kolebeczka
30.08.08, 09:42
Co sprawia, ze sie nie zgadzamy, ze nas boli, ze nie pasuje nam
dogmat, zasada, a jednak trzymamy sie w tym czy innym kolowrocie?
Niby "roznimy sie od siebie jak dwie krople czystej wody" jak pisala
Szymborska, czyli moznaby wywnioskowac, ze koscioly pojedyncze, te
jednoosobowe bylyby gwarancja lepszego zrozumienia, bo bazowalyby na
naszym czlowieczenstwie, a jednak...
Czy musimy sie zbierac do kupy, zeby czuc przewage, zeby czuc sie
bezpiecznym?
Dlaczego potrzebujemy w releigijnosci instynktu stadnego?
(Pytam, bo sie uwalniam)