Gość: mak
IP: w3cache.* / *.2-0.pl
20.08.05, 00:49
Wiem ze moge zostac skrytykowany za ten temat ale nie dbam o to !!!Nie
zamierzam odpowiadac na zaczepki!
Postanowilem opisac moja historie z Tesco. POmimo tego ze jest juz wiele
tematow o Tesco ale brakuje w nich konkretow ktore planuje tu zamieszczac
sukcesywnie.
Obecnie jestem jeszcze w Polsce ale juz wiem ze przeszedlem proces
rekrutacyjny i lece do Purley kolo Londynu jako sprzedawca zmiany nocnej, 23
wrzesnia tego roku.
Wszystko zaczelo sie tak:
Na stronie Tesco znalazlem ogloszenie ze nadal poszukuja pracownikow. Ja
zamierzalem wyjechac do Anglii wiec perspektywa znalezienia pracy jeszcze w
Polsce byla naprawde zachecajaca.
We wtorek w nocy wyslalem swoj list motywacyjny i CV. Ku mojemu zdziwieniu juz
nastepnego dnia odebralem w pracy telefon od Pana z Tesco. Bylo troche
krepujaco bo kolo mnie siedzi moj przelozony, ktory jescze nie wie o moim
wyjezdzie. Ale niewazne. Rozmowa bardzo przyjemna troche pytan po polsku np
czy mam cos przeciwko mieszakniu z osobami innej plci, albo z kobietami w
jednym mieszakniu. Oczywiscie czemu chce wyjechac. Potem byly trzy po
angielsku.1 Z kim chcialbym/nie chcialbym pracowac 2.ulubiona pora roku 3.
Jaka byla moja najwieksza porazka w karierze zawodowej.
Wypadlem srednio walnalem pare grubych bykow alenic najwazniejsze ze
zaproszono mnie na spotaknie , ktore mialo si eodbyc nastepnego dnia.
Poniewaz jestem z Krakowa nie mialem daleko. Ku mojemu zdziwieniu oprocz mnie
na spotkaniu byly jeszcze tylko 2 osoby. Zakladajac ze dziennie sa trzy
spotkania to chetnych wielu nie ma... Spotkanie zaczelo sie od wypelnienia
ankiiety na temat sstanu zdrowia i podstawowych informacji o sobie. Nastepnie
byla rozmowa indywidualna. Przypminalo to standardowa rozmowe o prace. Pytania
czemu chce pracowac w tesco , dlaczego chce wyjechac. NAstepnie przeszlismy na
jezyk angielski pytania: co wiem o tesco? jak zareagowala rodzina na wiadomosc
o wyjezdzie ? .Oczywiscie dosc srednio mi poszlo. Znowu troche przykaleczylem
po angielsku. Kolejna czescia byl test znajomosci angielskiego . Dosc prosty .
Najpierw pare zdan do uzupelniea odpowiednimi formami czaasownikow.
Przetlumacyzc pare zdan na polski , napisac pare zdan o sobie , nastepnie
wytlumaczyc po angielsku co znaczy pare znakow. Test poszedl mi najlepiej z
wszystkich czesci kwalifikacji, ale nadal nie wiem co znaczy wykrzyknik !!!
Nastepna czescia byla rozmowa z native speakerem.Jeszcze tego samego dnia
czyli w czwartek. Znowu w pracy przy przelozonym ;) musialem szybko uciekac
,tym razem tylko po angielsku: czy teraz pracuje , co robie w pracy, co
robilem w ostatnie wakacje,dlaczego cche pojechac do Anglii , jakie sa roznice
miedzy Polska a ANglia. Znowu poszlo srednio zeby nie powiedziec slabo ,
tradycyjne pare bykow.
W piatek znowu przy przelozonym dzwoni telefon z informacja ze przeszedlem
kwalifikacje i ze wylatuje 23 wrzesnia, ze jeszcze musze zrobic badania,
wpalcic kaucje 2400 PLN i ze pracowac bede w Purley.
Jak bedzie dalej zobacze i postara sie opisac jak bedzie jakies
zapotrzebowanie na moje wypociny. Przepraszam ze tak dlugo ale mam nadzieje ze
komus choc troch epomoge ;)