lisica666
13.02.09, 12:08
Sąd (oczywiście) Wysoki uniewinnił ekshibicjonistkę uszczęśliwiającą
rzesze chętnych jak również niechętnych swoim nagim biustem. No cóż
skoro Taka blondynka nie wyniosła przyzwoitości z domu...Wysoki Sąd
też potwierdził, że przyzwoitość W MIEJSCACH PUBLICZNYCH JEST
DOWOLNĄ INTERPRETACJĄ.
Ale o to następni "wyzwoleni" w ataku. Homoseksualiście nie podoba
się słowo PEDAŁ. I o to pozywa starszą kobietę, kTÓREJ NIE PODOBA
SIĘ JEGO AFISZOWANIE (OBMACYWANIE I CAŁOWANIE SIĘ PUBLICZNE)się z
miłością do drugiego pedała. I jestem ciekawa co na Wysoki Sąd???!!!
Czy dojdziemy do momentu, gdy publiczne uprawianie seksu w miejscach
publicznych będzie INDYWIDUALNĄ SPRAWĄ ZAINTERESOWANYCH i ich braku
norm przyzwoitości?
Oto cały artykół z dzisiejszego głosu.
Niecodzienny proces. Gej pozwał sąsiadkę, bo go obrażała
Niecodzienny proces w Szczecinie. - Mam dość obrażania mnie - mówi
homoseksualista spod Szczecina. I żąda przeprosin oraz
zadośćuczynienia od kobiety, która miała go wyzywać.
To pierwsza w regionie sprawa o ochronę dóbr osobistych geja.
Pozew jest już w sądzie cywilnym w Szczecinie. Złożył go 24-letni
Tomasz, zdeklarowany gej. Zgodził się opowiedzieć nam swoją historię
pod warunkiem, że nie podamy jego personaliów. Przyznaje, że nie
jest jeszcze gotowy, aby się ujawnić. Dlatego w tekście nadaliśmy mu
imię Tomasz.
Mieszka w niewielkim miasteczku pod Szczecinem. Na co dzień pracuje
w handlu. Od dwóch lat ma stałego partnera. Mieszkają razem. W
sierpniu znajoma koleżanka powiedziała mu, że jego sąsiadka wyzywa
go od pedałów. Tomasz twierdzi, że od tego czasu był publicznie
wielokrotnie obrażany przez Annę S.
Zbulwersowały go m.in. słowa "pedał przyprowadził sobie pedała”. To
m.in. za tę wypowiedź żąda od Anny S. przeprosin oraz 15 tysięcy
zadośćuczynienia. Twierdzi, że wielokrotnie spotykał się z
przejawami agresji ze strony innych mieszkańców. Do urzędu
miejskiego trafiło nawet pismo z żądaniem eksmisji Tomasza i jego
partnera z mieszkania.
- To nie była łatwa decyzja. Zdecydowałem się oddać sprawę do sądu,
bo uważam, że moje dobra osobiste zostały naruszone - mówi.
Zapewnia, że najbardziej zależy mu na publicznych przeprosinach.
Najlepiej gdyby miały formę ogłoszenia w gazecie lub w sklepie. Sąd
będzie musiał więc rozstrzygnąć, czy słowo "pedał” jest obraźliwe i
może naruszać dobra osobiste homoseksualisty.
- Dlaczego nie mogę żyć normalnie? Nie jestem sam. Jest nas w kraju
bardzo dużo. Musimy się kryć przez brak tolerancji. Przez takie
osoby jak ta, która mnie wyzwała, pluła, obrzucała mnie kamieniami
czy pomidorami. Chcę żyć w szczęściu, i mam nadzieję, że w Polsce
jest sprawiedliwość i zostanę przeproszony - mówi Tomek.
Z Anną M. nie udało nam się skontaktować. W odpowiedzi na pozew
zaprzeczyła, że kiedykolwiek obrażała sąsiada. Twierdzi, że to jego
rodzina jest konfliktowa.
Procesem zainteresowało się stowarzyszenie Kampania przeciwko
Homofobii, które zapowiedziało, że chce brać udział w rozprawach.