Dodaj do ulubionych

Dlaczego jestem ateistą?

15.07.07, 20:43
Urodzony i wychowany w polskiej, katolickiej rodzinie, ochrzczony i
bierzmowany, zostałem ateistą. Występuje z kościoła – nie mam jeszcze
formalnego potwierdzenia, tylko dla tego, że nie chcę ustąpić w pewnych
kwestiach formalnych – i staram się propagować ateizm tam gdzie mogę. Co
doprowadziło kogoś takiego jak ja – potencjalnego wiernego syna kościoła - do
ateizmu i apostazji? Mój ateizm jest głównie intelektualny - ten światopogląd
kiełkował u mnie od lat, zainteresowanie nauką, ewolucją i fizyką doprowadziły
mnie do wniosku- boga nie ma. Doszedłem do tego stopniowo, chyba pierwszą
wątpliwością było „stworzenie” człowieka. Nie widziałem takiego momentu w
historii gatunku homo, który byłby przełomem na miarę aktu stworzenia.
Ewolucja przebiegała stopniowo, małymi kroczkami i w końcu doprowadziła do
tego, czym jesteśmy. Potem już poszło – to jak domino – jak wywróci się
pierwszy kamień to reszta idzie sama. Odrzucam wiarę ze względu na jej
nieracjonalność. Uważam, że pomysł, iż mam uwierzyć w coś bez dowodu i
możliwości sprawdzenia obraża moją inteligencję. Może inni to potrafią
pogodzić – pewnie są „inteligentni inaczej”. Potem zacząłem się zastanawiać –
co religia przyniosła ludzkości? Zobaczyłem koszmar – masowe morderstwa,
tłumienie wszelkiej inności, pazerność i pychę kapłaństwa, przekonanie o
własnej nieomylności. Religia jest jak rak – jak nie usunie się jej z
organizmu to będzie się rozrastał bez opamiętania. To, co kościół wyczyniał w
Polsce po 1989 r. budziło przerażenie – wypchnie religii do szkół, wieszanie
krzyży na każdym wychodku i wtrącanie się do każdej dziedziny życia. Brak
tolerancji i narzucanie „jedyne słusznego” zestawu poglądów tylko dopełniły
obraz. W pewnym momencie trzeba sobie jasno powiedzieć – kościoły to
organizacje zbrodnicze, tak jak komuniści czy faszyści. Kto dziś głosi poglądy
komunistyczne czy faszystowskie, ten jest uważany za przestępcę. Tak samo
powinno być z członkami kościołów – oni, uczestnicząc w tych organizacjach,
stają się wspólnikami post factum wszystkich zbrodni, które te organizacje
popełniły. Żyje pośród ludzi wierzących, ale nie potrafię ich zrozumieć – choć
próbuje. Jak można budować swój światopogląd na ułudzie? Jak można – z taką
pewnością – twierdzić, że istnieje jakiś byt, jak nie ma się na to żadnych
dowodów? I jak można żądać dla głoszonych przez siebie bajek specjalnej
ochrony?. Dlaczego ja mam być atakowany zewsząd wizerunkiem torturowanego
człowieka? Religia to jedno wielkie marnotrawstwo – życia, czasu i pieniędzy.
Miliardy ludzi odprawia bezsensowne gusła w świątyniach wybudowanych za ich
pieniądze. Ile rzeczy można by zrobić za to, co kapłani poświęcają na siebie i
swoje świątynie. Oni sami też mogliby sobie znaleźć jakieś lepsze zajęcie –
konserwację powierzchni płaskich np. Smutkiem i żalem napełnią mnie fakt, że
co dzień miliardom dzieci i dorosłych wmawia się, że ich życiem rządzi jakieś
bóstwo. Zabija się w nich krytycyzm i ciekawość świata, każe wierzyć w
dogmaty, które nie mają niczego wspólnego z realnym światem. Gnębi się na
różne sposoby – do zabójstw włącznie – tych co ośmielają się myśleć inaczej.
Ile wybitnych umysłów marnuje się w ten sposób? Ilu potencjalnych Einsteinów,
Lemów, Archimedesów ginie lub zostaje stłamszonych przez tak zwane wychowanie
religijne? Jak długo jeszcze? Bycie ateistą nie jest łatwe. Trzeba stale
udowadniać innym, że nie jest się diabłem z rogami i ziejącym siarką.
Usłyszałem już – ateista nie ma sumienia – i milczenie, gdy odpowiedziałem, że
jak popełnię morderstwo to nie mogę pójść się wyspowiadać i być znów czysty
jak łza. Ale to nic – warto zapłacić taką cenę za bycie wolnym. A czuje się
wolny dopiero od chwili, gdy potrafiłem sobie powiedzieć – tak, jestem
ateistą, końcowym produktem długiej linii ewolucji DNA, a nie kimś zlepionym z
gliny, świadomym swojego bytu i swoich ograniczeń fizycznych i czasowych
jedynym i niepowtarzalnym CZŁOWIEKIEM.
Obserwuj wątek
    • 0golone_jajka Re: Dlaczego jestem ateistą? 15.07.07, 20:52
      Dokładnie tak samo myślę.
      • carpedijem Re: Dlaczego jestem ateistą? 16.07.07, 14:02
        U mnie już był :)

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44144&w=55977646
        -=-=-=-=-
        Ateista
        bo moja niewiara ma swoją antytezę
    • aldebaran2 Re: Dlaczego jestem ateistą? 17.07.07, 09:53
      rkcb napisał:

      > Urodzony i wychowany w polskiej, katolickiej rodzinie, ochrzczony i
      > bierzmowany, zostałem ateistą. Występuje z kościoła – nie mam jeszcze
      > formalnego potwierdzenia, tylko dla tego, że nie chcę ustąpić w pewnych
      > kwestiach formalnych


      Mam doświadczenie w tej kwestii,powiedz mi - w jakich kwestiach formalnych
      nie chcesz ustąpić? To,co mówisz jest dla co najmniej dziwne,nie przeczę,że
      również miałem za pierwszym razem problemy,ale za drugim razem już żadnych.
      Widocznie Twoja determinacja w akcie apostazji jest typowa dla wielu ateistów
      i chcieliby i się boją - na wszelki wypadek bezpieczniej jest pozostać w
      kościele.
      • rkcb Re: Dlaczego jestem ateistą? 22.07.07, 12:35
        > Mam doświadczenie w tej kwestii,powiedz mi - w jakich kwestiach formalnych
        > nie chcesz ustąpić?
        Uważałem i dalej uważam, że żądanie przez kościół dokonywania apostazji w
        obecności dwóch świadków jest nie poparte żadnym prawem - może po za prawem
        kościelnym, ale ono może obowiązywać tylko tych, którzy CHCĄ być członkami
        kościoła. W tej chwili jestem już oficjalnie po za kościołem, z czego się bardzo
        cieszę. Co prawda będę musiał jeszcze raz udać się do parafii - mam nadzieje, że
        już po raz ostatni w życiu - żeby odebrać potwierdzenie na piśmie tego faktu. Co
        prawda proboszcz obiecał mi osobiście, że wyśle to pocztą, ale na razie nic nie
        ma. Pewnie tak można wierzyć w jego obietnice, jak w obietnice o życiu wiecznym.
        • marcinlet Re: Dlaczego jestem ateistą? 23.07.07, 00:37
          rkcb napisał:
          > Uważałem i dalej uważam, że żądanie przez kościół dokonywania apostazji w
          > obecności dwóch świadków jest nie poparte żadnym prawem - może po za prawem
          > kościelnym, ale ono może obowiązywać tylko tych, którzy CHCĄ być członkami
          > kościoła.
          To taki duży problem zabrać dwie osoby jako tych świadków? Co będzie jak potem
          ksiądz powie, ze Ty wcale się nie wypisałeś z KK? Nie będziesz miał świadków.
    • wyssana.z.palca Re: Dlaczego jestem ateistą? 17.07.07, 18:55
      zgadzam sie z Toba generalnie, ale mowisz

      >i staram się propagować ateizm tam gdzie mogę

      nie lubie czegos takiego. kiedys tez mialam okres, ze wszystkim przekonywalam,
      mowialam jacy to slepi sa i naiwni ze wierza. ale teraz zrozumialam ze ja
      nikogo nie przekonam i nikt mnie nie przekona.. sama nie wierze i generalni
      wisi mi to, w co i czy wierza inni. Ciebie to az tak boli?
      • carpedijem Re: Dlaczego jestem ateistą? 17.07.07, 20:14

        Pewnie nie chodzi o to, że boli, ale "kaganek oświaty" zawsze się przyda.
        -=-=-=-=-

        bo moja niewiara ma swoją antytezę
      • rkcb Re: Dlaczego jestem ateistą? 22.07.07, 12:46
        > Ciebie to az tak boli?
        Boli i to bardzo. Jak patrzę ile czasu, energii i pieniędzy ludzie poświęcają na
        bezsensowne gusła i utrzymanie darmozjadów to trafia mnie szlag. Po za tym
        ciągłe próby narzucenia wszystkim "jedynego, słusznego" światopoglądu wywołują
        mój sprzeciw. Uważam, że jedyne co mogę z tym zrobić to pokazywać, że są ludzie
        myślący i żyjący inaczej niż zindoktrynowana i ogłupiona przez religie
        większość. Jeżeli dzięki mojemu przykładowi i poglądom które głoszę, choć jedna
        osoba wyrwie się z tego kręgu przesądów, to będzie mój sukces.
    • kakareich1 wierzacy nie zadaje sobie pytan-dlatego wierzy 17.07.07, 22:52
      To o czym piszesz wydaje sie sensacyjne tylko Tobie. To normalna droga ewolucji
      czlowieka,ktory zaczyna sie wydobywac spod jarzama religii narzuconej przez
      rodzine i tradycje spoleczne.
    • watanabe.miharu Re: Dlaczego jestem ateistą? 25.07.07, 12:38
      Gratuluję wolności i witam w luźnych szeregach ateistów, bezbożników i
      niewierzących, he he.. Chciałabym dumnie powiedzieć o sobie to samo co Ty, ale
      niestety nie mogę się pochwalić tak dramatycznym i heroicznym procesem
      "przejrzenia na oczy". Zdaje się bowiem, że od samego początku byłam odporna na
      te bajędy o bozi (może to zależy od genów? hehe, jakiś % ludzkości może nie być
      zdolny do "postrzegania" bóstwa). Nie przypominam sobie, bym choć przez chwilę
      serio wierzyła, że istnieje jakiś bóg czy miała myśli typu "a może jednak ksiadz
      ma rację?". Ksiądz na religii o tym opowiadał, potem na mszy, a ja tak słuchałam
      sobie z niedowierzaniem i mocnym znudzeniem.. Tak jak dzieciak z podstawówki
      słuchałby wykładu o całkach - nudne, głupie i niezrozumiałe.
      Potem oczywiście, będąc starszą już istotą ludzką:) - przemyślałam sobie całą
      sprawę i stwierdziłam, że jako dzieciak miałam nosa - religia i bajki o bozi to
      wierutne bzdury:) No i tak sobie nadal nie wierzę:))
      • kolotwor Re: Dlaczego jestem ateistą? 25.07.07, 14:33
        Jeśli nie wiesz to ci przypomnę że pierwszy krzyże i religię ze szkół usunął Adolf Hitler.
        • rkcb Re: Dlaczego jestem ateistą? 25.07.07, 17:40
          kolotwor napisał:

          > Jeśli nie wiesz to ci przypomnę że pierwszy krzyże i religię ze szkół usunął
          > Adolf Hitler.
          A co ma piernik do wiatraka ???
          Tak naprawdę to chyba pierwsza była Rewolucja Francuska :-). Ale to było tak
          dawno - kto by to pamiętał?
        • xs550 Re: Dlaczego jestem ateistą? 26.07.07, 13:09
          kolotwor napisał:

          > Jeśli nie wiesz to ci przypomnę że pierwszy krzyże i religię ze szkół usunął Ad
          > olf Hitler.

          Pierwszy?
          • edico2 Re: Dlaczego jestem ateistą? 01.08.07, 19:03
            Ale nie ostatni:
            www.glos.com.pl/ARCHIWUM/2004/003/Czagr/spor.html
            Usuwają krzyże z pomnika ofiar berlińskiego muru:
            www.krucjata.org.pl/prasa,087.php3
    • ejkuraczek Re: Dlaczego jestem ateistą? 26.07.07, 15:17
      Nie odnoszac sie do tych propagandowych sloganów,ktorymi naszprycowałes swój
      post...
      Mozna się dowiedzic jak wygladało Twoje zycie wiarą? tzn. modlitwa, znajomosc
      Boga, czytanie Biblii, praktyki sakramentalne(chodzi mi o swiadome ,a nie
      wdziecinstwie bo rodzice kazali),zrozumienie dekalogu itp?
      Bo z tego co piszesz to Ty zawsze byłes ateista,tyle ,ze teraz jestes walczacym
      ateista(czyt. zgorzkniałym z powodu istnienia ludzi wierzacych)
      • dagmama Moja historia he he:-D 26.07.07, 20:25
        Jestem ateistką z wychowania - cała rodzina była niewierząca. Miałam nawet
        momenty wahania, bo wszyscy z rodziny byli tacy bezlitośni: żadnej wiary,
        żadnego życia wiecznego, żadnej białej sukienki, a religia wydawała mi się taka
        romantyczna. Bohaterki książek były religijne, Constance Bonacieux umarła w
        klasztorze, a ja tak bez Boga...

        No i niestety. Człowiek, który nie wychowa się w religijnej rodzinie, już nigdy
        nie uwierzy. Jako nieochrzczony, nieprowadzany do kościoła, tak przerażająco
        wolny, poza wiekiem ośmiu lat (rówieśnicy idą do komunii) albo piętnastu
        (dojrzewanie, szukanie autorytetów) już nigdy nie zwróci się ku wierze. Już się
        raczej nie będzie zastanawiał czy coś w tym jest, tylko do końca będzie kiwał
        głową nad wierzącymi.

        To samo robię mojemu dziecku. Jest nieochrzczone...
        Dla wyjasnienia; mieszkamy w Polsce.
        • ejkuraczek Re: Moja historia he he:-D 27.07.07, 08:27
          Szkoda,ze nie spotkałaś nigdy ludzi,ktorzy powiedzieli Ci o Bogu,przeciez nie
          muszą to byc rodzice. Czlowiek bez Boga zyje niepełnosprawny duchowo, o ile w
          ogole widzi w sobie cos wiecej niz materializm.
          Dużo ludzi nawraca się w dorosłości, popytaj misjonarzy.
          Z ciekawosci: skad ten cynizm w tytule?
          • rkcb Re: Moja historia he he:-D 27.07.07, 18:37
            > Czlowiek bez Boga zyje niepełnosprawny duchowo, o ile w ogole widzi w sobie
            > cos wiecej niz materializm.

            To człowiek wierzący jest niepełnosprawny - i to nie duchowo, tylko umysłowo.
            Jeżeli ktoś wierzy w jakieś bajki bez dowodu, odprawia gusła po to, żeby np.
            spadł deszcz (jak nasi niektórzy posłowie w zeszłym roku) - to jest dopiero
            niepełnosprawność.
            Czym duchowość ateisty różni się od wierzącego? Ateiści nie widzą piękna sztuki
            lub przyrody? Nie rozumieją innych ludzi?
            To wierzący - świadomi własnych braków umysłowych - wmawiają innym, że wiara
            rozwija jakąś duchowość. A prawda jest taka, że wiara ogranicza możliwości
            umysłowe i zawęża horyzonty.
            Jedynie ateiści są naprawdę wolnymi ludźmi na świecie. Wolnymi i przez to
            odpowiedzialnymi za siebie i swoje czyny! Oni nie mogą zasłonić się
            stwierdzeniami: "bóg tak chciał", "taka jest wola boska" itp. I nie szukają
            duchowości tam gdzie jest potrzebny psychiatra lub neurolog.
            • jtb Re: Moja historia he he:-D 27.07.07, 19:12
              rkcb napisał:

              Jedynie ateiści są naprawdę wolnymi ludźmi na świecie. Wolnymi i przez to
              > odpowiedzialnymi za siebie i swoje czyny.

              Zobacz do czego doprowadziło 70 lat urzędowego ateizmu "wolnych ludzi" w Rosji
              Sowieckiej. Z tej twojej ateistycznej wolności oni dopiero teraz powoli
              wychodzą i dziwne ale następuje u nich znaczne ożywienie religijne.
              • grgkh Re: Moja historia he he:-D 27.07.07, 22:07
                jtb napisał:

                > rkcb napisał:
                >
                > > Jedynie ateiści są naprawdę wolnymi ludźmi na świecie.
                > > Wolnymi i przez to odpowiedzialnymi za siebie i swoje czyny.
                >
                > Zobacz do czego doprowadziło 70 lat urzędowego ateizmu "wolnych ludzi"
                > w Rosji Sowieckiej.

                Jesteś na bakier z logiką. To Ty ZOBACZ do czego doprowadziła inkwizycja. A wymordowanie milionów Indian obu Ameryk? A wojny między hinduistami i islamistami w Indach? A wojna między katolikami i protestantami w Ulsterze? A talibowie w Afganistanie i obłędne prawa, które tam w imię boga wprowadzają?

                To właśnie, bóg dowolnego rodzaju, robi z ludźmi. Przejrzyj na oczy i nie gadaj bzdur. Religia nikogo przed złem nie chroni, a najczęściej jest jego źródłem. Ludzie są dobrzy i źli i nie jest to ŻADNYM dowodem, że na ich złe uczynki wpłynął ateizm.

                > Z tej twojej ateistycznej wolności oni dopiero teraz powoli
                > wychodzą i dziwne ale następuje u nich znaczne ożywienie religijne.

                I co? Jest z tego powodu lepiej? :)))
                • jtb Re: Moja historia he he:-D 28.07.07, 00:20
                  grgkh napisał:

                  > To właśnie, bóg dowolnego rodzaju, robi z ludźmi.

                  Ty masz fałszywą wizję Boga. A tak na marginesie to pewnie w PRL było ci
                  najlepiej a może nawet byłeś funkcjonariuszem tamtego systemu.
                  • grgkh Re: Moja historia he he:-D 29.07.07, 14:27
                    jtb napisał:

                    > grgkh napisał:
                    >
                    > > To właśnie, bóg dowolnego rodzaju, robi z ludźmi.
                    >
                    > Ty masz fałszywą wizję Boga. A tak na marginesie to pewnie w PRL było ci
                    > najlepiej a może nawet byłeś funkcjonariuszem tamtego systemu.

                    W dalszym ciągu robisz to samo, wydajesz sąd, na przykład o mnie, na podstawie fałszywego rozumowania.

                    Co zmienia to, kim byłem i jak postępowałem w czasie, gdy wokół mnie był PRL?

                    Był czas, gdy chodziłem na religię, uczyłem się katechizmu i dekalogu, gdy bałem się Boga i Szatana. I co to zmienia? Tyle tylko, że bardziej świadomie wyrzuciłem z siebie wszystko, co mi religia narzycała. Tyle, że moje obecne poczucie wolności jest pełne, bo wiem, czym jest niewola.

                    Ja nie potępiam ludzi, bezmyślnie i automatycznie, tak jak Ty. Każdemu pozwalam, by miał szansę zmienać się. I oby to była zmiana na lepsze, dla niego i innych, którzy to mogą odczuć. Skąd w Tobie ta nienawiść i ta PEWNOŚĆ, że ja muszę być gorszy? Że byłem funkcjonariuszem, którym nie byłem, ale Ty WIESZ, że jeśli nie jestem takim samym sztampowym funkcjonariuszem zastępów Pana Boga, to MUSZĘ być zły i wszystko, co złe można mi przypisać.

                    I właśnie dlatego religia jest źródłem zła. A Ty nie jesteś w stanie tego u siebie dojrzeć, bo to zaślepienie, bo to absolutnemu podporządkowaniu systemowi, który opiera się na unifikacji jednostek i forowaniu niemyślenia, na dzieleniu ludzi i określaniu wrogami wszystkich, którzy nie chcą się podporządkować, na zakłamanym niszczeniu pod pozorem niesienia dobra.

                    Religia jest największym złem tego świata.
                    • jtb [...] 29.07.07, 18:16
                      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                      • grgkh Re: Moja historia he he:-D 29.07.07, 20:40
                        I to był Twój ostatni argument. Tacy jesteście. :)))
                        • jtb Re: Moja historia he he:-D 30.07.07, 13:22
                          grgkh napisał:

                          > I to był Twój ostatni argument. Tacy jesteście. :)))

                          Przeczytaj sobie co napiał ejkuraczyk:

                          "Na razie na tej "ułudzie" chrzescijanstwie zbudowano najbardziej cywilizowany
                          kontynent-Europę.
                          A co zbudowano na komuniźmie? Chyba tylko pomniki i łagry."

                          • grgkh Re: Moja historia he he:-D 30.07.07, 13:43
                            jtb napisał:

                            > grgkh napisał:
                            >
                            > > I to był Twój ostatni argument. Tacy jesteście. :)))
                            >
                            > Przeczytaj sobie co napiał ejkuraczyk:
                            >
                            > "Na razie na tej "ułudzie" chrzescijanstwie zbudowano najbardziej
                            > cywilizowany kontynent-Europę.
                            > A co zbudowano na komuniźmie? Chyba tylko pomniki i łagry."

                            Jesteś niedouczony. Mylisz kategorie.

                            Jest kategoria wiary. W jej ramach są ludzie lepiej i mniej wyedukowani. Wśród
                            tych mądrzejszych więcej jest ludzi niewierzących. Dobrze mówię? Znasz
                            statystyki? No więc świat "do przodu" popychają jednak intensywniej ci
                            mądrzejsi. I to oni budują wszystkie cywilizacje, nie tylko tę TFU!
                            chrześcijańską.

                            Jak widzisz, udział ateistów jest w pewnych proporcjach oczywiście większy.

                            I jest druga kategoria - systemy polityczne. Jedne się podpierają religią
                            (Polska i Iran), inne mniej lub wcale (Czechy). Czy to jest czysty komunizm,
                            feudalizm, niewolnictwo, kapitalizm, czy coś pośredniego, to już sprawa ekipy,
                            która się dorwie do rządów. Mordują na własny rachunek, nie na rachunek religii
                            lub ateizmu.

                            Ale i religia, jej kasta panująca, kapłańska potrafi przy okazji robić dobre
                            interesy. W Polsce nie raz pokazywała, że ją na to stać. Ile obecnie wydziera
                            od nas kasiory, to nigdy tak dobrze, w całej historii naszego państwa, chyba
                            nie miała. Czego jeszcze chcesz? Mało Ci?

                            Żeby się wypowiadać, trzeba wcześniej zaliczyć trochę szkoły i umieć logicznie
                            myśleć. Tobie jedno i drugie jest obce, bo nie rozumiesz podstawowych pojęć.
                            Nie odróżniasz systemów politycznych od religijnych. Nie znasz historii. Znasz
                            tylko "jedną" książkę i wykładnię, według której musisz się wypowiadać.
                            • jtb Re: Moja historia he he:-D 30.07.07, 16:08
                              grgkh napisał:

                              > Jesteś niedouczony. Mylisz kategorie.

                              Wg ostatnich badan CBOS 72% responentów jest za nauką religji dzieci.
                              Masz wielkie pole do popisu, wykaż się swoją "uczonoscią" i "madroscią" i
                              przekonaj ich że się mylą. tylko nie mów mi, że są "otumanieni przez kler".
                              Chociaz ja jestem raczej za nauką religji w Kościele.
                              • grgkh Re: Moja historia he he:-D 30.07.07, 18:09
                                No, więc w sprawie tego mylenia kategorii... Chcę usłyszeć, co na ten temat masz do powiedzenia.

                                Na razie skaczesz po tematach. Co raz okazuje się, że coś mylisz, żeś czegoś nie wiedział. Przechodzisz nad tym, jakby nic się nie stało.

                                Kto za czym się opowiadał, to mi nie tłumacz. Rosjanie opowiadają się za powrotem stalinizmu z równą ochotą, jak w przykładzie o którym mówisz. A Ty, jak zwykle, posługujesz się "głupimi" argumentami.
                              • aldebaran2 Re: Moja historia he he:-D 30.07.07, 18:18
                                jtb napisał:

                                Wg ostatnich badan CBOS 72% responentów jest za nauką religji dzieci.
                                > Masz wielkie pole do popisu, wykaż się swoją "uczonoscią" i "madroscią" i
                                > przekonaj ich że się mylą. tylko nie mów mi, że są "otumanieni przez kler".
                                > Chociaz ja jestem raczej za nauką religji w Kościele.


                                Czyż można przekonać ludzi,że są w błędzie? Jak ich przekonać, skoro jednym z
                                pierwszych widoków nowonarodzonego,prócz ojca i matki jest "główka faceta w
                                sukience"- kiedyś funkcjonowało powiedzenie-"armia radziecka z nami od dziecka"
                                a pomyśl czy trafniej by nie było- "kler od narodzin do grobowej deski" i
                                jeszcze dalej.
                                Są, nie tylko otumanieni przez kler,to są po prostu konformiści.Nie trzeba tu
                                wykazywać się żadną "uczonością" i "mądrością"-tych atrybutów kler was pozbawił
                                Te, 72 procent to "barany i owce idące na rzeź"
                                To najprostsze wytłumaczenie.Bardziej naukowe też Ci mogę udzielić.Sens będzie
                                ten sam.
                          • aldebaran2 Re: Moja historia he he:-D 30.07.07, 18:40
                            jtb napisał:

                            Na razie na tej "ułudzie" chrzescijanstwie zbudowano najbardziej cywilizowany
                            > kontynent-Europę.
                            > A co zbudowano na komuniźmie? Chyba tylko pomniki i łagry."



                            Ładnie by wyglądał ten najbardziej "cywilizowany kontynent-Europa" gdyby
                            kościół katolicki miał tyle władzy ile miał w czasie inkwizycji.
                            A tak na marginesie-jaką ocenę miałeś z historii,powiedzmy w podstawówce?

                            > A co zbudowano na komunizmie? Chyba tylko pomniki i łagry."

                            Zgoda,ale czy ten radziecki komunizm nie miał swojego boga-Stalina?
                            Dzisiaj więzienia zapełniają tylko ateiści- tak ?
                            • jtb Re: Moja historia he he:-D 30.07.07, 19:26
                              aldebaran2 napisał:
                              > Zgoda,ale czy ten radziecki komunizm nie miał swojego boga-Stalina?
                              > Dzisiaj więzienia zapełniają tylko ateiści- tak ?

                              Dzisiaj za wiarę nikt w więzieniu nie siedzi. A za Stalina miliony niewinnych
                              ludzi straciło życie. W Polsce za mówienie prawdy uwięziono kard. Wyszyńskiego
                              i zamordowano ks. Popiełuszkę. Dzisiaj jesteś człowiekiem wolnym i swobodnie
                              mozesz głosic swoje poglądy w sprawach religji czy polityki.
                              • aldebaran2 Re: Moja historia he he:-D 30.07.07, 20:16
                                jtb napisał:

                                > aldebaran2 napisał:
                                > > Zgoda,ale czy ten radziecki komunizm nie miał swojego boga-Stalina?
                                > > Dzisiaj więzienia zapełniają tylko ateiści- tak ?
                                >
                                > Dzisiaj za wiarę nikt w więzieniu nie siedzi. A za Stalina miliony niewinnych
                                > ludzi straciło życie. W Polsce za mówienie prawdy uwięziono kard. Wyszyńskiego
                                > i zamordowano ks. Popiełuszkę. Dzisiaj jesteś człowiekiem wolnym i swobodnie
                                > mozesz głosic swoje poglądy w sprawach religji czy polityki.



                                Nie zrozumiałeś mnie,nie myślałem nawet o siedzeniu za wiarę.A komu to
                                właściwie zawdzięczamy -kościołowi?,że za brak wiary nie płaci się dzisiaj
                                ceny wyższej niż więzienie.Ile milionów ludzi zapłaciło swoim życiem za to,że
                                nie zgadzali się z tym wszystkim co "nauczali" chrześcijańscy ewangelizatorzy.
                                Stosy już nie płoną,to fakt.Przedtem zapalali je ateiści?
                                Powiedziałem jedynie,że komunizm w radzieckim wydaniu był niczym innym jak
                                chrześcijańskie ewangelizatorstwo, łącznie z wiarą w boga tym razem widocznego
                                wszystkim a mianowicie z wiarą w Stalina.

                                Morze krwi "spłynęło" za rządów tego boga, (Stalina)ocean krwi spuścili
                                chrześcijanie zabijając przez stulecia w imieniu boga.
                                Czyż to nieprawda?.Dlatego pytałem Cię o ocenę z historii na poziomie szkoły
                                podstawowej.

                                Zapytałem na zasadzie przekory,czy więzienia w Polsce wypełniają ateiści?
                                Ile procent ateistów jest wg.Ciebie w Polsce?
                                • jtb Re: Moja historia he he:-D 30.07.07, 20:44
                                  aldebaran2 napisał:
                                  > Stosy już nie płoną,to fakt.Przedtem zapalali je ateiści?

                                  Wiem o stosach o inkwizycji i innych rzeczach ale nawet tam gdzie
                                  chrześcijaństwo ogniem i mieczem było stanowione, w końcu wprowadzało one
                                  barbarzyńskie plemiona do cywilizacji, co im się historycznie opłacało; nie
                                  mamy bowiem żadnej metody, by w takich sprawach straty i zyski kalkulowac.
                              • grgkh Re: Moja historia he he:-D 31.07.07, 07:03
                                jtb napisał:

                                > Dzisiaj za wiarę nikt w więzieniu nie siedzi.
                                > A za Stalina miliony niewinnych ludzi straciło życie.

                                Za Stalina w więzieniu siedzieli ci, którzy nie podporządkowali się do końca
                                Temu_Który_Miał_Rację_I_Monopol_Na_Władzę. Również temu, kto miał odwagę
                                zabijać nie licząc się z konsekwencjami swych czynów. A teraz sobie przypomnij,
                                czy kosciół oparty na chrześcijaństwie nie miał podobnych grzechów na sumieniu?
                                Religia dąży do podporządkowania sobie ludzi w sposób absolutny, jak Stalin, a
                                także poprzez działania swoich najbardziej wynaturzonych "działaczy" - znów jak
                                Stalin, który się pojawił i odszedł - nie ma zahamowań w stosowaniu
                                okrucieństwa. Czym więc religia mogłaby być lepsza od komunizmu? I do tego, tak
                                samo jak on, obiecuje utopijne gruszki na wierzbie.

                                > W Polsce za mówienie prawdy uwięziono kard. Wyszyńskiego

                                A w Polsce, dla doraźnej korzyści, PiS opierający się na Rydzyku, BEZPRAWNIE
                                zamknął w więzieniu lekarza Garlickiego.

                                > i zamordowano ks. Popiełuszkę.

                                Coś się tak czepił tego Popiełuszki? Już ci tłumaczyłem, że to była
                                nadgorliwość i osobisty brak hamulców moralnych u bezpośrednich wykonawców.
                                System tylko "sprzyjał" zaistnieniu tego zdarzenia. Pierwszy z brzegu przykład
                                palenia na stosie za "czary" jest dokładną analogią tej sytuacji - też była to
                                nadgorliwość wykonawców mozliwości, które dawała inkwizycja.

                                > Dzisiaj jesteś człowiekiem wolnym i swobodnie
                                > mozesz głosic swoje poglądy w sprawach religji czy polityki.

                                Dzisiaj w Polsce BEZKARNIE nie da się głosić poglądów antyreligijnych, bo
                                głoszący podlega społecznej powszechnej, negatywnej ocenie dokonywanej i
                                szerzonej przez religiantów, uważających się za LEPSZYCH moralnie i
                                posiadających jedyną i najwyższej jakości prawdę. Ci sami narzucają system
                                wychowywania dzieci, żądają utrzymania religii w szkołach i ocen z religii
                                (domyślnie tej jednej) na świadectwie, wieszają wszędzie (w instytucjach
                                państwowych) swoje krzyże, chcą całkowitego zakazu aborcji, bez liczenia się
                                dobrem kobiety. TO NIE JEST WOLNOŚĆ!!!
                  • rkcb Re: Moja historia he he:-D 30.07.07, 11:30
                    > Ty masz fałszywą wizję Boga.
                    Zacytuje ci pismo w które pewnie wierzysz:
                    "Po owocach ich poznacie"
                    A religie - nie boga, bo go nie ma - poznajemy po owocach - przemoc,
                    indoktrynacja, wtrącanie sie w życie innych ludzi - oto główne przymioty KAŻDEJ
                    religii. W każdym razie każdej, która dorwała się do władzy.
                    I nie opowiadaj mi, że to źli ludzie, a religię są dobre - takie same bzdety
                    słyszałem w komunie - ustrój jest świetny, są tylko błędy i wypaczenia. Komunizm
                    i religia to dwie twarze tego samego idiotycznego pomysłu - budowania życia na
                    ułudzie.
                    • ejkuraczek Re: Moja historia he he:-D 30.07.07, 12:33
                      rkcb napisał:

                      > > Ty masz fałszywą wizję Boga.
                      > Zacytuje ci pismo w które pewnie wierzysz:
                      > "Po owocach ich poznacie"
                      > A religie - nie boga, bo go nie ma - poznajemy po owocach - przemoc,
                      > indoktrynacja, wtrącanie sie w życie innych ludzi - oto główne przymioty
                      KAŻDEJ
                      > religii. W każdym razie każdej, która dorwała się do władzy.
                      > I nie opowiadaj mi, że to źli ludzie, a religię są dobre - takie same bzdety
                      > słyszałem w komunie - ustrój jest świetny, są tylko błędy i wypaczenia.
                      Komuniz
                      > m
                      > i religia to dwie twarze tego samego idiotycznego pomysłu - budowania życia na
                      > ułudzie.

                      Na razie na tej "ułudzie" chrzescijanstwie zbudowano najbardziej cywilizowany
                      kontynent-Europę.
                      A co zbudowano na komuniźmie? Chyba tylko pomniki i łagry.
                      • rkcb Re: Moja historia he he:-D 30.07.07, 22:31
                        > Na razie na tej "ułudzie" chrzescijanstwie zbudowano najbardziej cywilizowany
                        > kontynent-Europę.
                        > A co zbudowano na komuniźmie? Chyba tylko pomniki i łagry.
                        Chrześcijaństwo zniszczyło cywilizację antyczną i zatrzymało rozwój Europu na
                        jakieś tysiąc lat! Renesans był powrotem do wartości starożytności i odrzuceniem
                        - przynajmniej częściowym - "wartości" chrześcijańskich.
                        A co pozostawiło po sobie chrześcijaństwo? Wielkie budowle służące do
                        odprawiania guseł, budowane w czasach, gdy w miastach nie było świeżej wody i
                        kanalizacji? Potrafili to robić starożytni, ale chrześcijanie zapomnieli - oto
                        osiągnięcie!
                        Z każdej religii jest więcej szkód niż pożytku i nie ma tu wyjątków.
                        A po za tym - czy to, że komunizm był zły dowodzi tego, że religia jest dobra?
            • frtk Re: Moja historia he he:-D 27.07.07, 22:08
              Wiesz rkcb, a ja jestem wierząca i wiem, że zanim pogłębiłam swoją wiarę, moje
              życie było puste i nie dostrzegałam wielu ważnych zasad i wartości, którymi
              każdy człowiek powinien się kierować, żeby wszystkim żyło się łatwiej. Poza tym
              to właśnie wiara pomaga mi jak nic innego zrozumieć otaczający mnie świat (nie
              tylko dostrzec jego piękno, ale także zrozumieć zło) i pomaga mi nie poddawać
              się nigdy, ponieważ widzę głębszy cel życia niż tylko doczesne szczęście.
              Ponadto wiara bardzo pomaga mi bardzo w pracy naukowej, wbrew Twoim
              przypuszczeniom. Jestem wolnym człowiekiem i czuję, że żyję właśnie tak jak
              chcę, ponieważ żyję zgodnie z wartościami, które wyznaję i jestem szczęśliwy,
              ponieważ właśnie jestem w pełni odpowiedzialna za swoje czyny...
              A w wierze najpiękniejsze jest to, że Bóg daje każdemu wolność wyboru w
              postępowaniu i kocha nawet takie osoby jak Ty:)
              Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego:) Będę się za Ciebie modlić
              • rkcb Re: Moja historia he he:-D 31.07.07, 20:01
                Napiszę tylko jedno: Przykro mi.
                Przykre i smutne jest to, że madry i myślący człowiek szuka pocieszenia w
                zabobonach i gusłach. Oczywiście, każdy ma prawo do takich poglądów na jakie ma
                ochotę, ale...
                P.S. Nie módl się za mnie - doświadczenia wykazały, że to szkodzi. Wykorzystaj
                ten czas na coś pożytecznego - poczytaj Dawkinsa lub www.racjonalista.pl
          • dagmama Re: Moja historia he he:-D 30.07.07, 10:44
            > Szkoda,ze nie spotkałaś nigdy ludzi,ktorzy powiedzieli Ci o Bogu,przeciez nie
            > muszą to byc rodzice.

            E tam, zaraz nigdy. Co chwilę ktoś się wtrącał w moje życie, że jak tak można.
            Tekst o niepełnosprawności też słyszałam.
            Czytałam Biblię i Koran, spotykałam się ze świadkami Jehowy. Fajnie sobie z
            nimi dyskutowałam i tyle.


            Czlowiek bez Boga zyje niepełnosprawny duchowo, o ile w
            > ogole widzi w sobie cos wiecej niz materializm.

            To jest bardzo nieuprzejme i krzywdzące. A nawet obrażliwe. To, że Ty nie
            jesteś w stanie wyobrazić sobie bogatego życia wewnętrznego bez udziału Boga i
            reszty, to już Twoja sprawa. To właśnie przykre u ludzi wierzących: że nie mogą
            wyjść na krok poza te zabobony.

            > Dużo ludzi nawraca się w dorosłości, popytaj misjonarzy.
            > Z ciekawosci: skad ten cynizm w tytule?

            Bo moja historia to nie historia wychowania w katolicyzmie i przejrzenia na
            oczy, jak większość.
            • ejkuraczek Re: Moja historia he he:-D 30.07.07, 11:06
              dagmama napisała:

              > > Szkoda,ze nie spotkałaś nigdy ludzi,ktorzy powiedzieli Ci o Bogu,przeciez
              > nie
              > > muszą to byc rodzice.
              >
              > E tam, zaraz nigdy. Co chwilę ktoś się wtrącał w moje życie, że jak tak można.

              Wtracanie się w zycie to nie mówienie o Bogu.

              > Tekst o niepełnosprawności też słyszałam.
              > Czytałam Biblię i Koran, spotykałam się ze świadkami Jehowy. Fajnie sobie z
              > nimi dyskutowałam i tyle.

              Biblie trudno zrozumiec bez objasnień. A bez wiary to wrecz niemozliwe.
              >
              >
              > Czlowiek bez Boga zyje niepełnosprawny duchowo, o ile w
              > > ogole widzi w sobie cos wiecej niz materializm.
              >
              > To jest bardzo nieuprzejme i krzywdzące. A nawet obrażliwe. To, że Ty nie
              > jesteś w stanie wyobrazić sobie bogatego życia wewnętrznego bez udziału Boga
              i
              > reszty, to już Twoja sprawa. To właśnie przykre u ludzi wierzących: że nie
              mogą
              >
              > wyjść na krok poza te zabobony.

              Teraz Ty obrazasz wiare.
              Co do porównania:mam doswiadczenie 22 lat ateizmu:slepoty i materializmu.
              Trudna prawda ale prawda.
              >
              > > Dużo ludzi nawraca się w dorosłości, popytaj misjonarzy.
              > > Z ciekawosci: skad ten cynizm w tytule?
              >
              > Bo moja historia to nie historia wychowania w katolicyzmie i przejrzenia na
              > oczy, jak większość.
              Byłas wychowywana w katolicyźmie czy "katolicyźmie"? I w czym przejrzałaś na
              oczy?
              • franek9613 Re: Moja historia he he:-D 30.07.07, 11:44
                ejkuraczek napisała:

                > Teraz Ty obrazasz wiare.

                Ale to wiara pierwsza ją obrazila, wiec chyba miala prawo :)
                • ejkuraczek Re: Moja historia he he:-D 30.07.07, 12:16
                  franek9613 napisała:

                  > ejkuraczek napisała:
                  >
                  > > Teraz Ty obrazasz wiare.
                  >
                  > Ale to wiara pierwsza ją obrazila, wiec chyba miala prawo :)

                  Chyba prawo dzungli.
                  Nazwac wiare zabobonami to jak nazwać miłosc w małzenstwie gwałtem.Well-dla
                  niektórych widocznie wyglada to podobnie.
                  Moje nazwanie niewierzących niepełnosprawnymi duchowo jest jak najbardziej na
                  miejscu. Jakie bowiem zycie DUCHU-owe mają niewierzacy?
                  Niektórzy pytani mówia mi coś o spacerach i wąchaniu kwiatków-bez komentarza:)
                  • dagmama Re: Moja historia he he:-D 30.07.07, 12:43
                    ejkuraczek napisała:

                    > franek9613 napisała:
                    >
                    > > ejkuraczek napisała:
                    > >
                    > > > Teraz Ty obrazasz wiare.
                    > >
                    > > Ale to wiara pierwsza ją obrazila, wiec chyba miala prawo :)
                    >
                    > Chyba prawo dzungli.
                    > Nazwac wiare zabobonami to jak nazwać miłosc w małzenstwie gwałtem.Well-dla
                    > niektórych widocznie wyglada to podobnie.

                    Popieprzyło Cię?!


                    > Moje nazwanie niewierzących niepełnosprawnymi duchowo jest jak najbardziej na
                    > miejscu. Jakie bowiem zycie DUCHU-owe mają niewierzacy?
                    > Niektórzy pytani mówia mi coś o spacerach i wąchaniu kwiatków-bez komentarza:)

                    Ja Ci nie bedę udowadniać życia duchowego, ewidzę, że cała dyskuska jest Ci
                    potrzebna, żeby lepiej się poczuć. Jacy my biedni jesteśmy.
                    Wyrazy współczucia.
                    • marcinlet Re: Moja historia he he:-D 30.07.07, 14:09
                      dagmama napisała:

                      > Ja Ci nie bedę udowadniać życia duchowego, ewidzę, że cała dyskuska jest Ci
                      > potrzebna, żeby lepiej się poczuć. Jacy my biedni jesteśmy.
                      > Wyrazy współczucia.

                      Może sama podświadomie czuje, że coś jest nie tak i to pisanie
                      o "niepełnosprawności duchowej ateistów" to taki mechanizm obronny by zagłuszyć
                      własne wątpliwości?
                  • marcinlet Re: Moja historia he he:-D 30.07.07, 14:04
                    ejkuraczek napisała:
                    >Jakie bowiem zycie DUCHU-owe mają niewierzacy?

                    A Ty jakie masz życie duchowe? Co w ogóle rozumiesz przez to pojęcie?
                    • marcinlet Re: Moja historia he he:-D 31.07.07, 11:33
                      No co nie pochwalisz się swym bogatym życiem duchowym?
                  • grgkh Re: Moja historia he he:-D 31.07.07, 12:34
                    ejkuraczek napisała:

                    > Nazwac wiare zabobonami to jak nazwać miłosc w małzenstwie gwałtem.

                    No, wiesz... Może być różnie, ale BARDZO często, taka najbardziej "ludowa"
                    wiara sprowadza się do zabobonów. Jeśli nie wiesz o czym mówię, a nie chce Ci
                    się poszukać znaczenia tego słowa, to możemy to sobie zaraz ustalić.

                    > Well-dla niektórych widocznie wyglada to podobnie.
                    > Moje nazwanie niewierzących niepełnosprawnymi duchowo
                    > jest jak najbardziej na miejscu.

                    Oczywiście, że jest, bo jesteś LEPSZY. Jesteś wspaniały. Jesteś dotknięty przez
                    Boga, co daje Ci automatycznie przewagę nad wszystkimi niedotkniętymi. Tylko o
                    jednym zapominasz, że nie pozwalając dowodzić istnienia Boga, musisz liczyć się
                    jednak z tym, że Go może nie być i Ty się po prostu mylisz. Rezygnacja z dowodu
                    to niepewność prawdziwości. I wciskanie sobie kitu, że wiara, to pewność, to
                    oczywisty fałsz. A więc jednak nie jesteś najmądrzejszy. A jak z resztą?
                    Nadmiar pychy, buty?

                    > Jakie bowiem zycie DUCHU-owe mają niewierzacy?
                    > Niektórzy pytani mówia mi coś o spacerach i
                    > wąchaniu kwiatków-bez komentarza:)

                    A ja to skomentuję. ;)

                    Pod względem duchowym jesteśmy identyczni, bo jesteśmy ludźmi - teoretycznie
                    mamy wszystkie mozliwości, które daje nam ludzki mózg. O zawartości tego mózgu
                    decyduje stopień zaangażowania w rzetelnym napełnianiu go treścią. I to nie
                    może być treść byle jaka, np. o UFO, krasnalach, bożkach i boginiach. Być może
                    te właśnie treści nie zaszkodzą głównemu celowi, ale niestety trzeba pamiętać,
                    że aby szukać prawdy nie powinno się ograniczać do... jednej książki, starej,
                    nadającej się do czytania tylko poprzez interpretowanie, bo została napisana
                    przez pasterskie plemię tysiące lat temu i już nie wiadomo, o co dokładnie w
                    niej chodzi.

                    Gdy sobie tak patrzę na świat i widzę do czego zdolni są ludzie w imię bogów,
                    jakie jest ich życie duchowe, to poważnie wątpię w jego jakość. Na przykład -
                    Rydzyk, albo wojujący ze sobą bombami ulsterscy katolicy i protestanci, albo
                    islamscy samobójcy... O takim "życiu duchowym" mówisz? Podporządkowanym
                    bezmyślnie bóstwu, a właściwie martwej ideologii?

                    Dzień po dniu zmarli dwaj wielcy twórcy prawdziwej sztuki, Bergman i Antonioni.
                    Obaj w pewnym stopniu oscylowali w kierunku agnostycyzmu, choć Antonioni
                    bardziej otwarcie. Obaj mieli bardzo bogate życie duchowe i swoje myśli
                    przekazywali milionom ludzi. A Ty podważasz taką możliwość...

                    Nie pogardzaj nikim. Nie wywyższaj się ponad innych. Nie bądź... zły. Za sprawą
                    religii.
                  • marcinlet Re: Moja historia he he:-D 01.08.07, 12:23
                    ejkuraczek napisała:

                    > Moje nazwanie niewierzących niepełnosprawnymi duchowo jest jak najbardziej na
                    > miejscu. Jakie bowiem zycie DUCHU-owe mają niewierzacy?
                    Opisz swoje życie DUCHU-owe. Pewnie jest to wzdychanie do świętych obrazków i
                    mamrotanie różańca. :D
              • dagmama Re: Moja historia he he:-D 30.07.07, 12:39
                > > Bo moja historia to nie historia wychowania w katolicyzmie i przejrzenia
                > na
                > > oczy, jak większość.
                > Byłas wychowywana w katolicyźmie czy "katolicyźmie"? I w czym przejrzałaś na
                > oczy?

                Nie czytałaś (chyba jesteś kobietą?)?!
                Byłam wychowana przez ludzi nie wierzących, bez udziłu religii.

                To ja zostałam obrażona przez Ciebie najpierw, jeśli dla Ciebie ateizm to
                niepełnosprawność, ja mogę zupełnie otwarcie napisać, że wiara to zabobony,
                religia to bajka a ludzi wierzacych (aczkolwiek nie wszystkich, ale Ty się do
                nich nie zaliczasz) uważam za dość ograniczonych.

                Owszem, rozmowy o Bogu, jeśli ja ich nie chcę i nie potrzebuję w danym momencie
                uważam za wtrącanie.

                I proszę mnie uprzejmie nie żałować.
              • grgkh Re: Moja historia he he:-D 31.07.07, 09:41
                ejkuraczek napisała:

                > Co do porównania:mam doswiadczenie 22 lat ateizmu:slepoty i materializmu.
                > Trudna prawda ale prawda.

                Szczerze Ci współczuję. Miałem więcej szczęścia i sobą mogę zaświadczyć, że
                ateizm nie jest tożsamy z materializmem i ślepotą. Natomiast religia, to
                łożenie na darmozjadów w czarnych sukniach, którzy są największymi
                materialistami na świecie. I do tego zakłamanymi, bo twierdzą, że to "dla
                Boga", podczas gdy korzystają z tego bez żadnych zahamowań, często nawet w Boga
                nie wierząc.

                I taka to "prawda".
      • grgkh A dlaczego grgkh jest ateistą? 26.07.07, 20:50
        To może i ja powiem Ci coś o sobie...

        Urodziłem się w rodzinie średnio religijnej, do kościoła wszyscy chodzili, ale nie pytałem nigdy jak bardzo byli zaangażowani w kult bożka. Religię zaliczyłem więc - wtedy jeszcze poza szkołą, bo było to za czasów Gomółki - jak wszyscy moi rówieśnicy. Pewnie się zdziwisz, że "głęboka komuna", ale tak było - wszystkie dzieci w okolicy chodziły na religię i do kościoła. Mit o prześladowaniu religii, na podstawie osobistych doświadczeń, traktuję właśnie jako mit.

        Życie w okresie mojej młodości skupiało się na rzeczywistych zmianach, które się dokonywały w kraju. To był okres odbudowy kraju po zniszczeniach wojennych. Owszem, pełno było propagandy, czasem jakichś prześladowań, a radia Wolna Europa słuchało się po cichu, ale mozna było zyć i wspominam swoje dzieciństwo jako bardzo miły okres mego zycia. Rodzice ciężko pracowali by wychować mnie i moje rodzeństwo, i w pracy, a nie w modlitwie, pokładali nadzieje na lepsze jutro. Może dlatego była to taka niezbyt nawiedzona religijność. Niemniej dotychczas mam w pamięci strach przed piekłem, potępieniem, złem, grzechem itp oraz mgliste obietnice jakiejś nierealnej, niebiańskiej nagrody. Byłem dzieckiem, czego więc można od mało rozumiejącego świat umysłu wymagać?

        Biblia jawiła mi się jak powieść akcji, a wyjaśnienia, dlaczego Bóg tak, a nie inaczej postępował z ludźmi, były jakieś niejasne. Może trochę więcej sensu moralnego było w Ewangelii, ale i ona wydawała mi się podobna do SF, w której się wtedy zaczytywałem.

        Skądś jednak dostałem zręby moralności. Nie pamiętam ich jako wykucie dekalogu, ale konsekwentne egzekwowanie zasad współżycia miedzyludzkiego, które wpajali mi rodzice. Jakie one były?

        - Nie rób drugiemu, co tobie niemiłe.

        - Przyznawaj się do błędu, nawet jeśli cię to będzie bolało.

        - Staraj się rozumieć innych i wybaczaj im ich błędy...

        Ogólnie polegało to na zrozumieniu zasady wzajemności i współistnienia w harmonii. Mniej to niż dekalog, ale więcej naprawdę nie potrzeba.

        Potem przestałem chodzić do kościoła, bo mnie to nudziło. Zero emocji, a więc po co?

        I nadszedł okres życia, tak gdzieś koło granicy pełnoletniości, gdy odczuwając potrzebę odpowiedzi na pewne pytania, zacząłem szukać sam. Trafiłem na Kosidowskiego, od którego chyba pierwszy raz dowiedziałem się, że Biblia i Ewangelia zawierają fałsze i zakłamania. Jeszcze nbie byłem pewny, czy jakiś bóg istnieje. Potem przyszły pytania o logikę tego, co zawiera religia i coraz bardziej racjonalne i naukowe patrzenie na świat - bez wyjątków, bo wyjątki nie istnieją nigdzie i nigdy, a sa jedynie przypadkami szczególnymi ogólniejszych reguł. Ustaliła się z tego zasada tolerancji: ja toleruję ewentualną obecność Boga, a On przez wzajemność MUSI tolerować mnie zgodnie z zasadą, że jest dobry i nie zrobi mi NIGDY krzywdy. W tym momencie sprawa z religią załatwiła się ostatecznie. Uznałem, że jakikolwiek kult, jakiegokolwiek bożka jest bez sensu, bo w gruncie rzeczy chodzi tylko o moją moralność, czyli zasady mojego współistnienia pomiędzy ludźmi. Ludzie wierzący mi nie przeszkadzali, bo w mojej okolicy nie było takich, którzy zachowywali się agresywnie w związku ze swoją wiarą.

        I to ostatnie zdanie jest kluczem do mojej późniejszej ewolucji. Doznałem ze strony religii dużej krzywdy, która spowodowała, że uznałem, iż z religią należy walczyć. Nie, źle mówię - nie z religią, ale z ludźmi, którzy pod wpływem religii domagają się dla siebie i swojej ideologii większych przywilejów, niż te, które są gotowi mnie pozostawić. WIęcej, ich agresja motywowana Bogiem, w imieniu którego występują, zagraża mnie i moim poglądom, mojej wolności myślenia i możliwości przekazywania mojego światopoglądu.

        I to znów jest bardzo ważne sformułowanie: "przekazywanie światopoglądu"...

        Istniejemy nie po to, by być zbawionym lub potępionym, ale po to, by jako tymczasowy przekaźnik idei, poglądów dokonywać ich selekcji. Niestety zostałem oszukany. Właśnie przez religię. Pozbawiła mnie, za sprawą mojej naiwności i ufności w jej dobre intencje, na pozycji, z której okazało się niemożliwym przekazanie wybranego kiedyś przeze mnie światopoglądu moim dzieciom. Ja swojego wyboru dokonałem poprzez staranne poszukiwania i odnajdywaniu odpowiedzi na ważne pytania, a moja żona, na podstawie lektury "jednej" książki (oba Testamenty) uznała, że ma rację i mnie nie wolno "odbierać dzieciom Boga". Zostałem uznany za "złego".

        I właśnie stąd, z agresji i bezkompromisowości religii, bierze się teraz moja postawa. Jest ona jednak nieco inna niż postawa wierzących, gdyż oni nakłaniają do religii, podczas gdy ja nie nakłaniam do niereligii, a jedynie mówię, czym naprawdę religia jest.

        Piszesz o rytualności (modlitwy, praktyki sakramentalne), a przecież robienie sobie sznytów też jest rytuałem. Czym to jest? Po co one nam? To podkreślenie przynależności do grupy wierzących, to głośna demonstracja istnienia tej grupy, to narzucanie wszystkim spoza niej tego, co ona czyni - a cel jest jeden - "reklama dźwignią handlu". Rytuały dla "innych" są agresją.

        Piszesz o świadomym rozumieniu dekalogu. Wydaje mi się jednak, że niewiele w tym świadomości, bo w podtekście jest wciąż cxel dla któego się te zasady stosuje - bo dał je Bóg, a nie - bo ich istnienie pozwala ludziom współistnieć. Przeczytałeś zasady, które wypisałem powyżej, mój zestaw reguł gry? Czy na jego podstawie nie da się równie dobrze żyć? A ma on nisłychanie ważne przesłanie - jest nakierowany na innych i podpowiada, że tak samo ważna jest moja osoba, to centrum postrzegania, jak WSZYSCY wokół mnie, bo wszyscy jesteśmy częścią tego samego świata. Czego więcej potrzeba? NIe zabiję, bo nie chcę by mnie zabito, bo wiem, że taką samą wartość ma dla mnie moje życie, jak życie innych. A katoliccy lub protestanccy wierzący z Ulsteru, podkładający bomby zabijające niewinnych ludzi nie mają takich oporów.

        Być zawsze ateistą? Tak. Ateistami się wszystkie dzieci rodzą. Tylko potem, bezbronne, stają się ofiarami religijnej indoktrynacji. Jednym się uda uciec od uśmiercającej racjonalizm zarazy, innym już nie. Ale nawet ci szczęśliwcy, którzy umkną religii, jakże często mają psychikę zwichrowaną tak, że cierpią z tego powodu do końca życia.

        I to Twoje ostatnie zdanie o zgorzkniałych wierzącymi ateistach... Wyczuwam w tym Twoje poczucie wyższości i, może nieuświadomionej, pogardy dla ateizmu, który jest przecież jedynie brakiem religii. Właśnie z tego najczęściej wywodzi się wasza potrzeba ewangelizacyjna i agresja połączona z nienawiścią do inności zagrażającej religii. Także i przyczajonej nienawiści do innych religii. Czy nie widzisz dysproporcji w naszym nastawieniu do siebie?

        Ja mówię: "pogadajmy o religii, o Twojej ideologii. Czym ona jest? Jaki ma stosunek do inności?"

        Ty mówisz: "zobacz jaka moja ideologia jest świetna, a ponieważ ona taka jest, to nie będę o niej mówił w proponowany przez ciebie sposób, bo ja wiem, że mam rację".

        I koniec. I widzisz tylko agresję z mojej strony. Ale nie widzisz jej nigdy po stronie religii dopadającej małe dzieci, by uczynić z niej niewolników na całe życie. Być może takich jak Ty.
        • ejkuraczek Re: A dlaczego grgkh jest ateistą? 30.07.07, 12:40
          grgkh napisał:

          >
          >
          > Ja mówię: "pogadajmy o religii, o Twojej ideologii. Czym ona jest? Jaki ma
          stos
          > unek do inności?"
          >
          >
          Jaki chrzescijanstwo ma stosunek do innosci? Czytałes Biblie?Piszesz ,ze tak,a
          wiedze,ze nie.Zacznij od podstawowego przykazania: miłosci do ludzi, w tym
          miłosci do nieprzyjaciół.
          Potrafisz kochac katolików? Nie osądzajac to nie sądze;)
          • grgkh Re: A dlaczego grgkh jest ateistą? 30.07.07, 13:24
            Niewiele zrozumiałeś z tego, co napisałem. Mógłbym powiedzieć: szkoda, ale
            powiem: to było do przewidzenia. Schemat. Działa powszechne u Was, wdrukowane
            poczucie wyższości i nieomylności. W końcu macie najwyższego możliwego
            protektora, Boga. :))) A więc - nie możecie się mylić, nie możecie być źli, a
            jesli coś jest nie tak, to przecież nie system jest winny, ale jakiś "źle
            wierzący".

            A mnie "poraża" Wasza buta, pewność siebie, podporządkowanie jak u cyborgów i
            utajone - skłonność do agresji i niechęć do innych niż Wy. Bomba z opóźnionym
            zapłonem.

            ejkuraczek napisała:

            > grgkh napisał:

            > > Ja mówię: "pogadajmy o religii, o Twojej ideologii.
            > > Czym ona jest? Jaki ma stosunek do inności?"

            > Jaki chrzescijanstwo ma stosunek do innosci?

            No właśnie, jaki mają stosunek do inności wyznawcy chrzescijaństwa? No, bo nie
            papierowa deklaracja się liczy, ale to, co się rozgrywa w czasie i otoczeniu
            rzeczywistym.

            > Czytałes Biblie?Piszesz ,ze tak,a wiedze,ze nie.

            Widzisz. :))) Ty widzisz i wypowiadasz się, co zauważyłeś. Ty wiesz. Inni nie
            wiedzą. A może wiedzą, ale źle, bo nie czytali Biblii. A może czytali, ale są
            na tyle durnowatymi głąbami, że nie pojmą transcendentnych mądrości tam
            zawartych.

            Naród wybrany i rzezie na niewybranych. Mściwość Boga. Jakieś urojone grzechy
            pierworodne. I późniejsza praktyka - nauki Jezusa i ich realizacja przez
            kościół i rzesze wiernych, a szczególnie zakłamny kler. System. SYSTEM! Tym
            jest religia. Ogłupiacz i władca absolutny.

            > Zacznij od podstawowego przykazania: miłosci do ludzi, w tym
            > miłosci do nieprzyjaciół.
            > Potrafisz kochac katolików? Nie osądzajac to nie sądze;)

            Moi wszyscy niemal przyjaciele, znajomi, w jakimś stopniu wierzą. I... mnie to
            WCALE nie interesuje. Nie rozmawiamy o tym, bo po co?

            Co do tego ma "miłość bliźniego"? Jakieś idiotyczne deklaracje? Co do tego mają
            PODZIAŁY na wierzących i niewierzących? Żyję wśród tych ludzi i jest mi dobrze.
            Dopóki... ktoś z nich nie zaczyna wkraczać ze swoim kultem między nas. Dopóki
            nie zaczyna nawracać, ewangelizować, domagać się przywilejów. Dopóty jest
            normalnie i dobrze.

            Religia jest systmem nienawiści, bo podporządkowuje sobie ludzi, bo ich dzieli
            na lepszych i gorszych, bo narzuca im fałszywy system moralności, bo pozbawia
            ich zdolności do samodzielnego rozróżniania, co dobre, a co złe, bo generuje
            kastę kapłańską żerującą na nieświadomej tego reszcie wykorzystywanych,
            biednych, ogłupionych ludzi.

            Tak, potrafię kochać każdego. Jeśli na to zasługuje.
    • baba-jaga Re: Dlaczego jestem ateistą? 27.07.07, 10:30
      Sa medrcy ktorzy potrafia wierzyc madrze, i sa glupcy ktorzy wierza tylko w
      watpienie.

      Religia to nie to samo co religijnosc.
      • uffo Re: Dlaczego jestem ateistą? 27.07.07, 23:04
        konsekwentnie watpiacy watpi rowniez w watpienie.
        • grgkh Re: Dlaczego jestem ateistą? 29.07.07, 14:29
          Zdanie nie może mówić samo o sobie, ponieważ prowadzi to do fałszu.
          • uffo Re: Dlaczego jestem ateistą? 31.07.07, 07:04
            komu brak argumentu w dyskusji, ale milczec nie umie, ani nie ma odwagi
            przyznac sie do niekonsekwencji, czyli bledu, ten sie broni jak niemowle,
            wiercac raczkami i nozkami w powietrzu, i cos tam bla-blajac na oslode wlasnego
            widzimisie.

            Co prawda niemowle ma glebszy powod do ruchu - mozg sie rozwija. Slychac jak
            szeleszcza szare komoreczki.
            • grgkh Re: Dlaczego jestem ateistą? 31.07.07, 08:11
              Niepotrzebnie się denerwujesz. To była najzupełniej ogólna uwaga, a Ty od razu
              ją bierzesz do siebie. I chyba chcesz mi przywalić, dobrze to zrozumiałem? ;)

              pzdr
              • uffo Re: Dlaczego jestem ateistą? 31.07.07, 10:46
                nie ma to jak salwowanie sie oskarzaniem i atakiem, ktory wcale nie jest...
                atakiem ani oskarzaniem. Magiczna sztuczka Realtywizmu, tego Bozyszcza
                wspolczesnych Politrupow, czyli szczurosc egoizmu, ktory zyczy sobie byc
                Jedynie Panujacym Jasnie Bogiem, w imie wyzwolenia sie spod jarzma Bogow. Nie
                ma Bogow - oto bezbozny Bog najmonotonniej Monoteistyczny i Dogmatyczny.
                • grgkh Re: Dlaczego jestem ateistą? 31.07.07, 10:51
                  Poczytaj sobie jeszcze raz całą naszą rozmowę, teisty i ateisty. Czy ja Cię
                  szkaluję, tak jak Ty mnie? Ja działam tylko w swoim imieniu, nie jakichś
                  dziwnych idei, Ty w imieniu religii, Boga i nie wiem czego jeszcze. Skąd w
                  Tobie ta nadzwyczajna agresja?

                  pzdr ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka