Gość: studencik
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
26.07.06, 09:12
Coraz mniej studentów z Polski szuka sezonowej pracy na Greenpoincie. Na
wakacyjny zarobek wolą pojechać do Anglii i Irlandii. Wyjazd do Stanów
Zjednoczonych dla wielu osób przestaje być opłacalny. Właściciele i
pracownicy greenpoinckich biznesów mówią, że obecnie mniej osób pyta o pracę.
"W tym roku studentów jest dużo mniej niż w zeszłym, o jakąś 1/3 - zauważyła
pani Ania, pracująca w sklepie Basik's Deli przy Nassau Ave. - Od kilku lat
ich liczba regularnie się zmniejsza. Zresztą nawet mój syn nie przyjechał.
Młodzi wybierają Anglię, bo bliżej domu, praca jest legalna, a euro mocno
stoi".
"Powszechnie wiadomo, że jest ich coraz mniej - powiedziała
reporterowi "Nowego Dziennika" pani Grażyna z Aggie Agency przy Nassau Ave. -
To zresztą logiczne, skoro granice na Zachód zostały otwarte i wszyscy jeżdżą
teraz do Wielkiej Brytanii lub na południe Europy".
"W tym roku wyjątkowo mało osób pyta się o pracę - przyznała również Ania
Janowska pracująca w Health and Beauty Market przy Manhattan Ave. - Kiedyś o
tej porze roku zjawiało się u nas nawet 10 osób dziennie. Obecnie przychodzi
nie więcej niż 3-4 tygodniowo".
W szkole językowej Top English Center przy Meserole Ave. na Greenpoincie nie
pojawili się w tym roku jeszcze żadni studenci z Polski.
"Na razie nikogo nie było - powiedziała naszemu reporterowi pracująca w
sekretariacie szkoły Kasia Kądziołka. - W zeszłym roku studenci przychodzili
dowiadywać się o pracę i o lekcje. Parę lat temu planowaliśmy nawet otworzyć
agencję pracy, ale to już przestało się opłacać. Studentów jest coraz mniej.
Ostatnio nawet moja koleżanka, która zajmuje się Work & Travel, narzekała, że
brakuje jej w tej chwili ludzi do pracy".
www.dziennik.com/www/dziennik/wiad/lok.htm#1