
                                    wmówisz mi, że coś jest dobre dlatego, bo jest nowe. Użyłem
                                    przykładowego zestawienia na bazie JEDNEJ cechy. To już prędzej
                                    metonimia (zestawienie metonimiczne), ale ty w szkole jeszcze nie
                                    miałeś zajęć z logiki i retoryki, więc pogadamy, jak się podszkolisz.
                                    • Gość: endymion Re: Rozkosznemu Dyziowi do sztambucha IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.07, 23:30
                                      Och nie pochlebiaj sobie, nie potrafisz tak przekrecić moich cytatow
                                      zebym ich nie rozpoznal, potrafisz za to tak dalece nie pojmowac o
                                      co chodzi, ze z takiego montazu wychodzi jedynie autosatyra.
                                      Oczywiscie że mozna porownywac wszytsko ze wszytskim np pierwiastek
                                      kwadratowy ze slimakiem i bedzie to rownie sesnowne. Wcale nie
                                      pisales ze Duchampa z Hitlerem łaczy "nowośc", tylko że ich
                                      dzialanosc wiedzie donikąd, co jest rownie sensowne jak stwierdzic
                                      że pierwiastek kwadartowy i slimak nie są lodowcem antarktycznym. No
                                      nie są. Poza tym zdanie to jest nieprawdziwe empirycznie, jezli
                                      wiesz co to znaczy.
                                      Nikt tutaj nie chwali rewolucji Duchampa za to że była "nowoscią",
                                      to tobie nowosc wydaje sie wazna, i klepiesz w kólko te głupoty. No
                                      ale jak kto lubi powiekszone przyciski na biurko w wykonaniu
                                      Mitoraja, to czego sie podziewac. Biedny ten Rembrandt, twoj wzrok
                                      musi z niego z robic grochowke.
                          • Gość: . Kmicic, do cholery, nie odpowiadaj za mnie! IP: *.chello.pl 19.11.07, 16:51
                            Ńie zauważyłeś, że selawi dyskutuje ZE MNĄ o Di-szambie?

                            Znaczenie Duchampa jest dla sztuki XX wieku
                            > przełomowe, bo zainspirował on całe rzesze następujących po nim
                            > artystów: twórców pop-artu, konceptualizmu, happeningu,
                            performance,
                            > instalacji i wszelkich efemerycznych zdarzeń.

                            Mówi się to o co drugim twórcy dwudziestowiecznym, więc mi nie
                            wyjeżdżaj z jednym Di-szambem. Przełomowi byli i Picasso, i Dali, i
                            Ernst (kolaże), i Warhol, i Bacon...

                            > On sam pod koniec życia zauważył: "Nie jestem pewien, czy idea
                            ready
                            > made nie jest najważniejsza w całej mojej twórczości". Ready made,
                            > czyli przedmiot codziennego użytku podniesiony do rangi dzieła
                            > sztuki, jak koło rowerowe przymocowane do taboretu czy suszarka na
                            > butelki, zyskiwał nowy status przez sam akt wyboru artysty.

                            Ale to dzisiaj jest kompletnie martwe. To była prowokacja na dwa-
                            trzy sezony. Pamiętasz nazwiska jakichś prowokatorów z salonów
                            czasów Moliera? Kondeusz "le Grand" zawiązał spisek z kilkoma
                            młodymi szlachcicami, aby spalić kawałek drzewa z Krzyża Chrystusa
                            (jedną z relikwii paryskich), młody książę de Nevers kazał ochrzcić
                            ulubioną świnię, M-me Deshouilliers załatwiła chrzest swojemu psu,
                            ale nie ochrzciła rodzonej córki (która zrobiła to sama, gdy
                            skończyła 29 lat). Kilku innych "artystów" urządziło w kościele
                            wieczorek tańcujący, na którym prosili do menueta trupa, którego
                            wydobyli ze świeżutkiego grobu. O Di-szambie dzis pamiętamy już
                            mniej więcej tyle, co o wspomnianych happeningach pamiętano w
                            połowie XVIII wieku. 250 lat później to juz tylko zetlałe kartki
                            pamiętników z epoki. Molier został. Corneille też. A także Pascal,
                            Racine, La Rochefoucauld, Marie de Lafayette itd.

                            Pytałas mnie, czy lubię Piwnicę pod Baranami? Pewnie, że lubię, z
                            kumplami przerzucamy się cytatami z Dymnego, hymnów piwnicznych itp.
                            Z tego, co widzę, kmicic też lubi (i lubi się wcinać niepytany).
                            • Gość: selawi Re: Kmicic, do cholery, nie odpowiadaj za mnie! IP: *.sprzedajemysamochody.pl 19.11.07, 21:22
                              > Ale to dzisiaj jest kompletnie martwe. To była prowokacja na dwa-
                              > trzy sezony.

                              Dokładnie tak samo, jak dziś kompletnie martwe ( nieznane,
                              niecenione, coś tam warte ze wzgledu na wiek) są dzis tabuny
                              malarzy, pisarzy, rzeźbiarzy, czasem nawet nieznanych z nawiska z
                              KAŻDEJ epoki. Znasz nazwiska, dzieła wszystkich artystów, filozofów
                              epoki Rembranta, Boscha, Michała Anioła, Szekspira, Platona, Degasa,
                              Moliera...? Nie, dlatego, że w kazdej epoce byli tacy, którzy
                              tworzyli nową jakość, wyznaczali trendy, robili przełomy- i tacy,
                              którzy chałturzyli, zgapiali, byli epigonami, mieli ochotę na
                              darmową sławę;). Wracając do współczesności, coś jak ten idiota,
                              który zrobił performans z głodzenia psa, dyskutowałam o tym w innym
                              wątku.
                              Ale jaki z tego wniosek? Ano taki, że każda epoka ma swój duch, ma
                              artystów, którzy kreują tego ducha, albo idealnie się w niego
                              wpasowują , sprawiając, że spojrzenie na sztukę zmienia się
                              nieodwołalnie. Trochę tak, jak to było z wywołanymi już dziś przeze
                              mnie impresjonistami- to bezpieczny temat, kazdy uważa to za klasykę
                              i potępia salonowych głupców. Hahaha, jestem przekonana, że oni
                              posługiwaliby się podobnymi argumentami:)
                              I tak własnie było z duchampem, może ci się to nie podobać, możesz
                              uważać, że to była estetyczna zbrodnia, ale to od niego zaczęło się
                              na wielką skalę pytanie, czym jest sztuka, co powoduje, że obiekt
                              nią jest, jaką ma rolę w życiu. Choćby taki jeleń na rykowisku- ktoś
                              to namalował, komuś się podoba, powiesił na ścianie, olejny jeleń,
                              jak trzeba. I tak dalej i tak dalej.
                              No, ale trochę zjechaliśmy z tematu, nie?
                              Bo temat główny pozostaje ten sam- ani te muzy rembrantem nie były,
                              ani duchampem nie zostaną, pytanie natomiast nadal aktualne- czy w
                              imię swoich osobistych poglądów na sztuke, kulturę, mam prawo
                              decydować, co nią jest, a co nie jest? Niby czemu? W całej tej
                              dyskusji widze jedno- są za młodzi i z niewłaściwej opcji
                              politycznej, żeby mieli prawo pokazać coś swojego. Ja nie widzę
                              powodu, żeby muzy zamienić na dyskotekę, ale nie widzę też powodu,
                              żeby robic z nich mauzoleum.....
                        • Gość: kmicic Błaźnie, tu mówi kapłan IP: *.chello.pl 18.11.07, 19:50
                          1. Dawną Piwnicę uwielbiam.
                          2. Jeśli sugerujesz, że nowy dyrektor Muz to drugi Skrzynecki - to
                          gratuluję poczucia humoru. Spłakałem się ze śmiechu jak norka.
                          3. Wyobraź sobie, że w Krakowie WSZYSTKIE miejsca wygladałyby jak
                          Piwnica. Nudno? Nudno. Gdzieś musi być poważnie, bez wygłupów. Do
                          Piwnicy idzie się na wygłup, na odczyt Juliana Kornhausera (poety i
                          profesora UJ) idzie się po wiedzę.
                          4. Sugerujesz, że wucet Duchampa ma dziś miejsce w kulturze równe
                          z "Ostatnią Wieczerzą" Leonarda albo "Wyspą Umarłych" Boecklina? To
                          znamy dwie różne kultury, bo w mojej nikt nie odnosi się do klopa,
                          nie używa go jako znaku wywoławczego pewnych treści symbolicznych,
                          nie parodiuje, nie dekonstruuje - dekonstruowac można tylko
                          prawdziwą Sztukę, a nie dekonstrukcję, która Sztukę udaje. Ty chcesz
                          tylko burzyć - ale zastanów się: burzyć można tylko budowle całe.
                          Jak już wszystkie cegły sprowadzisz do parteru, to co będziesz
                          burzyć?
                          5. Wg ciebie, aby zachęcić np. młodzież do udziału we mszy
                          niedzielnej, należałoby wyrzucić kazanie (długie i nudne), czytania
                          z Pisma (niezrozumiałe), Komunię (zbyt skomplikowana symbolika).
                          Może jakby pochodzili na koncerty rockowe w kościele, to kiedyś
                          chcieliby posłuchać tam kazania albo przystąpić do sakramentu.
                          Przyjrzyj się proporcjom - w każdej parafii masz nabożeństwa
                          młodzieżowe z udziałem scholi, z innymi pieśniami, inaczej
                          prowadzone. Ale to jest 1-2 nabożeństwa na 6-7 niedzielnych - i nie
                          zamiast. W Szczecinie masz od groma miejsc do wygłupów, więc może
                          warto ocalić jedno-dwa, żeby było z czego kpić?
                          • Gość: selawi Re: Błaźnie, tu mówi kapłan IP: *.sprzedajemysamochody.pl 18.11.07, 23:15
                            1. ok
                            2. jesli tak odczytałes to pytanie, to gratuluję wyobraźni- wyraźnie
                            pisałam o pytaniu "z innej beczki", ciekawa byłam po prostu, jak się
                            ma twoje poważne podejście do kultury i sztuki w kontekście piwnicy.
                            Mam nadzieje, że twoje uwielbienie do Piwnicy nie jest uzależnione
                            od ilości występujących tam profesorów....
                            3. chciałabym sobie bardzo wyobrazić, że w szczecinie jest takie
                            JEDNO miejsce, ale obawiam się, ze w Krakowie też już nie ma ani
                            jednego.
                            4. Nie sugeruję, że duchamp ma to samo miejsce, twierdzę, że ma.
                            Można nie znać twórczości Duchampa, nie zmienia to faktu, że zyje
                            się w rzeczywistości stworzonej przez niego- i nic na to nie
                            poradzisz. ( ok, to skrót myślowy, ale przecież sobie z nim
                            poradzisz, nie? )I nikomu nic nie przyjdzie z tego, że będzie żył w
                            nieświadomości- będzie najwyżej troche bardziej zagubiony. Chociaz
                            przypuszczam, że dla ogromnej większości i Mona Liza i Mona Liza z
                            wąsem będzie przyczyna dokładnie jednakowych wzruszeń- czyli żadnych.
                            5. problem, jak zachęcać młodzież do mszy nie spędza mi snu z
                            powiek, bo nie wierzę w boga, nie chodzę do kościoła i jest mi mocno
                            wszystko jedno, jakimi sposobami się ją zachęca bądź zniechęca.
                            Ale jesli ma się to przekładać na zachęcanie młodziezy do sztuki, to
                            wydaje mi się że pokazanie mony bez wąsów i z wąsami - i zachęta,
                            żeby się z tego i posmiać i nad tym pomyśleć będzie bardziej
                            inspirująca, niz pokazanie Mony z klęcznikiem w zestawie, żeby było
                            nad czym nabożnie się skupiać.
                            • Gość: kmicic Re: Błaźnie, tu mówi kapłan IP: *.chello.pl 18.11.07, 23:40
                              Mam nadzieje, że twoje uwielbienie do Piwnicy nie jest uzależnione
                              > od ilości występujących tam profesorów....

                              Napisałem wyraźnie - do Piwnicy idę się pośmiać, a na spotkanie z
                              profesorami idę posłuchać mądrości. To dwa różne miejsca, cele i
                              nastawienia, dwa różne zespoły wartości. Piwnicę lubię, mam w
                              domowym archiwum ich stare nagrania i słucham ich nie tylko od
                              święta...

                              > 3. chciałabym sobie bardzo wyobrazić, że w szczecinie jest takie
                              > JEDNO miejsce,

                              Namów błaznujących kolesi z Piwnicy przy Krypcie, Czarny Kot Rudy
                              czy coś tam - zamiast popijać piwo może niech coś wymyślą
                              (Bronisławem Pawlikiem już nie będą ani Antoniem Banderasem, ale
                              jeszcze mają szansę zostać Zygmuntem Apostołem albo Jerzym Nowakiem,
                              ew. Edwardem Dziewońskim).

                              nie zmienia to faktu, że zyje
                              > się w rzeczywistości stworzonej przez niego- i nic na to nie
                              > poradzisz. ( ok, to skrót myślowy, ale przecież sobie z nim
                              > poradzisz, nie? )

                              Żyję też w rzeczywistości stworzonej przez Adolfa Hitlera i Józefa
                              Stalina - gdyby nie aktywna działalność tych panów (nie mam tu na
                              mysli malowania obrazków w Wiedniu ani rabowania pociągów na
                              Kaukazie, tylko grubsze sprawy), moi rodzice nigdy by się ze sobą
                              nie spotkali. Uwzględniając prywatnie ten aspekt (moje poczęcie) z
                              wdzięcznością, nie jestem zwolennikiem naśladowania obu wymienionych
                              dżentelmenów i namawiania innych do kroczenia ich drogą...

                              dla ogromnej większości i Mona Liza i Mona Liza z
                              > wąsem będzie przyczyna dokładnie jednakowych wzruszeń- czyli
                              żadnych.

                              Żadnych, niewątpliwie, jeśli mówimy o dzieciach wyedukowanych w
                              Korei Płn., Nepalu, Birmie czy Arabii Saudyjskiej, tj. w krajach
                              niechętnie wprowadzających do edukacji wątki sztuki europejskiej. W
                              Europie też będziemy mieli takich emocjonalnie obojętnych, jeśli
                              podręczniki od szkoły podstawowej do studiów będą oparte na
                              materiale plastycznym wziętym z graffiti albo napisów szaletowych
                              (skądinąd bardzo czasem dowcipnych i dopracowanych plastycznie).

                              5. problem, jak zachęcać młodzież do mszy nie spędza mi snu z
                              > powiek, bo nie wierzę w boga, nie chodzę do kościoła i jest mi
                              mocno
                              > wszystko jedno, jakimi sposobami się ją zachęca bądź zniechęca.

                              No właśnie, i to ci chwali, że nie mówisz wierzącym, jak mają
                              organizować nabożeństwa. A tymczasem w Muzach mamy problem, że
                              ateiści zaczynają meblować ludziom kościół...
                              • Gość: selawi Re: Błaźnie, tu mówi kapłan IP: *.sprzedajemysamochody.pl 19.11.07, 00:10
                                spać!!!
                                jutro....
                                • Gość: kmicic Jutro - będzie futro,a pojutrze - będzie po futrze IP: *.chello.pl 19.11.07, 00:28
                                  Gość portalu: selawi napisał(a):

                                  > spać!!!
                                  > jutro....

                                  Z tego, co pisze w tym wątku lobo, rozumiem, że twoi siepacze Nowej
                                  Estetyki im. Marcela Duchampa właśnie zaczęli w Muzach swą radosną
                                  tfurczość pod hasłem "Wielkie Sprzątanie po 2,5 tysiącu lat kultury
                                  europejskiej"... Spełniają się najczarniejsze sny - zamiast
                                  fortepianu blaszane wiadra do góry dnem, zamiast poezji - graffiti,
                                  zamiast dyskusji o teatrze - wspólne gotowanie w jednym kotle dla
                                  całego plemienia neandertalczyków. Obawiam się, że w grudniu
                                  (popołudniu?) nie będzie już O CZYM rozmawiać, ani Z KIM rozmawiać,
                                  bo starcy od kontemplacji Szekspira, wzruszeń przy Beethovenie i
                                  zachwytu nad Watteau zostaną wymieceni z Muz. Najlepiej - od razu na
                                  cmentarz.
                                  • Gość: selawi Re: Jutro - będzie futro,a pojutrze - będzie po f IP: *.sprzedajemysamochody.pl 19.11.07, 11:57
                                    1. Wiesz, hitleryzm też był postępem. Nikt wcześniej TAK nie
                                    uprawiał polityki, nie korzystał z mediów, nie uprawiał takiej
                                    demagogii, nie miał takich błyskawicznych rezultatów gospodarczych,
                                    nie podporządkował sobie tak społeczeństwa w ciągu pół roku, nie
                                    doprowadził zabijania do rangi przemysłowej ("fabryki śmierci" -
                                    celna metafora, chociaż to literatura, a nie politologia).
                                    2. Wiesz, komunizm też był postepem. Nigdy jeszcze żadne państwo nie
                                    eksterminowało własnych obywateli na taka skalę, nie tworzyło
                                    konfliktów globalnych w każdym miejscu świata (Sowieci stali za
                                    wojną w Korei, w Wietnamie, za każdą wojną w Afryce itd.), nie
                                    uzyskało takiej liczby agentów wpływu, popierających na odległość
                                    nawet najgłupsze pomysły i największe zbrodnie ("pożyteczni idioci" -
                                    celna metafora, chociaż to politologia, a nie literatura).

                                    odpowiadając prostacko na te idiotyzmy- ci impresjonisci, to
                                    dopiero byli porąbani, takie maziaje jakies, postępowcy, brrrr. Won
                                    z Salonu.

                                    Jako siepacz Nowej Estetyki, podtrzymam twój histeryczny ton i
                                    powiem tak- być może faktycznie czas pozamiatać starców, którzy
                                    wzruszają sie na tym, czego się wyuczyli na pamięć i powtarzają w
                                    kółko, bo lubia tylko te piosenki, które znają. Bo trudno mi
                                    uwierzyć w szczerość wzruszeń, które obiawiają się tylko wtedy,
                                    kiedy sprawdzi się metkę, zmierzy wysokość ( kultury), zweryfikuje
                                    nazwisko i sprawdzi termin ważności ( góra 1 połowa XX wieku, ale
                                    bez ekscesów). Przesadzam? Jak widać, nie ja jedna.
                                    • Gość: . Tu wujek Dobra Rada IP: *.chello.pl 19.11.07, 17:06
                                      Gość portalu: selawi napisał(a):

                                      być może faktycznie czas pozamiatać starców, którzy
                                      > wzruszają sie na tym, czego się wyuczyli na pamięć i powtarzają w
                                      > kółko, bo lubia tylko te piosenki, które znają.

                                      Módl się, córko, módl... Wiesz o co? O nagłą śmierć w młodym wieku -
                                      żebyś za 30 lat nie usłyszała od ówczesnej młodzi, że czas cię
                                      pozamiatać. Przy takim stosunku do ludzi, którzy stanowili
                                      publiczność Niedzielnego Salonu Muzycznego, nic ci nie pomogą
                                      zaklęcia na Rembrandta, Di-szamba, cytaty z najnowszej literatury
                                      teoretycznej o sztuce. Możesz się wyznawać w najnowszych prądach i
                                      różnicach pomiędzy hip hopem wschodnio- i zachodnioaustralijskim,
                                      ale nic nie przesłoni podstawowej informacji o tobie: mentalnie i
                                      etycznie jesteś australopitekiem i nie pomoże ci ani sztuka
                                      klasyczna, ani nowoczesna.
                                      • Gość: endymion Re: Tu wujek Dobra Rada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.07, 18:42
                                        Nie wiem czys ty nastolatek czy struszek, ale wiem że zdziadzienie
                                        to cecha umysłu niezelezna od wieku, i latwo ja poznać na forum,
                                        nawet gdy twarzy nie widac. Objawia sie w niechęci do "piosenek
                                        nieznanych". A Rembrandta w Muzach i tak nie zobaczysz, bo za
                                        przasne progi, tak z salonem muzycznym jak i bez. Muzy to sala a
                                        koncertow troche jest. Niedzielne to wynalazek zamku. Jak ci malo
                                        staroci, idz do muzeum, jest obok.
                                      • Gość: selawi Re: Tu wujek Dobra Rada IP: *.sprzedajemysamochody.pl 19.11.07, 20:57
                                        tu masz rację, taka modlitwa mi się przyda- jeśli zdziadzieję kiedyś
                                        do tego stopnia ( zbabieję? ), że podobać mi się będą wyłacznie
                                        piosenki, które znam, a co gorsza, ten pogląd będę usiłowała
                                        sprzedać jako jedynie słuszny i obowiązujący- to faktycznie. Niech
                                        mnie jasny szlag trafi.
                                    • Gość: kmicic Do Siostry Niemiłosierdzia IP: *.chello.pl 19.11.07, 21:32
                                      > Jako siepacz Nowej Estetyki, podtrzymam twój histeryczny ton i
                                      > powiem tak- być może faktycznie czas pozamiatać starców, którzy
                                      > wzruszają sie na tym, czego się wyuczyli na pamięć i powtarzają w
                                      > kółko, bo lubia tylko te piosenki, które znają. Bo trudno mi
                                      > uwierzyć w szczerość wzruszeń, które obiawiają się tylko wtedy,
                                      > kiedy sprawdzi się metkę, zmierzy wysokość ( kultury), zweryfikuje
                                      > nazwisko i sprawdzi termin ważności ( góra 1 połowa XX wieku, ale
                                      > bez ekscesów). Przesadzam? Jak widać, nie ja jedna.

                                      Droga Siostro Eutanazjo!
                                      Kropka ma rację - z taką wizją (totalną) nie da się dyskutować.
                                      1. Rozumiem, że jesteś gotowa spotkać się z ok. setką bywalców
                                      Niedzielnego Salonu Muzycznego (w dużej mierze emerytów) i
                                      powiedzieć im prosto w oczy, że mają wy...lać.
                                      2. Rozumiem, że jesteś gotowa założyć fundację dla pokrywania
                                      kosztów biletów do filharmonii dla tych osób, bowiem BEZPŁATNE
                                      niedzielne koncerty w Muzach to była dla nich jedyna (obok Koncertów
                                      Południowych) szansa na kontakt z żywą muzyką, a nie z CD. Nie życzę
                                      ci, w odróżnieniu od kropki, pobierania emerytury w wysokości 700-
                                      800 zł (miesięczne bilety w filharmonii to ok. 100 zł).
                                      3. Rozumiem, że pierwsza podpiszesz protest w sprawie przywrócenia
                                      Salonu, bo inaczej po co były te wszystkie twoje zaklęcia, że
                                      propozycje "nowych 13 Muz" maja być różnorodne, dla każdego coś się
                                      znajdzie, trzeba łączyć stare i nowe pod jednym dachem? Kłamałaś?
                                      Przypomnę twoje wypowiedzi:

                                      >niech się bije stare z nowym, to
                                      >dla sztuki zawsze ożywcze.

                                      >niech młodzi mają okazję uczyć się od starych, ale niech też starzy
                                      >mają okazję uczyć się od młodych, i będzie tak pod warunkiem, że
                                      >wszyscy będą to miejsce chętnie odwiedzać.

                                      >Dzięki temu, że to się pokaże w Muzach, jest szansa, że
                                      >skonfrontujesz swoje wyobrażenie z rzeczywistością. I to działa też
                                      >w drugą stronę- być może ludzie, których tak usilnie pragniesz
                                      >edukować odkryją to miejsce i wybiorą się na Tokarczuk.

                                      >Za to miło jest mieć wybór, a jeśli
                                      >jeszcze jest okazja, że dzięki takim akcjom, jak ta, którą masz tak
                                      >głęboko w pogardzie, parę osób odkryje, że w Muzach dzieją się
                                      >RÓŻNE rzeczy, jesli poczują się tam swobodnie, to kto wie, może i
                                      >wybiorą się na Leśmiana?


                                      4. Jest mi właściwie przykro, bo myślałem, że dyskutuję z osobą,
                                      której naprawde zależy na różnorodności i która rzeczywiście lubi
                                      sztukę. Tymczasem ludzie tobie podobni (jak widać - obecne
                                      kierownictwo Muz, którego tak bronisz) są jak bolszewicy z
                                      wypowiedzi Marszałka Józefa Piłsudskiego: można z nimi rozmawiać
                                      tylko trzymając rewolwer na stole. Bowiem gdy tylko wyczują słabość
                                      pozycji dyskutanta, natychmiast skoczą mu do gardła. I tak oto,
                                      zamiast dyskusji o sztuce i potrzebach kulturalnych szczecinian,
                                      usłyszałem rechot wielbicielki graffiti, dla której najważniejszym
                                      artystą XX wieku jest pewien szarlatan, wystawiający pisuar w
                                      galerii... Po co ja się pchałem w tę rozmowę?
                                      • Gość: selawi Re: Do Siostry Niemiłosierdzia IP: *.sprzedajemysamochody.pl 19.11.07, 21:56
                                        no właśnie, nie mam pojęcia, po co pchałeś się w tę rozmowę, skoro
                                        nic z niej nie rozumiesz...
                                        Padł tu argument, pełen oburzenia, że wejście na imprezę " z zupą"
                                        było darmowe. A za chwilę oburzenie, ze emerytom się odbiera darmowe
                                        koncerty. Wiesz, młodzież, studenci też są biedni i łakną kultury...
                                        to tylko wytknięcie drobnej niescisłości, nieważne.
                                        To, co pisałam z pozycji "siepacza nowej estetyki" - cóż za subtelna
                                        nazwa swoją drogą, i przecież nie żadna tam inwektywa, było
                                        logicznym pociągnięciem twojej histerycznej konwencji. Ironię znasz?
                                        Czy z tej Piwnicy to się śmiejesz, jak ci puszczą śmiech z offu i
                                        wiadomo, kiedy jest smiesznie?
                                        4. Jest mi właściwie przykro, bo myślałem, że dyskutuję z osobą,
                                        > której naprawde zależy na różnorodności i która rzeczywiście lubi
                                        > sztukę. Tymczasem ludzie tobie podobni (jak widać - obecne
                                        > kierownictwo Muz, którego tak bronisz) są jak bolszewicy z
                                        > wypowiedzi Marszałka Józefa Piłsudskiego: można z nimi rozmawiać
                                        > tylko trzymając rewolwer na stole. Bowiem gdy tylko wyczują
                                        słabość
                                        > pozycji dyskutanta, natychmiast skoczą mu do gardła. I tak oto,
                                        > zamiast dyskusji o sztuce i potrzebach kulturalnych szczecinian,
                                        > usłyszałem rechot wielbicielki graffiti, dla której najważniejszym
                                        > artystą XX wieku jest pewien szarlatan, wystawiający pisuar w
                                        > galerii... Po co ja się pchałem w tę rozmowę?

                                        Tak, zalezy mi na różnorodności. Nie znam planów Roguszki, nie znam
                                        roguszki, nie jestem z żadnej opcji, nawet pisuaru w domu nie mam.
                                        Pisałam o tym już zresztą i miałam nadzieje, że to wystarczy.
                                        Broniłam JEDNEGO pomysłu, bronie go nadal. Mam nadzieje, że ten
                                        Roguszko nie wyleje dziecka z kapielą, tylko wprowadzi w Muzy
                                        ożywczego ducha różnorodności - tej, której tak strasznie sie boisz.
                                        ja ci nie mówię, co ci się ma podobać, co masz cenić, więc nie mów
                                        mi, do cholery, co ma sie podobać mnie. To, ze nie rozumiesz
                                        rewolucji duchapma nie znaczy, że jej nie było, niezaleznie ilu
                                        jeszcze inwektyw uzyjesz. Co ja ci mam napisać? sam jesteś
                                        bolszewik? hihihi.
                                        rechot wielbicielki grafitti, matko swieta. Ja mam czasu za mało, ty
                                        masz mózgu za mało, a poza tym są inne sekrety. Jak wiesz, z którego
                                        to klasyka, to ci nawet fundę ten bilet do filharmonii.

                            • Gość: szerszeń_stepowy włączę się do tej śmiesznej dyskusji IP: *.chello.pl 19.11.07, 00:48
                              Gość portalu: selawi napisał(a):

                              4. Nie sugeruję, że duchamp ma to samo miejsce, twierdzę, że ma.
                              > Można nie znać twórczości Duchampa, nie zmienia to faktu, że zyje
                              > się w rzeczywistości stworzonej przez niego- i nic na to nie
                              > poradzisz. ( ok, to skrót myślowy, ale przecież sobie z nim
                              > poradzisz, nie? )

                              No nie, tego już za wiele. To prawda, żyjemy w świecie "skrótów
                              myślowych", ale ten ostatni jest już za daleko posunięty. Nie żyjemy
                              w "rzeczywistości stworzonej przez Duchampa" - to bzdura. Takich jak
                              on artystów, którzy niedostatki rzeczywistego talentu rekompensowali
                              sprytną prowokacją, było i jest na pęczki.


                              I nikomu nic nie przyjdzie z tego, że będzie żył w
                              > nieświadomości- będzie najwyżej troche bardziej zagubiony. Chociaz
                              > przypuszczam, że dla ogromnej większości i Mona Liza i Mona Liza z
                              > wąsem będzie przyczyna dokładnie jednakowych wzruszeń- czyli żadi
                              napisał(a):


                              Mona Liza z wąsem była dobrą prowokacją na swoje czasy, ale dziś
                              jest tylko pewnym incydentem historycznym, ewentualnie źródłem
                              wspomnień młodości dla tych, którzy się w owych czasach bawili w
                              bycie artystami a' la Duchamp. Dziś takie coś nas już nie bulwersuje
                              i nie oburza, więc można więc to "epokowe dzieło sztuki" przenieść
                              na strych do magazynu. W naszych czasach potrzeba nam mocniejszych
                              bodźców - niech was Muzy natchną, o synowie Parnasu dźwiękiem swych
                              lir! - może by stworzyć np. coś takiego jak Mona Liza z penisem? A
                              może za kadencji p. Roguszki coś takiego powstanie właśnie w
                              Szczecinie? Wtedy Szczecin stanie się rzeczywiście stolicą
                              artystyczną świata! czekam!
                              • Gość: endymion Re: włączę się do tej śmiesznej dyskusji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.07, 09:03
                                Bujdy na resorach. Nie byłoby Rembrandta takiego, o jakim tu
                                mowicie, gdyby nie Duchamp. Wy chyba nie wiecie, ze Rembrandt zostal
                                odkryty. Jako indywidulalnośc, bo wczesniej byl zapomnianym
                                rzemieslnikiem. A tego odkrycia dokonano własnie wtedy, kiedy
                                uprawomocnieniems sztuki stala sie indywidulanośc artysty. A Duchamp
                                jest tego procesu kulminacją i likwidatorem, jesli ktos chce go tak
                                traktować. Jednak na artyscie jako wcieleniu sacrum, korzystamy my
                                wszyscy, i dlatego podziwiamy Rembrandta. Jezeli podziwiamy. Bo ktos
                                kto sie przechwala, ze go docenia, ryzykuje porownanie z profesorem
                                Pimką. Ludzie kultury nie chwala sie, jacy sa kulturalni i nie
                                miejszają wielkich klasyków z problemem kierownictwa prowicjonlanego
                                domu kultury. Takie rzeczy sa dla snobów, którzy przejrzeli dwa
                                albumy, a tak naprawde nie wiedza że mówia prozą.
                                W istocie rzeczy, wspolczesny kierwnik "placówki" kulturalnej
                                powinien sie lepiej orientowac w estetyce rocka. Od Rembrandta, (i
                                (Duchampa tez) są inni. Nalezy np pojsc do muzeum i zobczyć słynny
                                pisuar czy mone lise z wąsami, i zastanowic sie nad tym co odroznia
                                dzielo sztuki od innych rzeczy skoro pisuar stoi obok Rembrandta czy
                                Moneta.
                                Nb jak kto chce wycierac sobie gębę Duchampem, niech się czegos o
                                nim dowie. Duchamp nie byl nieudolny, i karierę sławnego malarza
                                porzucil u progu powodzenia.
                        • Gość: x Re: Nie, to nie... IP: *.chello.pl 18.11.07, 20:06
                          Czytając w tym wątku argumenty za nowym kierownictwem Muz
                          dowiedziałem się, że stare było złe, bo:
                          - pozwalało w bufecie pić ludziom, którzy tam siedzieli i płacili za
                          trunki (czyli tzw. staruchom ze środowisk twórczych);
                          - organizowało imprezy z tzw. kultury wysokiej, tj. dla starców, a
                          nie dla młodzieży.

                          Pierwszy zarzut jest tak absurdalny jak to, że w od paru lat Piwnicy
                          pod Kaną siedzi pokolenie młodsze o jedną generację od tamtych,
                          pije, płaci – i gada, gada, gada… I co? Należy zmienić profil Kany,
                          bo źle, że pozwala się tam na picie szczecińskim artystom w wieku 30-
                          40 lat?

                          Drugi zarzut jest równy poziomem tamtemu. W mieście jest pełno
                          miejsc z muzyką dla młodych ludzi (kluby, dyskoteki). Jeżeli
                          natomiast ktoś chciał posłuchać o feminizmie, muzyce bizantyjskiej,
                          zobaczyć film o twórczości Hildegardy z Bingen, spotkać się z
                          Chwinem, podyskutować o filozofii i historii najnowszej nie na
                          uniwersytecie, ale ze specjalistą – to gdzie miał (ma) pójść?
                          Do "Hormona"? "Piano Baru"? "Jazz Cafe"? "Alter Ego"? I mogli tam
                          przyjść młodzi ludzie (na niektórych imprezach widać było studentów,
                          a nawet uczniów szkół średnich, np. artystycznych). No tak, ale ktoś
                          (selawi?) uznał, że kultura to wygłup, a wygłup to kultura, więc
                          wygłupów było przy pl. Żołnierza faktycznie stanowczo za mało.

                          Szanowni Państwo – jak jesteście tak nowocześni i macie takie moce
                          twórcze, uznajecie tylko komentarze społeczno-polityczne za sztukę
                          (plus, oczywiście, graffiti), wielbicie kulturę współczesną, masową,
                          prowokatorską i wygłupiarską, to zróbcie wreszcie coś porządnego z
                          tej dziedziny. Taki komuch Sztark, przez którego wyleciał wasz
                          przyjaciel z PSL (ale już go przywróciliście na dawny stołek,
                          ratując demokrację w Szczecinie z rąk straszliwych czerwonych
                          zbrodniarzy), zorganizował w stoczni koncert pod dyrekcją
                          Pendereckiego (kultura współczesna jak diabli, miłośnicy Szopena i
                          Mozarta co wieczór w paciorku wyklinają maestro Pendereckiego za
                          jego niezrozumialstwo, całkiem jak poezję współczesną – to dobry
                          wzór dla was). Nie możecie, wzorem Janka Klaty albo teatrów
                          pozawarszawskich (Wałbrzych, Legnica, Kalisz), zorganizować jakiegoś
                          jajcarskiego spektaklu teatralnego? Np. w Stoczni Szczecińskiej? Z
                          udziałem bezrobotnych i tych tuż przed zwolnieniem z roboty? W
                          Stoczni Gdańskiej zagrano "Operę za trzy grosze" Brechta, teraz
                          Klata zrobił po nowemu "Szewców" w Warszawie do spółki z
                          Sierakowskim - wystawcie w
                          stoczni "Wyzwolenie", "Dziady", "Mahagonny" "Carmen" z Warlikowskim
                          albo "Halkę" czy "Zmierzch bogów" z Trelińskim! W konwencji
                          postindustrialnej, popkulturowej, rapowo-newage’owej i jakiej tam
                          dusza zapragnie… Na razie wasz ulubieniec utopił
                          (dosłownie!) "Holendra Tułacza", którego planował Sztark nad
                          Rusałką, więc 0:1 dla Witusia-Sprytusia i waszych milusińskich z PO
                          (na zakup dekoracji wydano 100 tysięcy, które poszły psu ...).
                          Zorganizujcie konferencję o nietolerancji i mniejszościach
                          religijnych-etnicznych-seksualnych, festiwal queer, paradę równości,
                          przegląd filmów dokumentalnych o współczesnej Polsce, połączony z
                          rozliczaniem polityków pier.dzących w stołki – pokażcie, że macie w
                          spodniach nabiał, a nie stare gazety i gacie z obniżonym krokiem do
                          tańczenia hip hopu! Nie zamykajcie się z osiemnastolatkami na
                          pokazie mody w Sali Kominkowej, bo to przypomina kawiorową lewicę, i
                          nie gotujcie tam zupki wegańskiej, bo to wygląda jak picie szampana
                          przez lud ustami władzy na salonach! Bądźcie odważni – ale nie wobec
                          sztuki klasycznej, którą macie gdzieś, ale wobec swoich politycznych
                          protektorów, posłów od przewałów, nieumiejących powiedzieć wyraźnie
                          i poprawnie po polsku jednego zdania, biznesmenów w BMW, wobec
                          chamów, do których się przymilacie, blokersów, plastikowych panienek
                          z różowymi torebkami, ogolonych na zero jednoszarokomórkowców,
                          poprzyjcie autentycznie wykluczonych, a nie zblazowaną młódź, która
                          lubi, żeby było "fun". Walczycie z establishmentem? To nie walczcie
                          z muzyką kameralną Lutosławskiego, z konferencją naukową, tylko z
                          udawaczami-pseudoartystami (Klaman, Nieznalska, Żmijewski). Ktoś z
                          was twierdził na tym forum, że to dla was już klasyka w sztuce – to
                          kopnijcie poniżej pleców JĄ, a nie Michała Anioła czy Wagnera,
                          bądźcie na tyle odważni!
                          • Gość: irka Czy wiecie coś na temat dzisiejszego koncertu? IP: *.chello.pl 18.11.07, 20:34
                            Podobno doszło do jakiegoś zamieszania w związku z koncertem
                            kameralnym (dzisiaj, tzn. 18.11).
                            • Gość: lobo Re: Czy wiecie coś na temat dzisiejszego koncertu IP: *.bazapartner.pl 18.11.07, 23:38
                              Byłem na dzisiejszym koncercie kameralnym w Muzach. Pani Wilento, która prowadzi
                              koncerty z cyklu "Niedzielny Salon Muzyczny" i pan Kluczko, który dzisiaj grał
                              koncert, zakomunikowali, że to ostatnia impreza z cyklu. Nowy dyrektor Rafał
                              Roguszka postanowił zamordować imprezę z dziesięcioletnią tradycją i stałym
                              gronem odbiorców. To całkowity absurd. Żenada, szkoda słów.
                              • Gość: kmicic Re: Czy wiecie coś na temat dzisiejszego koncertu IP: *.chello.pl 18.11.07, 23:47
                                Gość portalu: lobo napisał(a):

                                > Byłem na dzisiejszym koncercie kameralnym w Muzach. Pani Wilento,
                                która prowadz
                                > i
                                > koncerty z cyklu "Niedzielny Salon Muzyczny" i pan Kluczko, który
                                dzisiaj grał
                                > koncert, zakomunikowali, że to ostatnia impreza z cyklu. Nowy
                                dyrektor Rafał
                                > Roguszka postanowił zamordować imprezę z dziesięcioletnią tradycją
                                i stałym
                                > gronem odbiorców.

                                ŻARTUJESZ?!?!?!
                          • exman Re: Nie, to nie... 18.11.07, 20:42
                            x, jeśli za twoimi słowami stoi to coś, co mam na sercu, to nie wszystko
                            stracone. Więcej takich gorących postów. Może Muzy nie zardzewieją ale i nie
                            zatoną w plastiku. Pozdrawiam serdecznie. Ex.
                            • Gość: x To jest nas już dwóch IP: *.chello.pl 18.11.07, 20:50
                              exman napisał:

                              > x, jeśli za twoimi słowami stoi to coś, co mam na sercu, to nie
                              wszystko
                              > stracone. Więcej takich gorących postów. Może Muzy nie zardzewieją
                              ale i nie
                              > zatoną w plastiku. Pozdrawiam serdecznie. Ex.

                              Nie, nie zatoną w plastiku. Zatoną w zupie.

                              Ja też cię gorąco pozdrawiam i wznoszę okrzyk: precz z salonową
                              awangardą stołkogrzejców!
                          • Gość: endymion Re: Nie, to nie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.07, 01:35
                            Cała diatryba bierze w łeb, okazuje sie workiem głupot w momencie,
                            kiedy największymi wrogami autora są Klaman, Nieznalska, Zmijewski,
                            jakoby nowy establishment, ktory ma cos wspolnego z zupka wegańską i
                            bussinesmenmi z BWMu. Popukaj sie dobry człowieku. Nieznalska do tej
                            pory ma nierozstrzygniety proces o obraze czegos czego sie nie da
                            nawet zdefiniowac. O tak, to jest powód do dyskusji...
                            A kto to walczy z wagnerem, ty masz pojęcie ile osztuje Wagner, a
                            klasyki masz ile dusza zapragnie, chocby w filharmonii (za daleko
                            czy co?). Klasyki wszędzie pełno na CD... to znaczy nie wszędzie,
                            brak jej w szczecinie, gdzie padły wszytskie sklepy z ambitną
                            muzyką, a stoisko w EMPIKU zredukowala sie do jednego regału... I to
                            jest nieszczescie, a nie te żałosne Muzy, ktore usiłuja być jeszcze
                            jednym zamkiem, filharmonią, teatrzykiem, czy czym tak jeszcze,
                            tylko troche mniejszym. I wyobrażcie sobie, że domy kultury istotnie
                            są od tego by chodzila tam mlodzież, nawet niekoniecznie znajaca
                            Bacha.
                            • Gość: alcesta Re: Nie, to nie... IP: 212.14.8.* 19.11.07, 09:52
                              endymion napisał(a):

                              > Klasyki wszędzie pełno na CD...

                              Właściwie to jedno zdanie wystarczy, aby nikt nie potraktował cię
                              jako poważnego dyskutanta. Bo na CD masz też pełno muzyki
                              młodzieżowej, to po co jej domy kultury? Naucz się budowania
                              sensownych argumentów, bo inaczej inni zabiją cię śmiechem.
                              • Gość: endymion Re: Nie, to nie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.07, 10:15
                                A niby ty to sa ci wszyscy, ktorzy zabija mnie smiechem... no
                                skromnoscia to ty nie grzeszysz. Ludzie głupi nie musza mnie
                                traktowac powaznie, bo by mi to uwłaczało.
                                Ale nawet głupi moze zasem pomyslec, i co mu wyjdzie?
                                Po pierwsze: dostepnośc klasyki i kultury wysokiej nie jest w zadnym
                                stopniu zalezna od tego co robi klub XIII muz; od tego sa inne
                                instytucje, z wiekszymi budzetami, i odpowiednim przygotowaniem. A
                                ich jedynym problemem jest skromna liczebnie publicznośc; co ma
                                wpływ na to ze w Szczecnie nie ma porządnego sklepu z muzyka np.
                                klasyczna, bo jej nikt nie kupuje
                                Po drugie: narzekanie na brak dostepu do klasyki w sytuacji gdy jest
                                jej on bardziej powszechny niz kiedykolwiek, jest utratą kontaktu z
                                rzeczywistością. Jesli miejesce nijakie, jak muzy, ktore nie sa ani
                                teatrem, ani filharmonia, ani galerią, ma chęć budowac swoj profil w
                                oparciu o dyskusję na temat kultury dzisiejszej, która jest w duzej
                                mierze kulturą mediow, to nie ma naco narzekac.
                                Tak nawiasem mowiąc nikt nigdy nie traktowal muz jako miejsca
                                kultury "wysokiej"; Co to zreszta teraz znaczy? Ze dawna? a dlaczego
                                muzy mają sie zajmowac kulturą dawną? nie stąd ich, rozdęta zresztą,
                                sława.
                                A jak chcesz rozmawiac o argumentach, to dowiedz sie co to jest.
                                Tutaj nie ma zadnych argumnetow tylko emoicje, ze Bacha nie mozna
                                usłyszec w Muzach. I bardzo dobrze. I tak Herrevege nie przyjedzie
                                do "Muz".
                                • Gość: selawi Re: Nie, to nie... IP: *.sprzedajemysamochody.pl 19.11.07, 10:56
                                  1. Żeby było jasne- nie mam nic wspólnego z PO, nie znam Roguszki,
                                  nie znam jego planów generalnych co do Muz, nie wiem, czy planuje
                                  całkowitą zmianę profilu działalności, odnoszę się wyłacznie do
                                  larum na temat upadku obyczajów, bo ktoś ośmielił się wpuścić do
                                  Muz "małolatów"
                                  2. nie widze powodu, żeby wracać do wątku hitleryzu, stalinizmu
                                  i "postępowych prądów w sztuce", wrzucanych do jednego worka, bo są
                                  granice absurdu.
                                  3. Szokowanie to nie jest jedyne zadanie sztuki, więc nie wiem czemu
                                  Duchamp skoro nie szokuje, to wielkim artystą nie jest, hihi. Mona
                                  Liza bez wąsa szokuje, a z wąsem już nie i to jest kryterium twojej
                                  pokrętnej logiki?
                                  4. i to jest najbardziej merytoryczna część tego postu- przez całe
                                  wieki, a właściwie tysiąclecia malowano, rzeźbiono, rysowano min.
                                  baby. Czasem portrety, czasem pejzaże z babą, czasem gołe baby.
                                  Czasem swięte, czasem ( jak Mona Lisa) portrety na zamówienie. Dziś,
                                  żeby zobaczyć ładną, nastrojową, artystyczną ( cokolwiek to znaczy)
                                  podobiznę baby, wykonaną współcześnie, najprosciej jest zobaczyć
                                  dobre zdjęcie w reklamie perfum, w sesji Vouge, Cosmo....etc..
                                  Bo portret na zamówienie to głównie Carringtony, więc nie ma o czym
                                  mówić. A zdjęcia - często oszałamiające. Ale wydane w tysiącu
                                  egzemplarzy, komercyjne ( malowidła w kościołach, portrety
                                  holenderskich matron- to kurcze tez komercja). No to sztuka, czy nie
                                  sztuka? A Mona Lisa sztuka czy nie? A osobowość fotografa to już
                                  fitr dla sztuki czy nie? A jak dawny portrecista "uładniał" modela,
                                  to czy mamy teraz przekląć photoshopa, czy nie mamy? A może Mona
                                  Lisa miała zeza? i hmmm, wąsik? który sobie mistrz odpuścił?
                                  żeby mysleć o sztuce w kategoriach innych, niż wielkim poetą był,
                                  nalezy mieć trochę dystansu i wrażliwości, a także otwartości. Żeby -
                                  zanim się obrzuci z błotem 'awangardową kolekcję mody" najpierw
                                  popatrzeć- może to jest po prostu piekne? szalone, wyzywające,
                                  irytujące? Może nie, nie wiem. Ale nie widzieć wpływu kultury,
                                  sztuki, która się przenika, nowego ze starym,trafionego z
                                  nietrafionym, nie widzieć, że nawet to, co mi się nie podoba może
                                  być ważne i ma wpływ na rzeczywistość ( estetyke, obyczajowość,
                                  gusta, architerkurę)- to juz jest , kurdebalans, po prostu przesada.
                                  • Gość: endymion Re: Nie, to nie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.07, 11:26
                                    Człowieku, a czemu ty sie na mnie rzucasz? Toz własnie ja wysmiewam
                                    porownywanie Duchampa z Hitlerem, i pokazuje nieukom,, że bez
                                    Duchampa nawet nie rozumieli by Rembrandta.
                                    Ja tez uwazam, ze dom kultury, ktory ma legende pijackiej
                                    konfraterni artystów i wladzy z czasow PRL, nie jest zadym miejcem
                                    kultury wysokiej, zwłaszcz muzycznej, bo nie ma nawet własnej
                                    orkiestry, tylko zespolem sal do wypełnienia, i i moze to byc rownie
                                    dobrze debata o kulturze masowej.
                                    W ogole nie rozumiem, dlaczego kazda zmiana na stanowisku dyrektora
                                    Muz budzi takie emocje. To naprawde zadna wazne miejsce.
                                    • Gość: selawi Re: Nie, to nie... IP: *.sprzedajemysamochody.pl 19.11.07, 11:46
                                      oj, przecież nie na ciebie, po prostu dalszy ciąg dyskusji. Jestem
                                      szczęśliwa, ze nie ja jedna widzę to zadęcie i absurdy argumentacji.

                                      że bez
                                      > Duchampa nawet nie rozumieli by Rembrandta.

                                      Wiesz, ja jestem myślę bardziej plebejska w odbiorze sztuki i jestem
                                      zdania, że Rembrandt może się podobać i bez Duchampa. Tylko co z
                                      tego? Masa rzeczy mogła sie podobać, zanim powstało co innego, to,
                                      że podoba mi się nowe nie znaczy, że odrzucam stare, to że lubię
                                      tylko nowe, albo tylko stare nie znaczy, że będe negować sens
                                      istnienia i zabraniać tego, co mi nie lezy. Po prostu. A im większy
                                      tygiel, tym lepiej, tym większa szansa, ze wpływy będą się mieszać i
                                      powstanie nowa jakość.

                                      > W ogole nie rozumiem, dlaczego kazda zmiana na stanowisku
                                      dyrektora
                                      > Muz budzi takie emocje. To naprawde zadna wazne miejsce.

                                      A tu się z tobą nie zgodzę. To, że coś nie jest ważne nie oznacza,
                                      że nie może się takim stać. I fajnie byłoby, gdyby muzy ożyły.
                                      • Gość: endymion Re: Nie, to nie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.07, 12:10
                                        No z tym Rembrandtem to bym polemizował. Rembrandt uzywany jest w
                                        tej dyskusji jako hasło, ale to jest sztuka trudna, wizualnie
                                        niefektowna, mroczna i blizej jej do wszystkiego tego co dzis
                                        okreslane jest jako brzydota niz jako piekno. Po prostu malo kto wie
                                        o czym mowi. Stare pomarszczone twarze, cos tam majaczy w cieniu,
                                        trupy ludzi i zwierzat obdzierane ze skóry.
                                        Jesli chodzi o Duchampa, to w kulturze jest taki mechanizm, ze
                                        jestesmy w stanie poglebic doswiadczenie artystyczne przeszłosci o
                                        dialog, jaki z tradycja prowadzili nastepcy. Minn. Duchamp.
                                        Rembrandt jest ceniony jako pierwszy wielki egocentryk w sztuce (no
                                        moze po Michale Aniele), takim go odkryli romantycy, i takim
                                        egocentrykiem był Duchamp, ktory z egotystycznego artystocentryzmu
                                        wyciagnal skrajne konsekwencje.
                                        Zas w sprawie XIII muz to mam na mysli ze jest to instsytucja tak
                                        nijaka, ze naprawde nie wiadomo jaka jest na nią recepta. Trzeba
                                        poczekac, zobaczymy. Wysmiewanie imprezy z 24 jest bez sensu. dzieje
                                        sie znacznie więcej rzeczy, ktore sa bez sensu, np listy
                                        zawiedzonych konkursem na portalu St. Czas-Przestreń-Tożsamośc.
                                        Pisza we własnej sprawie, a pokrywają to retoryką, ze oto z ich
                                        odrzuceniem stala sie wielka szkoda kulturze szczecińskiej. Duchamp
                                        by sie nie powstydził.
                                        • Gość: selawi Re: Nie, to nie... IP: *.sprzedajemysamochody.pl 19.11.07, 13:19
                                          nie, no nie używam słowa "podoba się" w sensie, że koi zmysły jak
                                          makatka nad łózkiem. raczej w tym, jak podobać sie może Breugel czy
                                          Bosch :) I wogle jacyś tam, tfu, turpiści:D
                                          Ale ja nie wiem, czemu my wogle o tym rozmawiamy, w końcu cenimy
                                          wyłacznie klozetowe grafitti, klozetową poezję i klozet jako taki, a
                                          całą resztę mamy gdzieś. I tu jest bezsens tej dyskusji- nie ma co
                                          grać w szachy, jak z nami tną w salonowca....
                                          A jeszcze jest taki patent, że coś mnie może zachwycić, chociaż tego
                                          nie rozumiem, czyż nie? ;)
                                          • Gość: endymion Re: Nie, to nie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.07, 13:58
                                            Na tym polega paradoks, ze rzekomi czcieciele kultury wysokiej,
                                            rzekomo odróznizjacy Rubensa od Rembrandta tną w salonowca, a odbior
                                            dziel sztuki czy recepcja kultury myli im sie z głosowaniem na
                                            partię. Albo-albo, nie ma form posrednich, zwiazków tradycji ze
                                            wspołczesnością. To nie sa obiorcy kulury tylko inkwizytorzy. Chyba
                                            uwzaja ze maja kompetencja krytyków... szoda że w mediach
                                            szczecinskich nie widac, ze tu sa jacyś krytycy...
          • eryk2 Wodzi rej, rejwach robi 17.11.07, 12:52
            >to taki nasz szczeciński Hubert Urbański,

            Hubert Urbański? Stanowczo za wysoko. Już prędzej Fikalski (od
            organizowania "wieczorków tańcujących") albo Lutek Danielak.

    • Gość: zed POpkultura w rytmie tandety IP: *.chello.pl 17.11.07, 13:24
      • Gość: sali Re: POpkultura w rytmie tandety IP: *.chello.pl 17.11.07, 14:26
        No to ładnie historią miasta zarządza pedzio, szarpidrut.
        Niech tam wejdzie odział antnarkotykowy , bo czuję tą hiphopową
        dżume w powietrzu.
        • exman Re: POpkultura w rytmie tandety 18.11.07, 12:41
          O, i ten post podoba mi się wyjątkowo, ma wszystko czego oczekuję od twardej ale
          uczciwej opozycji :)
          • xxtoja_live Re: POpkultura w rytmie tandety 18.11.07, 12:54
            No zóż znajomi królika zawsze będą mieli lepiej, bo są znajomymi królika, a kasa to jest kasa obojetnie od kogo, ale zawsze wszystko zalezy od reguł dostepności i to pokaże, czy bedzie rozwój czy smuta czy zagłada klubu. Może tak grafiiti na murach, bo ona tez jest sztuką.
            images.google.com/images?q=graffiti&hl=pl&client=opera&rls=pl&hs=Vei&um=1&ie=UTF-8&sa=X&oi=images&ct=title
            • Gość: babinicz Re: POpkultura w rytmie tandety IP: *.szczecin.mm.pl 19.11.07, 13:45
              Przypominam, że już poprzedni szef Klubu XII Muz zlikwidowała jedną
              imprezę metapolityczną - Salon Polityczny, gidzei miały być
              dyskutowane istotne problem z punktu widzenia mieszkańców Szczecina:
              edukacja, inwestycje, etc. W spotkaniach mieli uczestniczyć
              przedstawiciele władz, radni. Imprezę "dorżnięto" tylko dla tego, że
              na pierwszym spotkaniu miała wystąpić wiceprezydent E. Masojć,
              przedstawić nauczycielom i dyrektorom szkół swoją wizję edukacji i
              wyjaśnić, dlacego liwiduje z dnia an dzień szkoły. Imprezę odwołano
              pod pretekstem "awarii instalcji elektrycznej", nauczyciele i
              dyrektorzy, rodzice uczniów likwidownych szkół stali pod drzwiami
              KlubuXIII Muz. Platforma Obywatelska jest bardzo obywatelska, jak
              widać. Młodzi geszeft z PORP nie rozumie, że rolą takiej palcówki
              jak XIII Muz jest propagowanie dyskursu naukowego, obywatelskiego,
              kultury wysokiej. Panowie przypominają człowieka masowego Ortegi Y
              Gasseta, który nie stawia sobie żadnych wyższych celów i zobowiązań,
              zadawala się prostą rozrywką i ma czelność wypowiadania się o każdej
              dziedzinie wiedzy. Chłpcy w krótkich spodenkach, tylko czemu bawią
              się naszym kosztem.
              • xxtoja_live Re: POpkultura w rytmie tandety 19.11.07, 22:00
                Nie wiesz po co robią, aby klub XIII Muz się zdegradował, wtedy bedzie łatwiej przenieść go w inne miejsce.
    • Gość: szczecin Re: Klub 14 Muz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.11.07, 16:09
      przykre, ale prawdziwe...

      przy okazji decyzji trudnych zazwyczaj pojawiają się myśli o
      istnieniu jakiegoś "spisku" - zazwyczaj bezzasadne, rodzą się
      dyskusje, często niedobre, gdzie emocje biorą górę nad argumentami,
      gdzie nie chce się widzieć celu, lecz zawsze się zakłada, że
      działania podejmowane dla jego osiągnięcia są złe, realizowane w
      złej wierze i dla partykularnych jedynie korzyści.

      zazwyczaj...
      ale jeśli spróbować połączyć kilka elementów tej "układanki" to już
      przestaje wyglądać tak wzorcowo, a staje się mocno prawdopodobne:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=70&w=72394395
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=70&w=72197314
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=70&w=72235648
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=70&w=71287754
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=70&w=72336163
      niestety - każda władza DEMORALIZUJE.
      i to niemalże KAŻDEGO - to kwestia czasu.

      najszybciej ulegają jej ludzie mali i słabi.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka