rianka
12.02.08, 20:00
Nie jestem katoliczką, ponieważ nie wierzę w żadnego boga, zmartwychwstanie
ani w życie wieczne. Zostałam ochrzczona, bo nie miałam na to żadnego wpływu.
Od dziecka wpajano mi naukę kościoła i dopóki sama nie zaczęłam myśleć i
zadawać pytań, wierzyłam we wszystko co mi mówili w szkole i w domu na temat
"mojej" religii. Nie wierzę w to, że Ziemia ma sześć tysięcy lat, że papież
jest nieomylny, że zjadając ciasto z mąki i wody pójdę do nieba, że moje
doczesne życie jest nic niewarte w porównaniu z tym co będzie po śmierci ani w
wiele innych bujd, które głosi kościół.
Długo dorastałam do tej decyzji... Żyłam w strachu, bo choć wiedziałam, że
zamiast w boga równie dobrze można wierzyć w krasnoludki, odchodząc od
kościoła sprawię przykrość rodzinie, narażę się na krzywe spojrzenia sąsiadów
itd... Ale wreszcie czuję się wolna!!! Nie mam już nic wspólnego z klerem, z
tą ciemnotą, hipokryzją! Mogę mieszkać z chłopakiem bez ślubu, mogę uprawiać z
nim seks, mogę nie chodzić w niedzielę do kościoła, mogę urodzić dziecko z
probówki... Wiem, wiem- katolicy też tak żyją, też tak robią. Choć nie wolno
im, choć wierzą w boga, choć on im na to nie pozwala!!! I właśnie od tej
hipokryzji i od irracjonalnego strachu przed potępieniem zdołałam się uwolnić.
Jestem WOLNA! Aha i nie zaliczam się już do grona 95% katolików w Polsce, w
przeciwieństwie do innych moich znajomych ateistów, którzy z kościoła się nie
wypisali. Ale oni też już niedługo będą fałszować kościelne statystyki.