Dodaj do ulubionych

bylem w Londynie -wrazenia

10.01.07, 23:42
Tak sie zlozylo ze na swieta wyjechalem do znajomego do Londynu .
Wybralem sie w podroz do tego slawnego miasta autokarem bo o samolocie
mozna bylo juz wtedy zapomniec.
I tak o to dotarlem na slynna Victoria Coach Station.
Rozczarowanie nr 1 znajomy moze po mnie przyjechac dopiero za 2 godz
wiec tyle musze spedzic na dworcu .Wiec siadam w poczekalni i po
niespelna 5 minutach jednak ktos przyszedl mnie przywitac.Przecieram
oczy i widze komitet powitalny zlozony z 5 naszych rodakow i
jednego Slowaka .Tradycyjnie z polska goscinnascia przywitali wszystkich
rodakow ktorzy przyjechali tym autokarem w tym i mnie oczywiscie tez .Nie
musze chyba opisywac szanownego komitetu powitalnego bo spotkac
podobne mozna pod kazdym wiejskim (i nie tylko) sklepem az alkoholem w
Polsce .Oczywiscie pijani ,glosni i brudni za to bardzo zadowoleni
z naszego przyjazdu do GB .Jak to z kazda tego typu koleda bywa
prosza o jakies 20p na winko .Zwycvzajowo nie daje tego typu ludziom
pieniedzy ale bylo mi wstyd wiec dalem im nawet funta zeby tylko
sobie poszli .
No nic po godz dzwoni znajomy ze musze sam dojechac bo nie moze sie
urwac z pracy , ide wiec do metra (ja pier* jakie drogie i za co?) i
kieruje sie na Whitechapel gdzie mieszka moj znajomy .Wychodze z okropnego
i rozsypujacego sie metra (mieszkalem w Berlinie wiec mam porownanie)
i co widze ?Swojski widok jak z malego miasteczka na
ryneczku ,kramy , budki ,syf ,brud a to centralna ulica.Nie wspomne juz
ze na tej dzielnicy nie mieszkaja chyba wcale biali .
Dzien drugi jade tym okropnym metrem (przesiadki sa tragiczne -
kilometry tuneli zeby przesiasc sie na inna linie ) do stacji Seven
Sisters .Wychodze z metra i znowu przecieram oczy bo dojechalem chyba
do Polski? to juz przesada sami Polacy , latwo zreszta ich poznac z
daleka - kazdy napotkany bialy czlowiek to Polak jak nie w dresach
to z reklamowka netto,tesco,lidl.
Posumowujac oprocz scislego centum Londyn to miasto
brudu ,bylejakosci w nocy wszystko zabite deskami ,kazdy sklep nawet
na centralnych ulicach ma metalowa zaluzje lub kraty ,kur*a jak w
afryce co to jest?
Nie spotkalem zadnego lokalu nawet w centrum gdzie toaleta bylaby
chociaz tak czysta i estetyczna jak w podrzednej wiejskiej dyskotece( a
bylem w dosyc dobrych barach-tragedia wolalbym zalatwic potrzeby
gdzies w krzakach mniej obrzydliwe .W nocy na kazdym rogu spi bezdomny
(pierwsza strefa- centrum miasta! ),autobusy robia za smieciarki .
Dajcie spokuj z tym Londynem nie tak sobie go wyobrazalem ,do tego
na kazdym kroku nasz rodak jesli nie pijany to w trakcie zbiorki na
wino / 3.5 funta dwa .Kwiat naszej reprezentacji juz tam jest wiec
spokojnie opuszczam to miasto i mam nadzieje na dlugo,dlugo .
Tylko pytanie czy warto bylo tam jechac i zapieprzac za 4 funty/h
zbierajac smieci ,sprzatajac pokoje itd zyjac w nedznych mieszkaniach i
karmiac sie w lidlach bo inaczej nie da sie zaoszczedzic.

Obserwuj wątek
    • Gość: aaa Re: bylem w Londynie -wrazenia IP: *.brnt.cable.ntl.com 10.01.07, 23:54
      Moze Ty byles w Ladku a nie w Londynie... heheheh
      • Gość: Zoom Re: bylem w Londynie -wrazenia IP: *.bb.sky.com 11.01.07, 00:05
        Tak wstyd przyznać, że gość pisze prawdę?
        • Gość: 123 Brawo za prawdę! n/t IP: 199.67.203.* 12.01.07, 15:09
      • Gość: Anka Ladakh IP: 89.100.47.* 11.01.07, 01:13
        A Ty byles/bylas w Ladaku - pisze sie Ladakh - pewnie nie skoro piszesz takie bzdury... szkoda mi takich jak TY - Ladakh jest piekny, mili ludzie itd - a wiesz gdzie to chociaz jest czy tylko slyszales/as nazwe...
        brrrrr
    • korkix78 Re: bylem w Londynie -wrazenia 10.01.07, 23:59
      Zieeeeeew

      Slodzisz? :-)
    • Gość: jess Re: bylem w Londynie -wrazenia IP: *.bulldogdsl.com 11.01.07, 00:09
      moderatorze, mieszkam w Londynie od bardzo wielu lat
      Po pierwsze, malo fortunnie wybrales dzielnice jak na tak krotki pobyt.To tak
      jakby cudzoziemiec ocenial Warszawa na podstawie Pragi.

      Podobnie twoj wybor barow. Ja jeszcze nie bylam w takich, ktore tobie udalo sie
      znalesc za pierwszym podejsciem ale czesto zasoby finansowe dokonuja wyboru
      miejsca rozrywki.

      Bezdomni rzeczywiscie sa, podobnie jak w wielu metropoliach. Wsrod nich coraz
      wieksza liczba Polakow, ktorzy pracy/szczescia w UK nie znalezli. Calkowity
      brak znajomosci jezyka jest czesto odpowiedzialny. No ale teraz kazdemu wolno
      przyjechac.

      Pijani rodacy na dworcu, ci sami Polacy ktorzy byliby pijani w kraju przy
      kazdej okazji to to nowa brytyjska underclass. I jedyny export z ojczyzny,ktory
      rosnie w zastraszajacym tepie. Normalnych Polakow jak rozumiem nie spotkales -
      moze nie z takim zamiarem przybyles, albo bywales w miejscach, ktorych oni, w
      oparciu o doswiadczenie, unikaja.

      Przy nastepnej wizycie polecam kwaterunek w Chelsea/ South Kensington/ St
      John's Wood i temu podobnych dzielnicach, przelot na Heathrow i bary/kluby
      dzialajace na zasadzie guest list gdzie motlochu nie wpuszczaja.

      Szkoda, ze tak nie udal ci sie pobyt w tym wspanialym miescie.
      • korkix78 Re: bylem w Londynie -wrazenia 11.01.07, 00:23
        1. Bezdomni sa we wszystkich metropoliach. Nie brakuje ich w Paryzu, w Nowym
        Jorku, w Madrycie. Nie sadze, zeby Warszawa byla slymmym chlubnym wyjatkiem.
        Bezrobotnych, wg oficjalnych danych, zwykle nie ma w krajach komunistycznych.

        2. Pisze, ze latwo poznac polakow - reklamowki, charakterystyczny wyglad,
        slownictwo.. to w zasadzie prawda.Nie to co on. Wiec jak to on mowi? juz po 5
        minutach bezproblemowo rozpoznala go samotnie siedzacego na dworcu grupka Polakow ?

        3. JEGO dobry kolega, z ktorym zdecydowal sie spedzic Swieta nie odebral go od
        razu jak sie umawial. Rzeczywiscie, ten Londyn to bagno.

        4. Polacy spotkani w Londynie wszyscy glosni i pijani. Po snuciu sie po miescie,
        i odwiedzeniu pubow i szalet w nich. Heh... pewnei w Polsce w pubach sa wszyscy
        trzezwiutcy, podobnie nie uraczysz przeklenstwa lazac po miescie.
        Klna pewnie w muzeach, galeriach, teatrach, kinach.. niestety zwiedzenie Londynu
        wg opowiesci autor rozpoczal (i skonczyl) na metrze i w londysnkich kiblach.

        5. Przyjewchal do Londynu. Dal Polakom funta. Jednego. Hmm..a w jakich kantorach
        sprzedaje sie angielski bilon ? pare razy chcialem SPRZEDAC ale wchodzily w gre
        tylko bankonoty?

        6. Metro. Tu sie zgadzam. rzeczywiscie metro londynskie nalezy do najstarszych,
        jest drogawe (ale w jednym z najdrozszych miast swiata w koncu, Berlin jest
        calkiem tani) i ... jako nie ujelo mnie rowniez. Nowojorskie, paryskie, wlansie
        berlinskie jest rzeczywiscie lepsze.

        Amen.
        • moderator10 Re: bylem w Londynie -wrazenia 11.01.07, 10:34
          korkix78 napisał:

          > 2. Pisze, ze latwo poznac polakow - reklamowki, charakterystyczny wyglad,
          > slownictwo.. to w zasadzie prawda.Nie to co on. Wiec jak to on mowi? juz po 5
          > minutach bezproblemowo rozpoznala go samotnie siedzacego na dworcu grupka
          Polak
          > ow ?

          Nigdzie nie pisalem ze siedzialem samotnie ,po drugie wciaz bylo sporo
          osob z autokaru po trzecie oni pytali sie czy z Polski nawet murzynow
          wiec nie wymyslaj faktow


          > 3. JEGO dobry kolega, z ktorym zdecydowal sie spedzic Swieta nie odebral go od
          > razu jak sie umawial. Rzeczywiscie, ten Londyn to bagno.

          > 4. Polacy spotkani w Londynie wszyscy glosni i pijani. Po snuciu sie po
          miescie
          > ,
          > i odwiedzeniu pubow i szalet w nich. Heh... pewnei w Polsce w pubach sa
          wszyscy
          > trzezwiutcy, podobnie nie uraczysz przeklenstwa lazac po miescie.
          > Klna pewnie w muzeach, galeriach, teatrach, kinach.. niestety zwiedzenie
          Londyn
          > u
          > wg opowiesci autor rozpoczal (i skonczyl) na metrze i w londysnkich kiblach.
          >
          > 5. Przyjewchal do Londynu. Dal Polakom funta. Jednego. Hmm..a w jakich
          kantorac
          > h
          > sprzedaje sie angielski bilon ? pare razy chcialem SPRZEDAC ale wchodzily w
          gre
          > tylko bankonoty?

          Moze na wsi gdzie mieszkasz bilon nie jest sprzedawany ale zapewniam
          ciebie ze mozna kupic jak i sprzedac.A skad tez wiedziales ze nie
          przywiozlem tytulowego funta z Polski ?


          > 6. Metro. Tu sie zgadzam. rzeczywiscie metro londynskie nalezy do
          najstarszych,
          > jest drogawe (ale w jednym z najdrozszych miast swiata w koncu, Berlin jest
          > calkiem tani) i ... jako nie ujelo mnie rowniez. Nowojorskie, paryskie,
          wlansie
          > berlinskie jest rzeczywiscie lepsze.

          Ja wiem ze kogos moglo to miasto oczarowac mnie nie i juz .Mam takie
          prawo ?Nie pojechalem tam pracowac tym bardziej szukac pracy bo zyje
          mi sie dobrze w Polsce i nie musze jezdzic za praca.Nie krytykuke tez tych
          ktorzy musieli ,napisalem tylko ze to miasto jest brudne do
          przesady ,bezdomni widoczni na kazdym kroku nikt nie zwraca na nich uwagi
          (w wielu miastach zostali by zabrani z centum bo nie spia po piwnicach
          tylko doslownie w spiworach/kartonach na ulicy ).
          To co zauwazylem jeszcze masa Polakow ktorzy tam wyjechali zyje jak
          psy karmia sie w najtanszych sklepach za wszelka cene stara sie oszczedzac
          na wszystkim no ale jak inaczej kiedy zarabiaja po 4-5f/hbo tyle
          dostaja takze Anglicy .Najzywaczjniej GB to zaden raj dziwie sie ze az
          tyle Polakow tam jezdzi ,jesli nie masz dobrej posady to kazda inna
          wystarczy tylko na tyle zeby przezyc.To po co jechac?

          pozdrawiam.
          • Gość: tia Re: bylem w Londynie -wrazenia IP: 205.223.239.* 11.01.07, 12:04
            Zakladajac, ze zwiedzales tylko tanie i najgorsze dzielnice, to nie mogles
            widziec Polakow, ktorzy zyja normalnie, w lepszych lub bardzo dobrych
            dzielnicach, zywia sie w porzadnych restauracjach czy lunch bara'ach, a
            przedewszystkim robia zakupy nie w najtanszych sklepach. Nie mogles tego
            zobaczyc, bo nie byles w tych miejscach. Zreszta i tak bys tych Polakow pewnie
            nie odroznil od innych mieszkancow okolicy, bo oni nie chodza w dresach i nie
            krzycza "kur.." co drugie slowo.

            Faktycznie to tak jakby zwiedzac np Warszawe jadac na jakies brudne blokowisko w
            najgorsze dzielnicy albo wpasc na Szmulki czy w okolice Stalowej.
      • moderator10 Re: bylem w Londynie -wrazenia 11.01.07, 10:23
        Gość portalu: jess napisał(a):

        > moderatorze, mieszkam w Londynie od bardzo wielu lat
        > Po pierwsze, malo fortunnie wybrales dzielnice jak na tak krotki pobyt.To tak
        > jakby cudzoziemiec ocenial Warszawa na podstawie Pragi.

        Tak to pokaz mi takie dzielnice z workami na smieci walajacymi sie po
        ulicach ,bezdomnymi spiacymi w centrum nawet pod dzwiami muzeum np w
        niemieckich miastach.Ogolnie jak porownac czystosc miast niemieckich ,(nawet
        tych ze wschodnich landow) holenderskich do Londynu to Londyn to
        wysypisko.


        >
        > Podobnie twoj wybor barow. Ja jeszcze nie bylam w takich, ktore tobie udalo
        sie

        > znalesc za pierwszym podejsciem ale czesto zasoby finansowe dokonuja wyboru
        > miejsca rozrywki.
        No przykro mi ze nie bylem na bankietach u krolowej a normalnych
        barach .I nie oceniaj wszystkich swoja miara ,nie jestem milionerem ale
        nie gralo dla mnie roznicy po ile jest piwo w barze bo na tyle mnie
        jeszcze stac.



        > Bezdomni rzeczywiscie sa, podobnie jak w wielu metropoliach. Wsrod nich coraz
        > wieksza liczba Polakow, ktorzy pracy/szczescia w UK nie znalezli. Calkowity
        > brak znajomosci jezyka jest czesto odpowiedzialny. No ale teraz kazdemu wolno
        > przyjechac.
        >
        > Pijani rodacy na dworcu, ci sami Polacy ktorzy byliby pijani w kraju przy
        > kazdej okazji to to nowa brytyjska underclass. I jedyny export z
        ojczyzny,ktory
        >
        > rosnie w zastraszajacym tepie. Normalnych Polakow jak rozumiem nie
        spotkales -

        Spotkalem , ale co opisac kazdy szczegol z mojego dwutygodniowego
        pobytu.Wypisalem to co bylo dlamnie pewnego rodzaju szokiem .
        A Polacy ktorych spotkalem to goniacy za pieniedzmi ludzie ktorzy
        oszczedzaja na wszystkim aby tylko wydac tyle ile jest to konieczne.


        > moze nie z takim zamiarem przybyles, albo bywales w miejscach, ktorych oni, w
        > oparciu o doswiadczenie, unikaja.
        >
        > Przy nastepnej wizycie polecam kwaterunek w Chelsea/ South Kensington/ St
        > John's Wood i temu podobnych dzielnicach, przelot na Heathrow i bary/kluby
        > dzialajace na zasadzie guest list gdzie motlochu nie wpuszczaja.
        >
        > Szkoda, ze tak nie udal ci sie pobyt w tym wspanialym miescie.

        No szkoda ,moze rzeczywiscie to za krotko ale spodobal mi sie Londyn
        za pierwzym razem ,moze tez dlatego ze staram sie porownac go do duzych
        miast w Niemczech gdzie takie rzeczy sa niemozliwe..Tam praktycznie
        wszystko jest poukladane nic nie jest robione prowizorycznie .
        Nie ma takiej mozliwosci jak w Londynie ze pozostalosc po rowerze ktory
        ktos okradl wisi przyczepiona do barierki przez rok .A okradzionych
        rowerow jest tysiace .To samo sklepy chodzilem po scislym centrum
        wiekszosc sklepow na noc ma opuszczane chamskie metalowe zaluzje .Wyglada
        to tragicznie ,jak w Afryce.
        Przejedz sie do Koloni .Monachuim lub dowolnego niemieckiego miasta a
        zrozumiesz o czym pisze.
        • anna-dark Ty jesteś naprawdę taki denny? Czy udajesz? 11.01.07, 10:34
          Ty jesteś naprawdę taki denny? Czy udajesz?
          • Gość: pogmahon_ Re: Ty jesteś naprawdę taki denny? Czy udajesz? IP: 85.134.179.* 12.01.07, 15:15
            Widzialem duze niemieckie miasta. Przyznam ze wygladaja lepiej i sa czystsze.
            I wiesz co? i tak niechcialbym mieszkac w niemczech , chocbym mial tam zarabiac
            2x tyle co w irlandii.
    • buena_xena Re: bylem w Londynie -wrazenia 11.01.07, 00:09
      Bylam w Londynie kilka razy - za pierwszym razem kompletnie mi sie nie
      spodobalo, za drugim wrecz przeciwnie - jak kazde miasto ma ladne i brzydkie
      dzielnice. Mieszkac bym tak jednak nie chciala z wielu powodow. Co do brudu -
      duze metropolie sa zazwyczaj brudne, wiec to nie nowina. Pzdr
      • Gość: m Re: bylem w Londynie -wrazenia IP: 85.134.167.* 11.01.07, 00:40
        hehehe nastepnym razem wez z 300 pounds i na udany weekand powinno wystarczyc
        bys nie piepszyl farmazonow
        nie lubie londynu jest jakis przytlaczajacy ale zeby wpasc na hwile i sie
        pobawic jak najbardziej
    • cdlxxvi Oszukali Cię! 11.01.07, 00:50
      To była Bydgoszcz, a nie Londyn.
    • Gość: tia Re: bylem w Londynie -wrazenia IP: *.dsl.in-addr.zen.co.uk 11.01.07, 09:16
      Hahaha,
      jak ktos zwiedza Londyn skupiajac sie na Whitechapel i Seven Sisters to gratuluje ;)

      Moze trzeba bylo zwiedzic Westend, Kensington, Kew, Richmond, Hampton Court itp.

      Pewnie koledzy mieszkali w mieszkaniach "o wysokim standardzie" i tez sobie
      wyrobiles na tej podstawie zdanie ;)
    • Gość: tia Re: bylem w Londynie -wrazenia IP: *.dsl.in-addr.zen.co.uk 11.01.07, 09:17
      Swoja droga bardzo to przypomina historyjke sprzed jakiegos czasu ;-)
      • Gość: johnny wel jasiu pochodza z london bylam tam 1 misiadz temu IP: *.chello.pl 11.01.07, 10:06
        miasto nie do poznania trasznie ci polaczki robia syf pewno gowna
        przywiezionego z polska musze sprzedac dom bo wokol sama polska i dom tanieje z
        gadz na gadz a tych pijakaw z victoria to w kontener do polska i po sprawie
        mamy dosc !!!!!
    • anna-dark Ale jesteś fajansiarz! 11.01.07, 10:31
      Ale jesteś fajansiarz!
      Ale po kolei:
      1) Kto normalny jedzie autokarem do GB i to na Victoria Coach Station?
      2) Kto normalny czeka 2h na stacji, zamiast poradzić sobie samemu i gdzieś podjechać, gdy transportation w Londynie jest świetna?
      3) Kto normalny oczekuje White Anglo-Saxon Protestants w UK, a tym bardziej w Londynie w XXI wieku?
      4) Kto normalny wchodzi do podłych pubów, restauracji, toalet, albo szlaja się po ciemnych zaułkach? (bo chyba inny Londyn odwiedzałeś niż my).
      5) Jak twoim odniesieniem jest praca za 4 funty/h - to już wszystko o tobie wiem (aspiracje, wykształcenie, samoocena, i zdolności jakie masz).
      Stay at home!
      • moderator10 Re: Ale jesteś fajansiarz! 11.01.07, 10:44
        anna-dark napisała:

        > Ale jesteś fajansiarz!
        O odezwala sie gwiazda z Londynu .Co juz ci odlozone 500f przez pol
        roku uderzyly do glowy?


        > Ale po kolei:
        > 1) Kto normalny jedzie autokarem do GB i to na Victoria Coach Station?

        Pewnie moglem sobie poszukac autokaru ktory dojezdza pod palac
        krolowej ,albo wypozyczyc prywatny odrzutowiec jak ty wtedy bym nie
        byl fajansiarzem?

        > 2) Kto normalny czeka 2h na stacji, zamiast poradzić sobie samemu i gdzieś
        podj
        > echać, gdy transportation w Londynie jest świetna?

        No i co tego , dojechal bym tam tlukac sie z bagazami tylko po to
        zeby koczowac na ulicy pod drzwiami domu?

        > 3) Kto normalny oczekuje White Anglo-Saxon Protestants w UK, a tym bardziej w
        L
        > ondynie w XXI wieku?
        > 4) Kto normalny wchodzi do podłych pubów, restauracji, toalet, albo szlaja
        się
        > po ciemnych zaułkach? (bo chyba inny Londyn odwiedzałeś niż my).

        No pewnie ze inny gdzie mi tam do ciebie ,ty pewnie byles/as oprowadzany
        przez sama krolowa .

        > 5) Jak twoim odniesieniem jest praca za 4 funty/h - to już wszystko o tobie
        wie
        > m (aspiracje, wykształcenie, samoocena, i zdolności jakie masz).
        > Stay at home!

        Nie oceniaj wszystkich swoja miara bo byc moze zarabiam lepiej niz ty
        ale bez wzgledu ile zarabiam nie chodze tylko do elytarnych klubow .
        Pomieszalo sie dorobkiewiczom w glowach jak widze, latala pol zycia na
        szmacie bo tak zaczyna wiekszosc teraz zarabia 6f i juz prosze druga
        Diana.
        • Gość: ktos Re: Ale jesteś fajansiarz! IP: 195.8.190.* 11.01.07, 15:44
          hahahaha...swietnie moderator...to mi sie podoba!!! Sama mieszkam w uk od ponad
          7 lat (w manchester) bylam kilka razy w londynie so ladne miejsca ale jak sam
          mowisz syf niesamowity no i ci polacy ....nic tylko usiasc i zaplakac nad ich
          glupota!!!!no i wszyscy mieszkaja w dzielnicach gdzie i gwizdy
          mieszkaja ...gdzie chalupa kosztuje najmniej pol miliona funtow ....hahaha
          • Gość: taki sobie on Re: Ale jesteś fajansiarz! IP: *.xdsl.murphx.net 11.01.07, 18:22
            z czego ty sie cieszysz w manchesterze jest podobnie...
        • anna-dark Ty ćwoku! Sam się oprowadź a nie jęcz! 11.01.07, 16:26
          Ty ćwoku! Sam się oprowadź po Londynie a nie jęcz! (rezultaty widać) Ja tam myślę, że ty i w Rio de Janeiro byś po slamsach chodził, a w Paryżu by ci ryj obili. Po coś ty jechał do tego Londynu? Mogłeś Mińsk wybrać - chyba ci tam bliżej mentalnie, i ogólnie. Londyn to jedno z lepszych miast na świecie - ale nie każdemu się musi podobać. Tylko już nie jęcz - bo jesteś jakaś rozmazana baba, a nie prawdziwy facet z jajami!!!
        • kicior99 Re: Ale jesteś fajansiarz! 13.01.07, 08:16
          z anna-dark sie nie dyskutuje, to mistrzyni destrukcji, jeszcz enie czytalem
          nic sensownego jej produkcji...
    • Gość: gosc Re: bylem w Londynie -wrazenia IP: *.range86-138.btcentralplus.com 11.01.07, 10:41
      a ja sie zgadzam, mieszkajac w UK kilka razy bylem w Londynie i musze przyznac
      ze zajebiscie brudne to miasto. jesli chodzi o restauracje to tez musze
      przyzanac ze dopiero po wejsciu Polski do Unii Europejskiej poziom sie podniosl
      (Polscy kelnerzy, kelnerki) ale generalnie to syf kila i mogila - sorrki ale
      nie bylem w knajpach '£70 za kanapke'. Ogolnie to wrazenie mam bardzo podobne
      do moderatora - zreszta wystarczy pojechac do Brukseli, Paryza, Barcelony czy
      nawet Krakowa!!! i czlowiek zobaczy roznice - niestety taka prawda o UK (raport
      BBC o 10 najgorszych miejscach do zamieszkania w Europie - Londyn w pierwszej 5-
      ce).
      • anna-dark Chyba jakieś dupiate rankingi czytasz... 11.01.07, 16:27
        Chyba jakieś dupiate rankingi czytasz...

        Gość portalu: gosc napisał(a):

        > a ja sie zgadzam, mieszkajac w UK kilka razy bylem w Londynie i musze przyznac
        > ze zajebiscie brudne to miasto. jesli chodzi o restauracje to tez musze
        > przyzanac ze dopiero po wejsciu Polski do Unii Europejskiej poziom sie podniosl
        >
        > (Polscy kelnerzy, kelnerki) ale generalnie to syf kila i mogila - sorrki ale
        > nie bylem w knajpach '£70 za kanapke'. Ogolnie to wrazenie mam bardzo pod
        > obne
        > do moderatora - zreszta wystarczy pojechac do Brukseli, Paryza, Barcelony czy
        > nawet Krakowa!!! i czlowiek zobaczy roznice - niestety taka prawda o UK (raport
        >
        > BBC o 10 najgorszych miejscach do zamieszkania w Europie - Londyn w pierwszej 5
        > -
        > ce).
        • Gość: gosc znajdz ze se chlopa zebys sie wyzyla a nie .... IP: *.range86-138.btcentralplus.com 12.01.07, 15:43
          na tym forum siedziala dniami i nocaami i to samo klepala.
          • kicior99 Re: znajdz ze se chlopa zebys sie wyzyla a nie .. 13.01.07, 08:19
            przeciez to facet, kobieta nie moze byc tak bezdennie glupia
    • Gość: jess Re: bylem w Londynie -wrazenia IP: *.bulldogdsl.com 11.01.07, 10:56
      Moderatorze, ty porownujesz niemieckie 'miesciny' do Londynu. Ludnosc Berlina
      to 1/3 ludnosci Londynu a wiec wszystko jest na inna skale, lacznie z brudem i
      balaganem. Poza tym, na przedmiesciach np Frankfurtu tez sa kraty na oknach
      sklepow a w centrum zebrzacy cudzoziemcy.
      Widziales niestety tylko skrawek Londynu i to akurat ten malo ciekawy,
      ta 'podszewke' wielkiego miasta. Zaryzykuj nastepne odwiedziny, tym razem z
      planem zobaczenia tego Londynu, ktory miliony turystow przyjezdzaja zobaczyc co
      roku i chetnie wracaja po wiecej.
    • Gość: Jaro Re: bylem w Londynie -wrazenia IP: *.md.uwcm.ac.uk 11.01.07, 11:46
      Trzeba bylo przyjechac do Edynburga, Cardiffu, Cambridge, a w Londynie zwiedzac
      muzea i galerie :)
    • trelemorele Re: bylem w Londynie -wrazenia 11.01.07, 12:02
      moderator10 napisał:

      > Tak sie zlozylo ze na swieta wyjechalem do znajomego do Londynu .
      > Wybralem sie w podroz do tego slawnego miasta autokarem bo o samolocie
      > mozna bylo juz wtedy zapomniec.
      Fakt, drogo samoloty przed swiatami kosztuja niestety. Autokar wcale nie jest
      zly jesli ktos lubi sobie jechac, jak ja na przyklad :)

      > I tak o to dotarlem na slynna Victoria Coach Station.
      slynna to moze ona jest w PL. To zwykly dworzec autobusowy. Pelno ludzi i
      szemranych typow, ktorzy zawsze kreca sie przy takicch miejscach.

      > Rozczarowanie nr 1 znajomy moze po mnie przyjechac dopiero za 2 godz
      > wiec tyle musze spedzic na dworcu .
      pogratulowac znajomego...

      > Wiec siadam w poczekalni i po
      > niespelna 5 minutach jednak ktos przyszedl mnie przywitac.Przecieram
      > oczy i widze komitet powitalny zlozony z 5 naszych rodakow i
      > jednego Slowaka .Tradycyjnie z polska goscinnascia przywitali wszystkich
      > rodakow ktorzy przyjechali tym autokarem w tym i mnie oczywiscie tez .
      ciekawe, to pewnie ci sami kolecie, ktorzy zawsze mnie witaja na dworcach w
      Katowicach, Wroclawiu i Warszawie... Ciekawe czy lataja tanimi liniami, czy tez
      autoarem?

      > Zwycvzajowo nie daje tego typu ludziom pieniedzy ale bylo mi wstyd wiec
      > dalem im nawet funta zeby tylko sobie poszli .
      czego sie wstydziles? W Polsce tez sie wstydzisz? rodzina twoja czy co? :)
      To ze chleja i zachowuja sie jak swinie to ich problem i trzebab bylo ich olac.
      Nie musisz sie za nikogo wstydzic ani cierpiec za miliony.

      > No nic po godz dzwoni znajomy ze musze sam dojechac bo nie moze sie
      > urwac z pracy
      jeszcze raz, pogratlowac znajomego... Czym sie kolega znajmuje, jesli mozna
      zaypytac, ze taki zajety? Chyba wiedzial wczesniej, ze jedziesz i mogl
      zaplanowac wolne.

      > , ide wiec do metra (ja pier* jakie drogie i za co?) i
      > kieruje sie na Whitechapel gdzie mieszka moj znajomy .Wychodze z okropnego
      > i rozsypujacego sie metra (mieszkalem w Berlinie wiec mam porownanie)
      > i co widze ?Swojski widok jak z malego miasteczka na
      > ryneczku ,kramy , budki ,syf ,brud a to centralna ulica.
      o jejku. A w podreczniku do angielskiego to Big Bena'a pokazywali i Parlament.
      Moze to nie Londyn ale Afryka jakas? A w berlinie taki Ordnung... byles na
      Kreutzberg kiedys? A moze byles kiedys na przedmiesciach Paryza?

      > Nie wspomne juz ze na tej dzielnicy nie mieszkaja chyba wcale biali.
      czlonkowie BNP tez nad tym ubolewaja :) Nie pytam czy masz jakies rasowe
      problemy, bo najwyrazniej masz. Ale na szczescie dla ciebie Polska
      jest "czystym" krajem.


      > Dzien drugi jade tym okropnym metrem (przesiadki sa tragiczne -
      > kilometry tuneli zeby przesiasc sie na inna linie ) do stacji Seven
      > Sisters .
      doskonala okolica... Nastepnym razem odwiedz jeszcze Harlsden lub Wilsden :)

      > Wychodze z metra i znowu przecieram oczy bo dojechalem chyba
      > do Polski?
      No, to okropne ilu tych polakow w Londynie. Cale szczescie, ze ty jests
      Argentynczykiem....

      > to juz przesada sami Polacy , latwo zreszta ich poznac z
      > daleka - kazdy napotkany bialy czlowiek to Polak jak nie w dresach
      > to z reklamowka netto,tesco,lidl.
      to naprawde straszne... zeby w tanich sklepach zakupy robic! Toz w Polsce
      naszej kochanej nikt w Lidlu, Biedronce czy Spolem zakupow nie robi!! Dlaczego
      Polacy nie kupuja tylko w Waitrose? [pytam kierownika czy on robi zakupy w
      Wait.] Mowi, ze nie bo drogo, kupuje w Sainsbury's lub ASDA

      > Posumowujac oprocz scislego centum Londyn to miasto
      > brudu ,bylejakosci w nocy wszystko zabite deskami ,kazdy sklep nawet
      > na centralnych ulicach ma metalowa zaluzje lub kraty ,kur*a jak w
      > afryce co to jest?
      naprawde nie wiem, gdzie byles ale chyba nie w Londynie... Co do bazarow to
      polecam Warszawe. Proponuja ciekawsze lokalizacje - najwiekszy stadion w
      miesice i okolice Placu Defilad... :))))

      > Nie spotkalem zadnego lokalu nawet w centrum gdzie toaleta bylaby
      > chociaz tak czysta i estetyczna jak w podrzednej wiejskiej dyskotece( a
      > bylem w dosyc dobrych barach-tragedia wolalbym zalatwic potrzeby
      > gdzies w krzakach mniej obrzydliwe.
      a gdzie byles w tych klubach? na 7 Sisters? :)


      > W nocy na kazdym rogu spi bezdomny (pierwsza strefa- centrum miasta! )
      pewne, niech ich policja zwija i wywowzi z miasto. W Moskwie rozwiazano tak
      kiedys problem bezdomnosci :)

      > Dajcie spokuj z tym Londynem nie tak sobie go wyobrazalem
      a jak? Powaznie, powiedz.

      > na kazdym kroku nasz rodak jesli nie pijany to w trakcie zbiorki na
      > wino / 3.5 funta dwa .Kwiat naszej reprezentacji juz tam jest wiec
      > spokojnie opuszczam to miasto i mam nadzieje na dlugo,dlugo .
      coz... pewnie kolega nastepnym razem cie odbierze z dworca...

      > Tylko pytanie czy warto bylo tam jechac i zapieprzac za 4 funty/h
      nie wiem, zapytaj tych, ktorzy za takie stawki pracuja.

      > zbierajac smieci ,sprzatajac pokoje itd zyjac w nedznych mieszkaniach i
      > karmiac sie w lidlach bo inaczej nie da sie zaoszczedzic.
      kolega pokazal ci swoje mieszkanie, czy odwiedzieliscie kogos?

      podsumowujac, kolejny pan z PL przyjechal na chwile, pomieszla na kupie ze
      znajomymi i uwaza, ze jesli oni = wszyscy Polacy w UK. Ciekawe czy jadac przez
      wlasne miasto i widzac bezdomnego lub pijaka mysli, ze wszyscy w PL to wlasnie
      pijacy i bezdomni a szczytem zawodowej kariry jest zamiatanie? Nie? Dlaczego
      wiec generalizuje oceniajac Polakow w UK a nie generalizuje oceniajac Polakow w
      PL? Moim zdaniem to poprostu zwykla glupota, ale co ja tam wiem. Ide mopowac ;)

      >
      • Gość: Calka Do trelemorele IP: 213.86.213.* 11.01.07, 12:30
        Dobre! Widac, ze marnujesz sie na tym mopie..
    • Gość: wydra Re: bylem w Londynie -wrazenia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.07, 13:42
      Jak widac ile ludzi tyle opinii.
      Ja bylem w Londynie w zeszlym roku 5 dni. Zaczalem zwiedzanie od Oka
      Milenijnego, a potem poruszalem sie miedzy Victoria Station, a Tower ( glownie
      pieszo chyba z 50 km zrobilem, raz nawet przez cala noc do rana szedlem wzdloz
      Tamizy - nie chcialo mi sie spac:). Nie tak wiele w zyciu widzialem, ale w
      Londynie uderzyla mnie, taka wszechogarniajca atmosfera POTEGI. Ktos moze wolec
      Oslo bo jest czyste, mile, ladne, sympatyczne, ale w Londynie na kazdym kroku
      czuc taka dume, potege, historie. Prawie slyszy sie w powietrzu : oto My
      pokonaliśmy Hiszpanska Armade (Golden Hind), oto My zwyciezylismy pod
      Trafalgrem ( pomnik Nelsona), oto My zwyciezylismy hitlerowcow w powietrzu (
      pomnik lotników) i na morzu( pancernik-muzeum). Doszlismy do najdalszych
      krancow swiata i podbilismy kolonie ( pomniki generalow kolonialnych i Gurka).
      Jestesmy Niepokonani, zawsze zwyciezalismy i bedziemy zwyciezali. To my
      tworzylismy swiat. Do tego mamy sredniowieczne Tower, Krolowa i uroczysta
      zmiane warty konnej. Mamy London City i Canary Wharf, w ktorych koncentrujemy
      obrot fianansowy calego swiata. A to, ze przyjezdzaja do nas nasi byli poddani
      z kolonii i z najdalszych zakatkow swiata ( nawet jesli spia na chodnikach-
      niech se spia) to tylko swiadczy, ze to My jestesmy centrum swiata. Sa u nas
      biedni i bogaci, krolowa i zebracy, palace i przytulki. Jezeli jest brudno to
      tyko swiadczy, ze My jestesmy Megalopolis - centrum swiata!!!"
      PS.
      W zadnym miescie, w ktorym do tej pory bylem nie czulem jakiejs takiej
      wszechograniajacaej dumy z samych siebie i z wlasnej historii i potegi. To bylo
      dla mnie niesamowite.
      • trelemorele Re: bylem w Londynie -wrazenia 11.01.07, 13:49
        polecam Nowy Jork :)
        klimat inny ale epatowanie potega podobne.
        • edavenpo Re: bylem w Londynie -wrazenia 11.01.07, 14:06

          No tak - nie bede sie rozpisywac bo odpowiedzial za mnie Trelemorele i pare
          innych osob (Wydra - bardzo ciekawe spostrzezenia!), ale dodam na koniec ze
          podroze ksztalca wyksztalconych (i niekoniecznie mam tu na mysli osiagniecia
          akademickie..) ;-)))
          • jaleo Re: bylem w Londynie -wrazenia 11.01.07, 14:17
            edavenpo napisała:

            >
            > No tak - nie bede sie rozpisywac bo odpowiedzial za mnie Trelemorele i pare
            > innych osob (Wydra - bardzo ciekawe spostrzezenia!), ale dodam na koniec ze
            > podroze ksztalca wyksztalconych (i niekoniecznie mam tu na mysli osiagniecia
            > akademickie..) ;-)))

            Wlasnie to samo chcialam napisac. Wydra - swietny tekst, az sie wierzyc nie
            chce, ze Ty jestes przyjezdny i tylko na 5 dni w Londynie, bo trafiles w samo
            sedno nie tylko Londynu, ale i brytyjskosci - lacznie z wylapaniem niuansu o
            pewnym laissez-faire Brytyjczykow i z jednej strony pompatycznym, a z drugiej
            bardzo zrelaksowanym podejsciu do wlasnej tozsamosci.
      • Gość: jess Re: bylem w Londynie -wrazenia IP: *.bulldogdsl.com 11.01.07, 14:26
        wydra, bardzo podobnie odbieram Londyn i to po spedzonej tutaj lwiej czesci
        zycia. Kiedy depresyjnie zadzialaja na mnie ponure przedmiescia, biore pociag
        do Waterloo i jade na shopping do Covent Garden. Spacer po Waterloo Bridge, ze
        wspanialymi widokami TEGO Londynu, natychmiast przypomia mi dlaczego tak bardzo
        kocham to miasto. Magiczne miejsce, kiedys obiekt marzen z widokowek, filmow i
        podrecznikow szkolnych; teraz moje miasto, moje zycie, moja duma. Spedzilam
        sporo czasu w Nowym Jorku, ktory robi na mnie podobne wrazenie ale brakuje mi
        tam tej specyficznej wiezi.
    • Gość: London Re: bylem w Londynie -wrazenia IP: 205.223.239.* 11.01.07, 13:58
      "If you are tired of London , you are tired of life"

      Tak mi sie dzis przecztalo. A kolega sie tak szybko zmeczyl Londynem ;)
      • Gość: lądek zdrój anna dark szmata na szmacie IP: *.chello.pl 11.01.07, 14:28
        ot wszystko
        • Gość: moderator10 ale draka uderz w stol a ..... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.07, 15:10
          Skad wogole te personalne ataki ,czy obowiazkowe jest ze Londyn sie
          musi kazdemu podobac?
          Mi sie nie podobalo i koniec ,nie napisalem tez ze wszystko jest zle bo
          sa i ladne miejsca (dla tych co nie wiedza to tam gdzie chadza i jada
          elyta tego forum, oczywiscie wiekszosc tego forum jak widac).
          Chialem tylko pokazac jak to jest tez na tych bocznych dzielnicach
          i to nie koniecznie tych z 6-ej strefy ale tez i 2 a i centrum nie
          swieci . Skad ja biedny z prowincji moglem wiedziec ze wieszosc z tego
          forum jada na dworach ,spotyka sie tylko w czlonkowskich klubach,w
          luksusowych restauracjach i zarabia min 100k na rok .
          Mam taka propozycje dla szlachty jak wam juz sie przeje ten luksus
          dworskich palacow ,wiader kawioru i szampanow obowiazkowo po 100$za
          lampke to moze dla odmiany wyhylicie nos z tych waszych luksusowych
          rezydencji (za miliony funtow) i zobaczycie jak zyje pozostale 90%
          Londynczykow .A moze i tak sie wam tez przytrafi ze bedziecie mogli
          porownac to co zobaczycie z innymi miastami -polecam glownie duze
          miasta niemieckie .A i argument ze Londyn jest ogromny nie jest
          argumentem ze jest tak brudny.
          Teraz wiem jeszcze jedno ,prawie cala ta gromada Polakow ktora wyjechala
          do Londynu , teraz po 3 latach stanowi elite Londynczykow ,no ale jak
          sie chadza kanalami to trudno zobaczyc wiecej niz scieki.Moze ja
          rzeczywiscie bylem w "Londku"? -pojde sprawdzic na bilecie.
          Pozdrawiam "Londynczykow" jak sie dorobie dochodow z 6-ma zerami
          rocznie i dostane/kupie tytul szlachecki to bede mogl jeszcze przyjechac ?
          Moze wtedy zamiast na dworcu Victorii (taki wstyd ze ja sie glupi
          przyznalem ze pojechalem autobusem a przeciez to obciach , trendy teraz
          jest latac samolotem i to w zadnym przypadku nie tanimi liniami) wyladuje
          prosto na dachu palacow wielkich tego swiata i tez bede elyta .
          hi,hi ide pracowac ciezko na te 6 zer.
          • Gość: tia Re: ale draka uderz w stol a ..... IP: 205.223.239.* 11.01.07, 15:22
            W swoim pierwszym tekscie napisales, ze Londyn jest be, a nie ze Tobie sie nie
            podobal. A to jest pewna roznica.

            Napisales tylko o zlych rzeczach i o miejscach, w ktore czesc ludzi nigdy sie
            nie zapuszcza, bo nie ma takiej potrzeby. Nie wspomniales natomiast o zadnych
            godnych uwagi miejscach.

            Nie trzeba byc arystokracja i mieszkac w palacu by znalezc interesujace miejsca
            w tym miescie i zobaczyc piekno. Sa brzydkie i brudne miejsca, ale nikt nie kaze
            nikomu tam mieszkac czy chodzic. Mozna wybrac sobie to co sie lubi i dzieki temu
            ma sie wlasnie pozytywne wrazenia.

            Dzis bylam na lunchu z kolegami z Polski w delegacji i im tez sie srednio
            podoba, ale uzasdnili to chociaz jakos i nie powiedzieli, ze jest tu do d..
            tylko, ze mieli inne oczekiwania. Ich punkt widzenia jest ograniczony do
            lokalizacji ich hotelu i firmy. Byc moze po dluzszym pobycie zobacza jeszcze cos
            i beda mogli sie szerzej wypowiedziec o tym miejscie.
          • Gość: jess Re: ale draka uderz w stol a ..... IP: *.bulldogdsl.com 11.01.07, 15:31
            Czy to jeszcze jakas stara komunistyczna postawa, ze na zachodzie sa tylko
            zebracy i milionerzy? O jednych potykasz sie na ulicy a o drugich nigdy sie nie
            otrzesz? Wyobraz sobie, ze jest jeszcze zloty srodek, normalni ludzie, zyjacy w
            wygodnych warunkach, korzystajacy z wszystkiego co Londyn oferuje, do czego
            ciagna miliony ze swiata bo u siebie tego nie maja. Tobie sie nie podobalo i
            jest OK. Sa gusta i gusciki.
            • anna-dark On nie rozumie co to klasa średnia... 11.01.07, 16:28
              On nie rozumie co to klasa średnia...

              Gość portalu: jess napisał(a):

              > Czy to jeszcze jakas stara komunistyczna postawa, ze na zachodzie sa tylko
              > zebracy i milionerzy? O jednych potykasz sie na ulicy a o drugich nigdy sie nie
              >
              > otrzesz? Wyobraz sobie, ze jest jeszcze zloty srodek, normalni ludzie, zyjacy w
              >
              > wygodnych warunkach, korzystajacy z wszystkiego co Londyn oferuje, do czego
              > ciagna miliony ze swiata bo u siebie tego nie maja. Tobie sie nie podobalo i
              > jest OK. Sa gusta i gusciki.
        • anna-dark lądek zdrój - taki sobie hu... !!! 11.01.07, 16:21
          lądek zdrój - taki sobie hu... !!!
      • Gość: trelemorele Re: bylem w Londynie -wrazenia IP: 62.189.241.* 11.01.07, 14:50
        z tym zmeczeniem zyciem to lekka przesada ;)
        ale najbardziej meczy centrum. dlatego do centrum nie jade. Spokojnie zyje
        sobie miedzy Acton(praca), Hampton Hill(dom) i Kingston(zakupy).
        O Oxford St. nawet nie mysle, brrrrr
        • Gość: S Re: bylem w Londynie -wrazenia IP: 205.223.239.* 11.01.07, 15:15
          To tylko taki cytacik, ktory akurat pojawil sie w ksiazce, ktora dzis czytalam :-)
          Oczywiscie cytacik znany.
    • gato.domestico Re: bylem w Londynie -wrazenia 11.01.07, 15:38
      szlajales sie po WHITECHAPEL I SEVEN SISTERS wiec nie wiem czego sie
      spodziewales...jedz np w Krakowie do Nowej Huty tez nie jest uroczo...
      Mogles wybrac sie do jakichs
      lepszych dzielnic...
      • alexandrynka Re: bylem w Londynie -wrazenia 12.01.07, 11:56
        Spędziłam w Londynie kilka dni -nie da się zaprzeczyć, że miejscami to strasznie
        brudne miasto. Ale Londyn jest przecież ogromny, a czystość dzielnicy zależy
        wyłącznie od jej mieszkańców. Kilka miesięcy mieszkałam we Francji -w Paryżu
        jest podobnie. Chociaż co do toalet w lokalach -w co drugim nie działały, albo
        odstraszały. Brud w metrze też spektakularny -jak posprzątali w Nowym Roku nie
        mogłam się nadziwić, ze to może tak wyglądać.
        Prawda jest jedna -jak sobie pościelesz tak się wyśpisz.
        • Gość: claudel Re: bylem w Londynie -wrazenia IP: 212.66.73.* 12.01.07, 14:46
          Ujme to tak: bylam w wielu stolicach Europy - w Paryzu, Rzymie, Madrycie,
          Berlinie, Oslo, Sztokholmie, w wielu z nich spedzilam nie 5 dni tylko kilka
          tygodni, i jedyne co moge stwierdzic, to, ze zadna z nich nie porownuje sie z
          Londynem. Dla mnie Londyn osobiscie jest najzajebistszy ze wszystkich tych miast
          - przepraszam za okreslenie, ale wlasnie tak to czuje. Dla mnie to miasto jest
          absolutnie wyjatkowe.Od tych pompatycznych znamion potegi, o ktorych pisze
          wydra, az po kolorowe i tetniace zyciem miejsca niezaleznej kultury. Ja w
          Londynie zakochalam sie od pierwszego wejrzenia, ale mialam tych wejrzen pozniej
          sporo, poznalam bardzo duzo miejsc w tym miescie i moja milosc sie tylko poglebiala.
          Co do postu moderatora - wszyscy juz chyba napisali, to co powinno byc napisane
          w tym temacie - to tak jak Warszawe oceniac po Stalowej, a w Paryz po
          przedmiesciach, na ktorych kiedys mieszkalam (jesli ktos widzialam film
          'Nienawisc' to bylo mniej wiecej to).
          W tej chwili mam szczescie mieszkac w jednej z lepszych dzielnic L., nie da sie
          ukryc - bialej - brak tu kolorowych, ale rowniez Polakow. Ale mieszkalam na
          czarnym Deptford na polskich squattach, wiec w sumie wiem, jak Londyn od
          podszewki moze wygladac.
          Londyn to nie Genewa - to za wielkie i zbyt otwarte (dla emigracji) miasto, by
          wszedzie bylo wypucowane i reprezentacyjne. Ja wiem, ze nawet po latach
          mieszkania w londynie do pewnych rejonow nigdy nie trafie, i w wielu przypadkach
          nie bedzie czego zalowac. Ale mam liste miejsc, ktore uwielbiam i ona sie
          powieksza z kazdym tygodniem

          W ogole to chyba mysle, ze nie ma zadnych drugich szans - Londyn sie kocha od
          pierwszego wejrzenia albo wcale. I dzieki bogu - bo jak by wszyscy tak sie
          zakochiwali, to bysmy sie udusili w tym miescie z przeludnienia.

          Z jedna rzecza sie zgadzam - ceny za komunikacje to cholerny skandal! :)
    • xiv Re: bylem w Londynie -wrazenia 12.01.07, 14:59

      to smieszne, ale ja mieszkam w Londynie od paru lat i wlasciwie sie z Toba
      zgadzam: Brixton, East End, Sevens Sisters, Edmonton, Leytonstone... mozna by
      mnozyc miejsca w Londynie, gdzie "smiec i typr panuja" (jakby to ujal Witkacy)

      czy Berlin jest ladniejszy? moze teraz - ja pamietam autokary z Polski,
      sprzedawczynie jaj i porzucone koszyki z Aldiego :) natomiast jest jedno pewne -
      kazdy Polak moze przyjechac do Londynu i pracowac, Berlin dla Polaków (i
      innych nacji) jest miastem zamknietym - egalitarnosc ma swoje minusy
      • Gość: claudel Re: bylem w Londynie -wrazenia IP: 212.66.73.* 12.01.07, 15:49
        a jeszcze te porzucone zapiecia od skradzionych rowerow, ktorych nikt tygodniami
        nie sprzata...bardzo mnie rozsmieszyly :)
        to sa zostawione przez wlascicieli zapiecia od rowerow, ktorych uzywaja w
        tygodniu, gdy przesiadaja sie z pociagu na rower w drodze do pracy. no ale
        pierwsze skojarzenie polaka to oczywiscie kradziez..
        • moderator10 tyle kradzierzy? 12.01.07, 17:33
          Gość portalu: claudel napisał(a):

          > a jeszcze te porzucone zapiecia od skradzionych rowerow, ktorych nikt
          tygodniam
          > i
          > nie sprzata...bardzo mnie rozsmieszyly :)
          > to sa zostawione przez wlascicieli zapiecia od rowerow, ktorych uzywaja w
          > tygodniu, gdy przesiadaja sie z pociagu na rower w drodze do pracy. no ale
          > pierwsze skojarzenie polaka to oczywiscie kradziez..

          Nie chodzilo mi o zapiecia tylko pozostalosci po rowerach czyli same
          gole ramy przypiete do barierki i wiszace tak latami podobno ,juz nie
          wspomne ze z rowerow kradna wszystko nawet manetki , dzwonki,kola - jak
          piranie ,zostaja tylko gola rama czyli to czego nie da sie ukrasc bez
          odcinania z zapiecia hi,hi .
          Do tego sklepy nawet w centrum wieczorem ogolocone z wystaw a
          najczesciej "zabarykadowane" toporna krata lub zaluzja ,nawet duze sklepy
          spozywcze sa okratowane.
          • Gość: trelemorele Re: tyle kradzierzy? IP: 62.189.241.* 12.01.07, 17:52
            te rowery sa poprostu porzucone i co jakis czas sa odcinane przez council. Jest
            sporo zlodzieji i trudno sie temu dziwic w 12 milionowej aglomeracji

            texty w stylu "pierwsze skojarzenie polaka to oczywiscie kradziez..." sa rownie
            przwdziwe jak te, ze "wszyscy tu latacie na mopach". To tak kwoli scislosci.

            ale za cholere nie rozumiem o co ci chodzi z tymi kratami? Widzialem kraty na
            sklepach w Nowym Jorku, Paryzu, Wiedniu, Berlinie, Wenecji, Pradze,
            Budapeszcie, Wroclawiu i Warszawie... o co wiec chodzi ci z tymi kratami w
            Londynie? Co w nich takiego wyjatkowego?
            • Gość: tia Re: tyle kradzierzy? IP: 205.223.239.* 12.01.07, 18:19
              W sklepach duty free na lotniskach tez sa kraty. Czy to znaczy, ze grasuja tam
              cale szajki zlodziei? Widzialam to na lotniskach rowniez w Niemczech.

              Wspomniana krazdziez rowerow i czesci rowerowych rozklada sie adekwatnie do
              skladu etnicznego mieszkancow dzielnicy. Tak samo kradzieze samochodow, z
              samochodow jak i przemoc.
              W mojej dzielnicy rower stal sobie miesiac obok kosza na smieci (sasiad go tam
              postawil, liczac ze ktos go zabierze), bez zadnego zabezpieczenia i nikt go nie
              tknal. Dopiero kartka z informacja, ze jest do wziecia spowodowala, ze zniknal.
    • Gość: Soup Nazi To wpadnij jeszcze na Grimpoint i Jackowo w USA IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 13.01.07, 07:26
      i do Misisiagi pod Toronto, a pozniej dowiedz sie jak sie nazywa bulbonskie
      brudasowo w Sydnej i tez ich ucaluj w czolo. Pozniej wracaj do Bulby i opowiadaj
      u siebie na wsi jak zwiedziles swiat - tobie podobnych durniow, hehehe
    • kicior99 Re: bylem w Londynie -wrazenia 13.01.07, 08:25
      Zal mi cie - nie potrafiles dostrzec piekna. Nie znaczy ze go tam nie ma - po
      prostu Ty go nie widziales.
    • Gość: Miłka Re: bylem w Londynie -wrazenia IP: *.brnt.adsl.virgin.net 13.01.07, 13:32
      Jak sporo osób z tego forum widziałam parę stolic europejskich i światowych. I
      konkluzja jest jedna. Paryż jest piękny, New York oszałamiający, Amsterdam
      ciekawy a Londyn?? - do Londynu trzeba dorosnąć. Na początku nie znosiłam tego
      miasta. W zabytkach bark mi było tej pocztówkowej pompatyczności, a brud na
      każdym kroku i ten uciążliwy transport przytłaczał mnie. Tylko muzea, dawały
      dokładnie to czego się od nich oczekiwało. Teraz nie wyobrażam sobie życia w
      żadnym innym mieście (wiec czasem to jednak nie jest miłość od pierwszego
      wejrzenia). Mogę tu spełnić każda swoja zachciankę, znajdę tu wszystko. Mam
      poczucie, że żyje w prawdziwej światowej metropolii z klasą. A klimatem nie
      dorównuje mu chyba żadne inne miasto.
      Pewnie za jakiś czas stąd prysnę w inne miejsce, choć na prawdę ciężko mi
      wyobrazić sobie że po Londynie jakieś inne miasto może zadowolić człowieka...
      • kicior99 Re: bylem w Londynie -wrazenia 13.01.07, 13:36
        Znacie taka pioseke McTella Streets Of London? Zawsze sobie to nuce. Londyn
        piekny i Londyn zalosny. Metropolia...
    • Gość: Yogi Re: bylem w Londynie -wrazenia IP: 89.242.210.* 13.01.07, 19:44
      hehe, z uwagi na charakter pracy przekonałem się jak wygląda większość boroughs
      wchodzących w skład olbrzymiego powierzchniowo Greater London. Na Whitechapel
      też zdarzyło mi się pracować i zgadza się - wychodzimy ze stacji i wzdłuż ulicy
      ciągnie się sznur namiotów jak ze stadionu dziesięciolecia. To widok dość
      osobliwy, w okolicach na przykład Liverpool Street też znalazłem podobnie
      urządzony stragan, nie jest to jednak coś spotykanego w Londynie często. Kiedyś
      już przetoczyła się zdaje przez to forum dyskusja nt.uroku (lub braku) tego
      miasta i zgadzam się, że można wskazać wiele miejsc bardzo ładnych, ale są też
      mega_syfiaste. Czy komuś się Londyn podoba to sprawa bardzo indywidualna i
      zależy głównie od tego w jakim celu tu się przyjechało i co z tego wyszło. Nam
      może kojarzyć częściej jako miasto do przyjazdów czysto zarobkowych, ale nie
      zapominajmy, że od zawsze L. to atrakcja turystyczna i dla większości ludzi tu
      przyjeżdzających ze wszystkich zakątków świata właśnie tak jest postrzegany.
      Osobiście nie chciałbym tu zostać na bardzo długo, ale możliwe że ugrzęznę,
      jeżeli z pozytywnych powodów, to czemu nie? Przynajmniej będzie wiecej czasu by
      wszystko pozwiedzać, bo nie ukrywam nie taki był mój powód przyjazdu tutaj :)
    • bochunka Re: bylem w Londynie -wrazenia 12.02.17, 16:32
      Cala prawda o Londynie, bylam, widzialam, potwierdzam. Zawsze czytajac, myslac o Anglii, czy Londynie, przesladowal mnie zapach lawendy, nic z tych rzeczy, nie dosc ze brud to jeszcze brzydko. A ten zapach lawendy to po lekturze ,, Ania z Zielonego Wzgórza" , ktora czytalam chyba z piec razy. Tak calkiem serio to, bardzo nie lubie tego zapachu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka