Gość: ooooooooo
IP: 62.233.173.*
22.12.03, 20:08
polecam zwlaszcza ostatni akapit!!!!!!!!
Kowal zawinił a cygana powiesili" to stare przysłowie sprawdza
się w przypadku nowej wściekłej nagonki na Prezydenta. Jak to zwykle bywa
najwięcej
do powiedzenia mają ci którzy wiedzą niewiele bądź wiedzą jedynie to, że
Jurczyk
musi być winny ale nie bardzo orientują się za co. Najbardziej perfidni są
ci,
którzy chociaż doskonale poinformowani w dalszym ciągu powtarzają bzdurną
bajkę
o "skrzywdzonej niemieckiej firmie i barbarzyńskim prezydencie miasta
Szczecina,
który przegonił inwestora".
Byłem członkiem Komisji Rewizyjnej Rady Miasta poprzedniej kadencji, kiedy
to
w 1999 roku jako jedna z pierwszych pojawiła się sprawa "podejrzanej"
- jak się wówczas mówiło- umowy z firmą "Euroinwest Saller". Firma ta
wcale nie była niemiecka lecz jak najbardziej polska zaś głównym,
większościowym
udziałowcem była wielce tajemnicza pani z Poznania. Szumnie nazwana firma
dysponowała
kapitałem założycielskim 10 000 złotych co stanowiło minimalną, wówczas
kwotę
do zarejestrowania spółki. Nawet niewprawne oko - na pierwszy rzut mogło
uznać
tę firmę i jej ofertę jako niewiarygodną. Same dokumenty składane w
postępowaniu
przetargowym były podejrzane ( nieczytelne gwarancje bankowe przesłane
faksem,
w opinii NBP nie spełniające warunków wiarygodności partnera ) Jednym słowem
firma
sprawiała wrażenie "jednorazowego przedsięwzięcia gospodarczego" na
okoliczność pozyskania atrakcyjnej nieruchomości. Nie przeszkadzało to
ówczesnemu
Prezydentowi Szczecina do zawarcia porozumienia z tą firmą, a nawet zamiany
(
w ostatnich dniach urzędowania ) z pełną świadomością, zaliczki na zadatek.
Ta
decyzja i tylko ta, naraziła nasze miasto na wypłatę olbrzymiego
odszkodowania,
ponieważ sądy wyższych instancji - Sąd Apelacyjny w Poznaniu i Sąd Najwyższy
nie
rozpatrywały sprawy pod względem merytorycznym lecz kierowały się jedynie
badaniem
procedury czyli zachowania zasady zadatkowania kwot na poczet transakcji.
Jedynym
sądem, który dogłębnie i pod względem merytorycznym badał sprawę był Sąd
Szczeciński
i on przyznał rację Miastu.
Udziałowiec zagraniczny który wykładał pieniądze na zadatek po jego zwrocie
przez
Szczecin wycofał się ze spółki, natomiast Miasto było ciągane po sądach
przez
pozostałych udziałowców spółki, której prawdopodobnie jedyną działalnością
gospodarczą
był proces z miastem Szczecin.
Czy wobec tego ówczesny Zarząd Miasta jest winny tego, że w ślad za opiniami
Radnych,
Komisji Rewizyjnej Rady Miasta, ekspertów i prawników zerwał umowę z
firmą "Euroinwest
Saller" i sprzedał go o wiele drożej Szczecińskiej Grupie Inwestycyjnej z
firmą "KOMFORT" na czele, zasilając budżet Miasta dużo większą kwotą?
Czy decyzja ówczesnego Zarządu Miasta, który podejmował decyzje kolegialnie,
a w którym większość miał Sojusz Lewicy Demokratycznej była błędna?
Dopiero dzisiaj mądrzejsi o świadomość niekorzystnych wyroków dla Miasta w
dwu
instancjach Sądu, które budziły pewne zdziwienie szczecińskiego środowiska
prawniczego,
możemy powiedzieć, że pewnie tak!
Jednak, w moim przekonaniu decyzje podjęte wówczas były słuszne, zaś
pieniądze
dziś wyrwane mieszkańcom Szczecina będą parzyć ręce tym "biznesmenom"
do końca życia i przyniosą im same nieszczęścia - tego jestem pewien bo
wierzę
w sprawiedliwość!