Dodaj do ulubionych

rozmowy przy kasie

12.11.07, 18:28
nie wiem czy tylko ja mam takie szczescie, ze jak ktos sie
zorientuje,ze ja z polski to zaczyna sie "100 pytan do..". i o ile
czasem mi to nie przeszkadza, o tyle dzis pani przy kasie
supermarketu zagiela mnie zupelnie. przy placeniu za zakupy zapytala
mnie ot tak po prostu czy ja tu rodzilam (!) - z malym bylam. na to
ja ze tak. iwigilacji ciag dalszy - "a czy pani zadowolona byla, bo
ja to sie tyle nasluchalam". na to ja " tak urodzilam tu 2 dzieci i
z opieki bylam b zadowolona". na to pani kasjerka "a ja tez dwoje
ale tylko w polsce". na to ja "tutaj tak jak wszedzie, zalezy jak
sie trafi"
zaplacilam, odeszlam z niesmakiem. pozniej tylko sobie plulam w
brode, ze w ogole cos odpowiedzialam, bo co to obca babe obchodzi.
ani mnie nie zna, ani mnie pewnie nie pozna a wyjezdza z pytaniami
jakbysmy kolezankami byly. pyatno mi sie juz o wiele rzeczy, skad
jestem, gdzie pracuje, a jak sobie prace zalatwilam, a skad mam meza
(i tu przewaznie padaly komentarze w stylu, jak mi to dobrze bo maz
irl i jak mi dobrze), a co robia dzieci itp itd. zazwyczaj jakos
udawalo mi sie wyjsc z tak niezrecznej dla mnie sytuacji, ale dzis
nie dalam rady, tak mnie pani zaskoczyla.
ja nie wiem, ah szkoda gadac, wypadaloby sie w swoim jezyku czasem
nie odzywac.
Obserwuj wątek
    • ika_jen Re: rozmowy przy kasie 12.11.07, 19:41
      A ja mam raczej odwrotne doświadczenia...
      Byłam na jednym spotkaniu w sprawie pracy. Były jeszcze na nim
      przynajmniej dwie Polki, oprócz tego kilka osób z innych krajów.
      Zdziwiło mnie, że żadna jakoś nia pałała chęcią poznania swoich
      rodaczek. Sytuacja może inna - może chodziło o konkurencję - choć to
      śmieszne mi się wydaje - ale mnie osobiście brakuje takich rozmów
      przy kasie (życzliwych, oczywiście;-).
      Pewnie dlatego, że 'moja dusza ciągle jeszcze podróżuje', jak mówili
      starożytni Indianie;-) No i nie mogę zapomnieć moich znajomych
      osiedlowych kasjerek, które znały moje dzieci po imieniu i zawsze
      zamieniły pare życzliwych słów.

      A wścibstwo w takich sytuacjach to juz inna para kaloszy - 'small
      talk' przy kasie jak najbardziej, ale nic więcej;-)
      • reyka Re: rozmowy przy kasie 12.11.07, 22:03
        taak. u nas w osiedlowych sklepikach tez bywalo fajnie. panie do tej
        pory pytaja sie jak przyjade jak dzieci, jak sobie radze. raczej nie
        zdarzylo mi sie zadne wscibstwo "przy kasie" w polsce. a milo jest
        zamienic pare zyczliwych slow - to akurat nic nie kosztuje i nikogo
        nie razi.
        ale z drugiej strony jak sie do kogos nie zagada, to moze minac
        okazja do poznania milej osoby. tak poznalam pare fajnych dziewczyn
        na placu zabaw. tylko, ze nasze rozmowy nie zaczynaly sie od
        wscibskich pytan nie, ale to juz inna historia. :)
    • amikul Re: rozmowy przy kasie 12.11.07, 23:26
      mnie co prawda Polki nie pytały czy rodziłam w Irlandii. Ale za to
      Irlandczycy :). I to mężczyźni :)
      Nie wiem, może to dziwne tutaj urodzić bliżniaki :)
      A urodziły się w Polsce. I nawet wtedy nie myślelismy, że wylądujemy
      tak daleko od kraju....
      • pelach Re: rozmowy przy kasie 13.11.07, 09:16
        reyka - wydaje mi się, że trochę przesadzasz, a może i nawet źle odbierasz
        intencje tej osoby pracującej na kasie. Jeśli się mylę - następnym razem
        odpowiedz - przepraszam, ale proszę mi wybaczyć to moje prywatne sprawy o
        których nie rozmawiam z nieznajomymi, poza tym uważam,że moje prywatne sprawy
        nie powinny pana/pani interesować. Wścibskie osoby - to nie są miłe osoby, takie
        jest moje zdanie. Minęły już czasy kiedy było nas Polaków kilkunastu w Irlandii
        i gdy nadarzyła się okazja spotkania rodaka - wymieniało się cennymi
        informacjami. Teraz Polacy tutaj mają doskonałe źródła informacji np. internet,
        a wszelkie wścibskie pytania wynikają z chęci sprawdzenia - czy czasem nie
        powodzi Ci się lepiej, a jeśli tak to co zrobić, żeby mi było tak samo dobrze
        jak Tobie...
        Ktoś mi kiedyś powiedział, ze my-Polacy powinniśmy się na emigracji trzymać
        razem, pomagać sobie - gów... prawda, wcale nie. Takie "trzymanie się razem,
        pomaganie" to raczej "pasożytnictwo" i brak asymilacji z irlandzkim
        społeczeństwem, a nie "symbioza". Ja osobiście często byłam zaczepiana przez
        Polaków przy płaceniu za zakupy w sklepie (tylko dlatego, że na mojej karcie
        widnieje polskie imię i nazwisko), ale rozmowy te sprowadzały się do tego - co
        słychać? i takie tam... Nigdy nie zdarzyło się, żeby ktoś zadawał jakieś pytania
        odnośnie tego gdzie pracuję, o męża i dzieci.
        Reyka teraz wiedz na przyszłość - unikaj osób (z polskim imieniem na plakietce)
        siedzących na kasie ;-)
        Pozdrawiam!
        • olliesmum Jestem zaszokowana 13.11.07, 13:45
          Dziewczyny,
          Jestem tak zaszokowana... Waszymi reakcjami, ze od razu musze
          odpisac. Nie wiem, moze to ja jestem dziwna, ale nie widze w tym
          absolutnie nic strasznego, gdy kobieta (z Polski) pyta inna kobiete
          (z Polski) o tego typu sprawy.
          Wrecz przeciwnie - uwielabiam udzielac tego typu istotnych dla
          kobiet (na obczyznie) informacji - dzielenie sie doswiadczeniem z
          inna kobieta to dla mnie dowod na to, ze jestesmy istotami
          solidarnymi i nawzajem sie wspomagamy!
          Przeciez ta kobieta nie pytala o intymne doswiadczenia z porodu
          tylko o to, gdzie urodzily sie dzieci i wyrazila swoja opinie na
          temat szpitali tutejszych. Dla mnie to bylaby doskonala okazja na
          wyrazenie mojeje (pozytywnej) opinii :). I to wszystko.
          Oczywiscie ktos moze byc niesmialy i niechetnie o sobie mowic, to
          inna para kaloszy. Ogolnie rzecz biorac mysle, ze to normalne i
          naturalne, ze rodaczki pyta sie o ich doswiadczneia za granica.
          Kobiety, troche solidarnosci z plcia zenska ;) prosze!
          • annie_pl Re: Jestem zaszokowana 13.11.07, 14:41
            Zgadzam się w 100% z Gosią (a nie jest to częste:D).
            Moim zdaniem reakcja jest trochę przesadzona. Niejednokrotne zdarzało mi się
            "pomagać" czyt. informować na różne tematy osoby, które nie wiedziały czegoś.

            Raz jeden tylko pani na kasie podniosła moje ciśnienie, jak po mojej odpowiedzi
            na pytanie ile tu jestem, zapytała co robię (wracałam z pracy w garniturze) i
            ile zarabiam...tak mnie tym pytaniem rozłożyła na łopatki, że się głośno śmiać
            zaczęłam. Jak już przestałam to wyjaśniłam miłej młodej dziewczynie, że nie
            każdy lubi jak mu zadawać takie pytania i przepraszam, ale to moja sprawa:)))
            Nie czułam do niej urazy, bo i nie bylo o co...Długo potem się sobie
            kłaniałyśmy, aż ona wróciła do Polski.
          • mamaemilii Re: Jestem zaszokowana 13.11.07, 18:44
            Ja też z tych zszokowanych. Lekko, bo nie autorka wątku wyraźnie napisała, że
            przeważnie jej takie pytania nie przeszkadzają. Może więc ostatnia reakcja to
            wynik złego humoru i tyle...

            Ale podejście, by sobie nie pomagać, nie informować się nawzajem? Dlaczego?

            Jestem tu 15 miesięcy i nadal dowiaduję się właśnie od Polaków różnych rzeczy na
            temat życia tutaj. Ostatnio choćby tego, że bilet na śmieci do recyklingu jest
            dwa razy tańszy od normalnego :)

            Asymilacja asymilacją, ale Irlandczykom wiele rzeczy nie przyjdzie do głowy, by
            nas, imigrantów poinformować (nawet w urzędach). A nam, Polakom nie zawsze
            przyjdzie do głowy, by zapytać.
            • monika_irl Re: Jestem zaszokowana 13.11.07, 21:10
              a u mnie to zależy od osoby pytającej, jej tonu i od mojego humoru,
              napewno na pytanie ze sfery osobistej nie odpowiem, natomiast jeśli
              ktoś zapyta o sprawy urzędowe to jeśli wiem to nie ma dla mnie
              problemu pomóc.
              Najbardziej powalają mnie pytania typu gdzie pracujesz i ile
              zarabiasz, wtedy taka osoba jest już u mnie skreślona bo nie sądzę
              żeby w jakikolwiek sposób moja odpowiedz miała jej pomóc w życiu w
              IRL.
              Nieźle się też kiedyś uśmiałam na naszym forum, jak jedna z
              dziewczyn rzuciła tekstem że ona ma męża irlandczyka i wie co mówi,
              a sprawa dotyczyła chyba żłobków.
              hmmm... bez komentarza
              • annie_pl Re: Jestem zaszokowana 13.11.07, 22:12
                > Najbardziej powalają mnie pytania typu gdzie pracujesz i ile
                > zarabiasz, wtedy taka osoba jest już u mnie skreślona bo nie sądzę
                > żeby w jakikolwiek sposób moja odpowiedz miała jej pomóc w życiu w
                > IRL.

                heheheh Monika dokładnie tak samo myślę o osobach pytających o zarobki...brzydko
                mówiąc gó_no komu do tego ile zarabiam:P

                > Nieźle się też kiedyś uśmiałam na naszym forum, jak jedna z
                > dziewczyn rzuciła tekstem że ona ma męża irlandczyka i wie co mówi,
                > a sprawa dotyczyła chyba żłobków.
                > hmmm... bez komentarza

                no dokładnie - bez komentarza:)
                • reyka Re: Jestem zaszokowana 13.11.07, 22:46
                  to ja jeszcze od siebie napisze, ze na kazde pytanie jest miejsce i
                  czas.(podejrzewam, ze gdyby ta osoba zadala mi to pyt np na placu
                  zabaw zareagowalabym inaczej) sama nieraz udzielalam informacji
                  dziewczynom z polski np na placu zabaw. tylko ze w takiej sytuacji
                  ma sie jakis obraz osoby i opierajac sie na tej wlasnej subiektywnej
                  ocenie mozna lub nie z taka osoba porozmawiac. ja tez wszystkiego
                  nie wiem a mieszkam juz tu dosc dlugo. ale jakos nigdy nie przyszlo
                  mi do glowy pytac w kolejce po zakupy:)
                  a tak a propos unikania dziewczyn na kasach z polskimi imionami -
                  eeee no to to juz przesada, nie mozna wszystich do jedngo pudla
                  wrzucac:) nic to na przyszlosc moze nie dam sie zaskoczyc, ale same
                  wiecie, ze czasem dopiero po fakcie wiemy co trzebabylo zrobic....
                  • monika_irl Re: Jestem zaszokowana 14.11.07, 10:57
                    i z tym sie zgadzam ze kazde pytanie/rozmowa ma swoje miejsce i czas

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka