imszulc
16.06.06, 21:29
Od wczoraj Agata lekko gorączkuje, dzisiaj umówiliśmy się z naszym GP ale
dopiero na 17, bez pośpiechu, bo myślałam, że to ząbki. Niestety około
południa gorączka skoczyła do 39,5 i to pół godziny po podaniu Calpolu.
Pojechaliśmy od razu do szpitala. Było sprawnie, szybko i w miarę fachowo.
Nawet zrobili nam badanie krwi pod kątem żelaza (to przy okazji). Jedno małe
ale... doktorek był pod wpływem alkoholu, zineło od niego fajkami i wiskaczem.
Oczywiście się nie zataczał TYLKO wybitnie był wyluzowany. Nic u Agaty nie
znaleźli, na szczeście, ale czy mogę być pewna, że dziecko dobrze zbadał?
Marcin zasugerował, że może by to gdzieś zgłosić, ale jakoś nie chciało mi się
zawarcać tym głowy, problem z gorączkującą Agatą mi wystarczył. Teraz się
zastanawiam, czy jednak ktoś nie powinien się tym zająć. Pewnie i tak już za
późno. Mam nadzieję, że naprawdę Córakowi nic nie jest tylko jakiś wirus
niegroźny. Gorączka już nie jest taka wysoka.
Pozdrawiam