plazzek
03.09.08, 08:41
Takie cóś wygrzebałem (czytelników Haaretzu proszę o potwierdzenie):
Izraelici, którzy pomagali Gruzji o wiele więcej niż Polska, tak
relacjonują wydarzenia z Gruzji (skróty z Haaretz z 14.08.08, gdy
rosyjska kontrofensywa była w pełnym rozkwicie):
„Na pytanie o wstrzymaniu dostaw broni przez Izrael Saakaszwili
odpowiedział: Nic o tym nie wiem, i nie miałem czasu o tym myśleć
ostatnio.
Na pytanie o Żydów uciekających przed walkami do Izraela Saakaszwili
odpowiedział: Mamy dwóch izraelskich ministrów w gruzińskim rządzie,
jeden (minister obrony) zajmuje się wojną, a drugi negocjacjami
(minister integracji terytorialnej), i to jest izraelskie
zaangażowanie w tą sprawę. Zarówno wojna jak i pokój są w rękach
izraelskich Żydów.
Parę godzin przed konferencją prasową uciekinierzy z Gori
zorganizowali spontaniczną manifestację przed gruzińskim parlamentem
żądając rezygnacji Saakaszwilego.
Minister integracji terytorialnej, dawny lider syjonistów chwalił
izraelskich doradców za szkolenie gruzińskiej armii ale wstrzymanie
dostaw broni przez Izrael określił słowem „żenada”. Według niego
Zachód powinień zareagować „wysyłając wojska NATO do Gruzji”.
Odnośnie zachowań żołnierzy rosyjskich w okolicach Gori
stwierdził: „Tam dzisiaj był kozacki pogrom tamtejszych mieszkańców.
Jako że jestem Żydem wywołuje to we mnie dziwne uczucia”.