Dodaj do ulubionych

Nauka i Bóg

06.02.08, 17:52
Dziennikarz BBC John Wilson, autor serialu dokumentalnego :Nauka i
Bóg", podkreśla, ze "w samej Anglii łatwo byłoby zapełnić salę
konferencyjną najwyższej klasy naukowcami: fizykami, biologami,
matematykami, astronomami, będącymi ludżmi głębokiej wiary".

Przeczytane w "Polityce" nr 6 2008


Obserwuj wątek
    • niedo-wiarek Re: Nauka i Bóg 06.02.08, 17:54
      Zapewne badania tych naukowców potwierdzają istnienie Boga ;)
    • piwi77 Re: Nauka i Bóg 06.02.08, 17:58
      Po czym poznac, że dany astronom, biolog, fizyk, matematyk jest
      głębokiej wiary? Ma to na czole?
      • kolter_hugh Re: Nauka i Bóg 07.02.08, 09:54

        piwi77 napisał:

        > Po czym poznac, że dany astronom, biolog, fizyk, matematyk jest
        > głębokiej wiary? Ma to na czole?

        Może w sercu??
    • ariel4ever Re: Nauka i Bóg 06.02.08, 19:55
      mmujer napisał:

      > Dziennikarz BBC John Wilson, autor serialu dokumentalnego :Nauka i
      > Bóg", podkreśla, ze "w samej Anglii łatwo byłoby zapełnić salę
      > konferencyjną najwyższej klasy naukowcami: fizykami, biologami,
      > matematykami, astronomami, będącymi ludżmi głębokiej wiary".
      >
      > Przeczytane w "Polityce" nr 6 2008
      >

      slynny niemiecki noblista, matematyk, filozof, as fizyki kwantowej,
      jeden z najwibitniejszych fizykow XXw i co nie tylko, werner
      heisenberg. powiedzial: " pierwszy lyk z kielicha nauki prowadzi do
      ateizmu, ale na dnie [kielicha] czeka bog"
      >
      • nephilim79 Re: Nauka i Bóg 06.02.08, 22:41
        ariel4ever napisała:

        " pierwszy lyk z kielicha nauki prowadzi do
        > ateizmu, ale na dnie [kielicha] czeka bog"


        na dnie... czyli jak już tam nic nie ma?
        • kolter_hugh Re: Nauka i Bóg 07.02.08, 09:56
          nephilim79 napisał:

          > ariel4ever napisała:
          >
          > " pierwszy lyk z kielicha nauki prowadzi do
          > > ateizmu, ale na dnie [kielicha] czeka bog"
          >
          >
          > na dnie... czyli jak już tam nic nie ma?

          Czyli kiedy już,,pozjadasz "wszystkie rozumy i nadal nic nie jesteś wstanie
          zrozumieć !!.Chyba ??
      • astrotaurus Re: Nauka i Bóg 07.02.08, 10:31
        ariel4ever napisała:

        **slynny niemiecki noblista, matematyk, filozof, as fizyki kwantowej,
        jeden z najwibitniejszych fizykow XXw i co nie tylko, werner
        heisenberg. powiedzial: " pierwszy lyk z kielicha nauki prowadzi do
        ateizmu, ale na dnie [kielicha] czeka bog"**

        Wiem, że z opozycją nie rozmawiasz, ale póki działasz na forum publicznym
        opozycja ma prawo do rozmowy z Tobą. :D

        Do adremu:
        Gdybyś z równą uwagą co biblię studiowała podręczniki do przeróżnych przedmiotów
        naukowych byłabyś umysłowo zupełnie gdzie indziej.
        To ograniczenie poznawcze powoduje u Ciebie deformację wizji świata w każdej
        dziedzinie, choćby w dziedzinie przykładu, który tu rzuciłaś.

        Zobaczysz gdzieś zapisane słowo "bóg" i od razu jesteś w skowronkach, bo sam
        widok tego słowa doprowadza Cię do orgazmu umysłowego i jest dla Ciebie dowodem
        wszystkiego co chcesz.

        Gdybyś była normalnym dyskutantem, a nie oszołomem wytłumaczyłabyś np. dlaczego
        opinia jednego noblisty ma być rozstrzygająca, skoro noblistów jest jak psów.
        Znajdź jakieś uczciwe badania religijności noblistów w ogóle, fizyków w
        szczególe - wtedy pogadamy, a w zasadzie nie pogadamy, bo takie badania są i
        dają wyniki jednoznaczne.
        Czy to Ty masz moc decydować, że w kwestii istnienia boga na dnie kieliszka,
        akurat ten jeden noblista jest samodzielnym autorytetem?

        A jeśli to tylko przyczynek do dyskusji, a nie werdykt jedyny i ostateczny to
        podrzuć link do jakiejś biografii faceta, do jakichś pism, z których
        zaczerpnęłaś cytowaną wypowiedź.

        Chciałbym mieć jasność w kwestii co za boga widział na dnie kieliszka wybitny
        rzeczywiście fizyk? Takiego co zatopił świat, albo takiego co poleciał w kosmos?
        Cóż to za bóg był, że bezpośredni kontakt z nim nie odstręczył fizyka od
        współpracy z hitlerowską machiną śmierci?
        • pocoo Re: Nauka i Bóg 07.02.08, 11:04
          Bogobojny Adam Mickiewicz napisał , że to diablik był na dnie
          kielicha z wódką.Jeżeli nie jest to prawdą , to po kiego grzyba nam
          to wpajali?
          • kolter_hugh Re: Nauka i Bóg 07.02.08, 11:10
            pocoo napisała:

            > Bogobojny Adam Mickiewicz napisał , że to diablik był na dnie
            > kielicha z wódką.Jeżeli nie jest to prawdą , to po kiego grzyba nam
            > to wpajali?


            Tu mowa o Bogu , nie o innym bogu !!
    • krzyc_h Re: Nauka i Bóg 07.02.08, 11:56
      Podaj chociaż jedno nazwisko fizyka, biologa, matematyka albo astronoma który
      wierzy w istnienie żydowskiego bożka-stworzyciela JHWH (tzw. Boga).

      mmujer napisał:

      > Dziennikarz BBC John Wilson, autor serialu dokumentalnego :Nauka i
      > Bóg", podkreśla, ze "w samej Anglii łatwo byłoby zapełnić salę
      > konferencyjną najwyższej klasy naukowcami: fizykami, biologami,
      > matematykami, astronomami, będącymi ludżmi głębokiej wiary".
      >
      > Przeczytane w "Polityce" nr 6 2008
      • antybyt Re: Nauka i Bóg 07.02.08, 12:43
        A mnie by tam nie zdziwiła wiara wielkich umysłów w Boga...no bo jak ktoś jest
        mądry to przecież wie,że lepiej wierzyć w coś co może nie istnieć,niż nie
        wierzyć w coś co istnieje i może nam z powodu niewiary później zaszkodzić;))
        Wspaniały francuski matematyk i o masakro filozof Pascal ładnie to wszystko
        wyłożył w tzw. zakładzie pascala.

        Osobiście uważam za przejaw ograniczenia umysłowego kategoryczne twierdzenie,że
        Boga nie ma. Nikt tego nie udowodnił,więc skąd ta pewność ? Poza tym śmieszne
        jest u niektórych przeświadczenie o potędze ludzkiego umysłu i realności
        ludzkiego poznania...nie raz robiono nas w konia,a później taki Kant ,albo
        Kopernik, czy Einstein musieli wszystko odkręcać.
        Do dziś czlowiek nie pojął,jak działa jego własny mózg...a co dopiero mówić o
        mechanizmach wszechświata.
        Tak na marginesie kiedyś był tu temat o ateistach jako wolnomyślicielach...guzik
        prawda...ateiści są ograniczeni swą niewiarą w istnienie wyższego bytu,wyzszej
        inteligencji i w ogóle tych wszystkich fajnych bajerów ezoterycznych i
        empirycznie nie poznawczych;DDD
        To jest takie płytkie co nie????:P
        ...hmmm...nie do wiary;))
        • kolter_hugh Re: Nauka i Bóg 07.02.08, 12:50
          antybyt napisała:

          > A mnie by tam nie zdziwiła wiara wielkich umysłów w Boga...no bo jak ktoś jest
          > mądry to przecież wie,że lepiej wierzyć w coś co może nie istnieć,niż nie
          > wierzyć w coś co istnieje i może nam z powodu niewiary później zaszkodzić;))
          > Wspaniały francuski matematyk i o masakro filozof Pascal ładnie to wszystko
          > wyłożył w tzw. zakładzie pascala.
          >
          > Osobiście uważam za przejaw ograniczenia umysłowego kategoryczne twierdzenie,że
          > Boga nie ma. Nikt tego nie udowodnił,więc skąd ta pewność ? Poza tym śmieszne
          > jest u niektórych przeświadczenie o potędze ludzkiego umysłu i realności
          > ludzkiego poznania...nie raz robiono nas w konia,a później taki Kant ,albo
          > Kopernik, czy Einstein musieli wszystko odkręcać.
          > Do dziś czlowiek nie pojął,jak działa jego własny mózg...a co dopiero mówić o
          > mechanizmach wszechświata.
          > Tak na marginesie kiedyś był tu temat o ateistach jako wolnomyślicielach...guzi
          > k
          > prawda...ateiści są ograniczeni swą niewiarą w istnienie wyższego bytu,wyzszej
          > inteligencji i w ogóle tych wszystkich fajnych bajerów ezoterycznych i
          > empirycznie nie poznawczych;DDD
          > To jest takie płytkie co nie????:P
          > ...hmmm...nie do w


          He he he he ..hmmm...nie do wiary;)) he he he he
          • antybyt Re: Nauka i Bóg 07.02.08, 13:02
            > He he he he ..hmmm...nie do wiary;)) he he he he

            paradoksy chodzą po ludziach;DDDDDDD
            • kolter_hugh Re: Nauka i Bóg 07.02.08, 13:08
              antybyt napisała:

              > > He he he he ..hmmm...nie do wiary;)) he he he he
              >
              > paradoksy chodzą po ludziach;DDDDDDD


              Ano , ano pane Hawranek ::))))
        • piwi77 Re: Nauka i Bóg 07.02.08, 13:19
          antybyt napisała:

          > no bo jak ktoś jest mądry to przecież wie,że lepiej wierzyć
          > w coś co może nie istnieć,niż nie wierzyć w coś co istnieje
          > i może nam z powodu niewiary później zaszkodzić;))

          To ma być mądrość? To jest konformizm czystej wody, bueee.

          • kolter_hugh Re: Nauka i Bóg 07.02.08, 13:29
            piwi77 napisał:

            > antybyt napisała:
            >
            > > no bo jak ktoś jest mądry to przecież wie,że lepiej wierzyć
            > > w coś co może nie istnieć,niż nie wierzyć w coś co istnieje
            > > i może nam z powodu niewiary później zaszkodzić;))
            >
            > To ma być mądrość? To jest konformizm czystej wody, bueee.

            Czyli co ,dawne czasy ją ścigają kiedy to jako mała dziewczynka w białej
            sukienece szło do bozi , i do dziś jej ten starach został przed siostrą zakonną
            ?? ::))))
        • krzyc_h Re: Nauka i Bóg 07.02.08, 13:37
          antybyt napisała:

          > A mnie by tam nie zdziwiła wiara wielkich umysłów w Boga...no bo jak ktoś jest
          > mądry to przecież wie,że lepiej wierzyć w coś co może nie istnieć,niż nie
          > wierzyć w coś co istnieje i może nam z powodu niewiary później zaszkodzić;))

          No, w dawnych czasach wiara wielkich umysłów w bogów była dość powszechna.
          Wszyscy wierzyli w bogów to i wielkie umysły też.
          Na szczęście dzisiaj, dzięki rozwojowi nauki, nie musimy już wierzyć w bogów.
          Zamiast wierzyć w boga-słońce wierzymy w grawitacje i synteze jądrową, itd.

          > Wspaniały francuski matematyk i o masakro filozof Pascal ładnie to wszystko
          > wyłożył w tzw. zakładzie pascala.
          >

          Zakład rzeczywiście jest pomysłowy ale na tej samej zasadzie warto wierzyć w
          krasnoludki, dobre wróżki, latające potwory spagetti itp.
          Poza tym Pascal nie wziął pod uagę kilku ciekawych możliwości: np. stworzyciel
          istnieje ale wrzuca do piekła religiantów a nagradza ateistów.
        • astrotaurus Re: Nauka i Bóg 07.02.08, 14:51
          antybyt napisała:

          **A mnie by tam nie zdziwiła wiara wielkich umysłów w Boga...no bo
          jak ktoś jest mądry to przecież wie,że lepiej wierzyć w coś co może
          nie istnieć,niż nie wierzyć w coś co istnieje i może nam z powodu
          niewiary później zaszkodzić;))**

          Gdybyś miała choć przez chwilę wielki umysł zrozumiałabyś jak
          żałosne głupstwa tu wypisujesz. Jakże można uwierzyć w coś, w co się
          nie wierzy, zwłaszcza gdy się wie jak bezsensowną kategorią jest
          wiara w ogóle.


          **Wspaniały francuski matematyk i o masakro filozof Pascal ładnie to
          wszystko wyłożył w tzw. zakładzie pascala.**

          Nader jajeczna facecja, choćby w świetle tego co napisałem powyżej.
          Pomijam już wszelkie aspekty logiczno-matematyczne zakładu, choćby w
          postaci ilości dostępnych opcji.


          **Osobiście uważam za przejaw ograniczenia umysłowego kategoryczne
          twierdzenie,że Boga nie ma.**

          A o jakim bogu mówisz? Jakimś konkretnym, czy gadasz, aby gadać?
          Jeśli bóg to przyczyna istnienia wszechświata - twierdzenie, że nie
          istnieje byłoby debilizmem.
          Jeśli bóg to np. stwórca dwóch gotowych, dorosłych sztuk homo
          sapiens kilka tysięcy lat temu - debilizmem byłoby twierdzenie że
          istnieje.


          **Tak na marginesie kiedyś był tu temat o ateistach jako
          wolnomyślicielach...guzik prawda...ateiści są ograniczeni swą
          niewiarą w istnienie wyższego bytu,wyzszej inteligencji i w ogóle
          tych wszystkich fajnych bajerów ezoterycznych i empirycznie nie
          poznawczych;DDD**

          I pewnie tu i ówdzie było jeszcze parę różnych i podobnych dyskusji,
          ale nie zmobilizowało Cię to do sprawdzenia co które pojęcia w
          dyskusji używane oznaczają.


          **...ateiści są ograniczeni swą niewiarą w istnienie wyższego
          bytu,wyzszej inteligencji i w ogóle tych wszystkich fajnych bajerów
          ezoterycznych i empirycznie nie poznawczych;DDD**

          A co z teistami?
          Są nieograniczeni?
          Choćby katolicy: czy mogą nieograniczenie korzystać z bajerów
          ezoteryki bez obawy wyklęcia przez biskupa, czy może jednak mają
          ściśle wskazany zakres doznań ezoterycznych?

          I kto Ci powiedział, że ezoteryka jest poza zasięgiem ateistów?

          Tak samo jak religia dotyczy często zjawisk realnych i tylko w
          niektórych aspektach jest durnym ich tłumaczeniem, tak jak w religii
          durnym, a uniwersalnym tłumaczeniem bywa bóg

          Ja np. do ezoterycznych doznań nie potrzebuję zadnego boga, kupię
          flaszeczkę dobrej gorzałki i mam ezoterykę w postaci czystej.
          Tyle że pod kontrolą: wiem ile mogę wypić, wiem jak powstają luzy na
          synapsach, wiem co jest dobre na kaca...
          Po kiego diabła mi jakiś kapryśny i wymagający bóg?!


          **To jest takie płytkie co nie????:P**

          Może nie masz się czym chwalić, ale widywałem gorsze...
          • antybyt Re: Nauka i Bóg 07.02.08, 15:28
            astrotaurus napisał:


            >
            > A co z teistami?
            > Są nieograniczeni?
            > Choćby katolicy: czy mogą nieograniczenie korzystać z bajerów
            > ezoteryki bez obawy wyklęcia przez biskupa, czy może jednak mają
            > ściśle wskazany zakres doznań ezoterycznych?
            >
            > I kto Ci powiedział, że ezoteryka jest poza zasięgiem ateistów?
            >
            > Tak samo jak religia dotyczy często zjawisk realnych i tylko w
            > niektórych aspektach jest durnym ich tłumaczeniem, tak jak w religii
            > durnym, a uniwersalnym tłumaczeniem bywa bóg
            >
            > Ja np. do ezoterycznych doznań nie potrzebuję zadnego boga, kupię
            > flaszeczkę dobrej gorzałki i mam ezoterykę w postaci czystej.
            > Tyle że pod kontrolą: wiem ile mogę wypić, wiem jak powstają luzy na
            > synapsach, wiem co jest dobre na kaca...
            > Po kiego diabła mi jakiś kapryśny i wymagający bóg?!
            >
            >
            > **To jest takie płytkie co nie????:P**
            >
            > Może nie masz się czym chwalić, ale widywałem gorsze...

            Czytałam kilka twoich postów już i za każdym razem odnosiłam wrażenie, że do
            krytyki jesteś pierwszorzędny, szkoda tylko,że do powiedzenia to ty już nic
            mądrego nie masz;((

            W dodatku wybrałeś post, do którego dopisałam później jakie jest moje pojecie
            boga,ale to olałeś..chcąc po prosto sobie postrzępić języczek...

            Słowo ateista użyte tu było w określeniu człowieka z góry zakładającego za
            nieistnienie boga(np.demiurga) z powodu braków dowodu na jego
            istnienie...dlatego uważam to za ograniczone ponieważ można to porównać np. do
            braku wiary w cywilizację poza ziemską (bo nie ma dowodów że istnieje)
            I co teraz mnie wykpisz bo wierze w inne cywilizację???:DDD
            Co do używania słowa wiara to możesz go czytać vel teoria o istnieniu.
            Twoja sprawa...ja tu piszę żeby wymieniać się poglądami.
            Odsłoń swoje poglądy to sobie podyskutujemy....
            Myślisz,że jesteś taki super racjonalistom???
            To nim bądź,tylko kto powiedział,że racjonalizm jest realny...heheh
            • astrotaurus Re: Nauka i Bóg 07.02.08, 16:48
              antybyt napisała:

              **Czytałam kilka twoich postów już i za każdym razem odnosiłam
              wrażenie, że do krytyki jesteś pierwszorzędny, szkoda tylko,że do
              powiedzenia to ty już nic mądrego nie masz;((**

              A co ja głupiego czy choćby tylko niemądrego powiedziałem?
              Choćby w tym poscie, który Cię tak poruszył?
              Albo w jakimkolwiek innym?


              **W dodatku wybrałeś post, do którego dopisałam później jakie jest
              moje pojecie boga,ale to olałeś..chcąc po prosto sobie postrzępić
              języczek...**

              No, powiedz jeszcze że jestem świnia, bo nie uwzględniam tego co
              powiesz za tydzień!


              **Słowo ateista użyte tu było w określeniu człowieka z góry
              zakładającego za nieistnienie boga(np.demiurga) z powodu braków
              dowodu na jego istnienie...**

              Między innymi z powodu takich karkołomnych figur radziłem Ci
              skonfrontowanie słów z odpowiadającymi im pojęciami.
              Bo ateista to jest człowiek odrzucający teizm.
              Rozumiesz?
              Jeden wymyśla sobie boga i mówi co wymyślił - to jest teista.
              Drugi odrzuca te wymysły z braku dowodów - to jest ateista.
              Nie można stać się ateistą przed powstaniem teizmu.
              Jeśli ktoś z góry odrzuca coś, o czym nie wie nic, coś,co jeszcze
              nie jest wymyślone czy jakkolwiek inaczej określone to jest kretyn,
              a nie ateista.
              Ja jestem ateistą, ale nie jestem upartym osłem, tylko racjonalistą.
              Masz szansę z tym swoim demiurgiem, czy jak chcesz określić swoją
              wersję boga.
              Tylko powiedz konkretnie o czym mówisz, zdefiniuj jakoś tego swojego
              boga, a ja dopiero wtedy powiem, czy dalej jestem ateistą czy jednak
              może już nie. :D


              ** uważam to za ograniczone ponieważ można to porównać np. do braku
              wiary w cywilizację poza ziemską (bo nie ma dowodów że istnieje) I
              co teraz mnie wykpisz bo wierze w inne cywilizację???:DDD**

              Brak wiary nie jest równoznaczny z wykluczeniem istnienia.
              Zwłaszcza w przypadku czegoś tak nieokreślonego jak cywilizacja
              pozaziemska.
              Nie wykpię Cię za wiarę w inne cywilizacje, tylko za upartą niechęć
              do określenia pojęcia "wiara".


              **Co do używania słowa wiara to możesz go czytać vel teoria o
              istnieniu. Twoja sprawa...ja tu piszę żeby wymieniać się poglądami.**

              Co to jest "teoria o istnieniu" i jak się ma do wiary? Moja sprawa,
              powiadasz? Baza językowa powinna być wspólna , nie uważasz? Jak
              chcesz wymieniać się poglądami, jeśli Twoje słowa mogą oznaczać
              cokolwiek?


              ** Odsłoń swoje poglądy to sobie podyskutujemy....**

              A jakie moje poglądy Cię interesują?
              Zabrałem parę razy głos w różnych wątkach i nie przypominam sobie,
              abym gdzieś taił swoje poglądy w dyskutowanej kwestii.
              A że często tak naprawdę rozmowy nie ma , bo nie idzie uzgodnić
              niezbędnych dla jej zaistnienia warunków, w postaci choćby znaczenia
              stosowanych pojęć, to inna rzecz.


              **Myślisz,że jesteś taki super racjonalistom???**

              Myślę , więc jestem.
              Tak myślę... ;)


              **To nim bądź,tylko kto powiedział,że racjonalizm jest
              realny...heheh**

              Heheh...? :l
              • antybyt Re: Nauka i Bóg 08.02.08, 08:20
                >
                > Między innymi z powodu takich karkołomnych figur radziłem Ci
                > skonfrontowanie słów z odpowiadającymi im pojęciami.

                Co do pojęć,to oprócz nich jest kontekst,który właśnie ma ułatwić rozpoznanie
                znaczenia danego pojęcia...jak zapewne wiesz pojęcia mają wiele definicji i mogą
                oznaczać zupełnie co innego,ale dzięki kontekstowi wiemy jaką treść prezentuje
                dane pojęcie, jeśli za każdym razem miałabym pisać pojęcie i obok jego
                definicję ,to jedną wypowiedź tworzyłabym przez pół dnia...zakładam że rozmawiam
                z inteligentnymi ludźmi,którzy potrafią czytać tekst ze zrozumieniem,bazując na
                własnym zasobie znaczeniowym słownictwa i potrafiącym dostosować je do treści...
                To co robisz jest zwykłym czepianiem się...ciekawa jestem jak byś prowadził
                polemikę internetową w np. Norwegii gdzie każdy rejon ma inny dialekt co ze sobą
                niesie o wiele szerszy zbiór pojęć???

                Jeśli ktoś z góry odrzuca coś, o czym nie wie nic, coś,co jeszcze
                > nie jest wymyślone czy jakkolwiek inaczej określone to jest kretyn,
                > a nie ateista.
                > Ja jestem ateistą, ale nie jestem upartym osłem, tylko racjonalistą.
                > Masz szansę z tym swoim demiurgiem, czy jak chcesz określić swoją
                > wersję boga.

                Jak już ja się do ciebie przyczepiam,to zauważę jeszcze jeden brzydki nawyk,a
                mianowicie kompletny brak szacunku do innych ludzi, takie określenia jak kretyn,
                osioł,gdzieś chyba kiedyś wyłowiłam debil...czy na prawdę każdy kto ma odmienne
                zdanie czy poglądy niż ty musi być określany takimi chamskimi epitetami???
                Jeśli jesteś człowiekiem dojrzałym w dodatku racjonalistom, to może wykazałbyś
                się kulturą troszkę i tolerancją.
                Ja też często nie zgadzam się z poglądami innych, ale nie obrzucam ich z tego
                powodu TAKIMI wyzwiskami.
                Z tego co mi napisałeś wnioskuję,że masz swoje poglądy,znasz je,ale to wcale nie
                znaczy,że musisz rzucać nimi wszystkim w twarz i kpić z poglądów innych w taki
                nieprzyjemny sposób.
                Ludzie chętniej cię wysłuchają,jeśli nie będą obrażeni,a skoro chcesz im coś
                wyjaśnić,chcesz,żeby coś zrozumieli,to nie obrażaj ich...bo jeśli sobie tylko
                "gadasz,żeby gadać" to tracisz czas...
                >
                > **To nim bądź,tylko kto powiedział,że racjonalizm jest
                > realny...heheh**
                >
                > Heheh...? :l

                To ja zakpiłam z ciebie. Dałam się sprowokować...
                • astrotaurus Re: Nauka i Bóg 08.02.08, 17:56
                  antybyt napisała:

                  **Co do pojęć,to oprócz nich jest kontekst,który właśnie ma ułatwić rozpoznanie
                  znaczenia danego pojęcia...jak zapewne wiesz pojęcia mają wiele definicji i mogą
                  oznaczać zupełnie co innego,ale dzięki kontekstowi wiemy jaką treść prezentuje
                  dane pojęcie, jeśli za każdym razem miałabym pisać pojęcie i obok jego definicję
                  ,to jedną wypowiedź tworzyłabym przez pół dnia..**

                  Cóż, widać karkołomność jest Twoim zamiłowaniem.
                  Jeśli pojęcia mają wiele definicji - trudno, umieszczenie ich w określonym
                  kontekście pomaga wychwycić tę w danym momencie właściwą. Jednakże gdy mogą
                  oznaczać coś zupełnie innego należałoby dołożyć starań, by użyć słowa, które
                  najlepiej oddaje sens tego co chcemy wyrazić a we frazie z ateistami
                  ograniczonymi niewiarą byłaś bardzo niestaranna i bardzo daleka od znaczenia
                  słowa "ateista".
                  I nie musisz pół dnia tworzyć wypowiedzi, tylko używaj zrozumiałych słów i
                  będzie dobrze. I zamiast dorabiać ideologię do niestaranności w mówieniu lepiej
                  skup sie na meritum i wytłumacz co to w ogóle jest za ograniczenie: brak wiary w
                  urojenia (krasnoludki, bogów, duchy itp.). Skąd Ci takie rzeczy do głowy przychodzą?
                  Dopiero człowiek może sobie pozwolić na pewien rozmach i swobodę, kiedy nie jest
                  spętany urojeniami.


                  **zakładam że rozmawiam z inteligentnymi ludźmi,którzy potrafią czytać tekst ze
                  zrozumieniem,bazując na własnym zasobie znaczeniowym słownictwa i potrafiącym
                  dostosować je do treści.. .
                  To co robisz jest zwykłym czepianiem się...ciekawa jestem jak byś prowadził
                  polemikę internetową w np. Norwegii gdzie każdy rejon ma inny dialekt co ze sobą
                  niesie o wiele szerszy zbiór pojęć???**

                  Żeby rozmowa miała ręce i nogi musi być ustalony słownik i metoda.
                  Inaczej się nie da. Można sobie bez tego pitolić o pogodzie i o d... Maryni, ale
                  żadnej poważniejszej kwestii bez ustalenia zasad i zasobu pojęciowego nie
                  popchnie sie do przodu. W Norwegii też. Nie wiem dlaczego akurat Norwegia jest
                  czymś szczególnym, skoro nawet , dajmy na to , Polacy i Japończycy pracują nad
                  wzajemnym zrozumieniem się.
                  I ludzie cywilizowani w razie napotkania przeszkód w postaci rozbieżności
                  znaczeń zatrzymują się na problemie, dyskutują, uszczegółowiają, wyjaśniają.
                  Wszystko po to, aby mieć jasność na przyszłość.

                  A popatrz co się dzieje choćby na tym forum. Nie jesteś wyjątkiem w używaniu
                  słowa "ateista" w sposób absurdalny i do absurdalnych celów.
                  Słowo "wiara" nie jest dobrze zdefiniowane, nawet przez ludzi, którzy tu długo
                  bywają i jest używane, zwłaszcza przez zwolenników wiary, jako broń uniwersalna
                  i wielosieczna. I dlatego wiele rozmów na tym forum jest bez sensu, kiedy
                  rozumienie podstawowych pojęć rozjeżdża się u różnych uczestników.


                  **Jak już ja się do ciebie przyczepiam,to zauważę jeszcze jeden brzydki nawyk,a
                  mianowicie kompletny brak szacunku do innych ludzi,**

                  Rzeczywiście się czepiasz, bo podstaw do takich twierdzeń nie masz. Mam wiele
                  szacunku do wielu ludzi. Oczywiście nie do wszystkich i nie wszędzie.
                  Prosiłem Cię już o wskazanie mi gdzie mówiłem rzeczy niemądre, teraz jeszcze
                  poproszę Cię o poparcie głoszonej tezy przykładem: gdzie i komu winieniem
                  szacunek tam gdzie go nie okazałem, czy wręcz okazałem brak szacunku.


                  **takie określenia jak kretyn , osioł,gdzieś chyba kiedyś wyłowiłam debil..**

                  Cóż, czasem lubię.
                  A generalnie wolę przaśną , a sensowną mowę, niż bezsensowną choć bez użycia
                  jakichkolwiek słów nieparlamentarnych. W dodatku "kretyn" był o nikim, "osioł"
                  gdy mówiłem o sobie ( :D ), "debil" może bardziej konkretnie użyty...


                  **czy na prawdę każdy kto ma odmienne zdanie czy poglądy niż ty musi być
                  określany takimi chamskimi epitetami???**

                  Gdzie widziałaś, że tak określam każdego kto ma inne, niż ja poglądy?
                  Znajdź mi moją wypowiedź, gdzie wyrażam o kimś podobne zdanie i to jeszcze bez
                  powodu.

                  **Ja też często nie zgadzam się z poglądami innych, ale nie obrzucam ich z tego
                  powodu TAKIMI wyzwiskami.**

                  Ciąg dalszy: jeśli już to nie "z tego powodu".


                  A reszta to już raczej kwalifikuje się na forum "Psychologia". ;)

                  Może faktycznie powinienem mówić tak, żeby się ludzie nie obrażali..., jednakże
                  nader często bywa, że ludzie i tak sie obrażają gdy brak im argumentów.
                  I to wcale nie jest zabawne.
    • kolter_hugh Re: Nauka i Bóg 07.02.08, 13:09
      mmujer napisał:

      > Dziennikarz BBC John Wilson, autor serialu dokumentalnego :Nauka i
      > Bóg", podkreśla, ze "w samej Anglii łatwo byłoby zapełnić salę
      > konferencyjną najwyższej klasy naukowcami: fizykami, biologami,
      > matematykami, astronomami, będącymi ludżmi głębokiej wiary".
      >
      > Przeczytane w "Polityce" nr 6 2008

      Zapełnił ja czy ma dopiero taki zamiar ??
      • antybyt Re: Nauka i Bóg 07.02.08, 14:19
        a dlaczegóż by nie wierzyć w jakiegoś demiurga,konstruktora światów...???

        Nie uważam ludzi za najbardziej inteligentne istoty wszechświata, na pewno
        istnieje rasa,czy inna forma istnienia bardziej rozwinięta od nas...a nazywam ją
        bogiem,dlatego bo tak jest krócej i wygodniej niż np.wyższa forma
        inteligencji,czy byt transcendentny nie dający się pojąć naszym rozumem etc.;PPP

        I żeby było jasne nie mylić proszę z bogiem religii monoteistycznych, bądź
        bogami religii politeistycznych. Dla mnie to dwie różne sprawy..jak już wielu
        wie nie wierzę w takich bogów!!!
    • pawelgore Re: Nauka i Bóg 08.02.08, 11:14
      może i tak, ale zwykłych ludzi pracy też była by tylko jedna sala.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka