Libia – porady ogólne
1. Walutą w Libii jest dinar libijski, którego w Polsce dostać niestety nie
można. Jeśli wjeżdżacie do Libii z Tunezji najlepszym miejscem wymiany jest
Ben Gaurdine – „magiczne miejsce”, w którym wzdłuż jednej z uliczek
rozstawione są stoliki, służące za bardzo specyficzne kantory. Pod żadnym
pozorem nie wymieniajcie dolarów na dinary już przy pierwszym stoliku, do
którego podejdziecie. Koniecznie obejdźcie najpierw wszystkie, a następnie
wróćcie do tego „bankiera”, który zaoferował wam najkorzystniejszy kurs.
Różnice mogą być znaczne. Po otrzymaniu pieniędzy sprawdźcie, czy kwota, którą
otrzymaliście jest prawidłowa, zwracając przy tym szczególną uwagę na banknoty
1/2 i 1/4 dinara, którymi Tunezyjczycy z upodobaniem zastępują wyższe nominały.
Wymianę można też odłożyć do granicy, gdzie z całą pewnością dosiądą się do
was cinkciarze lub nawet do Placu Zielonego w Trypolisie, w pobliżu którego
również stoi mnóstwo osób, trudniących się wymianą. Odwlekania wymiany jednak
nie polecam, chyba że namówicie waszego libijskiego przewodnika do
towarzyszenia wam w tej operacji już w samym Trypolisie.
2. Polacy wjeżdżający do Libii muszą kupić wizę. Ważne, by paszport był ważny
co najmniej 6 miesięcy od daty opuszczenia Libii. Co więcej, jeśli
odwiedziliście Izrael i macie w paszporcie ślady bytności w tym kraju (co od
zeszłego roku jest już koniecznością), to o Libii – podobnie jak Syrii i
Libanie – możecie zapomnieć. Z doświadczenia mogę powiedzieć, że w drugą
stronę, wjeżdżając do Izraela z pieczątką libijską, zostaniecie wpuszczeni,
ale po bardzo dokładnym odpytaniu z tego co, po co, z kim, dlaczego i kiedy w
Libii robiliście.
3. Wjazd przez granicę w Ras Jedir większą grupą nie należy do przyjemności. W
związku z wymyślną postacią wiz tunezyjskich trwa to bardzo długo i
odprawienie autokaru turystów w 4 godziny po obu stronach granicy należy uznać
za dobry wynik. Po stronie tunezyjskiej jest bar, który wygląda paskudnie, ale
oferowane tam kanapki są całkiem dobre (1–2 dinary).
4. Aby otrzymać wizę do Libii, trzeba wykupić wycieczkę w biurze podróży.
Poruszanie się tam bez oficjalnego przewodnika nie jest dozwolone. W związku z
tym nawet jeśli jedziecie z polskim biurem podróży, do waszej grupy i tak
dołączy libijski przewodnik i jeśli jest to grupa powyżej 8 osób libijski
policjant.
Jeśli chodzi o polskie biura podróży to do Libii, można wjechać z Triadą w
ramach 7+7 łącznie z Tunezją. Jest to opcja zdecydowanie najtańsza, ale też
najuboższa pod względem programu, bo zwiedzamy tylko trzy miasta wchodzące w
skład dawnego Trypolis. Jeśli kogoś stać na skorzystanie z usług tych
„bardziej egzotycznych” biur, to Libię w ofercie mają choćby: Logos Travel
(
www.wyprawy.pl/) – łączny koszt ok. 8000 złotych i Logos Tour
(
www.logostour.pl) – około 6000 tysięcy. Wadą jest bardzo mała liczba
terminów i koszt, zaletą bardzo bogaty program i lot samolotem bezpośrednio do
Trypolisu. Swoją propozycją połączoną z Djerbą ma też Exim Tours.
5. Libia w latach 80-tych i dzisiejsza Libia to dwa zupełnie inne kraje.
Wzięli na siebie odpowiedzialność za zamachy, podejmują międzynarodowy dialog,
nawet zwolnienie bułgarskich pielęgniarek to krok w dobrym kierunku, choć cała
historii i tak nasuwa wiele wątpliwości. W każdym razie… nie bójcie się jechać
do Libii!
Ale bądźcie przygotowani, że nawet w tak ogromnym i pięknym mieście jak
Trypolis, wasza grupa może być jedyną grupą turystów. Złej sławy nie tak łatwo
się pozbyć.
6. Woda z kranu – podobnie jak w Egipcie – nie nadaje się do picia nawet po
przegotowaniu. Przestawiamy się więc na wodę mineralną, nawet do mycia zębów,
bo choć trochę drożej, to uniknięcie problemów żołądkowych jest bardzo cenne
7. Jeśli jesteś studentem, wiedz, że w Libii legitymacje Euro 26 i ISIC są
honorowane. Warto zatem je ze sobą zabrać, bo bilet do zwiedzanego obiektu
może być tańsze.
8. Okropnym zwyczajem jest pobieranie opłaty za możliwość fotografowania lub
filmowania. W Sabracie, Leptis Magna (nawet osobno w kilku miejscach) czy
Muzeum Narodowym w Trypolisie zapłacimy 5 dinarów za aparat i 10 za kamerę
(może być już drożej, np. 10 i 15). Warto wziąć to pod uwagę przy kupowaniu
libijskiej waluty.
9. Robienie zakupów w Libii to czysta przyjemność, oczywiście jeśli porównamy
je z innymi krajami arabskimi. Turyści są dla nich atrakcją, ciekawostką i w
związku z tym są traktowani dobrze. Nie można tu doświadczyć wciągania do
sklepu, zmuszania do zatrzymania się przy stoisku. Rzecz jasna warto się
targować. Mam nadzieję, że wraz z napływem większej liczby turystów,
Libijczycy nie zatracą tej sympatii i uśmiechu.
Przy odrobinie szczęścia można dostać od libijskiego sprzedawcy prezent i pod
żadnym warunkiem nie będzie chciał od was wziąć symbolicznej choćby kwoty. Tym
bardziej świadomym zależy po prostu na poprawieniu wizerunku kraju i opinii o nim.
10. Pamiątki najlepiej kupować w stolicy Libii – srebro i złoto na targu
tureckim, piękne talerze, miski, dzbanki na ulicy kowalskiej, dywany, książki,
kolekcjonerskie znaczki z wizerunkiem Wodza. Z produktów spożywczych najlepiej
kupić chałwę np. z pistacjami, charissę (kto spróbuje zupę szorbę, ten
zapragnie ją mieć w swojej kuchni) i oliwę z oliwek.
Wyjątkowo tania jest też benzyna. 30 groszy za litr. Polecam
11. Do Libii nie można wwozić alkoholu, a w kraju panuje prohibicja, więc
kupienie czegoś też graniczy z cudem. Na kilka dni zapominamy zatem o
alkoholu, no chyba, że piwo bezalkoholowe będzie służyła za jego namiastkę
12. W Trypolisie… Będąc w stolicy Libii koniecznie spróbujcie sziszy w jednej
z arabskich kafejek. Ceny za napoje i fajkę są bardzo przystępne. Wstąpcie też
do księgarni – można tam dostać słynną Zieloną Książeczkę w języku polskim, a
i jej oryginalna arabska wersja jest także świetną pamiątką (po arabsku
czytamy przecież od tyłu). Zwróć uwagę, że kolorem Trypolisu jest zieleń –
okiennice, drzwi, flagi, wszystko to w celu upamiętnienia Rewolucji. Niech nie
zdziwią was też portrety Wodza na ulicach i to, że jedną z głównych atrakcji w
Muzeum jest jego samochód z czasów studenckich.
13. Mogą być problemy z wysłaniem smsa do Polski lub zadzwonieniem. Uprzedźcie
więc rodzinę, że może nie być z wami kontaktu, pomimo że zasięg na pewno
będziecie mieli.
14. Internet w hotelu powinien być dostępny. Cena powinna oscylować wokół
dinara za godzinę.
15. Pamiętajmy, że będąc w Libii jesteśmy w kraju muzułmańskim i szanujmy ich
religie oraz obyczaje. Nie przesadzamy więc z nagością, kobiety nie powinny
chodzić same, w ramadanie sklepy są pozamykane, piątek jest dniem świętym i
również otwartych sklepów nie doświadczymy itd.
16. Na koniec krótka zachęta, a więc... Co można zobaczyć w Libii?
Przede wszystkim miasta rzymskie (przepiękne i świetnie zachowane Leptis
Magna, Sabratha i Trypolis), miasta greckie (Cyrene, Tolimida), piękne oazy
jak Ghadames, twierdza w Tobruku. Niezwykłe jest to, że zabytki starożytne są
nienaruszone przez kolejne pokolenia; w Europie spotkać tego nie można.
Organizowane są również wyprawy na pustynię, a trzeba wiedzieć, że jest ona tu
zdecydowanie bardziej dzika niż ta z „tunezyjskiego safari”.
17. Przewodników o Libii w języku polskim nie ma. Jak zwykle polecam zatem
Lonely Planet – wspaniałe przewodniki po angielsku
(
shop.lonelyplanet.com/Primary/Product/Destination_Guides/Country/Africa_and_the_Middle_East/PRD_PRD_1281/Libya.jsp)