Dodaj do ulubionych

Sens życia ateisty

23.10.09, 17:17
Jaki jest sens życia ateisty?
Ludzie wierzący w reinkarnację starają się doskonalić, dobrze przeżyć życie,
żeby w następnym wcieleniu nie być jakąś larwą.
Chrześcijanie wierzą w życie wieczne "jednorazowej" duszy. Za dobre, zgodne z
przykazaniami życie pójdą do nieba.
Wyznawców Islamu też czeka nagroda w raju.
A co z ateistami?
Obserwuj wątek
    • strikemaster Re: Sens życia ateisty 23.10.09, 17:21
      A ateiści nagrodę mają tutaj, w tym życiu.

      > Chrześcijanie wierzą w życie wieczne "jednorazowej" duszy. Za dobre, zgodne z
      > przykazaniami życie pójdą do nieba.

      Nie wiedziałem, ze istnieją wielorazowe dusze. :D
      • now_way_out Re: Sens życia ateisty 23.10.09, 18:13
        Istnieje takie pojęcie. Chodzi o to, że u chrześcijan dla danego ciała ludzkiego
        jest przypisana konkretna dusza.
        To w New Age dusza przechodzi do innego człowieka, do rośliny lub zwierzęcia.
        • tlenek_wegla Re: Sens życia ateisty 23.10.09, 19:50
          Chodzi o to, że u chrześcijan dla danego ciała ludzkieg
          > o
          > jest przypisana konkretna dusza.



          NO dobrze .. Co w takim badz razie z blizniakami jednojajowymi?

          Co z rodzenstwem syjamskim?
          Czy duszea przypisana do jednej zygoty dzieli sie w przypadku gdy zygota dzieli
          sie nieprawidlowo na dwa oddzielne organizmy?

          A moze zgodnie z zapatrywaniem Tomasza, albo Augustyna twierdzisz, ze dusza
          wnika w zarodki dopiero jakis czas po zaplodnieniu?
          • now_way_out Re: Sens życia ateisty 23.10.09, 20:00
            Dusza, to nie jest jakiś duszek. Dusza to relacja między Bogiem a człowiekem.
            Ale proszę o ateistach.
            • tlenek_wegla Re: Sens życia ateisty 23.10.09, 20:05
              Nie odpowiedziales na pytanie. Stwierdziles cos. Dokladnie to:

              Chodzi o to, że u chrześcijan dla danego ciała ludzkiego
              jest przypisana konkretna dusza.


              Skoro uznajesz duzsze za relacje z bogiem, w takim razie zaden plod jej nie ma.
              Powiem wiecej nie maja jej rownez dzieci.

              Bowiem dzieci "odnajduja" swoje relacje z bogiem po bezczelnej indoktrynacji
              przeprowadzanej od przedszkola do liceum, czyli przez prawie 12 lat zycia dziecka.

              Ale wrocmy do mojego pytania...

              Co sie dzieje z dusza, ktora wg ciebie przypisana jest do kazdego ciala, kiedy
              cialo zachowuje sie wjatkowo. Zygota sie dzieli tworzac dwa organizmy, powstaja
              syjamskie blizniaki.
              • now_way_out Re: Sens życia ateisty 23.10.09, 20:19
                Chcesz mnie zagonić w kozi róg jak średniowiecznych "filozofów", którzy dyskutowali ilu diabłów zmieści się na końcu szpilki?
                Załóż temat o duszy, bo to jest OT.
                • tlenek_wegla Re: Sens życia ateisty 23.10.09, 20:21
                  Wiec nie odpowiesz na pytanie dotyczace stwierdzenia, ktore poczyniles?

                  O dusze ateistow sie nei martw.. Ateisci nie wierza. Jesli znajdziesz dowod na
                  istnienie duszy, beda wiedziec, ze istnieje. jak na razie dusza dla ateisty
                  istnieje tak samo jak krasnoludki, koziorozce, smoki i wrozki.
            • strikemaster Re: Sens życia ateisty 23.10.09, 20:09
              Sam zacząłeś temat o duszach, więc teraz wyjaśnij, na czym ta relacja polega, kiedy się pojawia i co z tymi bliźniakami jednojajowymi, bo jeden z nich jest obecnie prezydentem i to bardzo niepokojąca sytuacja, gdyby miało się okazać, że np. jest bezduszny, albo ma tylko pół duszy. :) BTW czy zatem po śmierci, dusza u katolika dalej jest przypisana do ciała? A co, jak ciała nie ma (np. zostało przetrawione przez rekina, spłonęło doszczętnie w katastrofie lotniczej, zostało skremowane itd.)?
              • tlenek_wegla Re: Sens życia ateisty 23.10.09, 20:16
                Chyba nam nie odpowie.. Twierdzil, ze szuka dyskusji i polegl na glupkowatym
                pytaniu o blizniaki jednojajowe..

                Ale zadnego wstydu w tym nie ma moj drogi kolego bez wyjscia.

                Zaden katol jeszcze na to pytanie nie odpowiedzial.
              • now_way_out Re: Sens życia ateisty 23.10.09, 20:27
                No dobrze.
                Wyjaśnia to Kongregacja Doktryny Wiary z 1979 r.

                "...3. Kościół stwierdza dalsze istnienie i życie — po śmierci — elementu duchowego obdarzonego świadomością i wolą w taki sposób, że ja ludzkie trwa nadal. Na oznaczenie tego elementu Kościół posługuje się słowem dusza, dobrze znanym w Piśmie św. i w Tradycji. Chociaż wyraz ten przybiera w Biblii różne znaczenia, Kościół uważa jednak, że nie ma ku temu żadnej poważnej racji, aby go odrzucić, owszem, uznaje za rzecz bezwzględnie konieczną mieć jakiś środek słowny dla uzasadnienia wiary chrześcijańskiej".
                • tlenek_wegla Re: Sens życia ateisty 23.10.09, 20:29
                  A bizniaki jednojajowe?
                  • now_way_out Re: Sens życia ateisty 23.10.09, 20:51
                    Napisz mi, do której klasy chodzisz, bo pytanie jest bardzo dziecinne i nie chcę
                    robić wykładu o greckim pojmowaniu duszy i o współczesnym katolicyźmie.
                    Pytam poważnie.
                    • tlenek_wegla Re: Sens życia ateisty 23.10.09, 20:52
                      Czy to istotne? Chodze na zajecia pierwszego roku roznych specjalnosci.
                      • now_way_out Re: Sens życia ateisty 23.10.09, 21:07
                        Dusza wg mnie ( a nie jestem teologiem) to świadomość, którą ma człowiek za życia i która (dzięki Bogu) będzie nadal istniała po śmierci. Zatem bliźniaki jedno, czy dwujajowe mają dusze osobne. Zroślaki jeśli mają jeden mózg i jedną świadomość mają moim zdaniem jedną duszę. Pojęcie duszy zmienia się, choćby dlatego, że dziś wiemy, że myślimy mózgiem, nie sercem.
                        Kiedy pojawia się u człowieka dusza? No wtedy, jak centralny układ nerwowy rozwinie się na tyle, że pojawia się owa świdomość.

                        U starożytnych Greków było wyraźne rozróżnienie na element stricte duchowy i stricte cielesny.
                        • tlenek_wegla Re: Sens życia ateisty 23.10.09, 21:09

                          > Kiedy pojawia się u człowieka dusza? No wtedy, jak centralny układ nerwowy rozw
                          > inie się na tyle, że pojawia się owa świdomość.


                          Wtedy tez pojawia sie czlowieczenstwo?
                          • now_way_out Re: Sens życia ateisty 23.10.09, 21:30
                            Tlenek_węgla, daj se czadu.
                            Przeczytałem właśnie Twoje miniforum o apostazji.
                            Masz syndom janczara. Wyrwałes się z KK i teraz jesteś jego największym wrogiem.
                            Ja też od lat nie chodzę do kościoła ale pamiętam o swoich korzeniach, o Tradycji.

                            Ponieważ za chwile zapytasz co to tradycja to już z góry odpowiem cytatem z "Misia":
                            "No, bo tradycją nazwać niczego nie możesz. I nie możesz uchwałą specjalną zarządzić, ani jej ustanowić. Kto inaczej sądzi, świeci jak zgasła świeczka na słonecznym dworzu! Tradycja to dąb, który tysiąc lat rósł w górę. Niech nikt kiełka małego z dębem nie przymierza! Tradycja naszych dziejów jest warownym murem. To jest właśnie kolęda, świąteczna wieczerza, to jest ludu śpiewanie, to jest ojców mowa, to jest nasza historia, której się nie zmieni. A to co dookoła powstaje od nowa, to jest nasza codzienność, w której my żyjemy."
                            • tlenek_wegla Re: Sens życia ateisty 23.10.09, 21:35
                              ...czyli unik.. typowe....

                              Zamiast odpowiedziec, dyskutowac wolisz personalne przepychanki.

                              Sluze cytatem z Ciebie:
                              "Wczoraj się zalogowałem i znalazłem to forum. Interesuje mnie religia
                              katolicka i inne religie.
                              Przeczytałem kilka wątków, ale są przeważnie antyreligijne, antykatolickie.
                              Kim są moderatorzy?
                              Czy warto tu dyskutować? "
                            • tlenek_wegla Re: Sens życia ateisty 23.10.09, 21:37
                              Masz syndom janczara. Wyrwałes się z KK i teraz jesteś jego największym
                              wrogiem


                              Druga sprawa. Uwazasz, ze zycie zgodnie ze swoim swiatopoladem to rzecz
                              zaslugujaca na pogarde? Domagasz sie szacunku dla swojego i gardzisz innymi?
                              • now_way_out [...] 23.10.09, 21:58
                                Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
                                • tlenek_wegla Re: Sens życia ateisty 23.10.09, 22:05
                                  Byc moze czasy sie zmienily.. Moi studenci, ktorych ucze na pierwszym roku,
                                  wydaja sie byc mnie religijni i niepewni swiatopogladowo. Wiedza czego chca.

                                  Moze to skrzywienie wynikajace z dziedziny. Studenci studiow przyrodniczych sa
                                  mniej podatni na bajki i cudowne opowiesci. Interesuje ich rzeczywistosc i
                                  medrca szkielko i oko.
                                  • now_way_out Re: Sens życia ateisty 24.10.09, 09:28
                                    Mała wiedza oddala od Boga, duża ponownie zbliża.
                                    Teraz jest taka tendencja do sakralizacji człowieka i uczłowieczania Boga.
                                    Przoduje w tym New Age.
                                • lumpior [...] 23.10.09, 22:11
                                  Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
                                  • enrque111 Re: Sens życia ateisty 24.10.09, 09:40
                                    lumpior napisał:

                                    > Nie sciemniej:proboszcz wzywa,a potrzeby ma wielkie.No ale:zbawienie.

                                    Czyżbyś był przybocznym jakiegoś proboszcza ? Tyle o nim wiesz ......
                                    • lumpior Re: Sens życia ateisty 24.10.09, 10:57
                                      enrque111 napisał:

                                      > lumpior napisał:
                                      >
                                      > > Nie sciemniej:proboszcz wzywa,a potrzeby ma wielkie.No
                                      ale:zbawienie.
                                      >
                                      > Czyżbyś był przybocznym jakiegoś proboszcza ? Tyle o nim
                                      wiesz ......
                                      Toc to zaraza,pasozytnicza grupa w spoleczenstwie,nie wpuszczam
                                      nawet za prog."sluzenie" szamanom to najwiekszy obciach,wstyd,zlo.
                                      • enrque111 Re: Sens życia ateisty 24.10.09, 12:22
                                        lumpior napisał:

                                        > > Czyżbyś był przybocznym jakiegoś proboszcza ? Tyle o nim
                                        > wiesz ......
                                        > Toc to zaraza,pasozytnicza grupa w spoleczenstwie,nie wpuszczam
                                        > nawet za prog."sluzenie" szamanom to najwiekszy obciach,wstyd,zlo.

                                        To, skąd u ciebie tyle wiedzy na temat jego upodobań i potrzeb ???
                                        Czyżby ci w czymś nie dogodził i teraz się mścisz ?
                                  • now_way_out Re: Sens życia ateisty 24.10.09, 09:45
                                    lumpior napisał:

                                    > proboszcz wzywa,a potrzeby ma wielkie.

                                    Ale potem nie domagaj się odszkodowania 1,2mlm zł!
                      • enrque111 Re: Sens życia ateisty 24.10.09, 09:37
                        tlenek_wegla napisał:

                        > Czy to istotne? Chodze na zajecia pierwszego roku roznych specjalnosci.

                        To strasznie dużo nauki przed tobą ! Czy na tych zajęciach macie już malowanki i kolorowanki, czy jeszcze tylko lepienie z plasteliny ?
                        • now_way_out Re: Sens życia ateisty 24.10.09, 09:43
                          Odpowiem za kolegę C_O. Czytaj ze zrozumieniem.
                          "Chodze na zajecia pierwszego roku roznych specjalnosci."
                          No pomyśl, kto chodzi na zajęcia poza studentami?
                          • enrque111 Re: Sens życia ateisty 24.10.09, 12:20
                            now_way_out napisał:

                            > Odpowiem za kolegę C_O. Czytaj ze zrozumieniem.
                            > "Chodze na zajecia pierwszego roku roznych specjalnosci."
                            > No pomyśl, kto chodzi na zajęcia poza studentami?

                            Sugerujesz zatem, że jest studentem ? Z jego infantylnych wypowiedzi wnioskowałem, że najwyżej jest to grupa przedszkolna sześciolatków, albo jakaś wyrównawcza dla pensjonariuszy zakładu zamkniętego :))
                            • now_way_out Re: Sens życia ateisty 24.10.09, 12:31
                              Ale napisał potem, że wykłada dla studentów I roku.
                              .. Moi studenci, ktorych ucze na pierwszym roku,
                              wydaja sie byc mnie religijni i niepewni swiatopogladowo. Wiedza czego chca.
                              Moze to skrzywienie wynikajace z dziedziny. Studenci studiow przyrodniczych sa
                              mniej podatni na bajki i cudowne opowiesci. Interesuje ich rzeczywistosc i
                              medrca szkielko i oko
                              .
                              Może pierwszego roku życia?
                            • yoki-oki Re: Sens życia ateisty 30.10.09, 19:01
                              enrque111 napisał:

                              > Sugerujesz zatem, że jest studentem ? Z jego infantylnych wypowiedzi wnioskował
                              > em, że najwyżej jest to grupa przedszkolna sześciolatków, albo jakaś wyrównawcz
                              > a dla pensjonariuszy zakładu zamkniętego :))

                              To do której grupy ty się zaliczasz?
                • astrotaurus Re: Sens życia ateisty 24.10.09, 10:34
                  now_way_out napisał:

                  ** Wyjaśnia to Kongregacja Doktryny Wiary z 1979 r.
                  "...3. Kościół stwierdza dalsze istnienie i życie — po śmierci — elementu
                  duchowego obdarzonego świadomością i wolą w taki sposób, że ja ludzkie trwa
                  nadal. Na oznaczenie tego elementu Kościół posługuje się słowem dusza, dobrze
                  znanym w Piśmie św. i w Tradycji. Chociaż wyraz ten przybiera w Biblii różne
                  znaczenia, Kościół uważa jednak, że nie ma ku temu żadnej poważnej racji, aby
                  go odrzucić, owszem, uznaje za rzecz bezwzględnie konieczną mieć jakiś środek
                  słowny dla uzasadnienia wiary chrześcijańskiej
                  ".***

                  Jeśli chcesz prowadzić poważna dysputę z ateistami, którzy najczęściej są
                  również racjonalistami powinieneś wiedzieć o czym mówisz.
                  To taka retoryczna uwaga, bo wasze upodlenie mózgu religią właśnie uniemożliwia
                  realne spojrzenie na sprawy.
                  A gdyby coś Ci w umyśle zajarzyło - taka uwaga będzie tym bardziej niepotrzebna,
                  bo będziesz od razu wiedział co prawda co chciejstwem.
                • seth.destructor A jak dusza widzi? 24.10.09, 22:59
                  A jest coś tam o postrzeganiu zmysłowym? Bo ja nie widzę specjalnej różnicy między nieistnieniem duszy po śmierci a nieodbieraniem przez nią żadnych bodźców (skoro nie ma ciała i zmysłów).
                  • now_way_out Re: A jak dusza widzi? 24.10.09, 23:20
                    Postrzeganie po śmierci zostanie. Bez zmysłów, ale zostanie. I rozum, i wolna
                    wola też zostaną.
                    • seth.destructor Re: A jak dusza widzi? 26.10.09, 20:00
                      A co z pamięcią? Pamięć jest w mózgu, który zostanie zjedzony przez robaczki.
                      • nehsa Re: Pamięć. 27.10.09, 07:38
                        seth.destructor napisał:
                        "> A co z pamięcią? Pamięć jest w mózgu, który zostanie zjedzony
                        przez robaczki. "

                        spostrzeżenie nehsy:
                        Pamięć, ta zaarchiwowana w następstwie doświadczenia zmysłowego
                        będzie zjedzona. Pozostałe zasoby się ostaną.
                        • now_way_out Re: Pamięć. 27.10.09, 09:52
                          nehsa napisał:

                          > spostrzeżenie nehsy:
                          > Pamięć, ta zaarchiwowana w następstwie doświadczenia zmysłowego
                          > będzie zjedzona. Pozostałe zasoby się ostaną.

                          Wreszcie mogę się z Nehsą zgodzić. :)
                          Niemniej archiwum będzie prawdopodobnie na Sądzie Ostatecznym udostępnione człowiekowi.
                          • radzimir11 Re: Pamięć. 27.10.09, 17:17
                            nehsa i droga dokądś tam, na spółkę napisali:

                            > > spostrzeżenie nehsy:
                            > > Pamięć, ta zaarchiwowana w następstwie doświadczenia zmysłowego
                            > > będzie zjedzona. Pozostałe zasoby się ostaną.
                            >
                            > Wreszcie mogę się z Nehsą zgodzić. :)
                            > Niemniej archiwum będzie prawdopodobnie na Sądzie Ostatecznym udostępnione czło
                            > wiekowi.

                            Życzę zatem obu panom: Smacznego!

                            radzimir11 - dobrze wychowany
                            • nehsa Re: Bolączka niedowartościowania. 27.10.09, 17:53
                              radzimirze11!
                              Ja zadowalam się rozumieniem Nauki Wszechmogącego Ojca Wszystkich
                              Ludzi, którym to rozumieniem w taki sposób, jak potrafię, dzielę się
                              z innymi.

                              Na Forum GW, i nie tylko, przedłożyłem pod publiczny osąd dowody
                              zależności człowieka od Ojca-Boga, i od Syna-Boga.
                              Przypominam je:
                              1./ Brak dowodu zależności mowy człowieka, czyli zdolności do
                              mówienia, od człowieka.
                              1a./ Niematerialność sensu ludzkiej mowy.

                              2./ Nosicielstwo powinności=zobowiązaniu do solidarności,
                              czyli do wzajemnie życzliwej, równoprawnej współpracy wszystkich ze
                              wszystkimi.

                              Ani ty, ani nikt inny, nie zdyskwalifikowaliście podanych przeze
                              mnie dowodów zależności człowieka od "Boga"(jak mówicie).

                              Zatem o jakim ateiźmie mowa?

                              O kołtuńskim zaprzeczaniu rzeczywistości. Przecież tak jest, tak się
                              dzieje. Dlatego ja nie rozumię, dlaczego ty, lub inni, tych
                              dowodów nie akceptujecie?


                              • radzimir11 Re: Bolączka niedowartościowania. 27.10.09, 18:33
                                nehsa napisał:

                                > radzimirze11!
                                > Ja zadowalam się rozumieniem Nauki Wszechmogącego Ojca Wszystkich
                                > Ludzi, którym to rozumieniem w taki sposób, jak potrafię, dzielę się
                                > z innymi.

                                Ja natomiast zadowalam się samym życiem i dzielę się tym zadowoleniem z innymi,
                                a nawet w uniesieniu tworzę nowe:). Czy to nie wystarczy? A to, co mam z niego
                                rozumieć, na swój własny, niepowtarzalny sposób zrozumiałem. Nie potrzebuję już
                                żadnych guru, nauczycieli i mesjaszy. Jestem sobie sam sterem, okrętem i
                                żeglarzem w jednym. Tak jak młody bóg w trójcy jedyny.

                                Nie czuję się niedowartościowany, a wręcz przeciwnie! Być może dlatego nie
                                szukam swoich wyznawców? Dziękuję ci jednakowoż, że chcesz dzielić się z nami
                                rozumieniem NWOWL. I za to cię lubię. Naprawdę. A szczególnie za zdemaskowanie
                                tego drania Jeszuę, podszywającego się pod syna samego BOga. Będzie ci to
                                policzone na Sądzie Ostatecznym. Bóg z pewnością weźmie to pod uwagę.

                                > Na Forum GW, i nie tylko, przedłożyłem pod publiczny osąd dowody
                                > zależności człowieka od Ojca-Boga, i od Syna-Boga.
                                > Przypominam je:
                                > 1./ Brak dowodu zależności mowy człowieka, czyli zdolności do
                                > mówienia, od człowieka.
                                > 1a./ Niematerialność sensu ludzkiej mowy.
                                >
                                > 2./ Nosicielstwo powinności=zobowiązaniu do solidarności,
                                > czyli do wzajemnie życzliwej, równoprawnej współpracy wszystkich ze
                                > wszystkimi.
                                >
                                > Ani ty, ani nikt inny, nie zdyskwalifikowaliście podanych przeze
                                > mnie dowodów zależności człowieka od "Boga"(jak mówicie).

                                Nie mam nawet takiego zamiaru, by dyskwalifikować twoje dowody. Twoje dowody, to
                                twoje. Co mi do nich. Ja mam swoje.

                                > Zatem o jakim ateiźmie mowa?

                                No właśnie nie wiem, zważywszy, że ten ma różne odcienie i blaski.

                                > O kołtuńskim zaprzeczaniu rzeczywistości. Przecież tak jest, tak się
                                > dzieje. Dlatego ja nie rozumię, dlaczego ty, lub inni, tych
                                > dowodów nie akceptujecie?


                                Jeśli rozumiesz NWOWL, to powinieneś zrozumieć i to, dlaczego jedni ją
                                akceptują, a inni nie. Czy Bóg ci tego jasno i dobitnie nie oznajmił, nie
                                dopisał, że tworząc życie, nas - nie postawił na jeden model, który piałby na
                                jedną nutę jak mu zagrają, a wręcz przeciwnie - postawił na różnorodność postaci
                                występujących w Jego sztuce, zwanej Życiem?

                                radzimir11 - dowartościowany
                                • now_way_out Re: Bolączka niedowartościowania. 27.10.09, 20:54
                                  radzimir11 napisał:
                                  > Jestem sobie sam sterem, okrętem i
                                  > żeglarzem w jednym.

                                  Mam wrażenie, że jesteś nawet sam sobie sterem, okrętem, żeglarzem i oceanem. :P
                                  • radzimir11 Re: Bolączka niedowartościowania. 27.10.09, 21:09
                                    now_way_out napisał:

                                    > Mam wrażenie, że jesteś nawet sam sobie sterem, okrętem, żeglarzem i oceanem. :
                                    > P

                                    Masz dobre wrażenie:P Wszystko wskazuje więc na to, że jesteś bardzo wrażliwa
                                    ... No, bo fala jest morzem, albo i oceanem nawet ...

                                    radzimir11 - wilk morski :P
            • astrotaurus Re: Sens życia ateisty 24.10.09, 10:20
              now_way_out napisał:

              ** Dusza, to nie jest jakiś duszek. Dusza to relacja między Bogiem a człowiekem.
              Ale proszę o ateistach. **

              Bredzisz, Kolego!

              Przeczytaj choćby co spłodziłeś w poscie tytułowym: pytasz o ateistów w
              odniesieniu do bredni ględzonych przez różnych religijnych.
              Żeby udzielić odpowiedzi na takie pytanie trzeba wiedzieć co to jest to takie
              różne jak dusza choćby.

              Generalnie Pytanie tytułowe jest idiotyczne i znać nim jedynie zwykłą u
              religijnych pogardę dla inności. Jesteś dziwolągiem umysłowym powtarzającym po
              nieukach bajki, których nie potrafisz uzasadnić, wykazać ich prawdziwości, a
              wytrząsasz się nad ateistami, którzy tych bajek nie łykają.

              Skup się najpierw w ogóle na tym kto to jest ateista.
              A-teista, czyli nie-teista.
              I to już koniec.

              Ty zadeklarowałeś uznanie za prawdę jednej z wielu głupich bajek, ateista tego
              nie zadeklarował.
              Czego zatem chcesz w odpowiedzi? Żeby ateista uznał, że źle mu bez jakiegoś
              bożka, bez opieki mamusi w niebie, bez porad jakiegoś kolejnego nieuka w
              kolorowym kartonie na głowie na tronie watykańskim?

              I weź pod uwagę ile Ty sam odrzuciłeś religii, teizmów przeróżnych..
              chcesz się wytrząsać nad ateista, bo odrzucił raptem 1 teizm więcej - ten Twój ?!
              Puknij się w głowę przed pukaniem w klawiaturę.
        • astrotaurus Re: Sens życia ateisty 24.10.09, 10:05
          now_way_out napisał:

          **Istnieje takie pojęcie. Chodzi o to, że u chrześcijan dla danego ciała
          ludzkiego jest przypisana konkretna dusza.
          To w New Age dusza przechodzi do innego człowieka, do rośliny lub zwierzęcia.**

          Kolego, masz śmietnik w głowie i nie uporządkujesz go mówiąc o wszystkim naraz.
          Jeśli chcesz się zajmować religioznawstwem, to ateiści nie bardzo mają tu co robić.
          A jak chcesz wybrzydzać na ateistów to pasowałoby choć uprawdopodobnić brednie,
          do których, Twoim zdaniem, ateiści powinni się odnosić w swoim światopoglądzie.

          Nie istnieje nic takiego jak dusza, dopóki nie wykażesz, że jest inaczej.
          Chodzi ci o to, że ateista jest ubogi duchem, bo nie wymysla sobie tylu
          idiotyzmów co różni religijni?
          • now_way_out Re: Sens życia ateisty 24.10.09, 10:26
            astrotaurus! twoje wypowiedzi są "bes sęsu".
            • astrotaurus Re: Sens życia ateisty 24.10.09, 10:39
              now_way_out napisał:

              > astrotaurus! twoje wypowiedzi są "bes sęsu".


              Dałeś kolejny dowód, że nie mylę się ani za grosz!
              Pyszałkowate werdykty na podstawie jedynie tępego zadowolenia z siebie to
              wszystko na co Cie stać, kiedy zostajesz wytrącony z bełkotania. Bełkotania,
              które niewydarzonemu filozofowi wydaje się nad wyraz przemądre, dopóki nie
              zetknie się z opozycją.

              Tak będzie dopóki swojego widzenia świta nie oprzesz na rozumie.
    • karbat Re: Sens życia ateisty 23.10.09, 17:28
      now_way_out napisał:

      > Jaki jest sens życia ateisty?
      > Ludzie wierzący w reinkarnację starają się doskonalić, dobrze
      >przeżyć życie,żeby w następnym wcieleniu nie być jakąś larwą.

      nie znajac tej religii nie powinno sie wypisywac glupot

      >Chrześcijanie wierzą w życie wieczne "jednorazowej" duszy. Za
      >dobre, zgodne z przykazaniami życie pójdą do nieba.

      pojda do nieba tzn . gdzie , na Marsa ?

      >Wyznawców Islamu też czeka nagroda w raju.

      rajcuja ich te czterdzisci dziewic ;) .
      pustynna biedota ,chce miec w raju to czego na ziemi nie miala .
      Fontanny , kwiaty , ladne zapachy., zlote naczynia pelne zarcia .
      itd.

      >A co z ateistami?

      nie potrzebuja wierzyc w bzdury
      • now_way_out Re: Sens życia ateisty 23.10.09, 19:03
        karbat napisał:

        > nie znajac tej religii nie powinno sie wypisywac glupot
        >
        > rajcuja ich te czterdzisci dziewic ;)

        No widzisz jak znasz Islam? 72 hurysy ! Pomyliłeś chyba z 40 rozbójnikami od Alibaby :)

        > pojda do nieba tzn . gdzie , na Marsa ?

        Na Marsa dusze męskie. Żeńskie na Wenus.
      • astrotaurus Re: Sens życia ateisty 24.10.09, 09:57
        karbat napisał:

        ** nie znajac tej religii nie powinno sie wypisywac glupot**

        Eeee, najłatwiej jest wyszydzić cokolwiek na podstawie własnego zadowolenia z
        siebie.
        Gdyby religijni zastanawiali się choć ciut nad religią wszystko byłoby inaczej.
        Musieliby na przykład uwierzyć we wszystkich bogów naraz (skoro już ,
        odrzuciwszy logikę przyjęli wiarę), albo podać kryteria wyboru. A oni robią
        dalszy etap odrzucania - argumentują : "bo tak!".
        I łańcuszek idzie dalej: guru powie, że są mądrzy, bo mają najmojszą i
        najmądrzejsza religię i już uważają, że moga wydziwiać na inne...
        Religijny potworniak mózgu robi straszne spustoszenia w człowieczeństwie.


        **now_way_out : "Chrześcijanie wierzą w życie wieczne "jednorazowej"
        duszy. Za dobre, zgodne z przykazaniami życie pójdą do nieba.**

        pojda do nieba tzn . gdzie , na Marsa ? **

        Chyba się czepiasz....
        Rozmówca przecież tu wyraźnie stwierdza, że to tylko wiara, chciejstwo, a nie
        coś mądrego, konkretnego... :D
        Idiotyzmy sprzedaje jako fakty w przypadku wyznawców islamu, kiedy mówi:
        "Wyznawców Islamu też czeka nagroda w raju."
        ne zapachy., zlote naczynia pelne zarcia .
    • seth.destructor Moralność a wiara to dwie różne rzeczy 23.10.09, 17:32
      Żaden z wymienionych przykładów nie jest dom końca prawdziwy. Może oczywiście są jacyś ludzie, którzy żyją tylko pod kątem egzystencji pośmiertnej, jednak większości zależy raczej na życiu zgodnie z własną prywatną moralnością, która nie zależy od wyznawanej religii.
    • lumpior Re: Sens życia ateisty 23.10.09, 17:34
      Kazdemu robole obrobia zad i koniec,wiec nie wciskaj ciemnoty.Ja ze
      wzgladow higieny swojego trupa polece kremacji.A zycie jest realisty-
      czne,bez cudow i wycia do niebios i to za posrednictwem kieckowych
      zbawicieli.Zycie zatruwaja nam tylko katole i ich szamani,obyczaje,
      no ale jest smieszniej i jaja jak berety. > Chrześcijanie wierzą
      w życie wieczne "jednorazowej" duszy. Za dobre, zgodne z
      > przykazaniami życie pójdą do nieba.
      No takie bzdury moga byc tylko efektem defektu umyslu
      spowodowanego "wykladami" z ambony.
      • now_way_out Re: Sens życia ateisty 23.10.09, 19:07
        lumpior napisał:

        > swojego trupa polece kremacji.

        To niestety nie zapobiegnie zmartwychwstaniu twego ciała.
    • krzyc_h Re: Sens życia ateisty 23.10.09, 18:20
      now_way_out napisał:

      > Ludzie wierzący w reinkarnację starają się doskonalić, dobrze przeżyć życie,
      > żeby w następnym wcieleniu nie być jakąś larwą.

      Wiara w reinkarnacje dobra dla tego kto system kastowy lubi:
      pl.wikipedia.org/wiki/System_kastowy
      > Chrześcijanie wierzą w życie wieczne "jednorazowej" duszy. Za dobre, zgodne z
      > przykazaniami życie pójdą do nieba.

      Wiara we wszechnajbozie i dusze nieśmiertelne dobra dla tego kto krucjaty i
      stosy rozpalać lubi.

      > Wyznawców Islamu też czeka nagroda w raju.

      Wiara w Allaha dobra dla tego kto niewiernych ubić i hurysy nadobne za to dostać
      lubi.
      pl.wikipedia.org/wiki/Hurysa
      > A co z ateistami?

      Ateizm dobry dla tego który kast, krucyjat, stosów i ubijania niewiernych nielubi :)
      • now_way_out Re: Sens życia ateisty 23.10.09, 18:55
        Krzychu!
        Wikipedia to nie jest dobre źródło wiedzy.
        Przejdź się do biblioteki. To taki domek z papierowymi książkami stojącymi na drewnianych regałach.
        • krzyc_h Re: Sens życia ateisty 23.10.09, 19:03
          Bardzom kontent ty porady ale poradźcie kumie w który to księdze wycytać co
          system kastowy nijak sie ma do reinkarnacyji.
          • now_way_out Re: Sens życia ateisty 23.10.09, 19:14
            Wątek o ateistach. Nie chcę robić OT. Ale załóż może taki temat: reinkarnacja a system kastowy.
    • nelsonek Re: Sens życia ateisty 23.10.09, 19:02
      Z ateizmu nie mozna nic czerpac bo ateizm sam w sobie jest [b]pusty[b].
      Tylko nie dorabiaj sobie ideologii, ze skoro ateizm jest pusty to ateisci tez sa
      pusci.
      • now_way_out Re: Sens życia ateisty 23.10.09, 19:50
        Nie dorabiam ideologii ale są tacy, którzy dorabiają.
        Np. Racjonalista pokazuje szczęśliwych ateistów. ateizm.50webs.com/
        Tylko robi to wybiórczo.
        Brakuje tu Jerzego Urbana.
        A Stephen Hawking zdanie zmienił. Jak trwoga, to do Boga.
        • lumpior Wiara to:niewolnictwo,ciagly strach. 23.10.09, 19:59
          Dlatego katole powtarzaja; Jak trwoga, to do Boga.
          Do tego wszelkie modly,szopki,dogmaty i fanaberie ich szamanow,a
          glowny cel to:TACA,czyli byt,ciemnota,zacofanie,glupota ogolna.
          • now_way_out Re: Wiara to:niewolnictwo,ciagly strach. 23.10.09, 20:09
            lumpior napisał:

            > ... modly,szopki,dogmaty i fanaberie ich szamanow,a
            > glowny cel to:TACA,czyli byt,ciemnota,zacofanie,glupota ogolna.

            Wyczuwam Twój lęk. Dlatego powiem za Papieżem- Nie lękaj się!
            • lumpior Re: Wiara to:niewolnictwo,ciagly strach. 23.10.09, 20:25
              now_way_out napisał:

              > lumpior napisał:
              >
              > > ... modly,szopki,dogmaty i fanaberie ich szamanow,a
              > > glowny cel to:TACA,czyli byt,ciemnota,zacofanie,glupota ogolna.
              >
              > Wyczuwam Twój lęk. Dlatego powiem za Papieżem- Nie lękaj się!
              >
              >
              Niewolnik nic nie wyczuwa,strach to jego zycie,a strach zabiera
              rozum.
              • now_way_out Re: Wiara to:niewolnictwo,ciagly strach. 24.10.09, 14:35
                lumpior napisał:

                > strach zabiera
                > rozum.

                Powtórzę- nie lękaj się Lumpie!
                • lumpior [...] 24.10.09, 15:18
                  Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
                  • now_way_out zgłoś 24.10.09, 15:37
                    A teraz poważnie Lump.
                    Jeśli molestował cię duchowny lub ktokolwiek inny np. ojciec, wujek, to zgłoś to
                    na policję. Na forum ci nie pomożemy.
                    Zostałeś niewątpliwie skrzywdzony, co czuć na kilometr.
                    Terapia powinna pomóc.
                  • enrque111 Re: Wiara to:niewolnictwo,ciagly strach. 24.10.09, 17:49
                    lumpior napisał:

                    > Nie becz parafialny baranie.

                    A, co ? To tylko tobie jest zarezerwowane ............ po piwie ?
        • psk.1 Ciekawe 23.10.09, 20:46
          > Np. Racjonalista pokazuje szczęśliwych ateistów
          ateizm.50webs.com/
          przyjrzałeś sie motywacjom wymienionych tam ateistów?
          część z nich nie wierzy bo nie ma dowodów na istnienie Boga(a to
          wiara opiera sie na dowodach?), cześć nie wierzy w Boga bo wierzy(!)
          w ludzkość, siebie, naukę, filozofię...

          ale niech bedzie... miałbym tylko prośbe by naukowymi dowodami, ktore
          zapewne leżą u podstaw ich światopoglądu przekonali handlarza bronią
          ktoremu świetnie i wygodnie sie żyje i nic sobie nie robi z tragedii
          ktore ta broń niesie, że jego sposób na życie jest niewłaściwy( w
          kontekście ich światopoglądu)

          a może ktoś z forumowych ateistów ma takie argumenty, ktore by
          udowodniły owemu handlarzowi nieracjonalność jego działań?
          • now_way_out Re: Ciekawe 23.10.09, 20:56
            Słuszna uwaga.
            Coś Ci zacytuję o dobrych i złych ateistach:

            "Dobrzy ateiści to tacy, którzy nie rozumieją do końca ateizmu i nie próbują
            realizować go w praktyce. Źli ateiści to tacy, którzy zdają sobie sprawę czym
            tak naprawdę jest ateizm i korzystają w pełni z tego zrozumienia."
            I to są ci źli handlarze bronią.
            • nelsonek Re: Ciekawe 25.10.09, 00:02
              A co mozna rozumiec z ateizmu poza tym ze Boga nie ma? NIC kompletnie. Zero, nula.
          • grgkh Zło świata - kłamstwo 24.10.09, 18:51
            Przecież to całkiem nieistotne, czy ktoś wierzy czy nie, bo w obu
            przypadkach skutki mogą być czasem róne, a innym razem podobne.

            Najważniejsze jest to, czy potrafimy oprzeć się przyjmowaniu fałszu
            jako prawdy, podleganiu dogmatyzmowi. Dogmatyzm innej niż relijna
            maści jest tak samo zły.

            Prawda o świecie dostępna nam wszystkim jednakowo uniemożliwi nam
            wykorzystywanie jednych ludzi przez drugich. W tym jest całe zło
            świata, w kłamstwie.

            Dogmatyzm religijny instaluje w głowie bombę. Odpalić jest ją bardzo
            łatwo. Brak tej bomby daje nam szansę na lepsze rozumienie świata i
            naszą na nim rolę.
            • psk.1 Re: Zło świata - kłamstwo 24.10.09, 20:57
              > Prawda o świecie dostępna nam wszystkim jednakowo uniemożliwi nam
              > wykorzystywanie jednych ludzi przez drugich. W tym jest całe zło
              > świata, w kłamstwie.


              tylko czym jest ta prawda?

              z twoich postów wynika że opierasz sie tylko na racjonalnych i udowodnionych naukowo zasadach wiec daj niezbity argument na to ze wykorzystywanie jednych przez drugich jest nieracjonalne i nielogiczne( może być na przykładzie zadowolonego z życia handlarza bronią), daj dowód ktorego nie bedzie można zignorować tak jak np nie można ignorować zasad matematyki przy budowie domu.

        • nelsonek Re: Sens życia ateisty 25.10.09, 00:00
          > Nie dorabiam ideologii

          To bardzo dobrze

          ale są tacy, którzy dorabiają.
          > Np. Racjonalista pokazuje szczęśliwych ateistów.

          Pokazywanie szczesliwych ateistow nie jest dorabianiem ideologii. Nie
          mozna dorabiac ideologii do czegos co jest puste. Moze za to byc
          obalaniem argumentu, ze z Bogiem zyje sie lepiej.

          > Tylko robi to wybiórczo.
          > Brakuje tu Jerzego Urbana.

          A skad wiesz, ze Urban uwaza sie za szczesliwego czlowieka? :)

          > A Stephen Hawking zdanie zmienił. Jak trwoga, to do Boga.

          Stary, wytarty i do tego bzdurny slogan.
      • grgkh Różnica między teizmem i ateizmem 24.10.09, 18:27
        nelsonek napisał:

        > Z ateizmu nie mozna nic czerpac bo ateizm sam w sobie jest
        > pusty.

        Teizm różni się tylko deklaracją istnienia bogów. Niczym więcej. Ale
        konsekwencje tej drobnej róznicy są ogromne.

        > Tylko nie dorabiaj sobie ideologii, ze skoro ateizm jest
        > pusty to ateisci tez sa pusci.

        Ateizm jest BRAKIEM teizmu. Nie oznacza to, że cokolwiek, do
        czego zdolni są teiści może być zakazane dla ateistów. Ateista może
        być najgorszą kanalią, ale też może być największym mędrcem. Ale o
        jedną cechę jest LEPSZY od teisty na pewno. Nie wierzy w religijne
        dogmaty, co mu daje większą szansę, że nie uznaje żadnych dogmatów.
        Systemy religijne oparte na dogmacie istnienia bogów były zawsze, są
        teraz i jeszcze długo będą bardzo potężne. Skala negatywnego
        oddziaływania tego dogmatyzmu degenerowała myślenie miliardów ludzi.
        Nie znaczy to, że czyniła z nich złych z założenia, ale odbierała
        ludziom to, co w nas najbardziej ludzkiego - zdolność do
        przemyślanego, logicznego, racjonalnego poszukiwania prawdy. Tam
        gdzi prawda ma przewagę nad zakłamaniem, nad zakłamanym stylem
        myślenia, tam znika niewolnictwo umysłowe, skłonność do podlegania
        manipulacji itp. Społeczeństwa wolne umysłowo mają większą szansę na
        dogadywanie się, na przyjmowanie dobrej argumentacji, do dochodzenie
        do prawdziwych, a nie zafałszowanych, opartych na nieuczciwosci
        metodach współistnienia.

        I dlatego ateizm, czyli pustota dogmatyzmu z religijną
        nalepką jest lepszym rozwiązaniem dla ludzkości niż podleganie
        teizmowi, a w nim zgoda licznej większości na pokorne, bezmyślne
        przyjmowanie "prawdy" oraz nielicznej grupki, która czerpie osobiste
        profity z wykorzystywania tej pierwszej.

        Teizm jest zakłamaniem. Ma fałsz wpisany w siebie. Rezygnacja z
        teizmu to dopiero szansa na nie podleganie dogmatom, ale już i
        jednak tą szansą jest. Teizm jej nie daje wcale.
        • now_way_out fajne wypracowanko 24.10.09, 19:09
          Bardzo fajne wypracownie klasowe.
          Tylko, ze gdyby nie było religii katolickiej, to może by była jakaś "indiańska", która nakazywałaby zabijać "wrogów", czyli wszelkich obcych.
    • piwi77 Re: Sens życia ateisty 23.10.09, 19:24
      Jeżeli są różnice w sensie życia, to nie wynikają one ze
      światopoglądu. Światopogląd może mieć wpływ jedynie na jakość życia
      tu i teraz, ale nie na sens, którego możliwe, że życie człowieka,
      niezależnie od wyznawanego światopoglądu, w ogóle nie ma.
      • nehsa Re: Sens życia. 23.10.09, 21:03
        piwi77 napisał:
        "Jeżeli są różnice w sensie życia, to nie wynikają one ze
        światopoglądu. Światopogląd może mieć wpływ jedynie na jakość życia
        > tu i teraz, ale nie na sens, którego możliwe, że życie człowieka,
        > niezależnie od wyznawanego światopoglądu, w ogóle nie ma. "

        odp. nehsy:
        1./ W ponadreligijnej Nauce Ojca-Boga, która oznajmiał Syn-
        Bóg macie zrozumiale napisane.
        Zycie doczesne ma sens wówczas, kiedy swoim
        postępowaniem=współpracą
        dowodzimy podażąnia do Wolności.

        2./ Dowodem wykorzystywania przez nas nieśmiertelnego
        Ducha=cząstki Stwórcy, jest brak dowodu zależności mowy od
        człowieka, czyli zdolności do mówienia.
        I oczywisty fakt, niematerialności sensu słowa, mowy z ust
        człowieka.
        .

        No i oczym tu bić pianę. Jak nie mam racji, to podajcie
        dowody zależności zdolności do mówienia od człowieka, albo
        materialności sensu.


        • grgkh Jeszcze o sensie życia 24.10.09, 18:44
          Życie się pojawiło spontanicznie, jako konsekwencja właściwości
          naszego świata. Świadomość jest też wynikiem ewolucji życia i
          skutkiem własciwości samego Wszechświata.

          Jako skutek nie może mieć SWOJEGO sensu.

          Ale my, ludzie, możemy poszukać dla siebie celowości istnienia.

          Celem istnienia jest samo istnienie, a więc będzie ono tym
          skuteczniejsze, im lepiej potrafimy poznać świat i unikać zagrożeń
          prowadzących do unicestwienia. Przy okazji możemy zacząć szanować
          nie tylko siebie, ale i innych ludzi. Można pójść dalej - zacząć
          szanować (współistnieć w miarę bezkolizyjnie) z resztą świata
          ozywionego, a nawet i całego środowiska.

          Wiedza pomaga nam w tym. A dla prawdziwej wiedzy niezbędna jest
          umiejętność oddzielania prawdy od fałszu. Taka sama dla wszystkich
          nas, ludzi. Nie powinno się niektórych z nas oszukiwać, że mogą
          swoje życie traktowac lekko, marnować je dla czczenia fałszów, by
          dawać tym okazję do wyzysku ich przez oszukujących.

          Życie jest jedno. Cenne dla każdego. Cenne dla nas wszystkich, bo
          zwiększa wspólny potencjał myślowy całej ludzkości i wiedzy o
          świecie, którą ona gromadzi dla swego pożytku.

          Tak widzę to z perspektywy ateisty, a więc tego, któremu zależy, by
          po mnie pozostało coś najwartościowszego, prawda.

          Dopóki istnieją ludzie, dopóty istnieje ewoluująca ludzka kultura.
          Dbajmy o nią. Im będzie lepsza, tym większa szansa, że dłużej
          przetrwa, że tym, którzy będą jej używali będzie lepiej. Jej jakość,
          to jakość życia nas wszystkich. I życzę jej nieśmiertelności, bo jej
          nieśmiertelność daje szansę na nieśmiertelność przyszłym pokoleniom.
          • now_way_out Re: Jeszcze o sensie życia 24.10.09, 19:14
            Bardzo fajnie napisałeś jak na ateistę.
            Być może, że to w drodze ewolucji człowiek doszedł do wniosku, że nie należy
            zabijać (bo będzie odwet), kraść (bo nas też okradną), kłamać (bo się pogubimy),
            ru... cudzych kobiet itd.
            • lumpior Re: Jeszcze o sensie życia 24.10.09, 20:18
              że nie należy
              > zabijać (bo będzie odwet), kraść (bo nas też okradną), kłamać (bo
              się pogubimy NO NIE,kompletny DUREN :odwet,bo nas okradna,bo sie
              pogubimy !!!Ot wartosci katolskie,zasady,a do tego jest jeszcze
              klecha w skrynce spowiedniej i zalatwi wszystko. Dranstwo do
              potegi,dobrze ze sa jeszcze paragrafy i wyroki sadowe.BOJ SIE!!!
              NO a > ru... cudzych kobiet itd.
              A kto powiedzial ze NIE,klecha,a sam co robi? Twoja ewolucja jest na
              drzewie wiec tam twoje miejsce. Nie mozna,no idiota i bez jaj.
              • now_way_out Re: Jeszcze o sensie życia 24.10.09, 20:35
                to nie ja wymyśliłem ,to RACJONALIŚCI.
                Zdecyduj się zatem w co wierzysz? w racjonalizm, czy w g<ówno?
          • enrque111 Re: Jeszcze o sensie życia 24.10.09, 20:35
            grgkh napisał:

            > Życie się pojawiło spontanicznie, jako konsekwencja właściwości
            > naszego świata.

            Czy masz na tą, jakże oryginalną (!) myśl jakiekolwiek dowody ?
            O jakichże to "właściwościach naszego świata" prawisz i skąd się one wzięły ?

            > Świadomość jest też wynikiem ewolucji życia i
            > skutkiem własciwości samego Wszechświata.

            Dlaczego zatem np. gady nie posiadają owej świadomości mimo, że są dłużej w fazie ewolucji ? A, nasz "kuzyn" - szympans, dlaczego nie posiada takiej świadomości jak my ?
            Jestem pewny, mądralo że potrafisz to "naukowo" wyjaśnić :))

            > Jako skutek nie może mieć SWOJEGO sensu.

            A, CZYJ sens może mieć ?

            > Celem istnienia jest samo istnienie

            Kto ci o tym powiedział, a może ci się przyśniło ?

            > Przy okazji możemy zacząć szanować
            > nie tylko siebie, ale i innych ludzi.

            Dlaczego mamy to robić ?

            > Nie powinno się niektórych z nas oszukiwać, że mogą
            > swoje życie traktowac lekko, marnować je dla czczenia fałszów, by
            > dawać tym okazję do wyzysku ich przez oszukujących.

            Właśnie, dlaczego oszukujesz innych i wmawiasz im fałszywe teorie, co do których sam nie masz pewności, czy są prawdziwe ?

            > Życie jest jedno. Cenne dla każdego. Cenne dla nas wszystkich, bo
            > zwiększa wspólny potencjał myślowy całej ludzkości i wiedzy o
            > świecie, którą ona gromadzi dla swego pożytku.

            Co do tego, zgadzam się bez zastrzeżeń !

            > Tak widzę to z perspektywy ateisty, a więc tego, któremu zależy, by
            > po mnie pozostało coś najwartościowszego, prawda.

            :)))) Przecież każdy niemal ateista to kłamca albo głąb :)))

            > Dopóki istnieją ludzie, dopóty istnieje ewoluująca ludzka kultura.
            > Dbajmy o nią. Im będzie lepsza, tym większa szansa, że dłużej
            > przetrwa, że tym, którzy będą jej używali będzie lepiej. Jej jakość,
            > to jakość życia nas wszystkich. I życzę jej nieśmiertelności, bo jej
            > nieśmiertelność daje szansę na nieśmiertelność przyszłym pokoleniom.

            Nieodłączną cechą kultury jest wiara i tylko ona jest najwyższą wartością i prowadzi do nieśmiertelności. Życie bez wiary, jak wskazuje twój bałamutny wywód jest karykaturą życia i prowadzi do nikąd.
            • feel_good_inc Re: Jeszcze o sensie życia 27.10.09, 11:50
              Widzę, że potrzebujesz jakiegoś wykładu o ewolucji dla bardzo opornych.

              enrque111 napisał:
              > Dlaczego zatem np. gady nie posiadają owej świadomości mimo, że są dłużej w faz
              > ie ewolucji ? A, nasz "kuzyn" - szympans, dlaczego nie posiada takiej świadomoś
              > ci jak my ?
              > Jestem pewny, mądralo że potrafisz to "naukowo" wyjaśnić :))

              1. Wytłumaczenie jest bardzo proste: nie ma, bo jej nie potrzebował. Ewolucja to nie jest proces przechodzenia od pierwotniaka do człowieka, tylko dostosowywania się do panujących warunków. U nas okazało się, że inteligencja pozwala nam łatwiej przeżywać, więc poszliśmy w tę stronę. U szympansów ważniejsza okazała się zdolność skakania z gałęzi na gałąź.
              2. Uczestniczą w procesie ewolucji dokładnie tak samo długo jak my i jak każde inne stworzenie na tym świecie. Są organizmy, które mimo miliardów lat ewolucji nie zmieniły się prawie w ogóle - po prostu są na tyle dobrze przystosowane do warunków życiowych, że wszelkie zmiany są tylko na gorsze.
              • enrque111 Re: Jeszcze o sensie życia 28.10.09, 08:44
                feel_good_inc napisał:

                > Widzę, że potrzebujesz jakiegoś wykładu o ewolucji dla bardzo opornych.

                Tak, jestem bardzo oporny, szczególnie na głupotę i kompletne brednie.

                > > A, nasz "kuzyn" - szympans, dlaczego nie posiada takiej świ
                > adomoś
                > > ci jak my ?
                > > Jestem pewny, mądralo że potrafisz to "naukowo" wyjaśnić :))
                >
                > 1. Wytłumaczenie jest bardzo proste: nie ma, bo jej nie potrzebował.

                Jak to, nie potrzebował ? Komu o tym powiedział ???

                > Ewolucja t
                > o nie jest proces przechodzenia od pierwotniaka do człowieka, tylko dostosowywa
                > nia się do panujących warunków.

                Skoro nie, to skąd wzięło się życie i kto, oraz dlaczego miał "dostosowywać się do panujących warunków" ???

                > U nas okazało się, że inteligencja pozwala nam
                > łatwiej przeżywać, więc poszliśmy w tę stronę. U szympansów ważniejsza okazała
                > się zdolność skakania z gałęzi na gałąź.

                Aha........, a skąd u nas wzięła się owa "inteligencja" ??? Czyżby skakanie po drzewach nie było dla naszych przodków bardziej atrakcyjne, niż myślenie ? Przecież widać to nawet dziś (szczególnie na tym forum), że dla większości osobników "inteligentnych", skakanie po tematach i wypisywanie kuriozalnych głupot jest znacznie przyjemniejsza, niż logiczne myślenie :)))

                > 2. Uczestniczą w procesie ewolucji dokładnie tak samo długo jak my i jak każde
                > inne stworzenie na tym świecie.

                Chyba coś pokręciłeś. Twierdziłeś przecież, że jedne organizmy "potrzebują", a inne nie "dostosowywania się do istniejących warunków".........teraz zaś twierdzisz, że uczestniczą w ewolucji "tak samo długo, jak my" !!! Czyżby były odporne na ową ewolucję, skoro się nie wyewoluowały w inne organizmy ???

                > Są organizmy, które mimo miliardów lat ewolucji
                > nie zmieniły się prawie w ogóle - po prostu są na tyle dobrze przystosowane do
                > warunków życiowych, że wszelkie zmiany są tylko na gorsze.

                Dlaczego zatem, dla jednych organizmów zachodzące przez miliardy lat zmiany były powodem do ewoluowania, a dla innych nie ? Przecież zmieniające się warunki ziemskie dotykały wszystkich żywych organizmów ???
                • feel_good_inc Re: Jeszcze o sensie życia 28.10.09, 15:45
                  Widzę, że jednak nie u wszystkich ludzi inteligencja jest szczególnie rozwiniętą cechą. Nie chce mi się komentować tych bredni, jakie wypisujesz, bo najwyraźniej zwyczajnie trollujesz.

                  Napiszę ci to jeszcze raz w dobrej wierze, jeżeli nie ty, to może jakiś kreacjonistyczny idota z tego kiedyś wyciągnie wnioski.

                  Ewolucja to proces zmian w żywych organizmach. Nie ma on żadnego celu i żaden organizm nie jest bardziej wewoluowany od drugiego. Po prostu częściej przeżywają organizmy, które w wyniku losowych mutacji posiadły cechy bardziej przydatne w życiu czy zdobywaniu pokarmu. Przekazują je dzieciom, a im większą mają przeżywalność, tym szybciej zmiany następują w całej populacji. Tyle. W zależności od panujących warunków zewnętrznych, dla jednych jest to inteligencja, dla innych szybkość, dla jeszcze innych dobry wzrok czy odporność na temperatury. Jeżeli organizm jest już dobrze przystosowany do panujących warunków (i nie zmieniają się one znacząco), to zmiany ewolucyjne nie następują, ponieważ losowe mutacje nie dają już zmian na lepsze. W odwrotnej sytuacji ewolucja może postępować bardzo szybko, np. gdy warunki zewnętrzne powodują masowe wymieranie populacji, dając szansę tylko osobnikom o szczególnych cechach (np. jak to ma obecnie miejsce z bakteriami wykształcającymi odporność na antybiotyki - te nieodporne giną tak szybko, że w krótkim czasie populację tworzą tylko te w jakiś sposób odporne na leki).

                  Wersja dla tych, co nie zrozumieli: Bóg to zrobił.
                  • enrque111 Re: Jeszcze o sensie życia 28.10.09, 16:58
                    feel_good_inc napisał:

                    > Widzę, że jednak nie u wszystkich ludzi inteligencja jest szczególnie rozwinięt
                    > ą cechą.

                    Po przeczytaniu twoich wywodów, ze smutkiem muszę przyznać ci rację !

                    > Napiszę ci to jeszcze raz w dobrej wierze, jeżeli nie ty, to może jakiś kreacjo
                    > nistyczny idota z tego kiedyś wyciągnie wnioski.

                    Z pewnością ! Co prawda wśród kreacjonistów nie spotyka się tylu idiotów, co wśród ateistów, ale po przeczytaniu twoich bredni, nawet oni się uśmieją :)))

                    > Ewolucja to proces zmian w żywych organizmach. Nie ma on żadnego celu i żaden o
                    > rganizm nie jest bardziej wewoluowany od drugiego. Po prostu częściej przeżywaj
                    > ą organizmy, które w wyniku losowych mutacji posiadły cechy bardziej przydatne
                    > w życiu czy zdobywaniu pokarmu. Przekazują je dzieciom, a im większą mają przeż
                    > ywalność, tym szybciej zmiany następują w całej populacji. Tyle. W zależności o
                    > d panujących warunków zewnętrznych, dla jednych jest to inteligencja, dla innyc
                    > h szybkość, dla jeszcze innych dobry wzrok czy odporność na temperatury.

                    Dlaczego zatem inteligencja człowieka jest jednakowa od tysiącleci, nie ewoluuje, a nawet możemy mówić, że jest identyczna u osobników z różnych rejonów globu, którzy nie kontaktowali się ze sobą od .... Adama i Ewy (?)......
                    Wszak człowiek, jak obserwujemy ewoluował fizycznie, a umysłowo jest niezmienny, bez względu na warunki w jakich przyszło mu żyć !!!

                    Jeżeli
                    > organizm jest już dobrze przystosowany do panujących warunków (i nie zmieniają
                    > się one znacząco), to zmiany ewolucyjne nie następują, ponieważ losowe mutacje
                    > nie dają już zmian na lepsze. W odwrotnej sytuacji ewolucja może postępować ba
                    > rdzo szybko, np. gdy warunki zewnętrzne powodują masowe wymieranie populacji, d
                    > ając szansę tylko osobnikom o szczególnych cechach (np. jak to ma obecnie miejs
                    > ce z bakteriami wykształcającymi odporność na antybiotyki - te nieodporne giną
                    > tak szybko, że w krótkim czasie populację tworzą tylko te w jakiś sposób odporn
                    > e na leki).

                    Twoja teoria jest w świetle badań przyrodniczych nie potwierdzona i pełna luk:
                    www.apologeta.pl/creatiovsevolution.php
                    > Wersja dla tych, co nie zrozumieli: Bóg to zrobił.

                    A, co tu było rozumieć, skoro twoje wywody kupy się nie trzymają, ale ostatni wniosek jest prawdziwy :)))
                    • feel_good_inc Re: Jeszcze o sensie życia 29.10.09, 14:45
                      enrque111 napisał:

                      > Z pewnością ! Co prawda wśród kreacjonistów nie spotyka się tylu idiotów, co wś
                      > ród ateistów, ale po przeczytaniu twoich bredni, nawet oni się uśmieją :)))

                      No proszę, troll z poczuciem humoru. Chodzący przykład ewolucji :)

                      > > Ewolucja to proces zmian w żywych organizmach. Nie ma on żadnego celu i ż
                      > aden o
                      > > rganizm nie jest bardziej wewoluowany od drugiego. Po prostu częściej prz
                      > eżywaj
                      > > ą organizmy, które w wyniku losowych mutacji posiadły cechy bardziej przy
                      > datne
                      > > w życiu czy zdobywaniu pokarmu. Przekazują je dzieciom, a im większą mają
                      > przeż
                      > > ywalność, tym szybciej zmiany następują w całej populacji. Tyle. W zależn
                      > ości o
                      > > d panujących warunków zewnętrznych, dla jednych jest to inteligencja, dla
                      > innyc
                      > > h szybkość, dla jeszcze innych dobry wzrok czy odporność na temperatury.
                      >
                      > Dlaczego zatem inteligencja człowieka jest jednakowa od tysiącleci

                      Nie jest. Ba, od początku XX wieku obserwujemy najgwałtowniejszy w historii wzrost średniego poziomu IQ (efekt Flynna).

                      > , nie ewoluuj
                      > e, a nawet możemy mówić, że jest identyczna u osobników z różnych rejonów globu
                      > , którzy nie kontaktowali się ze sobą od .... Adama i Ewy (?)......
                      > Wszak człowiek, jak obserwujemy ewoluował fizycznie, a umysłowo jest niezmienny
                      > , bez względu na warunki w jakich przyszło mu żyć !!!

                      Nie jest. Badania wskazują na to, że (średnio) najbardziej inteligentni są żółci, potem biali, a najmniej czarni.
                      Jeszcze ciekawiej wygląda zależność między IQ a religijnością, co może cię mocno zaboleć ;) :
                      upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/7/72/LynnHarveyNyborg-CountryBelieveGod-Intelligence.svg
                      > Jeżeli
                      > > organizm jest już dobrze przystosowany do panujących warunków (i nie zmie
                      > niają
                      > > się one znacząco), to zmiany ewolucyjne nie następują, ponieważ losowe mu
                      > tacje
                      > > nie dają już zmian na lepsze. W odwrotnej sytuacji ewolucja może postępow
                      > ać ba
                      > > rdzo szybko, np. gdy warunki zewnętrzne powodują masowe wymieranie popula
                      > cji, d
                      > > ając szansę tylko osobnikom o szczególnych cechach (np. jak to ma obecnie
                      > miejs
                      > > ce z bakteriami wykształcającymi odporność na antybiotyki - te nieodporne
                      > giną
                      > > tak szybko, że w krótkim czasie populację tworzą tylko te w jakiś sposób
                      > odporn
                      > > e na leki).
                      >
                      > Twoja teoria jest w świetle badań przyrodniczych nie potwierdzona i pełna luk:
                      >www.apologeta.pl/creatiovsevolution.php

                      BWAHAHAHAHA!
                      Może jednak następnym razem podaj linka do tekstu autora, który wie o czym pisze.

                      > > Wersja dla tych, co nie zrozumieli: Bóg to zrobił.
                      >
                      > A, co tu było rozumieć, skoro twoje wywody kupy się nie trzymają, ale ostatni w
                      > niosek jest prawdziwy :)))

                      Oczywiście pisałem o Bogu pojmowanym przez ludy pierwotne, czyli naturze, słońcu, cyklu życia i śmierci itp, a nie o brodatym starcu znajdującym rozrywkę w zsyłaniu halucynacji na pasterzy kóz ;)
                      • enrque111 Re: Jeszcze o sensie życia 29.10.09, 15:40
                        feel_good_inc napisał:

                        > > Z pewnością ! Co prawda wśród kreacjonistów nie spotyka się tylu idiotów,
                        > co wś
                        > > ród ateistów, ale po przeczytaniu twoich bredni, nawet oni się uśmieją :)
                        > ))
                        >
                        > No proszę, troll z poczuciem humoru. Chodzący przykład ewolucji :)

                        Nie wiem, kogo uważasz za jakiegoś "trola" - pewnie sam nim jesteś, ale w gruncie rzeczy nic mnie to nie obchodzi :))

                        > > Dlaczego zatem inteligencja człowieka jest jednakowa od tysiącleci
                        >
                        > Nie jest. Ba, od początku XX wieku obserwujemy najgwałtowniejszy w historii wzr
                        > ost średniego poziomu IQ (efekt Flynna).

                        Aleś ty zbęcwałowiony !!! IQ :))) Podobno w Polsce Doda ma najwyższy IQ :)))
                        A, przeprowadzano jakieś badania, załóżmy 1000 lat temu. Z pism myślicieli tego okresu, a nawet żyjących jeszcze wcześniej, przed 2000 lat wynika, że umysłowo wcale nie różnili się od naukowców obecnej doby, być może nawet ich przewyższali :)))

                        > Nie jest. Badania wskazują na to, że (średnio) najbardziej inteligentni są żółc
                        > i, potem biali, a najmniej czarni.

                        Może przedstawisz te badania ???

                        > Jeszcze ciekawiej wygląda zależność między IQ a religijnością, co może cię mocn
                        > o zaboleć ;) :
                        > upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/7/72/LynnHarveyNyborg-CountryBelieveGod-Intelligence.svg

                        Czekam, aż "mnie zaboli" - długo mam czekać ? Gdzie są owe badania, czyżby tylko w twojej głowie, albo przeprowadzone może były przez jakiegoś "racjonalistę", albo innego "antychrysta" :)))

                        > > Twoja teoria jest w świetle badań przyrodniczych nie potwierdzona i pełna
                        > luk:
                        > >www.apologeta.pl/creatiovsevolution.php
                        >
                        > BWAHAHAHAHA!
                        > Może jednak następnym razem podaj linka do tekstu autora, który wie o czym pisz
                        > e.

                        Wiedziałem, że zareagujesz jak kretyn i nic mądrego nie będziesz miał do powiedzenia :)))

                        > Oczywiście pisałem o Bogu pojmowanym przez ludy pierwotne, czyli naturze, słońc
                        > u, cyklu życia i śmierci itp, a nie o brodatym starcu znajdującym rozrywkę w zs
                        > yłaniu halucynacji na pasterzy kóz ;)

                        A twoich wywodów wynika, że sam niewiele odbiegasz umysłowo od "ludów pierwotnych", a nawet pokusiłbym się o stwierdzenie, że w twoim przypadku mamy do czynienia z ewolucją wsteczną :)))
                        • feel_good_inc Re: Jeszcze o sensie życia 30.10.09, 14:25
                          Wyników badań sobie poszukaj, może nie przerośnie to twoich możliwości, w końcu są publicznie dostępne.
                          Na tym EOT, bo dyskusja z idiotą to zajęcie dla masochisty.
    • now_way_out nie ma sensu 24.10.09, 11:00
      "Znany i lubiany" ateista Zygmunt Freud miał powiedzieć, że jeśli ktoś dopatruje się jakiegoś sensu w życiu albo w śmierci, to jest chory umusłowo.
      Tylko żeby nie było na mnie. To Freud!
      • karbat Re: nie ma sensu 24.10.09, 11:42
        now_way_out napisał:

        > "Znany i lubiany" ateista Zygmunt Freud miał powiedzieć, że jeśli
        ktoś dopatruj
        > e się jakiegoś sensu w życiu albo w śmierci, to jest chory
        umusłowo.
        > Tylko żeby nie było na mnie. To Freud!

        Celem wszelkiego zycia jest smierc ,co sie nie zgadza ? , odnoszac
        za punkt odniesienia ,koniec ludzkiej egzystencji ? .
        Jak wypelnisz "droge " , jak zyjesz od urodzenia do smierci zalezy
        od ciebie . Katoliki powtarzaja cos za ksiedzem , mowia ,ze zycie
        zalezy od bogow ,o wolnej woli itd.) .
        Anioly , smoki , weze , diably , raje ,przepowiednie obrzezanych
        pustelnikow , nadaja katolikom sens zycia :o
        • now_way_out Re: nie ma sensu 24.10.09, 12:07
          karbat napisał:

          > Celem wszelkiego zycia jest smierc ,co sie nie zgadza ?

          No wszystko się nie zgadza!
          Bo życie bakterii w sprzyjających warunkach nigdy się nie kończy.
          Na niewątpliwą śmierć są skazane organizmy rozmnażające się drogą płciową.
          • karbat Re: nie ma sensu 24.10.09, 12:17
            now_way_out napisał:
            > karbat napisał:
            > > Celem wszelkiego zycia jest smierc ,co sie nie zgadza ?

            > No wszystko się nie zgadza!
            > Bo życie bakterii w sprzyjających warunkach nigdy się nie kończy.

            Freud zajmowal sie bakteriami ?

            >Na niewątpliwą śmierć są skazane organizmy rozmnażające się drogą
            >płciową.

            tzn in vitro ..., nie musza umierac :o
            • now_way_out Re: nie ma sensu 24.10.09, 12:28
              karbat napisał:

              > Freud zajmowal sie bakteriami ?

              Niewątpliwie jako lekarz zajmował się.


              > tzn in vitro ..., nie musza umierac :o

              Droga płciową rozmnaża się nie tylko człowiek.
              Ostrygi i wiązy (takie drzewa jakbyś wagarował na lekcji przyrody) też!.

              Może jednak odrób lekcje na poniedziałek, bo wiedza na poziomie krowy pierwotnej. To nie wyzwisko, krowy są bardzo pożyteczne.

              • karbat Re: nie ma sensu 24.10.09, 12:40
                now_way_out napisał:

                > karbat napisał:
                >
                > > Freud zajmowal sie bakteriami ?
                >
                > Niewątpliwie jako lekarz zajmował się.
                >
                >
                > > tzn in vitro ..., nie musza umierac :o
                >
                > Droga płciową rozmnaża się nie tylko człowiek.
                > Ostrygi i wiązy (takie drzewa jakbyś wagarował na lekcji przyrody)
                >też!.

                tzn . in vitro nie musza umierac ?
                wystarczy sie ustosunkowac do pytania wynikajacego z twej tezy ,
                a nie bij piany , na nikim nie robi to wrazenia .

                • now_way_out Re: nie ma sensu 24.10.09, 12:56
                  karbat napisał:

                  > tzn . in vitro nie musza umierac ?
                  > wystarczy sie ustosunkowac do pytania wynikajacego z twej tezy ,

                  Że też pszyszło mi robić z "Siłaczkę" i pisać "podręcznik przyrody dla ludu z blokowisk".

                  "In vitro" to po łacinie "na szkle".
                  Co zatem znaczy Twoje pytanie "NA SZKLE NIE MUSZĄ UMIERAĆ?"

    • grgkh Sens życia każdego człowieka 24.10.09, 18:10
      now_way_out napisał:

      > Jaki jest sens życia ateisty?
      > Ludzie wierzący w reinkarnację starają się doskonalić,
      > dobrze przeżyć życie, żeby w następnym wcieleniu nie
      > być jakąś larwą.

      A dlaczego życie larwy ma być mniej warte niż grzeszącego katolika?
      Dlaczego bycie larwą ma odkupić skutki postępowania jako isoty
      myślącej?

      > Chrześcijanie wierzą w życie wieczne "jednorazowej" duszy.

      Jednorazowa dusza? Gdzie ona była zanim się człowiek narodził? Nie
      było jej? No to tak samo nie będzie i po śmierci.

      > Za dobre, zgodne z przykazaniami życie pójdą do nieba.

      Dostaną nagrodę, która jest nie wiadomo czym? Czym jest to niebo?

      > Wyznawców Islamu też czeka nagroda w raju.

      Wyznawcy islamu dostają się do raju za zabijanie niewiernych. To
      całkiem inaczej niż u chrześcijan. Czy można sobie wybrać boga?

      > A co z ateistami?


      Ateiści żyją tylko tutaj, między ludźmi. Mogą znaleźć sens życia w
      znalezieniu harmoonii współistnienia, bo wiedzą, że powinni dawać
      przykłąd swego postępowania innym. Skutkiem postępowania pokojowego
      będzie pokój dla wszystkich, a skutkiem agresji stanie się agresja,
      która może dotknąć inicjującego ją.

      Poza tym jesteśmy istotami myslącymi. Największą zdobyczą myślenia
      jest gromadzenie wiedzy o świecie, bo to pozwala przetrwać samemu
      tak by pozwolić przetrwać innym.

      Zasada wzajemności jest jedyną i główną zasadą życia, ale wierzącym
      wciska się manipulujący nimi kit, którym straszy się ich i obiecuje
      coś, czego nawet nie umie się zdefiniować, a wszystko po to, by
      zakłamaniem zdobyć nad nimi władzę. Jest to tym łatwiejsze, że nikt
      po śmierci nie wróci, by zakwestionować bzdury, jakimi karmiono go
      za życia.

      Życie jest jedno i jest piękne, ale najpiękniejsze jest wtedy, gdy
      można je spędzić w harmonii z resztą świata, a to, czego się w nim
      nauczymy, przekazać następnym pokoleniom, by żyło im się jeszcze
      mądrzej i łatwiej.
      • renebenay Re: Sens życia każdego człowieka 24.10.09, 18:55
        Iluzja to nie rzeczywistosc
        • grgkh Re: Sens życia każdego człowieka 24.10.09, 19:40
          Rzeczywistość jest iluzją bazową. A wszystko jest iluzją, bo cała
          rzeczywistość jest konstruowana przez nasz mózg bez naszej woli.
          • now_way_out Re: Sens życia każdego człowieka 24.10.09, 20:19
            grgkh napisał:

            > Rzeczywistość jest iluzją bazową. A wszystko jest iluzją, bo cała
            > rzeczywistość jest konstruowana przez nasz mózg bez naszej woli.

            No i nie ma żadnej neostrady. To nasze mózgi są takie iluzjonistyczne.
            • nehsa Re: Sens życia każdego człowieka 24.10.09, 23:04
              Nie mogę się nadziwić, jak cienias seminarzysta, przytacząjacy jak
              mantrę głupawe, przypisane Synowi-Bogu kłamstwo, o mieczu i pokoju,
              może zgromadzić grono samodzielnie myślących ludzi.
              Chociaz w Nauce Ojca-Boga zostało oznajmione:
              "W cierpliwosci posiadajcie życie wasze."

              "życie wasze", czyli życie naszego ciała.
              • grgkh Re: Sens życia każdego człowieka 25.10.09, 01:41
                Jestem cierpliwy. Czasem potrafię się zdobyć na przeczytanie kolejnego cytatu ze
                swobodnie naginanego interpretacją do Twoich bieżących potrzeb cytatu. I co z
                tego wynika?
                • enrque111 Re: Sens życia każdego człowieka 25.10.09, 13:40
                  grgkh napisał:

                  > Jestem cierpliwy. Czasem potrafię się zdobyć na przeczytanie kolejnego cytatu z
                  > e
                  > swobodnie naginanego interpretacją do Twoich bieżących potrzeb cytatu. I co z
                  > tego wynika?

                  Jak już udowodniłem, z twoich wypowiedzi nic nie wynika........albo, jedynie to, że nie potrafisz logicznie myśleć i ciągle wypisujesz brednie :)))
              • enrque111 Re: Sens życia każdego człowieka 25.10.09, 13:38
                nehsa napisał:

                > Nie mogę się nadziwić, jak cienias seminarzysta, przytacząjacy jak
                > mantrę głupawe, przypisane Synowi-Bogu kłamstwo, o mieczu i pokoju,
                > może zgromadzić grono samodzielnie myślących ludzi.

                Apage satanas !.........nehsa/neh-sa, czy jak cię zwał....
    • radzimir11 Re: Sens życia ateisty 25.10.09, 09:06
      now_way_out napisał:

      > Jaki jest sens życia ateisty?

      Głęboki.

      > Ludzie wierzący w reinkarnację starają się doskonalić, dobrze
      > przeżyć życie, żeby w następnym wcieleniu nie być jakąś larwą.

      Ateiści natomiast starają się "doskonalić" po to, by już w tym, a nie jakimś tam
      bliżej nieokreślonym przyszłym życiu nie być jakąś larwą, owcą, baranem, czy
      podobnym nawet i sympatycznym zwierzaczkiem, płazem, gadem, czy podobnym im.

      > Chrześcijanie wierzą w życie wieczne "jednorazowej" duszy. Za dobre, zgodne z
      > przykazaniami życie pójdą do nieba.

      Szerokiej drogi! Tylko nie zapominajcie o przykazaniach, bo inaczej z nieba du
      pa blada. Powodzenia zatem!


      > Wyznawców Islamu też czeka nagroda w raju.

      Baju-baju, będziem w raju.

      > A co z ateistami?

      To samo co i z teistami. No, bo w co wierzymy, nie ma dla wieczności większego
      znaczenia.

      radzimir11 - sensowny
      • pocoo Re: Sens życia ateisty 26.10.09, 07:28
        radzimir11 napisał:

        > > Wyznawców Islamu też czeka nagroda w raju.
        >
        > Baju-baju, będziem w raju.
        >
        Odbierasz nadzieję rodzinom islamskich męczenników.Za zabicie siebie i wielu przypadkowych ludzi(w tym niewinne niczemu dzieci)obsługiwały będą go w niebie piękne Hurysy (nie masz na to ochoty?)to jeszcze załatwi całej rodzinie raj.
        Dlaczego dopiero po śmierci?
        • now_way_out Re: Sens życia ateisty 26.10.09, 14:17
          pocoo napisała:
          > Za zabicie siebie i wielu pr
          > zypadkowych ludzi(w tym niewinne niczemu dzieci)obsługiwały będą go w niebie pi
          > ękne Hurysy (nie masz na to ochoty?)to jeszcze załatwi całej > rodzinie raj.

          Dżihad to walka Islamisty z samym sobą w celu wzmocnienia wiary, doskonalenie się.
          Niestety ktoś coś pokręcił i do wojny wmieszał religie.
          • pocoo Re: Sens życia ateisty 26.10.09, 19:43
            Religia i wojna zawsze szły ze sobą w parze.W imię boga(jak go zwał , tak go zwał).
            • piwi77 Re: Sens życia ateisty 26.10.09, 20:05
              pocoo napisała:

              > Religia i wojna zawsze szły ze sobą w parze.W imię boga(jak go
              > zwał , tak go zwał).

              Co potwierdza fakt, że odkąd Europa się laicyzuje, ochota do wojen
              jej odeszła.
        • radzimir11 Re: Sens życia ateisty 27.10.09, 12:03
          pocoo napisała:

          > Odbierasz nadzieję rodzinom islamskich męczenników.Za zabicie siebie i wielu pr
          > zypadkowych ludzi(w tym niewinne niczemu dzieci)obsługiwały będą go w niebie pi
          > ękne Hurysy (nie masz na to ochoty?)to jeszcze załatwi całej rodzinie raj.

          Nikomu niczego nie odbieram, zważywszy, że każdy otrzymuje to, na co w tym życiu
          zasługuje.
          Od pięknych muzułmańskich Hurys i obiecanych macanek w raju, to ja już wolałbym
          katolicką dziewicę orlańską, ale już w tym życiu, a nie dopiero w przyszłym. Ale
          to taką dziewicę, która prawidłowo (czytaj zdrowo) pojmuje co jest wolą bożą.
          Ot, chociażby jak ta z boskich opowieści:

          Bóg zesłał na ziemię Dziewicę Orleańską
          1 dnia dziewica dzwoni do Boga i mówi:
          - Tu Dziewica Orleańska, nauczyłam się palić.
          2 dnia:
          -Tu Dziewica Orleańska, nauczyłam się pić.
          3 dnia:
          - Tu Orleańska…

          > Dlaczego dopiero po śmierci?

          No właśnie. Ja chcę tu, teraz, zaraz:)!

          radzimir11 - teraźniejszy
          • radzimir11 Re: Sens życia ateisty 27.10.09, 12:50
            radzimir11 napisał:

            > > Dlaczego dopiero po śmierci?
            >
            > No właśnie. Ja chcę tu, teraz, zaraz:)!
            >
            > radzimir11 - teraźniejszy

            Ci, którzy żyją tylko przyszłością i w niej pokładają jedyną nadzieję, to tak,
            jakby w ogóle już nie żyli. I to jest właśnie życie bes sęsu ... Tragiczne, jak
            życie dajmy na ten przykład takiego posadzkującego co i rusz religijnego zombi:)

            radzimir11
      • radzimir11 Re: Sens życia ateisty 27.10.09, 10:10
        now_way_out napisał:

        > Jaki jest sens życia ateisty?

        O sensie życia bajki można opowiadać. Najlepiej zatem zaświadczać o nim własnym
        życiem, co jest najbardziej wiarygodnym.

        Przyjrzyj się proszę mój drogi teisto bliżej postaciom Tadeusza Boya -
        Żeleńskiego, Jacka Kuronia, prof. Zbigniewa Religi, Marka Edelmana, żeby
        wymienić tych najbardziej znanych i popularnych, to może zrozumiesz? Oni
        znaleźli swój sens życia bez opierania się na protezie jakiegoś boga, Matce
        Omatkojakżeszboskiej, obiecanego raju i życia wiecznego. A przecież mogli, tak
        byłoby łatwiej ... Wybrali widać trudniejszą drogę w poszukiwaniu celu, zdając
        się tylko na siebie.

        No, bo coby tu dużo nie mówić - ateiści, to odważni ludzie są.
        Nie boją się wątpić, dociekać, zadawać trudne pytania, poszukiwać na własną rękę
        tego, co teistom wydaje się, że już "znaleźli" gotowe, podane na tacy.
        Wystarczy tylko wrzucić monetę, i szafa gra:)

        radzimir11 - szafarz
    • jol.a33 Re: Sens życia ateisty 28.10.09, 15:59
      Gdyby ludzie wiedzieli, czym jest piekło to na ziemi byłby raj. A tak mamy
      przedsionek piekła i Armagedon w pełni!


      PS.ale sie tu 'rozplenileś' na tym forum :) Tylko twoje watki i Nehsy a inni
      forumowicze nie chca pisać?
    • jol.a33 Re: Sens życia ateisty 28.10.09, 16:05
      Wiedza sama do serca nie wpada trzeba ją szukać i przyjmować Prawdę. Nie karmić
      się fałszem tylko "Chlebem".
      Nie samym chlebem żyje człowiek ale również Słowem Boga.
    • 001radek Re: Sens życia ateisty 29.10.09, 15:55
      Jako ateista moge powiedziec jaki jest sens bycia ateista.To szeroko
      pojety humanizm.Z wszystkimi konsekwencjamiTo nie jest idealny wybór
      ale najlepszy z mozliwych.Ateizm stawia na pierwszym miejscu
      czowieka.Nie idealizuje go jednak.Ateista nie jest lepszy od
      innych.W sposób racjonalny powinien oceniac czyny ludzi.bo tylko po
      uczynkach mozna ocenic wartosc czlowieka.Odrzucenie
      ciemnoty ,prymitywnych zabobonow jest tylko konsekwencja takiej
      postawy.Humanista to ateista bez problemów z duchami.
      Oczywiscie temat ten jest bardzo rozlegly i nosny i trudno go
      przedyskutowac kiedy rozmówcy zawracaja sobie glowy jakimis bajkami
      z epoki brazu.
      • enrque111 Re: Sens życia ateisty 29.10.09, 16:26
        001radek napisał:

        > Jako ateista moge powiedziec jaki jest sens bycia ateista.To szeroko
        > pojety humanizm.Z wszystkimi konsekwencjamiTo nie jest idealny wybór
        > ale najlepszy z mozliwych.Ateizm stawia na pierwszym miejscu
        > czowieka.

        Tak, można tą postawę przyrównać do mentalności grypsującego knajaka - on także wyznaje "szeroko pojęty humanizm", czyli uznaje, że wszystko kręci się wokół niego, on jest najważniejszy, gdyż tylko on-grypsujący knajak jest człowiekiem, inni zaś to frajerzy.

        > Nie idealizuje go jednak.Ateista nie jest lepszy od
        > innych.W sposób racjonalny powinien oceniac czyny ludzi.bo tylko po
        > uczynkach mozna ocenic wartosc czlowieka.

        A, dlaczego człowiek wyznający humanizm ma być dobry, czy lepszy, dlaczego ma czynić "dobrze" ? Kto i dlaczego ma "oceniać jego wartość" ?

        > Odrzucenie
        > ciemnoty ,prymitywnych zabobonow jest tylko konsekwencja takiej
        > postawy.Humanista to ateista bez problemów z duchami.

        Jako wierzący katolik, również nie mam najmniejszych "problemów z duchami" :))) Ciemnotą, zacofaniem i zwykłą głupotą nazywam poglądy ateistów, którzy w swej masie są zwykle prymitywni i niewykształceni, a starają się z żarliwością neofity (gdyż zwykle takimi są) pouczać innych, głównie wierzących o swoim "wyznaniu ateistycznym". To tak, jakby uczeń drugiej klasy podstawówki pouczał studenta politechniki, że metoda różniczkowa jest głupia. Tyle mniej więcej dzieli przeciętnego ateistę, jeśli chodzi o wykształcenie religijne od przeciętnej osoby głęboko wierzącej :)))

        > Oczywiscie temat ten jest bardzo rozlegly i nosny i trudno go
        > przedyskutowac kiedy rozmówcy zawracaja sobie glowy jakimis bajkami
        > z epoki brazu.

        Tak, epoka brązu również jest bardzo ciekawa, pod warunkiem że się cokolwiek o niej wie :)))
        • 001radek Re: Sens życia ateisty 29.10.09, 20:22
          1.Wiekszosc grypsujacych to teisci.Masz jednak sporo racji.Dorosly
          czlowiek,który wierzy w
          aniolki,diabelki,chrystuski,machometki,raje,to frajer i idiota.
          2.Ateista ma postepowac tak,zeby nie szkodzic innym.To
          obowiazek.Oczywiscie oznacza to czesto wybór mniejszego zla.Codo
          oceny to mam to gdzies.
          3.Twoja ocena ateistów jest bardzo niesprawiedliwa.Zwlaszcza,ze im
          bardziej wyksztalcone spoleczenstwo tym bardziej
          ateistyczne,zsekularyzowane,laickie,antyklerykalne.To
          fakt.sprawdzony,opisany,zbadany.Ateisci sa lepiej
          wyksztalceni,popelniaja mniej przestepstw,maja mniej wypadków
          drogowych.wystepuje wsród nich mniej przypadków przemocy w
          rodzinie,pedofiliimobbingu.To fakty.
          Prosze, katoliku ,podaj mi jeden logiczny argument na to ,ze w
          spoleczenstwie zdominowanym przez religie zyje sie ludzia lepiej.
          • nehsa Re: Sens życia ateisty 30.10.09, 08:29
            jol.a33 m.in. napisała:
            PS.ale sie tu 'rozplenileś' na tym forum :) Tylko twoje watki i
            Nehsy a inni forumowicze nie chca pisać?

            odp. nehsy:
            Przecież w ciągu ostatnich trzech miesięcy uruchomiłem tylko jeden
            wątek, którego tytuł na czasie, brzmi: "Żyjemy w czasach
            Antychrysta".
          • nehsa Re: Sens życia-być wolnym. 30.10.09, 08:44
            grgkh napisał:
            "Jestem cierpliwy. Czasem potrafię się zdobyć na przeczytanie
            kolejnego cytatu ze swobodnie naginanego interpretacją do
            Twoich bieżących potrzeb cytatu. I co z tego wynika? "

            odp. nehsy:
            Jeżeli ten post jest do mnie, to chce zauważyć, że nie można cytatów
            z nieskończenie racjonalnej Nauki Ojca Wszystkich Ludzi swobodnie
            naginać do własnych, jakichkolwiek potrzeb.
            Przecież jest to Nauka nieskończenie racjonalna. Dlatego jest
            ponadreligijna i ponadpolityczna. Jej przestrzeganie, skutkuje w
            życiu doczesnym narodzinami człowieka z Ducha=cząstki Stwórcy
            , którego pracę wykorzystujemy, i zmartwychwstaniem w Dzień
            Sądny.
            Zatem skutkuje niezależnością człowieka od czasu, podążaniem do
            Wolności
            .

          • enrque111 Re: Sens życia ateisty 30.10.09, 09:48
            001radek napisał:

            > 1.Wiekszosc grypsujacych to teisci.Masz jednak sporo racji.Dorosly
            > czlowiek,który wierzy w
            > aniolki,diabelki,chrystuski,machometki,raje,to frajer i idiota.

            Oczywiście łżesz, jak niemal każdy bezbożnik. Cieszę się jednak, że zaliczasz się do tak "zacnego grona" knajackiej, grypsującej, przestępczej braci, która nie toleruje "frajerów" :)))
            Mylisz się jednak (raczej świadomie kłamiesz), twierdząc że większość grypsujących to teiści. Oni chrześcijan nie tolerują i nawet zabraniają swoim członkom uczestnictwa w spotkaniach religijnych. Możesz o tym poczytać na tej stronie - aby wierzyć w Boga, trzeba zrezygnować z grypsowania :
            info.chrzescijanin.pl/?p=133
            Najwięksi zbrodniarze ludzkości są twoimi kamratami, którzy nigdy w Boga nie wierzyli, lub wiarę odrzucili: Stalin, Lenin, Hitler, Robespierre, Pol Pot, Mao Tse-tung, Kim Ir Sen, Castro i wielu, wielu innych.........jesteś w dobrym towarzystwie zbrodniarzy :)))

            > 2.Ateista ma postepowac tak,zeby nie szkodzic innym.To
            > obowiazek.Oczywiscie oznacza to czesto wybór mniejszego zla.Codo
            > oceny to mam to gdzies.

            Chyba coś ci się z głową stało ! Jaki obowiązek ??? Kto mu tak nakazuje postępować ? Dlaczego ma nie szkodzić innym ? Skoro "Boga nie ma" to można robić wszystkie podłe rzeczy, aby tylko nikt cię nie złapał :)))

            > 3.Twoja ocena ateistów jest bardzo niesprawiedliwa.Zwlaszcza,ze im
            > bardziej wyksztalcone spoleczenstwo tym bardziej
            > ateistyczne,zsekularyzowane,laickie,antyklerykalne.To
            > fakt.sprawdzony,opisany,zbadany.

            Kto to badał i w jaki sposób ? Wszystkie badania wskazują właśnie, że aby wierzyć trzeba mieć znaczną wiedzę religijną i jest to prawda. Te twoje "bardziej wykształcone społeczeństwo" nie ma wykształcenia religijnego, ponieważ zakończyło je zwykle na etapie I komunii, albo i jeszcze wcześniej. To tak, jakby absolwent pierwszych trzech klas szkoły podstawowej, chciał się wypowiadać np. o metodzie różniczkowej, albo teorii względności :)))
            Faktem jest, że ateiści są bardziej naiwni (głupi?) od ludzi wierzących. Jak stwierdził to kiedyś Chesterton: "ci, którzy nie wierzą w Boga są w stanie uwierzyć w każdą bzdurę." Mają oni swoje "święte pisma" - dają wiarę każdej bredni, aby tylko napisana była w jakimś antyklerykalnym szmatławcu, czy też w każdą fantastyczną bzdurę jeśli jest napisana w "poważnym, naukowym czasopiśmie". Mają też swoich "świętych" - naukowców, "autorytety", którym dają bezgraniczną wiarę

            > Ateisci sa lepiej
            > wyksztalceni,popelniaja mniej przestepstw,maja mniej wypadków
            > drogowych.wystepuje wsród nich mniej przypadków przemocy w
            > rodzinie,pedofiliimobbingu.To fakty.

            Czekam z niecierpliwością, przebierając nogami, na dowody tych bredni ??? Obawiam się jednak, że tak, jak w przypadku wielu twoich, kłamliwych, ateistycznych kamratów nie doczekam się ich, albo usłyszę jakiś bełkot nie na temat :)))
            Faktem zaś jest, że to osoby wierzące popełniają najmniej przestępstw i są lepiej wykształcone (pod warunkiem, że wykształcenie religijne idzie w parze z ogólnym).
            Poza tym osoby wierzące:
            - mają większą satysfakcję z życia, są bardziej szczęśliwi:
            www.rp.pl/artykul/9141,109863_Ludzie_wierzacy_sa_bardziej_szczesliwi.html
            - wierzący rzadziej popełniają błędy:
            wiadomosci.wp.pl/kat,1371,title,Wierzacy-rzadziej-popelniaja-bledy,wid,10914987,wiadomosc.html
            - znacznie mniej jest samobójców wśród wierzących:
            www.ready.virtualis.pl/arch/15_16/online/dane/b05.htm
            - wierzący cieszą się lepszym zdrowiem:
            www.wprost.pl/ar/157891/Placebo-wiary/
            > Prosze, katoliku ,podaj mi jeden logiczny argument na to ,ze w
            > spoleczenstwie zdominowanym przez religie zyje sie ludzia lepiej.

            Przeczytaj uważnie to co napisałem wyżej, a zrozumiesz, pod warunkiem oczywiście, że nie jesteś kretynem, jak większość ateistów :)))
            • 001radek Re: Sens życia ateisty 30.10.09, 18:47
              Nie wiem co ci jest.Nie odrózniasz faktów od wlasnej wyobrazni.Moge
              przekazac ci linki do zestawien statystycznych poszczególnych
              krajów,Uniwersity of London,Berlin,KUL.Tylko po co?I tak uznasz,ze
              to klamstwo,spisek masonsko-zydowsko-gejowsko-liberalno-aborcyjno-
              feministyczno-ateistyczny.Juz samo to ,ze negujesz to,ze w krajach
              laickich zyje sie ludziom lepiej swiadczyo o twojej zlej woli.
              Zaluz jakis aluminiowy garnek na glowe i spróbuj sie skupic bo to co
              teraz napisze jest wazne,chcialbym,zebys to zrozumial.
              Nie ma zadnego znaczenia czy bogowie,matki boskie,machomety i inne
              buddy istnieja czy nie,to sa tylko twoje zabawki do masturbacji
              twojego mózgu.Dla mnie to nie ma zadnego znaczenia.Zreszta dla
              ciebie równiez.Gdybym znalazl jakiekolwiek racjonalne dowody na
              to,ze spoleczenstwo oparte na religii jest lepsze od laickiego to
              bym popieral religie, pozostajac oczywiscie ateista.Tak samo jak
              popieram dzialania zmierzajace do ograniczenia palenia papierosów
              pomomo,ze sam jestem palaczem.To dobrze jest zyc w lepszym
              swiecie ,tylko ze nie da sie go wymodlic,trzeba go zrobic swoimi
              rekoma.
              Moze to jest odpowiedz na pytanie jaki jest sens zycia ateisty.
              W bibli jedt napisane wyraznie-ludzie sa po to ,zeby modlic sie do
              jachwe.Taki sens zycia jest dla mnie nie do zaakceptowania.Wszystko
              jest lepsze niz to.Nie po to urodzilem sie czlowiekiem,zeby
              zachowywac sie jak bezrozumne bydle.
              • enrque111 Re: Sens życia ateisty 31.10.09, 09:47
                001radek napisał:

                > Nie wiem co ci jest.Nie odrózniasz faktów od wlasnej wyobrazni.Moge
                > przekazac ci linki do zestawien statystycznych poszczególnych
                > krajów,Uniwersity of London,Berlin,KUL.Tylko po co?

                Jak dotąd, żadnych faktów nie podałeś, tylko same łgarstwa, więc nie podpieraj się pustymi sofizmatami :)))

                > Juz samo to ,ze negujesz to,ze w krajach
                > laickich zyje sie ludziom lepiej swiadczyo o twojej zlej woli.

                A, co tu negować ? Jednym żyje się lepiej, innym gorzej - to jest banał. Mogę ci powiedzieć, że najlepiej żyje się w najbardzie religijnym kraju (95% społeczeństwa deklaruje się jako ludzie wierzący), jakim jest USA i co z tego ? Co tu ma do rzeczy, jakaś "zła wola" i gdzie ją u mnie dostrzegasz ?

                > Nie ma zadnego znaczenia czy bogowie,matki boskie,machomety i inne
                > buddy istnieja czy nie,to sa tylko twoje zabawki do masturbacji
                > twojego mózgu.Dla mnie to nie ma zadnego znaczenia.

                Chyba jednak, ma to dla ciebie duże znaczenie, gdyż nie przestajesz o tym mówić, powtarzając wciąż te dziecinne brednie :)))

                > Gdybym znalazl jakiekolwiek racjonalne dowody na
                > to,ze spoleczenstwo oparte na religii jest lepsze od laickiego to
                > bym popieral religie, pozostajac oczywiscie ateista.

                Podałem ci dowody, naukowe badania, które to potwierdzają w całej rozciągłości. Jeśli zaś ktoś nie chce patrzeć na rzeczywistość, tylo żyje swoimi fobiami i wierzy różnym cwaniakom, chcącym wzbogacić się na walce z dobrem, to już jego sprawa :)))

                > Moze to jest odpowiedz na pytanie jaki jest sens zycia ateisty.
                > W bibli jedt napisane wyraznie-ludzie sa po to ,zeby modlic sie do
                > jachwe.Taki sens zycia jest dla mnie nie do zaakceptowania.Wszystko
                > jest lepsze niz to.Nie po to urodzilem sie czlowiekiem,zeby
                > zachowywac sie jak bezrozumne bydle.

                To, dlaczego tak się zachowujesz ? Jaki jest sens twego życia ?
                • 001radek Re: Sens życia ateisty 31.10.09, 11:19
                  A tak z ciekawosci klinicznej to jakiego jestes wyznania?
                  • enrque111 Re: Sens życia ateisty 02.11.09, 08:34
                    001radek napisał:

                    > A tak z ciekawosci klinicznej to jakiego jestes wyznania?

                    Jak już wyleczysz się, z tej "klinicznej ciekawości" (mam nadzieję, że klinika, w której przechodzisz terapię jest względnie dobrze finansowana przez NFOZ) to sam bez najmniejszych kłopotów będziesz umiał to rozpoznać :)))
        • yoki-oki Re: Sens życia ateisty 30.10.09, 19:03
          enrque111 napisał:

          > Ciemnotą, zacofaniem i zwykłą głupotą nazywam poglądy ateistów, którzy w swej
          > masie są zwykle prymitywni i niewykształceni, a starają się z żarliwością neofi
          > ty (gdyż zwykle takimi są) pouczać innych, głównie wierzących o swoim "wyznaniu
          > ateistycznym".

          Nauczanie skończyłeś na poziomie wsiowej szkoły przy parafialnej ?:)
          • enrque111 Re: Sens życia ateisty 31.10.09, 09:35
            yoki-oki napisał:

            > Nauczanie skończyłeś na poziomie wsiowej szkoły przy parafialnej ?:)

            Masz jakiś kompleks ? Czyżby i tam były, jak dla ciebie zbyt wysokie progi ?
    • now_way_out wiem 30.10.09, 11:56
      Z wypowiedzi forumowych ateistów wynika, ze sensem ich życia jest udowadnianie,
      że nie ma Boga.
    • feel_good_inc Re: Sens życia ateisty 30.10.09, 14:49
      now_way_out napisał:
      > Jaki jest sens życia ateisty?

      A co ma wiara w tego lub innego Świętego Mikołaja do sensu życia?
      Postaw sobie może inne pytanie: czy w życiu jest w ogóle jakiś sens?

      > Ludzie wierzący w reinkarnację starają się doskonalić, dobrze przeżyć życie,
      > żeby w następnym wcieleniu nie być jakąś larwą.

      W stosunku do dwóch następnych to w zasadzie żaden straszak. Możesz całe życie mordować, gwałcić i palić, a grozi ci za to najwyżej zostanie pasikonikiem.

      > Chrześcijanie wierzą w życie wieczne "jednorazowej" duszy. Za dobre, zgodne z
      > przykazaniami życie pójdą do nieba.

      Z tym, że przykazania były na przestrzeni wieków tyle razy modyfikowane, redagowane i "dostosowywane do panujących czasów", że nikt już nie wie, jak brzmiały w oryginale.
      Do większości nigdy nie dotrze, że jedynym mającym sens przykazaniem (jak zresztą sam Jezus powiedział w 22 rozdziale Mt) jest "nie bądź dupkiem".

      > Wyznawców Islamu też czeka nagroda w raju.

      www.wulffmorgenthaler.com/strip.aspx?id=156a0c8e-7146-4ff6-b30b-5e5500edf98b :)

      > A co z ateistami?

      A ateiści żyją sobie spokojnie i pokazują, że nie trzeba się bać, że Święty Mikołaj nie przyniesie prezentów, żeby być grzecznym dzieckiem :)
    • yoki-oki Re: Sens życia ateisty 30.10.09, 18:55
      now_way_out napisał:

      > A co z ateistami?
      >

      To samo co z innymi ! dołek pełen robali !
    • mala.mi74 Re: Sens życia ateisty 04.11.09, 14:26
      now_way_out napisał:

      > Jaki jest sens życia ateisty?
      > Ludzie wierzący w reinkarnację starają się doskonalić, dobrze
      przeżyć życie,
      > żeby w następnym wcieleniu nie być jakąś larwą.
      > Chrześcijanie wierzą w życie wieczne "jednorazowej" duszy. Za
      dobre, zgodne z
      > przykazaniami życie pójdą do nieba.
      > Wyznawców Islamu też czeka nagroda w raju.
      > A co z ateistami?


      Chrzescijanie wierza w zycie wieczne człowieka, nie duszy. Przeciez
      w koncu zmartwychwstaniemy jak Jezus,choc nasze ciała beda inne.
      Co do duszy to faktycznie w teloogii kilkakrotnie zmieniano
      znaczenie czym jest,
      Co za ateistami? Zalezy co wybiora... jesli beda uczciwie szukac
      prawdy to w koncu do tej prawdy dojda nawet po smierci,jesli sie
      beda uparcie tarzac w głupocie to ja ich tam w niebie nie widze (bo
      nie beda sie mieli w czym tarzac;)
      • enrque111 [...] 04.11.09, 16:27
        Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
      • pocoo Re: Sens życia ateisty 05.11.09, 06:42
        mala.mi74 napisała:

        jesli beda uczciwie szukac
        > prawdy to w koncu do tej prawdy dojda nawet po smierci,

        Jakiej , której prawdy? Kto ma rację? Na pewno Ty.Ja to wiem.

        jesli sie
        > beda uparcie tarzac w głupocie to ja ich tam w niebie nie widze (bo
        > nie beda sie mieli w czym tarzac;)


        Moim dekalogiem jest tylko to , aby nie czynić nikomu ( sobie też)krzywdy na każdej , absolutne każdej płaszczyźnie życia.
        Jest to mój ateistyczny dekalog , nieosiągalny dla Ciebie.
        Zapraszam na spotkanie do piekła.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka