michalzawadzki
15.06.05, 22:32
Skąd czerpiemy pewność,że nasze działania mają dobry wymiar w oczach Boga?
Przeprowadźmy eksperyment myślowy, pozostawmy w nawiasie pierwiastek
instytucjonalny naszych rozważań(a więc Kościół, sakramenty)i zastanówmy
się,czy w obliczu braku pewnych rytualnych zachowań(takich jak chodzenie do
Kościoła), które wzmacniają więzi grupowe chrześcijan, utrwalając tym samym
pewne schematy kategoryzowania naszych zachowań pod kątem dychotomicznej
zmiennej wartościującej(dobro-zło), czy jesteśmy w stanie uzyskać na tyle
wysoki stopień pewności co do wartości jaką "niesie" ze sobą nasze
działanie,aby nie wracać w struktury instytucjonalne,które mają gotowe
schematy?Czy w momencie gdy uzyskamy tę pewność, nie jest czasami tak, że
powodowani jesteśmy pychą, przyznając sobie status osoby wiedzącej o zamiarach
Boga co do naszej osoby?Czy nie jest też tak, że uważając, że żyjemy w
harmonii z Bogiem,tak naprawdę sprzeciwstawiamy się Jemu, a powodowani
jesteśmy grzechem wynikającym z niewiedzy?
Pozdrawiam