Dodaj do ulubionych

Wytrwałość w modlitwie

26.04.07, 18:17
www.mateusz.pl/czytania/20070426.htm
"„Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do
królestwa Bożego” (Łk 9, 62). Ktokolwiek cofa się z powodu trudności, jakie
napotyka na drodze modlitwy, nie zdobędzie nigdy tego królestwa Bożego, którym
jest zażyłość z Panem. Św. Teresa mówi: „Należy przystąpić do rzeczy z
niezachwianym postanowieniem, że nie spocznie się nigdy, dopóki nie dojdzie
się do źródła”, do źródła żywej wody obiecanej przez Jezusa tym, którzy, Jego
spragnieni, szukają Go wytrwale. Trzeba być stanowczym i oddawać się modlitwie
nie tylko w chwilach uniesienia i pobożności uczuciowej, lecz także w
oschłości, w smutku, niechęci; i to nie tylko przez jakiś okres, lecz zawsze,
każdego dnia, całe życie. „Niech przyjdzie, co chce, niech stanie się to, co
ma się stać, niech szemrze, kto chce, niech się trudzi, ile się trzeba
trudzić: lecz nawet za cenę śmierci w połowie drogi... niech dąży do celu”
(Dr.d. 21, 2). Bez mocnego postanowienia bardzo łatwo o preteksty, by
opuszczać modlitwę. Nieudolność i oschłość mogą podsuwać myśli, że oddawać się
modlitwie to czas stracony, że lepiej pracować, zwłaszcza gdy się jest
obciążonym wieloma zajęciami. Nawet poczucie własnej nędzy i niegodności może
prowadzić do przekonania, że pragnienie zażyłości z Bogiem to lekkomyślne
złudzenie, a trwanie w modlitwie jest całkiem bezużyteczne. Lecz to
nieprzyjaciel usiłuje tymi pokusami na wszelki sposób odciągnąć nas od
modlitwy. Jest to „największa z pokus — oświadcza św. Teresa — i nie da się
określić zła, jakie czyni” (Ż. 7, 11; 8, 7). Nawet gdyby oschłość była
zawiniona, jako następstwo niewierności, braku ofiarności lub roztargnienia,
także i wtedy nie należy ustawać. „Kto raz zaczął ćwiczyć się w modlitwie
wewnętrznej, niech jej nie porzuca, jakkolwiek by liczne i wielkie popełniał
grzechy. Dzięki rozmyślaniu podniesie się szybko, a bez niego poprawa będzie o
wiele trudniejsza. Niechaj nie poddaje się pokusie diabelskiej, by opuszczać
modlitwę wewnętrzną przez pokorę... jeśli naprawdę żałujemy za grzechy swoje i
postanawiamy nie obrażać Go więcej, On przywróci nam dawną przyjaźń swoją”
(tamże 5)."

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 494
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka