Dodaj do ulubionych

Wolszczan zostaje

23.09.08, 13:40
www.radio.szczecin.pl/index.php?idp=0&idx=41222
Profesor Wolszczan dalej honorowym obywatelem Szczecina
Rada Miasta nie odbierze profesorowi Aleksandrowi Wolszczanowi tytułu
honorowego obywatela Szczecina. Zgodzili się na to przedstawiciele wszystkich
klubów w radzie.


Nadać jeszcze tytuł honorowego obywatela Wielgusowi, Boniemu, Olechowskiemu o
Jaruzelskim i Kiszczaku nie zapominając. Tak do kompletu.
Obserwuj wątek
    • Gość: Szczecinomaniak Re: Wolszczan zostaje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.08, 15:02
      I bardzo dobrze.

      Nie sądzisz że Jaruzelski i Kiszczak to jednak coś innego niż naukowiec który formalnie zgodził się na "współpracę" żeby mieć święty spokój z SB i móc kontynuować pracę naukową?
    • Gość: ober Re: Wolszczan zostaje IP: *.chello.pl 23.09.08, 15:06
      informacja niezbyt pełna, ciąg dlszy brzmi:"Prawo i Sprawiedliwość nie chce pozbawiać naukowca tytułu honorowego obywatela. Jak mówi Artur Szałabawka, radni PiS liczą na to, że Wolszczan sam zrzeknie się wyróżnienia. - Jako klub złożymy na sesji Rady Miasta wniosek z prośbą do profesora, aby zrzekł się tytułu - dodaje".
      W regulaminie Rady nie ma przepisów o odebraniu tytułu honorowego obywatela.
    • Gość: . Jeden mniej, jeden więcej przy obecnym ołtarzu... IP: *.cust.tele2.pl 23.09.08, 15:10
      .
      • Gość: kiełbaska Jestem idiotą! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.08, 15:12
        dlaczego - to wie Dama.
        • Gość: pest Re: Jestem idiotą! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.08, 15:16
          Gość portalu: kiełbaska napisał(a):

          > dlaczego - to wie Dama.

          Kiełbaskowy, nie tylko ciebie "dama" uważa za idiotę. Ona za idiotę uważa
          każdego kto ma inne zdanie niż ona.
        • Gość: olo Re: Jestem idiotą! IP: *.net.pbthawe.eu 23.09.08, 16:40
          chyba tak bo korzystasz z neostrady :)
    • Gość: wow! Re: Wolszczan zostaje IP: *.chello.pl 23.09.08, 18:19
      W ten oto spsosób Szczecin staje się Mekką kapusi tajnych służb PRL...
      Może ogłosimy eksterytorialność i będziemy udzielac azylu wszystkim prześladowanym ubekom?
      Ciekawe czy jest w Polsce miasto które ma wśród "honorowych" więcej konfidentów niż my????
      • swantevit Re: Wolszczan zostaje 23.09.08, 18:50
        Nie dziw sie; to wlasnie tutaj, w strefie nadgranicznej z kilkoma
        duzymi zakladami z wielkoprzemyslowa klasa robotnicza,
        zageszczenie "ubowca"(ORMO, UB, SB, LWP, KBW, WOP) bylo wyzsze niz w
        innych regionach kraju...
    • exman Re: Wolszczan zostaje 23.09.08, 19:10
      Prof. Wolszczan z pewnością się wypisze z tego gremium, gdy dołączą tam Jurczyk
      z Komołowskim i Piechotą. Brudziński niestety najwyżej pośmiertnie i to
      wyłącznie na wniosek Marcina Majewskiego.
      • Gość: dsa Re: Wolszczan zostaje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.08, 19:42
        czemu mieszacie tu Wielgusa, nie znacie wyroku sądu ktory mówi bardzo
        wyrażnie że Wielgus był śledzony i prześladowany i nie ma
        najmniejszego śladu współpracy a jedynie prześladowań przez służby,
        • Gość: dziadek Re: Wolszczan zostaje IP: *.chello.pl 23.09.08, 20:20
          Profesor przestał być teraz naukowcem a stał się autorytetem moralnym z
          automatu. Teraz będzie wymieniany wraz z takimi nazwiskami jak Henelowa,
          Życimski, śp Geremek, Gocłowski, Czajkowski, Michnik, Bartoszewski przepraszam
          nie zacząłem od Wałęsy , jeszcze raz przepraszam. My w zasadzie przodujemy w
          autorytetach moralnych w Europie.
          Następny spór w TVN24 prawdopodobnie rozstrzygnie jako gość nowy autorytet prof.
          Wolszczan , bo juz wiemy że jest niekwestionowanym specjalistą nie tylko w
          sferze gwiazd.
          • exman Re: Wolszczan zostaje 23.09.08, 20:26
            dziadek, skoro masz już tyle lat, to powinieneś nieźle pamiętać losy wielu
            świętych, i choć nie jest to porównanie wprost, to jednak widać że okulary
            zsunęły ci się do talerza z kaszą manną.
            • Gość: Dziadek II Re: Wolszczan zostaje IP: *.cust.tele2.pl 23.09.08, 20:31
              A manne twoi Dziadkowie chciwie spożywali.
              Ty - po tych 40 latach już chcesz Tiramisou?
              • Gość: anty tw Re:Lange,Dux,Kosmos i inni na UMK w Toruniu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.08, 10:50
                „Lange”, „Dux”, „Kosmos” i inni
                Alicja Cichocka, Adam Luks, Piątek, 26 Września 2008


                W toruńskim Centrum Astronomii wrze. Z akt dotyczących agenturalnej
                przeszłości prof. Aleksandra Wolszczana wynika, że w środowisku
                toruńskich astronomów działało jeszcze pięciu innych tajnych
                współpracowników SB.

                Oprócz TW „Lange” środowisko toruńskich astronomów infiltrowało
                przynajmniej pięciu innych agentów. Zachowały się ich donosy, m.in.,
                na Wolszczana. / Fot. Adam Zakrzewski
                TW „Dux”, TW „Orion”, TW „Kosmos” (lub „Cosmos”), TW „Omega”,
                TW „Profesor”. Te pięć pseudonimów z mniejszą lub większą
                regularnością przewija się w aktach dotyczących profesora
                Wolszczana, które znajdują się w bydgoskiej delegaturze Instytutu
                Pamięci Narodowej. W liczącej ponad 300 stron dokumentacji figuruje
                dodatkowo kilka tak zwanych kontaktów operacyjnych (forma współpracy
                z SB różniąca się od TW tylko drobnymi niuansami, m.in., brakiem
                wymogu złożenia pisemnego zobowiązania. Jako KO działali często
                członkowie PZPR, których oficjalnie można było werbować jedynie za
                zgodą władz wojewódzkich partii).

                Mówić mało, dobrze albo nic

                Między innymi na podstawie charakterystyki przeprowadzonej w
                listopadzie 1972 r. przez KO „Sabina” („Magister Wolszczan jest
                dobrze zapowiadającym się naukowcem z dziedziny radioastronomii.
                Jest również dobrze ustosunkowany do naszego państwa”)
                funkcjonariusze SB zainteresowali się młodym Wolszczanem, wówczas
                asystentem w Zakładzie Radioastronomii UMK. Niedługo potem, na
                początku 1973 roku, Wolszczan został pozyskany do współpracy.
                Podpisał oświadczenie, w którym zobowiązał się „zachować w ścisłej
                tajemnicy wojskowej i państwowej przebieg prowadzonych rozmów i
                udzielonych informacji oficerowi Kontrwywiadu Polski Ludowej o
                osobach i faktach interesujących tę służbę”. Określił też, że
                przekazywane informacje będzie podpisywał pseudonimem „Lange”.

                Reklama
                Do 1981 roku Wolszczan aż 48 razy spotykał się z oficerami SB.
                Sporządzał raporty ze swoich wyjazdów zagranicznych, przekazywał
                informacje o pracownikach Instytutu Astronomii UMK. Według raportów
                funkcjonariuszy SB, były to dane „o istotnej treści operacyjnej”. W
                charakterystyce Wolszczana sporządzonej 24 lutego 1973 roku
                zapisano: „Na szczególną uwagę operacyjną zasługują informacje
                dotyczące profesora Wielebińskiego”. Prof. Ryszard Wielebiński był
                wówczas dyrektorem Instytutu Maksa Plancka w Bonn. Właśnie na jego
                zaproszenia Wolszczan wielokrotnie wyjeżdżał na zagraniczne
                stypendia.

                - Mnie też esbecja wzywała, gdy wróciłem z Holandii. Trzeba było
                mieć odwagę, aby odmówić współpracy - mówi dr Jerzy Usowicz. / Fot.
                Jacek Smarz
                Profesor Wolszczan zupełnie inaczej przedstawia dziś charakter
                ówczesnej współpracy: „Rozmawiając z tymi ludźmi starałem się
                formułować i przekazywać sygnały i sprawy, o których i tak było
                przecież powszechnie wiadomo. Kiedy pytano mnie o osoby, starałem
                się trzymać prostej zasady: mówić mało, dobrze, ogólnikowo albo nie
                mówić nic” - pisze w swoim oświadczeniu do mediów.

                Postawa dyrektora „niewłaściwa”

                Z perspektywy czasu trudno jednoznacznie uznać przekazywane przez
                TW „Langego” informacje za szczególnie istotne. W większości
                rzeczywiście są to treści ogólnikowe. W kilku przypadkach Wolszczan
                ewidentnie wykręca się od powierzanych mu przez esbecję zadań. Tak
                jak w 1977 roku, kiedy w Toruniu odbywało się Kolokwium
                Międzynarodowej Unii Astronomicznej. Do miasta przyjechało 80 osób,
                głównie naukowcy z Europy Zachodniej i Stanów Zjednoczonych.
                Wydarzenie pozostawało w szczególnym zainteresowaniu SB. „Lange”
                zawiódł jednak. „W związku ze zmianą mieszkania i urządzania go,
                bardzo mało czasu spędzałem w pracy, dlatego nie posiadam informacji
                z terenu uczelni” - napisał w raporcie.

                Również opracowywane na polecenie SB charakterystyki pracowników
                Instytutu Astronomii zawierały bardzo ogólnikowe informacje, a
                często wręcz pochwały pod ich adresem. Zastanawiającym wyjątkiem
                jest tutaj profesor Stanisław Gorgolewski, wieloletni dyrektor
                Instytutu Astronomii UMK.

                „Bez końca konstruujemy aparaturę elektroniczną. Wszystkie
                poważniejsze prace powstają w czasie wyjazdów zagranicznych.W skali
                21 lat funkcjonowania placówki dało to fatalne rezultaty” - narzekał
                TW „Lange” na sytuację w Zakładzie Radioastronomii w raporcie dla SB
                z sierpnia 1978 roku.

                Prof. Stanisław Gorgolewski był wyjątkowo ostro krytykowany w
                donosach TW „Langego” / Fot. Adam Luks
                Wolszczan kilkakrotnie podkreślał, że winny tego stanu rzeczy jest
                profesor Gorgolewski. W notatce z sierpniowego spotkania Wolszczana
                z SB czytamy: „Postawa dyrektora nie była właściwa, co doprowadzało
                pracowników do frustracji, obniżyło poziom naukowy instytutu”.

                TW „Lange” donosi o konkretnych przewinieniach swojego
                przełożonego: „Niesłychanie formalistyczne załatwianie nawet
                najprostszych spraw, faworyzowanie osób, które lubi, prześladowanie
                osób, do których czuje niechęć. Wykorzystuje w tym celu swoją
                pozycję. Doprowadza do powstania bardzo napiętych stosunków
                personalnych w instytucie”.

                - Szkoda, że nigdy nie miał odwagi powiedzieć mi o tych
                zastrzeżeniach prosto w oczy - ubolewa 82-letni dziś profesor
                Gorgolewski. - To przykre, że dowiaduję się o takich sprawach po
                tylu latach i w dodatku od dziennikarzy.

                „Dux” i „Profesor” o „Lange”

                Donosił jednak nie tylko TW „Lange”, donoszono również na niego. TW
                ukrywający się pod pseudonimem „Dux” w raporcie z października 1978
                r. tak opisywał relacje Wolszczana i Gorgolewskiego: „Byłem
                świadkiem rozmowy, w której S. Gorgolewski powiedział o Aleksandrze
                Wolszczanie: - Należy do osób, które robią tylko to, co przynosi im
                osobiste zadowolenie i korzyści. Unika pracy społecznej. Pracuje
                głównie w Toruniu z dala od Zakładu Radioastronomii, uważa przyjazdy
                do Piwnic za durne i bezsensowne. Nastawiony jest na zbieranie
                materiałów za granicą. Uważa, że mało zarabia, że tylko dzięki
                wyjazdom może się podnieść finansowo”.

                Inny agent - TW „Profesor” - tak scharakteryzował Wolszczana podczas
                jednej z rozmów z esbekiem: „Człowiek zafascynowany Zachodem, pracę
                naukową w kraju traktował jako okres kwarantanny przed następnym
                wyjazdem”.

                - Dziś nie można uczciwie rozmawiać o tamtych czasach - uważa prof.
                Andrzej Kus / Fot. Adam Zakrzewski
                Rozmowa miała miejsce w 1982 roku, już po wyjeździe Wolszczana do
                USA, kiedy to urwały się jego kontakty z SB. Oficjalnie współpracę
                zawieszono w 1988 roku.

                Astronomowie o Wolszczanie

                W teczce TW „Langego” znaleźć można również wzmianki o
                innych „równoległych źródłach informacji” (TW „Orion”, TW „Kosmos”,
                TW „Omega”). Takie „krzyżowe” donoszenie było z punktu widzenia
                esbecji niezbędne dla upewnienia się co do wiarygodności
                poszczególnych agentów.

                - Nie chcę snuć domysłów, kto kryje się pod tymi pseudonimami - mówi
                profesor Jan Hanasz z Centrum Badań Kosmicznych Polskiej Akademii
                Nauk w Toruniu, w latach 80. aktywny opozycjonista, który zasłynął
                organizacją Radia „S” w Toruniu oraz spektakularnymi akcjami,
                polegającymi na emisji solidarnościowych haseł w telewizorach przy
                użyciu specjalnie skonstruowanego sprzętu. - Jestem „ścisłowcem” i
                wolę opierać się na faktach. Przyznam jednak, że tak jak dotąd nie
                miałem jakiejś szczególnej potrzeby przeglądania zgromadzonych na
                mój temat donosów, po ostatnich zdarzeniach zaczynam tak
                • Gość: c.d.anty tw Re:Lange,Dux,Kosmos i inni na UMK w Toruniu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.08, 12:51
                  taką potrzebę odczuwać.

                  W kwestii samego Wolszczana profesor Hanasz nie chce formułować
                  kategorycznych sądów: - Wydaje się, że donosy Wolszczana
                  rzeczywiście nie wyrządziły większych szkód w naszym toruńskim
                  środowisku. Z drugiej strony określenie „nieszkodliwy donos” budzi
                  we mnie sprzeciw. Nie można było przecież mieć pewności, jaka
                  informacja wzbudzi akurat niezdrowe zainteresowanie esbeków. Ale,
                  szczerze mówiąc, ważniejsze od tego, co minęło, jest dla mnie to, co
                  dzieje się obecnie. Mimo wszystko oczekiwałem teraz ze strony
                  Wolszczana uznania swojej winy i jakiejś skruchy. Niestety, nie
                  doczekałem się.

                  Podobnie uważa dr Jerzy Usowicz z Katedry Radioastronomii UMK: -
                  Trzeba mieć odwagę cywilną, żeby przyznać się do błędu i przeprosić.
                  Tymczasem Wolszczan staje na pozycji oskarżającego. Atakuje, że mu w
                  życiu prywatnym grzebią. Taka postawa jest naganna i wymaga
                  napiętnowania. Mnie też SB wzywało, gdy wróciłem z Holandii,
                  podobnie jak i innych naukowców. Wielu miało jednak tę odwagę, aby
                  odmówić współpracy.

                  W środowisku toruńskich astronomów nie brakuje również obrońców
                  Wolszczana. Jednym z największych jest profesor Andrzej Kus,
                  dyrektor Centrum Astronomii UMK: - Nikt nie zadaje sobie pytania,
                  kim Wolszczan wtedy był. Nie słynnym naukowcem, tylko chłopakiem po
                  studiach. Miał tak lekceważący stosunek do esbecji, że dla niego ta
                  współpraca zupełnie nic nie znaczyła. Ale dziś nie można uczciwie i
                  spokojnie rozmawiać o tamtych czasach, bo człowiek od razu staje się
                  agentem. I jest skończony.

                  Zapytany o donosy na swój temat, Kus odpowiada: - Nawet jeśli był
                  przepytywany z naszych rozmów, dla mnie nie jest to donoszeniem.
                  Zresztą jaką te nasze rozmowy miały wtedy wartość? Wielu kolegów
                  było wówczas zaangażowanych w opozycyjność, gdyby w środowisku
                  działali agenci, w pełnym tego słowa znaczeniu, ci ludzie
                  siedzieliby przecież w więzieniu. Dlatego nie wierzę w tę
                  dwulicowość. Było raczej odwrotnie. Wolszczan grał, to był jego
                  kamuflaż. Gdyby otwarcie stawiał się esbecji, nie byłoby teraz
                  Wolszczana. Te nic nieznaczące donosy uznaję za cenę, jaką zapłacił
                  za swój sukces. Dla mnie Wolszczan pozostanie człowiekiem godnym
                  szacunku.

                  Inni TW

                  W sprawie pozostałych tajnych współpracowników SB, infiltrujących
                  środowisko pracownicy Centrum Astronomii nie chcą się wypowiadać.
                  Rzecznik prasowy UMK, Marcin Czyżniewski, zapewnia, że obecnie
                  rektor ma informacje dotyczące wyłącznie TW „Langego”. Z wszelkimi
                  dodatkowymi pytaniami odsyła do profesora Wojciecha Polaka,
                  kierującego zespołem historyków badających tę tematykę.

                  - W tej chwili mogę powiedzieć tylko tyle, że sprawa analizowana
                  jest kompleksowo - mówi profesor Polak.

    • Gość: Lund- Szwecja Re: Wolszczan zostaje IP: 217.153.7.* 26.09.08, 16:28
      Alex Wolszczan - musi oddać nadane mu honory m. Szczecin,
      przeprosić Szczecinian i to publiczne przy udziale kamer TV na całą
      Europę, w miejscu - Jasne Błonia przy pomniku naszego Polskiego
      Patrioty - Jana,Pawła II Papieża. Bez względu na to co napisza i
      powiedza inni.
      Wolszczan - rodzony w Szczecinie, jako dziecko wychowywał się w
      elitarnej dzielnicy naszego miasta gdzie w czasach komuny panujacej
      i zaboru ZSRR-u mieszkali wszyscy ubeccy wysokiej rangi dygnitarze.
      Sam Wolszczan mieszkał w willi I-szego Sekretarza Wojewodzkiego PZPR
      tow. Walaszka.(pamietamy go). Teren ten to Jasne Blonia,Piotra
      Skargi,park kasprowicza i Wojska Polskiego.Jego ojciec wykładowca
      Politechniki Szczecinskiej Wydz.Ekonomicznego otrzymał to miejsce do
      życia dla siebie i swojej rodziny. ( a pózniej po latach jego syn
      Aleksander otrzymał tą wille całą - jako honorowy obywatel???!!!
      Ludzie ocknijcie się. Ten człowiek wychowany w komuchowskiej
      rodzinie, jako szczeniak był wożony do szkoły państwową Wołgą,
      kierowca zimą grzał samochud aby Olek nie przeziębił się,willa
      excluzywna zawsze była dogrzana, Oleś domyty, gosposia gotowała
      potrawy na smaczki rodzince, zaopatrzenie z magazynów PeWeKs-u, za
      nic nie płacili - fory w szkole, fory na uczelni. A wyjazd do Bonn(w
      Niemczech) w czasach gdzie na wyjazddo NRD (pieczątkę w dowodzie
      czakało sie ....)
      on dostał bezproblemowo. A dlaczego on podpisał tą zdradę naszego
      Państwa.Współpracę z wrogami naszymi. Jak on strasznie musiał i musi
      nas nienawidzieć że to zrobił. W czym myśmy mu zawinili? Przecież
      nikt nie uwierzy że on pisał na nas "bzdurki" - jak to już jeden z
      Noblistów się tłumaczył( ale tamten był tylko pomocnikiem w
      akumulatorowni stoczniowej i nalewał kwas do nich i był po
      podstawówce), ale Aleksander?
      Wolszczan na mieć odebrane to co otrzymał i powinien być publicznie
      wydalony ze Szczecina. Ktoś to musi zacząć czyścić. Szczecin zawsze
      czyścił dobrze - i teraz winniśmy to "gó..." spłukać bezpowrotnie.
      Przynajmniej utrzymamy "twarz" przed Światem.
      • Gość: . Re: Wolszczan zostaje IP: *.cust.tele2.pl 26.09.08, 16:39
        Z jakiej szkoły jest Wolszczan - wiemy.
        No ale ty z pewnością kończyłeś prywatne gimnazjum u Absztyfikanta.
        • Gość: absztifikant Re: Wolszczan wyklety IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.09.08, 18:17
          Jam se z roli ale nie z tego co boli tylko z tego co wie komu
          wpie... do woli. Starczy ci "jonaszku"
        • Gość: ja Re: wolszczan wydalony IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.09.08, 18:21
          Jam se z roli ale mnie nie boli jak "jonaszkom" dopier......"
          Starczy ci ty niezaborcjonowany!
      • Gość: gazeta toruńska Re: Wolszczan ur.w Szczecinie czy w Szczecinku? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.08, 20:21
        Personalia

        Aleksander Wolszczan

        Ma 62 lata, urodził się 29 kwietnia 1946 r. w Szczecinku.
        W 1969 r. ukończył studia na UMK w Toruniu.
        W 1973 r. przebywał na stażu w Instytucie Radioastronomii Maksa
        Plancka w Bonn, gdzie zajmował się badaniem gwiazd neutronowych -
        pulsarów.
        Po powrocie do kraju uzyskał tytuł doktora za pracę poświęconą tej
        właśnie tematyce (1975 r.)
        W 1982 r. na stałe wyjechał z Polski
        We wrześniu 1990 r. za pomocą radioteleskopu w Arecibo (Portoryko)
        odkrył pierwsze 3 planety poza Układem Słonecznym, krążące wokół
        pulsara PSR B1257+12 w Konstelacji Panny.
        W 1994 roku za to odkrycie został wyróżniony przez pismo „Nature”
        jako autor jednego z 15 fundamentalnych odkryć z dziedziny fizyki.
        W 1997 r. za wybitne zasługi dla nauki polskiej został odznaczony
        Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski
        W 2005 r. ogłosił, że wraz z Maciejem Konackim odkrył w swoim
        układzie jeszcze jedną - czwartą - planetę.
        W 2007 r. wspólnie z zespołem kierowanym przez dr. Andrzeja
        Niedzielskiego z UMK odkrył planetę HD 17092 b, krążącą wokół
        gwiazdy HD 17092.
        • Gość: . A w którym roku odkrył, że jest moralnym IP: *.cust.tele2.pl 26.09.08, 21:41
          czerwonym karłem??
          • Gość: olo Re: A w którym roku odkrył, że jest moralnym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.08, 20:23
            To odkrycie przekraczało jego możliwości.
            Musieli inni mu o tym powiedzieć.
    • Gość: zulu Przynajmniej będzie jeden uczony w stadzie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.09.08, 22:01
      partyjnych i ubeckich przydupasów zostawionych przy korycie.
      • Gość: kosmita Re: Przynajmniej będzie jeden uczony w stadzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.08, 05:02
        Oprócz TW „Lange” środowisko toruńskich astronomów infiltrowało
        przynajmniej pięciu innych agentów. Zachowały się ich donosy, m.in.,
        na Wolszczana.
        TW „Dux”, TW „Orion”, TW „Kosmos” (lub „Cosmos”), TW „Omega”,
        TW „Profesor”.
        To jeszcze nie wszyscy na toruńskim uniwersytecie.
        Gwiazda XX wieku przestaje świecić, a gwiazdki niestety nadal
        migają.
        • Gość: z forum Re:Wolszczan nie pomógł.Dyplom UMK się nie liczy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.08, 11:24
          miasta.gazeta.pl/bydgoszcz/1,35590,5758102,Medykom_przeszkadza
          _dyplom_uniwersytetu.html:
          Lata podpierania i szczycenia się Wolszczanem przez środowisko
          toruńskie na nic się zdało . Ci którzy uwierzyli w wielkość tej
          szkoły podpieranej aŁtorytetami dając się skusić na czcze obietnice
          teraz przeżywają gorzki zawód.
          Dyplom UMK nic nie jest wart na zachodzie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka