kochanica.francuza
12.12.03, 19:38
Siedzialam w domciu, kiedy zapukano do drzwi.Dwie usmiechnięte mlode
kobiety: -Dzien dobry, ida święta, wszyscy myslą, a przynajmniej powinni
myslec o tym, ze Jezus się narodził...
W tym momencie matka je rozszyfrowała jako Swiadków i podziękowała i m za
współprace(najciekawsza zagrywka Swiadka(do tego przez domofon): Czy uwaza
pani, ze przyjażn jest w życiu ważna?).
Ja za to się wkurzylam(niestety o moment za póżno): jak to, Swiadkowie ida
nam oznajmiac, ze Chrystus się narodzil? A dla katolików to się nie narodził,
według nich? A może chodziło o odwieczną gadkę"pomyslmy o duchowej, a nie
materialnej stronie świąt"?
Z gory zakładają, ze oni wiedzą/czuja lepiej, a to nie jest dobry wstep do
dyskusji.
Kiedys ze dwa razy wzięłam te ich Strażnicę: nauczanie i argumentacja na
poziomie przedszkola.
Samo to wystarczyłoby, zeby mnie do nich zrazic.
Jako zmeczona życiem trzydziestka, nie mam ochoty bawic sie w przedszkole,
nie mam pojęcia, jak w ten sposób udaje im się zwerbowac kogokolwiek.