IP: *.astercity.net / 10.130.128.* 17.03.02, 11:23
Szukam kontaktu z osobami, które zostały adoptowane
Obserwuj wątek
    • Gość: ha14 Re: adopcja! IP: 217.97.251.* 02.04.02, 14:14
      Ja jestem adoptowana. Chociaż dość nietypowo. ha14@interia.pl
      • Gość: kate Re: adopcja! IP: *.dyn.optonline.net 30.04.02, 19:41
        Ja jestem adoptowana kddbm@hotmail.com
    • Gość: adopcja Re: adopcja! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.05.02, 17:26
      Znalazłam ten wątek dopiero teraz, ale może uda sie go odświeżyć? Odezwijcie
      się adoptowani! Opowiedzcie jak to z wami było w dziciństwie, w wieku tzw.
      nastoletnim, w młodości...Mam dziecko adoptowane (na razie o tym nie wie, bo
      jest bardzo małe ale chcę mu o tym powiedzieć) i chciałabym znać Wasze
      odczucia zwiuązane z przeżywaniem adopcji, żeby jaknajlepiej wywiązać się z
      roli rodzica. Czy i kiedy rodzice powiedzieli Wam o tym że jesteście
      adoptowani, jak to wpłynęło na wasze wzajemne relacje, i wszystko inne na ten
      temat. Będę bardzo wdzięczna...
      Pozdrawiam.
      • Gość: inda Re: adopcja! IP: 212.160.245.* 28.06.02, 15:01
        Jestem teraz trzydziestoletnią babą. Zostałam adoptowana w wieku 5-ciu lat i
        zawsze doskonale to pamiętałam. Pamiętam też alkoholiczkę - kobietę, która mnie
        urodziła i kilkoro rodzeństwa. Moja mama jest moją matką chrzestną i rodzoną
        siostrą mojego biologicznego ojca. Pewnie tylko z tego powodu do niego nie
        żywiłam negatywnych uczuć. Oboje już nie żyją (ojciec i ta kobieta). A moi
        rodzice są ukochanymi rodzicami na świecie. Nie wyobrażam sobie życia w innej
        rodzinie. Bardzo ich oboje kocham i nigdy nie myślałam o nich w kategoriach
        rodziców nabytych. w moim sercu oni są od zawsze. Przyznam, że przeze mnie
        wiele wycierpieli i nie ma to absolutnie związku z adopcją. To nie był wyraz
        mojego buntu przeciwko nim. Tak potoczyło się życie. Z mojego punktu widzenia
        powinnaś dziecku to powiedzieć jak najwcześniej. Później to będzie straszny
        szok i reakcja trudna do przewidzenia. Dziecko na pewno kocha cię nie za to, że
        go urodziłaś, tylko za to że jesteś. Życzę ci powodzenia w tym ciężkim zadaniu
        i odezwij się.
      • Gość: maszmi Re: adopcja! IP: *.dial.ision.net 30.06.02, 17:40
        Nie jestem adoptowana i nie mam adoptowanego dziecka,ale mam doświadczenia,
        że należy od samego początku wychowywać dziecko w pełnej otawartości i prawdzie.
        Nie należy wychowania opierać na kłamstwie,że prawdę powie się wtedy jak
        dziecko dorośnie- bzdura !!! Jak dziecko dorożnie Bądzie trudny okres
        dojrzewania i wtedy napewno nic się nie powie,przedtem będzie za małe potem nie
        wiadomo kiedy.Najlepiej od samego początku postawić sprawę jasno:jestem twoją
        mamusią,ale ciebie nie urodziłam.Nie urodziłam cię,bo nie mogłam,ale kocham cię
        bardzo itp.Dziecko szybko akceptuje taką prawdę i opowiada potem innym,że to
        jest jego mamusia,która go nie urodziła,ale jest to jego mamusia!!!!!!!!!!!!
        Nigdy nie będzicie w stresie,że ktoś uświadomi dziecko przed czasem,będziecie
        zawsze mieli "jasność w temacie" .
        życzę Wam i dziecku wszelkiej pomyślności.
        Maszmi
    • teraz Re: adopcja! 28.06.02, 15:20
      Moi znajomi mieli problem, jak rozmawiać o tym ze swoją córeczką, adoptowana
      kiedy miała kilka miesiecy.
      Mówili jej, z bardzo dobrym skutkiem, że "inne mamusie rodzą sobie dziecko i
      nawet nie wiedzą, jakie ono będzie, nie mają nawet pojęcia, czy chłopiec czy
      dziewczynka. A myśmy sobie ciebie wybrali spośród tylu innych dzieci! To
      właśnie ty jesteś dzieckiem chcianym, upragnionym i najbardziej na świecie
      naszym!".
      Dzieki temu, że usłyszała to po raz pierwszy zanim jeszcze poszła do
      przedszkola, poradziła sobie świetnie, i ona i jej rodzice.
    • Gość: moi Re: adopcja! IP: 213.25.85.* 13.09.02, 12:22
      To, że jestem adoptowana odkryłam w 4 klasie. Nigdy nie miałam odwagi o to
      spytać rodziców. Dziś mam 35 lat i nadal z nimi nie rozmawiam o adopcji. Meczy
      mnie to. Dojrzewam do poznania naturalnych rodziców.
      • Gość: olifka6 Re: adopcja! IP: HUPROXY* / 193.178.168.* 13.09.02, 17:07
        czesc Moi
        Jestem jedna z wielu kobiet, ktore biora pod uwage adopcje. W tej chwili
        jeszcze sie lecze ale moze kiedys... Najbardziej boimy sie z mezem tego iz
        nasze adoptowane dziecko kiedys wstanie i powie, ze chce do swoich prawdziwych
        rodzicow. Jak to jest z toba? Gdyby twoi adopcyjni rodzice od poczatku cie
        szczerze informowali o tym, ze jestes adoptowana to czy tez bys szukala swoich
        rodzonych. Ktorych uwazasz za prawdziwych i dlaczego? Czy uwazasz, ze jak
        spotkasz swojego rodzonego ojca lub matke to bedzie wszystko OK? Bedziesz
        szczesliwsza? Co zrobisz z ta wiedza? Jak sie okaze ze twoi rodzeni byli
        meliniarzami, ktorzy nigdy nawet sie nie zastanowili nad tym czy zyjesz i czy
        jestes szczesliwsza okazali zal to czy bys zmuszala swoja rodzine adopcyjna do
        wspolnych wigilli? Moze to sa debilne i egoistyczne pytania ale uwierz bardzo
        istotne dla rodzin, ktore chca adoptowac dzieci ale sie boja.
        Plis odpowiedz. Czekam z niecierpliwoscia na odpowiedz.
        • Gość: moi Re: adopcja! IP: 213.25.85.* 29.11.02, 14:17
          Gość portalu: olifka6 napisał(a):

          > czesc Moi
          > Jestem jedna z wielu kobiet, ktore biora pod uwage adopcje. W tej chwili
          > jeszcze sie lecze ale moze kiedys... Najbardziej boimy sie z mezem tego iz
          > nasze adoptowane dziecko kiedys wstanie i powie, ze chce do swoich
          prawdziwych
          > rodzicow. Jak to jest z toba? Gdyby twoi adopcyjni rodzice od poczatku cie
          > szczerze informowali o tym, ze jestes adoptowana to czy tez bys szukala
          swoich
          > rodzonych. Ktorych uwazasz za prawdziwych i dlaczego? Czy uwazasz, ze jak
          > spotkasz swojego rodzonego ojca lub matke to bedzie wszystko OK? Bedziesz
          > szczesliwsza? Co zrobisz z ta wiedza? Jak sie okaze ze twoi rodzeni byli
          > meliniarzami, ktorzy nigdy nawet sie nie zastanowili nad tym czy zyjesz i czy
          > jestes szczesliwsza okazali zal to czy bys zmuszala swoja rodzine adopcyjna
          do
          > wspolnych wigilli? Moze to sa debilne i egoistyczne pytania ale uwierz bardzo
          > istotne dla rodzin, ktore chca adoptowac dzieci ale sie boja.
          > Plis odpowiedz. Czekam z niecierpliwoscia na odpowiedz.

          Nie miałam okazji od czasu napisania swojego postu zajrzeć do internetu,
          dlatego dopiero teraz odpisuję.
          Poszukiwanie naturalnych rodziców to próba określenia własnej tożsamości,
          zwykła ludzka ciekawość "jakie są moje korzenie", co odziedziczyłam a co jest
          efektem wychowania. To konieczność poznania przyczyn dolegliwości fizycznych,
          które sa dziedziczne. Sprawdzenie czy mam rodzeństwo a chyba przede wszystkim
          próba uzyskania odpowiedzi na pytanie "Dlaczego?". Jestem osoba dorosłą i zdaję
          sobie sprawę, że naturalni rodzice mogą mnie zawieść jako ludzie, mogą przecież
          wyznawać wartości, których ja nie uznaję i wtedy powiem "do widzenia nie
          zobaczymy się już". Jeżeliby się z kolei okazało, że nawiążemy kontakt to nie
          ma potrzeby aby kiedykolwiek spotkali sie z przybranymi rodzicami. A już na
          pewno nie mieliby wpływu na zmianę mojego stosunku do przybranych rodziców.
          Stara zasada mówi"że matką jest ta, która wychowuje a nie urodziła" i nie
          należy tej zasady łamać. Ciąża i urodzenie dziecka to często kwestia przypadku,
          wychowanie adoptowanego dziecka to już w pełni świadoma decyzja. I to wyjaśnia
          wszystko.
          Ale faktu adopcji nie należy ukrywać, ja jestem raczej wyjątkiem dziecka, które
          odkrycie prawdy potraktowało dość spokojnie.

          • siwaczka Re: adopcja .. do moi. 13.01.03, 16:36
            Moi ... jesteś dzielną i niezwykłą osobą. Zdumiewa mnie jednak fakt Twojej
            nieśmiałości do swoich rodziców. Dlaczego dowiedziawszy się o adopcji nie
            poszłaś z tym problemem do mamy? Bałaś się, a może nie miało to dla Ciebie
            znaczenia? Czy pamiętasz co wtedy czułaś?
            Jeśli pojawisz się w internecie, napisz parę słów. Będę wdzięczna.
            Pozdrawiam ...
    • starykot Re: adopcja! 23.10.02, 15:30
      A ja rozpoczynam pisanie pracy doktorskiej nt. adopcji. Czy ludzie adoptowani
      lub mamy adoptowanych dzieci odpowiedzą na moje pytania ankietowe? Oczywiście
      anonimowo. To ważne!
    • katarina4 Re: adopcja! 28.11.02, 14:40
      Moi drodzy, ja tez poszukuję adoptowanych. Ludzi, którzy teraz po latach chcą
      się zmierzyć z przeszłością, odnaleźć rodziców. Czekam na kontakt pod adresem:
      kasior4@poczta.onet.pl

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka