z2006
08.10.08, 08:15
www.mateusz.pl/czytania/20081008.htm
"Wielką obiecaną nagrodą dla miłosiernych jest to, że sami dostąpią
miłosierdzia, a więc zabezpieczą własne wieczne zbawienie. W zamian za
odrobinę miłosierdzia okazanego braciom mimo zniewag lub przewinień, które
chociażby były bardzo wielkie, są zawsze ograniczone i przejściowe,
chrześcijanin dostąpi miłosierdzia Bożego i będzie je wyśpiewywał na wieki.
Nierzadko jednak człowiek z trudem jedynie umie okazać miłosierdzie. Może
dlatego, że jest zbyt mało świadom własnej osobistej potrzeby, a zatem
niezmierzonej konieczności miłosierdzia Bożego, które potrzebne jest każdemu.
W obliczu Boga wszyscy, nawet święci, są zawsze wielkimi dłużnikami, ubogimi,
potrzebującymi. Nikt, wyjąwszy Matkę Bożą, nie może powiedzieć, że zawsze był
wierny łasce i miłości, że nigdy nie obraził Boga — przynajmniej lekko.
Święci, głęboko o tym przekonani, doświadczali ogromnej potrzeby miłosierdzia
Bożego i odwrotnie, uważali za rzecz małą okazywać miłosierdzie bliźniemu,
przebaczając nawet największe zniewagi. Świadomość nędzy osobistej czyni
człowieka wyrozumiałym i pobłażliwym na słabości innych. Kto głęboko odczuwa
potrzebę miłosierdzia Bożego, sam staje się miłosiernym względem braci. Wtedy
nietrudno mu przebaczać, co więcej, czyni to z radością. Nawet szuka tych,
którzy go obrazili, mają bowiem większe prawo do jego miłosierdzia i dają mu
okazję naśladować miłosierdzie Ojca niebieskiego.
„Nie mogę tego przypuścić — pisze św. Teresa od Jezusa — by dusza
przystępująca tak blisko do samego Miłosierdzia, widząc jasno w świetle Jego
nędzę i nicość swoją i jak wiele Bóg jej odpuścił — mogła jeszcze znajdować
trudność w ochotnym przebaczaniu wszelkiej urazy” (D.d. 36, 12). W ten sposób
znikną wszystkie pokusy posądzania i potępiania bliźniego, a chrześcijanin
staje się, jak Jezus, rozdawcą miłosierdzia, przebaczenia, łaskawości."
O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 292