Gość: Szczecinianin
IP: *.globalconnect.pl
22.11.07, 19:41
Urodziłem się w Szczecinie, tu spędziłem swoje najlepsze lata i tu
chyba kiedyś spocznę. Mam nadzieję, że nie za prędko, a przede
wszystkim wtedy, kiedy wreszcie to nasze miasto będzie takim, jakim
być może i być powinno. Nie mieliśmy dotąd szczęścia do włodarzy
miasta, a nawet krótko mówiąc, to same nieszczęścia. Rozumiem, że
nie jest łatwo kierować tak dużym organizmem komuś, kto kwalifikacje
w zakresie kierowania i zarządzania nabył jako nauczyciel
akademicki, adwokat, harcerz czy magazynier, albo robiący
błyskawiczną karierę młody urzędnik. Pal to diabli, może
wystarczyłoby żeby kwalifikacje te zastąpiło wizjonerskie myślenie i
niepospolita energia? Tak nie jest i nie zanosi się na to, aby tak
było. Trudno jednak patrzeć na podupadanie tego miasta i jego
marginalizację w Polsce. Jeszcze trochę, że w jednym zdaniu
wymieniać się będzie Szczecin z miastami Polski Wschodniej (bez ich
obrażania), gdy mówić się będzie o ich atrakcyjności dla inwestorów,
zamożności mieszkańców, czy rangi kulturalnej. Pora już wziąć sprawy
we własne ręce, a przede wszystkim nie czekać na futurystyczne wizje
kolejnych ekip rządzących, bo czas ucieka. Korzystając z wiedzy,
pomysłów mieszkańców i ich marzeń ustalmy, co można zrobić dla
naszego miasta, dla nas samych, abyśmy byli dumni ze Szczecina i
chieli tu żyć.
Rzucam pierwszy pomysł i jako taki proszę go traktować. Misto nasze
to unikalny w skali całej Polski przykład zwartej zabudowy z
przełomu XIX i XX wieku. Co ciekawe niepowtarzalny także dlatego, że
zbudowany w okresie prosperity po wojnie prusko-francuskiej, ze
smakiem i polotem (gwiaździsty układ ulic, kamienice ozdobione
sztukateriami i pieknymi balustradami na balkonach itp.). Od lat
żujemy temat renowacji, a to tzw. kwartały norweskie, a to
nieszczęsne SCR. Efekty mizerne, chociaż niektóre odnowione
kamienice to perełki. Co z tego, gdy tempo prac i ich "rozmach"
zapowiada, że prędzej one się przewrócą, niż będą wyremontowane.
Ciagle też dochodzi do konfliktów z obecnymi mieszkańcami tych
budynków i właścicielami lokali użytkowych, bo godzi w ich żywotne
interesy. Co ciekawe, tam, gdzie to właściciele mieszkań, czy
wspólnoty mieszkaniowe zabrali się za temat, ich kamienice wyglądają
już efektownie.Cieszą nie tylko oko, ale także samych inicjatorów
renowacji, gdyż wzrasta wartość ich mieszkań i ich atrakcyjność na
rynku nieruchomości. Pora więc na uczynienie z tych, niestety,
wyjątków zasady. Niech to wspólnoty mieszkaniowe, przy wsparciu ze
strony miasta prowadzą renowację. Może powołać Szczeciński Bank
Renowacyjny, instytucję parabankową, która udzialałaby korzystnych
kredytów na remonty kamienic (np. elewacji i dachów, a może izolacji
poziomych) wspólnotom. Projekty takich prac, w uzgodnieniu z
architektem miasta i konserwatorem zabytków wraz z kosztorysami
podlegałyby ocenie stosownego gremium, tak jak ich aspekt finansowy.
Może naiwnie, ale wierzę, że szybko znaleźliby się chętni, aby
poprawić swoje warunki życia, a co niebagatelne, także wartość ich
lokali. Wreszcie to rynek, a nie najlepsze nawet pomysły prezydenta
i jego ludzi określą, gdzie jest centrum Szczecina, gdzie lokowane
są lokale użytkowe, restauracje, ciągi handlowe i obiekty
uzyteczności publicznej. To daje przecież gwarancje, że nie
zbudujemy deptaka, na który nikt ,poza mętami, nie będzie
przychodził. Śmiem także twierdzić, że od tego może rozpocząć się
prawdziwe zaangażowanie szczecinian w życie ich - naszego pięknego
miasta. Czekam na inne pomysły na Szczecin, ale takie, które nie
zakładają, że to władza nam da, ale ,że to my, z pomocą władzy
(czytaj ludzi przez nas do tego powołanych) uczynimy ten skok w
lepszą przyszłość. Nam nie trzeba drugiej Irlandii, na potrzeba
drugiego, lepszego Szczecina, co nie wyklucza, że uczyć się mamy od
kogo (wide Malmoe, czy inne miasta naszego regionu).