Dodaj do ulubionych

Isakowicza w książnicy

03.03.09, 19:15
Jutro prezentacja książki ks Isakowicza-Zaleskiego poświęcona „rzezi
na Wołyniu 1943 roku” ciekawe czy do spotkania dojdzie a jeśli to
ilu oszołomów będzie opowiadało jak to Ukraińcy niemowlęta i starców
zarzynali w wymyślny sposób (jak to opisał Super Expres w zeszłym
tygodniu)? Pewnie będą płakać za kresami, jak majątki stracili i
jak to w zgodzie żyli z większością Ukraińską na Wołyniu. Nikt nie
powie, jak to tych samych Ukraińców polonizowały władze, niszczyły
cerkiew, poniżały itp., przecież Ukraińcy się na Pomorze, Mazowsze
czy też Wielkopolskę nie pchali, tylko my Polacy na Wschód. Sami
sobie ten los zgotowaliśmy.

Tylko dlaczego ksiądz Ormianin mówi w imieniu całego kraju, kto mu
dał to prawo?
Obserwuj wątek
    • Gość: Marcin P. Re: Isakowicza w książnicy IP: *.chello.pl 03.03.09, 21:07
      A jak myslisz, po co zorganizowalem to spotkanie? Mam nadzieje, ze
      sie paru starców laskami pobije, troche krwi sie poleje, uleje sie
      troche zolci... Generalnie bedzie ubaw na sto!
    • Gość: brutus Re: Isakowicza w książnicy IP: 62.69.219.* 03.03.09, 22:19
      I wszyscy ci Ukraińcy to niewinni byli i w ogóle bajki jakieś
      opowiadają Polacy o rzeziach na Wołyniu. Poza tym wszyscy zdrowi?
      • Gość: gość Re: Isakowicza w książnicy IP: 83.168.75.* 03.03.09, 22:51
        Pajacować każdy głupi potrafi, ale to nie jest temat do naśmiewania,
        a z tymi morderstwami to jest prawda, tylko ukraińcy nie chca się do
        tego przyznać.
        • Gość: x Re: Isakowicza w książnicy IP: *.chello.pl 03.03.09, 23:58
          > a z tymi morderstwami to jest prawda, tylko ukraińcy nie chca się
          do
          > tego przyznać.

          Napisz, jak polacy przyznają się do zagłady Jaćwingów, Galindów,
          Prusów...
      • Gość: x Re: Isakowicza w książnicy IP: *.chello.pl 03.03.09, 23:35
        Gość portalu: brutus napisał(a):

        > I wszyscy ci Ukraińcy to niewinni byli i w ogóle bajki jakieś
        > opowiadają Polacy o rzeziach na Wołyniu. Poza tym wszyscy zdrowi?

        Podobnie jak bajki opowiadają Ukraińcy o prześladowaniach ze strony
        Polaków od XVI wieku - prawda? Nie było burzenia cerkwi, przymusowej
        polonizacji, sadzania na pal, palenia wsi ukraińskich... Wszyscy
        zdrowi?
        • Gość: Edwin Re: Isakowicza w książnicy IP: 82.145.68.* 04.03.09, 16:05
          Czemu służą takie spotkania, a raczej komu? Odpowiedź - Moskalom i
          ich agentom wpływu w Polsce.
          • Gość: taki ktoś Re: Isakowicza w książnicy IP: *.chello.pl 04.03.09, 22:04
            Dziwisz się? Przecież to studenci slawistyki - wspiera ich matuszka
            Rassija...
        • Gość: brutus Re: Isakowicza w książnicy IP: 62.69.219.* 04.03.09, 22:15
          A widzisz, zdrowi - ja nie napisałem, że jesteśmy bez winy. Ale jest
          wolność wypowiedzi - każdy może wyrazić swoje zdanie, także ksiądz -
          o historii należy pamiętać. Tylko wkurza mnie, że właśnie
          takie "oświecone" matołki, które innych uważają za oszołomów,
          roszczą sobie prawo do jedynej, słusznej oceny. Przyszedł by taki
          burak jeden z drugim na spotkanie i podyskutował. Ale nie, on woli
          jęczeć w domku, przed klawiaturką. Tak łatwiej przecież:)
          • Gość: x Re: Isakowicza w książnicy IP: *.chello.pl 04.03.09, 22:18
            Tylko wkurza mnie, że właśnie
            > takie "oświecone" matołki, które innych uważają za oszołomów,
            > roszczą sobie prawo do jedynej, słusznej oceny.

            Sorry, ale Prawda jest tylko jedna. I nie posiadł jej Zaleski, jeden
            z czołowych oszołomów w tym nieszczęśliwym kraju... A z ludźmi
            chorymi się nie dyskutuje o ich projekcjach, wizjach i omamach...
            • Gość: brutus Re: Isakowicza w książnicy IP: 62.69.219.* 05.03.09, 20:14
              Of kors, ale za to posiadłeś ją ty :)))))) Masz rację, z chorymi
              ludźmi się nie dyskutuje :)))
              • Gość: x Dwie prawdy? Nie, Jedna... IP: *.chello.pl 05.03.09, 23:10
                Prawdę o stosunkach polsko-ukraińskich posdiadł m. in. dr hab.
                Grzegorz Motyka, który spędził pół życia w archiwach, pisząc dwie
                grubaśne cegły nt. dziejów Ukrainy w l. 1939-1962. Natomiast prawdy
                nie posiadł facet, który opisuje tragedię rodzinnej wsi swojego ojca
                i przez ten pryzmat - jednostkowego wydarzenia - chce ustawiać całą
                politykę zagraniczną państwa i opisywać tysiąc lat dziejów stosunków
                polsko-ukraińskich.
                • plazzek Re: Dwie prawdy? Nie, Jedna... 06.03.09, 14:04
                  Ręce opadają. Z tym nawet polemizować nie można, bo nawrzucane tu
                  do jednego wora hasła z różnych półek. I żeby to wyprostować, trzeba
                  by 10 razy tyle napisać.
    • Gość: XX Re: Isakowicza w książnicy IP: 62.69.217.* 04.03.09, 22:33
      Jak widać na tym forum, ukraińskie lobby nacjonalistyczne w
      Szczecinie silniejsze chyba niż w Kijowie. Ale to tutaj pod
      zmienionymi nazwiskami trafiali specjaliści od "ryzania Lachów",
      potem już tylko karierki w UB, KW PZPR, RSW Prasa...

      • Gość: kmicic Re: Isakowicza w książnicy IP: *.chello.pl 04.03.09, 23:37
        Piszesz z własnego doświadczenia? Dziadek rezun, ojciec ubek, a ja
        XX?
        • Gość: Foxterier Pamiłuj lachu, pamiłuj!!!! IP: *.chello.pl 05.03.09, 20:32
          <Tylko dlaczego ksiądz Ormianin mówi w imieniu całego kraju, kto mu
          dał to prawo?

          Też tak uważam , co ten Szechter, Stolzman i Berman wypowiada sie w imieniu
          całego kraju, kto dał im to prawo? ktoś w Moskwie?

          Pamiłuj lachu!
          Tak mój dziadek opowiadał jak w kampanii Polsko-bolszewickiej 1920-21 lał azjatów.
          • Gość: x Re: Pamiłuj lachu, pamiłuj!!!! IP: *.chello.pl 05.03.09, 23:07
            > Pamiłuj lachu!
            > Tak mój dziadek opowiadał

            A co to za język? Kim był z narodowości twój dziadek? Ewenkiem? A
            może Mordwinem? Tuwińcem? Kabardyńcem?
            • Gość: Edwin Re: Pamiłuj lachu, pamiłuj!!!! IP: *.kalisz.mm.pl 06.03.09, 10:20
              Do przyjaciół moskali.
              Nie sądziłem, iż lobby przeciwników pojednania polsko-ukraińskiego, to jest
              lobby jawnie wspierające Moskwę jest w Szczecinie tak silne. Poseł Mateusz
              Piskorski, prof. B.Grott, prof. A. Raźny i długi ROman G. są z was dumni Panie i
              Panowie!
    • anamar Re: Isakowicza w książnicy 06.03.09, 13:53
      ksiądz nie "mówi w imieniu całego kraju"przedstawia tylko swój pogląd,z którym
      możesz się nie zgodzić.tylko,że wtedy potrzebowałbyś argumentów...
      • Gość: gość Re: Isakowicza w książnicy IP: 195.245.213.* 06.03.09, 16:07
        O której godzinie ?
      • Gość: x Re: Isakowicza w książnicy IP: *.chello.pl 06.03.09, 17:05
        anamar napisała:

        > ksiądz nie "mówi w imieniu całego kraju"przedstawia tylko swój
        pogląd,

        Niestety, ten nieszczęśliwy człowiek żąda przeprosin od prezydenta
        czterdziestokilkumilionowego państwa - i robi to publicznie, na
        setkach spotkań w całej Polsce. To nie jest jednostkowy pogląd,
        tylko próba wpływania na politykę zagraniczna państwa. W dodatku
        czyni to na materiale własnej broszury o historii jednej wsi, więc
        miesza to, co prywatne, z tym, co ogólnopaństwowe... Ale tak to
        jest, jak się ma kompleksy, że nie jest się ks. Popiełuszką - mało
        się nawojował z komuną, więc teraz walczy z Ukraińcami i żyje ciągle
        w 1943 roku... Kondolencje dla umysłu...
        • Gość: Plazzek Re: Isakowicza w książnicy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.09, 22:19
          Tak sobie myślę, że każdy obywatel ma prawo wpływać na politykę
          swojego państwa, tak wewnętrzną, jak i zagraniczną.

          Przy tym ten nieszczęśliwy człowiek może się powoływać na
          przeprosiny polskiego prezydenta, Kwaśniewskiego, za akcję Wisła.
          Zresztą prezydent Juszczenko ostatnio może nie przeprosił, ale
          określił rzeź w Hucie Pieniackiej jako jedno z najokrutniejszych
          wydarzeń w historii. I to jest moim zdaniem bardziej istotne niż
          jakieś tam przeprosiny (bo teraz przepraszanie akurat jest modne).

          I coż poza tym z tego, że powołuje się na własną wieś. Może i
          lepiej, że tylko na tę jedną, a nie na setki.

          Także nie widzę ja ci tu walki z Ukraińcami, ale o pamięć
          pomordowanych. A dla mnie osobiście - jest to przestroga przed
          zabójczym szałem, w jaki mogą wpadać całe społeczności, a nawet całe
          narody.

          Ja rozumiem, że trudno się pogodzić z tym, że przedstawiciele
          własnego narodu mogli być tak nieludzcy. Chyba większość narodów ma
          jakieś takie ciemne sprawy na sumieniu. Dlatego nie przeklinaj,
          drogi ixie, nieszczęśliwego człowieka, tylko się zastanów, co ty
          możesz zrobić, żeby do takich zbrodni więcej nie doszło.
          • Gość: brutus Re: Isakowicza w książnicy IP: 62.69.219.* 06.03.09, 23:31
            Ot mądrego to i warto posłuchać.
            A skandalem jest to, że niektóre osoby publiczne próbowały wpływać
            na to, żeby wykład się nie odbył. To jawne k...wo.
            Ale cóż, x ma swoją prawdę i żadna inna nie ma prawa zaistnieć:)
            • Gość: x Re: Isakowicza w książnicy IP: *.chello.pl 07.03.09, 01:31
              > A skandalem jest to, że niektóre osoby publiczne próbowały wpływać
              > na to, żeby wykład się nie odbył. To jawne k...wo.

              Kto próbował wpływać? Nazwiska, stanowiska, daty, źródła informacji
              o blokowaniu tego spotkania (odbyły się aż cztery jednego dnia, więc
              chyba nikt panu Zaleskiemu buzi nie skuł, nicht wahr?).
              • Gość: brutus Re: Isakowicza w książnicy IP: 62.69.219.* 08.03.09, 21:23
                Ano poczytaj trochę w mediach, to się dowiesz. I jeszcze jedno -
                historia to TEŻ rok 1943. Coś mi się jednak wydaje, że przez swoje
                korzenie ukraińskie;) - ta zaciętość, zawiść, tylko jedna racja -
                nie zauważasz lub nie chcesz zauważyć, że o wszystkim trzeba
                pamiętać. Wybaczyć - ale pamiętać i mówić. Ale to może tylko takie
                moje omamy:)
                • Gość: x Re: Isakowicza w książnicy IP: *.chello.pl 08.03.09, 23:44
                  Gość portalu: brutus napisał(a):

                  > Ano poczytaj trochę w mediach, to się dowiesz.

                  Otóż czytam w mediach - i nic. Żadnych faktów, żadnych nazwisk.
                  Jedynie "kobieca intuicja" pana Zaleskiego, który nie wierzy prof.
                  dr. hab. Tarczyńskiemu i publicznie robi z niego kłamcę (żeby nie
                  powiedzieć - struga wariata).

                  I jeszcze jedno -
                  > historia to TEŻ rok 1943.

                  Ludzie, zafiksowani na JEDNYM ROKU z tysiącletnich dziejów, są z
                  reguły niebezpiecznymi fiksatami. I to potwierdza przypadek
                  Zaleskiego.

                  Coś mi się jednak wydaje, że przez swoje
                  > korzenie ukraińskie;) - ta zaciętość, zawiść, tylko jedna racja -
                  > nie zauważasz lub nie chcesz zauważyć, że o wszystkim trzeba
                  > pamiętać.

                  To mówmy O WSZYSTKIM, a nie w kółko o JEDNYM ROKU. Co powiesz na rok
                  1547? Albo 1799? A może 1225? Ewentualnie - 1852?

                  I na koniec: ja pytam o fakty - ty milczysz albo się wykręcasz
                  ("poczytaj" - gdzie? żadne media nie podają faktów w sprawie
                  nacisków ukraińskich na rektora US, to są jakieś chore urojenia). Za
                  to serwujesz mi podejrzenia o moje pochodzenie - rzekomo ukraińskie.
                  Poznałeś po akcencie? Zaciąganiu? Składni? Jeżeli chcesz poznawać
                  człowieka przez internet i wmawiać mu pochodzenie narodowe, to
                  odsyłam do Ustwa Norymborskich - twoi koledzy robili takie rzeczy 70
                  lat temu. Też dyskredytowali ludzi o niewygodnych dla siebie
                  poglądach poprzez wmawianie im "złego" pochodzenia (nawet
                  niezależnie od faktów).
                  • Gość: brutus Re: Isakowicza w książnicy IP: 62.69.219.* 09.03.09, 21:22
                    No widzisz - nie zrozumiemy się. Kto broni Ci mówić o 1547? Otóż
                    nikt. Ty natomiast zabraniasz mówić o 1943. I to jest właśnie
                    fiksacja, taka moralność Kalego. Zrób sobie chłopie konferencję,
                    pogadaj o tym, co Cię boli, napisz książkę, to może Ci ulży.
                    Natomiast nie życzę sobie, żebyś Ty - lub ktokolwiek inny -
                    zabraniał mówić o, co by nie było, dla ukraińców mało chwalebnych
                    chwilach. Tak było i tzrba to pamiętać. Przebaczyć - może tak - to
                    gestia tych co przeżyli i pamiętają. Ale obowiązkiem nas wszystkich
                    jest pamiętać. Właśnie po to, żeby (jak sam napisałeś) uniknąć tego
                    w przyszłości.
                    • Gość: x Re: Isakowicza w książnicy IP: *.chello.pl 10.03.09, 01:15
                      No i się nie zrozumiemy, bo ty stale ustawiasz mnie sobie jako
                      chłopca do bicia, wmawiając mi coś, czego nie mówię (nie piszę, nie
                      myślę)... Zastanowiłeś się, dlaczego nikt nie mówi o 1583 roku albo
                      1129? Tylko jeden Zaleski świruje na punkcie 1943 - to już powinno
                      dawać do myślenia, że coś z tym gościem jest nie tak...

                      1. Nikt nie zabrania Isakowiczowi mówić o 1943 roku.
                      2. Nie ma żadnych dowodów, że ktokolwiek interweniował u
                      kogokolwiek, aby te spotkania się nie odbyły.
                      3. Nienormalne jest, aby zdrowy pięćdziesięcioletni byk jeździł od
                      roku po całej Polsce i mówił tylko jedno, po kilka razy dziennie w
                      tym samym miejscu. To się dopiero nazywa fiksacja. Gdyby jeszcze
                      pamiętał tamte wydarzenia, to uznałbym go za ofiarę traumy wojennej.
                      Ale w tej sytuacji wygląda albo na fiksata, albo ktoś usilnie go
                      sponsoruje (50 wyjazdów rocznie? z bieda-pensji księdza-rezydenta?
                      wolne żarty!). I dlatego uważam, że Isakowicz zatrzymał się na
                      jednym tylko wydarzeniu (w dodatku bez kontekstu przyczynowego i bez
                      okoliczności towarzyszących - w jego narracji nie ma np. burzenia
                      cerkwi na Chełmszczyźnie w 1938, nie ma w 1943 Niemców na Wołyniu -
                      jest tylko lato 1943 i źli Ukraińcy), a to zakrawa na paranoję.

                      >Tak było i tzrba to pamiętać.

                      Jak długo? Sto? Dwieście lat? Jeśli będziesz chciał pamiętać
                      wszystko, zorganizuj tournee po Polsce z odczytami o:
                      1. zabraniu Polsce Grodów Czerwieńskich przez Włodzimierza Wielkiego
                      (r. 981);
                      2. rżnięciu szlachty polskiej przez Chmielnickiego (1648-1654);
                      3. wymordowaniu obrońców Humania przez hajdamaków (1768)
                      i żądaj przeprosin od prezydenta Ukrainy, premiera, episkopatu
                      Cerkwi prawosławnej, związku strażaków zawodowych, towarzystwa
                      kozackiego, zjednoczenia ukraińskich hodowców kanarków itd.
                      Mnie (i większości zwykłych ludzi w Polsce) do pamiętania nie sa
                      potrzebne histeryczne wiece paranoika w sutannie, tylko naukowe
                      książki, wychodzące co roku w ilości kilku tytułów na dany temat.
                      Natomiast gdybyśmy chcieli codziennie uczcić ofiary jakiejś
                      przemocy, to dni by w kalendarzu nie wystarczyło - taka jest, stety
                      czy niestety, zasada ludzkiej pamięci. I odgrzewani kotletów nic tu
                      nie da - dziś nie poruszają nas już dylematy z XVIII wieku i
                      nieżądamy za to pokajania się np. przez Ukraińców. Za parę lat to
                      samo będzie z XX wiekiem.
          • Gość: x Re: Isakowicza w książnicy IP: *.chello.pl 07.03.09, 01:30
            > Tak sobie myślę, że każdy obywatel ma prawo wpływać na politykę
            > swojego państwa, tak wewnętrzną, jak i zagraniczną.

            Po to jest rząd, parlament i wybory co cztery lata, żeby obywatele
            nie prowadzili na własna rękę polityki fiskalnej, gospodarczej i
            zagranicznej. Ktoś, kto tego nie rozumie, jest typowym warchołem a
            la I RP - liberum veto, JA się nie zgadzam, JA protestuję, JA
            podniosę całe państwo w imię własnych (urojonych) krzywd...

            > I coż poza tym z tego, że powołuje się na własną wieś. Może i
            > lepiej, że tylko na tę jedną, a nie na setki.

            Bo stosunki polsko-ukraińskie to 1000 lat, a nie rok 1943, i miliony
            wydarzeń, a nie tragedia jednej wsi. Niestety, temu nieszczęśnikowi,
            jak pewnemu żołnierzowi spod Verdun, wszystko kojarzy się z jednym...

            co ty
            > możesz zrobić, żeby do takich zbrodni więcej nie doszło.

            Przede wszystkim: nie jątrzyć, nie szczuć, nie wzbudzać złych
            emocji...
            • gate.of.delirium X poza chodnikiem 10.03.09, 10:34
              Gość portalu: x napisał(a):

              >>
              > Po to jest rząd, parlament i wybory co cztery lata, żeby obywatele
              > nie prowadzili na własna rękę polityki fiskalnej, gospodarczej i
              > zagranicznej. Ktoś, kto tego nie rozumie, jest typowym warchołem a
              > la I RP - liberum veto, JA się nie zgadzam, JA protestuję, JA
              > podniosę całe państwo w imię własnych (urojonych) krzywd...

              Czytałeś w swoim zyciu Konstytucję RP ?

              > Bo stosunki polsko-ukraińskie to 1000 lat, a nie rok 1943, i
              miliony
              > wydarzeń, a nie tragedia jednej wsi. Niestety, temu
              nieszczęśnikowi,
              > jak pewnemu żołnierzowi spod Verdun, wszystko kojarzy się z
              jednym...

              Isakowicz nie napisał o historii stosunków polsko-ukraińskich, lecz
              o zapomnianej zbrodni z 1943 roku. Czy w ogóle umiesz czytać i
              rozumieć teks pisany ?

              > Przede wszystkim: nie jątrzyć, nie szczuć, nie wzbudzać złych
              > emocji...

              Czy historykom z Yad Vashem , dla których czas zatrzymał się na
              latach 1939-1945 powiesz to samo ?
              • Gość: x Re: X poza chodnikiem IP: *.chello.pl 10.03.09, 12:18
                > Czytałeś w swoim zyciu Konstytucję RP ?

                Tak - i nigdzie nie znalazłem fragmentu, że każdy w RP może robić
                wszystko: być prezydentem, premierem, ministrem spraw zagranicznych
                i własnym tłumaczem podczas rozmów na szczycie. Dlatego jakieś
                wrzaski Zaleskiego nt. Juszczenki, potrzeb przeprosin, rozmów
                międzrządowych są tym, czym są - popiskiwaniem zwariowanego
                felietonisty, który może tyle, co nic.

                > Isakowicz nie napisał o historii stosunków polsko-ukraińskich,
                lecz
                > o zapomnianej zbrodni z 1943 roku.

                ZAPOMNIANEJ?!?!?! W l. 1945-1989 ukazało się w PRL kilkaset tytułów
                poświęconych tamtym wydarzeniom (powieści Fr. Sikorskiego, J.
                Adamskiego, W. Odojewskiego, St. Srokowskiego oraz książki naukowe i
                pseudonaukowe m. in. Szoty, Baty, Prusa, Torzeckiego). Niestety -
                gość urodzony kilkanaście lat po tamtych wydarzeniach stale nimi
                żyje - i to jedyne, co ma do powiedzenia o stosunkach polsko-
                ukraińskich. Jeżeli już udaje kresowiaka (urodził się w latach 50. w
                Krakowie, więc z niego taki kresowiak, jak ze mnie chiński
                mandaryn), to mógłby chociaż zrównoważyć JEDEN rok opowieścią o
                setkach innych lat, mieszanych małżeństw, przenikania się kultur i
                tradycji, albowiem PÓŁ PRAWDY TO CAŁE KŁAMSTWO, metoda świetnie
                znana Erice Steinbach, która pamięta tylko jedno: los biednych
                Niemców w 1945 roku.

                > Czy historykom z Yad Vashem , dla których czas zatrzymał się na
                > latach 1939-1945 powiesz to samo ?

                O, to cos nowego - nie wiedziałem, że Zaleski jest pracownikiem
                Instytutu Badań nad Zabójstwami Polaków na Ukrainie. Coś może bliżej
                na ten temat? Bo z tego, co wiem, Zaleski jest duszpasterzem Ormian
                (czyżby miał mało pracy z nimi?), pracuje jako rzymskokatolicki
                ksiądz w Krakowie (msze, spowiedzi, duszpasterstwa, katecheza - za
                mało ma pracy?). Okazuje się, że to człowiek renesansu - nie dość,
                że duchowny dwóch obrządków naraz (rzymskiego i ormiańskiego), to
                jeszcze historyk, showman i etatowy pracownik ...nieistniejącej
                instytucji badawczej. A serio - właśnie dlatego, że Zaleski nie jest
                pracownikiem nawet IPN-u, dlatego jego fiksacja na roku 1943 jest
                fiksacją, a nie pracą badawczą, a jego tournee po Polsce jest
                żałosne - felietonista, który zebrał swoje artykuliki prasowe w
                jedną książeczkę, dodał wspomnienia swojego ojca, uchodzi za
                poważnego badacza. Niestety, tylko w oczach "ciemnego ludu, który
                wszystko kupi", jak mawia środowisko polityczne bliskie Zaleskiemu -
                bo ludzie mający na co dzień do czynienia z nauką nie dadzą się
                nabrać szarlatanowi z koloratką.
                • gate.of.delirium Re: X poza chodnikiem 10.03.09, 13:23
                  Gość portalu: x napisał(a):

                  > Tak - i nigdzie nie znalazłem fragmentu, że każdy w RP może robić
                  > wszystko: być prezydentem, premierem, ministrem spraw
                  zagranicznych
                  > i własnym tłumaczem podczas rozmów na szczycie.

                  Więc chyba nie doczytałeś postulatów Isakowicza (nigdy nie ubiegał
                  się o w/w stanowiska) i nie doczytałeś Ustawy Zasadniczej:
                  Art. 54.

                  Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz
                  pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.
                  Art. 63.

                  Każdy ma prawo składać petycje, wnioski i skargi w interesie
                  publicznym, własnym lub innej osoby za jej zgodą do organów władzy
                  publicznej oraz do organizacji i instytucji społecznych w związku z
                  wykonywanymi przez nie zadaniami zleconymi z zakresu administracji
                  publicznej. Tryb rozpatrywania petycji, wniosków i skarg określa
                  ustawa.

                  ZAPOMNIANEJ?!?!?! W l. 1945-1989 ukazało się w PRL kilkaset tytułów
                  > poświęconych tamtym wydarzeniom (powieści Fr. Sikorskiego, J.
                  > Adamskiego, W. Odojewskiego, St. Srokowskiego oraz książki naukowe
                  i pseudonaukowe m. in. Szoty, Baty, Prusa, Torzeckiego).
                  Wzsystkie wymienione pozycje albo w śladowym nakładzie, albo wyprane
                  całkowicie z faktów. Do tego na forum publicznych dyskusji za PRL-u
                  panowało całkowite milczenie (pochylano się wyłącznie nad ofiarami
                  hitlerowców) natomiast w czasach RP nr 2 i 1/2 władze interesowały
                  sie wyłącznie ofiarami Katynia i Operacji "Wisła", w przypadku
                  Kresowiaków głęboko nabierały wodę w usta, czasami bredząc o
                  jakiejś "kresowej tragedii", "tragicznych wydarzeniach" itp.,
                  słuchając tego blebleble przeciętny człowiek nie miał pojęcia, kto i
                  dlaczego właściwie zginął na dawnych kresach.
                  Na tym polegało owe "zapomnienie"

                  Niestety -
                  > gość urodzony kilkanaście lat po tamtych wydarzeniach stale nimi
                  > żyje - i to jedyne, co ma do powiedzenia o stosunkach polsko-
                  > ukraińskich. Jeżeli już udaje kresowiaka (urodził się w latach 50.
                  w Krakowie, więc z niego taki kresowiak, jak ze mnie chiński
                  > mandaryn),
                  Hmmm... rewelacyjna teoria ! Pogadam z moimi siostrzeńcami z Kanady.
                  Urodzili sie we Włoszech, w latach 80-ych, obecnie mieszkają w USA.
                  Są dumni z polskich paszportów i obywatelstwa, może pod wpływem
                  Twojej argumentacji oddadzą je z powrotem.

                  to mógłby chociaż zrównoważyć JEDEN rok opowieścią o
                  > setkach innych lat, mieszanych małżeństw, przenikania się kultur i
                  > tradycji, albowiem PÓŁ PRAWDY TO CAŁE KŁAMSTWO, metoda świetnie
                  > znana Erice Steinbach, która pamięta tylko jedno: los biednych
                  > Niemców w 1945 roku.

                  Jeżeli w przyszłości zdecyduję się na napisanie czegokolwiek z
                  dziedziny historii, zapytam się Ciebie czy wolno. Innych też uczulę
                  na Twoje sugestie i placet.


                  > O, to cos nowego - nie wiedziałem, że Zaleski jest pracownikiem
                  > Instytutu Badań nad Zabójstwami Polaków na Ukrainie. Coś może
                  bliżej
                  > na ten temat? Bo z tego, co wiem, Zaleski jest duszpasterzem
                  Ormian
                  > (czyżby miał mało pracy z nimi?), pracuje jako rzymskokatolicki
                  > ksiądz w Krakowie (msze, spowiedzi, duszpasterstwa, katecheza - za
                  > mało ma pracy?). Okazuje się, że to człowiek renesansu - nie dość,
                  > że duchowny dwóch obrządków naraz (rzymskiego i ormiańskiego), to
                  > jeszcze historyk, showman i etatowy pracownik ...nieistniejącej
                  > instytucji badawczej. A serio - właśnie dlatego, że Zaleski nie
                  jest
                  > pracownikiem nawet IPN-u, dlatego jego fiksacja na roku 1943 jest
                  > fiksacją, a nie pracą badawczą, a jego tournee po Polsce jest
                  > żałosne - felietonista, który zebrał swoje artykuliki prasowe w
                  > jedną książeczkę, dodał wspomnienia swojego ojca, uchodzi za
                  > poważnego badacza.

                  Spróbuję prościej - dla jednych czas się zatrzymał w roku 1943, a
                  dla innych, np. M. Porwita w 1939. Nie cezury chronologiczne
                  stanowią o dziele, ale jej treść. Dodam od siebie, że forma
                  (felietoniki, reportaże, prace dyplowe) jest również drugorzędna.

                  Niestety, tylko w oczach "ciemnego ludu, który
                  > wszystko kupi", jak mawia środowisko polityczne bliskie
                  Zaleskiemu -
                  > bo ludzie mający na co dzień do czynienia z nauką nie dadzą się
                  > nabrać szarlatanowi z koloratką.

                  Problem w tym, że ci ludzie nauki trochę jakby zapomnieli o ciemnym,
                  kresowym ludzie. Pewnie dla nich to jest ot, takie wschodnie bydło.
                  Nie można przy pomocy tragedii wołyniaków dokopać Ruskim, to po co
                  sie nimi zajmować ? No nie, Panie Uczony X ?
                  • Gość: x Re: X poza chodnikiem IP: *.chello.pl 10.03.09, 13:47
                    > Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz
                    > pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.

                    Tak, ale ten człowiek zachowuje się tak, jakby prowadził politykę
                    zagraniczną państwa polskiego, publicznie recenzuje działania głów
                    innych państw (przypominam, że w Polsce nawet dziennikarzy
                    wyrażających się źle o papieżu pozywano za obrazę głowy państwa oraz
                    wybuchały z tego powodu skandale), poucza i napomina podczas swoich
                    cyrkowych występów na objeździe.

                    > Wzsystkie wymienione pozycje albo w śladowym nakładzie,

                    Ministerstwo Obrony Narodowej PRL nie wydawało książek "w śladowym
                    nakładzie", a "Ślady rysich pazurów" tudzież "Łuny w Bieszczadach"
                    były lekturami szkolnymi, wydawanymi w setkach tysięcy egzemplarzy,
                    więc nie konfabuluj. Po 1989 wydano ok. miliona egzemplarzy książek
                    m. in. Wnuka, Wysockiego,Torzeckiego i Motyki, w których bez przrwy
                    opisuje się losy Polaków i Ukraińców w latach 1939-1947.

                    Jeżeli już udaje kresowiaka (urodził się w latach 50.
                    > w Krakowie, więc z niego taki kresowiak, jak ze mnie chiński
                    > > mandaryn),
                    > Hmmm... rewelacyjna teoria !

                    Jeżeli uważasz, że facet urodzony 10 lat po wojnie w Krakowie może
                    się nazywać kresowiakiem, to musisz uznać, że Erika Steinbach jest
                    wypędzoną przez Polaków Niemką. W innym przypadku, działając zgodnie
                    z zasadami logiki, pan Zaleski jest krakusem, a nie kresowiakiem.

                    > Są dumni z polskich paszportów i obywatelstwa,

                    Nie chodzi o bywatelstwo, tylko o pochodzenie regionalne - czy
                    potomek hetmana Czarnieckiego, wojewody kijowskiego z XVII wieku,
                    też jest kresowiakiem?

                    > Jeżeli w przyszłości zdecyduję się na napisanie czegokolwiek z
                    > dziedziny historii,

                    Niestety, Zaleskiemu wszystko kojarzy się z jednym - mówiąc o
                    kresach (o których ma blade pojęcie, jako nie historyk i nie
                    socjolog), wszystko sprowadza do 1943 roku. Dotarło do ciebie?

                    Nie cezury chronologiczne
                    > stanowią o dziele, ale jej treść. Dodam od siebie, że forma
                    > (felietoniki, reportaże, prace dyplowe) jest również drugorzędna

                    Otóż nie, forma też stanowi, bowiem felietony to pisuje Leszek
                    Bubel, a prace naukowe Grzegorz Motyka. Różnica pomiędzy nimi - to
                    różnica formy i treści. Zrozumiał czy powtórzyć? Prawda historyczna
                    zawiera się w pracy naukowej, a nie w felietoniku czy broszurce
                    typu "Adolf Hitler założycielem Izraela".

                    > Problem w tym, że ci ludzie nauki trochę jakby zapomnieli o
                    ciemnym,
                    > kresowym ludzie.

                    Ludzie nauki szukają prawdy, a nie zajmują się leczeniem kompleksów
                    i traum wojennych oraz potwierdzaniem stereotypów i szerzeniem
                    nienawiści. Tym zajmują się Zalescy i Bendery...
                    • gate.of.delirium Re: X poza chodnikiem 10.03.09, 14:18
                      Gość portalu: x napisał(a):

                      > Tak, ale ten człowiek zachowuje się tak, jakby prowadził politykę
                      > zagraniczną państwa polskiego,
                      Jest dozwolone wszystko, czego prawo nie zabrania.

                      publicznie recenzuje działania głów
                      > innych państw (przypominam, że w Polsce nawet dziennikarzy
                      > wyrażających się źle o papieżu pozywano za obrazę głowy państwa
                      oraz
                      > wybuchały z tego powodu skandale

                      Masz z tym problem ? Sądy powszechne są do Twojej dyspozycji.

                      > Ministerstwo Obrony Narodowej PRL nie wydawało książek "w śladowym
                      > nakładzie", a "Ślady rysich pazurów" tudzież "Łuny w Bieszczadach"
                      > były lekturami szkolnymi, wydawanymi w setkach tysięcy egzemplarzy,
                      Przypominam, że w poprzednim poście pisałem o pozycjach wypranych z
                      faktów. Inna sprawa, że wymienione przez Ciebie pozycje nie dotyczą
                      Kresów.

                      ..........> więc nie konfabuluj...................

                      Po 1989 wydano ok. miliona egzemplarzy książek
                      > m. in. Wnuka, Wysockiego,Torzeckiego i Motyki, w których bez
                      przrwy
                      > opisuje się losy Polaków i Ukraińców w latach 1939-1947.
                      Z całkowitym pominięciem ideologii OUN i UCK oraz z mocno naciąganą
                      faktografią.

                      >
                      >> Jeżeli uważasz, że facet urodzony 10 lat po wojnie w Krakowie
                      może
                      > się nazywać kresowiakiem, to musisz uznać, że Erika Steinbach jest
                      > wypędzoną przez Polaków Niemką.
                      Nie kręć, Erika Steibach jest Niemką urodzoną w Polsce i jeżeli chce
                      to może się na własny użytek nazywać wypędzoną. Dla mnie jest
                      uciekinierką (jak wielu zresztą Niemców z terenu Pomorza).

                      W innym przypadku, działając zgodnie
                      > z zasadami logiki, pan Zaleski jest krakusem, a nie kresowiakiem.

                      Zgodnie z zasadami Twojej logiki: chłopczyk, który urodził się w
                      Boenig'u nad Atlantykiem jest lotnikiem czy Atlantą ?

                      > > Są dumni z polskich paszportów i obywatelstwa,
                      >
                      > Nie chodzi o bywatelstwo, tylko o pochodzenie regionalne - czy
                      > potomek hetmana Czarnieckiego, wojewody kijowskiego z XVII wieku,
                      > też jest kresowiakiem?

                      Sam pomyśl, czy istniało pojęcie i nazwa Kresy Wschodnie II RP w
                      XVII wieku.

                      > Niestety, Zaleskiemu wszystko kojarzy się z jednym - mówiąc o
                      > kresach (o których ma blade pojęcie, jako nie historyk i nie
                      > socjolog), wszystko sprowadza do 1943 roku. Dotarło do ciebie?

                      Dotarło ! Skoro Patze poświęcił swoją pracę wyłącznie jednemu
                      wydarzeniu z 1249 roku (Patze H., Der Frieden von Christburg vom
                      Jahre 1249) i jest to dobra pozycja, to znaczy, że i Isakowicz mógł
                      zrobić podobnie.

                      > Nie cezury chronologiczne
                      > > stanowią o dziele, ale jej treść. Dodam od siebie, że forma
                      > > (felietoniki, reportaże, prace dyplowe) jest również drugorzędna
                      >
                      > Otóż nie, forma też stanowi, bowiem felietony to pisuje Leszek
                      > Bubel, a prace naukowe Grzegorz Motyka. Różnica pomiędzy nimi - to
                      > różnica formy i treści. Zrozumiał czy powtórzyć? Prawda
                      historyczna
                      > zawiera się w pracy naukowej, a nie w felietoniku czy broszurce
                      > typu "Adolf Hitler założycielem Izraela".

                      Mimo wszystko powtórz, ponieważ nie wiedziałem, że np. felietony
                      prof. Tazbira o tożsamościach narodów europejskich są
                      bezwartościowe !!

                      >> Ludzie nauki szukają prawdy, a nie zajmują się leczeniem
                      kompleksów
                      > i traum wojennych oraz potwierdzaniem stereotypów i szerzeniem
                      > nienawiści. Tym zajmują się Zalescy i Bendery...

                      Więc czekam na owe prawdy Ludzi Nauki.
                      Tak na początek - czy w Hucie Pieniackiej mordowali tylko Sovieci
                      czy jednak Niemcy ? A może, jak raczyli to powiedzieć Wielcy
                      Prezydenci, obaj okupanci zrobili to zusammenn na spółkę, natomiast
                      ukraińscy faszyści stali z boku i spiewali pobożne psalmy ?
                      Co na to Ludzie Nauki Poszukujący Tylko Prawdy ??
                      • Gość: x Re: X poza chodnikiem IP: *.chello.pl 10.03.09, 14:47
                        > Jest dozwolone wszystko, czego prawo nie zabrania.

                        Tylko czy to akurat duchowny dwóch obrządków, prezbiter, członek
                        fundacji na rzecz osób niepełnosprawnych, felietonista gazetowy, ma
                        jeździć po kraju i agitować na rzecz zmiany polskiej polityki
                        zagranicznej? Bo ekspert z niego kiepski, a cała akcja wygląda jak
                        pajacowanie...

                        > Po 1989 wydano ok. miliona egzemplarzy książek
                        > > m. in. Wnuka, Wysockiego,Torzeckiego i Motyki, w których bez
                        > przrwy
                        > > opisuje się losy Polaków i Ukraińców w latach 1939-1947.
                        > Z całkowitym pominięciem ideologii OUN i UCK oraz z mocno
                        naciąganą
                        > faktografią.
                        >

                        Akurat o ideologii OUN pisali i Wysocki, i Stryjek, o UCK Torzecki -
                        więc nie konfabuluj. Rozumiem, że zjadłeś wszystkie rozumy i jesteś
                        mądrzejszy od prof. Torzeckiego i dr. hab Motyki, tylko teraz wsadź
                        głowę pod zimną wodę, a potem pomyśl - czy to durnie dawali im
                        tytuły habilitacyjne za złe prace, czy też to tylko ty jesteś jakimś
                        malkontentem, któremu nie podobają się monografie naukowe, gdy nie
                        potwierdzają twoich wydumanych stereotypów?

                        > Zgodnie z zasadami Twojej logiki: chłopczyk, który urodził się w
                        > Boenig'u nad Atlantykiem jest lotnikiem czy Atlantą ?

                        Jeśli tego nie wiesz, zapraszam do podstawówki. Powtarzam - facet
                        urodzony w Krakowie 10 lat po wojnie to kresowiak taki, jak królowa
                        angielska.

                        > Nie kręć, Erika Steibach jest Niemką urodzoną w Polsce i jeżeli
                        chce
                        > to może się na własny użytek nazywać wypędzoną. Dla mnie jest
                        > uciekinierką (jak wielu zresztą Niemców z terenu Pomorza).

                        Erika Steinbach nie jest wypędzoną Niemką, ponieważ jej rodzina
                        uciekła z Polski, a nie została wypędzona (w oddatku jej ojciec był
                        przedstawicielem najezdniczego aparatu okupacyjnego).

                        > Sam pomyśl, czy istniało pojęcie i nazwa Kresy Wschodnie II RP w
                        > XVII wieku.

                        Istniało pojęcie kraesów - pytam jeszcze raz: czy poznański
                        praprawnuk wojewody kijowskiego też jest kresowiakiem?

                        nie wiedziałem, że np. felietony
                        > prof. Tazbira o tożsamościach narodów europejskich są
                        > bezwartościowe !!

                        Różnice pomiędzy esejem a felietonem sprawdź sobie w "Słowniku
                        terminów literackich". Nawet felietony papieża nie są pracą naukową.

                        > Więc czekam na owe prawdy Ludzi Nauki.

                        Co roku ukazuje się w Polsce ok. 10 tytułów na ten temat, więc
                        szoruj do bilbioteki! Byleby nie na spotkanie z kolejnym świrem,
                        który wytłumaczy, że to Ukraińcy okupowali Polskę w l. 1939-1945,
                        Żydzi mieli sanatorium w Auschwitz, a Zaleski jest kresowym
                        Ormianinem, urodzonym w Portugalii z matki Holenderki i ojca
                        Szwajcara.
                        • gate.of.delirium Re: X poza chodnikiem 10.03.09, 15:22
                          Gość portalu: x napisał(a):

                          > Tylko czy to akurat duchowny dwóch obrządków, prezbiter, członek
                          > fundacji na rzecz osób niepełnosprawnych, felietonista gazetowy,
                          ma
                          > jeździć po kraju i agitować na rzecz zmiany polskiej polityki
                          > zagranicznej? Bo ekspert z niego kiepski, a cała akcja wygląda jak
                          > pajacowanie...

                          Nie tacy eksperci jak Isakowicz jeździli po kraju i świat się nie
                          zawalił...


                          > Akurat o ideologii OUN pisali i Wysocki, i Stryjek, o UCK
                          Torzecki -
                          > więc nie konfabuluj.

                          Nie wiem kto habilitował w/w i niewiele mnie to obchodzi, ale co do
                          prezentacji ideologicznej strony OUN i UCK, to ich broszurki pisane
                          na podstawie materiałów propagandowych Światowego Kongresu Ukraińców
                          w Toronto nie przedstawiają większej wartości.
                          Tyle to można wyczytać z internetowej strony
                          www.infoukes.com/upa/
                          i nic z tego nie wynika.

                          > Jeśli tego nie wiesz, zapraszam do podstawówki.
                          A Ty już tam byłeś ?

                          Powtarzam - facet
                          > urodzony w Krakowie 10 lat po wojnie to kresowiak taki,
                          Wolno Isakowiczowi uważać się za Kresowiaka i wolno Kresowiakom
                          uważać go za swojego.


                          > Istniało pojęcie kraesów -
                          Pytam o pojęcie nazwy miejscowej w odniesieniu do b. Galicji
                          Wschodniej a nie b. woj. kijowskiego w czasach I RP.

                          pytam jeszcze raz: czy poznański
                          > praprawnuk wojewody kijowskiego też jest kresowiakiem?
                          Zapytaj prawnuka, to się dowiesz kim jest.

                          Nawet felietony papieża nie są pracą naukową.
                          Chcesz niewiedzę przykryć antyklerykalizmem ?

                          >
                          > Co roku ukazuje się w Polsce ok. 10 tytułów na ten temat, więc
                          > szoruj do bilbioteki! Byleby nie na spotkanie z kolejnym świrem,
                          > który wytłumaczy, że to Ukraińcy okupowali Polskę w l. 1939-1945,
                          > Żydzi mieli sanatorium w Auschwitz, a Zaleski jest kresowym
                          > Ormianinem, urodzonym w Portugalii z matki Holenderki i ojca
                          > Szwajcara.

                          Widzę, że jeszcze długo poczekam...
                          • Gość: x Do człowieka, który czyta bez zrozumienia IP: *.chello.pl 10.03.09, 17:32
                            Nie tacy eksperci jak Isakowicz jeździli po kraju i świat się nie
                            > zawalił...

                            A czy ja gdzieś twierdziłem, że się zawali? Twierdzę i twierdziłem,
                            że to pajac, usiłujący wyręczyć prezydenta, premiera, ONZ i Radę
                            Europy, pouczając Juszczenkę, co powinien zrobić, a czego nie
                            powinien...

                            > Nie wiem kto habilitował w/w i niewiele mnie to obchodzi, ale co
                            do
                            > prezentacji ideologicznej strony OUN i UCK, to ich broszurki
                            pisane

                            Jeżeli broszurką nazywasz dysertację naukową, obronioną zgodnie z
                            kanonami polskiego prawa, liczącą sobie 500 stron - to twój problem,
                            że używasz słów, których nie rozumiesz...

                            > Wolno Isakowiczowi uważać się za Kresowiaka i wolno Kresowiakom
                            > uważać go za swojego.

                            Wolno mu nawet uważać się za Marsjanina, co nie zmienia faktu, że
                            jest pajacem.

                            > > Istniało pojęcie kraesów -
                            > Pytam o pojęcie nazwy miejscowej w odniesieniu do b. Galicji
                            > Wschodniej a nie b. woj. kijowskiego w czasach I RP.

                            A ja pytam, do którego pokolenia jest się kresowiakiem? 7? 20? 100?

                            > Nawet felietony papieża nie są pracą naukową.
                            > Chcesz niewiedzę przykryć antyklerykalizmem ?
                            >

                            Antyklerykalizm? Gdzie? Jeżeli dla ciebie felietony papieża są
                            obiektem kultu i pracami naukowymi - to mogę ci tylko współczuć.
                            • Gość: brutus Re: Do człowieka, który czyta bez zrozumienia IP: 62.69.219.* 10.03.09, 18:28
                              X - Ty jednak masz jakiś kłopot. Jeszcze raz: zrób sobie chłopie
                              serię odczytów, pogadaj o swoich kompleksach, nikt Ci tego nie
                              broni. Spróbuj sprzedać swoje wspomnienia, wynurzenia, czy co tam
                              jeszcze na temat biednych, przez lata uciskanych przez Polaków
                              Ukraińców. Gwarantuję - humor Ci się poprawi, zaczniesz doceniać
                              uroki wiosny, może nawet docenisz tą nasza Polskę:)) A jak Ci nie
                              pasuje - jedź na Ukrainę, tam kraj mlekiemi miodem płynący, porządek
                              i dobrobyt. Powodzenia i jeszcze bilet Ci zasponsoruję, pod
                              warunkiem, że nie wrócisz:)
                              • Gość: x O termometrze człowieka z kisielu IP: *.chello.pl 10.03.09, 20:39
                                Dyskusja z tobą - to jak zapasy w kisielu. Na przyszłość radzę - kup
                                sobie manekina i na tym fantomie wyładowuj frustracje, ustawiaj go
                                sobie jako chłopca do bicia, dyskutuj z nim, a faktycznie sam ze
                                sobą (to jak gra w szachy, gdy jedna i ta sama osoba gra białymi i
                                czarnymi).

                                >Spróbuj sprzedać swoje wspomnienia,

                                Gdzie powoływałem się na swoje wspomnienia w tej dyskusji? A może to
                                nie ze mną rozmawiasz?

                                na temat biednych, przez lata uciskanych przez Polaków
                                > Ukraińców.

                                Gdzie pisałem o biednych, przez lata uciskanych Ukraińcach?

                                >może nawet docenisz tą nasza Polskę

                                Gdzie nie doceniałem naszej Polski (nie mylić z "Naszą Polską",
                                neonazistowskim zinem)?

                                jedź na Ukrainę, tam kraj mlekiemi miodem płynący, porządek
                                > i dobrobyt.

                                No, jeśli uważasz, że ten kraj tak teraz wygląda (ja nic takiego
                                nigdzie nie pisałem), to teraz chyba rozumiem, dlaczego ubolewasz,
                                że Polacy nie rządzą już w Kijowie i Lwowie. Ale, jak donoszą
                                agencje informacyjne, dzisiejsza Ukraina raczej przypomina biedny
                                kraj w kryzysie niż twoją wizję, więc i tu się minąłeś z prawdą.

                                bilet Ci zasponsoruję, pod
                                > warunkiem, że nie wrócisz:)

                                Rozumiem, że to twój ostateczny argument: chcesz, abym przestał
                                wykazywać ci głupstwa, które piszesz. "Stłucz pan termometr, nie
                                będziesz pan miał gorączki"...
                            • gate.of.delirium Do rozumnego, który czyta bez człowieczeństwa 10.03.09, 19:46
                              Gość portalu: x napisał(a):

                              >
                              > A czy ja gdzieś twierdziłem, że się zawali? Twierdzę i
                              twierdziłem,
                              > że to pajac, usiłujący wyręczyć prezydenta, premiera, ONZ i Radę
                              > Europy, pouczając Juszczenkę, co powinien zrobić, a czego nie
                              > powinien...

                              Więc o co te lamenty ? Ty twierdzisz, że Isakowicz to pajac i wolno
                              Ci. Mi wolno twierdzić, ze jesteś palantem, który wolność jeżdżenia
                              po kraju do środowisk kresowych, rezerwuje wyłącznie... NIKOMU.

                              > Jeżeli broszurką nazywasz dysertację naukową, obronioną zgodnie z
                              > kanonami polskiego prawa, liczącą sobie 500 stron - to twój
                              problem, że używasz słów, których nie rozumiesz...

                              Czy wiesz jakie iluś-stronicowe dysertacje popełnił był słynny prof.
                              W. T. Kowalski ? Nawet trochę nie stały się przez to naukowe. Pomimo
                              tego, iż były obronione zgodnie z kanonami polskiego prawa...
                              >
                              > Wolno mu nawet uważać się za Marsjanina, co nie zmienia faktu, że
                              > jest pajacem.

                              Jw.
                              > A ja pytam, do którego pokolenia jest się kresowiakiem? 7? 20? 100?

                              A do którego, z naukowego punktu widzenia NIE jest się
                              kresowiakiem ? Jaka jest naukowa definicja, w wersji nie budzącej
                              zastrzeżeń.

                              > Antyklerykalizm? Gdzie? Jeżeli dla ciebie felietony papieża są
                              > obiektem kultu i pracami naukowymi - to mogę ci tylko współczuć.
                              To po kiego wała wyjeżdżasz mi z papieżem ? To zostało już naukowo
                              dowiedzione, że każdy Polak (bez wyjątków)rodzi się z ryngrafem na
                              piersi i husarskimi skrzydłami na plecach ?
                              Nie ma już w Polsce innych wyznań i światopoglądów, jak tylko KRK ?
                              • Gość: x Re: Do rozumnego, który czyta bez człowieczeństwa IP: *.chello.pl 10.03.09, 20:51
                                > Więc o co te lamenty ? Ty twierdzisz, że Isakowicz to pajac i
                                wolno
                                > Ci.

                                Przypominam, że to ty pierwszy wciąłeś się w moją rozmowę z
                                brutusem, wchodząc między wódkę a zakąskę, rozdzierając szaty nad
                                tym, że nazwałem Zaleskiego warchołem, który wyręcza państwo polskie
                                w bieżącej polityce. Uważasz, że on ma do tego prawo zgodnie z
                                konstytucją. Otóż pomiędzy posiadaniem prawa a umiejętnością
                                korzystania z niego jest całe morze wiedzy obywatelskiej. W I RP też
                                było liberum veto, które początkowo wprowadzono ze szlachetnych
                                pobudek, a potem warchoły a la Zaleski zamieniły Sejm w operetkę,
                                państwo w ruinę, a prawo w anarchię...

                                > Czy wiesz jakie iluś-stronicowe dysertacje popełnił był słynny
                                prof.
                                > W. T. Kowalski ?

                                Sugerujesz, że habilitacja dr. Grzegorza Motyki (ur. 1969) została
                                napisana i obroniona AD 2007 zgodnie z kanonem marksizmu-leninizmu
                                wczesnego Gierka? No, no - mocne... Rzeczywiście, pasujecie do
                                siebie z Zaleskim - on żyje w 1943, a ty - w 1973...

                                > A do którego, z naukowego punktu widzenia NIE jest się
                                > kresowiakiem ?

                                Od momentu, gdy rodzina przenosi się do Wielkopolski, na Mazowsze
                                albo do Kanady - i rodzą się tam nowe pokolenia. Zachowują wyznanie,
                                narodowość, język, ale jakbym spotkał dziesięcioletniego wilniuka,
                                urodzonego w Biskajach w 1999 roku, którego ostatnim przodkiem
                                znającym Wilno był prapradziadek, to bym się obśmiał jak norka.

                                > To po kiego wała wyjeżdżasz mi z papieżem ?

                                Właśnie dlatego, żeby pokazać różnicę pomiędzy felietonem (pisanym
                                przez papieża, króla czy profesora wszechnauk) a encykliką,
                                reskryptem czy habilitacją. Ale ty dalej nic nie rozumiesz, bo
                                biblioteka jest zamknięta, a ty nie przeczytałeś "Słownika terminów
                                literackich", jak to miałeś poradzone... Teraz zapewne uznasz mnie
                                za republikanina, bo użyłem w swoim przykładzie postaci monarchy.
                                Staczasz się do poziomu brutusa - czyli rozmowy w stylu "zapasy w
                                kisielu"...
                                • gate.of.delirium Warchoł ? Skądś znam ten język... 12.03.09, 07:36
                                  Gość portalu: x napisał(a):

                                  >
                                  > Przypominam, że to ty pierwszy wciąłeś się w moją rozmowę z
                                  > brutusem, wchodząc między wódkę a zakąskę, rozdzierając szaty nad
                                  > tym, że nazwałem Zaleskiego warchołem, który wyręcza państwo
                                  polskie
                                  > w bieżącej polityce. Uważasz, że on ma do tego prawo zgodnie z
                                  > konstytucją. Otóż pomiędzy posiadaniem prawa a umiejętnością
                                  > korzystania z niego jest całe morze wiedzy obywatelskiej. W I RP
                                  też
                                  > było liberum veto, które początkowo wprowadzono ze szlachetnych
                                  > pobudek, a potem warchoły a la Zaleski zamieniły Sejm w operetkę,
                                  > państwo w ruinę, a prawo w anarchię...

                                  Tak ! Teraz sobie przypominam... W latach mojej młodości panowie w
                                  czerwonych krawatach czasami wspominali o warchołach, anarchii i
                                  liberum veto, przeplatając ten bełkot słowami o "obalaniu ustroju"
                                  i "naruszaniu sojuszy". Potem warchołów bito... czasami do nich
                                  strzelano. Ci panowie z czerwonymi krawatami twierdzili, ze to
                                  były "wypadki na terenie".
                                  Masz ciekawe poglądy i zainteresowania. Szkoda tylko, ze zatrzymały
                                  się one na 30-leciu: 1943-1973.
                                  • Gość: x Re: Warchoł ? Skądś znam ten język... IP: *.chello.pl 12.03.09, 16:42
                                    No jasssne! Przecież słowo "warchoł" wymyślił St. Kociołek,
                                    rzeczownik "anarchia" - Edward Gierek, a pojęcie "liberum veto" -
                                    Piotr Jaroszewicz.
                                    POLECAM:
                                    Przejrzenie "Słownika Języka Polskiego" i usunięcie z niego
                                    wszystkich wyrazów, które były używane przez członków PPR i PZPR w
                                    l. 1945-1989.
                                    OBAWIAM SIĘ:
                                    Że wtedy zostaną ci same okładki, bo komuchy splamiły używaniem
                                    przez siebie wszystkie polskie słowa, nawet niewinne jako lelije
                                    spójniki (i) i partykuły (li, czy, no, że).
                                    WSPÓŁCZUJĘ:
                                    Nie tragicznej młodości wśród kolegów w czerwonych krawatach, tylko
                                    faktu, że czerwonych krawatów już nie ma od kilkudziesięciu lat, a
                                    ty dalej żyjesz w roku 1973.
                                    • gate.of.delirium Re: Warchoł ? Skądś znam ten język... 12.03.09, 20:54
                                      Gość portalu: x napisał(a):


                                      > POLECAM:
                                      > Przejrzenie "Słownika Języka Polskiego" i usunięcie z niego
                                      > wszystkich wyrazów, które były używane przez członków PPR i PZPR w
                                      > l. 1945-1989.

                                      Tobie polecam przejrzeć swoje własne wpisy.
                                      Tak na marginesie, to przed 1945 nie było komuchów posługujących się zwrotami zaczerpniętymi z w/w słownika ?

                                      > OBAWIAM SIĘ:
                                      > Że wtedy zostaną ci same okładki, bo komuchy splamiły używaniem
                                      > przez siebie wszystkie polskie słowa, nawet niewinne jako lelije
                                      > spójniki (i) i partykuły (li, czy, no, że).
                                      Czy w ogóle zrozumiałeś sens mojej wypowiedzi ? Czy rozumiesz kogokolwiek poza samym sobą, a może i to nie do końca ?

                                      > WSPÓŁCZUJĘ:
                                      Dam sobie radę :))

                                      > Nie tragicznej młodości wśród kolegów w czerwonych krawatach,

                                      Jakoś nie mam traumy :))

                                      tylko
                                      > faktu, że czerwonych krawatów już nie ma od kilkudziesięciu lat, a
                                      > ty dalej żyjesz w roku 1973.

                                      Zdecyduj się, albo jestem naznaczony rokiem 1943, albo 1973 ? Może doczytaj moje wypowiedzi do końca i zrozum, że obie cezury mają dla mnie w tym przypadku niewielkie znaczenie. Zabrałem głos w sprawie prawa do swobodnej wypowiedzi Isakowicza-Zalewskiego oraz prawa obywateli do uczestnictwa w organizowanych z nim spotkań tudzież OBOWIĄZKU Ludzi Nauki polemizowania z zapalczywym historykiem w sutannie przy pomocy naukowych argumentów, a nie połajanek i inwektyw.
                                      Rozumiesz w końcu znawco czerwonych krawatów oraz walk w kisielu ?
                                      • Gość: x Re: Warchoł ? Skądś znam ten język... IP: *.chello.pl 12.03.09, 21:08
                                        Na razie to ty stosujesz chwyty polemiczne poniżej pasa,
                                        stwierdzając, że użycie słowa "warchoł" przypomina ci tragiczną
                                        młodość pośród ZSMP-owców - więc co? Kojarzę ci się z ZSMP? Z
                                        Gierkiem? "Ścieżkami zdrowia" z 1976? Nie wolno mi nazwać Zaleskiego
                                        typowym warchołem z czasów I RP, bo wtedy staję się komuchem?
                                        Zamiast polecać mi przeczytanie moich własnych wpisów, zastanów się
                                        czasem nad tym, co ci tak lekko spływa na klawiaturę, bo to nie są
                                        argumenty tylko jakieś skojarzenia, insynuacje, aluzje, wspomnienia -
                                        nie ma to wiele wspólnego z tematem dyskusji o pewnym warchole.
                                        • gate.of.delirium Re: Warchoł ? Skądś znam ten język... 12.03.09, 21:29
                                          Gość portalu: x napisał(a):

                                          > Na razie to ty stosujesz chwyty polemiczne poniżej pasa,
                                          > stwierdzając, że użycie słowa "warchoł" przypomina ci tragiczną
                                          > młodość pośród ZSMP-owców - więc co? Kojarzę ci się z ZSMP? Z
                                          > Gierkiem? "Ścieżkami zdrowia" z 1976?
                                          A z kim masz mi się kojarzyć używając tego typu sformułowań ? Z członkami Ruchu Obrońców Praw Człowieka i Obywatela ?

                                          Nie wolno mi nazwać Zaleskiego
                                          > typowym warchołem z czasów I RP, bo wtedy staję się komuchem?
                                          Wolno, prawo tego nie zabrania, masz taką samą wolność wypowiedzi jak każdy z nas, tylko, że nazywając warchołem kogoś, kto krytykuje (zgodnie z zapisem konstytucyjnym) organy władzy, niczym się nie różnisz od aktywistów PZPR-u.

                                          > Zamiast polecać mi przeczytanie moich własnych wpisów, zastanów się
                                          > czasem nad tym, co ci tak lekko spływa na klawiaturę, bo to nie są
                                          > argumenty tylko jakieś skojarzenia, insynuacje, aluzje, wspomnienia -
                                          > nie ma to wiele wspólnego z tematem dyskusji o pewnym warchole.
                                          To co jest argumentem w dyskusji o spotkaniach Zalewskiego z czytelnikami jego książki ? Twoje własne wyobrażenie o ludobójstwie na Kresach II RP, czy wyobrażenia kilku historyków, zawarte w pracach stojących w uczelnianych bibliotekach - albo przestarzałe, albo poprawne politycznie, w dodatku pisane w oparciu o wyjątkowo ubogą bazę źródłową jak na skalę zdarzenia.
                                          • Gość: x Re: Warchoł ? Skądś znam ten język... IP: *.chello.pl 12.03.09, 21:51
                                            A z kim masz mi się kojarzyć używając tego typu sformułowań ? Z
                                            członkami Ruchu
                                            > Obrońców Praw Człowieka i Obywatela ?

                                            Jeszcze raz piszę: przy tobie nie można użyć ekonomicznego
                                            pojęcia "kapitał", bo skojarzy ci się z Marksem, nie wolno użyć
                                            słowa istniejącego od czasów staropolskich "warchoł", bo żyjesz
                                            ciągle w 1973 roku, "anarchia" nie kojarzy ci się z Bakuninem, tylko
                                            z ZSMP, nawet "towarzysz pancerny" pachnie ci nie XVII wiekiem,
                                            tylko PZPR-em... Jeszcze raz proponuję: oczyść słownik ze wszystkich
                                            słów, użytych kliedykolwiek przez komunistów. Powodzenia w
                                            dekomunizacji języka polskiego!

                                            > Wolno, prawo tego nie zabrania, masz taką samą wolność wypowiedzi
                                            jak każdy z n
                                            > as, tylko, że nazywając warchołem kogoś, kto krytykuje (zgodnie z
                                            zapisem konst
                                            > ytucyjnym) organy władzy, niczym się nie różnisz od aktywistów
                                            PZPR-u.

                                            Nie, Zaleski dokładnie wyczerpuje słownikową definicję "warchoła",
                                            tj. awanturnika, wzniecającego ferment, podburzającego ludzi,
                                            osobnika antysystemowego, niezdolnego do jakichkolwiek działań
                                            konstruktywnych (podobnie jak swego czasu niejaki Lepper, a okresowo
                                            także pewien świr, jeżdżący na słoniu, nadziewający się na własny
                                            nóż podczas gry w karty w spelunie, noszący muszkę i głoszący
                                            księżycowe poglądy gospodarcze).

                                            wyobraż
                                            > enia kilku historyków, zawarte w pracach stojących w uczelnianych
                                            bibliotekach
                                            > - albo przestarzałe, albo poprawne politycznie, w dodatku pisane w
                                            oparciu o wy
                                            > jątkowo ubogą bazę źródłową jak na skalę zdarzenia.

                                            Jak pokażesz cztery habilitacje Zaleskiego, napisane na wyższym
                                            poziomie niż prace Torzeckiego, Motyki, Wnuka, Stryjka i Wysockiego,
                                            to uwierzę, że to Zaleski jest geniuszem polskiej historiografii. Na
                                            razie w porównaniu do dorobku wymienionych osób wygląda jak
                                            Mniszkówna przy Marii Dąbrowskiej - ot, po prostu grafoman, rojący
                                            sobie, że jest badaczem, człowiek zajmujący się wszystkim naraz, a
                                            więc niczym konkretnym dobrze i do końca, profesjonalnie
                                            (duszpasterskie obowiązki w Krakowie, duszpasterstwo Ormian,
                                            fundacja, felietony, blog, lustracja w Kościele rzymskokatolickim,
                                            rozliczanie Ukraińców za II wojnę światową - no, po prostu Leonardo
                                            da Vinci! proponuję jeszcze, żeby napisał musical, wyreżyserował go,
                                            zagrał na wszystkich instrumentach i wystąpił jako aktor we
                                            wszystkich rolach, także kobiecych).
    • Gość: ksiaznica.pomorska Relacja Video (fragment spotkania) IP: *.ksiaznica.szczecin.pl 10.03.09, 15:59
      www.youtube.com/watch?v=cr3Rf85s8X4
      • Gość: jedź do Płocka Re: Relacja Video (fragment spotkania) LINK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.09, 18:43
        www.youtube.com/watch?v=cr3Rf85s8X4

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka