Gość: ania
IP: 178.73.49.*
30.04.11, 23:43
zwykle nie komentuje, ale tym razem nie zdzierzylam;
Boze, co za pretensjonalny artykul;
ta opozycja tradycja vs. plastik w przypadku madery jest wymyslona na sile;
otoz alkohol w plastikowych butelkach pojawil sie poniewaz kupuja go turysci i taki jest latwiej przewiezc samolotem, jest lzejszy i sie nie tlucze; sprzedaje sie w ten sposob alkohol nei tylko na maderze - pierwszy z brzegu przyklad - np. znane estonskie likiery, z vana tallinn na czele czy lotewski balsam takze bez problemu sie kupuje w plastiku; i nie
bardzo jestem ciekawa, czy gdybym autorce nalala jakiegos likieru maderskiego z plastiku i ze szkla (mam taki i taki w domu) czy rozpoznalaby, ktory jest ktory;
co do ryby w sosie bananowym, to nie tyle jest to sos, co smazony banan podany z ryba; z espada komponuje sie niezle; zreszta jest to proste i tanie jedzenie, do dostania za 10 euro nawet w centrum funchal, nie wszystkich stac na chodzenie kazdego dnia do super drogiej knajpy; i porownywanie tego dania z innymi, drogimi to tak jakby porownywac wykwintnie podana poledwice wolowa z kebabem - pierwsze jest daniem nad ktorym mozna zasiasc i sie podelektowac, drugie jest szybka przekaska w locie, co nie zmienai faktu, ze oba dania moga byc smaczne;
nie widze w tym nic pretensjonalnego - w wielu krajach gdzie bananow jest pod dostatkiem tak zdarzalo mi sie jadac, i nie w restauracjach, ale prostych kantynach, a czesto i na ulicznych straganach, gdzie w wiekszosci jadali lokalsi;
i gwoli scislosci, milho frito to nie sa zadne placuszki, tylko szescienna kostka (rzadziej kawalki o prostopadlosciennym ksztalcie)
ale zawsze to milo napisac o "chorej fantazji kucharzy" i poczuc sie znawca...
dosc pretensjonalne jest natomiast podawanie w polskiej gazecie przepisu na palasza, ktory swiezy w PL jest nie do dostania, a jakby jakims cudem byl, to nie chce myslec, ile bedzie kosztowalo 2,5 kilo...